Narcyz bez władzy. Jak przerwać emocjonalną manipulację i odbudować pewność siebie - Bernardo Stamateas

-
Proszę czekać

Wprowadzenie

Czy kie­dy­kol­wiek pod­czas roz­mowy z kimś czu­łeś się nie­wi­dzialny? A może mia­łeś wra­że­nie, że choć wyra­żasz się jasno, twój roz­mówca w kółko znie­kształca twoje słowa, umniej­sza ich zna­cze­nie i wzbu­dza w tobie poczu­cie winy?

Być może doświad­czy­łeś tego w kon­tak­cie z part­ne­rem lub part­nerką, prze­ło­żo­nym, rodzi­cami, dziećmi albo przy­ja­ciółmi. W rela­cji, w któ­rej powi­nie­neś czuć się wysłu­chany i trak­to­wany z sza­cun­kiem, natra­fi­łeś jedy­nie na chłód, brak uważ­no­ści (pod płasz­czy­kiem żartu) lub ciszę, która rani bar­dziej niż pod­nie­siony głos.

Witaj w świe­cie nar­cyza... Tutaj wszystko kręci się wokół "ja", które ni­gdy nie jest zado­wo­lone. Dla­tego ci, któ­rzy go ota­czają, z cza­sem stają się jedy­nie dodat­kiem -?uży­tecz­nymi narzę­dziami zaspo­ka­ja­ją­cymi jego potrzeby, odrzu­ca­nymi w chwili, gdy pró­bują zabły­snąć wła­snym świa­tłem.

Każdy z nas przy­naj­mniej raz w życiu spo­tkał kogoś o takich cechach i to zain­spi­ro­wało mnie do napi­sa­nia tej książki. Są osoby, które prze­ja­wiają te cechy tylko przez pewien czas, a są też ludzie mający trwale wbu­do­wane "struk­tury nar­cy­styczne", które nisz­czą rela­cje, powo­dują współ­uza­leż­nie­nie i rany, które goją się długo.

W tej książce nie sta­wiamy nikomu dia­gnozy, lecz dostar­czamy narzę­dzi pozwa­la­ją­cych roz­po­znać, zro­zu­mieć i ogra­ni­czyć zacho­wa­nia nar­cy­styczne. Naj­po­waż­niej­szym pro­ble­mem zwią­za­nym z osobą nar­cy­styczną nie są jej dzia­ła­nia, ale to, że prę­dzej czy póź­niej dopro­wa­dzi cię ona do zwąt­pie­nia i poczu­cia wstydu wobec samego sie­bie. Innymi słowy, doj­dziesz do wnio­sku, że cze­go­kol­wiek byś nie zro­bił, ni­gdy nie będziesz w sta­nie jej zado­wo­lić.

Zapra­szam cię do wędrówki przez kolejne strony, na któ­rych przed­sta­wię:

defi­ni­cję nar­cy­zmu i jego główne cechy, obszary, w któ­rych nar­cyz wyko­rzy­stuje swoją "broń": zwią­zek part­ner­ski, rodzina, śro­do­wi­sko pracy i przy­jaź­nie, środki pozwa­la­jące sta­wić czoła jego ata­kom, takie jak zwroty oraz postawy, które mogą ogra­ni­czyć skutki jego dzia­łań i pomóc ci odzy­skać wła­sny głos.

Każdy roz­dział przy­nie­sie inne spoj­rze­nie na ten temat, będzie jak powiew świe­żego powie­trza. Pierw­szym kro­kiem do uzdro­wie­nia jest roz­po­zna­nie wła­snej rany; tylko w ten spo­sób będziesz mógł ponow­nie nawią­zać zdrowe, wolne i auten­tyczne rela­cje.

Rozdział 1. Cechy i struktury narcystyczne

Roz­dział 1

Cechy i struk­tury nar­cy­styczne

Ona: Pamię­ta­łeś o kupie­niu bra­ku­ją­cych rze­czy do dzi­siej­szego obiadu, tak jak rano pro­si­łam?

On: Prawdę mówiąc, nie. Nie mogłem pójść do super­mar­ketu, bo mia­łem waż­niej­sze sprawy na gło­wie niż zakupy. Nie mogła­byś pójść ty?

Ona: Dobrze by było, gdy­byś mi o tym powie­dział.

On: Dla­czego zawsze musisz na coś narze­kać? Bar­dzo bym chciał, żebyś kie­dyś podzię­ko­wała mi za wszystko, co dla cie­bie robię, zamiast sku­piać się na bzdu­rach.

Czy kie­dy­kol­wiek odby­łeś podobną roz­mowę? Powyż­sze zda­nia wydają się nie­winne, ale mają moc spra­wia­nia, że czło­wiek czuje, że emo­cje są bez zna­cze­nia. Zwy­czajna, codzienna sytu­acja, która zaczyna się od zwy­kłej prośby rano, koń­czy się tym, że wie­czo­rem czu­jesz się źle, masz wąt­pli­wo­ści, poczu­cie winy lub jesteś zły. I nie masz poję­cia dla­czego! Gdy żyjesz z nar­cy­zem, zazwy­czaj tak się dzieje: coś nie­istot­nego staje się pre­tek­stem do kon­tro­lo­wa­nia i gasze­nia dru­giej osoby.

Aby zro­zu­mieć, dla­czego tak się dzieje, przyj­rzyjmy się bli­żej oso­bo­wo­ści nar­cy­stycz­nej...

