Niesamowite przygody Bereniki Szprot. Część I: Zagubiona przesyłka - Agnieszka Stelmaszyk

Kup ebooka

34.90 zł
27.22 zł (34,90 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Spis treści

Karta redakcyjna W rolach głównych występują Rozdział 1. W którym Berenika Szprot znajduje niezwykłe pióro i spotyka tajemniczego nieznajomego Rozdział 2. W którym Berenika poznaje Amelię

Punkty orientacyjne

Spis treści Okładka Strona tytułowa Początek tekstu

Lista stron

5 6 7 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 27 28 29 30

- Zdumiewające! - wykrzyknęła Berenika.

Ptak, którego właśnie obserwowała, trochę przypominał jej żurawia, trochę czaplę, ale najbardziej...

- Nie, to przecież niemożliwe! - wymamrotała dziewczynka po chwili, potrząsając głową. Przez moment pomyślała nawet, że wyglądał zupełnie jak... feniks, którego zobaczyła w książce z baśniami.

Ale czy ktoś widział nad miejską łąką feniksa? Oczywiście, że nie! Wiadomo przecież, że takie stworzenia w ogóle nie istnieją. A każdy rozsądny człowiek na wieść o feniksie latającym nad miastem postukałby się w czoło. Każdy - ale nie Berenika Szprot, zwana przez przyjaciół Szprotką. Nie to, że brakowało jej piątej klepki, nie myślcie sobie. Ona po prostu naprawdę zobaczyła coś, czego nie potrafiła wytłumaczyć.

- Hm... Czy to naprawdę mógł być feniks? - zastanawiała się na głos. - Ach... - westchnęła rozmarzona. - Jak cudnie byłoby go zobaczyć!

Jeszcze raz przyłożyła lornetkę do oczu w nadziei, że znów ujrzy coś niezwykłego i... Tak! W oddali wypatrzyła niewyraźny zarys sylwetki krążącego nad łąką ptaka, gdy nagle niebo się mocno zachmurzyło i po chwili straciła go z oczu. Szprotka zdążyła jednak zauważyć, że malowniczy ptak zgubił pióro. Szybko pobiegła w miejsce, gdzie mogło upaść, rozchyliła kępę trawy i stanęła jak wryta.

Pióro, które leżało u jej stóp, było tak osobliwe, że aż zaparło jej dech w piersiach.

- O psiakostka! - wykrzyknęła, gdy już odzyskała mowę.

Podniosła rubinowe piórko i bacznie mu się przyjrzała. Czyżby ptak, który je zgubił, pochodził z jakiegoś egzotycznego kraju? Szprotka próbowała znaleźć racjonalne wytłumaczenie tej zagadki.

- Może uciekł z zoo? - dociekała. - Tak, to chyba właściwy trop! - uznała po namyśle. - Lecz jeśli uciekł z ogrodu zoologicznego, to nie poradzi sobie w mieście. - Westchnęła zmartwiona i zaraz zaczęła się zastanawiać, jak mogłaby mu pomóc.

By się tego dowiedzieć, wróciła do domu i rozłożyła na biurku swoje książki i atlasy.

- A może odkryłam nieznany dotąd gatunek? - wyszeptała z nadzieją.

Szprotka często mówiła i mamrotała do siebie, szczególnie gdy dostrzegła coś intrygującego albo olśniła ją jakaś nagła myśl. Rodzice i przyjaciele przestali już na to zwracać uwagę, wiedzieli, jak bardzo oddana jest swoim pasjom.

Najbardziej fascynowała Berenikę przyroda. Komuś postronnemu mogło się to wydawać śmiertelnie nudne, lecz dla Szprotki wcale takie nie było. Każdego dnia spotykało ją coś niezwykłego i dostrzegała rzeczy, na które inni nie zwracali uwagi.

Nic więc dziwnego, że to właśnie Berenika wypatrzyła na niebie niezwykłego ptaka i znalazła jego pióro, z którym teraz nie wiedziała, co począć.

Nazajutrz wcześnie rano wybrała się na łąkę w nadziei, że tajemnicze stworzenie znowu się pojawi. I choć spacerowała długo, nigdzie go nie zauważyła.

- Szkoda... - westchnęła lekko rozczarowana.

By nie tracić czasu i ładnej pogody, zajęła się badaniem motyli. Tego dnia pojawiło się mnóstwo wyjątkowo pięknych modraszków. O tak wczesnej porze owady jeszcze nie rozbudziły się do końca, więc łatwiej było im zrobić zdjęcia.

Berenika kucnęła w trawie i powoli zbliżyła się do motyla, uważając, by na owada nie padał jej cień. Gdy zrobiła zdjęcie, wyjrzała na moment sponad bujnej, wysokiej trawy i wtedy zauważyła coś dziwnego.

Na ścieżce prowadzącej na łąkę pojawił się niski, krępy mężczyzna. Od razu wydał jej się podejrzany, choć nie potrafiła wytłumaczyć dlaczego. Odruchowo pochyliła się niżej, by nie mógł jej zauważyć. Ze swojego miejsca miała doskonały punkt obserwacyjny. Mężczyzna szedł szybkim krokiem i co jakiś czas oglądał się za siebie, jakby sprawdzał, czy nikt go nie śledzi. Jego zachowanie wydawało się Berenice coraz bardziej podejrzane. Pochyliła się jeszcze niżej i obserwowała przybysza spomiędzy falujących na wietrze traw.

