Nota edytorska
Relacje dotyczące strajku łódzkiego, zebrane przez Romana Kowalczyka w latach 1987-1988, obejmują łącznie ponad 600 stron maszynopisu i były przygotowane według w miarę uporządkowanego, zamkniętego zestawu pytań. Dlatego też, aby uniknąć monotonii wspomnieniowych powtórzeń opisywanych wydarzeń i ocen, zrezygnowano z prezentowania osobno poszczególnych wywiadów. Zdecydowano się skomponować książkę w formie kolażu złożonego z fragmentów różnych relacji. Tym samym nadano zebranym reminiscencjom cechy opowieści fabularnej o charakterze reportażowym. Sprawiło to, że wypowiedzi interlokutorów nie tylko ze sobą dialogują lub sobie zaprzeczają, lecz także w bezpośrednim zestawieniu prezentują często wielce odmienne perspektywy spojrzenia na te same kwestie. Jednocześnie tworzą przy tym obraz fragmentaryczny i całościowy zarazem, są źródłową opowieścią historyczną, zyskując również walor dynamicznej narracji literackiej. Przy tak przyjętych założeniach kompozycyjnych jest oczywiste, że konieczna była dość rygorystyczna selekcja materiału wyjściowego, przez co ostatecznie tom zawiera około połowy objętości relacji spisanych przez Romana Kowalczyka.
Całości nadano układ problemowy. Jednocześnie starano się też zachować, w miarę możliwości, układ chronologiczny. Książka została podzielona więc na rozdziały, które opisują najważniejsze wydarzenia strajku łódzkiego. W każdym z nich znajdują się wspomnienia różnych osób dotyczące poruszanego wątku. Rzecz jasna nie zawsze relacje mogły się zmieścić w tak precyzyjnym podziale. Niektórych części opowieści, co jest nieuniknione, nie udało się rozdzielić. Raczej przenikają się i łączą w większe całości. Najlepiej ukazują to choćby rozdziały Górski i Negocjacje. W tym pierwszym starano się opisać ministra przede wszystkim jako zwykłego człowieka, w drugim zaś jako głównego negocjatora porozumienia.
Relacje zostały poprzedzone dwoma wstępami: osobistym w tonie tekstem Romana Kowalczyka oraz studium Kamila Dworaczka - Strajk łódzki 21 stycznia - 18 lutego 1981 r. - które stanowi skróconą wersję jednego z rozdziałów monografii Niezależne Zrzeszenie Studentów 1980-1981 (Wrocław 2016) jego autorstwa. Wykaz pozycji literatury uzupełniono o publikacje, które ukazały się po wydaniu tej książki. Dotyczy to trzech niezwykle ważnych wydawnictw źródłowych. Pierwsze to Stenogramy '81. Zapis negocjacji studentów z przedstawicielami rządu PRL w czasie strajku łódzkich uczelni w 1981 roku opracowane przez Jacka Talczewskiego, Włodzimierza Domagalskiego i Radosława Petermana (Warszawa 2018). Drugą pozycję stanowi pamiętnik strajkowy Jadwigi Kowalczyk Egzamin studenta i obywatela. Rzecz o strajku studentów łódzkich w 1981 r. w opracowaniu Sebastiana Pilarskiego (Łódź 2020). Trzecie wydawnictwo to Strajk studencki w Łodzi, styczeń-luty 1981 r. Okruchy pamięci, zapisy źródłowe, ikonografia autorstwa Konrada Banasia, Marcina Gawryszczaka i Krzysztofa Lesiakowskiego, składa się z relacji, dokumentów oraz ikonografii (Łódź-Warszawa 2016). Należy podkreślić, że niniejsze pozycje w znaczący sposób przyczyniły się do weryfikacji faktów związanych z niektórymi wydarzeniami i postaciami strajku łódzkiego.
Na końcu tomu został zamieszczony słownik biograficzny rozmówców, w którym zamieszczono poszerzone noty biograficzne dotyczące poszczególnych osób. Przy ich tworzeniu korzystano przede wszystkim z Encyklopedii Solidarności, pierwszego tomu książki Opozycja w PRL. Słownik biograficzny 1956-89 oraz innych ogólnodostępnych źródeł. We wspomnianych biogramach starano się przedstawić również dalsze losy bohaterów tej opowieści, gdyż ich życiowe osiągnięcia są nie tylko fascynujące, lecz także dodatkowo uwidaczniają, że byli to ludzie nietuzinkowi, a ich zaangażowanie w protest łódzki nie było dziełem przypadku. Należy dodać, że niektóre biogramy były weryfikowane z rozmówcami Romana Kowalczyka. W tym miejscu chciałbym szczególne podziękować za udzieloną pomoc Pawłowi Gniazdowskiemu, Piotrowi Kociołkowi, Pawłowi Pieniążkowi, Pawłowi Spodenkiewiczowi, Krzysztofowi Szaflikowi, Krzysztofowi Wojcieszkowi, Wojciechowi Zarębie oraz Irenie Zirk-Sadowskiej. Niestety, nie udało się dotrzeć do wszystkich autorów relacji, niektórzy z nich zresztą już nie żyją.
W zwięzłych przypisach dotyczących pozostałych osób występujących w książce zdecydowano się umieścić je wyłącznie we wspomnieniowej części tomu. Zawarto w nich przede wszystkim informacje dotyczące wykształcenia lub zawodu, działalności opozycyjnej i przynależności organizacyjnej. W przypadku studentów niniejsze dane obejmują jedynie okres strajku. Dołożono wszelkich starań, aby w wielu źródłach zidentyfikować wszystkie postaci występujące w relacjach. Poprawiono również błędne zapisy fonetyczne nazwisk. W przypadku niepełnych informacji o danej osobie (np. brak roku urodzenia lub śmierci), noty opatrzono adnotacją, że "bliższych danych nie ustalono". Celowo zrezygnowano z rozbudowanych biogramów postaci historycznych. Takie informacje są niezwykle łatwe do sprawdzenia w źródłach encyklopedycznych, ograniczono się zatem jedynie do krótkich not. W przypadku informacji o inwigilacji prowadzonej przez Służbę Bezpieczeństwa wobec autorów relacji, korzystano z materiałów znajdujących się w zasobie archiwalnym Instytutu Pamięci Narodowej.
Istotną kwestią jest również wyjaśnienie dotyczące zapisów bibliograficznych w przypisach rzeczowych odnoszących się do prasy niezależnej. Zważywszy na to, że wiele pism publikowano przede wszystkim w okresie strajkowym, nawet kilka razy w ciągu dnia, a tytuły niektórych artykułów brzmią identycznie (np. Komunikat Biura Prasowego Komitetu Strajkowego Studentów Akademii Medycznej w Warszawie), w przypisach odnotowywano datę dzienną i numer danego pisma, by umożliwić jego dokładną identyfikację.
Aby wiernie oddać barwę opowieści, jej emocjonalność oraz styl rozmówców, starano się też zachować cechy języka mówionego. Z tego powodu w tekście pojawiają się liczne kolokwializmy i powtórzenia. Nie ingerowano też nadmiernie, poza oczywistymi błędami językowymi, w specyficzną dla oral history składnię czy frazeologię.
Trzeba zaznaczyć, że relacje nie zostały autoryzowane. Taki zabieg mógłby sprawić, że wspomnienia straciłyby swój oryginalny i unikatowy charakter. Wywiady zostały przeprowadzone kilka lat po strajkach, rozmówcy Romana Kowalczyka opowiadają więc o sprawach całkiem niedawnych. Sprawia to, że otrzymujemy obraz niezwykle wiarygodny, swoisty głos z przeszłości. Tym samym niniejsza książka różni się od innych publikacji wspomnieniowych opisujących lata osiemdziesiąte XX w. Przeprowadzona dzisiaj autoryzacja pozbawiłaby zapewne prezentowany zbiór wyjątkowości. Rozmówcy, dokonując bowiem często większych poprawek, upiększają miniony czas lub z powodu zmiany wyznawanych wartości dokonują nawet zasadniczej korekty w ocenie opisywanych wydarzeń.
Tomasz Przedpełski
Słowo wstępne
Upalnym, strajkowym latem w 1980 r. narodziła się w Polsce Solidarność. Wykiełkowała z siewu naszego wielkiego rodaka papieża Jana Pawła II. Wyrosła z pragnienia godnego i lepszego życia, z buntu przeciw kłamstwu, zniewoleniu, biedzie, z odwagi ludzi, którzy podnieśli się z kolan, by upomnieć się o fundamentalne prawa obywatelskie. Rozkwitła z tradycji niepodległościowej i zrywów narodowowyzwoleńczych, a także protestów społecznych w okresie PRL. Solidarność była płomieniem wolności, niezależnym związkiem zawodowym, a zarazem wielomilionowym pokojowym ruchem społecznym, który zadziwił cały świat.
Od 21 stycznia do 18 lutego 1981 r. studenci uczelni łódzkich prowadzili strajk okupacyjny, od 16 lutego strajk ów przekształcił się w rebelię ogólnopolską. Profesor Janusz Górski, minister nauki, szkolnictwa wyższego i techniki, 17 lutego wyraził zgodę na zarejestrowanie Niezależnego Zrzeszenia Studentów, dzień później w gmachu Instytutu Filologii Polskiej i Angielskiej Uniwersytetu Łódzkiego przy al. Kościuszki 65 podpisano porozumienie. W strajku brała udział moja siostra Jadzia, wówczas studentka łódzkiej Akademii Medycznej. Prowadziła dziennik, sumiennie opisując codzienne życie strajkowe, i z kronikarską skrupulatnością odnotowywała prowadzone negocjacje. W 2020 r. został on wydany przez IPN pod tytułem Egzamin studenta i obywatela. Rzecz o strajku studentów łódzkich w 1981 r. Uczestników tamtych wydarzeń poznałem zatem z jej opowieści i lektury dziennika pieczołowicie przepisanego na maszynie do pisania przez naszego Tatę. Liderzy strajku, tacy jak Wojtek Walczak, Marek Perliński, Piotrek Kociołek czy Staszek Nowak, wydawali mi się wówczas prawdziwymi herosami.
Od października 1983 r. studiowałem historię na Uniwersytecie Wrocławskim. Jako laureat IX Olimpiady Historycznej na studia dostałem się bez egzaminu, mogłem zatem dowolnie wybrać miasto i uczelnię. Po ukończeniu Liceum Ogólnokształcącego im. Tadeusza Kościuszki w Wieluniu zdecydowałem się wyjechać do prawdziwej twierdzy Solidarności - Wrocławia, pięknego miasta nad Odrą, z lwowską tradycją i znakomitym uniwersytetem. Od początku studiów angażowałem się w działalność antykomunistyczną, szybko zostałem działaczem podziemnego NZS. Trudno, aby było inaczej, skoro Rodzice zapisali się do nauczycielskiej Solidarności natychmiast po jej powstaniu, siostra zaś zgłosiła swój akces do NZS.
Profesor Janusz Górski zmarł 26 grudnia 1986 r. Ze smutkiem pomyślałem, że świadkowie historii szybko odchodzą. Na początku 1987 r. Ryszard Czarnecki, ówczesny przewodniczący podziemnego NZS UWr, poprosił mnie o napisanie tekstu o zrzeszeniu z okazji szóstej rocznicy jego rejestracji. Zapytałem starszego kolegę z historii i Zarządu Uczelnianego NZS UWr, kiedy NZS został rozwiązany. Ryszard jednak tej daty nie pamiętał. Wybrałem się więc do czytelni Zakładu Narodowego im. Ossolińskich we Wrocławiu i ustaliłem, że władze PRL rozwiązały organizację 5 stycznia 1982 r., na początku stanu wojennego. Zadumałem się. Jeśli my, działacze zrzeszenia, nie znamy podstawowych dat, to co będzie później? Doszedłem do przekonania, że trzeba spisać historię NZS, aby nasi następcy wiedzieli kiedy, dlaczego i w jakich okolicznościach powstało, jaka jest nasza tożsamość i program. Uznałem, że walka z komuną to także walka o pamięć, a na historykach - choćby in spe - spoczywają w tym względzie szczególne obowiązki.
Postanowiłem zmienić seminarium magisterskie, na którym pod okiem prof. Juliusza Demela pisałem pracę Targowica w oczach współczesnych. Żal było porzucić tak ciekawy temat, ale geneza NZS i łódzki strajk studencki pociągały mnie o wiele bardziej. Udałem się do prof. Wojciecha Wrzesińskiego prowadzącego seminarium z historii najnowszej, znanego również z postawy opozycyjnej, i poprosiłem o przyjęcie na jego seminarium. Zaproponowałem, że napiszę pracę Łódzki strajk studencki styczeń-luty 1981. Profesor zgodził się, o ile niniejszą zmianę zaakceptuje prof. Demel. Rozmowa z dotychczasowym promotorem nie była łatwa, ale nobliwy profesor na koniec oświadczył: "Szkoda, że pan odchodzi, ale niech pan pisze o tym, co pana bardziej pasjonuje". I tak trafiłem na pękające w szwach seminarium prof. Wojciecha Wrzesińskiego. Zacząłem rozglądać się za materiałami źródłowymi, przeglądać literaturę przedmiotu. Na jednych z zajęć zostałam poproszony o prezentację planów badawczych. Kiedy przedstawiałem zebranym moje zamiary, prof. Wrzesiński zapytał: "A co pan już ma, jeśli chodzi o źródła?". Odpowiedziałem, że pozostający w maszynopisie dziennik strajkowy mojej siostry Jadwigi Kowalczyk oraz wspomnienia Czasy nadziei i rozczarowań Mieczysława Franciszka Rakowskiego, wicepremiera w 1981 r. "Mało, panie Romanie, mało" - skonstatował profesor. "Musi pan mieć o wiele więcej źródeł" - dodał. Pokiwałem twierdząco głową i zapowiedziałem, że zbiorę relacje uczestników strajku łódzkiego.
Od tej pory przesiadywałem w bibliotekach, pracowicie sporządzałem notatki i wypełniałem fiszki. Na rok akademicki 1987/1988 wziąłem urlop dziekański, aby zgromadzić materiały do swojej dysertacji. Zaczęły się wyjazdy do Łodzi z magnetofonem marki Grundig pod pachą.
Z uczestnikami studenckich strajków i świadkami wydarzeń umawiałem się na rozmowy, przeprowadziłem ich ponad 30. Część osób odmówiła spotkania, niektórzy nawet porozmawiali, ale nie zgodzili się na nagrywanie. Argumenty były rozmaite: "Jesteś jakiś dziwny, na prowokację się nie nabiorę", "Jestem zajęty, nie mam czasu", "Nie mam ochoty usłyszeć się w Wolnej Europie", "Odpowiedzialność za naruszenia prawa w 1981 r. się nie przedawniła" itd., itp. Było mi trochę przykro, ale przede wszystkim bardzo żałowałem, że przepadną relacje, które obraz łódzkiego strajku studenckiego mogłyby uczynić o wiele pełniejszym.
Aby dotrzeć do uczestników wydarzeń, korzystałem z rekomendacji oraz osobistych kontaktów. Poręczyli za mnie m.in. moja siostra, która znała ze studiów wielu liderów strajku i działaczy NZS, Władysław Frasyniuk, przywódca Solidarności na Dolnym Śląsku, Ryszard Kostrzewa, działacz związkowy z Łodzi czy prof. Karol Modzelewski. Najtrudniej było rozpocząć, potem kolejni rozmówcy potwierdzali następnym moją wiarygodność. Profesor Wrzesiński przygotował oficjalne pismo, informujące, że jestem studentem historii i pod jego kierunkiem przygotowuję pracę magisterską. To otworzyło mi drogę do zasobów Biblioteki UŁ, a także archiwum Rady Uczelnianej Zrzeszenia Studentów Polskich tejże uczelni. Liczba dokumentów, zapisków, zdjęć z okresu strajku szybko rosła. Czasem byłem obdarowywany dokumentami, jednak większość materiałów po zrobieniu odbitek kserograficznych musiałem zwrócić ich prawowitym właścicielom. Kopiowałem je komercyjnie w ZNiO, wiele kserokopii wykonał dla mnie na uniwersytecie, dyskretnie i nieodpłatnie, Grzegorz Roman, kolega ze studiów, wówczas pracownik uczelni. Rozmowy nagrywałem na kasety audio, które kupowałem w Hali Targowej przy pl. Nankiera we Wrocławiu. Przygotowałem zestaw pytań zadawanych w każdym wywiadzie, w zależności od rozmówcy dodawałem kolejne, część z nich zaś rodziła się spontanicznie już w trakcie rozmowy. Byłem ciekaw nie tylko faktów, nazwisk czy dat, lecz także motywacji, emocji, opinii i ocen. Nurtowało mnie wiele pytań, m.in. dlaczego strajk wybuchł akurat w Łodzi, jak ten protest narastał, kto sformułował postulaty, jak przebiegały negocjacje z władzami różnych szczebli, dlaczego strajk trwał tak długo, jak był zorganizowany, kto nim kierował, jaką rolę odegrały organizacje studenckie, w szczególności moja organizacja NZS, czyli studencka Solidarność. Niezmiernie zajmowało mnie, kto, dlaczego i w jakiej formie wspierał strajkujących, jak na strajk reagowały władze, Solidarność, Kościół katolicki, media, społeczeństwo Łodzi, środowiska akademickie i studenci z innych miast, oraz to, jak uczestnicy po kilku latach oceniają strajk i podpisane porozumienie, a jak myśleli o tych wydarzeniach w 1981 r. Aby obraz strajku nie był jednostronny, starałem się również pozyskać rozmówców reprezentujących ówczesne władze lub jej sympatyków: kilka osób udało mi się to tego przekonać. Każda rozmowa trwała dopóki, dopóty świadek historii chciał mówić, cierpliwie słuchałem przy tym wszelkich dygresji. W szybkim tempie zdobywałem coraz więcej informacji, co rozszerzało katalog pytań w kolejnych wywiadach. Na koniec, dysponując w miarę szczegółową wiedzą o przebiegu strajku, doszedłem do banalnego wniosku, że gdybym jeszcze raz zaczynał zbieranie relacji, to nie tylko byłbym o wiele lepiej profesjonalnie przygotowany, lecz także znacznie bardziej dociekliwy.