Różnica między cechą narcystyczną a strukturą osobowości narcystycznej

Według DSM-51 oraz jego zak­tu­ali­zo­wa­nej wer­sji z 2022 roku, a także eks­per­tów takich jak Otto Kern­berg (psy­chia­tra i psy­cho­ana­li­tyk ame­ry­kań­ski uro­dzony w Wied­niu w 1928 roku) i The­odore Mil­lon (psy­cho­log ame­ry­kań­ski), nar­cy­styczne zabu­rze­nie oso­bo­wo­ści cha­rak­te­ry­zuje się przede wszyst­kim nie­sta­bilną i podatną na zra­nie­nie samo­oceną, silną potrzebą podziwu i apro­baty ze strony innych oraz jaw­nym lub ukry­tym poczu­ciem wiel­ko­ści. Nie­które cechy oso­bo­wo­ści nar­cy­stycznej wymie­nione w DSM-5 to: brak empa­tii, pogarda lub brak zain­te­re­so­wa­nia innymi, trak­to­wa­nie ich jedy­nie jako obiek­tów, które można wyko­rzy­stać do osią­gnię­cia wła­snych celów, nad­mierna potrzeba podziwu, prze­ko­na­nie o wła­snej wyjąt­ko­wo­ści oraz poczu­cie, że zasłu­guje się na wszel­kie przy­wi­leje. Ponadto osoby te są zazwy­czaj bar­dzo wraż­liwe na kry­tykę lub brak uzna­nia2.

Według Kern­berga osoby nar­cy­styczne wyka­zują silne skon­cen­tro­wa­nie na sobie, pre­zen­tują nie­sta­bilny i wyol­brzy­miony obraz wła­snej osoby oraz roz­pacz­li­wie potrze­bują potwier­dze­nia swo­jej war­to­ści ze strony innych. Według Mil­lona zabu­rzeń oso­bo­wo­ści nie należy rozu­mieć jako cho­rób psy­chicz­nych, lecz raczej jako style zacho­wa­nia, pozna­wa­nia i emo­cji (mię­dzy innymi)3.

Jeśli jed­nak mam tylko nie­które z tych cech, czy to zna­czy, że jestem nar­cy­zem?

W tym przy­padku, drogi czy­tel­niku, mówimy o "cechach nar­cy­stycz­nych", czyli pew­nych przej­ścio­wych cechach cha­rak­te­ry­stycz­nych dla każ­dej osoby. Kto z nas nie wyka­zał się kie­dyś nad­mier­nym ego w okre­ślo­nej sytu­acji? Wszy­scy w pew­nym momen­cie naszego życia -?nie­któ­rzy w więk­szym stop­niu niż inni -?wyka­zu­jemy cechy nar­cy­styczne. Nie ozna­cza to jed­nak, że mamy struk­turę nar­cy­styczną. Dla­tego musimy dobrze zro­zu­mieć róż­nicę mię­dzy cechami nar­cy­stycz­nymi a struk­turą nar­cy­styczną. Któż z nas nie czuł się kie­dyś lep­szy od innych lub nie szu­kał prze­sad­nie uzna­nia w mediach spo­łecz­no­ścio­wych? Te aspekty zwy­kle poja­wiają się zwłasz­cza w momen­tach podat­no­ści lub sła­bo­ści, ale nie zawsze sta­no­wią część oso­bo­wo­ści -?to zna­czy nie defi­niują jej ani nie ozna­czają dia­gnozy czy okre­ślo­nej struk­tury.

Kiedy mówimy o struk­tu­rze, mamy na myśli sta­bilny, trwały i głę­boki spo­sób funk­cjo­no­wa­nia w życiu. Cechy utrzy­mują się w spo­sób cią­gły i upo­rczywy oraz prze­ni­kają wszyst­kie obszary życia.

Jest to pewien spo­sób poru­sza­nia się w świe­cie i w rela­cji z innymi - cha­rak­te­ry­zu­jący się sta­bil­no­ścią, trwa­ło­ścią i głę­bią. Osoby o takiej struk­tu­rze zazwy­czaj wyka­zują nie­które z poniż­szych cech:

bra­kuje im szcze­rej empa­tii, sta­rają się kon­tro­lo­wać swój wize­ru­nek, aby czuć się doce­nione, reagują gnie­wem lub pogardą, gdy są obiek­tem kry­tyki, nawią­zują rela­cje, aby uzy­skać potwier­dze­nie wła­snej war­to­ści, a nie z tro­ski o drugą osobę, uwa­żają swój wize­ru­nek za naj­waż­niej­szy i wyko­rzy­stują go do kon­tro­lo­wa­nia emo­cjo­nal­nego świata innych.

Rodzaje narcyzów

Teraz zasta­nówmy się, z jakimi typami nar­cy­zów możemy się spo­tkać.

Poni­żej przed­sta­wię wła­sną kla­sy­fi­ka­cję opartą na kon­cep­cjach tych auto­rów -?Kern­berga, Mil­lona oraz wielu innych, nie­wy­mie­nio­nych tutaj - wyłącz­nie w celach dydak­tycz­nych.

