Brak pracy
Od tego miasta nie chcę więcej już niczego -
Idę wśród ludzi, którzy rodzą się od nowa,
Znam na pamięć rozkłady metra nadziemnego
I dzień za dniem nie mogę wypowiedzieć słowa.
W te popołudnia, kiedy wracam z braku pracy,
Myśląc znowu o czynszu, nie widzę ucieczki,
Czuję, że rok za rokiem można tylko stracić
I że nic się nie zmienia: lato ani rzeczy.
Za jakiś czas wygasa prawo do zasiłku,
Jesień toczy się wolno jak proces zapalny;
Pieniądz staje się prawem i stanem umysłu,
A my brniemy w to coraz głębiej, całkiem sami.
Inni zaś tańczą tańce egzystencjonalne
Odgrodzeni od ciebie niewidzialną szybką.
Przyszła zima; ich życie zdaje się realne,
Być może i przed tobą też jest jakaś przyszłość?
przełożył Szymon Żuchowski
*
Słońce wstaje i rośnie, dzień spada na miasto,
Przejść przez tę noc zdołaliśmy jakby po nici,
Słyszę jakiś autobus, a razem z nim jazgot
(Jak kto woli - szmer rozmów). Włączam się do życia.
Nastąpi dzień dzisiejszy. Niewidzialne ściany
Oddzielają w powietrzu nasze ja zbolałe,
Tworzą się i twardnieją w pędzie niesłychanym;
Ciałem, uczestniczymy jeszcze tylko ciałem.
Przeszliśmy przez zmęczenie, wyszliśmy z pragnienia,
Nie odkrywając nawet smaku marzeń dziecka.
Niewiele pozostało uśmiechu w dołeczkach,
Za to własna przejrzystość tworzy nam więzienia.
przełożył Maciej Froński