Mały książę. Lektura z opracowaniem. Masz zdane! - Antoine de Saint-Exupéry, Izabella Bartol

Kup ebooka

8.99 zł
7.46 zł (8,99 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

I

Pewnego razu, kiedy miałem sześć lat, w książce o lesie dziewiczym zatytułowanej Historie prawdziwe zobaczyłem wspaniałą ilustrację. Przedstawiała węża boa połykającego dzikie zwierzę. Oto kopia tego rysunku:

W książce napisano: "Węże boa połykają ofiarę w całości, nie przeżuwając jej. Nie mogą się później ruszać i śpią przez sześć miesięcy, do chwili, kiedy przetrawią swoją zdobycz".

Wiele myślałem o życiu w lesie dziewiczym, aż w końcu sam sięgnąłem po kredkę i stworzyłem swój pierwszy rysunek. Rysunek numer 1. Wyglądał tak:

Pokazałem to arcydzieło dorosłym i zapytałem, czy boją się mojego rysunku.

Odpowiedzieli: "Dlaczego mielibyśmy bać się kapelusza?".

Nie narysowałem kapelusza. Mój obrazek przedstawiał węża boa, który trawił słonia. Wtedy postanowiłem narysować wnętrze węża boa, tak żeby dorośli mogli zrozumieć. Dorośli zawsze potrzebują wyjaśnień. Oto jak wyglądał rysunek numer 2:

Dorośli radzili, żebym porzucił rysowanie otwartych i zamkniętych węży boa i zamiast tego zainteresował się geografią, historią, arytmetyką oraz gramatyką. W ten oto sposób w wieku sześciu lat zrezygnowałem ze wspaniale zapowiadającej się kariery malarza. Zniechęciło mnie niepowodzenie rysunku numer 1 i rysunku numer 2. Dorośli sami niczego nie rozumieją, a ciągłe tłumaczenie im wszystkiego jest dla dzieci męczące...

Musiałem więc znaleźć sobie inny zawód i nauczyłem się pilotować samoloty. Latałem po całym świecie. Geografia rzeczywiście bardzo mi się przydała. Potrafiłem na pierwszy rzut oka odróżnić Chiny od Arizony. To bardzo przydatna umiejętność, kiedy zabłądzi się gdzieś w nocy.

W ciągu swojego życia spotkałem wielu poważnych ludzi. Dużo czasu spędziłem pośród dorosłych. Obserwowałem ich z bliska. Nie zmieniło to mojej opinii na ich temat.

Kiedy spotykałem kogoś dorosłego, kto wydawał mi się nieco rozsądniejszy, przeprowadzałem na nim eksperyment z rysunkiem numer 1, który postanowiłem sobie zachować. Chciałem sprawdzić, czy mój rozmówca rzeczywiście rozumie coś więcej. Zawsze jednak odpowiadali tak samo: "To kapelusz". Nie mówiłem wtedy ani o wężach boa, ani o lasach dziewiczych, ani o gwiazdach. Dostosowywałem się do ich poziomu. Mówiłem o brydżu, golfie, polityce i krawatach. A oni cieszyli się, że poznali tak rozsądnego człowieka...