Narcyz wielkościowy

Nar­cyz: Być może jutro się spóź­nię, ale jestem prze­ko­nany o słusz­no­ści mojego toku myśle­nia: czas jest syno­ni­mem pie­nię­dzy, a ja zara­biam pie­nią­dze, robiąc rze­czy, które są war­to­ściowe i zmie­niają życie innych ludzi. Uwiel­biam popra­wiać jakość życia innych, a jed­no­cze­śnie czer­pać z tego zyski.

Nar­cyz: Nie przy­szło ci do głowy, że jeśli tak ciężko pra­cuję, to dla­tego, że to, co wno­sisz, nie pokrywa nawet kosz­tów?

Wow! Tutaj wyraź­nie widać osobę nar­cy­styczną: pre­zen­tuje się jako wszech­mocna, pewna sie­bie i lep­sza od innych. Oka­zuje tę swoją wiel­kość w spo­sób rażący i wyra­zi­sty, co dostrze­gają osoby z jej oto­cze­nia. Jest to pro­to­typ nar­cyza -?ego­istycz­nego, prze­chwa­la­ją­cego się i aro­ganc­kiego.

Narcyz przystosowany

Kolega: Dotar­łeś do mety w mara­to­nie, gra­tu­luję!

Nar­cyz: Ktoś musiał prze­cież dać dobry przy­kład. Bar­dzo mi się nie podoba, że inni nie są tak pra­co­wici i oddani jak ja.

Typowe słowa nar­cyza! Zawsze będzie cię kry­ty­ko­wał. Ten rodzaj nar­cy­zmu jest typowy dla osoby prze­ja­wia­ją­cej wszyst­kie cechy, które omó­wimy w dal­szej czę­ści książki, na róż­nych eta­pach swo­jego życia.

Narcyz "dobry"

Nar­cyz: Dzi­siaj przy­nio­słem te dro­gie cze­ko­ladki, żeby się nimi z wami podzie­lić. Kupi­łem je wczo­raj po pracy, bo zwy­kle myślę o innych bar­dziej niż o sobie.

Kolega: Bar­dzo dzię­ku­jemy! Wszy­scy uwiel­biamy cze­ko­ladę.

Nar­cyz: Tylko "Bar­dzo dzię­ku­jemy"? Cza­sami mam wra­że­nie, że inni nie doce­niają mnie tak, jak na to zasłu­guję.

Na pewno znasz kogoś takiego. Odpo­wie­dzi w tym stylu są typowe dla osoby życz­li­wej, altru­istycz­nej, która potrze­buje, by postrze­gano ją jako "grzeczne dziecko", jako tę, która daje naj­wię­cej i naj­bar­dziej pomaga. Ale w głębi duszy nie znosi być popra­wiana lub nie­wy­star­cza­jąco chwa­lona, dla­tego też dener­wuje się, gdy inni nie dostrze­gają jej wiel­kiego poświę­ce­nia. W głębi serca myśli: "Jakże jestem wielka i skromna!".

Narcyz złośliwy

Kolega: Wydaje mi się, że popeł­ni­łeś błąd w tej czę­ści pracy.

Nar­cyz: Ja się pomy­li­łem? To zasta­na­wia­jące, jak bar­dzo inni cie­szą się, gdy komuś idzie źle.

Osoba ta wyka­zuje połą­cze­nie nar­cy­zmu i psy­cho­pa­tii. Ozna­cza to, że ma cechy anty­spo­łeczne, nie odczuwa poczu­cia winy ani wyrzu­tów sumie­nia, czer­pie przy­jem­ność z pod­po­rząd­ko­wy­wa­nia sobie innych i ich poni­ża­nia oraz zazwy­czaj nisz­czy tych, któ­rzy się jej prze­ciw­sta­wiają. Otto Kern­berg, wspo­mniany wcze­śniej jako badacz tej pato­lo­gii, defi­niuje ten rodzaj nar­cy­zmu w nastę­pu­jący spo­sób:

wyraź­niej­sze ten­den­cje anty­spo­łeczne, któ­rym towa­rzy­szą prze­ra­ża­jące akty okru­cień­stwa, prze­mocy, a nawet mor­der­stwa, połą­czone z poważną pato­lo­gią super­ego, co wyja­śnia brak poczu­cia winy w obli­czu destruk­cyj­nych zacho­wań, do któ­rych ta osoba jest zdolna, skraj­nie nasi­lone ten­den­cje bor­der­line, które prze­ja­wiają się draż­li­wo­ścią, impul­syw­no­ścią, mito­ma­nią, niską tole­ran­cją fru­stra­cji, nie­zdol­no­ścią do odra­cza­nia gra­ty­fi­ka­cji, uczu­ciem pustki oraz prze­wle­kłymi myślami samo­bój­czymi, wysoce sady­styczne zacho­wa­nia oraz wyraźne cechy para­no­iczne z mecha­ni­zmami obron­nymi o cha­rak­te­rze pro­jek­cyj­nym, nie­uf­no­ścią, podejrz­li­wo­ścią i nad­wraż­li­wo­ścią, brak świa­do­mo­ści, poczu­cia winy i auto­kry­tyki wobec wła­snych zacho­wań, cza­sami z inten­sywną agre­syw­no­ścią i ten­den­cją do obra­ża­nia się, gdy ktoś im się sprze­ci­wia, co wywo­łuje gniew (gniew nar­cy­styczny), obec­ność nie­sta­bil­nych więzi przy jed­no­cze­snej nie­zdol­no­ści do przy­ję­cia innej per­spek­tywy rze­czy­wi­sto­ści niż wła­sna, która orga­ni­zuje całe ich funk­cjo­no­wa­nie4.