Spotkania z moimi rozmówcami odbywały się w różnych miejscach, najczęściej w ich mieszkaniach prywatnych lub miejscach pracy: na uniwersytecie, w szpitalach czy kawiarni Teatru Wielkiego w Łodzi. Przyjmowany byłem miło i serdecznie, częstowano mnie kawą, herbatą, ciastem, zdarzało się też, że obiadem bądź kolacją. Z wieloma osobami - szczególnie członkami i działaczami NZS - przeszedłem na "ty" i zaprzyjaźniłem się. Kiedy pojawiłem się w mieszkaniu Tomasza Jaroszewicza, przewodniczącego NZS na Wydziale Prawa i Administracji UŁ w okresie łódzkiego strajku, uśmiechnął się szeroko i powiedział: "Czekałem na kogoś takiego jak ty, wiedziałem, że kiedyś się pojawi". Dłuższą chwilę pomagał żonie kąpać dziecko, a potem udzielił mi szczegółowego wywiadu. Później długo gawędziliśmy i piliśmy wódkę, zagryzając kiełbasą. Od Zbigniewa Koszałkowskiego, przewodniczącego NZS w Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych w Łodzi, po rozmowie, która przekształciła się w biesiadę, wyszedłem w środku nocy. W śniegu po kolana długo maszerowałem na nocleg w domu studenckim w Alejach Politechniki.
Każda wyprawa stawała się niezwykłą przygodą. Nagrywanie relacji rozpocząłem od spotkania z prof. Janem Lutyńskim, socjologiem, jednym z głównych doradców strajkujących studentów. Umówiłem się telefonicznie. Przyjechałem pociągiem z Wrocławia na stację Łódź Fabryczna i ponieważ nie znałem dobrze okolicy, wsiadłem do taksówki. Jechaliśmy raptem parę chwil, szybko dotarliśmy na ul. Uniwersytecką. "Mógł pan powiedzieć, że to tak blisko!" - jęknąłem. "Było konkretne zlecenie. Buisness is buisness" - rozłożył ręce taksówkarz. Zapłaciłem jak za zboże. Za to samo spotkanie wypadło wręcz rewelacyjnie. Profesor Lutyński udzielił mi wywiadu, podsunął wskazówki badawcze i bibliograficzne oraz zarekomendował mnie pani dr Annie Kubiak, socjolog z UŁ.
Od tej pory co jakiś czas przyjeżdżałem do Łodzi na kilka dni, aby nagrywać kolejne rozmowy, gromadzić materiały i wertować źródła. Pewnego dnia wprawiłem w osłupienie pracownika czytelni biblioteki uniwersyteckiej, gdy zobaczył, jak przez lupę odczytuję ze zdjęć hasła strajkowe, by skrupulatnie je zanotować.
Nocowałem w różnych miejscach. W akademiku Politechniki Łódzkiej, gdzie Piotr Kociołek, jeden z przywódców strajku, miał znajomych, w Akademickim Związku Sportowym, u pani Florentyny Dzieran, której syn Tomasz był w stanie wojennym więźniem politycznym w Hrubieszowie, a później wyemigrował do Stanów Zjednoczonych i jako komandos sił specjalnych amerykańskiej marynarki wojennej Navy SEALs o ps. "Drago" służył m.in. podczas interwencji w Iraku. Spałem też u kolegi z podziemnego NZS Jasia Waliszewskiego, studenta PŁ, a także w mieszkaniu sąsiada państwa Małgorzaty i Jacka Bartyzelów. Zatrzymywałem się również w Schronisku Młodzieżowym przy ul. Zamenhofa, które znałem z czasów dzieciństwa, gdy mój Tato, Józef Kowalczyk, pisał pracę doktorską z biologii na UŁ. W schronisku było całkiem znośnie, zresztą przychodziłem tam tylko na nocleg. Pewnego razu w środku zimy wróciłem bardzo późno, a tu ziąb jak diabli, prawie jak na dworze! Dotknąłem pieca kaflowego - istny lód! Na szczęście nocowałem sam w pokoju trzyosobowym, więc przykryłem się trzema kołdrami i jakoś przetrwałem. Rano od jednego z gości schroniska dowiedziałem się, że pracownikom obsługi zdarza się czasem nie napalić w piecach lub dorzucić za mało węgla. Zasugerował przy tym, że i oni mają w swoich domach piece kaflowe...
W moich wyprawach i pracy wspierało mnie wiele osób. W Łodzi w sprawach naukowych i organizacyjnych pomagali mi szczególnie Piotr Kociołek, Jan Waliszewski, Paweł Gniazdowski, Małgorzata Bartyzel oraz pracownicy naukowi UŁ: prof. Jan Lutyński, dr Anna Kubiak i dr Jacek Kwaśniewski.
Każda rozmowa coś wnosiła i miała swoją historię. Szczególne emocje wywoływały we mnie spotkania z czołowymi działaczami Solidarności, którzy byli dla mnie postaciami wręcz pomnikowymi. Pewnego razu telefonicznie umówiłem z Andrzejem Słowikiem, przewodniczącym Zarządu Regionalnego NSZZ "Solidarność" Ziemi Łódzkiej. Mieszkał przy ul. 11 Listopada. W dniu spotkania zapytałem o nią przygodnie spotkanego mieszkańca Łodzi. "To ta następna ulica" - odpowiedział z uśmiechem. Chciałem być punktualny, więc czekałem prawie godzinę, sącząc zamówioną herbatę pod okrągłym parasolem. O umówionej porze wszedłem do kamienicy i zadzwoniłem pod odpowiedni numer. Drzwi otworzyła mi kobieta w średnim wieku. Przedstawiłem się i powiedziałem, że przyszedłem na wywiad z Andrzejem Słowikiem, przywódcą łódzkiej Solidarności. Kobieta krzyknęła: "Jezus, Maria!", i z hukiem zatrzasnęła mi drzwi przed nosem. Zbaraniałem. Próbowałem jeszcze coś tłumaczyć, ale podniesionym głosem kazała mi natychmiast odejść. Wyszedłem na ulicę. Spytałem pierwszego napotkanego przechodnia, czy to na pewno jest ul. 11 Listopada. "Panie, to kiedyś była ul. 11 Listopada, potem komuniści nazwali ją Obrońców Stalingradu, ale nadal wielu łodzian używa starej nazwy" - wyjaśnił. Dodał też, że obecna ul. 11 Listopada jest małą uliczką na obrzeżach miasta. Podziękowałem i natychmiast z ulicznego telefonu zadzwoniłem do Słowika, by ustalić kolejny termin rozmowy. Spotkaliśmy się następnego dnia w jego mieszkaniu, które znajdowało się w 10-piętrowym bloku. Mój bohater prezentował się bardzo dobrze: był szczupły, wysportowany - kiedyś z sukcesami wyczynowo uprawiał kolarstwo - dodatkowego uroku dodawał mu siwy wąsik. Chętnie opowiadał o strajku studenckim i o roli Solidarności podczas protestu.
Jerzy Kropiwnicki, doktor ekonomii, bliski współpracownik Słowika, przyjął mnie również we własnym mieszkaniu. Wiele pamiętał z wydarzeń 1981 r., w których uczestniczył jako czołowy działacz związku i pracownik naukowy uniwersytetu. Siedział za stołem pełnym różnych papierów, gazet i książek, część z nich była w języku angielskim. Zdjąłem buty, było zimno, więc ciągnęło po nogach. Co jakiś czas rozgrzewałem się herbatą przyrządzaną przez gospodarza.
W Łodzi odwiedziłem też Stefana Niesiołowskiego, długoletniego opozycjonistę, działacza Solidarności i pracownika naukowego UŁ w latach 1980-1981. Delektowaliśmy się faworkami upieczonymi przez jego żonę. Co chwilę przychodzili jacyś ludzie. Na dłużej zostali Andrzej Woźnicki, ongiś działacz organizacji niepodległościowej "Ruch", uczestnik Ruchu Obrony Praw Człowieka i Obywatela, oraz Włodzimierz Domagalski, bliski krewny gospodarza, absolwent historii UŁ, uczestnik strajku i współtwórca łódzkiej struktury Solidarności Walczącej. Niesiołowski opowiadał niezwykle barwnie i z wielką emocją. Wyjawił, że to on podsunął studentom postulat uwolnienia braci Jerzego i Ryszarda Kowalczyków skazanych na drakońskie kary więzienia za wysadzenie w powietrze w 1971 r. auli Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Opolu. Na początku lat siedemdziesiątych był bowiem w więzieniu w Barczewie razem z Ryszardem Kowalczykiem i przyrzekł sobie wtedy, że jeśli kiedykolwiek będzie mógł, to pomoże obu braciom. Z nabożeństwem, by nie rzec, z niekłamanym zachwytem słuchałem opowieści Niesiołowskiego, który wiele lat przed Solidarnością angażował się w działalność opozycyjną, razem z przyjaciółmi niszczył symbole komunizmu i sowieckiej dominacji, m.in. wielokrotnie tablicę ku czci Włodzimierza Lenina umocowaną na szczycie Rysów, i planował podpalenie Muzeum Lenina w Poroninie.
Wielkie wrażenie zrobili na mnie mecenasi Karol Głogowski i Tadeusz Grabowski, doradcy Międzyuczelnianej Komisji Porozumiewawczej prowadzącej negocjacje w imieniu strajkujących studentów. W rozmowie uderzały wysoka kultura słowa, logika wywodu, wierność wartościom rudymentarnym i polskim imponderabiliom. Obaj adwokaci związani byli z ROPCiO, organizacją opozycyjną powstałą pod koniec lat siedemdziesiątych XX w. Po nagraniu wywiadu z mec. Grabowskim zostałem w jego domu na rodzinnej kolacji. Długo dyskutowaliśmy o aktualnej sytuacji politycznej, w tym o przyszłości Polski. Jedliśmy na rodowej zastawie, ze ścian spoglądały na nas cenne obrazy i wiekowe portrety. Czułem się jak w arystokratycznym salonie z czasów II Rzeczypospolitej.
Wyjazdy badawcze oprócz tego, że pochłaniały wiele czasu, niemało też kosztowały, a za wszystko musiałem płacić z własnej kieszeni. Zwierzyłem się z tego problemu swojemu promotorowi, który obiecał coś w tej kwestii zaradzić. Niebawem skontaktował mnie z prof. Andrzejem Paczkowskim, historykiem zajmującym się dziejami najnowszymi, który pracował w Instytucie Historii Polskiej Akademii Nauk w Warszawie. Profesor udzielał się również w drugoobiegowej inicjatywie "Archiwum "Solidarności"", która dokumentowała dorobek związku, publikowała opracowania historyczne i materiały źródłowe. Spotkaliśmy się w siedzibie Polskiego Związku Alpinizmu, którego profesor był prezesem. Po miłej rozmowie wyszliśmy dla dyskrecji na klatkę schodową i tam otrzymałem w kopercie trochę pieniędzy na swoje badania. Nie było tego wiele w stosunku do potrzeb, ale zawsze coś. Zapamiętałem sympatyczną twarz oraz charakterystyczny, niski głos profesora.
Podczas tego pobytu w Warszawie odwiedziłem też prof. Jerzego Holzera, autora książki Solidarność 1980-1981. Geneza i historia, wydanej w 1984 r. przez podziemne Wydawnictwo "Krąg". Gabinet srebrnowłosego, dobrotliwego uczonego wypełniały regały z książkami aż po sam sufit. Otrzymałem dwie teczki dokumentów dotyczących strajku łódzkiego. Profesora ciekawiły moje plany badawcze, życzył mi powodzenia. Na koniec rozmowy poprosiłem o autograf na wspomnianym egzemplarzu jego dzieła, które specjalnie ze sobą przywiozłem.
Podczas kolejnego wyjazdu do Warszawy nagrałem wywiad z Jackiem Kuroniem, znanym opozycjonistą, współzałożycielem Komitatu Obrony Robotników, wpływowym doradcą Solidarności. Kontakt umożliwiła mi rekomendacja prof. Karola Modzelewskiego, mediewisty z Wrocławia, opozycjonisty i przyjaciela Kuronia, na przełomie 1980 i 1981 r. rzecznika prasowego Krajowej Komisji Porozumiewawczej NSZZ "Solidarność". Kuroń przyjął mnie w swoim legendarnym mieszkaniu na Żoliborzu, gdzie pod koniec lat siedemdziesiątych zbierali się działacze opozycji i gdzie napadały ich bojówki władzy komunistycznej. Przed wywiadem długo szukał papierosa w licznych kieszeniach swojej bluzy dżinsowej. Kiedy już go znalazł, to z widoczną lubością zapalił i rozmowa potoczyła się niezwykle wartko. W szczegółach opisał polityczną grę wokół rejestracji NZS oraz swoje próby zakończenia strajku studenckiego na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu w lutym 1981 r.
W stolicy przeprowadziłem także dwa interesujące wywiady z czołowymi działaczami NZS z lat 1980-1981: Jarosławem Guzym i Jackiem Czaputowiczem. Guzy, który studiował socjologię i historię na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie, jeszcze przed Sierpniem '80 angażował się w działalność opozycyjną: był współpracownikiem krakowskiego Studenckiego Komitetu Solidarności. Podczas I Krajowego Zjazdu Delegatów NZS w Krakowie (3-6 kwiecień 1981 r.) został przewodniczącym Krajowej Komisji Koordynacyjnej NZS. Czaputowicz studiował geografię na Uniwersytecie Warszawskim, ukończył studia na Wydziale Ekonomiczno-Społecznym Szkoły Głównej Planowania i Statystyki w Warszawie. W latach 1980-1981 był liderem Ogólnopolskiego Komitetu Założycielskiego NZS, w 1985 r. współzałożycielem Ruchu Wolność i Pokój. Obaj starsi koledzy przyjęli mnie bardzo ciepło, udzielili cennych rad, wskazówek i podpowiedzi bibliograficznych. Wypytywali też o aktualną sytuację podziemnego NZS.
Zebrane relacje stały się ważnym źródłem wiedzy o łódzkim strajku studenckim i środowisku akademickim, o niezależnym ruchu studenckim, opozycji demokratycznej w latach siedemdziesiątych, NZS i Solidarności, o Łodzi i Polsce w tamtych przełomowych latach. Korzystałem z nich przy pisaniu mojej dysertacji, którą obroniłem w 1989 r. Trzy lata później nakładem zasłużonej dla opozycji Niezależnej Oficyny Wydawniczej NOW-a, w serii "Archiwum "Solidarności"", ukazała się moja książka Łódzki strajk studencki. W 2000 r. Oficyna wydawnicza "Rytm" wydała jej poprawioną i uzupełnioną wersję, z aneksami i zdjęciami, pod tytułem Studenci '81.
Kilkanaście lat później zgłosił się do mnie Kamil Dworaczek, młody historyk z wrocławskiego IPN, zajmujący się historią niezależnego ruchu studenckiego. Zaproponował, bym przekazał kasety z nagranymi wywiadami do IPN. Tak długo i cierpliwie prosił, a nawet nalegał, aż w końcu uległem jego namowom.
Cieszę się niezmiernie, że relacje, które zebrałem w latach 1987-1988 ukazują się drukiem, wchodzą do naukowego obiegu, stają się dostępne dla wszystkich zainteresowanych najnowszą historią Polski. Z całego serca dziękuję moim rozmówcom oraz wszystkim osobom, dzięki którym zostały przeprowadzone i wydane. W szczególności składam podziękowania dr. hab. Kamilowi Dworaczkowi, dyrektorowi Oddziału IPN we Wrocławiu, pomysłodawcy wydania rozmów, Tomaszowi Przedpełskiemu, który wywiady skomponował i opracował, oraz Maciejowi Lesiakowi, który zawartość kaset magnetofonowych przeniósł na nośniki cyfrowe.
Wywiady z uczestnikami i obserwatorami łódzkiego strajku studenckiego to okruchy prawdy o przełomowych wydarzeniach. To również opowieść o ludziach, którzy w pamiętnych latach zrywu Solidarności - jak powiada strajkowa, stoczniowa ballada - "poczuli, że są teraz wreszcie u siebie, solidarnie walczą o dzisiaj i o jutro także dla Ciebie". Pozwól się, drogi Czytelniku, przenieść w tamte niezwykłe czasy.
