Łukasz Kamiński
Zakład Narodowy im. Ossolińskich / Uniwersytet Wrocławski
Polskie lato '80
Na przestrzeni powojennych dekad Polacy wielokrotnie konfrontowali się z narzuconym systemem komunistycznym. W pierwszych latach opór ten przybrał postać walki zbrojnej, działalności legalnej opozycji (Polskie Stronnictwo Ludowe i do lipca 1946 r. Stronnictwo Pracy), a także spontanicznych form sprzeciwu, m.in. strajków i demonstracji. W kolejnym okresie szczególne znaczenie miały masowy opór chłopów wobec kolektywizacji, konspiracja młodzieżowa i konsekwentny sprzeciw wiernych wobec walki z Kościołem. Lata następne naznaczone zostały masowymi buntami społecznymi - z czerwca i jesieni 1956, marca 1968, grudnia 1970 i czerwca 1976 r. Ich charakter zmieniał się wraz z upływem czasu. W 1956 r. protesty miały silny kontekst niepodległościowy. Zgodnie z jednym z najbardziej znanych haseł poznańskiego Czerwca żądano "chleba i wolności", a także wycofania wojsk sowieckich z Polski i uniezależnienia kraju od Moskwy. W marcu 1968 r. młodzi ludzie (przede wszystkim studenci) domagali się ograniczenia cenzury, wolności słowa i zaprzestania represji wobec osób prezentujących poglądy odmienne od oficjalnych. Dopiero pod koniec tej fali protestów zaczęto też formułować żądania głębszych reform gospodarczych i politycznych. Dwa ostatnie wystąpienia spowodowane były kolejnymi podwyżkami cen. W systemie komunistycznym takie decyzje podejmowały najwyższe władze państwowe. Zdesperowani robotnicy wyszli na ulice - w grudniu 1970 r. zakończyło się to krwawą masakrą (45 ofiar), w czerwcu 1976 "tylko" brutalnym biciem uczestników, licznymi aresztowaniami i wyrokami sięgającymi dziesięciu lat więzienia.
Ten ostatni kryzys, chociaż krótkotrwały, miał dalekosiężne skutki. Masowe represje wobec uczestników strajków i demonstracji wyzwoliły falę solidarności, która przyczyniła się do ożywienia działalności opozycyjnej. Najpierw powstał Komitet Obrony Robotników (przekształcony później w Komitet Samoobrony Społecznej KOR), następnie Ruch Obrony Praw Człowieka i Obywatela. Zabójstwo Stanisława Pyjasa w maju 1977 r. skłoniło młodych opozycjonistów do zawiązania Studenckich Komitetów Solidarności, najpierw w Krakowie, potem w innych miastach. Powstało niezależne Towarzystwo Kursów Naukowych, prowadzące niecenzurowane wykłady z różnych dziedzin, rolnicy organizowali się w ramach komitetów samoobrony chłopskiej, z ROPCiO wyrosły Ruch Młodej Polski i Konfederacja Polski Niepodległej. Szczególną rolę odegrały komitety założycielskie Wolnych Związków Zawodowych, powołane w 1978 r. najpierw na Śląsku, potem na Wybrzeżu, a rok później także na Pomorzu Zachodnim.