Narcyz wrażliwy

Zespół: Dosta­li­śmy już zada­nie, które mamy wyko­nać w przy­szłym tygo­dniu. Myślę, że będziemy się przy tym świet­nie bawić!

Nar­cyz: Bawić się? Mnie bar­dziej mar­twi, że nikt nie doce­nia mojego ogrom­nego wysiłku. Zazwy­czaj to inni zgar­niają pochwały, a ja muszę pra­co­wać dwa razy dłu­żej.

Zespół: Nie musi tak być. Jeśli dobrze się zor­ga­ni­zu­jemy, możemy spra­wie­dli­wie podzie­lić zada­nia.

Nar­cyz: Może rze­czy­wi­ście... ale to męczące: tak ciężko pra­co­wać i nie być doce­nia­nym. Chciał­bym, żeby ktoś kie­dyś zauwa­żył, jak dobrze wyko­nuję moje obo­wiązki.

Czy znasz tego typu sytu­acje? Bez wąt­pie­nia zda­rzają się one znacz­nie czę­ściej, niż nam się wydaje. Ukryty nar­cyz potrafi uda­wać sła­bość i cier­pie­nie, zwłasz­cza gdy nikt na niego nie patrzy. Odczuwa zazdrość wobec innych i żywi urazę, ponie­waż postrzega wszystko jako nie­spra­wie­dli­wość wobec wła­snej osoby. Przyj­muje pozy­cję ofiary, aby w ten spo­sób zwró­cić na sie­bie uwagę. Rzadko się zmie­nia, ponie­waż jego cha­rak­ter opiera się na mani­pu­la­cji poprzez cier­pie­nie, poczu­cie winy i pasywną agre­sję. Uważa się za lep­szego od reszty śmier­tel­ni­ków, ponie­waż ma się za inte­li­gent­nego, wykształ­co­nego lub racjo­nal­nego; w związku z tym gar­dzi wszyst­kimi, któ­rzy nie osią­gają "jego poziomu inte­lek­tu­al­nego".

Czy narcyz potrafi kochać samego siebie?

Tak naprawdę nar­cyz wcale nie kocha sie­bie. Dla­tego gdy inni go nie podzi­wiają, czuje się pusty i popada w depre­sję. Zazwy­czaj oka­zuje gniew, gdy go igno­rują, i zała­muje się, gdy go kry­ty­kują, ponie­waż potrze­buje, by ludzie go naśla­do­wali, a to dla­tego, że nie jest w sta­nie cie­szyć się sobą (przez brak miło­ści do sie­bie). W głębi duszy jest głę­boko zra­niony, nie zna swo­jej toż­sa­mo­ści i chowa się za swoim spo­so­bem bycia, aby nie odczu­wać bólu. "Swoją tok­syczną oso­bo­wo­ścią, skon­cen­tro­waną na sobie, sprze­daje pew­ność sie­bie, zde­cy­do­wa­nie, ambi­cję i siłę. Aż poja­wia się ktoś, kto wie wię­cej od niego, i zaczyna się kon­flikt. Albo aż z cza­sem ludzie z jego oto­cze­nia orien­tują się, że nie jest tak wspa­niały ani wyjąt­kowy, jak chce, by w to wie­rzyli. I to jest jego pięta achil­le­sowa oraz to, co go powala"5.

Przy­po­mnijmy pewną starą przy­po­wieść6:

Kruk ukradł paste­rzom kawa­łek mięsa i schro­nił się na drze­wie. Zauwa­żyła to lisica. Pra­gnąc zdo­być mięso, zaczęła schle­biać kru­kowi. Chwa­liła jego ele­ganc­kie pro­por­cje i wielką urodę; doda­wała ponadto, że nie spo­tkała nikogo lepiej pre­dys­po­no­wa­nego niż on, by być kró­lem pta­ków, ale prze­szka­dzało jej to, że nie ma głosu. Kruk, aby udo­wod­nić lisicy, że nie bra­kuje mu głosu, upu­ścił zdo­bycz i z dumą zaczął wyda­wać gło­śne krzyki.

Lisica, nie tra­cąc czasu, szybko pochwy­ciła mięso i powie­działa:

-?Przy­ja­cielu kruku, gdy­byś oprócz próż­no­ści miał jesz­cze roz­są­dek, nie bra­ko­wa­łoby ci niczego, by być kró­lem pta­ków.

Jak możesz zauwa­żyć, nikt nie może mieć wszyst­kiego... Dla­tego, gdy spo­tkasz nar­cyza, pamię­taj: nikt nie jest lep­szy ani gor­szy od innych. Doce­niaj sie­bie, kochaj samego sie­bie w zdrowy spo­sób i nie pozwól nikomu cię poni­żać ani pozba­wiać two­jej war­to­ści.

Jesz­cze jedna rzecz, o któ­rej warto pamię­tać, drogi czy­tel­niku. Niniej­sza publi­ka­cja nie ma na celu dia­gno­zo­wa­nia nikogo, ale z pew­no­ścią pomoże ci ziden­ty­fi­ko­wać i zro­zu­mieć zacho­wa­nia (swoje lub innych), które -?jeśli trzy­masz tę książkę w rękach -?z pew­no­ścią już zauwa­ży­łeś. Bez dal­szych wstę­pów przejdźmy do dal­szej czę­ści, aby dowie­dzieć się nieco wię­cej o tych typach oso­bo­wo­ści...

