Między polem a istnieniem - Włodzimierz Dzięgielewski

Kup ebooka

20.19 zł
16.76 zł (20,19 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Prolog

Praca w polu wymaga nie tylko techniki, lecz przede wszystkim wrażliwości na własną energię.

Technika jest narzędziem, ale to praktykujący wnosi do pola swoją polaryzację, historię, pamięć i stan.

Jeśli osoba nie czuje siebie, nie zna własnego kierunku, nie rozumie, jak jej energia wpływa na przestrzeń - żadna metoda nie pokaże jej prawdy.

Wielu ludzi żyje w przekonaniu, że wystarczy przeczytać książkę, poznać schemat, zapamiętać instrukcję.

Praktyk bez wrażliwości nie zobaczy zmiany w obiekcie.

Ktoś, kto nie zna siebie, pomyli odpowiedź pola z własnym zakłóceniem.

Osoba, która nie czuje zmienności, zobaczy to, co chce zobaczyć - nie to, co jest.

Dlatego praca w polu nie zaczyna się od techniki.

Zaczyna się od osoby, która wchodzi w przestrzeń.

Od jej świadomości, obecności i zdolności do bycia neutralną wobec tego, co odczytuje.

Pole otwiera się nie przed tym, kto zna metodę, lecz przed tym, kto potrafi usłyszeć subtelną odpowiedź przestrzeni.

Między polem a istnieniem istnieje przestrzeń niewidzialna, dostępna tylko tym, którzy potrafią się na nią otworzyć.

Przestrzeń, która reaguje szybciej niż myśl, pamięta dłużej niż ciało i mówi językiem, którego nie uczą w żadnej szkole.

Reaguje szybciej niż myśl - bo odpowiedź pola pojawia się, zanim świadomość zdąży ją nazwać.

To pole.

Pole, które zapisuje historię miejsc.

Pole, które odpowiada na pytanie, zanim zostanie zadane.

Pole, które zmienia się, gdy pojawia się praktykujący - i praktykujący, który zmienia się, gdy dotyka pola.

Od dziecka widziałem tę przestrzeń.

Nie jako wizję, nie jako metaforę, lecz jako realny proces zachodzący między obiektem a świadomością.

Przez lata szukałem języka, który pozwoli to opisać - nie ezoterycznego, nie naukowego, lecz prawdziwego.

Ta książka jest próbą uchwycenia tego, co dzieje się pomiędzy:

pomiędzy osobą a polem,

pomiędzy obiektem a pamięcią,

pomiędzy duszą a doświadczeniem,

pomiędzy tym, co widzialne, a tym, co subtelne.

Jeśli otworzysz tę przestrzeń - ona otworzy się przed Tobą.

Wstęp

W historii myśli pojawiają się czasem ludzie, którzy widzą szerzej niż ich epoka.

William James był jednym z nich.

Łączył naukę, filozofię, introspekcję i doświadczenie w sposób, który do dziś pozostaje aktualny.

Jego intuicja była prosta:

człowieka nie da się zrozumieć w oderwaniu od pola, w którym żyje.

To pole - środowisko, relacje, historia, kultura, pamięć, sytuacja życiowa - tworzy z człowiekiem jedną całość.

James nazwał to "totalną sytuacją".

Nie ma człowieka bez pola.

Nie ma pola bez człowieka.

Ta myśl stała się jednym z fundamentów psychologii, ale jej konsekwencje nigdy nie zostały w pełni rozwinięte.

Nauka zatrzymała się na poziomie psychologicznym, nie sięgając głębiej - do pola informacyjnego, do subtelnych zmian, do polaryzacji, do pamięci miejsc, do dynamiki duszy.

A jednak to właśnie tam - w przestrzeni między człowiekiem a polem - dzieje się najwięcej.

To przestrzeń:

- zmienności,

- rezonansu,

- subtelnych sygnałów,

- pamięci,

- intuicji,

- mediumicznej percepcji,

- relacji między obiektem a świadomością.

To przestrzeń, w której pracuję od dzieciństwa.

Nie jako teoretyk, lecz jako praktyk.

Nie jako badacz z laboratorium, lecz jako ktoś, kto widzi, czuje i odczytuje pole w jego żywej dynamice.

W tej książce nie opisuję teorii w sensie akademickim.

Opisuję doświadczenie, które powtarza się u ludzi, miejsc, obiektów i dusz.

