Rozdział 1
Rozsupłując naturę i wychowanie
Pod wieloma względami jesteśmy do siebie podobni: wszyscy - z nielicznymi wyjątkami - stoimy na dwóch nogach, widzimy w trzech wymiarach dzięki oczom umieszczonym z przodu głowy i, co najbardziej niezwykłe, posługujemy się mową. Niemniej jednak również w oczywisty sposób różnimy się - fizycznie, fizjologicznie i psychicznie. Matryca jest o tym, skąd biorą się te ostatnie różnice.
Psychologowie badają setki cech, będących rodzajem etykiet zbiorczych nadawanych tym rozbieżnościom między ludźmi, które pojawiają się konsekwentnie w różnych czasach i okolicznościach. Zaliczamy do nich między innymi: wymiary osobowości (takie jak emocjonalność czy żwawość), te wyróżniki, które tradycyjnie opisuje się jako zero-jedynkowe zaburzenia (na przykład depresję czy schizofrenię), oraz cechy poznawcze (takie jak ogólna zdolność do uczenia się, często zwana inteligencją) i konkretne zdolności umysłowe (takie jak pamięć czy zasób słownictwa). Interesują ich również wszelkie pojawiające się nieprawidłowości.
Przez większą część XX wieku zakładano, że to czynniki środowiskowe - od czasów Freuda nazywane wychowaniem (ang. nurture)[1] ze względu na fakt, że to w łonie rodziny doszukiwano się ich źródeł - kształtują cechy psychiczne. Ponieważ pewne właściwości były "rodzinne", rozsądne wydawało się wywodzenie ich właśnie z otoczenia rodzinnego.
Z drugiej strony, geny także są "rodzinne". Pół wieku przed tym, jak dowiedzieliśmy się o istnieniu DNA, wiedzieliśmy, że krewni pierwszego stopnia - rodzice i ich dzieci czy bracia i siostry - są podobni do siebie genetycznie w 50%. Powody, dla których pewne rysy psychologiczne występują w niektórych rodzinach, mogą więc mieć podłoże naturalne, biologiczne (genetyka), lub być związane z wychowaniem (środowisko). Przypisywanie ich naturze bywa jednak trudniejsze: DNA jest niewidoczne i działa po cichu, w przeciwieństwie do widzialnych, słyszalnych i odczuwalnych - negatywnie i pozytywnie - wychowawczych dążeń życia rodzinnego.
Jakie jest więc relatywne znaczenie natury i wychowania w formowaniu się cech psychicznych? Najpierw poświęćcie chwilę na zastanowienie się, co wy sami sądzicie o naturze (genetyce) i wychowaniu (środowisku). Szacując wpływ, jaki waszym zdaniem mają na poniższe cechy, będziecie mogli porównać swoje opinie z tymi wyrażonymi przez innych ludzi i z rezultatami badań genetycznych. Choć niniejsza książka traktuje o rysach psychologicznych, użytecznie będzie zacząć od skontrastowania niektórych z nich z kilkoma cechami fizycznymi (kolorem oczu, wzrostem) oraz uwarunkowaniami medycznymi (nowotworem piersi, wrzodami żołądka).
Spróbujcie ocenić, na ile różnice między ludźmi w wymienionych poniżej czternastu aspektach zależą od czynników genetycznych - inaczej rzecz ujmując, sprecyzujcie, na ile według was podlegają one dziedziczeniu. Jeśli uważacie, że genetyka nie ma na nie żadnego wpływu, wpiszcie 0%, jeśli zaś w waszej opinii zależą one wyłącznie od genów - 100%. Może się zdarzyć, że w przypadku niektórych cech nie będziecie mieć pojęcia, na ile są dziedziczne: spróbujcie zgadnąć mimo to.