Rozdział 2. 13 cech komunikacji narcystycznej

Roz­dział 2

13 cech komu­ni­ka­cji nar­cy­stycz­nej

W tym roz­dziale omó­wimy główną orga­ni­za­cję oso­bo­wo­ści nar­cy­stycz­nej: jej sys­tem komu­ni­ka­cji. Zro­zu­mie­nie cech, które prze­ana­li­zu­jemy poni­żej, pozwoli ci znacz­nie lepiej zoba­czyć, jak tego typu osoby funk­cjo­nują w związku, rela­cjach zawo­do­wych, rodzi­nie, wśród przy­ja­ciół oraz w kon­tak­tach z innymi -?ponie­waż ich spo­sób dzia­ła­nia jest dość sche­ma­tyczny. Ozna­cza to, że postę­pują według powta­rzal­nych wzor­ców, mimo że każda sfera życia ma swoje spe­cy­ficzne cechy. Nie­mniej jed­nak zro­zu­mie­nie jego spo­sobu komu­ni­ka­cji pozwoli ci zro­zu­mieć jego funk­cjo­no­wa­nie.

Zacznijmy od odkry­cia, w jaki spo­sób komu­ni­kuje się nar­cyz. To klu­czowe do zro­zu­mie­nia, jak funk­cjo­nuje.

1. Narcystyczna dewaluacja

Czy kie­dy­kol­wiek usły­sza­łeś komen­tarz, który na pozór był nie­szko­dliwy, ale czu­łeś, że cię poni­żył?

Na przy­kład: "Czy tylko dzi­siaj poma­lo­wa­łaś się jak mgli­sty zachód słońca, czy zawsze tak to robisz?", powie­dziane z lek­kim uśmie­chem.

Nie cho­dzi tu o szcze­rość, ale o typową dla nar­cyza dys­kre­dy­ta­cję.

Jest to każde dzia­ła­nie, słowo lub gest, które ma na celu pomniej­szyć cię, zre­du­ko­wać albo zane­go­wać twoją war­tość. Ist­nieje wiele spo­so­bów depre­cjo­no­wa­nia dru­giej osoby, takich jak upo­ka­rza­nie, sar­kazm, igno­ro­wa­nie two­ich osią­gnięć itd. Nar­cyz robi to, by dopro­wa­dzić do obni­że­nia two­jego poczu­cia war­to­ści -?i to w róż­nych celach.

Ochrona swo­jej kru­chej samo­oceny. Dys­kre­dy­tuje cię i depre­cjo­nuje. W ten spo­sób chroni samego sie­bie. Wyra­że­nie swo­jej ukry­tej zazdro­ści. Jak to robi? Dys­kre­dy­tu­jąc twoje osią­gnię­cia. Kon­tro­lo­wa­nie. Będzie cię kon­tro­lo­wać, dopóki będzie mógł spra­wić, że poczu­jesz się gor­szy, wyła­do­wu­jąc na tobie swoją zazdrość. W ten spo­sób two­rzy ilu­zję wyż­szo­ści i osiąga swój cel.

"Twój dra­mat jest uro­czy... taka mini­wer­sja mojego".

Ist­nieją różne rodzaje umniej­sza­nia.

A żeby było to dla cie­bie jasne i abyś nie miał żad­nych wąt­pli­wo­ści, że ten drugi jest od cie­bie lep­szy, zrobi on nastę­pu­jące rze­czy: pod­waży twoją inte­li­gen­cję jakimś iro­nicz­nym komen­ta­rzem, typu:

-?To jest ta praca, którą zro­bi­łeś?

Będzie dys­kre­dy­to­wać twoje uczu­cia, mówiąc:

-?Daj spo­kój, jak możesz pła­kać z tego powodu? -?jakby twoje emo­cje nie miały zna­cze­nia.

Kiedy opo­wiesz mu o jakimś przy­szłym pro­jek­cie (np. że myślisz o roz­po­czę­ciu stu­diów), być może uśmiech­nie się szy­der­czo i sko­men­tuje:

-?Chcesz się tego nauczyć? Nie sądzę, żeby to było dla cie­bie zbyt przy­datne.

Nawet twój wygląd spo­tka się z wer­bal­nym ata­kiem:

-?Ta sukienka, którą masz na sobie, zupeł­nie ci nie pasuje! Patrzy­łaś w lustro?

Uwy­datni twoją nie­śmia­łość tak, jakby była ona nie do napra­wie­nia:

-?Nie masz cha­rak­teru do pracy w obsłu­dze klienta.

W dodatku będzie sar­ka­styczny, żebyś nie zorien­to­wał się, że z cie­bie kpi:

-?Oto wybawca biura.

Nie będzie miał pro­blemu z porów­ny­wa­niem cię z innymi, aby pod­kre­ślać twoje słabe strony:

-?Twoja przy­ja­ciółka to dopiero dobra córka...

Może też oka­zy­wać fał­szywą empa­tię, aby ukryć swoją pogardę:

-?Bie­dac­two... wyobra­żam sobie, jak bar­dzo musisz cier­pieć.