Z wdzięcznością i wzruszeniem
Roman Kowalczyk
Kamil Dworaczek
Instytut Pamięci Narodowej, Oddział we Wrocławiu
Strajk łódzki 21 stycznia - 18 lutego 1981 roku
Geneza i początek strajku
Pogarszająca się sytuacja gospodarcza i społeczna doprowadziła latem 1980 r. do strajków robotniczych, które ogarnęły cały kraj. Przełomowy okazał się strajk w Stoczni Gdańskiej im. Lenina, który rozpoczął się 14 sierpnia 1980 r., a szczególnie decyzja o wpisaniu na listę żądań postulatu dotyczącego utworzenia niezależnego samorządnego związku zawodowego. Fala strajkowa wzbierała, w jej kulminacyjnym momencie w 750 zakładach pracy w całej Polsce protestowało 700 tys. osób. Edward Gierek, pierwszy sekretarz Komitetu Centralnego PZPR, podjął decyzję o przystąpieniu do rozmów z robotnikami. Do Gdańska, Szczecina i Jastrzębia-Zdroju zostali wysłani jego najbliżsi współpracownicy z zadaniem zakończenia strajków. W Gdańsku największy opór rządowych negocjatorów budził postulat utworzenia wolnych związków zawodowych. Spełnienie tego żądania stanowiło jednak dla protestujących warunek sine qua non zakończenia strajku. Dopiero jego akceptacja przez władze komunistyczne otworzyła drogę do zawarcia porozumienia, które podpisano w Gdańsku 31 sierpnia. Dzień wcześniej porozumienie podpisano w Szczecinie, kolejne zaś w Wałbrzychu (2 września), Jastrzębiu-Zdroju (3 września) i Katowicach (11 września). Wrzesień stanowił okres intensywnej budowy struktur nowego związku, a najistotniejszym momentem w tym procesie był zjazd jego przedstawicieli w Gdańsku 17 września, kiedy podjęto decyzję o powołaniu ogólnopolskiego Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego "Solidarność".
Powstanie związku stało się najważniejszym impulsem dla innych środowisk, również dla społeczności studenckiej, do tworzenia niezależnych organizacji. Jeszcze we wrześniu 1980 r., przed rozpoczęciem roku akademickiego, studenci zaczęli budowę nowej organizacji opozycyjnej. Pierwszą jej komórkę powołano w Gdańsku, kolebce Solidarności, pod nazwą Niezależny Związek Studentów Polskich. Wkrótce podobne ogniwa zaczęły powstawać w całej Polsce i w październiku istniały już na większości uczelni. W Łodzi początek Niezależnego Zrzeszenia Studentów należy datować na 28 września. Wtedy to w mieszkaniu Jacka Bartyzela, rzecznika Ruchu Młodej Polski oraz niedawnego studenta Uniwersytetu Łódzkiego, przedstawiciele niemal wszystkich łódzkich uczelni powołali do życia Międzyuczelniany Komitet Założycielski Niezależnego Związku Studentów Łodzi. W jego skład weszły m.in. osoby, które przed sierpniem 1980 r. współpracowały z różnymi odłamami opozycji. Za swój cel członkowie komitetu uznali utworzenie "autonomicznego i samorządnego" związku. 3 października komitet zorganizował spotkanie, w którym wzięło udział 300 studentów. Stało się ono ważnym impulsem do tworzenia komitetów założycielskich na wszystkich uczelniach w mieście oprócz Wojskowej Akademii Medycznej. W następnych dniach odbyły się kolejne otwarte zebrania, a w Państwowej Wyższej Szkole Filmowej, Telewizyjnej i Teatralnej uruchomiono punkt informacyjny 1.
Na ogólnopolskim zjeździe w Warszawie 18-19 października podjęto decyzję o rejestracji jednej ogólnopolskiej organizacji pod nazwą Niezależne Zrzeszenie Studentów. Zawiązano też Ogólnopolski Komitet Założycielski NZS, którego zadaniem było doprowadzenie do legalizacji nowej organizacji. Władze PRL przeciągały jednak proces rejestracyjny, nie chciały bowiem kolejnej - po Solidarności - niezależnej struktury. W rezultacie rosło niezadowolenie i zniecierpliwienie studentów. Raziło też zbyt powolne tempo zmian na samych uczelniach. W jednych ośrodkach proces reform przebiegał sprawnie, a studenci szybko uzyskiwali satysfakcjonujące rozwiązania i cieszyli się podmiotowością, w innych było zgoła inaczej, choćby na UŁ. Postulaty studenckie były tam ignorowane, co stało się źródłem rosnącego napięcia. Jako pierwsi wystąpili - poparci przez NZS - akademicy z Wydziału Prawa i Administracji UŁ. Przedstawili 10 grudnia 1980 r. władzom wydziału listę postulatów dotyczącą programu nauczania 2.
6 stycznia 1981 r. z inicjatywy NZS w auli WPiA odbył się wiec, na którym podjęto decyzję o rozpoczęciu akcji protestacyjnej "Solidarne Czekanie". Studenci nocowali w gmachu wydziału, a w dzień uczestniczyli w zajęciach. W akcji brało udział kilkadziesiąt osób. Jej kierownictwo stanowił Studencki Komitet Jedności, w którego skład wchodzili przedstawiciele NZS, Socjalistycznego Związku Studentów Polskich i studentów niezrzeszonych. "Solidarne Czekanie" prowadzono w imieniu wszystkich studentów wydziału, w związku z tym NZS, mimo że odgrywał w nim ważną rolę, nie był jedynym jego organizatorem 3.
7 stycznia studenci spisali listę 33 żądań skierowanych do dziekana i 18 adresowanych do rektora. Od władz wydziału żądano m.in. wydłużenia studiów do pięciu lat, swobodnego wyboru lektoratu z języka obcego, zniesienie egzaminu z podstaw nauk politycznych oraz szkolenia wojskowego kobiet, a także postulat reprezentacji studentów w radzie wydziału nie mniejszej niż jednej trzeciej jej składu. Od rektora oczekiwano m.in. poparcia dla postulatu rejestracji NZS, likwidacji zbioru zastrzeżonego w bibliotekach, większego wpływu studentów na funkcjonowanie uczelni (np. przez powiększenie studenckiej reprezentacji senatu do jednej trzeciej jego składu), skrócenia służby wojskowej studentów, zaprzestania działalności Służby Bezpieczeństwa na UŁ. Część postulatów skierowanych do dziekana powtarzała się wśród dezyderatów, które otrzymał rektor, ponieważ chciano ich rozszerzenia na całą uczelnię. Widoczne jest podobieństwo powyższych propozycji do tych zgłaszanych przez inne organizacje uczelniane NZS 4.
Jeszcze tego samego dnia władze uczelni zdecydowały się na rozmowy z protestującymi studentami. W negocjacjach uczestniczyli rektor prof. Romuald Skowroński oraz władze wydziału. Studentom udało się uzyskać kilka ustępstw, m.in. zniesienie egzaminu z podstaw nauk politycznych, uznanie zrzeszenia za pełnoprawnego partnera na uczelni czy rektorską obietnicę przesłania do resortu poparcia dla żądania rejestracji NZS. Porozumienie nie satysfakcjonowało jednak studentów innych wydziałów i akcja protestacyjna zaczęła przenosić się na inne kierunki, wśród których szczególną rolę odgrywały Instytut Filologii Polskiej i Instytut Filologii Angielskiej. Ponadto pojawiały się postulaty ogólnospołeczne, takie jak zaprzestanie represji za poglądy polityczne czy ukaranie winnych ofiar grudniowej masakry na Wybrzeżu w 1970 r. i represjonowanych za protesty czerwcowe z 1976 r. Nie były one jednak wpisane na listę żądań negocjowanych z władzami uczelni, ponieważ rektorat zastrzegł wcześniej, że nie ma stosownych kompetencji, i sugerował, by studenci przesłali te dezyderaty do Rady Państwa PRL 5.
Już w przerwie obrad na WPiA niezadowoleni studenci z innych wydziałów ustalili z rektorem, że opracują wspólną listę postulatów dla pozostałych kierunków. Uzgodniono przy tym, że będą one przedmiotem negocjacji z władzami uczelni 10 stycznia o godz. 14.00. Studenci opracowali wykaz dezyderatów, na którym znalazły się żądania dotyczące nie tylko spraw uczelni, lecz także te o charakterze ogólnokrajowym. Powyższy dokument stał się podstawą do dalszych rokowań i kolejnych list formułowanych w przyszłości. W bloku ogólnospołecznym pojawiło się m.in. żądanie zwolnienia więźniów politycznych, pociągnięcia do odpowiedzialności winnych tragedii na Wybrzeżu w 1970 r., szybkiego uchwalenia ustawy regulującej działalność cenzury i natychmiastowej rejestracji NZS. Tym samym studenci z Łodzi wypisali na swoich sztandarach hasło legalizacji zrzeszenia. Będzie to miało fundamentalne znaczenie dla strajkujących i samej organizacji. Wśród żądań kierowanych do rektora częściowo powtarzały się też te wcześniej zgłoszone przez WPiA. Studenci UŁ dokładniej przedstawili także wizję reformy nauczania, która miała zmierzać w kierunku zwiększenia swobody młodzieży akademickiej, oraz doprecyzowali projekt zmiany szkolenia wojskowego. Pojawiły się również dezyderaty o charakterze socjalnym, takie jak wprowadzenie 33 proc. zniżki studenckiej na przejazdy autobusami Państwowej Komunikacji Samochodowej, podwyższenie nagród rektorskich, zniesienie oprocentowania kredytów dla małżeństw studenckich czy usprawnienie studenckiej służby zdrowia 6.
Jednakże jedynie postulaty dotyczące uczelni stały się przedmiotem dalszych pertraktacji z władzami UŁ, pominięto żądania ogólnospołeczne. Sporo uwagi negocjatorów poświęcono kwestii reprezentacji studentów i młodych pracowników nauki w senacie. Młodzież domagała się dla obu grup po jednej trzeciej miejsc. Rektor obiecał, że poprze ten postulat na obradach senatu, który miał rozpatrzyć sprawę (tak też się później stało). Na inne żądania władze akademickie wyrażały zgodę lub twierdziły, że prerogatywy do ich rozstrzygania posiada jedynie Ministerstwo Nauki, Szkolnictwa Wyższego i Techniki. Zasłanianie się rektora brakiem kompetencji budziło spore niezadowolenie studentów i doprowadziło do eskalacji protestu oraz pojawienia się pomysłu prowadzenia akcji protestacyjnej aż do przybycia komisji rządowej. 11 stycznia reprezentacja akademików podpisała z rektorem "Komunikat", który zawierał wynegocjowane ustalenia, w dużej mierze korzystne dla studentów. Studenci łódzcy liczyli na przyjazd ministra, by ustalić kwestie, które nie mogły być załatwione przez władze uczelni 7.
Jak zauważył Roman Kowalczyk, autor monografii o strajku łódzkim, rozmowy z rektorem doprowadziły do zmniejszenia różnicy między UŁ a innymi ośrodkami, gdzie proces demokratyzacji na uczelniach postępował znacznie szybciej. Nastroje wśród studentów stały się jednak bardziej radykalne. W takich okolicznościach nawet ustępstwa ze strony rektora nie mogły już zatrzymać lawiny wydarzeń 8.
12 stycznia delegacja studencka pojechała do Warszawy, gdzie rozmawiała z przedstawicielami MNSzWiT. Ustalono, że do 15 stycznia minister otrzyma listę z postulatami, a pięć dni później przyjedzie do Łodzi. Strona studencka dotrzymała terminu i w ministerstwie złożyła żądania ujęte w 47 punktach. Podstawą do ich sformułowania były wcześniej tworzone listy postulatów. Główny udział w tworzeniu nowej listy mieli studenci, choć pomocy udzielił także mec. Karol Głogowski z Ruchu Obrony Praw Człowieka i Obywatela, a dokładniej z Ruchu Wolnych Demokratów. Był to kolejny prawnik - po mec. Wiesławie Chrzanowskim - związany z opozycją przedsierpniową, który zdecydował się wesprzeć NZS 9.
Postulaty złożone w MNSzWiT wymagają bardziej szczegółowego omówienia, gdyż w niewiele zmienionej formie będą podstawą negocjacji aż do końca protestu. W pierwszym bloku "Szczegółowych postulatów dotyczących zmian w strukturze i programie nauczania uczelni do niezwłocznego rozpatrzenia, zaakceptowania i realizacji" poruszono kwestie naukowe, dydaktyczne i wewnątrzorganizacyjne. Na czołowym miejscu postawiono sprawę wyłaniania władz UŁ. Studenci chcieli, aby wszystkie stanowiska, włącznie z dyrektorami instytutów, obsadzane były drogą wyborów. Ponadto występowali o większe wpływy w senacie i innych ciałach kolegialnych uczelni. Proponowali, aby ich skład był tworzony według schematu 1/3, 1/3, 1/3, czyli po równo dla samodzielnych pracowników naukowych, adiunktów i studentów. W punkcie drugim akademicy zabiegali o samodzielność w ustalaniu programów dla rad instytutów, w trzecim i czwartym domagali się fakultatywności przedmiotów politycznych oraz możliwości wyboru lektoratu z języka obcego. Za tym ostatnim żądaniem kryło się podważenie statusu obowiązkowości języka rosyjskiego. Kolejny punkt na liście postulatów dotyczył wydłużenia studiów do pięciu lat 10. Druga część dezyderatów obejmowała udział studentów we wszystkich pracach dotyczących aktów prawnych odnoszących się do szkół wyższych. W trzecim bloku sprzeciwiano się działalności Milicji Obywatelskiej i SB na uczelni. Domagano się, aby było to możliwe jedynie za uprzednią zgodą rektora. W kolejnej części dokumentu proponowano zniesienie praktyk robotniczych, a w następnej - piątej - likwidacji punktów preferencyjnych przy rekrutacji na studia. W bloku szóstym zażądano przedłużenia czasu na podjęcie pracy po zakończeniu studiów z obowiązujących dwóch miesięcy do jednego roku. W kolejnym domagano się alternatywnej specjalności na studiach nauczycielskich. Ósmy blok dotyczył szkolenia wojskowego studentów. Postulowano zmniejszenie liczby godzin dla kobiet i osób z kategorią A3 i E 11. Chciano także ograniczyć do trzech miesięcy służbę wojskową po studiach (zimą 1981 r. obowiązywała roczna służba w Szkole Oficerów Rezerwy). W zamian za to studenci byli gotowi zgodzić się na zwiększenie liczby godzin przedmiotów wojskowych w ramach programu studiów. W dziewiątym bloku proponowano zwiększenie budżetu uczelni, tak aby lepiej mogła realizować zadania naukowo-dydaktyczne. W kolejnym zestawie postulatów upominano się o sprawy materialne, np. zwiększenie stypendiów, zniżki komunikacyjne, zniesienie oprocentowania kredytów dla małżeństw studenckich. W dość obszernym bloku jedenastym poruszono problem bazy materialnej UŁ, głównie braków lokalowych i sprzętowych 12.
Bardzo istotny był ostatni, dwunasty blok, w którym znalazły się postulaty ogólnospołeczne. W niezmienionej formie były one przedmiotem negocjacji z ministrem aż do podpisania porozumienia. Były to żądania nie tylko największej wagi, lecz także najtrudniejsze do zrealizowania. Otwierał je postulat zaprzestania represji wobec działaczy opozycji demokratycznej i uwolnienia więźniów politycznych. W punkcie drugim żądano pociągnięcia do odpowiedzialności winnych brutalnego stłumienia protestów robotniczych na Wybrzeżu w 1970 r. Kolejnym żądaniem było uchwalenie ustawy ograniczającej działanie cenzury. Domagano się również, aby spod jej kontroli wyjęte były publikacje małej poligrafii, czyli przeznaczone do użytku wewnątrzuczelnianego oraz twórczość artystyczna. W punkcie czwartym znalazł się postulat opracowania nowych podręczników do historii, które zawierałyby pomijane dotąd fakty z najnowszych dziejów Polski. Następny dezyderat dotyczył wymiaru sprawiedliwości: domagano się reform, które gwarantowałyby jego niezawisłość. W punkcie szóstym domagano się, aby każdy obywatel mógł posiadać paszport i swobodnie z niego korzystać. Kolejnym żądaniem było zniesienia systemu nomenklatury 13. Następne punkty dotyczyły swobodnego obchodzenia rocznic historycznych, rozpowszechniania filmu Robotnicy '80 i szerszego udostępnienia dzieł tworzonych na emigracji. Istotny był punkt jedenasty, w którym zażądano natychmiastowej rejestracji NZS. W kolejnych poruszano takie problemy jak: posiadanie i korzystanie ze środków małej poligrafii, powołanie komisji sejmowej do zbadania nadużyć popełnianych przez MO, a także ochrona środowiska naturalnego. Punktem piętnastym, zamykającym listę dezyderatów było żądanie ujawnienia treści umów kulturalnych zawieranych z innymi państwami i ustalenie zasad realizacji wymiany kulturalnej, naukowej oraz osobowej 14.