Na stronie 21 możecie porównać swoje kalkulacje z wynikami ankiety przeprowadzonej w 2017 roku na 5000 młodych Brytyjczykach[2] oraz z szacunkami opartymi na dekadach badań z zakresu genetyki, które wskazują, że dziedziczne różnice w DNA odpowiadają za niemal 50% psychologicznych rozbieżności między nami. Innymi słowy, w główniej mierze to właśnie one sprawiają, że jesteśmy tym, kim jesteśmy. W następnym rozdziale pokażę, skąd wiemy, że to prawda, natomiast reszta pierwszej części tej książki poświęcona będzie zgłębianiu, jakie znaczenie ma to dla psychologii i społeczeństwa.
Tabela 1. W jakim stopniu (od 0% do 100%) podane niżej cechy podlegają dziedziczeniu?
Kolor oczu
-----
Wzrost
-----
Masa ciała
-----
Nowotwór piersi
-----
Wrzody żołądka
-----
Schizofrenia
-----
Autyzm
-----
Trudności z czytaniem
-----
Osiągnięcia szkolne
-----
Zdolności werbalne
-----
Zapamiętywanie twarzy
-----
Zdolności przestrzenne (np. poruszanie się w przestrzeni)
-----
Inteligencja ogólna (np. umiejętność wyciągania wniosków)
-----
Osobowość
-----
Żadna z tych czternastu cech nie jest dziedziczna w wyjątkowym stopniu, nie wybierałem ich pod tym kątem. Znaczący wpływ genów został udowodniony nie tylko w przypadku schizofrenii czy autyzmu, ale także innych objawów psychopatologicznych, w tym przy zaburzeniach nastroju, uwagi, stanach lękowych, uzależnieniach, a także obsesyjno-kompulsywnych i antyspołecznych zaburzeniach osobowości. Odkryto także, że genetyka odgrywa bardzo istotną rolę w kształtowaniu się wszystkich wymiarów osobowości i zdolności bądź nieprawidłowości umysłowych.
Tak naprawdę samo wykazanie, że kolejna z rzędu cecha psychiczna podlega dziedziczeniu, przestało być czymś interesującym - ponieważ podlegają mu wszystkie. Oznaką tego, jak daleko odeszliśmy od zeszłowiecznego enwironmentalizmu, jest fakt, że nie znam ani jednej właściwości psychicznej, która nie byłaby w jakimś stopniu zależna od uwarunkowań genetycznych.
Szacunki dotyczące wielkości ich wpływu nazywane są odziedziczalnością (ang. heritability). Termin ten ma w genetyce bardzo konkretne znaczenie: opisuje, jaką część różnic między osobnikami można wyjaśnić za pomocą różnic w ich DNA. Słowem kluczem w tej definicji jest "różnica". W Matrycy postaram się wyjaśnić, skąd biorą się różnice w naszej psychologii.
Istnieje wiele pojęć pokrewnych odziedziczalności, które mogą sprawiać, że będzie ona błędnie rozumiana. Przymiotnik "wrodzony" odnosi się na przykład do uniwersalnych właściwości naszego gatunku, które są tak istotne z punktu widzenia ewolucji, że - przynajmniej w ramach środowisk, w których ewoluowaliśmy - nie ulegają zmianom. Wszyscy chodzimy na dwóch nogach, mamy oczy położone z przodu głowy, co pozwala nam dostrzegać głębię, i posiadamy takie same odruchy, jak na przykład mruganie w odpowiedzi na podmuch powietrza. Takie cechy zakodowane są w 99% DNA wspólnego wszystkim ludziom. Odziedziczalność zaś dotyczy właśnie tego pozostałego 1%, którym się różnimy i który prowadzi do obserwowalnych odmienności w zachowaniu. Choć więc cechy wrodzone są zaprogramowane w DNA, nie możemy mówić o ich odziedziczalności, ponieważ nie różnimy się pod względem ich posiadania[3].
Za określeniami takimi jak "genetyczny" czy "odziedziczone" - tak samo zresztą jak za potocznymi sformułowaniami w rodzaju "w moich genach" czy "w twoim DNA" - kryje się wszystko, co ma jakikolwiek związek z DNA: zarówno nasze ponadindywidualne 99%, jak i ten 1%, który sprawia, że nie jesteśmy jednakowi. Obejmuje także nieprzekazywane potomkom mutacje genów, takie jak te w komórkach nabłonka wywołujące nowotwory skóry.