Działalność opozycji przybierała różnorodne formy. Początkowo - w związku z wydarzeniami Czerwca '76 - najistotniejsza była pomoc represjonowanym i ich rodzinom. Wkrótce potem narodził się niezależny obieg wydawniczy. Do 1980 r. poza cenzurą ukazywało się kilkadziesiąt pism, przy czym nakład niektórych liczony był w tysiącach egzemplarzy, wydawano także książki. Bibuła - jak nazywano publikacje podziemne - była najbardziej widocznym przejawem istnienia opozycji, a zasięg niezależnych wydawnictw zwiększały częste cytowania w audycjach Radia Wolna Europa. Ta finansowana przez Stany Zjednoczone rozgłośnia była dla Polaków i innych narodów bloku sowieckiego głównym źródłem nieocenzurowanych wiadomości. Mniejszy zasięg miały inne działania, takie jak demonstracje czy akcje petycyjne. W działalność opozycji aktywnie angażowało się kilka tysięcy osób. Wiosną 1980 r. były one w stanie przeprowadzić dwie duże akcje - wezwania do bojkotu wyborów do Sejmu PRL i przypomnienia o zbrodni katyńskiej. Z różnych przyczyn (od obawy o reakcję Zachodu po złudne poczucie kontroli nad sytuacją) władze nie zdecydowały się na masowe represje - poza wiosną 1977 r., kiedy aresztowano grupę członków i współpracowników KOR, których zwolniono jednak po dwóch miesiącach. Przyjęta strategia nękania, chociaż uciążliwa dla opozycjonistów, pozwalała jednak na kontynuowanie działalności.
Ogromne znaczenie dla rozbudzenia społecznych nadziei miał dokonany 16 października 1978 r. wybór Polaka kardynała Karola Wojtyły na papieża. Niecały rok później bezprecedensowa pielgrzymka Jana Pawła II do ojczyzny stała się nie tylko okazją do zamanifestowania, po czyjej stronie trwającego od dziesięcioleci konfliktu stoją Polacy, lecz także szkołą samoorganizacji. Nauczanie papieskie podczas tej wizyty było głęboko zakorzenione w historii polskiej, ale za najważniejsze uznano skierowane w przyszłość wezwanie prorocze: "Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi, tej ziemi".
Nastroje społeczne w tym czasie kształtował jednak przede wszystkim pogłębiający się kryzys ekonomiczny. Opierający się na zachodnich kredytach wzrost gospodarczy załamał się już w połowie dekady. Próba radykalnej podwyżki cen z czerwca 1976 r. w celu ratowania katastrofalnej sytuacji budżetowej państwa zakończyła się masowymi protestami, które zmusiły władze do wycofania się z tej decyzji. W następnych latach skupiono się na tzw. cichych podwyżkach, polegających na zmianie asortymentu ("nowe" jedynie z nazwy produkty otrzymywały wyższe ceny) lub przesuwaniu niektórych grup towarów do sklepów "komercyjnych", gdzie można je było nabyć za znacznie wyższe kwoty. Symbolem kryzysu były nie tylko coraz częstsze kolejki nawet po podstawowe produkty, lecz także przerwy w dostawach energii i następne wstrzymane inwestycje.
1 lipca 1980 r. władze PRL wprowadziły kolejną "cichą" podwyżkę. Tym razem objęła ona wybrane gatunki mięsa i jego przetwory, które otrzymały nowe, "komercyjne" ceny, a zmiana ta objęła również, przedtem wyłączone z podwyżek, kioski i stołówki zakładowe. Była to kropla, która przelała czarę goryczy. Rozgoryczenie potęgowała próba ukrycia zmiany cen przed społeczeństwem, "Trybuna Ludu" napisała o niej dopiero po kilku dniach. Odpowiedzią były liczne protesty - strajki. Początkowo miały one charakter niezorganizowany, wybuchały spontanicznie w różnych miejscach kraju, m.in. w Wytwórni Sprzętu Mechanicznego w Mielcu, Zakładach Mechanicznych "Ursus", Fabryce Samochodów Osobowych w Warszawie i Fabryce Autobusów "Autosan" w Sanoku. Postulaty protestujących koncentrowały się wokół podwyżek wynagrodzenia i poprawy zaopatrzenia. Władze zareagowały wysyłaniem do strajkujących zakładów urzędników wyższej rangi, którzy składali obietnice podwyżek, co prowadziło do zakończenia protestów.
