Niedokończona opowieść Pepe - Dorota Combrzyńska-Nogala

Kup ebooka

26.90 zł
21.51 zł (20,71 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Niedokończona opowieść Pepe

Na Wołyniu druga wojna światowa dała o sobie znać wcale nie hukiem strzałów i bombardowaniem, ale tym, że nagle cała droga zaroiła się od uchodźców - obywateli polskich uciekających przed Niemcami na wschód. Nawet na jarmarku nie było takiego tłoku. Uciekinierzy mieli ze sobą walizki, tobołki, zawiniątka i wyglądali jak siedem nieszczęść. Opowiadali straszne rzeczy.

Na dziewięcioletniej Eulalii Żochowskiej, zwanej Lalą, największe wrażenie robiły rodziny z małymi, zmęczonymi, ciągniętymi za rączkę dziećmi, wózki z niemowlętami i te wyładowane dobytkiem, które przypominały małe pagórki. Mama udzielała im na noc schronienia.

- A dokąd wy tak idziecie? - pytała, częstując ich świeżym mlekiem.

- Uciekamy do Związku Radzieckiego przed Niemcami - wyjaśniali.

- I wszystko zostawiliście? Domy, mieszkania, pracę? - nie mogła się nadziwić pani Agnieszka Żochowska, mama Lali. Sama nigdy by się nie zdobyła na opuszczenie swojego nowego domu.

Pewnego dnia pojawiła się u nich rodzina z córką - rówieśnicą Lali. Kobieta cały czas płakała i lamentowała, wybiegała na drogę, chciała gdzieś pędzić, czegoś szukać, albo milkła i zamieniała się w żywy posąg, zupełnie jak jedna ze świętych figur w kościele. Okazało się, że w czasie podróży zaginął jej młodszy synek. Lala obserwowała ze współczuciem nieszczęśliwą rodzinę, która zgubiła dziecko, ale najsmutniejsza wydawała jej się ich córka Ola, starannie omijana wzrokiem przez matkę i nieustannie pocieszana przez tatę.

Raz, kiedy Lala zrywała w ogrodzie pomidory, usłyszała pełen żałości szloch. Rozejrzała się zaskoczona, odstawiła koszyk, rozchyliła gałęzie porzeczek i zobaczyła skuloną pod krzakiem Olę.

- Nie płacz. - Lala podsunęła jej pod nos piękny, dojrzały pomidor. - Powąchaj!

Ola spojrzała na nią przez łzy i wciągnęła zapach.

- Pachnie słońcem.

- Aha. Jedz - wcisnęła jej pomidor w rękę.

- Nie mogę.

- Musisz, żeby mieć siłę przed podróżą. Nie chcesz? Lubisz kapuśniak? Bo dzisiaj mama zrobiła na obiad. - Lala próbowała jakoś wciągnąć dziewczynkę w rozmowę, ale ta milczała, pogrążona w rozpaczy. - Jedz, Ola, albo mi coś opowiedz - zachęcała koleżankę, ale bez rezultatu. - To ja ci opowiem bajkę stąd, ukraińską. Mój przyjaciel Jegor mi opowiedział.

Na wysokiej górze mieszkał w zamku czarodziej Denis z kotem Petro. Codziennie podlewał magiczny groch, który rósł w ogrodzie, i czekał, aż czarodziejskie strączki dojrzeją. Leniwy kot jadł i wylegiwał się na słońcu. Wokół był okropny bałagan, aż czarodziej się zdenerwował, że Petro w ogóle mu nie pomaga. Chciał go wyrzucić z domu, ale kot poradził mu, żeby sprowadził do zamku kogoś do pomocy. Niedaleko w chatce mieszkała mała, wesoła Ołenka z rodzicami. Denis i Petro porwali ją, kazali jej sprzątać i podlewać magiczny groszek. Dziewczynka ciężko pracowała, aż pewnego dnia wielki strąk groszku pękł i ziarenka potoczyły się w świat. Jeden z nich wpadł przez komin do domu Ołenki i jej mama go połknęła. Zakrztusiła się strasznie. Kasłała, kasłała, aż tata Ołenki walnął ją w plecy i wtedy - Lala otworzyła szeroko oczy - kobieta wykrztusiła dziecko, które na oczach zdumionej pary zaczęło rosnąć, aż wyrosło na wielkiego, silnego chłopca... Syn uściskał swoich rodziców i spytał, czemu mama taka smutna. Wtedy dowiedział się, że jego siostrę porwał zły czarodziej. Zdenerwował się i pobiegł na wysoką górę, do zamku. Pokonał Denisa i sprowadził Ołenkę do domu.

- Mój brat też się znajdzie? - smutno spytała Ola, zakładając kosmyk jasnych włosów za ucho.

- Pewnie tak, jak to wszystko się skończy.

- Muszę ci coś powiedzieć. Ja, ja... zrobiłam coś strasznego! - Ola popatrzyła na Lalę z napięciem.

Dalsza część książki dostępna w wersji pełnej