W żad­nej z jego wypo­wie­dzi nie ma szcze­ro­ści ani praw­dzi­wego zain­te­re­so­wa­nia tobą. Poka­zuje jedy­nie swoją despe­ra­cję, by nie oka­zać sła­bo­ści i móc tobą mani­pu­lo­wać według wła­snego uzna­nia.

Ale co się dzieje, gdy sta­jesz się ofiarą jego dys­kre­dy­to­wa­nia? Twoja samo­ocena ulega ero­zji, ponie­waż poja­wią się w tobie poczu­cie winy i wstyd. W ten spo­sób, krok po kroku, zaczniesz wąt­pić we wła­sne osią­gnię­cia i moż­li­wo­ści. Powoli będziesz coraz bar­dziej ogra­ni­czać wyra­ża­nie swo­ich pomy­słów, ponie­waż opa­no­wał cię lęk. I nie tylko to: z cza­sem możesz stać się emo­cjo­nal­nie zależny od osoby, która cię dys­kre­dy­tuje.

"Jeśli nie błysz­czysz, to bez zna­cze­nia. Jeśli błysz­czysz bar­dziej niż ja, to też nic nie zna­czy: zga­szę cię".

Jak rozpoznać, że masz do czynienia z narcystyczną dewaluacją?

Zrób prze­rwę, zatrzy­maj się na chwilę. Zachę­cam cię do prze­czy­ta­nia (i udzie­le­nia sobie odpo­wie­dzi w głębi serca) na poniż­sze pyta­nia, abyś mógł ziden­ty­fi­ko­wać sche­maty, któ­rych nar­cyz zazwy­czaj używa, by cię dys­kre­dy­to­wać. W ten spo­sób uzy­skasz pew­ność, czy masz z kimś takim do czy­nie­nia.

Czy czuję, że nie jestem wystar­cza­jąco dobry? Czy wąt­pię we wła­sne moż­li­wo­ści? Czy odczu­wam lęk przed wyra­ża­niem tego, co myślę? Czy szu­kam akcep­ta­cji u osoby, która mi umniej­sza?

Jeśli odpo­wie­dzia­łeś twier­dząco na któ­re­kol­wiek z tych pytań (lub na wszyst­kie), to znak, że coś jest nie tak. Kon­struk­tywna kry­tyka (sku­piona na dzia­ła­niu, mająca pomóc ci się roz­wi­jać jako osoba) to nie to samo co kry­tyka depre­cjo­nu­jąca (atak na twoją toż­sa­mość, ponie­waż ma na celu umniej­sze­nie cię i unie­moż­li­wie­nie obrony).

Nar­cyz stara się zablo­ko­wać twój roz­wój i zdo­by­cie nie­za­leż­no­ści. Kon­trola jest spo­so­bem na wywo­ła­nie emo­cjo­nal­nej zależ­no­ści. Oczy­wi­ście ta zazdrość, którą odczuwa -?i do któ­rej ni­gdy się nie przy­zna -?ujaw­nia się w jego zwy­czaju depre­cjo­no­wa­nia innych: powiedz mi, czego zazdro­ścisz, a powiem ci, co umniej­szasz.

Można by powie­dzieć, że depre­cja­cja jest star­szą sio­strą zazdro­ści.

"Nie cho­dzi o to, że cię nie rozu­miem... cho­dzi o to, że w two­jej histo­rii nie ma wyraź­nego boha­tera: mnie".

Dla­tego tak ważne jest, abyś był czujny, ponie­waż nar­cy­styczne dys­kre­dy­to­wa­nie ma postać komen­ta­rzy, gestów lub postaw, które stop­niowo pod­ko­pują twoją samo­ocenę, ale są "zama­sko­wane" jako coś nor­mal­nego w związku, rodzi­nie, przy­jaźni lub w śro­do­wi­sku pracy. I nie­mal zawsze przy­biera sub­telną formę.

Nie­jed­no­znaczny ton uży­wany przez tego typu osoby czę­sto suge­ruje drwinę lub wyż­szość. Jed­nak gdy zapy­tasz wprost: "Czy mnie dys­kre­dy­tu­jesz?", "Kpisz ze mnie?", natych­miast ripo­stuje: "Ależ jesteś wraż­liwy!". Upo­ka­rza­jący humor jest stały; nar­cyz nie­ustan­nie porów­nuje i sto­suje para­dok­salne żąda­nia. Co to ozna­cza? Że prosi cię o coś, a kiedy mu to dajesz, kry­ty­kuje spo­sób, w jaki to zro­bi­łeś. Stara się trwale cię zdys­kre­dy­to­wać (twoje emo­cje), a kiedy oka­żesz, że cię to boli, powie: "Prze­sa­dzasz; ja tego nie powie­dzia­łem. Nie bądź taki wraż­liwy". I tak oto ogar­nia cię przy­tła­cza­jące poczu­cie wąt­pli­wo­ści, nie­do­sko­na­ło­ści, wstyd przed wyra­ża­niem swo­ich myśli oraz potrzeba szu­ka­nia apro­baty u osoby, która cię dys­kre­dy­tuje.

Warto pod­kre­ślić, że dys­kre­dy­to­wa­nie czę­sto ma pozor­nie neu­tralny ton. Osoba nar­cy­styczna nie krzy­czy, lecz szep­cze łagod­nym gło­sem, z iro­nią, i powoli roz­rywa cię na strzępy. Na przy­kład: "Zawsze się tak ubie­rasz, jak byle kto, czy tylko na tę oka­zję?". W ten spo­sób, z pasywno-agre­sywną postawą, neu­tralnym tonem, rze­komo obo­jętną miną i nar­cy­stycz­nym chło­dem, dys­kre­dy­tuje cię i pod­ko­puje twoją samo­ocenę.

