1
Dlaczego Grecy i Rzymianie nie nosili spodni?
Letnim porankiem spacerujemy zatłoczoną
ulicą starożytnych Aten. Jest gorąco, ale nie aż tak, by nie móc
załatwiać spraw. Białe mury lśnią w słońcu. W suchym powietrzu
pobrzmiewa grecka mowa. Apetyczny zapach miodowych ciastek kuszących z pobliskiego straganu zderza się z niepowtarzalnym smrodem
nieskanalizowanego miasta. Mijani przechodnie to przeważnie mężczyźni,
którzy w większości wcale nie chodzą półnago. Niektórzy okryci są
płaszczami, a reszta przechadza się w luźnych tunikach sięgających
kolan. W zasięgu wzroku widać kilka kobiet, które noszą dłuższe tuniki,
spięte na ramionach długimi szpilami1. Niezależnie czy to
kobieta, czy mężczyzna, stroje ubogich zrobione są z białawej wełny.
Ubrania zamożniejszych pysznią się różnorodnymi odcieniami żółci,
zieleni i brązu12.
Przenieśmy się teraz na ulicę Rzymu z czasów wczesnego cesarstwa. Choć
dochodzi południe (czyli szósta według Rzymian), na ulicy jest ciemno,
bo ocieniają ją wysokie budynki mieszkalne. Śliski bruk cuchnie łajnem.
Z drzwi gospody po drugiej stronie ulicy bucha dym niosący woń prażonej
ciecierzycy. W uszach dudni nam wielojęzyczna wrzawa, a przechodnie,
ubrani zupełnie inaczej niż mieszkańcy Aten, mijają nas w pośpiechu.
Kilku mężczyzn ma na sobie togi. Rozłożona toga to wielki siedmiometrowy
pas materiału. Aby zawinąć się w to morze wełny, trzeba było wykonać
szereg tak skomplikowanych czynności, że arystokraci mieli niewolników,
którzy zajmowali się wyłącznie jej zawijaniem i układaniem. Ponieważ
chodzenie w todze to w równej mierze sztuka, jak męka - ustawienie
prawej ręki inaczej niż pod kątem prostym natychmiast unicestwia
starannie ułożone fałdy - większość mężczyzn na naszej ulicy togi
zostawiła w domu i załatwia sprawy ubrana w krótkie tuniki. Część kobiet
idzie owinięta tradycyjnym płaszczem rzymskiej matrony. Reszta nosi
długie tuniki w krzykliwych kolorach.
Zarówno greckie, jak i rzymskie ubrania były układane na ciele. Czy to
len, wełna czy bawełna, stroje układane na ciele lepiej nadawały się do
klimatu śródziemnomorskiego i można je było łatwo przystosować do zmian
w statusie społecznym lub pogody2. Ale okazywały się niewygodne
w zimne i deszczowe dni. Niektóre, jak na przykład togi, wymagały stałej
uwagi i poprawiania podczas noszenia. Żaden ubiór nie miał
kieszeni3.
Od lewej: Grek w płaszczu (himation), Greczynka w tunice (chiton),
Rzymianin w todze, rzymska matrona w płaszczu (palla). Ilustracje z domeny publicznej
Mogłoby się wydawać, że był to świat błagający o portki. Jednakże z kilkoma wyjątkami - takimi jak ekscentryczny cesarz Heliogabal, który
chełpił się swoimi jedwabnymi spodniami - Grecy i Rzymianie uważali je
za barbarzyńskie4. Ateńczykom przypominały one inwazję
Persów w workowatych portkach, którzy w wielkiej liczbie najechali
Grecję. Rzymianom kojarzyły się z wytatuowanymi, żłopiącymi piwo ludami
Północy, zwłaszcza Germanami3.
W końcu jednak Rzymianie się ugięli. Pierwsi wskoczyli w spodnie
legioniści. Wcześniej nosili tuniki do kolan wymyślone na
śródziemnomorskie upały, które podczas srogich zim na północy okazały
się nieprzyjemnie przewiewne. Zainspirowani przez barbarzyńskich
kawalerzystów żołnierze stacjonujący w zimnym klimacie zaczęli więc
nosić krótkie wełniane lub skórzane spodenki, a niektórzy poszli krok
dalej i włożyli długie spodnie. W ślad za nimi poszli dowódcy: cesarz z III wieku zaszokował konserwatywną opinię publiczną, prowadząc w spodniach (i oklapłej blond peruce) swoje wojsko4.
W IV wieku, kiedy żołnierze zajęli się polityką i wprowadzili do mody
odzież wojskową, cywile zaczęli sprzedawać tuniki i kupować spodnie. Pod
koniec stulecia, kiedy nowa moda stała się wszechobecna, cesarski edykt
zakazał noszenia tej części garderoby w granicach miasta Rzym. Każdy
mężczyzna przyłapany w tak skandalicznym ubraniu miał być aresztowany,
pozbawiony majątku (a zapewne także spodni) i skazany na wieczne
wygnanie. Sprawa jednak była już przegrana. W ciągu kilkudziesięciu lat
spodnie zaczęli nosić senatorzy, i to nawet w obecności cesarza5.
Przyjrzawszy się, jak przyjmowały się w starożytnej Grecji i Rzymie
spodnie, dochodzimy do ważniejszej kwestii: Czy starożytni Grecy i Rzymianie nosili bieliznę?
Większość kobiet z pewnością nosiła pierwowzór staników5. Choć
istniały biustonosze na ramiączkach, zwykle były to paski materiału
owinięte wokół piersi. Zmniejszały one biust, a małe piersi uważano za
atrakcyjne6. Jeśli wierzyć starożytnym poetom, przepaski na
piersiach służyły także jako zaimprowizowane kieszenie do noszenia
przeróżnych drobiazgów, od listów miłosnych po fiolki z trucizną.
Rzekomo ta część bielizny miała także właściwości lecznicze: owinięta
wokół głowy zmniejszała jej ból6.
Greccy mężczyźni mogli się pochwalić pod tuniką jedynie opalenizną. W świecie rzymskim tradycjonaliści nosili pod togami przepaski biodrowe, a w łaźni pierwowzór kąpielówek. Większość jednak obywała się bez
bielizny, bardziej sobie ceniąc przewiewne lniane i jedwabne tuniki
wkładane pod wierzchni strój. Choć wygodna, taka garderoba nie sprzyjała
skromności. Pewien autor z okresu późnego antyku opowiedział historię o gościu, który z rozkraczonymi nogami rozsiadłszy się przy ogniu
naprzeciwko Marcina z Tours, przypadkowo odsłonił temu świętemu szeroki
widok na swoje genitalia7.
W IV wieku, gdy przed św. Marcinem obnażył się ów nieznajomy, rzymskie
stroje znajdowały się na dobrej drodze, by stać się średniowiecznymi.
Wyobraźmy sobie, że znajdujemy się na ulicy Konstantynopola w okresie
późnego antyku. Żeby lepiej wczuć się w nastrój, załóżmy, że jest
chłodne jesienne popołudnie, wieje słona bryza, a kościelne dzwony
wybijają serenady w powoli zapadającym zmroku. Środkiem ulicy suną
nadęci dworscy urzędnicy w wąskiej odmianie tradycyjnej togi. Obok
tłoczą się mniej znaczni obywatele w sięgających kolan tunikach o szerokich rękawach ozdobionych tyloma haftami, na ile ich właściciele
mogli sobie pozwolić. Kobiece tuniki są dłuższe, ale równie luźne i strojne. Kilku najbogatszych przechodniów pyszni się obcisłymi ubraniami
z jedwabiu. Najpobożniejsi mają chrześcijańskie tatuaże na rękach. Nikt
jednak, tego można być pewnym, nie nosi bielizny.
W razie konieczności mogły one posłużyć za broń. W Atenach tłum kobiet zadźgał kiedyś mężczyznę takimi szpilami. [wróć]
Do najpowszechniejszych tkanin w świecie klasycznym należały wełna i len. Cieplejsza, wytrzymalsza i łatwiejsza w barwieniu wełna lepiej nadawała się na odzież wierzchnią. Na bieliznę i stroje codzienne częściej za to używano lnu - przewiewniejszego, łatwiejszego w czyszczeniu i mniej przyjaznego wszom. Bawełna (rosnąca w Egipcie) rozpowszechniła się w Rzymie dopiero w okresie cesarstwa. [wróć]
Tę funkcję pełniły zaimprowizowane zamienniki: Greczynki część tuniki zawijały w pasie, tworząc wielką kieszeń, a Rzymianie chowali drobiazgi w zakamarkach togi. Monety jednak trzymano w sakiewkach przytroczonych do pasa lub zawieszonych na szyi. A ponieważ świat nic jeszcze nie wiedział o zarazkach, wpychano je także do ust. [wróć]
Cesarze rzymscy uporczywie grzeszyli w sprawach mody. Niektórzy zadowalali się ubraniami barwionymi na purpurowo, najdroższymi na świecie, a przez to najbardziej prestiżowymi. (Używanie najdelikatniejszych odcieni purpury, ciemnego i połyskującego karmazynu w kolorze krwi, było czasami zarezerwowane dla członków rodziny cesarskiej; Neron rozkazał kiedyś przeprowadzenie prowokacji policyjnej, aby wyłapać kupców handlujących przemycanymi barwnikami). Dla innych szaty warte więcej niż wille były zbyt subtelne. Kaligula lubił się przebierać za Zeusa ze złotą brodą i błyszczącym piorunem w dłoni. Kommodus przyszedł do Koloseum w skórze lwa. [wróć]
Nie ma zbyt wielu dowodów na noszenie majtek, ale z pewnością istniały części garderoby za nie służące. Rzymianki nosiły w łaźniach kostiumy kąpielowe, a sportsmenki i aktorki pojawiały się w czymś w rodzaju bikini. (Przyszła cesarzowa Teodora, która rozpoczęła karierę jako aktorka, miała w zwyczaju paradować na scenie w starożytnym odpowiedniku stringów). Zwykle jednak kobiety nosiły pod wierzchnim ubraniem tylko koszulki. One stwarzały inne niebezpieczeństwa: pewien rzymski poeta poświęcił niezbyt miły epigram damie, której zbyt ciasna bielizna pod tuniką wrzynała się w pośladki. [wróć]
W pewnych sytuacjach przepaski na piersiach stanowiły element erotyczny; w jednej z komedii postać kobieca stopniowo luzowała swoją przepaskę, aby pobudzić męża. [wróć]
2
Jak się golili?
Do najbardziej zagadkowych rzymskich
cesarzy należał Hadrian. Był znakomitym poetą, architektem i flecistą,
najbardziej lubił jednak polować na lwy. Przewodził dyskusjom
akademickim największych uczonych, ale równie dobrze się czuł, odbywając
forsowny marsz na czele legionów. Był szczodrym przyjacielem i sprawiedliwym sędzią. Ale potrafił także zachowywać się arogancko,
podejrzliwie, a w złym nastroju również zabijać. Co najbardziej
zaskakujące, nosił brodę. Przez stulecia wszyscy wybitni Rzymianie
chodzili gładko ogoleni. Hadrian jednak przez dwadzieścia jeden lat
panowania dumnie obnosił się z obfitym zarostem. Broda mogła być u niego
oznaką fascynacji Grekami, powrotem do rzymskiej przeszłości lub ukłonem
w stronę Zeusa. Albo, jak wywodził jeden z rzymskich pisarzy, chciał po
prostu zamaskować nią ślady po trądziku8.
Bez względu na powód broda u Hadriana była czymś więcej niż osobistym
dziwactwem. W świecie klasycznym brody traktowano bardzo poważnie.
Przede wszystkim stanowiły oznakę męskości1. Były także
sposobem rozgłaszania swojej pozycji społecznej: wizytówką dżentelmena
były gładko ogolone policzki, a biedaka - niechlujny zarost. Broda
wskazywała także na stan emocjonalny mężczyzny, gdyż pogrążeni w żałobie
(i starający się zyskać sympatię na dworze) się nie golili. Wreszcie
brody świadczyły o przynależności kulturowej - greckiej, rzymskiej czy
do świata barbarzyńskiego9.
Hadrian i jego cesarska broda. Classical Numismatic Group
(www.cngcoins.com)
W okresie klasycznym prawie wszyscy Grecy nosili brody. Choć moda się
zmieniała, najpopularniejszym stylem był bujny zarost na policzkach oraz
podbródku i ogolona górna warga2. Do czasów Aleksandra Wielkiego
gładko ogolone policzki uważano za oznakę zniewieścienia. Wśród wielu
dziwactw wielkiego zdobywcy (począwszy od obsesji na punkcie Iliady,
po przeświadczenie, że jest synem Zeusa) można także wymienić regularne
golenie zarostu. Nie wiemy, czy Aleksander chciał przez to podkreślić
swoją młodość, czy po prostu miał łyse placki na policzkach. Wiemy
jednak, że dzięki ogromnemu prestiżowi, jakim się cieszył, golenie stało
się modne10.
Po śmierci Aleksandra, pomimo kłujących antybrodowych przepisów w kilku
miastach świata greckiego, gładko ogolona twarz gwałtownie zyskiwała na
popularności. Nie wszyscy jednak dostosowali się do nowej mody. W szczególności intelektualiści wciąż dumnie obnosili się ze swoimi
brodami; jeden z filozofów twierdził nawet, że jeśliby miał wybierać
między gładko ogoloną twarzą a śmiercią, chętnie wybrałby śmierć. Według
ogólnego przekonania brodate twarze wyglądały dostojniej niż oskrobane.
Pewien człowiek, który za czasów cesarstwa odwiedził prowincjonalne
miasto w Grecji, widział wokół samych brodatych mężczyzn, oprócz jednego
łobuza, który się ogolił, jak powiadano, żeby zrobić wrażenie na
Rzymianach11.
Na początku Rzymianie chodzili tak samo zarośnięci jak Grecy. Jednakże w II wieku p.n.e. rzymska elita, zapewne pod wpływem ówczesnej mody
greckiej, zaczęła pozbywać się wąsów. Wielki wojownik Scypion Emilian,
zdobywca Kartaginy, został zapamiętany jako pierwszy Rzymianin, który
codziennie się golił, i wszystkie znaczące postacie późnej republiki i wczesnego cesarstwa poszły za jego przykładem. Raczej próżny Juliusz
Cezar nigdy nie pojawiał się publicznie nieuczesany i nieogolony.
Oktawian August poświęcał kilka chwil każdego dnia na golenie i przycięcie włosów, nad czym czuwało trzech golibrodów pracujących
parami. W całym cesarstwie ambitni mężczyźni szli za przykładem
arystokratów, odrzucając brody, aby wzbudzać szacunek12.
Po czym na scenie pojawił się nasz przyjaciel Hadrian. Tysiące posągów i miliony monet sławiły jego brodaty majestat; Hadrian nie tylko wyhodował
zarost, ale również wielu lokalnych trendsetterów, i po czterystu
trudnych latach miłości do zarostu Rzymianie mogli wreszcie swobodnie
wrócić do bród. Przez następne dwieście lat, dopóki za panowania gładko
ogolonego Konstantyna sytuacja się nie odwróciła, modni Rzymianie
obnosili się ze swoimi brodami w różnych kształtach i o różnej długości,
idąc za przykładem aktualnie panującego cesarza. Czasem modna broda była
schludnie przystrzyżona, jak u Hadriana. W innych okresach dominowała
broda bujniejsza, typowa dla filozofów, jaką upodobał sobie Marek
Aureliusz, lub kilkudniowa szczecina, w której gustowali wojowniczy
cesarze z III wieku.
Wielu Grekom i Rzymianom dbanie nawet o bujną brodę musiało się wydawać
łatwiejsze niż golenie. Typowa starożytna brzytwa miała ostrze z brązu
lub żelaza, często w kształcie sierpa, zamontowane na krótkim trzonku.
Nawet tym, co mieli w domu odpowiednie lustro, trudno było się ogolić
samemu takim, dość tępym, narzędziem3. Z tego, co wiemy,
niewielu próbowało. Bogaci mieli od tego niewolników. Reszta korzystała
z usług golibrodów.
Choć kilku bywałych w świecie fryzjerów strzygących bogaczy miało
luksusowe salony, większość golibrodów była skromnymi przedsiębiorcami
wykonującymi swój zawód na świeżym powietrzu. Klient siadał na
niewysokim taborecie, a golibroda kładł mu na ramiona lnianą tkaninę.
Następnie spryskiwał policzki wodą, żeby zmiękczyć skórę. Klientowi
pozostawało jedynie patrzeć z ponurym zrezygnowaniem, jak golibroda
pochyla się nad nim z brzytwą w ręku. Ponieważ starożytne brzytwy szybko
się tępiły, podczas golenia szarpały i do krwi kaleczyły skórę. Choć
klienci wydymali policzki, żeby zmniejszyć ryzyko skaleczenia, prawie
wszyscy oprócz najlepszych fryzjerów golili zarost zbyt blisko
skóry4. Najgorsi byli praktykanci, którzy mieli więcej entuzjazmu
niż umiejętności, dlatego zazwyczaj mogli używać jedynie tępych
brzytew13.
Mężczyźni, którzy chcieli się pozbyć brody, ale bali się męki golenia,
mieli kilka innych możliwości. Jeden z greckich tyranów, który bał się,
że golibroda podetnie mu gardło, nauczył córkę opalać włoski rozgrzanymi
łupinami orzecha. Do bardziej konwencjonalnych metod należało smarowanie
policzków żywicą depilacyjną i pracowite wyskubywanie uciążliwego
zarostu. Tak samo albo za pomocą równie nieprzyjemnego zabiegu
polegającego na tarciu skóry szorstkim pumeksem usuwano uciążliwe włoski
na innych częściach ciała14.
Część kobiet goliła sobie nogi (a raczej depilowała, ścierała pumeksem
lub wyrywała). Rzymski poeta radził im, by robiły to, wybierając się na
spotkanie z potencjalnym kochankiem. Dość powszechne było również
depilowanie okolicy bikini5. Mniej wiadomo, czy kobiety spoza
miejskiej elity bawiły się w takie rzeczy. Najprawdopodobniej nie,
przynajmniej dlatego, że nogi zwykle zasłaniały ubraniem. Niewiele
światła na ten temat rzucili starożytni autorzy, gdyż bardziej
interesowali się ogolonymi nogami mężczyzn, co uważali za skandal15.
Zwłaszcza w świecie rzymskim wielu mężczyzn usuwało sobie część lub
wszystkie włosy z ciała. Cesarz Oton na przykład zasłynął tym, że
poddawał się bolesnym zabiegom, by mieć gładką skórę. Ta praktyka jeżyła
konserwatystom włos na głowie. Lokalna mniejszość uważała golenie włosów
na ciele za celowe odrzucenie męskości. Przynajmniej raz doszło do
gorącej debaty między wąsatym filozofem a świeżo wyskubanym oratorem na
temat moralności usuwania włosów. Umiarkowani byli gotowi się zgodzić,
że niektóre części ciała mogłyby być przyzwoicie odsłonięte. Dżentelmen,
przyznawali, mógłby i powinien zrobić porządek z włosami pod
pachami616.
Dla rzymskich młodzieńców dzień, w którym po raz pierwszy się golili, stanowił okazję do świętowania wejścia w dojrzałość i sposobność do uwiecznienia tego wydarzenia po wieki wieków przez poświęcenie swego rzadkiego zarostu bogom. Kiedy się po raz pierwszy ogolił, Neron schował ścięte włoski w złotej szkatułce, którą złożył w świątyni Jowisza. [wróć]
Sparta zakazała noszenia wąsów. Każdego roku przy obejmowaniu urzędów najważniejsi spartańscy urzędnicy wydawali edykt nakazujący wszystkim obywatelom podporządkowanie się prawu i zgolenie zarostu na górnej wardze. [wróć]
W Rzymie co prawda istniały już lustra, jednakże w epoce klasycznej w większości były to niewielkie dyski z polerowanego brązu. Tylko bogaci mieli wielkie lustra wiszące. [wróć]
Pewien rzymski autor doradzał użycie pajęczyny do tamowania krwotoków. [wróć]
Mieszkańcy jednego z greckich miast podobno czcili Dionizosa jako "obnażacza genitaliów". Trudno powiedzieć, dlaczego ten uciążliwy obowiązek wymagał boskiego patrona. [wróć]
Wiele rzymskich łaźni zatrudniało zawodowego wyskubywacza włosów pod pachami (i z innych kłopotliwych zakamarków ciała), który przez cały czas czekał w gotowości. [wróć]
3
Jakie zwierzęta trzymali w domu?
Ruiny miasta Termessos są pełne nagrobków.
Okoliczne wzgórza są nimi wręcz utkane - stosy, rzędy sarkofagów
porośniętych trawą, porozbijanych i ogołoconych. W większości wielkich i ciężkich. Ale kilka na wpół zasłoniętych potężnymi kuzynami jest
skromniejszych. Jeden z nich, szara kamienna skrzynka przykryta
daszkiem, ma wyryte krótkie epitafium. Ostatnia linijka jest wciąż
czytelna: "Jestem pies Stefanos. Ten nagrobek wystawił mi Rodope"17.
Ulubionymi zwierzętami świata klasycznego były psy. Do największych,
umownie zwanych molosami, należały mastify o potężnej klatce piersiowej.
Pierwotnie hodowane do polowania na dziki, niekiedy pilnowały domów, a czasem ciągnęły wozy1. Do innych dużych ras należał także pies
"indyjski", podobno powstały w wyniku skrzyżowania psa z tygrysem
(rzadka rasa, gdyż jak uważano, tygrysy po skojarzeniu często pożerały
suki). Smukły i szybki pies gończy lakoński, który polował na jelenie i zające, był przez długi czas główną rasą psów średniej wielkości. Jednak
w epoce rzymskiej popularnością pobił go równie smukły i jeszcze szybszy
vertragus, przodek współczesnego charta. Najbardziej znaną rasą psów
małych był maltańczyk - krótkonogie długowłose stworzenie, które ceniono
za to, że mieściło się w torebce2. Nadawane psom imiona zwykle
odzwierciedlały ich wygląd. Ogary molosyjskie i lakońskie otrzymywały
męskie imiona, takie jak Wojownik, Włócznik, Huragan. Z kolei pieski
pokojowe nazywano Muszką, Perełką czy Okruszkiem18.
Pies maltański na rzymskiej płycie nagrobnej. Stela nagrobna Heleny,
150-200 n.e. J. Paul Getty Museum, Villa Collection. Fot. dzięki
uprzejmości Getty's Open Content Program
Wielu bogatych Greków i Rzymian trzymało po kilka maltańczyków. Widać je
na greckich wazach uwiązane na smyczy do sof swoich panów. W świecie
rzymskim maltańczyki stały się modnym akcesorium dam z elity
towarzyskiej, które trzymały je w fałdach tuniki. Często ich pupile były
rozpuszczone jak dziadowski bicz: rzymski poeta opisuje, jak pewna
kochająca właścicielka zamówiła portret swojej suczki imieniem Panienka.
Ulubione psy łowcze także były rozpieszczone. W jednym ze swych dzieł
grecki historyk obszernie rozwodzi się nad przymiotami swojego charta,
który leży obok niego, gdy autor pisze, i każdego dnia chodzi z nim do
gimnazjonu. Aleksander Wielki nazwał miasto imieniem swego wiernego
ogara Peritasa319.
Choćby były bardzo przywiązane do swoich psów, zamożne rodziny zlecały
karmienie, spacery i całą opiekę nad nimi niewolnikom i służącym. Pewien
starożytny autor opisuje, jak ponury stoicki filozof zaopiekował się
szczekającym psem swojego patrona. Rezultat był komiczny - pies co rusz
wplątywał się filozofowi w brodę. Psy zwykle karmiono resztkami ze stołu
i czerstwym chlebem, chociaż pupile mogły otrzymywać pieczone psie
smakołyki. Pomimo że właściciele psów zdawali sobie sprawę, że psy
wymagają pewnych zabiegów medycznych - samce czasem kastrowano -
zapewniali swym zwierzakom jedynie szczątkową opiekę weterynaryjną.
Uważali na przykład, że psa można wyleczyć ze świerzbu, śpiąc co noc
razem z nim4. Mimo to starożytne psy żyły mniej więcej tyle samo
co ich współcześni potomkowie: według Arystotelesa niektóre rasy
dożywały nawet dwudziestu lat20.
Koty były znacznie mniej popularne niż psy. Pojawiły się w świecie
klasycznym w Egipcie, gdzie cieszyły się statusem zwierząt świętych i należały do ubóstwianych zwierząt domowych5. Jednakże Grecy i Rzymianie postrzegali je raczej jako łowców szkodników niż towarzyszy.
Mimo to w Rzymie aż do okresu cesarskiego nawet do łowienia myszy
częściej wykorzystywano fretki lub oswojone węże. Niepopularność kotów
można jednak tłumaczyć masową obecnością oswojonych ptaków w domach
rzymskiej elity21.
Jeden z greckich filozofów trzymał w domu gęś, która chodziła za nim
krok w krok. Inny miał w zwyczaju rozmawiać ze swoją kuropatwą. Bogaci
Rzymianie trzymali pawie dla ich urody, słowiki i kosy dla śpiewu oraz
kruki i papugi, bo umiały mówić. Szczególnie cenili papugi indyjskie i szkolili je w witaniu gości i innych sztuczkach. Grecki historyk przez
dwadzieścia lat mieszkał z papugą, która umiała śpiewać, tańczyć i zwracać się do gości po imieniu. Rzymianie uczyli także papugi chwalić
i, co nieuchronne, również przeklinać cesarza. Częstą zabawą było
upijanie tych ptaków i namawianie ich do powtarzania brzydkich słów.
Wiązało się to jednak z pewnym ryzykiem, bo gdy papuga zaczynała kląć,
lamentował pewien pisarz, trudno było jej przerwać.22
Niektórzy Grecy i Rzymianie ku przerażeniu innych Greków i Rzymian za
wszelką cenę chcieli trzymać w domu węże. Z zamiłowania do węży słynął
bezlitosny cesarz Tyberiusz. Podobnie jak matka Aleksandra Wielkiego.
Węże stały się popularne wśród rzymskich arystokratów, którzy kładli je
sobie na ramionach i podczas uczt pozwalali im pełzać po
talerzach6. Innymi niepożądanymi stworzeniami były małpy
(prawdopodobnie makaki berberyjskie) trzymane w domach przez rzymskich
notabli, które podczas obiadu siały przy stole spustoszenie23.
Najbardziej egzotyczne i imponujące zwierzęta trzymali cesarze. Do ich
ulubionych należały lwy. Domicjan zmusił raz senatora, którego nie
lubił, do walki ze swoim najbardziej zabójczym lwem pałacowym (na
nieszczęście dla cesarza senator był wytrawnym myśliwym i pokonał
bestię). Karakalli stale towarzyszył lew o imieniu Mieczyk, którego
cesarz cały czas głaskał, gdy siedział na tronie, jak czarny charakter z filmów o Bondzie. Jeden z jego następców lubił na przyjęciach wypuszczać
dla żartu stado oswojonych i pozbawionych kłów lwów na niczego
niepodejrzewających gości7. Innymi ulubionymi zwierzętami cesarzy
były niedźwiedzie. Walentynian I miał dwie niedźwiedzice o imionach
Złota Okruszyna i Niewinność, które trzymał w klatce obok swej sypialni
i obficie karmił więźniami politycznymi. Jego poprzednik o podobnych
upodobaniach rzekomo ożywiał atmosferę podczas uczt, rzucając mężczyzn
na pożarcie swoim domowym niedźwiedziom8. Niektórzy
cesarze mieli w swych pałacach całe ogrody zoologiczne. Neron pozwolił
stadom oswojonych i dzikich zwierząt wałęsać się po terenie Złotego
Domu, a któryś z późniejszych cesarzy trzymał podobno słonie, łosie,
lwy, lamparty, tygrysy, żyrafy, hieny, hipopotamy i samotnego
nosorożca24.
Choć większość zwierząt w cesarskich menażeriach trudno nazwać
zwierzątkami domowymi, niektóre były czymś więcej niż symbolami władzy.
Lew Karakalli na przykład spał w jego sypialni i przypuszczalnie
próbował go ocalić przed śmiercią w zamachu. Walentynian tak lubił jedną
ze swoich niedźwiedzic, że wypuścił ją na wolność w dzikim lesie.
Czasami najlepsi przyjaciele człowieka zjadają jego wrogów.
Pewien ekscentryczny cesarz, kiedy chciał się przejechać po swojej posiadłości, podobno zaprzęgał do rydwanu cztery psy. [wróć]
Psy te miały jeszcze jedną pożyteczną cechę: gdy właściciel cierpiał na niestrawność, kazał psu umościć się sobie na brzuchu i dolegliwości mijały jak ręką odjął. Starożytny pies maltański bardziej przypominał szpica miniaturowego niż dzisiejszego maltańczyka (z którym nie jest bezpośrednio spokrewniony). [wróć]
Pieski może były rozpuszczone, ale niezwykle wierne. Na początku I wieku pewien pies nie chciał opuścić zwłok swego pana skazanego na śmierć za zdradę. Przynosił mu nawet kawałki chleba. Kiedy ciało zdrajcy rzucono do Tybru, pies skoczył za nim i starał się utrzymać jego nos nad powierzchnią wody. [wróć]
Co mogło skutkować jednie tym, że sam właściciel nabawi się świerzbu. [wróć]
Kiedy w Aleksandrii rzymski żołnierz przypadkowo zabił kota, tłum Egipcjan go zlinczował. [wróć]
Ponieważ nie zachowały się szczegółowe opisy węży domowych, nie wiadomo, do jakiego należały gatunku. Mogły to być na przykład niejadowite i stosunkowo łagodne węże czteropasiaste. Jeśli opowiadanie o wielkim wężu, który połknął dziecko w Rzymie, jest czymś więcej niż tylko miejską legendą, to można sobie wyobrazić, że jakiś lekkomyślny Rzymianin kupił sobie (a potem stracił) pytona siatkowego z Indii. [wróć]
Kilku rzymskich arystokratów także trzymało niedźwiedzie, ale większość zniechęcały do tego wysokie koszty związane z ich karmieniem i tresowaniem (tak w każdym razie sugeruje poeta). [wróć]
Nie wszyscy Rzymianie byli tak krwiożerczy. Pewien młodzieniec umiłował sobie kurczaczka imieniem Roma. Inny lubił obserwować szczeniaki dokazujące z prosiakami. [wróć]
4
Czy stosowali środki antykoncepcyjne?
Wzgórza wschodniej Libii zrosił kiedyś
czarny deszcz. Mówiono, że tam, gdzie spadły hebanowe krople, wyrósł
sylfion - wysoka i efektowna roślina z czarnymi korzeniami, pojedynczą
grubą łodygą i kępami złotych liści. A jak wkrótce odkryli mieszkańcy
Cyreny, pobliskiej greckiej kolonii, miała ona wiele zastosowań. Tuczyły
się na niej miejscowe owce1. Łodygi i liście sylfionu, pokrojone w kostkę i podane w occie, stanowiły ozdobę wielu uczt, a jego kwiaty
roztaczały woń pachnideł. Najcenniejszy był jednak sok. Poza tym, że
poprawiał smak każdego dania, miał wiele zastosowań medycznych: usuwał
włosy, koił ból oczu, stanowił główny składnik maści na ukąszenia,
usuwał brodawki, a także powstrzymywał jątrzenie się ran od zatrutych
strzał (i leczył wiele innych schorzeń). Poza tym stanowił silny środek
antykoncepcyjny. Z tego powodu sylfion upamiętniano na monetach,
opiewano w pieśniach i... skazano na wyginięcie. Ostatnią łodygę otrzymał
Neron25 26.
Jeszcze zanim sylfion wyginął, w świecie starożytnym nie stosowano
środków antykoncepcyjnych na szeroką skalę. Zdecydowana większość
wolnych Greków i Rzymian żyła w związkach małżeńskich i powszechnie
uważano, że celem małżeństwa jest spłodzenie dzieci. Presję na
prokreację potęgowała ogromna liczba chorób wieku dziecięcego: pary,
które ograniczały się do kilkorga dzieci, ryzykowały utratę wszystkich.
W związku z tym większość kobiet rodziła tak długo, jak tylko mogła, w odstępach wyznaczonych przez okres wstrzemięźliwości seksualnej i karmienia piersią. Ponieważ kobiety zwykle karmiły dzieci mniej więcej
przez dwa lata i zalecano im, by w tym okresie unikały stosunków
seksualnych (zgodnie z teorią, że męskie nasienie w jakiś sposób psuje
mleko matki), nawet bez stosowania środków antykoncepcyjnych zachodziły
w ciążę najwyżej co kilka lat27.
Łodyga sylfionu przedstawiona na monecie z Cyreny. Classic Numismatic
Group Inc. (www.cngcoins.com)
Jednak niektóre miały powody, by drastyczniej ograniczyć swą płodność.
Dla prostytutek, kobiet niezamężnych i niewolnych dzieci stanowiły
ciężar. Często rodzice żyli w tak przerażającej biedzie, że nie chcieli
mieć kolejnej gęby do wykarmienia. Z kolei na drugim końcu drabiny
społecznej rodziny arystokratyczne nie chciały rozdrabniać swojego
bogactwa i statusu, poprzestawały więc na jednym lub dwóch
spadkobiercach.
Poza abstynencją najbardziej podstawową formą antykoncepcji była
niecodzienna wersja kalendarzyka małżeńskiego. Przyjęto, że kobiety są
najmniej płodne w połowie cyklu miesiączkowego. Ale ponieważ w rzeczywistości jest to okres największej płodności, kobiety, które
współżyły zgodnie z tą koncepcją, często zachodziły w ciążę. Większą
skuteczność miało powstrzymywanie się od stosunków
dopochwowych2. W niektórych wypadkach można też było
uniknąć poczęcia, stosując staromodny coitus interruptus (stosunek
przerywany) - według jednego z autorów szczególnie skuteczny, jeśli
kobieta wstrzymywała oddech28.
Nie ma dowodów na to, że starożytni Grecy i Rzymianie używali
prezerwatyw. Kobiety jednak powszechnie stosowały wkładki dopochwowe i czopki. Praktycznie wykorzystywały każdą substancję, która zdawała się
przechwytywać czy schładzać nasienie lub w inny sposób utrudniać jego
poczynania. Do najbardziej popularnych należały skórki granatu i małe
gąbki nasączone olejem lub żywicą. Gdy para wolała mniej inwazyjną
metodę, smarowała genitalia rozgniecionymi jagodami jałowca, żywicą
cedrową lub oliwą. Podobnie jak niektóre czopki, substancje te miały
rzeczywiście właściwości antykoncepcyjne i mogły, przynajmniej
częściowo, być skuteczne. Można jednak podejrzewać, że niespecjalnie
zwiększały one doznania erotyczne29.
Na szeroką skalę stosowano również środki doustne. Chociaż niektóre
miały posmak rudy miedzi lub piżmowy aromat pieczonych jąder mułów,
większość opierała się na wyciągach roślinnych zmieszanych z wodą lub
winem. Oprócz nieodżałowanego sylfionu powszechnym składnikiem
antykoncepcyjnych mikstur był groszek królewski, wierzba i dwie rośliny
o sugestywnych nazwach: ośli ogórek i tobołek. Niektóre z tych wyciągów,
przyjmowane w odpowiednich dawkach, mogły faktycznie działać. Nie sposób
jednak tego powiedzieć o amuletach antykoncepcyjnych noszonych przez
wiele kobiet. Zawierały one wszystko, od wątroby łasicy po zawartość
głowy włochatego pająka. Gdy wszystko inne zawiodło, zawsze pozostawała
magia. Jeden z magicznych sposobów zapobiegania ciąży polegał na
złapaniu żaby, zmuszeniu jej do połknięcia nasion zamoczonych w krwi
menstruacyjnej i wypuszczeniu oszołomionego płaza z powrotem na
wolność30.
Kobieta, nawet zabezpieczona jądrami muła lub tobołkiem, zaraz po
stosunku mogła podjąć dodatkowe środki ostrożności, aby uniknąć ciąży.
Uważano, że męskie nasienie można zneutralizować, schładzając je przez
wypicie zimnej wody zaraz po stosunku, zniszczyć dawką sproszkowanego
jądra bobra lub wydalić z macicy szybkimi i energicznymi
kichnięciami3 31.
Ponieważ greccy i rzymscy lekarze traktowali poczęcie jako proces
stopniowy, nie widzieli różnicy między antykoncepcją a tym, co
nazwalibyśmy przedwczesną aborcją. W ciągu pierwszych kilku dni i tygodni po zapłodnieniu kobiety mogły próbować zapobiec zagnieżdżeniu
się plemników w macicy, jeżdżąc powozem po wyboistych drogach lub
skacząc i kopiąc. Ale kiedy ten początkowy okres minął, aborcja stawała
się zarówno niedopuszczalna, jak i niebezpieczna4.
Herbaty ziołowe należały do najbezpieczniejszych metod antykoncepcji,
ale czopki - które jednak mogły uszkodzić macicę - były skuteczniejsze.
Metody chirurgiczne stosowano tylko w ostateczności32.
W większości kobiety wolały uniknąć niebezpieczeństw aborcji i donosiły
ciążę. Po urodzeniu dziecka o jego losie decydował ojciec (lub, gdy
chodziło o niewolnicę, właściciel matki)5. W wypadku zdrowego i prawowitego potomka - zwłaszcza płci męskiej - ojciec zwykle postanawiał
przyjąć dziecko do rodziny. Ale jeśli nie chciał go uznać, los noworodka
stawał się niepewny: zazwyczaj wynoszono go nagiego na dwór i porzucano.
Niekoniecznie musiało to oznaczać wyrok śmierci. Niemowlęta często
podrzucano w miejscach publicznych, takich jak świątynie, gdzie miały
dużą szansę, że ktoś się nimi zaopiekuje6. Czasami
zostawiano im grzechotkę, pierścionek lub coś innego, co umożliwiało ich
późniejszą identyfikację. Dla dziecka jednak przeżycie nie zawsze
oznaczało błogosławieństwo. Wiele gołych noworodków zabierali handlarze
niewolników i wychowywali na prostytutki lub żebraków. Tylko niewiele
miało szczęście i trafiało na wychowanie do wolnych rodzin33.
Podobnie jak brutalność rzymskiej areny i nieludzka instytucja
starożytnego niewolnictwa, porzucanie niemowląt to jeszcze jeden objaw
przepaści, jaka dzieli nas od świata klasycznego. Dla większości Greków
i Rzymian życie stanowiło walkę, a posiadanie rodziny wymagało
dokonywania trudnych wyborów. To mogły być wykalkulowane decyzje, ale
nie powinniśmy zakładać, że były one łatwe.
Wołowina i baranina ze zwierząt karmionych sylfionem miała niezrównany smak, jednak kozy, które pasły się tam, gdzie rósł sylfion, dostawały czkawki. [wróć]
Tyran Pizystrat musiał uciekać z Aten po skandalu, który rozpętał się, gdy wyszło na jaw, że uprawiał z żoną seks analny. [wróć]
Jądra bobra były bardzo poszukiwanym środkiem antykoncepcyjnym. Według ludowych opowieści zagoniony bóbr, wiedząc, dlaczego jest ścigany, odgryzał sobie jądra i rzucał je pod nogi myśliwym. (Jeśli was to ciekawi, powiem, że bobry wcale tak nie robią, a nawet gdyby chciały, nie mogłyby dosięgnąć zębami swych jąder). [wróć]
Większość starożytnych lekarzy uważała, że płód nabiera ludzkich cech mniej więcej po czterdziestu dniach od poczęcia. Pomimo krytyki w środowisku filozoficznym i lekarskim przeważnie akceptowano przerwanie ciąży po tym terminie, ale sytuacja uległa zmianie w III wieku n.e., gdy cesarz wydał edykt zakazujący aborcji. [wróć]
W Sparcie ojcowie prezentowali swe nowo narodzone dzieci radzie starszych. Zdrowe (takie, które na przykład przeżyły kąpiel w winie) mogły być wychowywane. Te, które wydawały się chorowite, porzucano na śmierć w odległych dolinach. [wróć]
Noworodki porzucano na obrzeżach miast, często na wysypiskach śmieci. Czasami znalezione tam dzieci otrzymywały takie imiona jak Stercorius "Gówniarz", które nadawali im pozbawieni polotu wybawcy. [wróć]
5
Czy mieli szansę przeżyć operację?
Strzała była prawie na metr długa i zakończona usianym zadziorami grotem wielkości puginału. Migocząc na tle
miedzianego nieba, ze świstem przecięła unoszący się w powietrzu pył,
musnęła krawędź pozłacanej tarczy i przebiła napierśnik Aleksandra.
Zdobywca krzyknął i upadł. Linie wroga się zachwiały, a gdy jego ludzie
rzucili się naprzód, przyboczni Aleksandra odciągnęli go do tyłu,
sapiącego i ociekającego krwią. Kiedy odcięto mu napierśnik, odkryto, że
strzała przebiła mostek i drasnęła płuco. Wbity w kość grot nie dawał
się ruszyć. Według jednego z przekazów ochroniarz Aleksandra wydłubał
strzałę sztychem miecza. Większość starożytnych autorów przypisywała
jednak zasługę uratowania Aleksandra jego lekarzowi, który naciął skórę,
wyciągnął grot i zatamował krwotok34.
Aleksander, szczęściarz jak zwykle, przeżył. Wielu Greków i Rzymian,
którzy poddali się operacjom chirurgicznym, miało mniej szczęścia.
Ponieważ starożytni lekarze nie mieli pojęcia o zarazkach, nie
sterylizowali narzędzi chirurgicznych. Sekcja zwłok była zakazana i lekarze mieli raczej wyrywkowe pojęcie o ludzkiej anatomii1.
Bardziej skrupulatni starali się zrekompensować ów brak wiedzy,
przeprowadzając sekcje zwierząt - wielki Galen badał małpy
człekokształtne, świnie, kozy, strusie, a przynajmniej raz wykonał
sekcję słonia2. Ale nawet on nigdy nie badał ludzkich zwłok i zazdrościł lekarzom biorącym udział w cesarskich kampaniach, którzy
okazjonalnie mogli rozkrawać zwłoki barbarzyńców35.
Galen należał do lekarzy celebrytów - ludzi o wysokiej pozycji
społecznej, wygadanych i obsesyjnie ambitnych, którzy zaspokajali
potrzeby medyczne bogatych i sławnych. To oni wypowiadali się za i przeciw modnym kuracjom, wyzywali się na chirurgiczne pojedynki,
rywalizowali ze sobą na festiwalach i od czasu do czasu podawali sobie
truciznę3. Większość lekarzy obracała się w niższych kręgach
społecznych. W Rzymie często byli to wyzwoleńcy specjalizujący się w wyrywaniu zębów lub usuwaniu kamieni z pęcherza moczowego. Pomimo braku
formalnego wykształcenia medycznego - nie istniała instytucja
przyznająca tytuły lekarskie - niektórzy mieli całkiem wysokie
kwalifikacje. Spora część nie miała jednak żadnych. Na wielu nagrobkach,
jak twierdził rzymski pisarz, widniał napis: "Zabiła mnie banda
lekarzy"36.
Mimo że na rynku działało wielu szarlatanów, niektórzy starożytni
lekarze potrafili stosować wyrafinowane procedury chirurgiczne. Wiele z narzędzi, którymi się posługiwali, ma swoje odpowiedniki we współczesnej
chirurgii: sondy, skalpele, kleszcze, a nawet strzykawka znana jako
ekstraktor ropy. Pracowali jednak w prymitywnych warunkach. Chociaż
czasami podawali ziołowe środki uspokajające, takie jak sok z mandragory
lub maku, pacjenci pozostawali przytomni nawet podczas najbardziej
bolesnych zabiegów. Dobrego chirurga - jak beztrosko zauważył pewien
starożytny autor - charakteryzuje to, że jest nieczuły na okrzyki bólu.
Nic dziwnego, że starożytni chirurdzy starali się skończyć operację
najszybciej, jak to tylko było możliwe. Gdy już skończyli kroić, brzegi
rany spinali lub zszywali i smarowali żywicą lub miodem (które, jak dziś
wiemy, mają łagodne właściwości antyseptyczne). Na niektóre rany
nakładano wilgotne szmatki, inne bandażowano lnianym płótnem4
37.
Chirurdzy często otrzymywali wezwania do leczenia ran bitewnych. Choć
dowody na istnienie medycyny wojskowej można znaleźć już w Iliadzie,
najwięcej wiemy o lekarzach służących w rzymskiej armii cesarskiej,
jedynej armii w świecie starożytnym, która miała własny personel
medyczny i szpitale. Rannymi w bitwie żołnierzami zajmowali się
pobieżnie jeszcze na polu walki medycy przydzieleni do poszczególnych
pododdziałów, a następnie - w miarę możliwości - wszechstronniejszą
opiekę medyczną zapewniali im lekarze legionowi. Rany kłute i cięte
czyścili, kauteryzowali i bandażowali. Strzały wyrywali kleszczami i podważali egzotycznym instrumentem zwanym "łyżką Dioklesa" lub (jeśli
wbiły się głęboko w ramię lub w nogę) wypychali je cienkim prętem przez
przeciętą skórę na drugą stronę kończyny. Tak samo postępowali z zatrutymi strzałami, ale starali się robić to jak
najszybciej5. Ołowiane kule miotane z procy, które mogły
się wbić równie głęboko jak strzała, luzowali i wyciągali sondami.
Zmiażdżone kończyny odcinali6. O dziwo wielu przeżywało takie
prymitywne leczenie. Kiedyś na przykład strzała trafiła rzymskiego
żołnierza w twarz między nosem a prawym okiem i przeszła na wylot przez
głowę, tak że jej czubek wystawał z karku. Niewiarygodne, ale lekarz
wojskowy wyrwał mu strzałę z szyi, nie zabijając go ani nawet (podobno)
nie kalecząc, gdyż po jego interwencji nie została żadna blizna38.
Na cywilach lekarze przeprowadzali raczej niewielkie zabiegi.
Najczęściej wyrywali zęby. Chociaż Grecy i Rzymianie stosowali do
czyszczenia zębów proszki dentystyczne i wykałaczki, próchnica i tak się
szerzyła. Tylko bogaci mogli sobie pozwolić na złote korony i mostki
dentystyczne; dla wszystkich innych stomatologia oznaczała szczypce i wyrywanie. Usuwanie żylaków, najlepiej potwierdzona planowa operacja w świecie antyku, należało do jeszcze mniej przyjemnych, ponieważ każde
patologiczne naczynie należało wyciąć lub zamknąć. Cyceron twierdził, że
pierwszy zniósł ten zabieg bez unieruchomienia. Mniej powszechne zabiegi
kosmetyczne obejmowały zmniejszenie piersi u mężczyzn i prymitywną formę
liposukcji39.
Sporadycznie tylko wykonywano trepanację czaszki - wycinania jej chorych
lub uszkodzonych fragmentów - która należała do najpoważniejszych
zabiegów. Źródła szczegółowo opisują tę procedurę. Najpierw pacjentowi
usuwano skórę z głowy, odsłaniając czaszkę. Wokół docelowego obszaru
wiercono otworki, a mostki kostne pomiędzy nimi wybijano dłutem
(zalecano zatkać pacjentowi uszy, aby nie słyszał odgłosów odpryskiwania
i pękania kości). Połamane fragmenty ostrożnie usuwano, często
specjalnym narzędziem chroniącym membranę oponową mózgu. Następnie
brzegi otworu wygładzano, a ranę pokrywano wełną nasączoną olejem lub
plastrami ściągającymi. Po wszystkim pacjent mógł pokuśtykać do domu40.
Część pacjentów przeżywała trepanację czaszki, a jeśli umierali, to
najczęściej z powodu infekcji, do której często dochodziło przy
poważnych operacjach. Na przykład jeden z synów Marka Aureliusza zmarł
wkrótce po usunięciu narośli na szyi. Jeden z późniejszych cesarzy zmarł
na skutek infekcji po operacji usunięcia kamieni w pęcherzu moczowym.
Mimo to zachowały się opisy niebezpiecznych operacji, które się
powiodły. Galen uratował kiedyś gladiatora, któremu wypadły niemal całe
wnętrzności7. Później dokonał jeszcze bardziej imponującego
wyczynu, usuwając mostek nad bijącym sercem niewolnika. Ale Galen - jak
sam dobrze wiedział - był wyjątkowy. Inwazyjne zabiegi, nawet
przeprowadzane przez najlepszych lekarzy, często musiały się skończyć
śmiercią pacjenta. Wielu Greków i Rzymian podzielało opinię poety, który
żartował, że jego lekarz w końcu odkrył swe prawdziwe powołanie i został
przedsiębiorcą pogrzebowym41.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki
Od czasu do czasu jednak przeprowadzano sekcje ludzkich zwłok. Przez krótki czas lekarze w hellenistycznej Aleksandrii mogli nawet dokonywać wiwisekcji przestępców. [wróć]
Galen często publicznie demonstrował swoje umiejętności w zakresie wykonywania sekcji i wiwisekcji. Bywało, że pytał publiczność, którą część ciała powinien w następnej kolejności wypreparować. [wróć]
Na jednym z "festiwali medycznych" w Efezie zorganizowano zawody w projektowaniu nowych lub ulepszonych narzędzi chirurgicznych, diagnozowaniu chorób na podstawie studium przypadku i przeprowadzaniu operacji na żywo. [wróć]
Istniało wiele technik i stylów bandażowania ran, a niektóre miały barwne nazwy, takie jak "oczko" lub "królik z długimi uszami". [wróć]
Pewien autor jako odtrutkę zalecał psią krew. [wróć]
Jeden z żołnierzy rzymskich, dwadzieścia trzy razy ranny w bitwie, miał niesprawne wszystkie cztery kończyny. Niezrażony tym kazał odciętą prawą dłoń zastąpić żelaznym pazurem i dalej pełnił zaszczytną służbę. [wróć]
Galen pisze, że mężczyzna przeżył, ale do końca życia było mu zimno. [wróć]
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki
Przypis na temat przypisów Gdzie to było możliwe, starałem się cytować źródła pierwotne. Dzięki magii Internetu dzieła większości głównych autorów klasycznych są na wyciągnięcie klawiatury, często w dobrych (i darmowych) tłumaczeniach na język angielski. Spróbuj je odkryć dla własnej korzyści. Cytowane pozycje są przedstawione za pomocą tajemniczych skrótów, jakie uwielbiają eksperci od starożytności. Ale nie bój się! Tam, gdzie to możliwe, są zgodne z konwencją obowiązującą w Oxford Classical Dictionary, który jest dostępny w sieci pod adresem: https://oxfordre.com/classics/page/abbreviation-list/#l [link martwy]. [wróć]
Śmiertelne broszki i szpile: Hdt. 5.87. [wróć]
Heliogabal: Hdn. 5.3.6. Prowokacja policyjna Nerona: Suet., Ner. 32.3. Ustawodawstwo w sprawie purpurowego jedwabiu: Cod. Iust. 4.40, 11.9.3; Cod. Theod. 10.21.3. Stroje Kaliguli: Suet., Calig. 52. Kommodus: Hdn. 1.14.8; Cass. Dio 73.17.4. Spodnie Persów: np. Eur., Cyc. 182; Ar., Vesp. 1087. Rzymianie na temat barbarzyńców z Północy: np. Ov., Tr. 4.6.47. [wróć]
Pojawienie się spodni w rzymskiej armii patrz Graham Sumner, Roman Military Dress (History Press, 2009), 177-187. Spodnie i peruka: Hdn. 4.7.3. [wróć]
Zakaz noszenia spodni: Cod. Theod. 14.10.2-3. Senatorzy wkładają spodnie: Const. Porph., De admin. imp. 91; por. Joh. Lydus, Mag. 1.17. [wróć]