Sytuacja zmieniła się 8 lipca wraz z wybuchem strajku w zakładach WSK-PZL w Świdniku. Robotnicy wyłonili swoją reprezentację (Komitet Postojowy), sporządzili listę kilkuset postulatów różnej rangi, wreszcie doprowadzili do podpisania porozumienia, w którym obok obietnicy realizacji żądań ekonomicznych znalazła się gwarancja bezpieczeństwa dla uczestników protestu. W tym czasie strajk rozszerzył się na cały region, objął około 150 zakładów, w tym lubelski węzeł kolejowy, co zostało zauważone w całym kraju. Pojawiły się postulaty o charakterze politycznym, m.in. żądanie zorganizowania nowych wyborów do rad zakładowych, a nawet wstrzymania eksportu towarów do Związku Socjalistycznych Republik Sowieckich. Pamiętając o doświadczeniach z 1970 i 1976 r., władze zdecydowały się na nieużywanie siły. Wystosowano apel publiczny "Do mieszkańców Lublina", wzywający do zaprzestania strajków. Niezależnie od ustępstw na rzecz poszczególnych załóg władze zostały zmuszone do powołania specjalnej komisji rządowej na czele z wicepremierem Mieczysławem Jagielskim, mającej rozpatrzyć żądania załóg pracowniczych.
Po wygaśnięciu strajków na Lubelszczyźnie - co nastąpiło ostatecznie 24 lipca - sytuacja wydawała się opanowana. W kolejnych tygodniach dochodziło co prawda do pojedynczych protestów, nigdzie jednak nie zyskały one szerszego zasięgu. I sekretarz, czyli lider rządzącej Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, Edward Gierek mógł spokojnie udać się na tradycyjny urlop na Krym, gdzie spotykał się z przywódcą sowieckim Leonidem Breżniewem.
Sytuacja zmieniła się 14 sierpnia wraz z wybuchem strajku w Stoczni Gdańskiej im. Lenina. Jego przyczyną było zwolnienie z pracy (kilka miesięcy przed emeryturą) powszechnie szanowanej działaczki Wolnych Związków Zawodowych Anny Walentynowicz. Strajk został przygotowany przez działaczy WZZ, akcję koordynował członek KSS KOR Bogdan Borusewicz.
Przez kilka dni kolportowano ulotki adresowane do stoczniowców, wzywające do obrony Walentynowicz. Akcja ta ułatwiła zadanie trzem młodym robotnikom - Jerzemu Borowczakowi, Bogdanowi Felskiemu i Ludwikowi Prądzyńskiemu, którzy rankiem 14 sierpnia doprowadzili do rozpoczęcia strajku. W trakcie wyboru członków komitetu strajkowego do stoczni dotarł spóźniony Lech Wałęsa, który zgodnie z planem miał stanąć na czele protestu. Pierwszym (spełnionym natychmiast) żądaniem strajkujących było przywiezienie do stoczni Anny Walentynowicz. Obok postulatów ekonomicznych ważne miejsce zajmowały te o charakterze politycznym: przywrócenie do pracy Walentynowicz i Wałęsy (zwolnionego w 1976 r.), budowa pomnika stoczniowców poległych w Grudniu '70, a wreszcie powołanie Wolnych Związków Zawodowych.
Sierpień 1980 r. w Gdańsku (Zbiory ZNiO)
15 sierpnia strajk rozszerzył się na kolejne zakłady Trójmiasta, w niektórych na czele stanęli działacze WZZ. Niezwykle charakterystyczny jest przykład gdyńskiej Stoczni im. Komuny Paryskiej, którą do strajku pociągnął dwudziestoletni Andrzej Kołodziej, zatrudniony w tym zakładzie zaledwie dzień wcześniej. Świadczy to zarówno o charyzmie młodego działacza WZZ, jak i o panującym wówczas napięciu społecznym, wyzwolonym przez rozpoczęcie akcji protestacyjnej.