Postulaty z ostatniego bloku były dla władzy zbyt daleko idące. Wyrażenie na nie zgody oznaczałoby głębokie zmiany w dotychczasowej politycznej rzeczywistości kraju. Zniesienie nomenklatury czy wprowadzenie swobodnego dysponowania paszportami byłoby de facto początkiem końca istniejącego systemu. We władzach łódzkiego strajku nie było jednak zgody, czy te oczekiwania mają być przedmiotem negocjacji czy jedynie stanowiskiem w najważniejszych sprawach. Dylemat ten rozstrzygnięto nieco później. Przyjęcie jako jednego z postulatów rejestracji NZS oznaczało, że protest wpisuje się w trwającą już od jesieni 1980 r. ogólnopolską walkę o rejestrację zrzeszenia. Nie wiemy, czy autorzy postulatów wierzyli w możliwość spełnienia wszystkich powyższych żądań. Może niektóre z nich miały jedynie charakter strategii negocjacyjnej lub były kartę przetargową w walce o inne istotne dezyderaty. Wydaje się jednak, że stanowiły doskonałą ilustrację świadomości studentów i były zapisem tego, co najbardziej przeszkadzało im w ówczesnej rzeczywistości. Takie hasła jak ograniczenie cenzury, swoboda podróżowania czy równe szanse kariery musiały być bliskie młodej inteligencji PRL, a przecież w posierpniowej Polsce pojawiła się nadzieja na ich urzeczywistnienie.
Tak jak zapowiadano, 15 stycznia delegacja SKJ przybyła do ministerstwa z gotową listą żądań. Ostatecznie ustalono, że rozmowy rozpoczną się 21 stycznia, a komisji resortowej będzie przewodniczyć podsekretarz stanu Stanisław Czajka. W tym czasie strajkujący przygotowywali się do negocjacji. Postanowili szczególnie mocno i zdecydowanie opowiedzieć się za postulatem mówiącym o równej reprezentacji w ciałach kolegialnych uczelni oraz żądaniami dotyczącymi samodzielności programowej szkoły, lektoratów i przedmiotów społeczno-politycznych. Wyłoniono również trzynastoosobową grupę negocjacyjną, w której znalazły się osoby zasiadające wcześniej w komisjach opracowujących postulaty. Funkcje reprezentacyjną miało sprawować prezydium SKJ: Wojciech Walczak (jednocześnie szef NZS na UŁ), Marek Perliński (SZSP), Paweł Gniazdowski (NZS). Po stronie studenckiej mieli negocjować też związani z ROPCiO eksperci prawni - mec. Karol Głogowski i mec. Tadeusz Grabowski. Warto odnotować, że jako obserwatorzy pojawili się członkowie OKZ NZS: Jacek Czaputowicz i Piotr Bikont 15.
Komisja ministerialna ze Stanisławem Czajką na czele przybyła na UŁ zgodnie z zapowiedzią (21 stycznia) i rozpoczęto rozmowy. Pierwszy omawiany postulat dotyczył proporcji w ciałach kolegialnych uniwersytetu, studenci chcieli także, aby wszystkie stanowiska, włącznie z rektorem uczelni, były obsadzane na drodze wyborów. Czajka nie sprzeciwiał się, zastrzegł jednak, że udział młodszych pracowników naukowych w senacie zostanie określony po konsultacji z zainteresowanymi pracownikami. Również żądanie samodzielności programowej szkoły nie budziło kontrowersji, tym bardziej że zapowiadał to już list ministra do rektorów z 31 października 1980 r. Więcej problemów powstało wokół przedmiotów społeczno-politycznych. Wiceminister nie godził się na ich fakultatywność, ponieważ trafnie przewidywał, że będzie to oznaczać "wyprowadzenie przedmiotu z uczelni". W tej sprawie nie udało się znaleźć kompromisu. Podobnie było w trakcie rozmów o zniesieniu obowiązkowego lektoratu z języka rosyjskiego, gdyż SKJ domagał prawa wyboru nauki dowolnych dwóch języków obcych 16.
Determinacja i niecierpliwość protestujących studentów była już na tyle duża, że impas w rokowaniach, przy jednoczesnym powątpiewaniu młodzieży w kompetencje Czajki, doprowadził do ogłoszenia 21 stycznia strajku okupacyjnego na UŁ. Takie rozstrzygnięcie zostało przyjęte z aplauzem przez akademików obserwujących obrady. Czajka próbował jeszcze ratować negocjacje, proponując protokół rozbieżności. Sam zresztą mocno przyczynił się do ogłoszenia protestu, prezentując mało elastyczną postawę. Umocniło to tylko pozycję zwolenników strajku. Zawiedzione nadzieje związane z przyjazdem komisji ministerialnej i ogólne napięcie sprzyjały podjęciu takiej decyzji. Studenci rozpoczęli zatem strajk i oczekiwali na przyjazd ministra Janusza Górskiego, by kontynuować rozmowy 17.
W pierwszych dniach protestu wzięło w nim udział 1,5-2 tys. osób, co stanowiło około 20 proc. wszystkich studentów uniwersytetu. W kolejnych dniach liczba uczestników strajku tylko rosła: 24 stycznia studentów było już 3150, a na początku lutego około 5 tys., czyli połowa uczących się na UŁ. 23 stycznia OKZ wezwał wszystkie uczelniane organizacje NZS do wsparcia łódzkiego protestu przez prowadzenie akcji informacyjnej. Za strajkiem opowiedziała się uczelniana Solidarność i niektóre komórki PZPR. Protest szybko rozszerzał się na inne uczelnie w mieście i w początkowej fazie objął 4-4,5 tys. osób (włącznie z UŁ) z 20 tys. studiujących. Na początku lutego liczba strajkujących w Łodzi wzrosła do około 10 tys. 18 23 stycznia proklamowano strajk na Akademii Medycznej. Na Politechnice Łódzkiej powstał Komitet Gotowości Strajkowej, a strajk właściwy rozpoczął się 27 stycznia. Z kolei w Państwowej Wyższej Szkole Muzycznej od 27 stycznia trwała akcja "Solidarnego Czekania" (strajk właściwy ogłoszono tam 3 lutego) 19. 23 stycznia SKJ UŁ powołał Międzyuczelnianą Komisję Porozumiewawczą, w której znaleźli się studenci z różnych uczelni reprezentujący NZS, SZSP i niezrzeszonych. Członkowie MKP zapowiedzieli na 28 stycznia ogólnopolskie spotkanie i zachęcali do udziału przedstawicieli uczelni spoza Łodzi. Było to jednym ze źródeł konfliktu z ogólnopolskimi władzami NZS (OKZ), które krok ten zinterpretowały jako próbę przejęcia inicjatywy w środowisku akademickim 20.
Pierwsza reakcja MNSzWiT nastąpiła 25 stycznia 1981 r. Minister Janusz Górski w liście adresowanym do rektora UŁ przedstawił propozycję rozmów w Warszawie. Studenci ją odrzucili i domagali się kontynuowania negocjacji tam, gdzie zostały przerwane, czyli w Łodzi. Ostatecznie 28 stycznia Górski zapowiedział, że następnego dnia wieczorem rozpocznie negocjacje ze strajkującymi. Przed ich rozpoczęciem MKP sformułowała kolejną listę postulatów. Powstał dokument "Szczegółowe postulaty dotyczące zmian w strukturze i programie nauczania uczelni opracowane przez Międzyuczelnianą Komisję Porozumiewawczą w Łodzi" 21. W swej istocie niewiele różnił się on od stanowiska przedstawionego w resorcie 15 stycznia. Zabrakło jedynie bloku żądań związanych z bazą materialną UŁ, a także dwóch mniej znaczących, w których mowa była o okresie, po którym absolwenci zobowiązani byli podjąć pracę, oraz o alternatywnej specjalizacji na studiach nauczycielskich. Zmodyfikowano też niektóre punkty, szczególnie w bloku "Zwiększenie budżetu uczelni" i "Pomoc materialna", gdyż tym razem postulaty miały odnosić się też do innych uczelni, a nie tylko do UŁ. W bloku postulatów ogólnospołecznych nie zmieniono nawet przecinka 22.
Konflikt z OKZ
W Łodzi zwyciężyła idea jedności studenckiej, w rezultacie czego powstał wspomniany już SKJ złożony z członków SZSP i NZS. Oprócz tego na uniwersytecie powołano także utworzony nieco później i zdominowany przez członków NZS Uczelniany Komitet Strajkowy, który miał koordynować działalność wydziałowych Komitetów Strajkowych oraz dbać o aprowizację i porządek. Oprócz członków zrzeszenia w UKS znalazła się tylko jedna osoba niezrzeszona. Na innych łódzkich uczelniach także istniały struktury, których zadaniem było kierowanie akcją protestacyjną, np. na PŁ był to KS, na PWSM najpierw SKJ, potem KS. Tam również władze strajkowe tworzone były przez przedstawicieli obu organizacji. Dlaczego w Łodzi była możliwa organizacyjna współpraca wspólnych struktur? Na to pytanie starał się już wtedy odpowiedzieć Paweł Gniazdowski, jeden z liderów strajku i członek zrzeszenia. Tłumaczył, że przed 1980 r. łódzki SZSP nie prowadził tak intensywnej walki ideologicznej, jak w innych ośrodkach akademickich. Kojarzony był raczej z działalnością wyłącznie związkową, taką jak choćby organizacja rajdów turystycznych, i tym samym członkom SZSP udało się uniknąć kompromitacji w środowisku studenckim. Ponadto Gniazdowski zwracał uwagę na to, że początkowo nikt nie spodziewał się, że współpraca podczas protestu potrwa tak długo i przybierze tak duże rozmiary 23.
Oprócz reprezentantów NZS i SZSP pewną rolę w strajku odegrała grupa studentów UŁ dystansujących się od obu organizacji. Najczęściej określano ich mianem niezrzeszonych lub niezależnych. Czołowymi postaciami tej grupy byli m.in. Maciej Godycki-Ćwirko i Paweł Pieniążek, studenci Wydziału Filozoficzno-Historycznego. Wsparli oni strajk, akcentując jednak w niektórych kwestiach zdanie odrębne, co widoczne było szczególnie w sprawie postulatów ogólnospołecznych. Ich spełnienie nie uważali za warunek konieczny do zakończenia strajku, większą wagę przywiązywali do kwestii uczelnianych 24.
Członkowie OKZ NZS obawiali się jednak, że formuła SKJ, czyli struktury łączącej SZSP i NZS, zostanie rozszerzona na inne ośrodki akademickie i w ten sposób SZSP uzyska wpływ na bieg wydarzeń. Siłą rzeczy osłabiłoby to pozycję NZS w ruchu studenckim. Przez liderów zrzeszenia SZSP postrzegany był jako organizacja mocno skompromitowana, szczególnie najściami bojówek złożonych z członków tej organizacji na wykłady Towarzystwa Kursów Naukowych w 1979 r. W Łodzi antagonizm nie był tak silny, stąd też współdziałanie SZSP i NZS okazało się możliwe. W OKZ obawiano się również, że podczas samego strajku SZSP przyczyni się do łagodzenia bardziej radykalnych żądań. Znajduje to potwierdzenie choćby w wypowiedzi ministra z 19 lutego, z której wynikało, że liczył na to, że SZSP wymusi przeniesienie postulatów ogólnospołecznych na dalszy plan. Ogólnopolskie władze NZS obawiały się także, że blok tych dezyderatów zostanie potraktowany przez łodzian jedynie jako deklaracja i karta przetargowa, a nie przedmiot rzeczywistych negocjacji. Dla nich miał on największe znaczenie, tym bardziej że pojawił się w nim postulat rejestracji zrzeszenia. Był to w tym momencie najważniejszy cel władz NZS, które pod koniec stycznia zmodyfikowały statut, uwzględniając niektóre zastrzeżenia resortu. Poprawiony dokument złożono w MNSzWiT ostatecznie 29 stycznia 25.
Obecni w Łodzi członkowie OKZ podjęli zatem działania, które miały osłabić wpływy SZSP i włączenie postulatów ogólnospołecznych do negocjacji. Przez strajkujących zostało to odebrane jako próba przejęcia kontroli nad ich strajkiem i wykorzystania go do osiągnięcia własnych celów. Strajkujący postrzegali OKZ nie jako władzę zrzeszenia, a tylko komitet do spraw rejestracji. Czuli się więc traktowani przez członków OKZ nazbyt protekcjonalnie, mieli wrażenie, że próbuje się im narzucić sposób postępowania. Obawiali się również, że władze NZS doprowadzą do zakończenia strajku w Łodzi i przeniesienia go do innego miasta 26.
Obie strony sporu miały swoje racje, warto jednak zauważyć, że OKZ kierował się interesem NZS, a ten rzeczywiście nakazywał walkę o postulaty ogólnospołeczne, w pierwszym rzędzie dotyczące legalizacji zrzeszenia. Już wcześniej pojawiły się plany organizacji ogólnopolskiego protestu NZS, który wymusiłby rejestrację. Gdy wybuchł strajk w Łodzi, którego jednym z postulatów była właśnie legalizacja organizacji, można było go wykorzystać i wesprzeć ogólnopolską akcją solidarnościową, tak aby zwiększyć siłę nacisku. Niepokojące były też próby zmiany formuły ogólnopolskiego ruchu studenckiego. Strony ostro się spierały, szczególnie z powodu taktyki OKZ polegającej na uświadamianiu zarówno przywódcom strajku, jak i samym protestujących studentom, zagrożeń wynikających z tworzenia wspólnych struktur z SZSP. Apogeum konfliktu stanowiło sporządzenie przez OKZ projektu oświadczenia, w którym twierdzono, że organizatorem strajku jest SKJ składający się z członków NZS i SZSP, co może zagrozić tożsamości zrzeszenia. Wyrażono w nim obawy, że postulaty ogólnospołeczne zostaną ograniczone jedynie do deklaracji, bez woli ich negocjacji. Zwracano przy tym uwagę na niepokojące sygnały, takie jak zakaz rozprowadzania "Robotnika" i innych wydawnictw drugiego obiegu oraz odwołanie wykładu Antoniego Macierewicza, uznanego za osobę "nieznaną" i niepewną". W oświadczeniu krytykowano także tworzenie wspólnych struktur NZS z SZSP, organizacją szczególnie skompromitowaną wcześniejszą działalnością. Członkowie OKZ wezwali w końcu wszystkie organizacje uczelniane NZS do bardzo rozważnego analizowania wszelkich informacji, których źródłem jest SKJ UŁ 27.
W odpowiedzi SKJ poprosił o nierozpowszechnianie tego dokumentu, gdyż mógł on w istotny sposób ograniczyć poparcie dla protestu łódzkiego. Warto zauważyć, że na oświadczenie OKZ NZS, zaatakowane SZSP odpowiedziało jego kolportażem w niektórych ośrodkach akademickich. Odpowiedzialnym za ujawnienie oświadczenia był Kazimierz Olejnik, wiceprzewodniczący Rady Uczelnianej SZSP UŁ, za co został usunięty z SKJ i MKP 28. W nerwowej atmosferze, w nocy z 25 na 26 stycznia, straż porządkowa, działając z upoważnienia władz strajkowych, zamknęła w gmachu filologii członków OKZ (Piotra Bikonta, Stefana Cieślę, Krzysztofa Osińskiego i Leszka Przysiężnego) 29. Wojciech Dyniak, odpowiadający za bezpieczeństwo na strajku, wspominał: "Myśleliśmy, że ten strajk się rozpadnie. Ja pamiętam, że przyszedł do mnie Marek Perliński z MKP i zastanawialiśmy się nad tym, co zrobić. Ja mówię: "Wygląda na to, że trzeba by ich chyba powstrzymać". A on na to: "Ale ja nic o tym nie wiem". Ja mówię: "Dobra"" 30. "Areszt" skończył się po siedmiu godzinach, po interwencji członków łódzkiej Solidarności, ale niewątpliwie przyczynił się do zaognienia sytuacji 31.
Mimo to 27 stycznia udało się doprowadzić do kompromisu, w czym pomogła ugodowa postawa niektórych członków OKZ, a także koncyliacyjna postawa mec. Chrzanowskiego i Benedykta Czumy. Zwyciężył pogląd, że strajk łódzki należy wesprzeć, a nie zostawiać go samemu sobie, co w konsekwencji spowodowało wydanie przez OKZ oświadczenia, w którym poparł protest oraz wezwał do akcji solidarnościowych. Jednocześnie jednak zaznaczył, że nie bierze odpowiedzialności za rezultaty rokowań. Wbrew niechętnym nastrojom panującym wśród strajkujących w stosunku do OKZ, ugodową pozycję zajął też SKJ. Większością głosów zdecydował, że postulaty ogólnospołeczne będą jednak negocjowane, a MKP nie miała być - wbrew pierwotnej koncepcji - rozszerzana do struktury ogólnopolskiej. Ponadto 28 stycznia SKJ wydał oświadczenie, w którym znalazł się zapis, że celem jego działalności nie jest i nie było stworzenie trwałej struktury organizacyjnej. O ustępstwach łodzian zadecydowała w dużej mierze świadomość potrzeby wsparcia w postaci akcji solidarnościowych w całej Polsce. Członkowie MKP i SKJ wiedzieli, że tylko NZS jest w stanie je zorganizować i konieczna jest do tego zgoda OKZ. Można odnieść wrażenie, że łodzianie początkowo nie pragnęli strajku ogólnopolskiego, a jedynie uregulowania spraw własnej uczelni, jednak późniejszy bieg wydarzeń spowodował protest ogólnokrajowy i w rezultacie również konflikt z władzami krajowymi NZS 32.