Kostium kąpielowy: Mart. 3.87.3. Bikini: np. Mart. 7.67.4. Teodora: Procop., Anec. 9.20-21. Bielizna pod tuniką: Mart. 11.99. Nieatrakcyjny duży biust: np. Sor., Gyn. 2.15. Spłaszczanie piersi: Ter., Eun. 313-17; Mart. 14.66; por. Ovid, Ars am. 3.274. Drażnienie męża: Ar., Lys. 931-32. Opaski na piersi jako kieszenie: Ovid, Ars am. 3.621 (listy); Ap. Rhod., Argon. 3.867-68 (trucizna). Leczenie bólu głowy: Plin., HN 28.76. [wróć]
Kąpielówki: Mart. 7.35.1. Przepaska biodrowa pod togą: np. Asc., Scaur. 25. Nieznajomy obnaża się przed świętym: Sulp. Sev., Dial. 3.14. [wróć]
Hadrian stara się zakryć ślady po trądziku: SHA, Hadr. 26.1. [wróć]
Broda Nerona: Suet., Nero 12. [wróć]
Wąsy nielegalne w Sparcie: Plut., Cleom. 9. Aleksander wprowadza modę na golenie się: Ath. 13.565A (Aleksander podobno kazał też własnym ludziom się ogolić): Plut., Thes. 5.4. [wróć]
Zakaz golenia bród: Ath. 13.565C-D. Kochający brodę filozof: Arr., Epict. diss. 1.2.29. Filozof odwiedza miasto: Dio Chrys., Or. 36.17. [wróć]
Scypion się goli: Plin., HN 7.211. Cezar: Suet., Caes. 45. August: Suet., Aug. 79. [wróć]
Klienci wydymają policzki: Ar., Thesm. 218-21. Golibrody upuszczają krew: np. Mart. 11.84. Pajęczyny: Plin., HN 29.14. [wróć]
Tyrańska łupina orzecha: Cic., Tusc. 5.20. [wróć]
Golenie nóg przed randką: Ov., Ars. am. 3.194. Depilacja bikini woskiem: np. Ar., Eccl. 65-67; Plin., HN 29.26. Dionizos obnażacz: Clem. Alex., Protrep. 2.37. [wróć]
Otton: Suet., Otho 12. Filozoficzna niezgoda na golenie się, np. Dio Chrys. 33.63; Arr., Epict. diss. 3.1.26-9. Debata na temat usuwania włosów: Philostr., VS 536. Golenie pod pachami - tak, nóg - nie: Sen., Ep. 114.14. Wyskubywanie włosów pod pachami w łaźniach: Sen., Ep. 56.2; Juv. 11.156-58. [wróć]
Reinhold Merkelbach, Josef Stauber, Steinepigramme aus dem griechischen Osten (Teubner, 2004), nr 18/01/28. Sarkofag można zobaczyć w Muzeum Archeologicznym w Antalyi. [wróć]
Psy ciągnące rydwan: SHA, Heliogab. 28.1. Psy indyjskie spokrewnione z tygrysami: Arist., Hist. an. 8.27. Maltańczyki leczące niestrawność: Plin., HN 30.43. [wróć]
Portret Panienki: Mart. 1.109. Chart historyka: Arr., Cyn. 5.1-6. Peritas: Plut., Alex. 61.3. Wierny pies: Plin., HN 8.144-45. [wróć]
Filozof i pies: Lucian, Merc. Cond. 32-34. Kastrowanie psów: Varro, Rust. 3.9.3. Lek na świerzb: Arr., Cyn. 9.2. Długość życia psa: Arist., Hist. an. 6.20. [wróć]
Lincz na żołnierzu: Diod. Sic. 1.83. [wróć]
Gęś filozofa: Ael., NA 7.41. Kuropatwa: Porph., Abst. 3.4. Papuga historyka: Phot., Bibl. 80. Niech żyje Cezar: np. Plin., HN 10.42. Pijane papugi: Arist., Hist. an. 8.14; Plin., HN 10.117. Nigdy nie ucz papugi przeklinać: Apul., Flor. 12. [wróć]
Wąż Tyberiusza: Suet., Tib. 72. Matka Aleksandra Wielkiego: Plut., Alex. 2.6. Węże na ramionach: Mart. 7.87.7. Węże na stołach: Sen., Ira 2.31. Pyton w Rzymie: Plin., HN 8.37. Domowe małpki sieją spustoszenie: np. Cass. Dio 50.8. [wróć]
Senator zabija lwa: Cass. Dio 67.14. Mieczyk: Cass. Dio 79.7. Lwy na przyjęciu: SHA, Heliogab. 21, 25. Drogie karmienie lwa: Juv. 7.75-77. Złota Okruszyna i Niewinność: Amm. Marc. 29.3.9. Niedźwiedzie na uczcie: Lactant., De mort. pers. 21.5-6. Kurczak imieniem Roma: Procop., Vand. 3.2.25-26. Szczeniaki i prosiaki: SHA, Alex. Sev. 41.5. Zwierzęta w Złotym Domu: Suet., Nero 31.1. Menażerie późniejszych cesarzy: SHA, Gord. 33.1. [wróć]
Tak w każdym razie twierdzi jeden z ówczesnych pisarzy. Z innych źródeł wynika, że sylfion przetrwał nieco dłużej, a niektórzy uczeni optymistycznie twierdzą, że wciąż może kwitnąć w odludnych dolinach Libii. [wróć]
Właściwości sylfionu: Diosc., Mat. Med. 3.82-84; Plin., HN 19.38-46, 22.100-106; Sor., Gyn. 1.63. [wróć]
Nasienie psuje mleko matki: np. Sor., Gyn. 2.12.19. [wróć]
Pizystrat: Hdt. 1.61. Wstrzymywanie oddechu: Sor., Gyn. 1.20. [wróć]
Skórki i gąbki, Sor, Gyn. 1.62. Jagody i żywice: Plin., HN 24.11, 18. [wróć]
Ruda miedzi: Hippoc., Mul. 1.76. Jądra muła: Aet 16.17. Głowa pająka: Plin., HN 29.85, PGM 36.320. [wróć]
Zimna woda i zaklęcie żaby, Sor, Gyn. 1.20. Jądra bobra: Diosc., Mat. Med. 2.24. Bóbr odgryza sobie jądra: Ael., NA 6.34. [wróć]
Jazda po wybojach: Plin., HN 7.42. Podskakiwanie: Hippoc., Nat. puer. 13. Nielegalna aborcja: Dig. 48.8.8. [wróć]
Niemowlęta w Sparcie: Plut., Lyc. 16.1. [wróć]
Ten epizod można znaleźć w każdym standardowym opracowaniu na temat życia Aleksandra: np. Arr., Anab. 6.10-11; Plut., Alex. 63. [wróć]
Sekcja słonia: Gal., AA 7.10; UP 4.9. Sekcje barbarzyńców: Gal., Comp. Med. Loc. 13.604K. [wróć]
Zimna woda jako lekarstwo: Plin., HN 29.10. Trujący siebie nawzajem lekarze: Gal., Praen. 14.623K. Festiwal w Efezie: IvE 1162. Banda lekarzy: Plin., HN 29.11. [wróć]
Ekstraktor ropy: Heron, Pneum. 2.18. Mandragora jako środek uspokajający: Plin., HN 25.150. Lekarz nieczuły na krzyki pacjenta: Celsus, Med. 7. Pref. 4. Żywica do ran: Plin., HN 24.35. Królik z długimi uszami: Gal., Fasc. 18A.777K. [wróć]
Medycy u Homera: np. Il. 4.219f. "Łyżka Dioklesa": Celsus, Med. 7.5.3. Psia krew: Plin., HN 29.58. Kula wystrzelona z procy: Celsus, Med. 7.5.4; Paul. Aeg. 6.88. Żelazny pazur: Plin., HN 7.104-5. Żołnierz z przestrzeloną szyją: Procop., Goth. 6.2. [wróć]
Usunięcie żylaków u Cycerona: Cic., Tusc. 2.53. Zmniejszanie piersi: Paul. Aeg. 6.46. Liposukcja: Plin., HN 11.213. [wróć]
Trepanacja czaszki: Celsus, Med. 8.3. Zatykanie uszu: Paul. Aeg. 6.90.5. Plaster na głowę: Gal., Meth. Med. 6.6. [wróć]
Syn Marka Aureliusza: SHA, Marc. 21.3. Cesarz z kamieniami w pęcherzu moczowym: Joh. Eph., HE 3.6. Gladiator, któremu wypadły wnętrzności: Gal., UP 4.9. Usunięcie mostka: Gal., AA 7.13. Lekarz przedsiębiorcą pogrzebowym: Mart. 1.30. [wróć]