Zaniepokojone rozprzestrzenianiem się protestu władze dążyły do jego jak najszybszego zakończenia. Dyrekcja Stoczni Gdańskiej 16 sierpnia zgodziła się spełnić najważniejsze postulaty strajkujących, przy czym ten dotyczący związków zawodowych tylko częściowo i asekuracyjnie - w formie zmiany sposobu ich funkcjonowania na terenie zakładu. Wałęsa w imieniu komitetu strajkowego ogłosił zakończenie protestu, a jego uczestnicy zaczęli opuszczać stocznię i wracać do domu. Historia Polski i świata potoczyłaby się inaczej, gdyby nie grupa działaczy WZZ i przedstawicieli innych przedsiębiorstw, którzy sprzeciwili się tej decyzji, uznawszy ją za porzucenie (lub wręcz zdradę) załóg, które wcześniej wsparły stoczniowców. Dzięki ich determinacji, w tym zaangażowaniu Ewy Osowskiej, Aliny Pienkowskiej i Anny Walentynowicz, które powstrzymywały wychodzących przez główne bramy, strajk udało się utrzymać. Początkowo jednak na terenie stoczni pozostało zaledwie około tysiąca osób.
Wieczorem ogłoszono powstanie Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego, na czele którego - mimo początkowych wątpliwości związanych z jego wcześniejszą postawą - ponownie stanął Wałęsa. Aby zachować kontrolę nad protestem, działacze WZZ doprowadzili do utworzenia prezydium MKS, w którym zdobyli większość. W jego skład weszli m.in. Lech Bądkowski, Joanna Duda-Gwiazda, Andrzej Gwiazda, Andrzej Kołodziej, Henryka Krzywonos i Anna Walentynowicz. W nocy opracowano nową listę postulatów. Po odrzuceniu najbardziej radykalnych (w tym wolnych wyborów) liczyła ona 21 pozycji, na czele z najważniejszym żądaniem: "Akceptacji niezależnych od partii i pracodawców Wolnych Związków Zawodowych". Wśród postulatów o wydźwięku politycznym znalazły się też: prawo do strajku, zapewnienie wolności słowa i druku, zwolnienie więźniów politycznych i zaprzestanie represji, a także zniesienie przywilejów aparatu partyjnego, MO i SB. W warstwie ekonomicznej domagano się m.in. podwyżki płac, ograniczenia eksportu żywności, wprowadzenia kartek na mięso i sobót wolnych od pracy. Duże znaczenie dla podtrzymania protestu miała msza święta odprawiona w niedzielę 17 sierpnia na terenie stoczni przez ks. Henryka Jankowskiego, podobnie jak duży krzyż i inne symbole religijne, w tym obraz Matki Boskiej oraz zdjęcie Jana Pawła II. Udział we mszy tysięcy gdańszczan zgromadzonych za bramą stoczni był czytelnym znakiem solidarności ze strajkującymi. Symbolika religijna od tej pory będzie nieodłącznym elementem nowego ruchu.
Gdańszczanie przed bramą nr 2 Stoczni Gdańskiej, druga połowa sierpnia 1980 r. (Zbiory AIPN)
21 postulatów na bramie nr 2 Stoczni Gdańskiej (Zbiory ZNiO)
18 sierpnia rozpoczął się strajk w Szczecinie. Na czele utworzonego następnego dnia MKS stanął Marian Jurczyk. Sporządzono listę 36 postulatów, w dużej części pokrywających się z gdańskimi, ale pojawiły się też nowe, na przykład umożliwienie "konstytuowania nowych ugrupowań polityczno-społecznych" czy zapewnienie swobody działania Kościołowi i transmisja niedzielnych mszy świętych w radiu i telewizji. Domagano się także ukarania winnych katastrofalnej sytuacji gospodarczej kraju. W kolejną niedzielę (24 sierpnia) na terenie Stoczni im. Adolfa Warskiego w Szczecinie odprawiono mszę świętą. Najważniejszą z różnic między protestem w Szczecinie i w Trójmieście był udział działaczy opozycji. W Gdańsku odgrywali oni rolę pierwszoplanową, począwszy od wywołania protestu i kierowania nim, przez doradztwo, redagowanie, druk i kolportaż ulotek oraz biuletynu informacyjnego "Solidarność", aż po prowadzenie wieczornych modlitw. W Szczecinie natomiast nieliczni członkowie WZZ byli zmarginalizowani, a jednego z nich wręcz usunięto ze stoczni. Z obawy przed możliwymi atakami propagandowymi w Szczecinie na teren zakładu nie wpuszczono dziennikarzy zagranicznych, w Gdańsku zaś pierwsi reporterzy mogli obserwować protest już wieczorem 16 sierpnia. Nic więc dziwnego, że wkrótce to na Gdańsku skupiło się zainteresowanie Polski i świata.
Strajkujący mogli liczyć na powszechne wsparcie. Załogi przedsiębiorstw i instytucji, które z różnych przyczyn nie mogły przerwać pracy, nadsyłały rezolucje z poparciem. Do protestujących zakładów przynoszono pieniądze i żywność, tę ostatnią dostarczali także rolnicy. Artyści organizowali występy na terenie strajkujących fabryk. W Trójmieście powszechnie respektowano ogłoszony przez MKS zakaz sprzedaży alkoholu, mimo że nie miał on żadnej formalnej mocy.
Co charakterystyczne, pierwszą reakcją władz PRL było rozpoczęcie (już 16 sierpnia) operacji MSW o kryptonimie "Lato '80". Miała ona na celu przygotowanie siłowego zdławienia protestu, co szybko okazało się nierealne. Dopiero dwa dni później podjęto działania polityczne - powołano komisje rządowe do prowadzenia negocjacji pod przewodnictwem wicepremierów Tadeusza Pyki (Gdańsk) i Kazimierza Barcikowskiego (Szczecin). Ten pierwszy zaczął rozmowy z delegacjami niektórych zakładów już 19 sierpnia, pomijając jednak MKS. Próba rozbicia jedności strajkujących zakończyła się fiaskiem i ostatecznie w obu centrach protestu rozmowy z MKS rozpoczęły się 21 sierpnia, przy czym w Gdańsku już pod przewodnictwem kolejnego wicepremiera, Mieczysława Jagielskiego.
Podstawową siłą strajkujących była szybko rosnąca liczba załóg przyłączających się do protestu w obu regionach. W momencie rozpoczęcia negocjacji szczeciński MKS reprezentował 56 zakładów, gdański aż 388. Przez dłuższy czas nie odnotowywano szerszych protestów poza Wybrzeżem. Działo się tak pomimo intensywnej akcji propagandowej, wysyłania na cały kraj ulotek (drukowanych na masową skalę w gdyńskiej stoczni), malowania napisów na pociągach itp. Sytuacja zmieniła się dopiero 26 sierpnia, gdy rozpoczął się strajk we Wrocławiu, a tamtejszy MKS, nie wysunąwszy własnych postulatów, po prostu poparł żądania gdańszczan. W kolejnych dniach protesty rozszerzały się na dalsze ośrodki, 28 sierpnia powstał MKS w Wałbrzychu, a 29 sierpnia w Jastrzębiu-Zdroju.
W trakcie przedłużających się negocjacji władze stopniowo ustępowały we wszystkich kwestiach, odrzucając jednak najważniejsze żądanie z obu list - powołanie niezależnych związków zawodowych. Z kolei strajkujący nie zamierzali zrezygnować z tego postulatu, traktując jego realizację jako jedyną gwarancję obrony swoich praw w przyszłości. Trwali przy tym punkcie, pomimo że wątpliwości co do szans na jego realizację zgłaszali chociażby intelektualiści z komisji ekspertów, powołanej 24 sierpnia przy gdańskim MKS - w jej skład wchodzili m.in. Bohdan Cywiński, Bronisław Geremek, Tadeusz Mazowiecki i Jadwiga Staniszkis. Nawet prymas Stefan Wyszyński w kazaniu wygłoszonym 26 sierpnia na Jasnej Górze wyraźnie sugerował konieczność rezygnacji ze zbyt daleko idących żądań. W tej sytuacji jednoznacznego poparcia głęboko rozczarowanym uczestnikom protestu udzielił Jan Paweł II.
Podpisanie porozumienia w Szczecinie między Międzyzakładowym Komitetem Strajkowym a Komisją Rządową, 30 sierpnia 1980 r., fot. Stefan Cieślak (Zbiory Centrum Solidarności "Stocznia" w Szczecinie)
Rozszerzanie strajków na kolejne regiony ostatecznie skłoniło władze do kapitulacji. Rozważane scenariusze użycia siły, nawet z udziałem wojska, nie miały szans na realizację z uwagi na skalę protestu. I sekretarz Komitetu Centralnego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej Edward Gierek, zgadzając się na powstanie nowych związków zawodowych, stwierdził, że "trzeba wybierać mniejsze zło, a potem starać się z tego wybrnąć". 30 sierpnia w godzinach porannych podpisano porozumienie w Szczecinie. Tymczasem w Gdańsku doszło do wzrostu napięcia na wieść o kolejnych zatrzymaniach działaczy opozycji. Ostatecznie, po osobistym zapewnieniu Jagielskiego o ich rychłym uwolnieniu, 31 sierpnia po południu złożono podpisy pod porozumieniem. Ta rozbieżność czasowa stała się jednym ze źródłem napięć między obydwoma ośrodkami. W tekstach porozumień władze wyrażały zgodę na powstanie nowych związków, aczkolwiek formułowano ją przy użyciu nader ezopowego języka i obwarowano licznymi zastrzeżeniami dotyczącymi przestrzegania Konstytucji PRL, uznania kierowniczej roli PZPR, sojuszów międzynarodowych czy też zachowania socjalistycznego charakteru nowych organizacji. Z drugiej strony zadeklarowano pracę nad nową ustawą o związkach zawodowych, w której miało zostać zagwarantowane prawo do strajku.
3 września podpisano kolejne porozumienie - w Jastrzębiu-Zdroju. Zawierało ono formułę o poparciu postulatów gdańskich przez strajkujących, w szczególności "punktu dotyczącego związków zawodowych". Większość umowy dotyczyła specyficznych problemów górnictwa, szerszy wymiar miała jednoznaczna deklaracja wprowadzenia wszystkich wolnych sobót już w 1981 r. Porozumienia szczecińskie, gdańskie i jastrzębskie określa się wspólnym mianem porozumień sierpniowych. Już w roku 1980 zapomniano o czwartym z nich - podpisanym 2 września porozumieniu wałbrzyskim, które podobnie jak jastrzębskie odnosiło się przede wszystkim do spraw górnictwa.
Podpisanie porozumienia w Gdańsku między Międzyzakładowym Komitetem Strajkowym a Komisją Rządową, 31 sierpnia 1980 r. (Zbiory AIPN)
Bezpośrednim następstwem opisywanych wydarzeń były zmiany na szczytach władzy. Nowym szefem partii w miejsce Edwarda Gierka został Stanisław Kania, a premierem (za Edwarda Babiucha) Józef Pińkowski. Niezależnie od zmian personalnych od samego początku starano się - zgodnie z zaleceniem Gierka - wybrnąć z zaistniałej sytuacji. Jednym z pierwszych działań była próba takiej interpretacji treści porozumień, aby tworzenie nowych związków ograniczyć tylko do terenów działania MKS. Stało się to jedną z przyczyn kolejnej fali strajków, która przetoczyła się przez Polskę na początku września 1980 r. Sprawę jednoznacznie rozstrzygnęło dopiero porozumienie katowickie z 11 września, które zagwarantowało możliwość tworzenia nowych związków w całym kraju, a także precyzowało ich uprawnienia. W tej sytuacji władze skupiły się na próbach zniechęcania do opuszczania dotychczasowych związków oraz grożenia konsekwencjami w postaci utraty licznych przywilejów i uprawnień. Również ta akcja spaliła na panewce - do połowy miesiąca akces do nowych struktur zgłosiło około 3 mln osób.