Kiedy w nauce jakieś pojęcie ma wiele znaczeń bądź konotacji, warto ukuć nowe, które miałoby wyłącznie taki sens, jaki chcemy mu nadać. Taki właśnie był powód powołania do życia nieco przydługiej i trudnej do wymówienia "odziedziczalności". Jest ona miarą, która wskazuje, w jakim stopniu cecha taka jak masa ciała podlega dziedziczeniu. Wskaźnik odziedziczalności dla masy ciała wynoszący 70% oznacza, że 70% różnic między ludźmi w tym względzie można tłumaczyć różnicami w ich genomie. Pozostałe 30% przypisujemy zwykle wpływowi pewnych powtarzalnych czynników środowiskowych (na przykład diecie czy aktywności fizycznej), ale jak się przekonamy, tym, co tak naprawdę stoi za zmiennością wywoływaną przez otoczenie, są losowe, niesystematyczne doświadczenia, nad którymi nie mamy zbyt dużej kontroli.
Tabela 2. Na ile poniższe cechy są zależne od genetyki?[4] Pierwsza kolumna prezentuje uśrednione opinie na ten temat 5000 brytyjskich młodych dorosłych, w drugiej przedstawiono wyniki badań genetycznych
Uśredniona ocena 5000 dorosłych z Wielkiej Brytanii
Wyniki badań genetycznych
Kolor oczu
77%
95%
Wzrost
67%
80%
Masa ciała
40%
70%
Nowotwór piersi
53%
10%
Wrzody żołądka
29%
70%
Schizofrenia
43%
50%
Autyzm
42%
70%
Trudności z czytaniem
38%
60%
Osiągnięcia szkolne
29%
60%
Zdolności werbalne
27%
60%
Zapamiętywanie twarzy
31%
60%
Zdolności przestrzenne (np. poruszanie się w przestrzeni)
33%
70%
Inteligencja ogólna (np. umiejętność wyciągania wniosków)
41%
50%
Osobowość
38%
40%
Odziedziczalność często jest błędnie rozumiana. W przeciwieństwie do na przykład prędkości światła czy siły grawitacji, nie ma stałej wartości. To miara statystyczna, która służy do opisywania specyficznej mieszanki czynników genetycznych i środowiskowych występujących w konkretnej populacji w określonym czasie: prościej rzecz ujmując, mówi nam, co jest, ale nie pozwala przewidywać, co może się stać. W innej populacji albo nawet w tej samej populacji, ale obserwowanej w innym momencie, stosunek czynników biologicznych i środowiskowych może być inny. Wskaźnik odziedziczalności odzwierciedli te różnice. Weźmy choćby masę ciała: odziedziczalność tej cechy jest wyższa w bogatszych krajach, takich jak USA, niż w uboższych, jak Albania czy Nikaragua. W państwach wysoko rozwiniętych dostęp do wysokoenergetycznych przekąsek, fast foodów i innego tuczącego jedzenia jest łatwiejszy, co z kolei podwyższa wskaźnik odziedziczalności, ponieważ ujawnia różnice w genetycznych predyspozycjach ludzi do przybierania na wadze.
Z mylenia tego, co jest, z tym, co mogłoby być, oraz ze skupienia na jednostce zamiast na indywidualnych różnicach w populacji wynika kilka innych fałszywych przekonań na temat odziedziczalności (jeśli interesują was te zagadnienia, możecie zajrzeć do przypisów na końcu książki[5]). Póki co celem podsumowania wyników badań genetycznych umieszczonych w tabeli 2 jest pokazanie, że geny są istotną składową różnic międzyludzkich.
Jak mają się do tego wasze szacunki? W kolumnie "uśredniona ocena" widać, że większość ludzi przyjmuje do wiadomości, że genetyka odgrywa pewną rolę w zmienności cech. Niemniej jednak występuje kilka znaczących rozbieżności między tym, co ludzie myślą, a tym, co mówią nam badania - warto się im przyjrzeć.