Opisuję zmienność, której nauka nie potrafi uchwycić, bo jej narzędzia badają rzeczy stałe, nie procesy.

Opisuję obiekt, który nie jest rzeczą, lecz stanem.

Opisuję duszę, która nie ma wieku, lecz pamięć i kompetencję.

Opisuję pole, które nie jest metaforą, lecz realną przestrzenią informacji.

To, co Kurt Lewin nazwał "polem psychologicznym", ja widzę jako pole informacyjne - szersze, głębsze, obejmujące:

- ciało,

- emocje,

- historię,

- pamięć,

- duszę,

- obiekt,

- miejsce,

- relacje,

- i subtelne zmiany, które zachodzą między nimi.

To pole jest dynamiczne. Reaguje na obecność człowieka. Zmienia się w czasie, a jego odpowiedź jest zawsze związana z kontekstem i sytuacją.

Zmienia się, kiedy pojawia się nowy obiekt.

Zapisuje wydarzenia.

Przechowuje pamięć.

I komunikuje się z tymi, którzy potrafią je odczytać.

Ta książka jest próbą opisania tej przestrzeni - przestrzeni między człowiekiem a polem, w której zachodzi cała subtelna praca świadomości.

Nie jest to książka o wierzeniach.

Nie jest to książka o metafizyce.

Nie jest to książka o ezoteryce.

To jest książka o praktyce, o zmienności, o duszy, o polu, o obiekcie, o pamięci, o rezonansie, o odczycie, o relacji, której nauka nie potrafi opisać, bo nie ma do tego narzędzi.

To jest książka o tym, co dzieje się pomiędzy.

Zmienność jest językiem pola - to dzięki niej można odczytać stan człowieka, obiektu i miejsca.

Pole informacyjne jako doświadczenie

Pole nie jest teorią.

Pole jest doświadczeniem.

Nie opisuję pola jako abstrakcyjnej struktury matematycznej, lecz jako żywą przestrzeń informacji, która:

- reaguje,

- zapisuje,

- pamięta,

- rezonuje,

- zmienia się,

- komunikuje się z tymi, którzy potrafią je odczytać.

Pole informacyjne jest środowiskiem, w którym człowiek istnieje nieustannie - świadomie lub nie. Można je nazwać polem wszechświata, polem przestrzeni lub po prostu polem. Nazwa nie jest najważniejsza - liczy się to, jak działa.

To nie jest metafora.

To jest rzeczywistość, którą można poczuć, zobaczyć, zmierzyć i odczytać.

Przestrzeń, w której przebywamy, a energia, która w niej wiruje, wpływa na wszystko, co się wydarza.

W tym sensie - tak, można się z tym zgodzić: pole oddziałuje, a my odpowiadamy.

Aby zrozumieć, jak ta wymiana jest możliwa, warto przyjrzeć się temu, jak różne tradycje opisują relację między osobą a polem.

W różnych źródłach pojawiają się różne nazwy pola - od pól morficznych Ruperta Sheldrake'a (ur. 1942), przez pamięć natury i zapis informacji w przestrzeni, aż po koncepcję księgi Akaszy.

Wszystkie próbują opisać to samo zjawisko:

przestrzeń, która przechowuje informację.

Każda z tych teorii dotyka jednego wspólnego punktu:

- istnieje pole,

- pole przechowuje informację,

- pole wpływa na zachowanie organizmów,

-pole reaguje na obecność i intencję.

Nie wiem, na ile te modele są trafne, ale widzę, że wszystkie dotykają jednego wspólnego punktu:

pola, które reaguje, pamięta i oddziałuje. W mojej praktyce pole informacyjne zachowuje się właśnie w taki sposób.

Na pewno nie chodzi tu o pole w sensie pola uprawnego, łanu zboża czy jakiegokolwiek produktu zasianego.

To zupełnie inne znaczenie słowa "pole".

W tamtych modelach to, co dzieje się z obiektem, zależy nie tylko od niego samego, lecz od całości pola, w którym się znajduje.

To właśnie ta metafora stała się fundamentem myślenia o człowieku w kontekście - nie jako o jednostce oderwanej, lecz jako o istocie zanurzonej w:

- środowisku,

- relacjach,

- kulturze,

- historii,

- sytuacji życiowej,

- pamięci miejsca,

- dynamice pola.

