Mam Mentora i Nie Wiem, o Co Go Pytać - Jak korzystać z mentoringu, przygotowywać dobre rozmowy i zamieniać cudze doświadczenie we własne decyzje bez oczekiwania gotowej instrukcji kariery - Max Paradox

Kup ebooka

29.99 zł

-
Proszę czekać

INTRO

Jest 9:57. Za trzy minuty zaczyna się twoje pierwsze spotkanie z mentorem. Osobą doświadczoną, kompetentną, prawdopodobnie bardzo zajętą, która zgodziła się poświęcić ci godzinę swojego życia. Masz otwarty notatnik, kubek kawy i dokument zatytułowany "Pytania do mentora". Dokument zawiera trzy puste punkty oraz jedno zdanie: "Jak odnieść sukces?". Patrzysz na nie z rosnącym niepokojem. Brakuje tylko pytania o sens życia i masz materiał na rozmowę z filozofem, nie z człowiekiem, który miał ci pomóc w rozwoju zawodowym. O 10:00 mentor pojawia się na ekranie, uśmiecha i pyta: "No dobrze, nad czym chciałbyś dzisiaj popracować?". W tej chwili odkrywasz, że można mieć dostęp do wieloletniego doświadczenia drugiego człowieka i absolutnie żadnego pomysłu, jak z niego skorzystać.

To zaskakująco częsty paradoks mentoringu. Zanim zdobędziemy mentora, wydaje nam się, że najtrudniejsze będzie znalezienie odpowiedniej osoby. Kiedy już ją znajdujemy, okazuje się, że dostaliśmy coś przypominającego bardzo zaawansowane narzędzie bez instrukcji obsługi. Niby wiadomo, do czego służy. Niby wszyscy zapewniają, że jest niezwykle przydatne. Ale pierwsza próba użycia kończy się rozmową o pogodzie, ogólnych planach zawodowych i tym, że "warto wychodzić ze strefy komfortu". Po godzinie wychodzisz zainspirowany, chociaż nie potrafisz wskazać, co dokładnie zamierzasz zrobić inaczej. Inspiracja powoli znika, a w kalendarzu pojawia się kolejne spotkanie. Historia ma szansę się powtórzyć, tylko tym razem z większą liczbą profesjonalnie brzmiących pytań.

Problem nie polega na tym, że brakuje ci ambicji albo inteligencji. Nikt przecież nie rodzi się z umiejętnością prowadzenia rozmów mentoringowych. Zwykle uczymy się zadawać pytania, na które ktoś zna odpowiedź. W mentoringu odpowiedź często trzeba dopiero wspólnie rozważyć, a czasami najlepszym rezultatem jest odkrycie, że zadawaliśmy niewłaściwe pytanie. To może być irytujące, szczególnie jeśli liczyliśmy na prostą receptę: trzy działania, dwa kontakty zawodowe i awans przed końcem kwartału. Mentor nie jest jednak automatem z przekąskami, w którym po wrzuceniu pytania wypada gotowa decyzja. Nawet jeśli ma imponujące doświadczenie, nie przeżyje za ciebie konsekwencji wybranego rozwiązania.

Właśnie dlatego dobre wykorzystanie mentoringu zaczyna się wcześniej niż sama rozmowa. Zaczyna się wtedy, gdy potrafisz zauważyć, z czym właściwie się zmagasz. Może zastanawiasz się nad przyjęciem stanowiska kierowniczego, ale obawiasz się utraty kontaktu z pracą, którą lubisz. Może od miesięcy próbujesz przekonać przełożonego do pomysłu i nie rozumiesz, dlaczego argumenty nie działają. A może masz poczucie, że twoja kariera rozwija się poprawnie, tylko coraz trudniej odpowiedzieć, dokąd właściwie zmierza. Każda z tych sytuacji daje podstawę do wartościowej rozmowy. Nie potrzebujesz efektownego pytania. Potrzebujesz wystarczająco uczciwego opisu rzeczywistości, żeby druga osoba mogła pomóc ci ją zobaczyć z innej strony.