Największy rozziew dotyczy raka piersi. Zwykle ludzie sądzą, że za nowotwór ten w przeważającej części odpowiadają czynniki genetyczne (53%), podczas gdy według naukowców ze wszystkich czternastu cech ta jest dziedziczna w najmniejszym stopniu (10%). Innymi słowy, na pytanie, dlaczego niektóre kobiety zapadają na tę chorobę, a inne nie, genetyka jest odpowiedzią jedynie w 10% przypadków.
Zilustrujmy to na przykładzie: dla kobiety, której jednojajowa siostra bliźniaczka usłyszała diagnozę: rak piersi, ryzyko zapadnięcia na ten sam rodzaj nowotworu będzie jedynie nieznacznie podwyższone - mimo faktu, że obie kobiety są w praktyce klonami: dziedziczą to samo DNA. Wskaźnik ryzyka zachorowania na raka piersi w ogóle populacji wynosi około 10%, zaś dla kobiet, których bliźniaczka jednojajowa już choruje, wzrasta on do 15%[6]. Choć jest to 50-procentowe zwiększenie się względnego zagrożenia chorobą, w wartościach bezwzględnych wciąż w 85% przypadków siostra bliźniaczka kobiety cierpiącej na raka piersi sama pozostanie zdrowa. Ponieważ zaś bliźniaczki jednojajowe są identyczne genetycznie, różnice w ich zachorowalności na raka muszą wynikać z czynników środowiskowych.
Nie wiemy, jakie to czynniki: wśród nich mogą znajdować się zarówno systematyczne rozbieżności związane ze stylem życia, dietą czy historią chorób, jak i przypadkowe, nieodziedziczone mutacje pojawiające się nagle w określonych komórkach piersi. Najistotniejszą informacją, jaką przynosi nam to badanie, jest jednak fakt, że odziedziczalność raka piersi jest bardzo niska.
Dlaczego ludzie tak bardzo przeszacowują odziedziczalność tego typu nowotworu? Większość badanych oceniła raka piersi jako silnie dziedziczny, ponieważ słyszała, że naukowcy odkryli odpowiedzialne za niego geny. Rzeczywiście: z nowotworem piersi powiązano pewne warianty genów, jednakże występują one niezmiernie rzadko i wobec tego ich wpływ na populację jako całość jest nieznaczny.
Choć rak piersi jest jedną z najmniej odziedziczalnych cech, często faktycznie wywołują go różnice w budowie DNA - z tym że nie te dziedziczone. Kiedy genetycy określają jakąś właściwość mianem dziedzicznej, mają na myśli różnice w DNA, które przejmujemy w schedzie po rodzicach. Jest to zgodne z tym, co chcą powiedzieć ludzie, kiedy mówią, że kolor oczu jest silnie dziedziczny. Niemniej jednak takie rozumienie czynników genetycznych jest bardzo wąskie, pomija bowiem wszelkie różnice w DNA, które nie przechodzą na następne pokolenie. Rak piersi i wiele innych nowotworów może być wywoływanych przez przypadkowe mutacje genów w komórkach ciała, takich jak na przykład komórka piersi. Tego typu błędów w kodzie genetycznym nie dziedziczymy po przodkach, nie przekazujemy ich też naszym dzieciom.
W przeciwieństwie do wąskiego, ale ścisłego terminu "genetyczny", który obejmuje dziedziczone różnice w DNA, wpływ środowiska jest definiowany bardzo szeroko: jako oddziaływanie wszystkich czynników, które nie wynikają z takich różnic. Znacznie wychodzi więc poza obszary wpływów środowiskowych zwykle badanych przez psychologów, takich jak rodzina, sąsiedztwo, środowisko szkolne, grupa rówieśnicza czy zawodowa. Jak widzieliśmy w przypadku raka piersi, może oznaczać nawet niedziedziczone różnice w DNA. Tak szeroka definicja środowiska obejmuje również rozwój prenatalny, choroby, dietę - wszystko i cokolwiek, czego źródeł nie możemy dopatrywać się w dziedzicznych różnicach zakodowanych w DNA. W tym sensie lepszym określeniem na to, co genetycy mają na myśli, kiedy mówią "środowiskowy", jest "nie-genetyczny".