Zaczątkiem nowych organizacji były komitety strajkowe różnych szczebli, kontynuujące działalność pod zmienionymi nazwami. Szybko zdano sobie sprawę z konieczności rozstrzygnięcia dwóch poważnych dylematów. Pierwszy dotyczył sprawy absolutnie zasadniczej - tworzyć jeden ogólnopolski związek czy postawić na pluralizm? Zwolennikami tego drugiego rozwiązania byli początkowo członkowie gdańskiego Międzyzakładowego Komitetu Założycielskiego, którzy obawiali się, że nad większą strukturą trudno będzie zapanować. Innym problemem był wybór formuły organizacyjnej - w grę wchodziło utrzymanie wypracowanej w czasie strajków koncepcji organizacji terytorialnej lub przyjęcie tradycyjnej formuły związków branżowych, ewentualnie połączonych w federację. W tym czasie powstawały już silne struktury nowego związku górników czy pracowników nauki, techniki i oświaty.
Obie kwestie rozstrzygnięte zostały na ogólnopolskim spotkaniu przedstawicieli struktur regionalnych, zorganizowanym 17 września w Gdańsku. Zadecydowano wówczas o utworzeniu jednego związku, gdyż uznano, że pluralizm związkowy ułatwiłby władzom rozbicie nowego ruchu i osłabił możliwość skutecznego egzekwowania porozumień. Za podstawę organizacji przyjęto strukturę terytorialną z możliwością tworzenia sekcji branżowych. Zaakceptowano nazwę zaproponowaną przez Karola Modzelewskiego, który wpisał w nią słowo będące symbolem Sierpnia - Niezależny Samorządny Związek Zawodowy "Solidarność". Na jego czele stanęła złożona z reprezentantów regionalnych komitetów założycielskich Krajowa Komisja Porozumiewawcza kierowana przez Wałęsę. Jedną z pierwszych decyzji KKP było zorganizowanie 3 października jednogodzinnego strajku w związku z niewywiązywaniem się władz z zawartych porozumień, w tym z trwającymi utrudnieniami w tworzeniu struktur związkowych.
Wydarzenia z lata 1980 r. zmieniły historię Polski i świata. Powstanie Solidarności, a także innych organizacji na czele z Niezależnym Zrzeszeniem Studentów i Niezależnym Samorządnym Związkiem Zawodowym Rolników Indywidualnych "Solidarność", nadało kryzysowi społeczno-ustrojowemu PRL charakter strukturalny. Mimo że kilkanaście miesięcy legalnej działalności związku zakończyło się wprowadzeniem stanu wojennego, Solidarność i inne organizacje przetrwały w podziemiu. Wydarzenia w Polsce zmieniły politykę Stanów Zjednoczonych wobec Związku Sowieckiego, a z czasem wpłynęły także na sytuację wewnętrzną w ZSRS. Solidarność stanowiła inspirację dla ruchów opozycyjnych w innych państwach bloku wschodniego. Nie ulega wątpliwości, że droga do "Jesieni Narodów" i upadku systemu komunistycznego w roku 1989 zaczęła się latem 1980 r. w Polsce.
Bibliografia
Opracowania
Dąbrowski M., Lubelski lipiec 1980, Lublin 2006.
Drzycimski A., Szkutnik T., Gdańsk, Sierpień 1980. Rozmowy, Gdańsk 1990.
Informacje sytuacyjne z sierpnia 1980 roku, oprac. G. Majchrzak, "Zeszyty Historyczne" 2003, z. 145.
Kościelny R., Wiosna wolnych Polaków. Wersja szczecińska, Warszawa 2017.
Machcewicz A., Bunt. Strajki w Trójmieście. Sierpień 1980, Gdańsk 2015.
Operacja Lato 80. Preludium stanu wojennego. Dokumenty MSW, oprac. P. Raina, M. Zbrożek, Pelpin 2003.
Dalsza część w wersji pełnej