Wyobraź sobie dwie rozmowy. W pierwszej pytasz: "Jak zostać dobrym liderem?". Mentor odpowiada, że trzeba słuchać ludzi, delegować zadania i budować zaufanie. Wszystko prawda, tyle że równie dobrze można by wydrukować te zdania na kubku konferencyjnym. W drugiej rozmowie mówisz: "Od niedawna zarządzam zespołem. Kiedy ktoś popełnia błąd, poprawiam go sam, bo tak jest szybciej. Zaczynam jednak widzieć, że ludzie przestają podejmować decyzje. Jak rozpoznawałeś moment, w którym należało przestać ratować sytuację i pozwolić komuś samodzielnie się nauczyć?". Nagle pojawia się przestrzeń do rozmowy o odpowiedzialności, kosztach, ryzyku i konkretnych doświadczeniach. Mentor nadal nie posiada magicznej odpowiedzi, ale ma z czym pracować.

Jest tu jeszcze jedna pułapka. Kiedy rozmawiasz z kimś, kto osiągnął wiele, łatwo uznać jego historię za instrukcję. Skoro mentor zmienił branżę i odniósł sukces, może ty też powinieneś. Skoro awansował dzięki odważnej decyzji, może ostrożność jest twoim największym wrogiem. Tyle że doświadczenie człowieka nie istnieje w próżni. Zależy od czasu, organizacji, okoliczności, dostępnych możliwości i odrobiny szczęścia, o której ludzie nie zawsze pamiętają podczas opowiadania własnych sukcesów. Warto więc pytać nie tylko, co mentor zrobił, ale również co wtedy wiedział, czego się obawiał, jakie miał alternatywy i po czym rozpoznał, że podjął właściwą decyzję. To pozwala oddzielić użyteczne zasady od elementów historii, których nie da się skopiować.

Mentoring wymaga także odwagi mniej spektakularnej niż rzucenie pracy i założenie firmy. Czasem trzeba przyznać, że nie rozumiesz otrzymanej rady. Innym razem powiedzieć, że nie zgadzasz się z mentorem, choć jego zawodowy dorobek wygląda przy twoim jak wieżowiec przy kiosku. Bywa też, że najlepszym pytaniem okazuje się zwykłe: "Dlaczego tak uważasz?". Dobra relacja mentoringowa nie polega na ceremonialnym potakiwaniu bardziej doświadczonej osobie. Wymaga ciekawości, szacunku i gotowości do sprawdzania założeń, również tych należących do mentora. Szacunek dla doświadczenia nie oznacza obowiązku przyjmowania każdej opinii jako prawdy objawionej.

Nie każda rozmowa będzie odkrywcza. Mentor może mieć gorszy dzień, nie znać twojej branży wystarczająco dobrze albo patrzeć na problem przez pryzmat rzeczywistości, która zdążyła się zmienić. Ty możesz przyjść zmęczony, nieprzygotowany lub tak przywiązany do własnego pomysłu, że będziesz szukać wyłącznie potwierdzenia. Czasami okaże się też, że konkretna osoba nie jest odpowiednim partnerem do danego tematu. To nie musi oznaczać porażki mentoringu. Ważne, żeby umieć rozpoznać granice tej relacji, rozmawiać o oczekiwaniach i nie mylić życzliwości z zobowiązaniem do rozwiązywania wszystkich zawodowych problemów. Mentor może pomóc ci myśleć, ale nie powinien zastępować przełożonego, specjalisty ani twojej własnej odpowiedzialności.

