Pewnego chłodnego wiosennego poranka pod koniec dziewiętnastego wieku
zgromadziła się grupa kobiet i mężczyzn. Spotkali się, by wysłuchać
kazania jednego z najsłynniejszych kaznodziei tamtych czasów. Przybyli z różnych zakątków Anglii, ciekawi, co ma im do powiedzenia.
Jednak on, od ośmiu miesięcy przemierzając świat i wypełniając trudną
misję głoszenia słowa bożego, był zmęczony i wyczerpany. Spojrzał na
nieliczną grupę wiernych, powiedział kilka zdań i zamilkł. Tego
popołudnia Duch Święty pozbawił go daru przemawiania.
Jego smutny wzrok padł na znajdującego się wśród wiernych młodego
misjonarza, który niedawno wrócił z Afryki i być może miał coś ciekawego
do powiedzenia.
Pastor poprosił młodzieńca, by go zastąpił.
Ludzie zgromadzeni w parku miasta Kent byli rozczarowani.
Nikt nie znał młodego misjonarza. Właściwie nie był on misjonarzem.
Odmówił przyjęcia święceń kapłańskich, gdyż nie czuł powołania.
Przez dwa lata przemierzał Afrykę, szukając sensu życia i próbując
zrozumieć siebie. Pragnął podążać śladami ludzi, którzy mieli odwagę
wyznawać swoje ideały.
Wiernym zgromadzonym w parku nie spodobała się ta zamiana. Przybyli, aby
poznać doświadczonego, mądrego i sławnego pastora, a nie słuchać
nieznanego nikomu człowieka, który tak jak oni poszukuje prawdy.
Jednak Henry Drummond -?bo tak nazywał się młodzieniec -?wiele się przez
minione lata nauczył.
Pożyczył od jednego z wiernych Pismo Święte i przeczytał fragment Listu
świętego Pawła do Koryntian:
"Gdybym mówił językami ludzi i aniołów, a miłości bym nie miał, stałbym
się jak miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący.
Gdybym też miał dar prorokowania i znał wszystkie tajemnice, i posiadał
wszelką wiedzę, i wszelką wiarę, tak iżbym góry przenosił, a miłości bym
nie miał, byłbym niczym.
I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją, a ciało wystawił na
spalenie, lecz miłości bym nie miał, nic bym nie zyskał.
Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest.
Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą;
nie dopuszcza się bezwstydu, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie
pamięta złego;
nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z prawdą.
Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję,
wszystko przetrzyma.
Miłość nigdy nie ustaje, jak proroctwa, które się skończą, albo jak dar
języków, który zniknie, lub jak wiedza, której zabraknie. Po części
tylko bowiem poznajemy i po części prorokujemy.
Gdy zaś przyjdzie to, co jest doskonałe,
Zniknie to, co jest tylko częściowe.
Gdy byłem dzieckiem, mówiłem jak dziecko, czułem jak dziecko, myślałem
jak dziecko.
Kiedy zaś stałem się mężem, wyzbyłem się tego, co dziecięce.
Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno; wtedy zaś zobaczymy twarzą
w twarz.
Teraz poznaję po części, wtedy zaś poznam tak, jak i zostałem poznany.
Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość -?te trzy:
z nich zaś największa jest miłość".
Wszyscy słuchali w ciszy i skupieniu, lecz byli zawiedzeni. Większość
wiernych znała ten fragment i często zastanawiała się nad jego
znaczeniem. Młodzieniec mógł wybrać inny, mniej znany tekst.
Gdy Henry skończył czytać i zamknął Pismo Święte, spojrzał w niebo i przemówił:
Każdy z nas przynajmniej raz w życiu postawił sobie pytanie, przed
którym stają kolejne pokolenia:
Co jest najważniejsze w życiu?
Chcemy jak najlepiej wykorzystać czas, który nam dano, bo drugi raz tego
daru nie otrzymamy. Dlatego musimy zdać sobie sprawę, w którą stronę
chcemy podążać i co ma być naszym nadrzędnym celem.
Mówi się, że największym skarbem jest wiara. To proste słowo od wieków
stanowi fundament religii.