Z tego powodu musisz być czujny: jeśli twoim prio­ry­te­tem jest zado­wo­le­nie tej dru­giej osoby lub chcesz ją za wszelką cenę prze­ko­nać, praw­do­po­dob­nie masz do czy­nie­nia z nar­cy­zem.

W jaki sposób narcyz dewaluuje?

Nar­cyza nie inte­re­suje słu­cha­nie innych, on chce, by to jego słu­chano. Jego komu­ni­ka­cja jest jed­no­kie­run­kowa. Nie chce cię poznać, tylko chce, byś ty go poznał. Nie obcho­dzi go też, co się z tobą dzieje. Dla­tego prze­rywa ci, by prze­jąć kon­trolę nad roz­mową. Ponie­waż jest sku­piony wyłącz­nie na sobie, każdy temat spro­wa­dza do wła­snej histo­rii, nie­ustan­nie kry­ty­ku­jąc twoje spo­strze­że­nia i pomy­sły doty­czące danej kwe­stii. Wcale nie jest skłonny do współ­pracy -?wręcz prze­ciw­nie, jest głę­boko nasta­wiony na rywa­li­za­cję. Rywa­li­zuje na opo­wie­ści, osią­gnię­cia, uczu­cia, a nawet cier­pie­nie.

"Bar­dzo cenię twoją opi­nię... kiedy zga­dza się z moją".

Dla­tego prze­rywa ci, kry­ty­kuje cię, robi sar­ka­styczne uwagi, nie słu­cha i roz­pra­sza się, gdy do niego mówisz. Nie inte­re­suje go też zapa­mię­ty­wa­nie cze­go­kol­wiek z tego, czym się z nim dzie­lisz. W ten spo­sób dostrze­gasz jego brak empa­tii. Pamię­taj, że gdy tylko nada­rzy się oka­zja, obróci twoje wła­sne słowa prze­ciwko tobie: "Prze­sa­dzasz, będziesz przez to pła­kać? Ależ ty jesteś prze­wraż­li­wiony!". Dodajmy do tego sto­so­wa­nie gasli­gh­tingu (o któ­rym powiemy póź­niej), kom­ple­men­tów połą­czo­nych z ocze­ki­wa­niem przy­sług, odgry­wa­nie ofiary, mono­po­li­zo­wa­nie roz­mowy oraz stra­te­giczne mil­cze­nie, któ­rego użyje, by cię zra­nić. Mamy więc do czy­nie­nia z eks­per­tem od komu­ni­ka­cji, któ­rego jedy­nym celem jest znisz­cze­nie two­jego poczu­cia wła­snej war­to­ści.

"Mów gło­śniej -?nie dla mnie, lecz po to, żeby inni usły­szeli, jak ci odpo­wia­dam".

Jak sobie radzić z narcystyczną dewaluacją?

Aby pod­jąć obronę, należy naj­pierw roz­po­znać rze­czy­wi­stą krzywdę, jakiej się doświad­czyło. Wszyst­kie te infor­ma­cje, któ­rymi się dzie­limy, nie mają na celu zachę­ca­nia was do urzą­dze­nia "polo­wa­nia na cza­row­nice", by łapać nar­cy­zów lub dia­gno­zo­wać jakie­kol­wiek czyny innych jako nar­cy­styczne; cho­dzi jedy­nie o to, by pomóc ci zro­zu­mieć mecha­ni­zmy kon­troli, któ­rych uży­wają nar­cyzi.

Pierw­szym kro­kiem ku wol­no­ści jest uzna­nie, że zosta­łeś skrzyw­dzony i że to, co ci się przy­da­rza, nie jest ani nor­malne, ani zdrowe. W tym celu musisz ziden­ty­fi­ko­wać zda­nia i gesty, które zako­rze­niły się w twoim umy­śle. Na przy­kład zachę­cam cię do zano­to­wa­nia, jakie poni­ża­jące zda­nia sły­sza­łeś. Podam ci kilka przy­kładów:

"Nie jesteś wystar­cza­jąco dobry", "Nic nie robisz dobrze", "Zawsze prze­sa­dzasz", "Jesteś bez­u­ży­teczny".

Jeśli je roz­po­znasz, będziesz w sta­nie odróż­nić je od zdro­wej kry­tyki.

Po dru­gie, roz­po­znaj swój wła­sny, inter­na­li­zo­wany głos nar­cy­styczny. Ile z tych zwro­tów powta­rzasz sobie teraz sam? Czy czę­sto mówisz sobie: "Jestem do niczego", "Nie uda mi się, jestem bez­na­dziejny"?

I po trze­cie, zacznij uzna­wać swoje doświad­cze­nia i emo­cje. Zro­zum, że twój wła­sny głos, który cię dys­kre­dy­tuje, jest echem zewnętrz­nego głosu nar­cyza. Stwórz sobie bez­pieczną prze­strzeń do uzdro­wie­nia. Może to być sesja tera­peu­tyczna lub roz­mowa z przy­ja­cie­lem. Uzdro­wie­nie z nar­cy­stycz­nej dewa­lu­acji to pro­ces; nie prze­biega szybko, ale jest to moż­liwe. Pamię­taj, że nikt nie może zde­fi­nio­wać, kim jesteś. Słu­chaj sie­bie z sza­cun­kiem i god­no­ścią, aby to odkryć.