Istotne jest również to, co robisz po spotkaniu. Można prowadzić fantastyczne rozmowy, zbierać inspirujące cytaty i przez rok nie zmienić ani jednej rzeczy. Notatnik stopniowo zaczyna wtedy przypominać muzeum cudzych mądrości. Tymczasem sens mentoringu ujawnia się w zastosowaniu: w rozmowie, którą wreszcie przeprowadzisz, decyzji, którą podejmiesz bardziej świadomie, albo pomyśle, który odrzucisz, zanim pochłonie trzy miesiące twojej energii. Nie każda rada wymaga działania, a nie każda decyzja przyniesie oczekiwany wynik. Możesz jednak nauczyć się rozpoznawać, co warto sprawdzić, co wymaga dalszych informacji i z jakim wnioskiem wrócić do mentora następnym razem.

Ta książka pomoże ci traktować mentoring jak relację opartą na świadomej współpracy, a nie serię spotkań, które wypada odbywać, ponieważ rozwój zawodowy dobrze wygląda w rocznym podsumowaniu. Nauczysz się dostrzegać tematy warte rozmowy, przygotowywać pytania odsłaniające sposób myślenia bardziej doświadczonej osoby i korzystać z odpowiedzi bez rezygnowania z własnego osądu. Zobaczysz także, jak reagować na ogólne rady, niewygodne informacje zwrotne, różnice zdań oraz okresy, w których pozornie nic istotnego się nie dzieje. Nie chodzi o to, żeby każda godzina z mentorem kończyła się przełomem. Czasami wystarczy jedna lepiej zrozumiana decyzja, zanim popełnisz kosztowny błąd.

Możliwe, że masz już mentora, ale wasze rozmowy przypominają uprzejme aktualizacje statusu. Możliwe, że dopiero zaczynasz i boisz się zmarnować czyjś czas. A może uczestniczysz w formalnym programie mentoringowym, w którym wszyscy otrzymali harmonogram spotkań, lecz nikt nie wyjaśnił, o czym właściwie mają rozmawiać. Niezależnie od sytuacji nie musisz udawać człowieka, który ma doskonale zaplanowaną karierę. Możesz mieć wątpliwości, zmieniać zdanie i czasami nie wiedzieć, czego chcesz. Dobrze prowadzony mentoring pozwala przyjrzeć się także temu, pod warunkiem że nie oczekujesz, iż ktoś inny podejmie za ciebie wszystkie wybory.

Przy następnym spotkaniu nie próbuj więc zaimponować mentorowi najbardziej błyskotliwym pytaniem w historii rozwoju zawodowego. Pomyśl raczej o jednej sytuacji, w której utknąłeś, decyzji, którą odkładasz, albo zachowaniu, którego skutków nie rozumiesz. Spróbuj opisać, co już wiesz, czego próbowałeś i gdzie kończy się twoja pewność. Od tego można zacząć prawdziwą rozmowę. A kiedy mentor zapyta: "Nad czym dzisiaj pracujemy?", nie będziesz musiał w panice szukać pytania o tajemnicę sukcesu. Wystarczy, że przyniesiesz własny problem. Nareszcie będziecie mieli o czym rozmawiać.

Rozdział 1 - Mentor nie jest zastępczym kierownikiem twojej kariery

W firmie ogłoszono program mentoringowy. Dział HR przygotował elegancką prezentację, uczestnicy otrzymali materiały powitalne, a na ekranie pojawiło się zdjęcie uśmiechniętych ludzi patrzących w jednym kierunku. Prawdopodobnie w przyszłość. Po kilku tygodniach dopasowywania par dostajesz wiadomość: "Gratulujemy! Twoim mentorem został dyrektor z piętnastoletnim doświadczeniem". Brzmi znakomicie. Masz teraz dostęp do człowieka, który uczestniczył w ważnych projektach, zarządzał ludźmi i prawdopodobnie przeżył niejedną restrukturyzację. Pierwsze spotkanie zbliża się wielkimi krokami, a ty zastanawiasz się, czy powinieneś przygotować pytania, opowiedzieć o swoich ambicjach, czy może poprosić o ocenę swojego potencjału. Organizatorzy programu napisali, żeby "maksymalnie wykorzystać tę wyjątkową szansę". Bardzo pomocna instrukcja. Równie dobrze mogliby wręczyć ci kluczyki do samolotu i powiedzieć, żebyś maksymalnie wykorzystał możliwości lotnictwa.