Kolejnymi dwoma punktami, w których powszechna opinia na temat stopnia odziedziczalności pewnej cechy odbiega znacznie od wyników badań, są masa ciała i wrzody żołądka. Tutaj mamy do czynienia z rozbieżnością odwrotną niż w przypadku raka piersi: podczas gdy ludzie sądzą, że z całego zestawu cech masa ciała i wrzody mają najniższy wskaźnik odziedziczalności, badania dowodzą, że należałoby je umieścić wśród tych najbardziej dziedzicznych. Uczestnicy naszego badania średnio szacowali, że za masę ciała geny odpowiadają w 40%, za wrzody w 29%. Badacze dowiedli zaś, że dla obu przypadków wskaźnik odziedziczalności tak naprawdę wynosi około 70%.
Kiedy zapytamy respondentów, dlaczego sądzą, że cechy te dziedziczymy w mniejszym procencie niż inne, odpowiedzą, że utrzymanie wagi jest kwestią siły woli, a wrzody spowodowane są stresem - stres i siła woli zaś tradycyjnie wiązane są ze środowiskiem. Te założenia są jednak błędne i ważne jest, żeby zrozumieć dlaczego.
W przypadku masy ciała powodem, dla którego ludzie uważają, że kluczową rolę odgrywa siła woli, jest oczywisty fakt, że kiedy przestaniemy jeść, schudniemy. W naszym kręgu kulturowym osoby z nadwagą często obwinia się o brak samokontroli prowadzący do przejadania się ponad miarę. Niemniej jednak odkrycie, że 70% różnic w masie ciała poszczególnych członków populacji jest spowodowane różnicami w dziedziczonym przez nich DNA, nie stoi w sprzeczności z truizmem głoszącym, że można stracić na wadze, jeśli w ogóle przestanie się jeść. Schudnie także każdy, kogo nagle pozbawi się dostępu do źródła pokarmu albo komu założymy na żołądek opaskę ograniczającą ilość pożywienia, które może przyjąć. Jak już wspominaliśmy, badania genetyczne nie skupiają się na tym, co może spowodować różnicę w populacji - dotyczą raczej tego, co ją powoduje. Innymi słowy, zamiast przewidywać, co mogłoby się stać, opisują raczej to, co jest.
Odziedziczalność na poziomie 70% oznacza, że - średnio - różnice w masie ciała ludzi, których widzicie wokół siebie, w dużej mierze wynikają z odziedziczonego przez nich DNA, a nie z indywidualnych rozbieżności w stylu życia, sposobie odżywiania się czy podejściu do ćwiczeń. Niektóre osoby z powodów czysto genetycznych będą przybierały na wadze szybciej i traciły ją wolniej niż inne.
Nie ma również dowodów na potwierdzenie powszechnie panującej opinii, że stres jest przyczyną powstawania wrzodów żołądka. Tak naprawdę zwykle wywołują je zakażenia bakteryjne, co nie oznacza, że różnice w DNA są nieistotne. Geny mają bardzo wiele do powiedzenia w kwestii skłonności do zapadania na infekcje, mogą mieć też znaczny wpływ na wrażliwość na bodźce związane z jedzeniem, prowadzące często do problemów z wagą. Odmienna podatność na oddziaływanie ze strony środowiska wynikająca z różnic o podłożu genetycznym to istotny mechanizm, poprzez który różnice te wpływają na zmienność biologiczną i psychologiczną populacji.
A co z cechami psychicznymi? Średnia ocena wskaźnika odziedziczalności dla ostatnich dziewięciu własności z listy wynosi 36%, co jest rezultatem wysokim, choć wciąż znacznie niższym niż 58% wynikające z uśrednionych wyników badań naukowych.
Jedna z największych rozbieżności dotyczy osiągnięć szkolnych, które stanowią główny cel moich badań. Średnia ocena ich odziedziczalności w naszej ankiecie wyniosła 29%, jednak wyniki badań genetycznych konsekwentnie wskazują, że dla rezultatów uzyskiwanych w testach osiągnięć szkolnych wskaźnik ten wynosi 60%. Inaczej rzecz ujmując: za ponad połowę tego, jak różnie dzieci radzą sobie w szkole, odpowiedzialne są różnice w dziedziczonym przez nie DNA.