Przeglądając większość materiałów, zauważyłem, że psychologowie szkoły Gestalt, a później Kurt Lewin [1]- psycholog i twórca teorii pola w psychologii - podkreślali, że człowieka nie da się zrozumieć, jeśli potraktuje się go poza jego całościową sytuacją.

Warto dodać, że zanim Lewin opisał pole psychologiczne, William James przeczuwał już, że człowieka nie da się oddzielić od całości, w której żyje.

James widział "totalną sytuację" intuicyjnie - jako jedność doświadczenia i świadomości.

Lewin nadał temu język psychologii.

To, co ja opisuję, jest kolejnym krokiem:

polem informacyjnym, którego oni nie mogli jeszcze nazwać.

Pole - w ich rozumieniu - to dynamiczna całość, która zmienia się za każdym razem, gdy pojawia się w niej nowy element.

To ważne, bo pokazuje coś, co jest kluczowe również w mojej praktyce:

pole nie jest tłem. Pole jest współuczestnikiem - nawet wtedy, gdy mówimy o jednym obiekcie.

Pole jako całość, która reaguje

Pisząc tę książkę, przeglądałem różne materiały, ale traktuję je jako inspirację, a nie jako fundament. W wielu publikacjach pojawiają się pojęcia, które są nadpisywane współczesnym językiem - przypisuje się je epokom, w których nie mogły istnieć. Tak jak słowo 'radiestezja', które powstało dopiero w XX wieku, a mimo to bywa używane do opisywania praktyk sprzed tysięcy lat. Dlatego zawsze zwracam uwagę na kontekst, język i czas, w którym dana treść została napisana. Interesuje mnie, jak ludzie próbowali opisać pole, ale moja praktyka nie wynika z tych teorii - ona wynika z doświadczenia.

Wśród tych materiałów natrafiłem również na zapis dotyczący teorii pola Kurta Lewina (1890-1947)

W teorii pola Lewina każde zdarzenie jest funkcją dwóch elementów:

- osoby,

- i jej środowiska.

Nie ma osoby bez środowiska.

Nie ma środowiska bez osoby.

To jest jedna całość - jeden układ.

Kiedy w polu pojawia się nowy element - człowiek, emocja, obiekt, kamień, intencja - pole zmienia się.

To nie jest metafora. To jest dynamika - pole zmienia się natychmiast, gdy pojawia się w nim nowy element, nawet jeśli człowiek tego nie zauważa.

I tu zaczyna się przestrzeń, w której pracuję.

Czy ta teoria jest ważna

Klasyczna teoria pola mówi o tym, że:

- człowiek jest częścią pola,

- pole wpływa na człowieka,

- człowiek wpływa na pole,

- a zmiana jednego elementu zmienia całość.

Teoria pola tego nie obejmuje, ale ja tak to widzę w praktyce.

- że obiekt ma polaryzację subtelną,

- że obiekt jest procesem, nie stałą,

- że dusza ma dynamikę, nie wiek,

- że pole informacyjne ma pamięć,

- że miejsca mają zapis,

- że zmienność obiektu jest kluczem do odczytu,

- że mediumiczna percepcja jest narzędziem pomiarowym,

- że nauka nie ma języka, by to opisać.

Lewin mówił o polu psychologicznym. Ja mówię o polu informacyjnym - szerszym, obejmującym zarówno człowieka, jak i obiekt oraz przestrzeń.

Ja mówię o polu informacyjnym, które obejmuje:

- ciało,

- emocje,

- historię,

- pamięć,

- duszę,

- obiekt,

- miejsce,

- i relację między nimi.

To jest szersza mapa - i to jest mapa, którą opisuję w tej książce.

Obiekt jako proces, nie stała

W klasycznej nauce obiekt jest rzeczą.

W polu informacyjnym obiekt jest procesem.

Obiekt:

- zmienia się,

- ma polaryzację,

- ma pamięć,

- ma historię,

- ma stan,

- ma dynamikę,

- reaguje na pole,

- wpływa na człowieka.

Obiekt nie jest zamkniętą formą - jest ciągłą wymianą z polem. Jego stan zmienia się w zależności od kontekstu, historii i relacji z człowiekiem.

Kamień, człowiek, miejsce, przedmiot - każdy obiekt jest stanem w polu, a nie stałą fizyczną.

To jest klucz do zrozumienia zmienności.

Polaryzacja subtelna - brakujący element

To, czego nauka nie opisuje, a co w praktyce jest oczywiste, to polaryzacja subtelna.

Każdy obiekt - człowiek, kamień, miejsce - ma:

- kierunek,

- napięcie,

- wektor,

- stan,

- jakość,

- poziom otwarcia lub zamknięcia.

To nie jest "energia" w potocznym sensie.

To jest informacja, która określa, jak obiekt zachowuje się w polu.

Polaryzacja subtelna jest tym, co pozwala:

- odczytać człowieka,

- zrozumieć jego stan,

- zobaczyć jego wzorzec,

- pracować z jego świadomością.

Bez polaryzacji nie ma odczytu.

W rozmowach spotykam się też z odwrotnymi uproszczeniami: że mężczyzna "uwalnia energię żeńską", a kobieta "ma przewagę energii męskiej".

Takie opisy brzmią efektownie, ale nie mają nic wspólnego z polaryzacją subtelną.

Polaryzacja nie dotyczy płci, charakteru ani ról społecznych.

Dotyczy kierunku, napięcia i stanu obiektu w polu.

Ciało - tak jak każdy obiekt - potrzebuje przeciwstawnych biegunów, żeby mogło funkcjonować.

Tak jak każdy system ma dwa bieguny, tak samo obiekt ma swoją subtelną polaryzację.

Każdy palec ma swoją polaryzację, każdy organ ma swój kierunek, a każdy obiekt ma swój wektor.

To nie jest kwestia 'męskiego' czy 'żeńskiego' - to kwestia struktury pola.

Dlaczego Burkhard Heim nie mógł tego opisać

Burkhard Heim (1925-2001), stworzył jeden z najgłębszych modeli pola, ale jego teoria zatrzymała się na poziomie struktury, nie zmienności.

W zapisach, które służyły mi jako inspiracja, Heim:

opisał przestrzeń,

opisał wymiary,

opisał relacje,

opisał matematyczną architekturę pola.

Ale nie mógł opisać:

- polaryzacji subtelnej,

- zmienności obiektu,

- pamięci miejsc,

- dynamiki duszy,

- mediumicznego odczytu,

- relacji między obiektem a świadomością.

Dlaczego?

Bo jego narzędzia były matematyczne.

A matematyka opisuje stałe, nie procesy subtelne.

To, co Heim zbudował, jest fundamentem. To, co ja opisuję, jest kontynuacją - w obszarze, którego matematyka nie obejmuje, a który można zobaczyć tylko w praktyce.

Heim nie używał pojęć związanych z polem subtelnym, bo pracował jako matematyk. Jego teoria opisuje strukturę pola, ale nie obejmuje praktyki pracy z polem subtelnym, którą rozwijają naturopatia czy radiestezja - obszary, które poznałem poprzez wieloetapowe szkolenia i doświadczenie.

Radiestezja jako instrument pola

Radiestezja, choć dziś nazywana w ten sposób, jest znacznie starsza niż samo słowo. W różnych epokach funkcjonowała pod innymi nazwami i w innych kontekstach, ale zawsze opierała się na tym samym - na reakcji wahadła umieszczonego nad obiektem, który znajduje się w polu informacyjnym.

Wahadło było znane już w starożytnych Chinach, Egipcie i Grecji.

W różnych epokach zmieniała się tylko forma narzędzia - narzędzie zmieniało formę, ale zasada pozostawała ta sama:

pole reaguje na obiekt, a wahadło tę reakcję ujawnia.

Praktyka odczytu subtelnych pól istniała setki, a prawdopodobnie tysiące lat wcześniej, pod określeniami takimi jak:

- różdżbiarstwo,

- geomancja,

- odczyt pól ziemi,

- praca z wahadłem,

- praca z czułością dłoni.

Dopiero Abbé Alexis Bouly w 1930 roku wprowadził termin radiesthésie (od radius + aisthesis), formalizując coś, co było znane od dawna.

Nazwa była nowa - praktyka nie.

Radiestezja jest jednym z najstarszych sposobów komunikacji z polem informacyjnym.

Nie polega na zgadywaniu, lecz na odczycie subtelnych reakcji obiektu i przestrzeni.

Wahadło jest instrumentem - narzędziem trzymanym w dłoni, które przekazuje informację, ale to, co człowiek z nią zrobi, jest już osobnym zagadnieniem.

Wahadło, różdżka i szablony są narzędziami pracy z polem, a miograf jest urządzeniem rejestrującym subtelne sygnały.

Wszystkie te narzędzia pokazują to samo - reakcję pola na obiekt.