Jeszcze przed rozpoczęciem rozmów z ministrem Górskim do Łodzi zaczęły napływać pierwsze wyrazy solidarności z innych ośrodków akademickich, na co wpływ miał zapewne apel OKZ. 27 stycznia Warszawska Komisja Koordynacyjna NZS wydała oświadczenie, w którym poparła strajk i MKP. Dała jednak do zrozumienia, że najważniejsze są postulaty ogólnospołeczne, ponieważ tylko ich realizacja jest "warunkiem procesu odnowy". Warszawski NZS zagroził przy tym strajkiem okupacyjnym w wypadku braku zadowalających rezultatów rokowań z ministrem. Także 27 stycznia oświadczenia o podobnym charakterze wystosowały wrocławskie organizacje uczelniane NZS, podkreślając, że największą rolę odgrywają postulaty ogólnospołeczne. Tak samo jak w oświadczeniu warszawskim pojawiła się groźba strajku okupacyjnego. W niemal identyczny sposób sformułowany był też dokument wystosowany przez NZS na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Tym samym kilka dużych ośrodków w różnych częściach kraju wyraziło gotowość walki o postulaty przedstawione przez łodzian, aż do przeprowadzenia strajku okupacyjnego włącznie. Musiało to na pewno utwierdzać strajkujących w ich walce i dawać poczucie, że nie zostaną w niej osamotnieni 33.
Negocjacje z ministrem
29 stycznia przy stole negocjacyjnym zasiedli członkowie Komisji Międzyresortowej z ministrem Januszem Górskim na czele. Do przyjazdu i rozmów ze studentami ostatecznie skłoniło go zapewne rozszerzanie się protestu, który objął inne łódzkie uczelnie. Niebezpieczne, z jego punktu widzenia, mogły być wyrazy poparcia płynące z całego kraju z różnych organizacji, w tym także z SZSP 34.
Na początku spotkania obie strony wygłosiły oświadczenia. Minister Górski na wstępie oświadczył, że strona, którą reprezentuje, jest za pełną samodzielnością i autonomią uczelni. Niemniej jednak podkreślił, że nie boi się strajków, gdyż "strajki nie szkodzą rządowi, rząd strajki przetrzyma. Strajki szkodzą społeczeństwu, na tym polega tragiczny problem [...]. Strajki studenckie tak samo nie szkodzą mnie, nie szkodzą bezpośrednio profesorom, szkodzą Wam samym. Ja już mam dyplom magistra, co więcej, od siedmiu lat mam stanowisko profesora zwyczajnego, wyższego stanowiska w Polsce otrzymać nie mogę, a wy nie macie jeszcze dyplomów i po prostu strajk bije w was" 35. Słowa ministra wywołały duże niezadowolenie, gdyż nie takiej postawy szefa resortu się spodziewano 36.
Do pierwszego starcia doszło przy omawianiu kwestii reprezentacji studentów w senatach uczelni. Minister przekonywał, że powaga izby wymaga, aby co najmniej połowa jej składu złożona była z samodzielnych pracowników naukowych. Studenci chcieli równych proporcji według schematu: 1/3, 1/3, 1/3. Ostatecznie omawiana kwestia trafiła do protokołu rozbieżności. Kolejną sprawą sporną była swoboda rad wydziałowych w układaniu programów oraz fakultatywność przedmiotów społeczno-politycznych. Problem ten również nie doczekał się kompromisowego rozwiązania 37.
Inny los spotkał trzeci postulat mówiący o udziale przedstawicieli studentów przy powstawaniu aktów prawnych dotyczących szkół wyższych. W tym wypadku MNSzWiT zgodziło się na studenckie żądanie. Nie odbyło się jednak bez dyskusji i sztucznych problemów piętrzonych przez resort. Taka postawa rządowych negocjatorów była widoczna w wielu momentach pertraktacji. Nawet gdy byli gotowi zgodzić się z żądaniem łodzian, to utrudniali i przeciągali rozmowy, posługując się mało istotnymi uwagami 38.
Podczas dalszych negocjacji trudno było dojść do porozumienia. Komisja Międzyresortowa nie chciała się zgodzić na fakultatywność lektoratu z języka obcego. Nie zamierzała dopuścić do tego, aby język rosyjski stracił status obowiązkowości. Decydowały o tym względy polityczne: gdyby władze zgodziły się ze studentami, mogłoby to spowodować pretensje ze strony Związku Sowieckiego zaniepokojonego wyprowadzeniem nauczania języka rosyjskiego z polskich uczelni. Trzeba zaznaczyć, że przedstawiciele rządu nie formułowali tego wprost 39. Bez ugody zakończyła się też dyskusja o zniesieniu praktyk robotniczych studentów. Sporo problemów zrodził postulat dotyczący reformy szkolenia wojskowego. Przedstawiciele rządu nie chcieli się zgodzić na skrócenie służby wojskowej po studiach. Argumentowali, że w okresie krótszym niż rok nie można wyszkolić oficera. Inne propozycje studentów zawarte w postulatach również nie znalazły zrozumienia strony rządowej 40.
W tej turze negocjacji dyskutowano przede wszystkim o postulatach uczelnianych, z bloku żądań o charakterze ogólnospołecznym rozmawiano jedynie o rejestracji NZS. Minister zauważył, że zgodnie z prawem ma czas na podjęcie decyzji do 16 lutego. Obiecał przy tym, że jeśli nie będzie szczególnych przeszkód, to decyzja zapadnie szybciej, do 10 lutego (OKZ złożył wniosek rejestracyjny 16 stycznia) 41.
Rezultatem pierwszej tury rozmów było więc kilka drugorzędnych ustaleń dotyczących głównie bazy materialnej uczelni i spraw związanych z sytuacją socjalną studentów. Minister Górski zgodził się m.in. na likwidację nagród rektorskich oraz przesunięcie części środków na rzecz stypendiów naukowych, a także obiecał zwiększenie nakładów finansowych na szkolnictwo wyższe 42.
Jeszcze przed wznowieniem obrad strajkujących zbulwersowały wypowiedzi udzielone 31 stycznia przez ministra Górskiego telewizji łódzkiej, wyemitowane też przez ogólnopolski Dziennik Telewizyjny. W bardzo tendencyjny sposób mówił w nich o proteście studenckim. Stwierdzał, że wiele postulatów jest już zrealizowanych i nie wie, dlaczego są one zgłaszane przez studentów. Miał sugerować, że są one dziełem "bliżej nieokreślonych sił", które manipulują studentami. Dawał do zrozumienia, że chodzi o "elementy antysocjalistyczne" działające w opozycji przed 1980 r., czego dowodem miała być pomoc, jakiej udzielili strajkującym mec. Głogowski i mec. Chrzanowski. W propagandowym tonie mówił: "W rozmowach komisji uczestniczy dwóch ekspertów - łódzkich mecenasów. Dzisiaj został ściągnięty w charakterze "posiłków" trzeci mecenas z Warszawy. Znamy dobrze tych mecenasów. Znamy ich określone poglądy polityczne (przynajmniej dwóch z nich), pewne konfiguracje, w których działają i w których występują" 43. Wbrew prawdzie wspomniał o przypadkach agresywnych wystąpień i obrażania rektora. Ponownie wykazał się sporym brakiem taktu oraz dyplomatycznej ostrożności, stwierdzając, że niektóre postulaty ogólnospołeczne są "dziwne", m.in. ten dotyczący więźniów politycznych, gdyż takich w Polsce nie ma. Dodał przy tym, że strajk "zaczyna przypominać kształt swoistej imprezy rozrywkowej, swoistego show". Akademicy szybko zaprotestowali, wydając stosowne oświadczenie. Swój sprzeciw wyraziły również uczelniane komórki Solidarności i Związku Nauczycielstwa Polskiego 44.
Jak widać, na tym etapie władze w ogóle nie myślały o poważniejszych ustępstwach. Wskazywała na to postawa negocjatorów rządowych, a także niepochlebne uwagi ministra wobec studentów czynione w udzielonych przez niego wywiadach. Świadczą o tym m.in. wypowiedzi Stefana Olszowskiego, członka Biura Politycznego KC PZPR, z 31 stycznia, utrzymane w tonie konfrontacyjnym. Olszowski był słusznie uważany za przedstawiciela "betonowego" skrzydła w politbiurze i zwolennika ostrego kursu wobec opozycji. Nic więc dziwnego, że scharakteryzował strajk jako instrumentalny i pomyślany politycznie. Według niego "ekstrema" miałaby dążyć do jego rozszerzenia na inne ośrodki w kraju. Dodawał, że władza nie będzie traktowała w sposób obojętny żądania zniesienia przedmiotów ideologicznych oraz postulatów dotyczących szkolenia wojskowego i lektoratu z języka rosyjskiego. Jak łatwo się domyślić, wypowiedź została bardzo krytycznie przyjęta przez studentów 45.
Kolejna runda rokowań rozpoczęła się 3 lutego. Na początku rozmawiano o sprawie przeszkolenia wojskowego, ale rozmowy nie przyniosły żadnych rezultatów i kwesta ta pozostała w protokole rozbieżności. Tego dnia uzgodnione zostały sprawy socjalne, takie jak stypendia, kredyty dla młodych małżeństwa i nagrody rektorskie. Minister obiecał również zabiegać o zwiększenie dotacji budżetowej dla szkolnictwa wyższego 46.
Przez następne dni dyskusje koncentrowały się głównie wokół postulatów ogólnospołecznych. Kolejny raz minister zapewnił o swoim poparciu dla rejestracji NZS i gwarantował, że nastąpi to najpóźniej 16 lutego. Stwierdził przy tym, że akceptuje statut zrzeszenia, który skierował do zaopiniowania przez inne resorty. Następnie omawiano kwestię więźniów politycznych, a także sprawę przestrzegania praworządności w PRL. Rozmowy te nie doprowadziły jednak do żadnych konkretnych rezultatów, tak samo jak sprawa pociągnięcia do odpowiedzialności winnych masakry na Wybrzeżu w 1970 r. 47
Podobnie wyglądała dyskusja na temat cenzury. Minister twierdził, że żądanie, aby każdy obywatel miał prawo do publikacji, jest absurdalne. Podawał przy tym przykłady osób obłąkanych, które chcą obalić teorię heliocentryczną. Spór rozgorzał również w związku z propozycją wyłączenia spod kontroli publikacji drukowanych na uczelniach. Komisja Międzyresortowa zgadzała się z tym postulatem, ale tylko w odniesieniu do publikacji naukowych, inne miały być kontrolowane przez rektora. Był to dość istotny punkt, gdyż w praktyce chodziło o nieskrępowane powielanie materiałów NZS. W kwestii postulatu dotyczącego nowych podręczników do historii KM stwierdziła, że resort nie ingeruje w treść podręczników, a za ich opracowanie odpowiada samo środowisko naukowe 48.
Kolejną sprawą było działanie wymiaru sprawiedliwości i jego reforma. Ustalono, że studenci przekażą swoje wnioski w sprawie niezawisłości sądów ministrowi sprawiedliwości Jerzemu Bafii 49. Następnie wywiązała się dyskusja o postulacie dotyczącym swobodnego dysponowania paszportem. Komisja Międzyresortowa zobowiązała się, że przekaże ten postulat do Sejmu PRL, gdyż wymagało to zmian ustawodawczych 50. Kością niezgody stał się warunek otrzymania paszportu przez studenta: strona rządowa mówiła o zaliczeniu semestru, natomiast akademicy o ważnej legitymacji studenckiej. Wbrew pozorom było to istotne rozróżnienie, gdyż przyjęcie wersji MKP umożliwiało wakacyjny wyjazd osobom, których czekała jeszcze sesja wrześniowa. Do kompromisu udało się doprowadzić przy punkcie dotyczącym zniesienia nomenklatury na uczelniach. Ministerstwo zgodziło się na stwierdzenie, że zasadniczymi kryteriami doboru kadr w podległych mu strukturach będą wysokie kwalifikacje moralne, zawodowe i pozytywna opinia środowiska pracy 51.
Kolejny spór wywołało żądanie swobodnego obchodzenia rocznic historycznych. W kwestii dotyczącej filmów Robotnicy '80 i Grudzień '70, Górski poinformował studentów o deklaracji ministra kultury i sztuki Józefa Tejchmy, że obraz dotyczący sierpniowych strajków będzie powszechnie dostępny. Studenci zwracali uwagę na trudności piętrzące się wokół realizacji drugiego z filmów. Minister, choć z oporami, zapewnił, że film będzie realizowany bez dalszych przeszkód 52. Strona rządowa ze zrozumieniem potraktowała natomiast żądanie upowszechnienia w kraju dzieł twórców emigracyjnych. Minister Górski stwierdził nawet, że widoczne są już zmiany w tym zakresie, o czym świadczy choćby wydanie poezji Czesława Miłosza. Brak jednak większej aktywności państwa w tej sprawie uzasadniał niedoborem dewiz w budżecie 53.
Trudności pojawiły się przy negocjacjach dotyczących dostępu osób fizycznych do środków małej poligrafii; w tym wypadku nie udało się osiągnąć konsensusu. Spory wywołał również postulat, w którym studenci domagali się powołania komisji sejmowej do zbadania nadużyć popełnionych przez MO i SB. Dyskusja przebiegała według powtarzalnego schematu: najpierw komisja rządowa przedstawiła swoje wątpliwości co do zaistnienia takich przypadków, na co MKP przytaczała konkretne przykłady. "Nawet członkowie Komisji Międzyresortowej słuchali w grobowym milczeniu" 54 - relacjonowała Jadwiga Kowalczyk. Minister ponownie nie zgodził się na zaangażowanie się w tę sprawę. Stwierdził, że nie wystąpi z wnioskiem o powołanie komisji, a jedynie przekaże wniosek studentów. Ostatnie, mniej istotne postulaty ogólnospołeczne, które dotyczyły ochrony środowiska oraz międzynarodowej współpracy kulturalnej i naukowej, zostały przyjęte bez zastrzeżeń 55.
W dniach 5 i 7 lutego negocjowano postulaty umieszczone wcześniej w protokole rozbieżności. Udało się uzgodnić kilka ważnych kwestii. Komisja rządowa zgodziła się na dezyderat mówiący o równych reprezentacjach w ciałach kolegialnych uczelni według zasady 1/3, 1/3, 1/3, aprobując ponadto żądanie przedłużenia studiów do pięciu lat. Zgodzono się też zakazać działalności MO i SB na uczelni. Ustalono również zapis dotyczący konsultowania odpowiednich aktów prawnych ze studentami, a także znaleziono kompromis w sprawie ustalania programów nauczania. Były to jednak w większości punkty, które już wcześniej nie budziły szczególnych sporów. W wypadku innych postulatów, które od początku spotykały się z oporem członków komisji rządowej, trwał impas. Tak było choćby w sprawie służby wojskowej studentów, lektoratów języków obcych, praktyk robotniczych i przedmiotów społeczno-politycznych. Nic nie zmieniło się w kwestii postulatów ogólnospołecznych. Rozmowy zakończyły się 7 lutego gorzkim wystąpieniem Marka Perlińskiego, który zarzucił władzom przeciąganie rozmów i brak dobrej woli 56.
Kolejna faza negocjacji prowadzonych od 3 do 7 lutego nie przyniosła więc oczekiwanych rezultatów, mimo że doszło do konsensusu w niektórych punktach. Strona rządowa, podobnie jak w dniach poprzednich, podważała stan faktyczny opisywany przez studentów i kierowała rozmowy na tory utarczek słownych lub prawnych. Powodowało to nerwową atmosferę oraz jeszcze większy dystans między negocjującymi stronami. Jeden z dziennikarzy zauważył: "Rozpoczętą 3 lutego dyskusję skończono 7 - w klimacie dużo gorszym, niż ten, w którym - po przerwie - ją zaczynano" 57.
Można odnieść wrażenie, że władze celowo przeciągały negocjacje. Przykładem może być spór o wydarzenia grudnia 1970 r. Tylko tej jednej sprawie poświęcono wiele godzin w ciągu trzech dni rozmów. Dyskusja na ten temat dobrze obrazuje postawę komisji rządowej w stosunku do większości postulatów ogólnospołecznych. Prawdopodobnie minister Górski nie chciał iść na większe ustępstwa z powodu zbliżającego się posiedzenia Biura Politycznego KC PZPR (7 lutego) oraz VIII Plenum KC PZPR (9 lutego), na których zapewne doszłoby do zmian personalnych. Należy przypuszczać, że liczył się z utratą stanowiska i nie chciał podejmować wiążących decyzji. Nawet jeśli zakładał, że dalej będzie ministrem, to postawa wyczekująca wydawała się lepsza, nie wiedział bowiem jeszcze wtedy, jaką strategię przyjmie nowe kierownictwo partii. Prawdopodobna jest też wersja o dążeniu do zmęczenia strajkujących długotrwałymi negocjacjami. Od rozpoczęcia protestu minęły niemal trzy tygodnie, można więc było liczyć na stopniowe załamywanie się ducha walki studentów, tym bardziej że - jak wcześniej mówił minister - "rząd strajki przetrzyma" 58.
Sposób prowadzenia negocjacji przez ministra powodował oburzenie studentów w całym kraju. 6 lutego MKP wydała odezwę do wszystkich studentów w Polsce z prośbą o "aktywną pomoc", lecz bez konkretyzowania, jak miałaby ona wyglądać. Jeszcze raz podkreślano, że MKP cieszy się poparciem OKZ NZS. Miało to istotne znaczenie, gdyż zdawano sobie sprawę z tego, że jedynie NZS jest zdolne zorganizować szeroką akcję protestacyjną. Członkowie MKP liczyli również - mimo nikłego zaufania - na poparcie komórek uczelnianych SZSP, ale nie wierzyli w zdolności mobilizacyjne tego środowiska. Władzom strajku łódzkiego zależało na rozpoczęciu akcji solidarnościowych w całej Polsce, choć utrudniała to przerwa semestralna, która trwała na większości uczelni, ponieważ niewątpliwie wzmocniłoby to pozycję studenckich negocjatorów i być może skłoniłyby wreszcie ministra do ustępstw 59.
Jako pierwszy na apel MKP odpowiedział NZS na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu. Studenci tej uczelni wcześniej wracali na studia po przerwie zimowej. Już 7 lutego wydano oświadczenie, w którym zapowiedziano na 9 lutego strajk okupacyjny na UAM. W uzasadnieniu tej ważnej decyzji pisano o przewlekaniu rozmów przez stronę rządową i jej mało koncyliacyjnej postawie 60. Podobnie jak UAM, wcześniej semestr letni zaczynała warszawska Akademia Medyczna. Studenci tej uczelni również na 9 lutego zapowiedzieli solidarnościowy strajk okupacyjny, który miał trwać aż do podpisania satysfakcjonującego porozumienia. W pierwszej fazie strajku wzięło udział 400 osób. Dzień później przystąpiła do niego filia Politechniki Łódzkiej w Bielsku-Białej. Były to poza Łodzią pierwsze uczelnie, które przerwały naukę 61.
Istotne znaczenie dla rozwijania ogólnopolskiej akcji protestacyjnej miał komunikat OKZ NZS z 8 lutego. Władze zrzeszenia stwierdzały w nim, że rozmowy są prowadzone przez KM w sposób nieodpowiedzialny. W związku z tym wątpiono w podpisanie ugody zadowalającej studentów. W tej sytuacji OKZ wezwał wszystkie organizacje uczelniane NZS do ogłoszenia gotowości strajkowej. Komórki na uczelniach, które wznawiały działalność po przerwie semestralnej, nawoływano do akcji protestacyjnej, aż "do strajku solidarnościowego włącznie". Podkreślano przy tym, aby nie wysuwać postulatów o charakterze lokalnym. Zapewne obawiano się mnożenia kolejnych dezyderatów, co mogło utrudnić podpisanie porozumienia w Łodzi. Był to też rezultat już wcześniej przyjętego założenia, które można ująć w stwierdzeniu: Łódź za wszystkich, wszyscy za Łódź 62.
9 lutego po południu negocjacje zostały wznowione. Wbrew wcześniejszym zapowiedziom minister Górski nie wziął udziału w plenum KC i ponownie stanął na czele KM. Minister zapowiedział zwrot w negocjacjach i przedstawił nowe propozycje w kilku sprawach, które do tej pory były przedmiotem istotnych sporów. W kwestii nauczania przedmiotów społeczno-politycznych strona rządowa zrezygnowała z jakiegokolwiek wpływu na decyzje organów kolegialnych uczelni dotyczące układania programów nauczenia. Zaznaczyła jedynie, że "współczesny absolwent szkoły wyższej powinien posiadać podstawową wiedzę w zakresie procesów społeczno-gospodarczych zachodzących w kraju i na świecie" 63. Zobowiązano się również, że MNSzWiT do końca roku doprowadzi do zmiany uchwały rządowej w sprawie praktyk robotniczych, tak aby w tej sprawie decydowały senaty akademickie. W gestię władz uczelnianych minister oddał też decyzję dotyczącą lektoratów, co było kolejnym dużym kompromisem, gdyż resort nie starał się już bronić pozycji języka rosyjskiego. Ponadto w czasie spotkania głos zabrał także zastępca szefa Sztabu Generalnego gen. Antoni Jasiński, który przedstawił ugodowe rozwiązania związane ze służbą wojskową studentów 64.
Studenci pozytywnie odnieśli się do nowych propozycji. W sprawie przedmiotów społeczno-politycznych zaproponowali tylko niewielkie poprawki, m.in. swobodę wyboru przedmiotów przez studentów spośród propozycji rad wydziałów. W kwestii praktyk robotniczych MKP mogła być zadowolona z oferty ministra, który obiecał ich zniesienie do końca 1981 r. W wypadku szkolenia wojskowego punktem spornym pozostawało objęcie nowymi regulacjami studentek akademii medycznych. Trudniej było o porozumienie w sprawie lektoratów. Członkowie MKP domagali się, żeby to student miał pełną swobodę wyboru języka obcego. W myśl propozycji rządowej musiałby on wybierać spośród lektoratów, które rady wydziałów uznałyby za obowiązkowe 65.
W nocy z 9 na 10 lutego dyskutowano o postulatach ogólnospołecznych. Nadal nie było jednak zgody we wszystkich sprawach, jak choćby w kwestii paszportów dla studentów: minister nadal warunkował jego przyznanie zaliczoną sesją 66.
Przyczyną zmiany postawy KM i przystąpienia do rzeczowych rozmów były roszady personalne i decyzje, które zapadły na szczytach władzy. Na posiedzeniu BP KC PZPR z 7 lutego, I sekretarz KC Stanisław Kania powiedział: "Sytuacja w środowisku studenckim jest poważna. Trzeba robić wszystko, aby ta fala nie rozlała się po kraju. W ciągu dwu dni rozpatrzyć te postulaty, szczególnie socjalne, które można załatwić" 67. Tak więc groźba strajków solidarnościowych zmusiła I sekretarza do przyjęcia bardziej ugodowego stanowiska. Wpłynęło to także na postawę ministra Górskiego podczas trzeciej tury negocjacji. Warto dodać, że na tym samym posiedzeniu BP KC do dymisji podał się dotychczasowy premier Józef Pińkowski, a Kania zaproponował na jego miejsce gen. Wojciecha Jaruzelskiego, który oficjalnie objął urząd 11 lutego. Nowy rząd, w którym Górski zachował swoją tekę, początkowo przyjął postawę koncyliacyjną i dążył do wygaszania źródeł konfliktów, co również mogło mieć wpływ na łagodniejszy ton prowadzonych przez ministra pertraktacji 68.
Kompromisowe stanowisko strony rządowej było rzeczywiście punktem zwrotnym i dawało nadzieje na podpisanie ugody. 11 lutego wieczorem, podczas wznowionych rozmów, negocjatorzy studenccy przedstawili stronie rządowej (pod nieobecność ministra Górskiego przewodniczył jej wiceminister Czajka) sześć warunków zakończenia strajku. Stopniowo osiągnięto zgodę we wszystkich spornych dotychczas punktach 69.
W swoim exposé z 12 lutego nowy premier gen. Wojciech Jaruzelski zaapelował o "trzy pracowite miesiące - 90 spokojnych dni", na co pozytywnie zareagowała strona solidarnościowa. Krajowa Komisja Porozumiewawcza NSZZ "Solidarność" także dążyła do wygaszania konfliktów. Postawiło to w trudnej sytuacji wciąż strajkujących studentów. We władzach związku nie było pełnej zgody co do dalszej strategii postępowania. Za poparciem strajku aż do spełnienia postulatów opowiadał się Andrzej Gwiazda i szef łódzkiej Solidarności Andrzej Słowik, natomiast większej elastyczności od studentów oczekiwali Lech Wałęsa, Jacek Kuroń i Andrzej Celiński 70. Obawiano się przy tym, że studenci łódzcy zgodzą się na zbyt daleko idący kompromis i ostatecznie w oficjalnym oświadczeniu z 12 lutego KKP udzieliła poparcia łódzkiemu protestowi akademickiemu "aż do podpisania porozumienia satysfakcjonującego całe środowisko akademickie" 71.
Przez cały piątek 13 lutego w Łodzi trwały robocze konsultacje nad ostateczną wersją porozumienia i wydawało się, że jego podpisanie jest tylko kwestią godzin. Tego samego dnia w Warszawie odbywało się spotkanie ministra Górskiego z ministrami innych resortów, poświęcone dyskusji o statucie NZS. Wbrew wcześniejszym deklaracjom składanym studentom minister Górski zaaprobował propozycje trzech zmian w statucie, które powtarzały się w opiniach napływających z ministerstw (ministrowie potwierdzili je na konferencji). Chodziło o umieszczenie w preambule zapisu, że zrzeszenie będzie działało w zgodzie z konstytucją PRL oraz będzie współpracowało w programowaniu i realizacji procesu dydaktyczno-wychowawczego. Trzecią zmianą były regulacje dotyczące ogłoszenia strajku. Dotychczasowa wersja statutu przewidywała, że może o nim zadecydować zarząd uczelniany NZS. Minister chciał, aby jego ogłoszenie było jednak ograniczone kilkoma warunkami: miała za nim opowiedzieć się co najmniej połowa studentów w drodze referendum, a jego ogłoszenie miało nastąpić z siedmiodniowym wyprzedzeniem. Ponadto strajk właściwy miała poprzedzać inna forma protestu, np. strajk ostrzegawczy 72.
Strona rządowa przedstawiła swoje propozycje na kolejnym spotkaniu z MKP 14 lutego. Mimo zaskoczenia nowymi warunkami MKP przytomnie oświadczyła, że jedyną stroną, która może rozmawiać o statucie NZS, jest OKZ. Do propozycji rządowej ustosunkowali się więc Jacek Czaputowicz i Stefan Cieśla, członkowie OKZ. Zwracali uwagę na to, że w myśl nowego rozporządzenia o organizacjach studenckich minister rejestruje je, pod warunkiem że statut jest zgodny z prawem. Zaproponowane poprawki nie podważały tej zgodności, a odnosiły się do spraw będących poza jurysdykcją ministra. Ponadto przypominali wcześniejszą obietnicę ministra, że NZS zostanie zarejestrowane bez zmian w statucie. Jednak strona rządowa nie zamierzała zmieniać swojego stanowiska. W tej sytuacji negocjacje zaczęto prowadzić w dwóch grupach. W jednej sali członkowie KM z ministrem Górskim na czele uzgadniali z MKP ostateczną treść ugody, a w drugiej obecni w Łodzi członkowie OKZ (Stefan Cieśla, Jacek Czaputowicz, Barbara Kozłowska, Krzysztof Osiński) rozmawiali o statucie z wiceministrem Stanisławem Czajką 73.
Porozumienie było właściwie gotowe, chociaż część postulatów została umieszczona w protokole rozbieżności i nie osiągnięto w ich sprawie pełnej zgody. Dotyczyło to w dużej mierze postulatów ogólnospołecznych. Nierozstrzygnięta została też kwestia statutu i rejestracji zrzeszenia. Minister naciskał, aby jak najszybciej podpisać porozumienie, bez zarejestrowania NZS. Na to nie chcieli się zgodzić negocjatorzy łódzcy. Zaczęli się wahać, kiedy okazało się, że delegacja OKZ, która wyjechała do Warszawy na konsultacje ze swoimi doradcami (Wiesławem Chrzanowskim, Bronisławem Geremkiem, Jackiem Kuroniem), nie wróciła do Łodzi na umówiony wcześniej termin (15 lutego, godz. 15.00) 74. Minister Górski gwarantował, że NZS zostanie zarejestrowane jeszcze tego samego dnia, w którym OKZ poprawi statut. Ostatecznie dokumentu nie podpisano, a zniecierpliwiony minister Górski opuścił salę obrad około godziny 17.15 75.
Wyjazd ministra i niepodpisanie porozumienia wywołały falę rozgoryczenia wśród strajkujących w Łodzi. Kierowali oni liczne oskarżenia pod adresem OKZ, nie do końca rozumiejąc wszystkie okoliczności przedłużenia protestu. Odłożenie ugody z powodu kilku poprawek do statutu NZS było dla nich czymś abstrakcyjnym i niezrozumiałym. Zmęczeni prawie miesięcznym strajkiem oczekiwali rychłego powrotu do domu, tym bardziej że podpisanie porozumienia wydawało się już tylko formalnością. W nocy z 15 na 16 lutego odbyły się wiece z udziałem członków OKZ. Z sali padały okrzyki: "Zmarnowaliście nasz trud!", "Pokpiliście całą sprawę!". Około 17 lutego napięcie już opadło, choć większość studentów zdawała sobie jednak sprawę z tego, że odstąpienie od rejestracji NZS byłoby zwyczajną klęską. Strajkujący odrzucili także propozycję ministra, aby rozmowy kontynuować w Warszawie, "ze względu na brak możliwości kontroli ogółu studentów nad porozumieniem podpisywanym w takich warunkach" 76. Wydaje się jednak, że najistotniejsze były względy prestiżowe. W związku z tym studenci podjęli decyzję, że będą czekać na ministra w Łodzi 77.
Rejestracja NZS i zakończenie protestu
Strajkującym z pewnością dodawały otuchy informacje o rozszerzającej się na cały kraj akcji solidarnościowej. Niektóre uczelnie, rozpoczynając nowy semestr, od razu przystępowały do strajku. W NZS zdawano sobie sprawę, że strajk jest koniecznością, aby wymóc na ministrze rejestrację zrzeszenia w oczekiwanym przez studentów kształcie. W oświadczeniach proklamujących strajk podkreślano najczęściej jego solidarnościowy charakter - i zgodnie z apelem OKZ - nie dopisywano postulatów o charakterze lokalnym. Wiele uczelni trwało też w gotowości strajkowej. Według ministra, 16 lutego ich liczba wyniosła około 60. W gronie tym znalazły się zarówno duże uczelnie, jak UW, UWr i PŚ, jak też i mniejsze, np. Wyższa Szkoła Pedagogiczna w Częstochowie. Dwa następne dni przyniosły jeszcze większą eskalację protestu, ponieważ do strajku właściwego dołączały kolejne uczelnie. W rezultacie - jak wyliczył Tomasz Kozłowski - mogło strajkować wtedy około 34 tys. studentów na 28 uczelniach (wówczas w systemie stacjonarnym uczyło się prawie 300 tys. osób) 78.
Tymczasem wicepremier Mieczysław Rakowski zgłosił chęć spotkania się w Warszawie z reprezentacją strajkujących. Ostatecznie zapadła decyzja, że z MKP do stolicy pojadą Wojciech Walczak, Marek Perliński i prof. Jan Lutyński. Później dojechał do nich Maciej Godycki-Ćwirko jako reprezentant studentów niezrzeszonych. Zwyciężyło przekonanie, że minister Górski nie jest osobą decyzyjną i łatwiej będzie porozumieć się z wicepremierem. Na spotkaniu, które odbyło się 17 lutego, delegacja MKP przekonywała o konieczności rejestracji NZS i zapewniła, że strajk skończy się, gdy tylko to nastąpi. Wojciech Walczak relacjonował, że Rakowski wezwał Górskiego i wręcz polecił mu podpisanie porozumienia i rejestrację zrzeszenia. "Byłem zszokowany, że tak można traktować ministra, członka rządu" 79 - wspominał Walczak. Nieco inaczej wydarzenie to opisał w swoim dzienniku wicepremier Rakowski. Według jego relacji przekonywał studentów, że władze dopóty nie zarejestrują NZS, dopóki w statucie nie znajdzie się zapis o konstytucji. Miał nawet zagrozić, że zrzeszenie dalej będzie działało jako organizacja nielegalna. Mogło to oznaczać, że zapis ten był dla wicepremiera najistotniejszym warunkiem rejestracji 80.
Na 17 lutego władze NZS zwołały na Politechnice Warszawskiej nadzwyczajną konferencję z udziałem 28 organizacji uczelnianych. W zaistniałej sytuacji, po ostrej i burzliwej dyskusji, uchwaliła ona do statutu poprawkę, w której zapisano, że zrzeszenie w swojej działalności opiera się na konstytucji PRL i ratyfikowanych konwencjach międzynarodowych 81.
Stanowisko to delegaci OKZ (Jacek Czaputowicz, Teodor Klincewicz i Krzysztof Osiński) wraz z ich doradcą mec. Wiesławem Chrzanowskim zaprezentowali wieczorem ministrowi Górskiemu, który jednak w dalszym ciągu domagał się wprowadzenia dwóch pozostałych poprawek: wpisania do statutu regulacji dotyczących ogłaszania strajków oraz zapisu o współdziałaniu w programowaniu i realizacji procesu dydaktyczno-wychowawczego. Przedstawiciele NZS nie byli skorzy do ustępstw, ale nawet przy ich najlepszej woli nie mogli ingerować w treść statutu ze względu na brak pełnomocnictwa od organizacji uczelnianych. Gdy nastąpił kolejny impas, udali się do mieszkania Bronisława Geremka, u którego uzyskali obietnicę interwencji u wicepremiera Rakowskiego i ministra Stanisława Cioska. Ponadto mec. Chrzanowski dzwonił do wicemarszałek sejmu Haliny Skibniewskiej, która z kolei rozmawiała z wicepremierem Rakowskim. Interwencje musiały odnieść skutek, skoro po powrocie członków OKZ minister Górski (przypuszczalnie po rozmowie telefonicznej z Rakowskim) ugiął się i zmienił zdanie. Członkowie OKZ podpisali jeszcze oświadczenie, że zaakceptują nowelizację rozporządzenia o organizacjach studenckich regulującą kwestię strajków. W tej sytuacji już nic nie stało na przeszkodzie rejestracji NZS. Ostatecznie nastąpiło to tego samego dnia, 17 lutego, w późnych godzinach wieczornych 82. Radość studentów była ogromna, w łódzkiej AM "o godz. 23.10 omal nie zatrzęsły się mury od gromkiego hurra!" 83.
Zaraz po rejestracji OKZ wydał komunikat, w którym zaapelował o zakończenie strajków wraz z podpisaniem porozumienia łódzkiego. Nie odniósł się jednak do jego treści z entuzjazmem, lecz podkreślił, że nie spełnia ono wszystkich oczekiwań środowiska akademickiego. Na decyzji o zakończeniu strajku zaważyło oczywiście osiągnięcie najważniejszego punktu - rejestracji NZS oraz dążenie do uspokojenia sytuacji. Zrzeszenie nie chciało uchodzić - z powodu apelu premiera o 90 spokojnych dni i nacisków z różnych stron - za organizację, która dąży do kolejnych konfliktów. Zapowiadano jednocześnie dalszą dyskusję nad porozumieniem i walkę o demokratyzację uczelni wszelkimi dostępnymi środkami przewidzianymi przez statut organizacji. Pewną nadzieję na kolejne ustępstwa władz dawało spotkanie 18 lutego członków OKZ z wicepremierem Rakowskim. Ustalono, że negocjacje dotyczące punktów ugody z protokołu rozbieżności będą przedmiotem dalszych rozmów 84.
W omawianym komunikacie z 17 lutego OKZ upoważnił również NZS w Poznaniu do prowadzenia prac mających doprowadzić do ustalenia wspólnego stanowiska wszystkich komórek NZS w sprawie porozumienia łódzkiego i dezyderatów zgłaszanych przez te ogniwa. Miało to służyć wyłonieniu komisji do spraw niezałatwionych postulatów. Zadecydowano, że rezultaty tych prac zostaną przedstawione na zjeździe NZS. Wybór ośrodka poznańskiego nie był przypadkowy, ponieważ to stamtąd płynęła głównie krytyka ugody. Była ona tak wielka, że tamtejszy NZS nie chciał nawet kończyć strajku. Wielce prawdopodobne, że decyzja OKZ dająca dość dużą pozycję poznańskim ogniwom NZS w okresie postrajkowym miała służyć skłonieniu ich do przerwania strajku 85.
Po rejestracji NZS nic już nie stało na przeszkodzie, aby podpisać porozumienie w Łodzi 86. Minister Górski zjawił się na uniwersytecie 18 lutego około godz. 16.30. Po raz kolejny dał się poznać jako osoba, która bardzo dbała o i tak już mocno nadszarpnięty prestiż. Nie zgodził się na złożenie podpisu w miejscu, nad którym wisiał krzyż. Ostatecznie stoły przesunięto. Ministra i towarzyszącą mu komisję przywitał w imieniu studentów Wojciech Walczak. Następnie odczytano treść porozumienia 87.
Po odczytaniu punktu o rejestracji NZS nastąpiła długotrwała owacja, jeszcze dłuższa po przeczytaniu całego porozumienia, i przystąpiono do podpisania dokumentu. W mieniu MKP głos zabrał Marek Perliński, który podkreślił wagę osiągniętego kompromisu. Stwierdził, że jest to sukces zarówno strony studenckiej, jak i rządowej. Podziękował przy tym wszystkim, którzy wspomagali strajk. Odczytał również apel MKP o zakończenie strajków w całym kraju oraz depeszę od Prezydium KKP NSZZ "Solidarność". Związek potwierdzał swoją rolę jako gwaranta porozumienia. Następnie wypowiedział się minister Górski. Orzekł, że ugoda wytycza pewne ramy, które trzeba będzie wypełnić treścią, a jaka ona będzie - zauważał - zależy od całego środowiska akademickiego i władz. Przed godz. 18.00 Walczak ogłosił zakończenie strajku w Łodzi, zaintonowano hymn, a później z głośników puszczono "hymn odnowy" - Żeby Polska była Polską Jana Pietrzaka. W tym czasie członkowie strony rządowej opuścili salę. Tym samym zakończył się najdłuższy do tej pory strajk studencki w historii Polski, który trwał 28 dni 88.
Po zakończeniu strajków we władzach ogólnopolskich NZS zastanawiano się nad strategią dalszych działań. Jacek Czaputowicz opowiadał się za akceptacją porozumienia jako możliwej granicy ustępstw władzy, zorganizowaniem zjazdu i zajęciem się pracą organiczną. Odmienne zdanie miał Teodor Klincewicz, który proponował przejęcie inicjatywy przez Poznań i podjęcie nowych negocjacji. Ostatecznie doszło do zwołania Ogólnopolskiej Konferencji Organizacji Uczelnianych NZS, która miała rozstrzygnąć sporne kwestie i zdecydować o dalszych kierunkach działalności. Odbyła się ona 20 lutego w Poznaniu, już dwa dni po podpisaniu porozumienia, mimo że wcześniej została zaplanowana na 28 lutego w Warszawie. Może to świadczyć o wysokiej skali napięcia wśród działaczy zrzeszenia i potrzebie podjęcia szybkich decyzji 89.
Członkowie konferencji, po burzliwej dyskusji, zajęli oficjalne stanowisko wobec podpisanego w Łodzi porozumienia. O temperaturze sporów mogą świadczyć kłótnie o to, czy napisać "osiągnięte porozumienie" czy też "podpisane porozumienie" albo "nie satysfakcjonuje" czy "w pełni nie satysfakcjonuje". Ostatecznie jednak uzgodniono wspólne stanowisko, którego podstawę stanowiła propozycja środowiska poznańskiego. Zawarto w nim raczej kurtuazyjne wyrazy wdzięczności dla wytrwałej walki kolegów z Łodzi oraz uznawano doniosłość i ważność sformułowanych postulatów. Jednocześnie jednak stwierdzano, że podpisane porozumienie nie jest zadowalające dla większości środowiska akademickiego. Zwracano uwagę na brak dostatecznych gwarancji realizacji żądań studenckich, niemożność jednoznacznej interpretacji niektórych zapisów, a także brak uwzględnienia w nim wielu istotnych dezyderatów. W związku z tym w dokumencie znalazł się postulat sformułowania w trybie pilnym wspólnego programu demokratyzacji wyższych uczelni. Chodziło przede wszystkim o zagadnienia nieporuszane podczas strajku w Łodzi. Po ustaleniu stanowiska akceptowanego przez całe zrzeszenie proponowano rozpoczęcie rozmów ze stroną rządową w ciągu najbliższych 14 dni 90.
Z dzisiejszej perspektywy warto przede wszystkim zwrócić uwagę na to, że w istotny sposób zmieniło ono sytuację na uczelniach. Do najbardziej odczuwalnych zmian można zaliczyć zniesienie praktyk robotniczych już od następnego roku akademickiego. Władze traktowały to jako jedną ze swoich większych porażek. Bardzo istotnym punktem porozumienia była kwestia lektoratów. Zapis w tej sprawie okazywał się jednak zwycięstwem papierowym. W praktyce uczelnie nie miały środków finansowych, by zapewnić studentom duży wybór nauki języków obcych, a ministerstwo nie podjęło realnych działań w celu utworzenia etatów dla dodatkowych lektorów. Niemniej jednak język rosyjski nie miał już statusu lektoratu obowiązkowego 91.
Wydaje się, że porozumienie miało więcej słabych stron, o czym świadczy chociażby obszerność protokołu rozbieżności i wiele innych ułomności, na które wskazywali autorzy krytycznych artykułów ukazujących się na łamach pism NZS. Można jednakże odnieść wrażenie, że miejscami ich oceny były nazbyt przesadzone. Powstaje istotne pytanie, czy w ówczesnych realiach było możliwe wywalczenie porozumienia rzeczywiście realizującego większość aspiracji studentów. Trudno też zarzucić negocjatorom łódzkim jakieś poważniejsze błędy. Prowadzili rozmowy w sposób sprawny i dojrzały, wspierani w tym przez doradców, m.in. doświadczonych prawników, jak choćby mec. Głogowski czy mec. Grabowski. Bardzo prawdopodobne, że studenci z Łodzi osiągnęli maksimum ustępstw, na jakie mógł się zgodzić rząd w lutym 1981 r. 92 Warto również zauważyć, że obie strony, zarówno władze, jak i NZS, niezależnie od siebie i z zupełnie różnych pozycji krytykowały podpisany przez siebie dokument. Jest to najlepszy dowód, że był to jednak kompromis, a nie całkowita klęska lub zwycięstwo którejś ze stron.
Dalsza część w wersji pełnej
Przypisy
Strajk łódzki 21 stycznia - 18 lutego 1981 roku
1 R. Kowalczyk, Studenci '81, Warszawa 2000, s. 70-71.
2 L. Olejnik, Recepcja porozumień sierpniowych w środowisku akademickim Łodzi [w:] Łódzki strajk studencki styczeń-luty 1981. Spojrzenie po latach, red. K. Lesiakowski, Łódź-Warszawa 2014, s. 84-86; idem, Przed strajkiem - "Solidarne Czekanie" [w:] Łódzki strajk studencki..., s. 98-99; R. Kowalczyk, Studenci..., s. 70, 86-87; Archiwum Państwowe w Łodzi (dalej: AP), Komitet Uczelniany PZPR UŁ (dalej: KU PZPR UŁ), 1185/91, Informacja dotycząca demokratyzacji i procesu odnowy w Uniwersytecie Łódzkim, b.d., k. 51-59.
3 R. Kowalczyk, Studenci..., s. 87-88.
4 Ibidem, s. 88-89; AP w Łodzi, KU PZPR UŁ, 1185/67, Postulaty studenckie adresowane do Rady Wydziału, [7 I 1981 r.], k. 145-146; AP w Łodzi, Komitet Łódzki PZPR, 1235/3510, Protokół uzgodnień między władzami Uniwersytetu Łódzkiego i władzami Wydziału Prawa i Administracji a przedstawicielami studentów Wydziału Prawa i Administracji UŁ, 7 I 1981 r., k. 38.
5 T. Kozłowski, Niezależne Zrzeszenie Studentów 1980-1989 [w:] NSZZ "Solidarność" 1980-1989, t. 7, red. Ł. Kamiński, G. Waligóra, Warszawa 2010, s. 246-247; J. Czaputowicz, Walka o rejestrację Niezależnego Zrzeszenia Studentów [w:] Jesteście naszą wielką szansą. Młodzież na rozstajach komunizmu 1944-1989, red. P. Ceranka, S. Stępień, Warszawa 2009, s. 269; R. Kowalczyk, Studenci..., s. 89-91.
6 R. Kowalczyk, Studenci..., s. 90, 94-97, 108; Archiwum Ośrodka Karta (dalej: AOK), A. 17.16.08, Postulaty uczelniane, 10 I 1981 r., b.p.
7 R. Kowalczyk, Studenci..., s. 94, 97-99; AP w Łodzi, KU PZPR UŁ, 1185/67, Komunikat w sprawie postulatów uczelnianych rozpatrzonych na wspólnym posiedzeniu Komitetu Jedności Studenckiej UŁ i władz UŁ w dniu 10 I 1981 r., 11 I 1981 r., k. 139-144.
8 R. Kowalczyk, Studenci..., s. 99.
9 Ibidem, s. 101-103; T. Kozłowski, Niezależne..., s. 247.
10 R. Kowalczyk, Studenci..., s. 117; AOK, A. 17.16.08, Szczegółowe postulaty dotyczące zmian w strukturze i programie nauczania uczelni do niezwłocznego rozpatrzenia, zaakceptowania i realizacji, b.d., b.p.
11 Do kategorii A3 zaliczano osoby niezdolne do służby wojskowej w czasie pokoju, do kategorii E w czasie wojny i pokoju.
12 R. Kowalczyk, Studenci..., s. 117; AOK, A. 17.16.08, Szczegółowe postulaty dotyczące zmian w strukturze i programie nauczania uczelni do niezwłocznego rozpatrzenia, zaakceptowania i realizacji, b.d., b.p.
13 System obsady stanowisk kierowniczych w państwie, w którym rekomendacji na najwyższe funkcje udzielał KC PZPR, na niższe zaś - odpowiednio - komitety wojewódzkie, powiatowe i miejskie.
14 R. Kowalczyk, Studenci..., s. 117; AOK, A. 17.16.08, Szczegółowe postulaty dotyczące zmian w strukturze i programie nauczania uczelni do niezwłocznego rozpatrzenia, zaakceptowania i realizacji, b.d., b.p.
15 R. Kowalczyk, Studenci...., s. 103, 107, 109-110.
16 Ibidem, s. 110-112.
17 Ibidem, s. 112-113; P. Patora, Studenci strajkują, "Głos Robotniczy", 26 I 1981.
18 W informacji SB mowa o 7 tys. osób (Informacja dotycząca sytuacji w środowisku akademickim sporządzona w Departamencie III MSW [w:] Studenci ?81. NZS w oczach partii i SB..., s. 138).
19 Jeszcze jedną łódzką uczelnią, w której 16 lutego doszło do strajku okupacyjnego była Państwowa Wyższa Szkoła Sztuk Plastycznych. Jednakże ze względu na trudne warunki, m.in. opary farb, miał on charakter rotacyjny.
20 T. Kozłowski, Niezależne..., s. 247; R. Kowalczyk, Studenci..., s. 114-116, 235, 238; Serwis informacyjny z 4 lutego 1981 r., "Strajk" 1981, nr 2; T. Soldenhoff, Bunt półproduktów (II), "Odgłosy" 1981, nr 8; Archiwum Instytutu Pamięci Narodowej (dalej: AIPN), 01228/2618, Analiza sprawy operacyjnego rozpracowania krypt. "Kondor", 5 IV 1982 r., k. 690 [pdf]; AIPN, 0365/2, t. 2, Informacja dotycząca aktualnej sytuacji w kraju wg meldunków nadesłanych w dniu 25 stycznia 1981 r., 25 I 1981, k. 97 [pdf].
21 Pełny tekst dokumentu zob. Niezależne Zrzeszenie Studentów 1980-1981. Wybór dokumentów, wybór i oprac. K. Dworaczek, Warszawa 2012, s. 121-125.
22 R. Kowalczyk, Studenci..., s. 117, 131-132; Szczegółowe postulaty dotyczące zmian w strukturze i programie nauczania uczelni opracowane przez Międzyuczelnianą Komisję Porozumiewawczą w Łodzi [w:] Niezależne Zrzeszenie Studentów 1980-1981..., s. 121-125; AP w Łodzi, KU PZPR UŁ, 1185/67, Szczegółowe postulaty dotyczące zmian w strukturze i programie nauczania uczelni - do niezwłocznego rozpatrzenia, zaakceptowania i realizacji, b.d., k. 135-138.
23 I. Przybyłowska, K. Kistelski, Organizowanie i kierowanie strajkiem łódzkich studentów [w:] Strajk studentów łódzkich'81 w świetle analiz socjologicznych, red. J. Lutyński, Łódź 2010, s. 40-66; J. Lutyński, Uwagi wstępne [w:] Strajk studentów łódzkich..., s. 13-14; Relacja Pawła Gniazdowskiego [w:] K. Banaś, M. Gawryszczak, K. Lesiakowski, Strajk studencki w Łodzi styczeń-luty 1981 r. Okruchy pamięci, zapisy żródłowe, ikonografia, Łódź-Warszawa 2016, s. 29; AOK, A.17.16.07, Skład władz strajkowych, b.d., b.p.
24 R. Kowalczyk, Studenci..., s. 77-78, 241-242.
25 J. Czaputowicz, Walka..., s. 270-272; R. Kowalczyk, Studenci..., s. 117-122; Relacja Wojciecha Walczaka, 5 XI 2013 r., nagranie w zbiorach Kamila Dworaczka.
26 Wydaje się, że rzeczywiście w NZS powstały takie plany. Na początku lutego na forum Rady Koordynacyjnej NZS PW mówiono o strajku rotacyjnym na uczelniach. 15 lutego studenci łódzcy mieli zakończyć strajk, a protest kontynuowałyby następne uczelnie. Musiał powstać jakiś bardziej sprecyzowany plan, gdyż na zebraniu rady padła nawet konkretna data, 1 marca, kiedy strajk miał się odbyć na PW (AIPN, 00275/251, Informacja operacyjna (ze słów), 3 II 1981 r., k. 117 [pdf]). Wojciech Bogaczyk wspominał z kolei o koncepcji przeniesienia strajku do Poznania. Dyskutowano o tym w OKZ, jednakże inicjatywa ta nie została ostatecznie wcielona w życie. Relacja Wojciecha Bogaczyka, 20 IV 2011 r., nagranie w zbiorach Kamila Dworaczka.