Za uśrednionymi opiniami kryje się tak naprawdę bardzo szeroka rozpiętość ocen, najszersza dla wszystkich badanych cech psychologicznych. Średnie oszacowanie na przykład dla autyzmu wyniosło 42%, na to stanowisko jednak złożyło się zarówno 6% ankietowanych, którzy uważali, że autyzm jest w 100% dziedziczny, jak i 14%, dla których nie był dziedziczny wcale. Jeśli nie doceniliście wpływu DNA na cechy psychiczne, nie jesteście sami: w ogólnym rozrachunku 15% badanych stwierdziło, że geny nie mają z nimi żadnego związku.
Czyżby niektórzy ludzie byli "enwironmentalistami", utrzymującymi, że czynniki genetyczne nie biorą udziału w kształtowaniu żadnej z tych cech, pozostali zaś "hereditarianami", zwolennikami tezy, że wszystko jest dziedziczne? Nie w tym przypadku. Ci, którzy uważali którąś z cech za wysoce dziedziczną, niekoniecznie oceniali w ten sposób również pozostałe[7].
Kiedy decydowałem, jak napiszę tę książkę, wyniki tego badania były dla mnie kluczowe. Wcześniej, kiedy zarówno psychologowie, jak i ogół społeczeństwa nie zaakceptowali jeszcze do końca wagi składowej genetycznej, skupiłbym się na drobiazgowym udokumentowywaniu danych zawartych w drugiej kolumnie tabeli 2. Nasza ankieta pokazała, że czasy zmieniły się na tyle, że już nie muszę tego robić. Większość ludzi przyjmuje do wiadomości, że DNA wpływa na cechy psychiczne, choć wciąż zaniża znaczenie tego czynnika.
Mam nadzieję, że właściwie odczytuję ducha czasów, ponieważ w przeciwnym wypadku musiałbym dokonać przeglądu olbrzymiej liczby eksperymentów, wielu dziesiątek tysięcy badań, w tym ponad 20 000 artykułów opublikowanych w ciągu samych tylko ostatnich pięciu lat[8]. Streszczanie całego tego materiału byłoby nudne, ponieważ wypływające z niego konkluzje - niezależnie od tego, której gałęzi psychologii się przyjrzymy - są bardzo zbliżone. Jak widać w tabeli 2, wszystkie właściwości psychiczne są w znacznym stopniu dziedziczne: wskaźnik odziedziczalności wynosi dla nich średnio 50%.
Odziedziczalność jest tak wszechobecna, że pierwsze prawo genetyki zachowania brzmi: dla wszystkich właściwości psychicznych wpływ czynnika genetycznego jest wyraźny i znaczący.
Nasz sondaż wskazuje, że większości osób nie trzeba już przekonywać, że DNA jest istotne dla ludzkiej indywidualności. Zamiast więc przytaczać całą górę dowodów na poparcie "wyników badań genetycznych" umieszczonych w tabeli 2, w następnym rozdziale omówimy wykorzystywane w nich metody działania i kilka przykładów rezultatów, które doprowadziły do sformułowania pierwszego prawa genetyki behawioralnej[9].
W pierwszej części Matrycy przedstawię niektóre z najdonioślejszych odkryć w psychologii, odkryć, które wykraczają daleko poza szacowanie odziedziczalności. Dokonano ich, włączając genetykę w główny nurt badań psychologicznych, który dotychczas starał się ją ignorować. Dzięki oddzieleniu od siebie skutków wpływu natury i wychowania - zamiast założenia z góry, że wyłącznie środowisko jest odpowiedzialne za to, kim jesteśmy - badania te przyniosły zaskakujące rezultaty, wskazujące nam zupełnie nowy sposób myślenia o biologii, wychowaniu oraz ich wzajemnym oddziaływaniu w procesie kształtowania nas takimi, jakimi jesteśmy.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki