Największy dar. Miłość jest największą wartością na świecie - Paulo Coelho

Kup ebooka

35.00 zł
29.75 zł (26,95 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Pew­nego chłod­nego wio­sen­nego poranka pod koniec dzie­więt­na­stego wieku zgro­ma­dziła się grupa kobiet i męż­czyzn. Spo­tkali się, by wysłu­chać kaza­nia jed­nego z naj­słyn­niej­szych kazno­dziei tam­tych cza­sów. Przy­byli z róż­nych zakąt­ków Anglii, cie­kawi, co ma im do powie­dze­nia.

Jed­nak on, od ośmiu mie­sięcy prze­mie­rza­jąc świat i wypeł­nia­jąc trudną misję gło­sze­nia słowa bożego, był zmę­czony i wyczer­pany. Spoj­rzał na nie­liczną grupę wier­nych, powie­dział kilka zdań i zamilkł. Tego popo­łu­dnia Duch Święty pozba­wił go daru prze­ma­wia­nia.

Jego smutny wzrok padł na znaj­du­ją­cego się wśród wier­nych mło­dego misjo­na­rza, który nie­dawno wró­cił z Afryki i być może miał coś cie­ka­wego do powie­dze­nia.

Pastor popro­sił mło­dzieńca, by go zastą­pił.

Ludzie zgro­ma­dzeni w parku mia­sta Kent byli roz­cza­ro­wani.

Nikt nie znał mło­dego misjo­na­rza. Wła­ści­wie nie był on misjo­na­rzem. Odmó­wił przy­ję­cia świę­ceń kapłań­skich, gdyż nie czuł powo­ła­nia.

Przez dwa lata prze­mie­rzał Afrykę, szu­ka­jąc sensu życia i pró­bu­jąc zro­zu­mieć sie­bie. Pra­gnął podą­żać śla­dami ludzi, któ­rzy mieli odwagę wyzna­wać swoje ide­ały.

Wier­nym zgro­ma­dzo­nym w parku nie spodo­bała się ta zamiana. Przy­byli, aby poznać doświad­czo­nego, mądrego i sław­nego pastora, a nie słu­chać nie­zna­nego nikomu czło­wieka, który tak jak oni poszu­kuje prawdy.

Jed­nak Henry Drum­mond -?bo tak nazy­wał się mło­dzie­niec -?wiele się przez minione lata nauczył.

Poży­czył od jed­nego z wier­nych Pismo Święte i prze­czy­tał frag­ment Listu świę­tego Pawła do Koryn­tian:

"Gdy­bym mówił języ­kami ludzi i anio­łów, a miło­ści bym nie miał, stał­bym się jak miedź brzę­cząca albo cym­bał brzmiący.

Gdy­bym też miał dar pro­ro­ko­wa­nia i znał wszyst­kie tajem­nice, i posia­dał wszelką wie­dzę, i wszelką wiarę, tak iżbym góry prze­no­sił, a miło­ści bym nie miał, był­bym niczym.

I gdy­bym roz­dał na jał­mużnę całą majęt­ność moją, a ciało wysta­wił na spa­le­nie, lecz miło­ści bym nie miał, nic bym nie zyskał.

Miłość cier­pliwa jest, łaskawa jest.

Miłość nie zazdro­ści, nie szuka pokla­sku, nie unosi się pychą;

nie dopusz­cza się bez­wstydu, nie szuka swego, nie unosi się gnie­wem, nie pamięta złego;

nie cie­szy się z nie­spra­wie­dli­wo­ści, lecz współ­we­seli się z prawdą.

Wszystko znosi, wszyst­kiemu wie­rzy, we wszyst­kim pokłada nadzieję, wszystko prze­trzyma.

Miłość ni­gdy nie ustaje, jak pro­roc­twa, które się skoń­czą, albo jak dar języ­ków, który znik­nie, lub jak wie­dza, któ­rej zabrak­nie. Po czę­ści tylko bowiem pozna­jemy i po czę­ści pro­ro­ku­jemy.

Gdy zaś przyj­dzie to, co jest dosko­nałe,

Znik­nie to, co jest tylko czę­ściowe.

Gdy byłem dziec­kiem, mówi­łem jak dziecko, czu­łem jak dziecko, myśla­łem jak dziecko.

Kiedy zaś sta­łem się mężem, wyzby­łem się tego, co dzie­cięce.

Teraz widzimy jakby w zwier­cia­dle, nie­ja­sno; wtedy zaś zoba­czymy twa­rzą w twarz.

Teraz poznaję po czę­ści, wtedy zaś poznam tak, jak i zosta­łem poznany.

Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość -?te trzy:

z nich zaś naj­więk­sza jest miłość".

Wszy­scy słu­chali w ciszy i sku­pie­niu, lecz byli zawie­dzeni. Więk­szość wier­nych znała ten frag­ment i czę­sto zasta­na­wiała się nad jego zna­cze­niem. Mło­dzie­niec mógł wybrać inny, mniej znany tekst.

Gdy Henry skoń­czył czy­tać i zamknął Pismo Święte, spoj­rzał w niebo i prze­mó­wił:

Każdy z nas przy­naj­mniej raz w życiu posta­wił sobie pyta­nie, przed któ­rym stają kolejne poko­le­nia:

Co jest naj­waż­niej­sze w życiu?

Chcemy jak naj­le­piej wyko­rzy­stać czas, który nam dano, bo drugi raz tego daru nie otrzy­mamy. Dla­tego musimy zdać sobie sprawę, w którą stronę chcemy podą­żać i co ma być naszym nad­rzęd­nym celem.

Mówi się, że naj­więk­szym skar­bem jest wiara. To pro­ste słowo od wie­ków sta­nowi fun­da­ment reli­gii.

Czy rze­czy­wi­ście wiara jest naj­istot­niej­sza? Jeśli tak uwa­żamy, to jeste­śmy w błę­dzie. Jeśli naprawdę w to uwie­rzymy, możemy prze­stać wie­rzyć.

Prze­czy­tany przeze mnie frag­ment prze­nosi nas do cza­sów pierw­szych chrze­ści­jan. I jak sły­szymy: "(...) trwają wiara, nadzieja, miłość -?te trzy: z nich zaś naj­więk­sza jest miłość".

Święty Paweł nie rzuca tych słów na wiatr. Prze­cież sam wcze­śniej mówi:

"Gdy­bym posiadł wszelką wiarę, tak iżbym góry prze­no­sił, a miło­ści bym nie miał, był­bym niczym".

Święty Paweł nie uciekł przed pro­ble­mem, prze­ciw­nie, świa­do­mie porów­nał wiarę i miłość. Na koniec uznał:

"(...) z nich zaś naj­więk­sza jest miłość".

Dla świę­tego Pawła było to zapewne trudne wyzna­nie. Ludzie zwy­kle radzą innym to, co sami uwa­żają za swoją mocną stronę.

Miłość nie była mocną stroną świę­tego Pawła. Jeden z jego uczniów zauwa­żył, że dopiero z wie­kiem apo­stoł stał się bar­dziej tole­ran­cyjny i wyro­zu­miały. Ręka, spod któ­rej wyszły słowa: "z nich zaś naj­więk­sza jest miłość", daw­niej wiele razy była spla­miona krwią.

List do Koryn­tian nie jest jedy­nym tek­stem, w któ­rym miłość okre­ślana jest jako sum­mum bonum, naj­więk­szy dar. Jej war­tość pod­kre­ślają wszyst­kie wiel­kie dzieła chrze­ści­jań­stwa.

Święty Piotr mówi: "Przede wszyst­kim miej­cie wytrwałą miłość jedni ku dru­gim, bo miłość zakrywa wiele grze­chów".

Święty Jan mówi: "Bóg jest miło­ścią".

W innym frag­men­cie listu świę­tego Pawła czy­tamy, że "miłość jest wypeł­nie­niem prawa".

Dla­czego święty Paweł to mówi? W tam­tych cza­sach ludzie wie­rzyli, że po śmierci pójdą do raju, jeśli będą żyli zgod­nie z dzie­się­cioma przy­ka­za­niami i set­kami innych praw zebra­nymi w Kodek­sie Przy­mie­rza. Prze­strze­ga­nie tych praw było naj­istot­niej­sze, waż­niej­sze nawet od samego życia.

Dla­tego Chry­stus powie­dział: "Pokażę wam prost­szą drogę do mego Ojca. Jeśli to poj­mie­cie, będzie­cie postę­po­wać bez obawy, że obra­ża­cie Boga".

Miłość. Jeśli będzie­cie kochać, wypeł­ni­cie prawo, nie zda­jąc sobie z tego sprawy.

Sami możemy się prze­ko­nać, czy ta zasada spraw­dza się w życiu.

Weźmy pierw­sze przy­ka­za­nie: "Będziesz miło­wał Pana Boga swego z całego serca swego". Oto jest miłość.

"Nie będziesz brał imie­nia Pana Boga twego nada­remno".

Czy odwa­ży­li­by­śmy się mówić bez sza­cunku o kimś, kogo kochamy?

"Pamię­taj, aby dzień święty świę­cić".

Czyż nie cze­kamy z nie­cier­pli­wo­ścią na spo­tka­nie z uko­chaną osobą, by cał­ko­wi­cie poświę­cić się miło­ści? Tak samo postę­pu­jemy wobec Boga, jeśli Go kochamy.

To miłość zmu­sza nas, byśmy prze­strze­gali praw usta­no­wio­nych przez Boga.

Komuś, kto kocha, nie trzeba przy­po­mi­nać, żeby czcił swego ojca i matkę albo żeby nie zabi­jał. Czło­wiek, któ­remu leży na sercu dobro bliź­niego, nikogo nie okrad­nie. Jak można okra­dać czło­wieka, któ­rego się kocha? Nie trzeba mu przy­po­mi­nać, by nie skła­dał fał­szy­wego świa­dec­twa prze­ciw swemu bliź­niemu. Nie zrobi tego, tak jak nie będzie pożą­dał żony bliź­niego swego.

Tak więc "miłość jest wypeł­nie­niem prawa".

Miłość to zasada sta­no­wiąca pod­su­mo­wa­nie wszyst­kich innych reguł.

Z przy­ka­za­nia miło­ści wywo­dzą się wszyst­kie pozo­stałe przy­ka­za­nia.

Miłość to tajem­nica życia.

Tę prawdę zro­zu­miał święty Paweł i dla­tego napi­sał list, któ­rego frag­ment dziś prze­czy­ta­li­śmy. Znaj­du­jemy w nim naj­pięk­niej­szy i naj­waż­niej­szy opis sum­mum bonum, naj­więk­szego daru.