Każdy etap w życiu kobiety ma swoją wartość
ginekolog
dr n. med. Justyna Radkiewicz
Zacznijmy jak w dowcipie: przychodzi kobieta do lekarza i... co może wskazywać, że jest w okresie okołomenopauzalnym?
Przebiega on w bardzo różny sposób, w zależności od kobiety. Każda z nas inaczej wchodzi w menopauzę. Dość często pacjentki skarżą się na ubytek sił, na to, że nie wystarcza tych ostatnich na zwyczajne, codzienne funkcjonowanie. Z tym związane bywają stany depresyjne czy wręcz depresja. Mówią też często o spadku libido, nawet zupełnym braku ochoty na współżycie. Zgłaszają też problem suchości pochwy, pojawiania się bólu przy współżyciu. Najczęstszym objawem związanym z menopauzą jest nieregularne miesiączkowanie. Sytuacja, kiedy miesiączkowanie po prostu się skończyło i nigdy nie wróciło, jest w mojej praktyce rzadka. Najczęściej krwawienia są rzadsze, nieregularne, o różnej długości. Część pań niestety w tym okresie ma tendencję do przerostu endometrium, czyli śluzówki macicy, i te pacjentki cierpią na krwotoczne miesiączki czy nieregularne obfite krwawienia.
To wymaga monitorowania, ponieważ może też dojść do niekorzystnych przemian endometrium w tym okresie na bazie jego przerostów. Zmiany te bywają nawet przyczyną skierowania na zabiegi operacyjne, jeśli pojawią się zmiany przedrakowe. W takich przypadkach czasem wskazane jest nawet usunięcie narządu rodnego.
Pojawiają się też objawy, które nazywamy zmianami naczyniowo-ruchowymi.
Czy to one są popularnie nazywane objawami wypadowymi?
Tak, mam na myśli zlewne poty - bardzo często pacjentki mówią, że objaw ten pojawia się w nocy - gwałtowne i nie do przewidzenia uczucie gorąca o różnym nasileniu, występujące o różnych porach. To uczucie gorąca łączy się z zaczerwienieniem twarzy, co bywa też przyczyną wycofywania się kobiety z życia towarzyskiego i publicznego. Pojawiają się także zaburzenia koncentracji, pamięci, bezsenność, zaburzenia snu, choć to już w dużej mierze objawy dotyczące sfery psychicznej.
Jeśli jeszcze chodzi o ciało, to mogą się pojawiać objawy ze strony układu moczowo-płciowego, czyli wysiłkowe nietrzymanie moczu (na przykład podczas kaszlu, biegu, gwałtownych ruchów) i parcia naglące, czyli zaburzenia oddawania moczu. To też może być przyczyną niechęci pacjentki do szerszych kontaktów z ludźmi, stanowi też przyczynę dużego dyskomfortu.
Dopytam, bo nie wiem, czy dobrze rozumiem - parcie naglące to gwałtowna potrzeba skorzystania z toalety?
Tak, na tyle silna, że jeśli nie odda się natychmiast moczu, następuje popuszczanie. Wysiłkowe nietrzymanie moczu to popuszczanie moczu w trakcie uruchamiania tłoczni brzusznej. To zwykle dzieje się na bazie uszkodzeń poporodowych powięzi czy rozciągnięcia tkanek. Objawia się lub nasila w okresie menopauzy, kiedy na skutek spadku estrogenów te tkanki stają się mniej sprężyste, cienkie, podatne na rozciągnięcie. Natomiast parcia naglące to nagła potrzeba oddania moczu, także w nocy, co bywa przyczyną niewysypiania się i pogorszenia samopoczucia.
Czytałam też, że w tym okresie następuje atrofia żeńskich organów płciowych. Co to oznacza i jak może się objawiać?
Atrofia, czyli stopniowe ścieńczenie nabłonka pochwy, jego zanikanie i wysychanie. Chodzi o to, że nabłonek pochwy i skóra sromu stają się cienkie, skłonne do uszkodzeń. Wspominałam wcześniej o braku nawilżenia, jest on właśnie związany z tym procesem, który sprawia, że wymienione organy stają się skłonne do zapaleń. Do tego ph pochwy z kwasowego staje się zasadowe, więc słabiej chroni organy żeńskie przed niekorzystnymi wpływami z zewnątrz.
Zmiany atroficzne w obrębie tych organów są naturalnym etapem w życiu kobiety i zawsze pacjentkom mówię, że absolutnie nie będę się silić na to, żeby całkowicie zatrzymać ten proces. Taki jest obraz narządu rodnego w okresie menopauzy i mogłybyśmy oczywiście lekami doprowadzić go do stanu jak u dwudziestolatki, ale to nie ma żadnego uzasadnienia. Chodzi tylko o dopilnowanie, żeby uniknąć stanów zapalnych i żeby kobieta czuła się komfortowo. Mówiąc inaczej, dopuszczamy pewien stopień atrofii, ale też nie taki, który sprzyja powikłaniom.
Skoro już omówiłyśmy objawy, i wiemy, o co chodzi w praktyce, to może sprecyzujmy pojęcia. Kiedyś mówiono po prostu o klimakterium, obecnie tych określeń jest więcej: premenopauza, menopauza, okres pomenopauzalny. Co one oznaczają?
Menopauza to jest ostatnia miesiączka w życiu. Okres postmenopauzy to czas, kiedy już nie ma miesiączek. Jest jeszcze perimenopauza - wczesna, czyli czas na dobre kilka lat przed ostatnią miesiączką, kiedy już pojawiają się pewne objawy: suchość pochwy, spadek libido, poty lub uderzenia gorąca w mniejszym nasileniu, spadek życiowego napędu, czyli zaczyna kobiecie brakować energii. To oznacza, że poziom estrogenów jest niższy, ale nie na tyle, żeby ustały miesiączki. Potem jest premenopauza właściwa, kończąca się menopauzą.
Potocznie pacjentkom mówimy: "Pani jest w okresie menopauzalnym/menopauzy". Trudno, żebym wydzielała te etapy, zresztą takie określenie jest prostsze, a i tak zrozumiałe.
Zanim jednak wejdziemy w perimenopauzę, przez kilka dekad jesteśmy płodne. Jak wtedy działa nasz płciowy układ hormonalny?
Tak naprawdę wszystkim steruje mózg. Cała płodność zaczyna się w nim, a jajniki i macica to narządy "wykonawcze". Tak zwany generator cykli w podwzgórzu powoduje cykliczne wydzielanie hormonów podwzgórzowych, które działają na przysadkę, a ta wydziela swoje hormony, które działają na jajniki. W nich pod koniec poprzedniego cyklu nastąpiło przygotowanie pęcherzyków, które ruszą do rywalizacji w następnym. Kiedy otrzymują sygnał z przysadki, cała ta gromada rusza do wyścigu, wydzielając estrogeny. Jeden z nich wybija się, najszybciej rośnie, a estrogeny wydzielane przez pozostałe jeszcze dodatkowo go stymulują.
Wtedy w pewnym momencie sprzężenie ujemne (wzajemne samoograniczanie się wydzielania hormonów) pomiędzy przysadką a jajnikiem zmienia zwrot, staje się na chwilę dodatnie. Mam na myśli to, że po osiągnięciu pewnego stężenia estrogenu następuje wyrzut z przysadki dużej dawki lutropiny (LH) i następuje pęknięcie pęcherzyka, czyli owulacja (mniej więcej dobę po wyrzucie LH), uwalnia się komórka jajowa. Pęcherzyk jajnikowy, który dojrzał i pękł, przestaje wydzielać estrogeny - to też jest przedziwny, cudowny proces - a jego komórki przemieniają się w komórki ziarniste, które wydzielają progesteron. Ten ostatni hormon generalnie służy podtrzymaniu ciąży i jeśli dojdzie do zapłodnienia, umożliwia zagnieżdżonemu jaju płodowemu rozwój.
Jeśli do ciąży nie dochodzi, ciałko żółte, czyli miejsce po pękniętym pęcherzyku, mniej więcej po dziesięciu dniach od owulacji staje się niewydolne. To powoduje, że spada poziom progesteronu, co powoduje złuszczenie się endometrium i miesiączkę.
Co się dzieje z tym procesem po wejściu w okres przedmenopauzalny?
W okresie menopauzy sztandarowym hormonem, który się oznacza, jest FSH. Wydziela go przysadka i pod jego wpływem następuje wzrost pęcherzyków jajnikowych. Mierzymy go mniej więcej w piątym dniu cyklu i w tym momencie jego poziom powinien być dość niski, co oznacza, że jajniki są receptywne, bo nawet małe stężenie tego hormonu stymuluje je do pracy.
I tu trzeba dodać, że pęcherzyki nie tylko są w określonej liczbie, ale jeszcze się starzeją. W pewnym wieku, mimo że rezerwa jeszcze się nie wyczerpała, to jednak pęcherzyki są złej jakości i nie są w stanie dojrzeć do owulacji. Dlatego im jajnik jest starszy, tym bardziej FSH rośnie. Można je porównać do woźnicy, który biczem pogania konie - częściej je uderza, one jeszcze reagują, ale w pewnym momencie nie dają już rady. To moment, kiedy FSH robi się bardzo wysokie, a jajniki i tak nie odpowiadają.
Między innymi dlatego w okresie perimenopauzy pojawiają się cykle bezowulacyjne, a endometrium ma tendencje do przerostu. Progesteron wydzielany po owulacji jest hormonem ograniczającym wzrost błony śluzowej macicy, więc jak go nie ma, to śluzówka ta może urosnąć znacznie ponad normę, i w efekcie dawać bardzo obfite miesiączki.
W jakim wieku kobieta może wejść w okres premenopauzalny?
Uważamy, że w większości przypadków jest to około czterdziesty rok życia, to średnia w populacji. Po nim następuje wspomniana wcześniej perimenopauza, a czterdziesty piąty rok życia to byłoby już wejście we właściwy okres premenopauzalny. Oczywiście, jeśli założymy, że średnio kobieta ma 50 lat, jak ostatni raz miesiączkuje.
A jak długo ma nie być miesiączki, żeby można było powiedzieć, że jest się już w okresie pomenopauzalnym?
To bardzo dobre pytanie, bo pacjentki, nie mając miesiączki pół roku, często uważają, że nigdy nie będą już krwawić. Musi jednak upłynąć od niej rok. Kobiety bardzo się dziwią, że aż tak długo, tymczasem potrzebne jest dwanaście miesięcy bez miesiączki, by móc definitywnie stwierdzić, że pacjentka weszła już w postmenopauzę. Co się z tym wiąże, prawdopodobieństwo zajścia w ciążę spadło u niej do zera.
Czytałam, że współcześnie nawet trzydziestopięciolatki wchodzą w perimenopauzę. Od czego to zależy? Co sprawia, że w tym, a nie innym wieku wchodzimy w przekwitanie?
Zdarza się tak wczesne wejście w ten okres życia. Najmłodsza pacjentka, jaką miałam z objawami premenopauzy, miała 24 lata - to był przypadek przedwczesnego wygasania czynności jajników. Ostatnio jedna z prowadzonych przeze mnie kobiet, lat 37, też weszła w postmenopauzę. Bogu dzięki, po urodzeniu trzeciego dziecka. To wskazuje, że moment pojawienia się objawów związanych z przekwitaniem to kwestia bardzo indywidualna, nie sposób go przewidzieć.
Po pierwsze, są to pewne genetyczne predyspozycje. To znaczy, że możemy troszeczkę opierać się na naszym wywiadzie rodzinnym, czyli jeśli kobiety w mojej rodzinie wcześniej przekwitają, to mogę założyć, że tak będzie u mnie, ale to nie jest przełożenie jeden do jednego, bo swoje mają do powiedzenia także skłonności osobnicze, których nie potrafimy przewidzieć. Na pewno na przyśpieszenie przekwitania wpływa zanieczyszczenie środowiska, niezdrowy tryb życia, choroby dodatkowe, na przykład autoimmunologiczne (Hashimoto, cukrzyca, stwardnienie rozsiane itp.), agresywne leczenie - chemioterapia, hormonoterapia w przypadku raka piersi, radioterapia - panie po nich zwykle wchodzą w menopauzę wcześniej. U zdrowej kobiety, która wcześnie wchodzi w okres postmenopauzy, najczęściej nie udaje nam się uchwycić przyczyny tego stanu rzeczy.