-4-
Basia i Paweł
Oparła się rękoma o blat umywalki i spojrzała w lustro. Zobaczyła, że ma rozgrzane policzki i wielkie rumieńce. Z jednej strony była przerażona, a z drugiej - podniecona do granic możliwości. Sama słyszała, że przyśpieszył jej oddech. Uważała się za panią sytuacji, ale tylko do tego miejsca. Wiedziała i przede wszystkim widziała, jak działa na nowo poznanego sąsiada. On na nią zresztą też.
Musiała tylko sobie odpowiedzieć na pytanie, czy chce tę grę ciągnąć do jakiegoś końca. Końca, który jeszcze jakiś czas temu nie mieścił się w jej kanonie zachowań. Czy raczej teraz odpuści po to, żeby na spokojnie przyjrzeć się sytuacji i ocenić, jak się w niej zachować, jak reagować? Ktoś mógłby powiedzieć, że głowa walczyła z sercem, ale Basia czuła, że bardziej jej starsza wersja siebie, spętana przez oczekiwania byłego męża i rodziny, siłuje się z na nowo odnalezioną silną kobietą, którą na tak długo zgubiła.
Wzięła głęboki oddech i pomyślała, że zobaczy, jak to wszystko się potoczy. W końcu nigdzie się jej nie śpieszyło. Miała zostać tu na dłużej i na pewno jeszcze będzie wiele okazji do spotkań z przystojnym sąsiadem.
Nachyliła się nad umywalką, żeby opłukać twarz zimną wodą. Rozkoszowała się jej chłodem, kiedy nagle poczuła, że ktoś stoi tuż za nią. Powoli podniosła głowę, pozwalając, żeby krople spływały jej po szyi aż do rowka pomiędzy pełnymi piersiami.
Paweł stał w drzwiach i z napięciem śledził drogę, jaką pokonywała kropla za kroplą. Nic nie mówił. A Basia zorientowała się, że znalazła się w najbardziej podniecającej sytuacji w całym swoim życiu. Nigdy jeszcze nie doświadczyła takiego erotycznego napięcia. Ostatkiem świadomości zanotowała, że to jest zapewne to, o czym w książkach pisze się jako o powietrzu naelektryzowanym erotyką. Nie umiała i w sumie nie chciała z tym walczyć. Chciała dać się porwać tej wielkiej fali podniecenia. Czuła, że od samego wzroku Pawła robi się mokra. Wiedziała, że on nie posunie się dalej, jeśli ona nie wykona pierwszego ruchu.
No więc wykonała. Lekko przestąpiła z nogi na nogę, poruszając biodrami. To było jak zaproszenie i sygnał zarazem. Widziała, jak Paweł powoli przełyka ślinę i wciąż się waha, choć jego erekcja była widoczna już i dla niej.
Lekko się odwróciła, żeby bez problemu dosięgnąć jego dłoni, chwyciła ją i położyła na swoim pośladku, znowu delikatnie się kołysząc. Cały czas obserwowała go w lustrze, a ostatnie krople wody spadały z jej twarzy na piersi. Miała wrażenie, że sterczące i gorące sutki zaraz przebiją materiał jej sportowego stanika. Czuła, że oszaleje. Coś musiało się wydarzyć, bo inaczej zwariowałaby z podniecenia.
Paweł wciąż wyglądał, jakby toczył wewnętrzną walkę, czy powinien decydować się na seks z właściwie nieznajomą kobietą.
Chciała mu powiedzieć, że jest okej, że jest gotowa i wszystko, co zrobią, jest dla niej w porządku, ale z jej gardła wydobył się tylko ochrypły z podniecenia jęk.
To z kolei zadziałało na Pawła bardziej niż wcześniejsze ruchy Basi. Dotykał ją gorączkowo, jakby nie mógł uwierzyć, że może, i chciał być wszędzie. Jego dłonie szybko przesunęły się z pośladków po plecach aż do stanika, który nie miał zapięcia, więc Paweł po prostu od dołu wsunął pod niego ręce. Przykrył dłońmi jej piersi, a jego gorący oddech parzył jej szyję. Delikatnie badał ich powierzchnię. Czubkiem palca zebrał kroplę wody i tak zmoczonym drażnił sutki w jakimś szaleńczym tańcu podniecenia. Mocno przywarł całym ciałem do pleców Basi, jakby chciał ją sobą zakryć, jednocześnie doprowadzając do rozkoszy. Ciało przy ciele. Łazienkę wypełniały ich szybkie oddechy, a w zaparowanym lustrze widział tylko zarys ich sylwetek. To było cholernie podniecające!
Zawsze miała bardzo wrażliwe piersi, ale nigdy jeszcze nie osiągnęła orgazmu po jednym dotyku. To był jakiś kosmos. Przeżycie, które pokazywało, że jej ciało jest gotowe na nowe doznania i chce więcej. Pozwoliła Pawłowi sprawdzać językiem wrażliwość jej szyi, karku i płatków uszu, kiedy spazmy szczytu powoli się uspokajały.
Mimo to czuła, że każda komórka jej ciała jest pobudzona i reaguje na dotyk. Kiedy delikatnie dmuchnął ciepłym powietrzem w to czułe miejsce tuż za płatkiem ucha, włoski na całym jej ciele się uniosły. Zadrżała.
- Ja nigdy nie... - Paweł próbował chyba coś wytłumaczyć, ale ona nie miała teraz siły słuchać. Nie chciała rozmawiać.
Dlatego zwinnym ruchem obróciła się do niego przodem i zdecydowanym gestem jednej ręki przyciągnęła do siebie jego twarz. Wpiła się w usta mężczyzny, jakby miała tam znaleźć nektar miłości i młodości. Teraz to on cicho zajęczał. Nie wiedziała, czy z bezradności, czy ze zbyt długo powstrzymywanej rozkoszy.
Drugą dłonią sięgnęła więc do paska jego spodni i kiedy przez materiał wyczuła gorącego i niemal pulsującego penisa, natychmiast stwierdziła, że niebezpiecznie szybko zbliża się do kolejnego orgazmu. Co się z nią działo?! To było absolutne szaleństwo!
Szarpnęła pasek, jednocześnie lekko unosząc pośladki, żeby wygodniej oprzeć je o umywalkę. Oplotła nogi wokół jego bioder i jednym ruchem nakierowała go na siebie. Nie musieli nawet szukać wspólnego rytmu, bo byli tak podnieceni, że natychmiast wpadli w rozgorączkowany taniec ciał. Basia czuła, że Paweł już po kilku ruchach zaczyna drżeć, ale nie przestawała go całować, tak jakby chciała wziąć sobie każdy jego spazm i jęk rozkoszy.
Paweł nie myślał już o niczym.
Ani o tym, czy to wypada.
Co on właściwie robi z tą nieznajomą kobietą.
Gdzie podziała się jego powściągliwość i niechęć do ludzi.
Przecież nie szukał bliskości ani miłości.
Ale może o to właśnie chodziło? Gorączkowy rytm ciał. Pierwotne poszukiwanie rozkoszy. Dał się ponieść namiętności. Bez kalkulacji i godzin spędzonych na sprawdzaniu, czy te elementy pasują do jego prywatnego równania.
Nie miał pojęcia, dlaczego akurat ta kobieta i dlaczego właśnie na nią tak zareagował od pierwszej chwili, kiedy ją zobaczył. Wyczuwał w niej dzikość i zdecydowanie, którym dał się ponieść. Jeszcze chwilę temu, zanim otarła się o niego i położyła jego dłonie na swoich pośladkach, chciał jej podziękować za wino i wrócić do domu. Tak przecież byłoby bezpieczniej.
Kiedy jednak doprowadził ją do orgazmu pieszczotą piersi, wiedział, że nie ma odwrotu. Ta kobieta odważnie sięgała po swoją przyjemność i chętnie się nią dzieliła.
A teraz uprawiał z nią dziki seks w ciasnej łazience i najwyżej dwa lub trzy ruchy dzieliły go od potężnego orgazmu. Drżenie całego ciała powoli zaczynało towarzyszyć każdemu pchnięciu.
Basia też to wyczuła. Czuła, jak jej mięśnie spazmatycznie pulsują wokół jego gorącego penisa. Przestała go całować.
- Nie czekaj - wyszeptała mu w opuchnięte usta, patrząc prosto w oczy.
Paweł posłuchał.
Spazmy orgazmu raz za razem wstrząsały jego ciałem, kiedy ona wygięła się do tyłu i głośno jęczała z rozkoszy.
Nie wiedzieli, ile to trwało, ale w końcu rzeczywistość znowu zaczynała powoli do nich docierać.
Basia poczuła, że jeszcze chwila w tej pozycji i po prostu spadnie. Jej mięśnie, wyczerpane tym dzikim seksem, nie były zdolne dalej utrzymywać jej w pionie. Wnętrza ud wciąż lekko drżały, a piersi unosiły się w szybkich oddechach.
Nie miała nawet siły głośno mówić, dlatego szeptem zaproponowała, żeby zmienili pozycję na leżącą.
- Tutaj. - Paweł oszołomiony podniósł lekko głowę, którą trzymał wtuloną w jej piersi. Bardziej stwierdził, niż zapytał. Nie wyobrażał sobie, że miałby teraz zrobić choćby krok.
Basia zaczęła się śmiać.
Głośno i do łez.
- Popatrz na nas. Zachciało nam się szalonego seksu, a teraz nie mamy siły, żeby się pozbierać - wykrztusiła między jednym atakiem śmiechu a drugim.
Paweł przez chwilę się jej przyglądał, nic nie rozumiejąc, aż dotarło do niego, co ją tak bawi, i zachichotał. Po sekundzie ryknął śmiechem i czuł, jak do oczu napływają mu łzy rozbawienia.
- Je-jesteś szalona - próbował zanucić, ale zwijał się ze śmiechu.
W końcu Basia lekko go odepchnęła, otarła twarz i sięgnęła po wiszący obok krótki szlafrok.
- Zapraszam na obiecane wino. - Pocałowała go głośno w usta i wyszła, pozwalając mu się w spokoju ubrać.