Zanim zaczniesz zastanawiać się nad pytaniami, warto zrozumieć, jaką rolę mentor może naprawdę odegrać w twoim życiu zawodowym. Samo słowo "mentor" brzmi poważnie i budzi określone oczekiwania. Wyobrażamy sobie kogoś, kto przeszedł już drogę, którą dopiero zamierzamy pokonać, zna wszystkie zakręty i potrafi wskazać bezpieczną trasę. Problem w tym, że kariera nie przypomina szlaku turystycznego z jednym oznaczonym wejściem i wyjściem. Droga, którą mentor pokonał dziesięć lat temu, mogła prowadzić przez organizację, branżę i rynek pracy funkcjonujące według innych zasad. Jego doświadczenie pozostaje wartościowe, ale nie oznacza automatycznie, że posiada aktualną mapę twojej przyszłości.

Mentor jest przede wszystkim partnerem do myślenia, który wnosi doświadczenie, perspektywę i pytania wykraczające poza twoje dotychczasowe spojrzenie. Może pokazać, jak rozpoznawał podobne sytuacje, jakie popełniał błędy i dlaczego niektóre rozwiązania okazywały się mniej skuteczne, niż początkowo wyglądały. Może także zauważyć coś, czego nie dostrzegasz, ponieważ zbyt długo przebywasz wewnątrz własnego problemu. Nie ma jednak obowiązku znać odpowiedzi na wszystko. Dobry mentor potrafi powiedzieć: "Nie wiem, ale zastanówmy się, jak możesz to sprawdzić". To znacznie uczciwsze niż wygłaszanie stanowczych porad na temat rzeczy, o których wie niewiele. Szczególnie że pewność wypowiedzi nie jest jeszcze dowodem jej trafności, choć w salach konferencyjnych bywa traktowana jak pełnoprawna kwalifikacja zawodowa.

Warto też odróżnić mentoring od innych form wsparcia. Przełożony odpowiada za organizację pracy, ocenę wyników i decyzje dotyczące stanowiska. Trener uczy określonych umiejętności, a coach może pomagać w samodzielnym wypracowywaniu rozwiązań, korzystając z właściwych sobie metod. Mentor dzieli się perspektywą i doświadczeniem, ale zakres jego roli zależy od uzgodnień między wami. Może czasem doradzić, przećwiczyć z tobą sposób prowadzenia trudnej rozmowy albo zaproponować kontakt do właściwej osoby. Nie oznacza to, że automatycznie został twoim trenerem, osobistym doradcą, rzecznikiem podczas awansów i całodobową infolinią do spraw zawodowych. Jeżeli potrzebujesz czegoś konkretnego, nazwij to i sprawdź, czy druga strona rzeczywiście chce oraz może ci w tym pomóc.

Wyobraź sobie Pawła, który od kilku lat pracuje w analizie danych i zastanawia się nad przejściem do sprzedaży. Jego mentorka odniosła sukces jako dyrektorka handlowa, więc Paweł zakłada, że wystarczy zapytać, czy powinien zmienić dział. Ona odpowiada entuzjastycznie: "Oczywiście, sprzedaż daje ogromne możliwości!". Paweł czuje przypływ odwagi, ale po spotkaniu nadal nie wie, czy odpowiadałaby mu codzienność oparta na negocjacjach, relacjach z klientami i realizacji celów. Wartościowsza rozmowa mogłaby dotyczyć tego, jak mentorka rozpoznawała predyspozycje kandydatów, jakie trudności zaskakiwały ludzi przechodzących do sprzedaży i czego warto doświadczyć przed zmianą stanowiska. Dzięki temu Paweł nie dostałby cudzej decyzji. Zyskałby materiał do podjęcia własnej.