Zobaczmy, co możesz zro­bić:

Roz­brój pułapkę pole­ga­jącą na pró­bie zdo­by­cia uzna­nia osoby, która cię depre­cjo­nuje. Bar­dzo czę­sto poja­wia się potrzeba udo­wod­nie­nia takiemu czło­wie­kowi, że potra­fisz, że jesteś wystar­cza­jący. Dla­tego powi­nie­neś zadać sobie nastę­pu­jące pyta­nie: "Czy robię to dla­tego, że naprawdę tego chcę, czy po to, by coś udo­wod­nić temu, kto mnie depre­cjo­no­wał?". Wybie­raj w zgo­dzie ze swoją wol­no­ścią, ponie­waż dopóki szu­kasz potwier­dze­nia swo­jej war­to­ści u kogoś, kto ci umniej­sza, dopóty pozo­sta­jesz emo­cjo­nal­nym nie­wol­ni­kiem. Nie każda osoba zasłu­guje na odpo­wiedź. Cza­sem bar­dziej opłaca się mil­czeć, a innym razem powie­dzieć po pro­stu: "Dzię­kuję za twoją opi­nię", zmie­nić temat albo jasno dać do zro­zu­mie­nia: "Ty widzisz to tak, ja to widzę ina­czej".

"Mów mi, co chcesz, ale prze­pla­taj to kom­ple­men­tami".

"Zmiażdż" hasło: "To twoja wina". Pamię­taj, że nar­cyz będzie pró­bo­wał wzbu­dzić w tobie poczu­cie winy za rze­czy, za które nie pono­sisz odpo­wie­dzial­no­ści. Bądź świa­domy, że twoja opi­nia jest ważna. Doce­niaj ją! Wszystko, co myślisz, pod­lega zmia­nom i ulep­sze­niom, a każda opi­nia się liczy, ponie­waż jest twoja. Doce­niaj sie­bie. I pamię­taj: poczu­cie wła­snej war­to­ści buduje się od wewnątrz na zewnątrz, a nie na odwrót. Uży­waj neu­tral­nych i sta­now­czych odpo­wie­dzi. Na przy­kład: "Widzę, że tak wła­śnie uwa­żasz", "Dzię­kuję za twoją opi­nię", "Ja tego tak nie postrze­gam", "Słu­cham cię, ale nie zga­dzam się z tobą". Czę­sto konieczne będzie aser­tywne wyzna­cze­nie gra­nic. Jak to zro­bić? Uży­wa­jąc zwro­tów takich jak: "Wolał­bym, żebyś nie mówił do mnie w ten spo­sób", "Nie musisz porów­ny­wać mnie z innymi". Twoja pew­ność sie­bie nie zależy od innych osób ani ich słów. Odpo­wia­daj spo­koj­nie, sta­now­czo i jasno, aby uwol­nić się od dys­kre­dy­to­wa­nia.

Oto kilka typo­wych zwro­tów uży­wa­nych przez rodzi­ców, part­ne­rów, sze­fów, przy­ja­ciół i osoby aktywne w mediach spo­łecz­no­ścio­wych, które wyka­zują cechy nar­cy­styczne:

"Umrzesz z głodu, mając takie pomy­sły", "Zawsze robisz wszystko na pół gwizdka", "Ja nie był­bym z tego taki dumny", "Nic dziw­nego, że nikt ni­gdy nie zapra­sza cię na żadne imprezy", "Nie jesteś tak miły, jak ci się wydaje", "Każdy mógłby napi­sać ten post".

No dobrze, ale dla­czego zatem tak się zacho­wują?

Każdy nar­cyz nosi w sobie zra­nione dziecko, które doświad­czyło upo­ko­rze­nia i zostało doce­nione dopiero wtedy, gdy... robiło coś dobrze (według kry­te­riów swo­ich rodzi­ców). Jako doro­sły, ponie­waż za wszelką cenę chce unik­nąć poczu­cia wstydu, zaata­kuje pierw­szy, zanim ktoś zaata­kuje jego. Jego postawa nie jest demon­stra­cją siły, lecz pła­czem wraż­li­wego czło­wieka, który boi się, że znik­nie, jeśli przy­zna, że ty jesteś war­to­ściowy.

"Zdję­cie, na któ­rym mnie nie ma, po pro­stu się nie liczy".

Pogar­dliwe spoj­rze­nia, gesty nie­cier­pli­wo­ści czy szy­der­czy śmiech, któ­rymi nar­cyz obda­rza innych, są zazwy­czaj odbi­ciem tego, co prze­żył w dzie­ciń­stwie. W ten spo­sób czuje, że poko­nał to, co go zra­niło, jed­nak to tylko złu­dze­nie, ponie­waż nikt nie napra­wia sie­bie, raniąc innych, ani nie leczy swo­jej samo­oceny, poni­ża­jąc innych. Możemy zatem stwier­dzić, że nar­cy­styczne dys­kre­dy­to­wa­nie nie jest oznaką siły, a raczej obroną kru­chej osoby, która boi się zała­mać, jeśli uzna war­tość innych.

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki