Niegrzeczny profesor - Alexi Lexi

Kup ebooka

9.90 zł
8.22 zł (8,42 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Od blisko dwóch tygodni nie robiła nic innego, jak tylko szpiegowała swojego nowego sąsiada. Wprowadził się do domu obok, a okno jej pokoju wychodziło w połowie na główne wejście do budynku, przez co miała idealny widok na postawnego mężczyznę. Właśnie wnosił kolejny karton wypełniony rzeczami, napinając przy tym muskularne mięśnie. Nisko wiszące na biodrach jeansy powodowały u niej szybsze bicie serca, a rozwiane przez włosy wiatr nadawały mu seksowny wygląd niegrzecznego chłopca.

Elvira przytknęła nos do szyby, by móc dokładniej widzieć poczynania mężczyzny. Jedną ręką podtrzymywał pudło, natomiast drugą sięgnął do kieszeni spodni i wydobył z niej pęk kluczy. Odnalazł właściwy i otworzył nim zamek. Po chwili zniknął w środku, pozbawiając ją niezłego widoku.

Odkleiła się od szyby i z cichym jękiem opadła na miękki materac. Wszyscy domownicy wyszli, więc była sama w domu. Niewiele myśląc, włożyła dłoń w krótkie szorty i palcami odnalazła nabrzmiałą łechtaczkę. Pocierała ją kulistymi ruchami, a spomiędzy jej warg uciekło ciche westchnienie. Wyobrażała sobie, że w miejscu jej palców znajdował się język sąsiada, który penetrował jej ciasne wejście. Przymknęła powieki i wygięła plecy w łuk, gdy uderzył w nią intensywny orgazm. Ciężko dysząc, próbowała uspokoić galopujące serce. Czuła fale gorąca przetaczające się przez jej ciało. Policzki oraz dekolt miała zaróżowione od przeżytego chwilę wcześniej spełnienia. Jeszcze nigdy tak mocno nie szczytowała, wiedziała kto był za to odpowiedzialny. Nieznajomy z domu naprzeciwko cały czas zaprzątał jej myśli. Był od niej kilka lat starszy, ale jej to kompletnie nie przeszkadzało. Lubiła dojrzałych mężczyzn, bo w porównaniu z jej rówieśnikami mieli większe doświadczenie, a przede wszystkim potrafili zająć ją ciekawą rozmową.

Do jej świadomości przebił się odgłos warkotu silnika. Zdyszana wyskoczyła z łóżka i podbiegła do okna. Jej sąsiad właśnie wyjeżdżał z podjazdu swojego domu. Tęsknym wzrokiem odprowadzała czarnego SUV-a, który chwilę później zniknął za zakrętem. Nic nie wiedziała o mężczyźnie, tylko tyle co zasłyszała od matki, która również zachwycała się jego atletyczną budową i mięśniami.

Był dwudziestoośmioletnim byłym piłkarzem, któremu kontuzja pokrzyżowała dobrze zapowiadającą się karierę. Mieszkał w Denver i chcąc zmienić otoczenie, przeprowadził się do Teksasu.

Oderwała wzrok od okna i przeniosła go na wpół spakowaną torbę. Przyjechała do domu na przerwę semestralną. Jej uczelnia znajdowała się zaledwie pół godziny jazdy samochodem, ale wolała mieszkać w akademiku niż z matką, która czepiała się o wszystko. Żałowała tylko babci, dlatego od czasu do czasu wracała do domu, by dotrzymać jej towarzystwa. Odliczała jednak dni do powrotu, nie potrafiąc się doczekać, aż opuści mury budynku, z którym miała same złe wspomnienia.

- Jeszcze tylko kilka dni - wyszeptała w próżnię.

***

Na szczęście przerwa semestralna dobiegła końca i Elvira mogła wrócić na kampus. Cieszyła się, choć żałowała, że nie będzie mogła nadal podglądać sąsiada. Ostatni raz widziała go wczoraj, późnym popołudniem. Odpoczywał na ganku z piwem w ręce. Był bez koszulki, więc Elvira mogła podziwiać jego mięśnie w całej okazałości. Z daleka zauważyła również zdobienia na skórze. Fascynowały ją tatuaże i była ciekawa jakie malunki miał mężczyzna. Niestety nigdy nie będzie jej danej przyjrzeć się im z bliska. Była zbyt nieśmiała, by poprosić o zgodę, więc pozostawała jej tylko wyobraźnia.

Uśmiechnęła się lekko i poprawiła torbę, która zsuwała jej się z ramienia. Podążyła za studentami, którzy tłumnie ruszyli na swoje pierwsze zajęcia. Wszedłszy do sali, w której odbywały się ćwiczenia z biologii, od razu zajęła swoje stałe miejsce przy oknie. Odwiesiła torbę na oparcie krzesła i usiadła, czekając aż wykładowca i pozostali jej koledzy pojawią się w auli.