27 J. Czaputowicz, Walka..., s. 270-271; R. Kowalczyk, Studenci..., s. 117-122; AIPN, 01228/2618, Analiza sprawy operacyjnego rozpracowania krypt. "Kondor", 5 IV 1982 r., k. 690 [pdf]; AIPN, 01228/2618, Meldunek operacyjny, 26 I 1981 r., k. 759-760 [pdf]; Bunt na Łodzi, reż. J. Talczewski, 2009.
28 W udzielonej po latach relacji Kazimierz Olejnik utrzymuje, że nie podejmował działań wymierzonych w OKZ, a jego wykluczenie z MPK i SKJ tłumaczy koniecznością znalezienia kozła ofiarnego (Relacja Kazimierza Olejnika [w:] K. Banaś, M. Gawryszczak, K. Lesiakowski, Strajk studencki w Łodzi..., s. 87).
29 K. Dworaczek, Niezależne Zrzeszenie Studentów 1980-1981..., s. 126; R. Kowalczyk, Studenci..., s. 120.
30 Bunt na Łodzi, reż. J. Talczewski, 2009.
31 R. Kowalczyk, Studenci..., s. 120-122; J. Czaputowicz, Walka..., s. 271; P. Wroniszewski, Konflikt, "Strajk" 1981, nr 4; AIPN, 01228/2618, Meldunek operacyjny, 26 I 1981 r., k. 759-760 [pdf]; AIPN, 00275/251, Informacja operacyjna, 27 I 1981 r., k. 114 [pdf]; Bunt na Łodzi, reż. J. Talczewski, 2009.
32 R. Kowalczyk, Studenci..., s. 121; AOK, A.17.16.06, Komunikat nr 64. Oświadczenie SKJ, 28 I 1981 r., b.p.; Bunt na Łodzi, reż. J. Talczewski, 2009.
33 R. Kowalczyk, Studenci..., s. 124-125; AOK, 17.6.6, Oświadczenie [Warszawskiej Komisji Koordynacyjnej NZS], 27 I 1981 r., b.p.; AOK, 17.6.6, Oświadczenie [Tymczasowego Zarządu NZS KUL], 28 I 1981 r., b.p.; AOK, 17.6.6, , Oświadczenie [Organizacji Uczelnianych NZS Wyższych Szkół Wrocławia], 27 I 1981 r., b.p.
34 J. Czaputowicz, Walka..., s. 273; Kowalczyk, Studenci..., s. 133-134.
35 Mówi minister Górski, "Strajk" 1981, nr 1.
36 R. Kowalczyk, Studenci..., s. 135-136.
37 Ibidem, s. 136-140.
38 Ibidem, s. 139-140.
39 Wystąpienie ministra Janusza Górskiego w czasie posiedzenia Rady Ministrów, 2 II 1981 r. [w:] K. Banaś, M. Gawryszczak, K. Lesiakowski, Strajk studencki w Łodzi..., s. 219.
40 R. Kowalczyk, Studenci..., s. 142-144.
41 Ibidem, s. 148.
42 Ibidem, s. 145.
43 Wystąpienie telewizyjne ministra Janusza Górskiego w programie lokalnym w dniu 31 stycznia br. (Skrót), "Głos Robotniczy", 2 II 1981.
44 Ibidem; R. Kowalczyk, Studenci..., s. 152-153; List otwarty strajkujących studentów Łodzi informujący o lekceważącym stosunku ministra Janusza Górskiego do strajkujących oraz zawierający podziękowania za pomoc udzieloną protestującym studentom, 31 I 1981 r. [w:] Niezależne Zrzeszenie Studentów 1980-1981..., s. 128-130. s. 127.
45 Sekretarz KC PZPR S. Olszowski, "Strajk" 1981, nr 2; AP w Łodzi, KŁ PZPR, 1235/3510, Informacja nr 72/81 o sytuacji w wyższych uczelniach Łodzi, 6 II 1981 r., k. 84.
46 Stenogramy'81. Zapis negocjacji studentów z przedstawicielami rządu PRL w czasie strajku łódzkich uczelni w 1981 r., oprac. J. Talczewski, W. Domagalski, R. Peterman, Warszawa 2018, s. 120-126; J. Kowalczyk, Egzamin studenta i obywatela. Rzecz o strajku studentów łódzkich w 1981 r., oprac. S. Pilarski, Łódź 2020, s. 149.
47 Stenogramy..., s. 130-146; AOK, A.17.16.09, Stenogram dyskusji pomiędzy komisją Górskiego a MKP, 7 II 1981 r., k. 2-3.
48 R. Kowalczyk, Studenci..., s. 158; W. Jarno, Droga do porozumienia łódzkiego [w:] Łódzki strajk studencki..., s. 229; Stenogramy..., s. 177-178.
49 Stenogramy..., s. 181-187; J. Kowalczyk, Egzamin..., s. 166.
50 Stenogramy..., s. 187-189.
51 Ibidem, s. 191-196.
52 Ibidem, s. 200-205.
53 R. Kowalczyk, Studenci..., s. 159-160; W. Jarno, Droga do porozumienia..., s. 229.
54 J. Kowalczyk, Egzamin..., s. 183.
55 R. Kowalczyk, Studenci..., s. 160-161.
56 Stenogramy..., s. 268-269; R. Kowalczyk, Studenci..., s. 163-166; T. Soldenhoff, Bunt półproduktów (II), "Odgłosy" 1981, nr 8;
57 T. Soldenhoff, Bunt półproduktów (II), "Odgłosy" 1981, nr 8.
58 Ibidem.
59 Odezwa MKP do studentów całego kraju, 6 II 1981 r., "Informacje NZS" 1981, nr 14.
60 Do wszystkich studentów UAM! Komunikat strajkowy nr 1 o rozpoczęciu strajku solidarnościowego z Łodzią, 7 II 1981 r. [w:] Niezależne Zrzeszenie Studentów 1980-1981..., s. 128-130.
61 J. Czaputowicz, Walka..., s. 275-275; Komunikat Komitetu Strajkowego NZS Uniwersytetu Adama Mickiewicza [w:] Niezależna aktywność studentów w Poznaniu, oprac. M. Augustyn et al., Poznań 2007, s. 19-20; Ile nas?, "Biuletyn Informacyjny NZS (Uniwersytet Warszawski), 14 II 1981; AOK, A.17.04, Oświadczenie, 10 II 1981 r., b.p.
62 AOK, A. 17.6.6, Komunikat, 8 II 1981 r., b.p.
63 P.P. [P. Patora], Zasadniczy zwrot w rozmowach ze strajkującymi studentami, "Głos Robotniczy", 10 II 1981.
64 R. Kowalczyk, Studenci..., s. 173; J. Kowalczyk, Egzamin..., s. 219-220; P.P. [P. Patora], Zasadniczy zwrot w rozmowach ze strajkującymi studentami, "Głos Robotniczy", 10 II 1981.
65 P.P. [P. Patora], Zasadniczy zwrot w rozmowach ze strajkującymi studentami, "Głos Robotniczy", 10 II 1981; Stenogramy..., s. 282; J. Kowalczyk, Egzamin..., s. 220; P.P. [P. Patora], Zakończenie rokowań Komisji Międzyresortowej ze strajkującymi studentami, "Głos Robotniczy", 11 II 1981.
66 Stenogramy..., s. 291-294; R. Kowalczyk, Studenci..., s. 173-174; P.P. [P. Patora], Zakończenie rokowań Komisji Międzyresortowej ze strajkującymi studentami, "Głos Robotniczy", 11 II 1981.
67 Protokół nr 70 z posiedzenia Biura Politycznego KC PZPR 7 lutego 1981 r. [w:] Tajne dokumenty Biura Politycznego. PZPR a Solidarność 1980-1981, oprac. Z. Włodek, Londyn 1992, s. 267.
68 A. Paczkowski, Droga do "mniejszego zła". Strategia i taktyka obozu władzy, lipiec 1980 - styczeń 1982, Kraków 2002, s. 133-134.
69 J. Czaputowicz, Walka..., s. 274; R. Kowalczyk, Studenci..., s. 178; P.P. [P. Patora], Zasadniczy zwrot w rozmowach ze strajkującymi studentami, "Głos Robotniczy", 10 II 1981; idem, Sześć warunków zakończenia strajku studentów, "Głos Robotniczy", 12 II 1981; T. Soldenhoff, Bunt półproduktów (II), "Odgłosy" 1981, nr 8.
70 A. Friszke, Rewolucja Solidarności 1980-1981, Kraków 2014, s. 286; A. Dudek, Dzieje dziesięciomilionowej "Solidarności" 1980-1981 [w:] Droga do niepodległości. Solidarność 1980-2005, Warszawa 2005, s. 22; R. Kowalczyk, Studenci...., s. 180-181.
71 AOK, A.17.16.05, Oświadczenie Krajowej Komisji Porozumiewawczej NSZZ "Solidarność" w sprawie akcji strajkowej studentów, 12 II 1981 r., b.p.
72 J. Czaputowicz, Walka..., s. 276; M. Rakowski, Czas nadziei..., s. 85; Serwis, "Strajk" 1981, nr 4; T. Soldenhoff, Bunt półproduktów (II), "Odgłosy" 1981, nr 8; AAN, KC PZPR, WNiO, LVIII/628, List ministra do rektorów, 20 II 1981 r., b.p.
73 R. Kowalczyk, Studenci..., s. 185-186; Stenogramy..., s. 329-343; Komunikat nr 3 Uczelnianego Komitetu Strajkowego NZS Uniwersytetu Wrocławskiego na temat impasu w negocjacjach z ministrem Januszem Górskim, 15/16 II 1981 r. [w:] Niezależne Zrzeszenie Studentów 1980-1981..., s. 137-138.
74 Stenogramy..., s. 346, 356-360; R. Kowalczyk, Studenci..., s. 186-190.
75 J. Holzer, Solidarność 1980-1981. Geneza i historia, Warszawa 1990, s. 188; R. Kowalczyk, Studenci..., s. 191; Dlaczego nie doszło do rozmów, "Głos Robotniczy", 17 II 1981; T. Soldenhoff, Bunt półproduktów (II), "Odgłosy" 1981, nr 8; Serwis, "Strajk" 1981, nr 4.
76 Serwis, "Strajk" 1981, nr 4.
77 R. Kowalczyk, Studenci..., s. 192, 196; Serwis, "Strajk" 1981, nr 4; Nie będzie drugiego marca, "NZS PW. Łódź" 1981, nr 3.
78 T. Kozłowski, Niezależne..., s. 250; Informacja dotycząca sytuacji w środowisku akademickim sporządzona w Departamencie III MSW, 24 II 1981 r. [w:] Studenci '81. NZS w oczach..., s. 140-164; Instytut Politologii UWr, Pracownia Dokumentacji i Badań Życia Politycznego, 429, Komunikat nr 1, 16 II 1981 r., b.p.; Oświadczenie nr 1 Uczelnianego Komitetu Strajkowego proklamujące ostrzegawczy strajk okupacyjny w solidarności ze studentami z Łodzi, 16 II 1981 r. [w:] Niezależne Zrzeszenie Studentów 1980-1981..., s. 121-125; AOK, A. 17.10, Komunikat Komitetu Strajkowego Uniwersytetu Jagiellońskiego 16 II 1981, nr 1; Na uczelniach, "No Więc", 17 II 1981, dodatek nadzwyczajny; [brak tytułu], "Komunikat Biura Prasowego Komitetu Strajkowego Studentów Akademii Medycznej w Warszawie", 17 II 1981, nr 13.
79 Relacja Wojciecha Walczaka, 5 XI 2013 r., nagranie w zbiorach Kamila Dworaczka.
80 M. Rakowski, Dzienniki polityczne 1979-1981, t. 7, Warszawa 2004, s. 345; R. Kowalczyk, Studenci..., s. 195-196, 198-199; Reportaż, 13-16 luty 1981 r., "NZS PW. Łódź", 18 II 1981, nr 3; T. Soldenhoff, Bunt półproduktów (II), "Odgłosy" 1981, nr 8...; Telex, "Komunikat Biura Prasowego Komitetu Strajkowego Studentów Akademii Medycznej w Warszawie", 18 II 1981, nr 16; Łódzkie spięcie..., s.197; Relacja Wojciecha Walczaka, 5 XI 2013 r., nagranie w zbiorach Kamila Dworaczka.
81 M. Rakowski, Dzienniki 1979-1981..., s. 345; R. Kowalczyk, Studenci..., s. 200; Telex, "Komunikat Biura Prasowego Komitetu Strajkowego Studentów Akademii Medycznej w Warszawie", 18 II 1981, nr 16; Komunikat [OKZ] II, "Komunikat Biura Prasowego Komitetu Strajkowego Studentów Akademii Medycznej w Warszawie", 18 II 1981, nr 17; E-mail Jacka Czaputowicza do Kamila Dworaczka, 18 X 2012 r.
82 J. Czaputowicz, Walka..., s. 278-279; R. Kowalczyk, Studenci..., s. 200; T. Kozłowski, Władze PRL wobec Niezależnego Zrzeszenia Studentów. "Kryzys rejestracyjny", październik 1980-luty 1981 [w:] Czas przełomu. Solidarność 1980-1981, red. W. Polak et al., Gdańsk 2010, s. 570-571; A. Friszke, Rewolucja Solidarności..., s. 289; Pół wieku polityki czyli rzecz o obronie czynnej. Z Wiesławem Chrzanowskim rozmawiali Piotr Mierecki i Bogusław Kiernicki, Warszawa 1997, s. 357; Telex, "Komunikat Biura Prasowego Komitetu Strajkowego Studentów Akademii Medycznej w Warszawie", 18 II 1981, nr 16; Komunikat [OKZ] III, 17 II 1981, "Komunikat Biura Prasowego Komitetu Strajkowego Studentów Akademii Medycznej w Warszawie", 18 II 1981, nr 18.
83 R. Kowalczyk, Studenci..., s. 202.
84 Komunikat OKZ NZS informujący o rejestracji Zrzeszenia oraz zbliżającej się ugodzie między ministrem a studentami z Łodzi, 17 II 1981 r. [w:] Niezależne Zrzeszenie Studentów 1980-1981..., s. 149; Komunikat [OKZ] II, "Komunikat Biura Prasowego Komitetu Strajkowego Studentów Akademii Medycznej w Warszawie", 18 II 1981, nr 17.
85 AOK, 17.5, Komunikat Komitetu Strajkowego NZS UAM w Poznaniu, 19 II 1981 r., b.p.; Terminowy program działania Niezależnego Zrzeszenia Studentów, 20 II 1981 r., "NZS. Serwis Informacyjny SGGW - AR", luty 1981, nr c.
86 Pełny tekst porozumienia zob. Niezależne Zrzeszenie Studentów 1980-1981..., s. 157-174.
87 P. Patora, Najdłuższy strajk studencki zakończony, "Głos Robotniczy", 19 II 1981; Relacja Wojciecha Walczaka, 5 XI 2013 r., nagranie w zbiorach Kamila Dworaczka.
88 P. Patora, Najdłuższy strajk studencki zakończony, "Głos Robotniczy", 19 II 1981; Relacja Wojciecha Walczaka, 5 XI 2013 r., nagranie w zbiorach Kamila Dworaczka.
89 J. Czaputowicz, Walka..., s. 281; Komunikat OKZ NZS informujący o rejestracji Zrzeszenia oraz zbliżającej się ugodzie między ministrem a studentami z Łodzi, 17 II 1981 r. [w:] Niezależne Zrzeszenie Studentów 1980-1981..., s. 149
90 Stanowisko Ogólnopolskiej Konferencji Organizacji Uczelnianych NZS w sprawie porozumienia łódzkiego zawartego pomiędzy Międzyuczelnianą Komisją Porozumiewawczą a Komisją Międzyresortową w Łodzi dnia 18 II 1981 r., 20 II 1981 r., "Serwis API", 2-9 III 1981, nr 1; W. Pogasz, Konieczność wspólnego działania, "Wprost" 1981, nr 2.
91 P. Gniazdowski, Po strajku, "Veto", 1 VII 1981, nr 5; Protokół ze spotkania Komisji Międzyresortowej ds. Kontaktów z organizacjami Studenckimi z delegacją Niezależnego Zrzeszenia Studentów, "API. Biuletyn Agencji Przekazu Informacji NZS", 1-30 IV 1981, nr 4-5; AIPN, 01255/470, Protokół nr 2 posiedzenia Komisji ds. kontaktów z organizacjami studenckimi w dn. 17 IV 1981, 17 IV 1981 r., k. 274-275 [pdf]; AIPN, 01255/470, Protokół nr 3 posiedzenia Komisji ds. kontaktów z organizacjami studenckimi w dniu 24 IV 1981 r., 24 IV 1981 r., k. 287 [pdf].
92 Jako ciekawostkę można przytoczyć relację Wiesława Urbańskiego, który w drugiej połowie 1982 r. miał okazję rozmawiać z ministrem Górskim o strajku. Górski ponoć mu wtedy powiedział: "Jakbyście mnie przycisnęli, to prawdopodobnie bym wam wypuścił więźniów politycznych". Można mieć jednak wątpliwości, czy rzeczywiście tak by się stało (Relacja Wiesława Urbańskiego [w:] K. Banaś, M. Gawryszczak, K. Lesiakowski, Strajk studencki w Łodzi..., s. 122).