To rozróżnienie ma ogromne znaczenie, ponieważ cudza historia sukcesu działa na wyobraźnię mocniej niż opowieść o ograniczeniach. Słyszymy, że ktoś zaryzykował i wygrał, więc chcemy powtórzyć jego ruch. Rzadziej pytamy, ile miał oszczędności, jakie posiadał kontakty, kto wspierał go w trudnym okresie i co zrobiłby, gdyby wszystko poszło inaczej. Historia mentora jest źródłem wiedzy, lecz nie stanowi dowodu, że identyczna decyzja przyniesie identyczny rezultat. Zamiast kopiować zachowanie, próbuj zrozumieć sposób rozumowania. To on ma szansę okazać się użyteczny w nowych okolicznościach, również wtedy, gdy ostatecznie wybierzesz zupełnie inną drogę.

Doświadczenie nie oznacza nieomylności

Łatwo zapomnieć, że mentor, mimo imponującego stanowiska i osiągnięć, pozostaje zwykłym człowiekiem. Ma swoje preferencje, uprzedzenia, zawodowe przyzwyczajenia i obszary niewiedzy. Być może wierzy, że najważniejsze decyzje należy podejmować szybko, ponieważ jemu taka strategia pomogła. Może uważać zmianę pracodawcy za najlepszy sposób rozwoju albo przeciwnie, cenić wieloletnią lojalność wobec jednej organizacji. Nie musi świadomie narzucać ci własnych przekonań. Czasem wystarczy, że opisuje je z przekonaniem osoby, której dobrze się powiodło. Twoim zadaniem jest słuchać uważnie, ale również pytać o warunki, w których dana rada ma sens. Jeśli usłyszysz "na twoim miejscu przyjąłbym tę ofertę", możesz zapytać, jakie korzyści i zagrożenia mentor dostrzega oraz czego jeszcze potrzebowałby do oceny sytuacji.

Równie ważne jest rozpoznanie, kiedy doświadczenie drugiej osoby przestaje być wystarczające. Mentor może znakomicie rozumieć zarządzanie zespołem, ale nie znać aktualnych wymagań prawnych dotyczących twojej umowy. Może pomóc przeanalizować zawodowe konsekwencje konfliktu, lecz nie zastąpi specjalisty w sprawie wymagającej porady prawnej czy pomocy psychologicznej. Dojrzała relacja nie wymaga udawania wszechstronnej kompetencji. Przeciwnie, zyskuje na tym, że obie strony potrafią powiedzieć, gdzie kończy się ich wiedza. Czasami najlepszą pomocą mentora będzie skierowanie cię do człowieka, który zna dany temat lepiej. To nie jest porażka mentoringu, lecz rozsądne wykorzystanie kontaktu.

Z drugiej strony warto uważać, żeby nie zamienić mentora w osobę od wszystkiego, czego nie masz ochoty samodzielnie rozstrzygać. Jeśli przed każdą niewygodną rozmową potrzebujesz jego zgody, a po każdym niepowodzeniu oczekujesz instrukcji ratunkowej, możesz stopniowo uzależnić swoje działanie od cudzej opinii. Wtedy nawet bardzo życzliwa relacja zaczyna przynosić skutek przeciwny do zamierzonego. Zamiast zwiększać samodzielność, osłabia ją. Mentor może pomóc ci przygotować się do rozmowy z przełożonym, ale nie powinien przez pół roku zatwierdzać każdego zdania twojej korespondencji. Prawdziwy rozwój widać również wtedy, kiedy potrafisz podjąć rozsądną decyzję bez konsultacji.