Elvira sięgnęła po telefon i odczytała wiadomość od przyjaciółki, która informowała ją o dzisiejszej imprezie. Nie miała ochoty się na niej pojawiać, ale Laura była nieugięta i w końcu zgodziła się z nią pójść. Z ciężkim westchnieniem odłożyła komórkę na stół i wbiła wzrok w główne wejście. Większość osób, tak jak i ona, czekało na przyjście profesora.

Pięć minut później do sali wszedł długo wyczekiwany mężczyzna. Wśród studentów zapanowało poruszenie. Każdy spodziewał się ujrzeć profesora Hamiltona, nikt jednak nie był przygotowany na pojawienie się kogoś w zastępstwie. Na dodatek Elvira dobrze znała młodego, dobrze zbudowanego mężczyznę. Od ponad dwóch tygodni śliniła się na jego widok i wodziła za nim rozmarzonym spojrzeniem.

- Dzień dobry państwu - przemówił.

Po raz pierwszy miała okazję usłyszeć jego głos i z miejsca się w nim zakochała. Pragnęła, by szeptał do jej ucha sprośne słowa, podczas gdy ona mocno ujeżdżałaby jego fiuta. Musiała zacisnąć uda, bo jej spragniona cipka błagała, by ta fantazja stała się rzeczywistością.

- Nazywam się Matt Donovan i w tym semestrze będę uczył was biologii. Mam nadzieję, że nasza współpraca przebiegnie bez żadnych problemów. Jestem niewiele starszy od was, ale należy mi się szacunek i mam nadzieję, że będziecie o tym pamiętać. - Uśmiechnął się do dwóch dziewczyn, które siedziały z przodu.

Elvira poczuła coś na kształt zazdrości. Zacisnęła dłonie w pięści i rzuciła studentkom wrogie spojrzenie. Chciała wykrzyczeć: On jest mój!, ale w porę ugryzła się w język. Nie mogła zdradzić nikomu swojego sekretu. Na dodatek Matt nie wiedział o jej istnieniu i nie zamierzała wyjść na zdesperowaną idiotkę, która uroiła sobie coś w głowie.

Mężczyzna na szczęście zaczął prowadzić zajęcia, nie zwracając kompletnie uwagi na Elvirę, co dziewczyna przyjęła z ulgą. Ciężko było jej się skupić na omawianym materiale, gdy docierał do niej melodyjny głos Matta. Był kojący, a zarazem megaseksowny. Znów odpłynęła w świat własnych fantazji, w którym główną rolę odgrywała ona i jej sąsiad, a teraz także nauczyciel.

Tak bardzo pochłonęły ją myśli, że nie zarejestrowała momentu zakończenia wykładu. Potrząsnęła głową, wybudzając się z transu, i sięgnęła za siebie po torbę wiszącą na oparciu krzesła. Upchnęła do niej notatki i wstała, podążając za tłumem studentów chcącym jak najszybciej opuścić pomieszczenie.

Przechodząc obok biurka wykładowcy, usłyszała swoje imię. Odwróciła głowę i spojrzała na mężczyznę. Skąd w ogóle wiedział, jak się nazywam?, zastanawiała się.

- Tak?

- Muszę z tobą o czymś porozmawiać, więc zostań proszę.

Przystanęła z boku i odczekała, aż aula opustoszeje, co stało się minutę później. Matt szybkim krokiem podszedł do drzwi, zamknął je i przekręcił klucz w zamku. Przełknęła głośno ślinę, nie wiedząc co ze sobą począć. Było coś dziwnego w jego zachowaniu, coś pierwotnego. W jego oczach ujrzała zainteresowanie połączone z pożądaniem. To mieszanka wybuchowa.

Przytknęła dłoń do piersi i chrząknięciem oczyściła gardło.

- Zaraz mam kolejne zajęcia, więc byłabym wdzięczna, gdyby powiedział pan o co chodzi. - Odczuwała dumę, bo głos ani przy jednym słowie jej nie zadrżał.

Matt skradał się do niej niczym myśliwy do swojej ofiary. Uśmiechał się drapieżnie tylko lewym kącikiem ust. Nie spuszczał wzroku z Elviry, która pod wpływem tego spojrzenia oparła plecy o ścianę, próbując się w nią wtopić. Stanął zbyt blisko niej. Do nozdrzy dziewczyny doleciała przyjemna woń jego wody po goleniu. Nie panując nad sobą, zaciągnęła się tym zapachem i przymknęła powieki. Otworzyła oczy dopiero wtedy, gdy poczuła na nagiej skórze dekoltu dotyk męskich palców.

- Co pan robi? - Jej pytanie przemieniło się w szept.

- Ładnie tak podglądać obcego mężczyznę?

Napięła ciało przerażona jego słowami. Najprawdopodobniej była nieostrożna i dała się przyłapać mężczyźnie na obserwacji jego domu.