Żadne z nich nie jest "magiczne" - pełnią funkcję interfejsów, które pozwalają zobaczyć to, co pole ujawnia w odpowiedzi na pytanie.

W mojej praktyce używam również własnego, opatentowanego wahadła clavidełko?, zarejestrowanego w Urzędzie Patentowym.

Radiestezja jest więc instrumentem pola - narzędziem, które pozwala zobaczyć zmienność obiektu, odpowiedź przestrzeni i subtelne sygnały, których nie widać gołym okiem.

To pierwszy krok do pracy z polem informacyjnym, zanim przejdziemy do wahadła, szablonów, kamieni i pamięci miejsca.

Wahadło i szablony - język zmienności

Wahadło i szablony są narzędziami, które pozwalają zobaczyć zmienność pola. Nie są to przedmioty "magiczne", lecz interfejsy reagujące na obiekt znajdujący się w polu informacyjnym. Ich działanie zależy od warunków, przestrzeni i sposobu użycia.

Wahadło a warunki pracy

Wahadło nie jest narzędziem uniwersalnym w każdej sytuacji.

Na zewnątrz - przy wietrze, ruchu powietrza, zmianach temperatury - delikatne, lekkie wahadła nie nadają się do pracy, bo każdy podmuch wprowadza zakłócenia. W pomieszczeniach można używać wahadeł lżejszych, bardziej czułych.

Szablony: liniowe, półksiężyce, okręgi

Pierwsze szablony radiestezyjne były liniowe - proste skale, na których odczytywano wartości.

Później pojawiły się szablony półksiężycowe, okrągłe, promieniste, bardziej dopasowane do pracy z ruchem wahadła.

Szablony dobrze by było zaopatrzyć się w tak zwane zdepolaryzowane - to znaczy, żeby nie nosiły ładunku, historii, emocji ani energetycznych ładunków znajdujących się w pobliży wykonywaniu pomiaru.

Szablon, który ma własny ładunek, będzie przesuwał odczyt - nawet jeśli operator o tym nie wie.

Dla początkujących jest to szczególnie ważne, bo każdy dodatkowy ładunek wprowadza zakłócenia.

Lewoskrętne wahadła i błędy w praktyce

Często widzę osoby, które łączą oczyszczanie robiąc to wahadłem lewoskrętnym, próbując na końcu"energetyzować" człowieka.

Nie oceniam pracy ludzi, ale:

wahadło lewoskrętne nie służy do energetyzowania.

To nie kwestia opinii - to kwestia konstrukcji i kierunku pracy narzędzia.

Każde wahadło ma swoją charakterystykę i kierunek pracy.

Wystarczy zajrzeć do technicznego opisu danego modelu, żeby zrozumieć, dlaczego użycie go "na odwrót" daje efekt przeciwny do zamierzonego.

Wahadło neutralne - proces, czy ktoś to pamięta

Robiłem, tworzyłem i projektowałem wahadła drewniane.

Wiem dokładnie, jak wygląda proces tworzenia wahadła neutralnego.

I mogę powiedzieć jedno: nie używam wahadeł z półki.

Aby wahadło drewniane było naprawdę neutralne, musi być:

- zdepolaryzowane,

- złożone z dwóch elementów ustawionych przeciwnie,

- połączone tak, aby struktura materiału znosiła własne ładunki,

- przygotowane przed obróbką w sposób, który usuwa pamięć materiału.

To jest proces.

To jest technologia.

To jest praca z materiałem, a nie z marketingiem.

Czy wahadła sprzedawane w sklepach są neutralne?

Neutralność to proces - nie nazwa.

Wahadło neutralne drewniane powinno mieć na sobie widoczny ślad połączenia elementów, bo to właśnie połączenie tworzy neutralność.

Jeśli wahadło wygląda jak jednolity kawałek drewna - nie jest neutralne.

I co ważne - nie powinno być polakierowane.

Lakier jest nośnikiem sztuczności.

Pokrycie wahadła lakierem zmienia jego zachowanie w polu, bo lakier:

- ma własną polaryzację,

- ma własną pamięć chemiczną,

- tworzy warstwę, która oddziela drewno od pola,

- wprowadza obcy wektor, który zaburza odczyt.

Wahadło pokryte lakierem może być ładne, ale nie jest neutralne.

Jest nienaturalne - i to wystarczy, żeby proces odczytu został zakłócony.