To nie oznacza, że musisz przychodzić na spotkania jako człowiek doskonale uporządkowany, pewny siebie i posiadający ambitny plan pięcioletni. Możesz otwarcie przyznać, że utknąłeś, zmieniłeś zdanie albo obawiasz się konsekwencji własnego wyboru. Właśnie takie momenty bywają szczególnie wartościowe. Istnieje jednak różnica między szczerością a przerzucaniem odpowiedzialności. Zdanie "Nie wiem jeszcze, jakie rozwiązanie wybrać, ale chciałbym zrozumieć ryzyko" zaprasza do wspólnego myślenia. Zdanie "Proszę mi powiedzieć, co mam zrobić, a jeśli się nie uda, będę wiedzieć, kogo obwiniać" zaprasza raczej do zakończenia współpracy.

Ustalcie, jak właściwie będzie wyglądać wasza współpraca

Wiele nieporozumień wynika z tego, że obie strony zaczynają relację, nie sprawdzając swoich oczekiwań. Mentor zakłada, że będzie odpowiadał na pytania dotyczące rozwoju zawodowego, podczas gdy osoba mentorowana liczy na wsparcie w zdobyciu awansu. Jedna strona uważa spotkania za swobodne rozmowy, druga oczekuje zadań i regularnego rozliczania postępów. Każde z tych podejść może mieć sens, ale trudno połączyć je bez uzgodnienia zasad. Pierwsza rozmowa powinna więc stworzyć przestrzeń na wyjaśnienie, czego potrzebujesz, w czym mentor może pomóc, jak często będziecie się spotykać i po czym poznacie, że współpraca jest użyteczna.

Nie trzeba w tym celu przygotowywać dokumentu przypominającego umowę o budowę autostrady. Wystarczy rozmowa, podczas której powiesz na przykład: "Chciałbym przez najbliższe pół roku lepiej rozumieć, jakie kompetencje będą mi potrzebne do samodzielnego prowadzenia większych projektów. Zależy mi na omawianiu konkretnych sytuacji i szczerej informacji zwrotnej. Mogę przygotowywać temat przed każdym spotkaniem. Czy taki sposób pracy ci odpowiada?". Mentor może wtedy zaproponować inny zakres, wyjaśnić swoje ograniczenia albo zasugerować dodatkowy kierunek. Już sama wymiana oczekiwań pozwala uniknąć kilku miesięcy wzajemnego zastanawiania się, dlaczego rozmowy wyglądają inaczej, niż każda ze stron sobie wyobrażała.

Osobnej uwagi wymaga poufność. W mentoringu możesz mówić o błędach, obawach, konfliktach i decyzjach, o których nie chcesz rozmawiać publicznie. Nie zakładaj jednak automatycznie, że każda wypowiedź pozostanie między wami niezależnie od okoliczności. Zwłaszcza w programach firmowych warto ustalić, jakie informacje trafiają do organizatora, czy mentor podsumowuje postępy oraz jakie obowiązki mogą ograniczać poufność. Jeśli mentor zajmuje wysokie stanowisko w tej samej organizacji, może być również zobowiązany do reagowania na określone naruszenia. Szczególnie ostrożnie należy podchodzić do informacji dotyczących innych pracowników, klientów czy danych firmowych. Szczerość nie wymaga przekazywania wszystkiego, co akurat wiesz. Można omówić mechanizm trudnej sytuacji bez ujawniania cudzych sekretów.

Zdarza się też, że mentorem zostaje twój przełożony lub osoba mająca wpływ na twoją ocenę. Taka relacja może dostarczać cennej wiedzy, ale nie jest tym samym co mentoring z kimś niezależnym od bieżących decyzji personalnych. Trudniej swobodnie przyznać, że rozważasz odejście z firmy, kiedy rozmówca właśnie planuje obsadę zespołu na przyszły rok. W takiej sytuacji nie musisz na siłę udawać pełnej otwartości. Wybieraj tematy świadomie, pytaj o sposób wykorzystania informacji i rozważ poszukanie drugiej osoby do spraw wymagających większego dystansu. Nie każdy mentor nadaje się do każdego problemu, nawet jeśli znakomicie sprawdza się w swojej dziedzinie.

W praktyce dobrze działa prosty podział odpowiedzialności. Ty odpowiadasz za wniesienie tematu, przedstawienie istotnych faktów, uczciwe przyjrzenie się własnym założeniom i decyzję, co zrobisz z rozmową. Mentor odpowiada za zaangażowanie w uzgodnionym zakresie, rzetelność swoich wypowiedzi i gotowość do dzielenia się perspektywą bez celowego manipulowania twoimi wyborami. Oboje odpowiadacie za szacunek do czasu i ustalonych granic. Nie oznacza to obowiązku przygotowywania prezentacji przed każdą godziną rozmowy. Kilka zdań przesłanych wcześniej często wystarcza, żeby mentor mógł przypomnieć sobie istotne doświadczenia i nie poznawał całej sytuacji dopiero w połowie spotkania.

Relacja potrzebuje również przestrzeni na zmianę. Możecie zacząć od spotkań co trzy tygodnie, a po pewnym czasie uznać, że lepszy będzie kontakt raz na sześć tygodni. Możesz odkryć, że zamiast planowania awansu bardziej potrzebujesz zrozumienia własnych mocnych stron. Mentor może zauważyć, że nie ma wystarczającego doświadczenia w nowym obszarze. Nie trzeba kurczowo trzymać się pierwszych ustaleń, jakby ich zmiana groziła utratą gwarancji. Warto jednak mówić o niej wprost. Zamiast stopniowo przestawać odpowiadać na wiadomości, lepiej zaproponować nowy sposób współpracy albo uczciwie zakończyć relację.

Szczególnie niezręczne bywają sytuacje, w których mentor po prostu nie pasuje do twoich potrzeb. Może mówić głównie o sobie, udzielać rad bez poznania kontekstu albo nie dotrzymywać uzgodnionych terminów. Zanim uznasz współpracę za bezwartościową, spróbuj nazwać potrzebę. Możesz powiedzieć: "Twoje doświadczenia dużo mi dają, ale chciałbym poświęcać więcej czasu na analizę moich konkretnych decyzji. Czy możemy tak poprowadzić kolejne spotkanie?". Jeśli nic się nie zmienia, zakończenie relacji jest dopuszczalnym rozwiązaniem. Nie każda znajomość zawodowa musi przekształcić się w wieloletnią opowieść o wzajemnej inspiracji. Czasami dwie dobre rozmowy i uprzejme pożegnanie są bardziej wartościowe niż dwanaście spotkań podtrzymywanych wyłącznie siłą kalendarzowych zaproszeń.

Na koniec pozostaje pytanie, po czym właściwie poznasz, że masz dobrego mentora. Nie wystarczy imponująca wizytówka ani liczba szczebli organizacyjnych dzielących wasze stanowiska. Ważniejsze jest to, czy rozmowy pomagają ci lepiej rozumieć sytuacje, dostrzegać możliwości i samodzielnie podejmować decyzje. Dobry mentor nie musi zawsze się z tobą zgadzać ani sprawiać, że po spotkaniu czujesz się znakomicie. Niekiedy najważniejsze będzie niewygodne pytanie, nad którym pomyślisz dopiero następnego dnia. Jeśli stopniowo zaczynasz widzieć więcej, rozsądniej oceniać ryzyko i mniej bać się własnych wyborów, relacja spełnia swoją funkcję.

Mentor nie musi więc znać wszystkich odpowiedzi, organizować ci przyszłości ani otwierać każdej zawodowej furtki. Wystarczy, że wniesie doświadczenie, którego jeszcze nie masz, i pomoże ci wykorzystać je bez rezygnowania z własnego rozumu. To bardzo dobra wiadomość dla obu stron. Ty nie musisz udawać idealnego ucznia, a mentor nie musi występować w roli nieomylnego mistrza. Możecie po prostu być dwojgiem ludzi, z których jedno przeszło trochę więcej zawodowych zakrętów, a drugie chce nauczyć się lepiej rozpoznawać te znajdujące się przed nim. I to już całkiem solidny fundament współpracy.