Czy rzeczywiście wiara jest najistotniejsza? Jeśli tak uważamy, to
jesteśmy w błędzie. Jeśli naprawdę w to uwierzymy, możemy przestać
wierzyć.
Przeczytany przeze mnie fragment przenosi nas do czasów pierwszych
chrześcijan. I jak słyszymy: "(...) trwają wiara, nadzieja, miłość -?te
trzy: z nich zaś największa jest miłość".
Święty Paweł nie rzuca tych słów na wiatr. Przecież sam wcześniej mówi:
"Gdybym posiadł wszelką wiarę, tak iżbym góry przenosił, a miłości bym
nie miał, byłbym niczym".
Święty Paweł nie uciekł przed problemem, przeciwnie, świadomie porównał
wiarę i miłość. Na koniec uznał:
"(...) z nich zaś największa jest miłość".
Dla świętego Pawła było to zapewne trudne wyznanie. Ludzie zwykle radzą
innym to, co sami uważają za swoją mocną stronę.
Miłość nie była mocną stroną świętego Pawła. Jeden z jego uczniów
zauważył, że dopiero z wiekiem apostoł stał się bardziej tolerancyjny i wyrozumiały. Ręka, spod której wyszły słowa: "z nich zaś największa jest
miłość", dawniej wiele razy była splamiona krwią.
List do Koryntian nie jest jedynym tekstem, w którym miłość określana
jest jako summum bonum, największy dar. Jej wartość podkreślają
wszystkie wielkie dzieła chrześcijaństwa.
Święty Piotr mówi: "Przede wszystkim miejcie wytrwałą miłość jedni ku
drugim, bo miłość zakrywa wiele grzechów".
Święty Jan mówi: "Bóg jest miłością".
W innym fragmencie listu świętego Pawła czytamy, że "miłość jest
wypełnieniem prawa".
Dlaczego święty Paweł to mówi? W tamtych czasach ludzie wierzyli, że po
śmierci pójdą do raju, jeśli będą żyli zgodnie z dziesięcioma
przykazaniami i setkami innych praw zebranymi w Kodeksie Przymierza.
Przestrzeganie tych praw było najistotniejsze, ważniejsze nawet od
samego życia.
Dlatego Chrystus powiedział: "Pokażę wam prostszą drogę do mego Ojca.
Jeśli to pojmiecie, będziecie postępować bez obawy, że obrażacie Boga".
Miłość. Jeśli będziecie kochać, wypełnicie prawo, nie zdając sobie z tego sprawy.
Sami możemy się przekonać, czy ta zasada sprawdza się w życiu.
Weźmy pierwsze przykazanie: "Będziesz miłował Pana Boga swego z całego
serca swego". Oto jest miłość.
"Nie będziesz brał imienia Pana Boga twego nadaremno".
Czy odważylibyśmy się mówić bez szacunku o kimś, kogo kochamy?
"Pamiętaj, aby dzień święty święcić".
Czyż nie czekamy z niecierpliwością na spotkanie z ukochaną osobą, by
całkowicie poświęcić się miłości? Tak samo postępujemy wobec Boga, jeśli
Go kochamy.
To miłość zmusza nas, byśmy przestrzegali praw ustanowionych przez Boga.
Komuś, kto kocha, nie trzeba przypominać, żeby czcił swego ojca i matkę
albo żeby nie zabijał. Człowiek, któremu leży na sercu dobro bliźniego,
nikogo nie okradnie. Jak można okradać człowieka, którego się kocha? Nie
trzeba mu przypominać, by nie składał fałszywego świadectwa przeciw
swemu bliźniemu. Nie zrobi tego, tak jak nie będzie pożądał żony
bliźniego swego.
Tak więc "miłość jest wypełnieniem prawa".
Miłość to zasada stanowiąca podsumowanie wszystkich innych reguł.
Z przykazania miłości wywodzą się wszystkie pozostałe przykazania.
Miłość to tajemnica życia.
Tę prawdę zrozumiał święty Paweł i dlatego napisał list, którego
fragment dziś przeczytaliśmy. Znajdujemy w nim najpiękniejszy i najważniejszy opis summum bonum, największego daru.