Szedł ścieżką prowadzącą na drugi kraniec łąki. Stamtąd można było dojść do ruchliwej ulicy i Szprotka się domyśliła, że zamiast iść chodnikiem, wybrał drogę na skróty. On jednak zatrzymał się przed zagajnikiem młodych robinii. Drzewa przysłaniały wyłom w betonowym murze, a za nim znajdowały się ruiny jakiegoś starego budynku. Berenika nigdy się tam nie zapuszczała, ponieważ mama ostrzegała ją, że za murem można się natknąć na głębokie doły, wystające z ziemi ostre cegły i pokrzywione metalowe pręty. Lecz mimo tych zagrożeń, tajemniczy mężczyzna wszedł między kłujące zarośla, a potem... Zniknął.

Berenika domyśliła się więc, że musiał przejść przez otwór w murze. Ale po co?

Szprotka nie znała odpowiedzi na to pytanie. Postanowiła wykorzystać okazję i czmychnąć niepostrzeżenie z łąki, ale nim podjęła decyzję, mężczyzna pojawił się znowu, a Berenika odruchowo przywarła do ziemi.

Gdy uniosła głowę, zauważyła, że nieznajomy trzyma w dłoniach jakąś paczuszkę. Przyłożyła lornetkę do oczu i obserwowała, jak z tajemniczym pakunkiem w dłoniach wraca tą samą ścieżką, którą przyszedł, i nadal nerwowo rozgląda się na boki.

- Może to przestępca? - Szprotka zadrżała na samą tę myśl.

Wstrzymała oddech i odczekała kilka minut, aż ten dziwny człowiek sobie pójdzie, a potem z bijącym sercem, gdy nie mógł jej już zobaczyć, pobiegła do domu, by zapisać wszystko w swoim notatniku.

.

Dziś zajmowałam się badaniem motyli. Zaobserwowałam kilka pięknych modraszków o cudnych lazurowych skrzydłach. A potem stało się coś niezwykłego. Zauważyłam nad łąką przedziwnego ptaka. Miał długi ogon i rubinowe pióra. Wyglądał zupełnie jak feniks - ptak z baśni, którą niedawno czytałam. Ale to przecież niemożliwe, więc obawiam się, że to musiał być jakiś egzotyczny ptak, który uciekł z zoo. Martwię się, że nie poradzi sobie na wolności. Może jutro pojawi się znowu i uda mi się rozpoznać ten gatunek. Wtedy będę mogła mu jakoś pomóc.

Na razie mam tylko pióro, które zgubił, przelatując nad łąką.

Ale to nie wszystko! Zauważyłam również tajemniczego mężczyznę, który pojawił się na łące. Myślałam, że wybrał drogę na skróty, ale on zagłębił się w robiniowy zagajnik (piękne są te drzewa!), zniknął tam, a po dłuższej chwili wyszedł z paczuszką w dłoni i pośpiesznie się oddalił.

Kim był? Skąd wziął tę paczkę? I co w niej było? Czy to jakiś gangster? Nie mam pojęcia. Na wszelki wypadek wolałam nie rzucać się mu w oczy.

ZADANIE NA JUTRO:

Odnaleźć tajemniczego ptaka.

Modraszek ikar (Polyommatus icarus) to gatunek motyla dziennego z rodziny modraszkowatych. Można go spotkać w całej Polsce. Łatwo odróżnić samca od samicy, ponieważ wierzch skrzydeł samca jest błękitny z czarną, cienką obwódką, a u samic są one brunatne z pomarańczowymi plamkami przy zewnętrznym brzegu skrzydeł.

Najczęściej zasiedla skraje pól, łąki, ugory i polany oraz tereny ruderalne.

Gąsienice żerują na roślinach należących do rodziny bobowatych, najczęściej na różnych gatunkach komonicy, lucerny oraz na koniczynie białej.

W naszym kraju gatunek ten tworzy dwa pokolenia od maja do sierpnia. Zimują młode gąsienice.

Robinia akacjowa (Robinia pseudoacacia) to gatunek drzewa o szarobrunatnej korze z głębokimi, podłużnymi spękaniami, należący do rodziny bobowatych. Pochodzi ze wschodniej części Ameryki Północnej, ale upowszechniła się niemal na wszystkich kontynentach. Do Europy została sprowadzona w XVII wieku i jako drzewo ozdobne sadzono ją w parkach, ogrodach, a później także w lasach, ze względu na jej wartości użytkowe.

Mimo wielu zalet należy pamiętać, że robinia akacjowa jest gatunkiem obcym, który dodatkowo jest bardzo inwazyjny. Łatwo się rozprzestrzenia, jest trudna w zwalczaniu, zmienia warunki glebowe, co ostatecznie prowadzi do wypierania rodzimych gatunków roślin, które nie mają szansy konkurować z takim przybyszem. Nie powinna być zatem sadzona w pobliżu terenów chronionych, a także lasów i wydm, ponieważ jej obecność zagraża różnorodności biologicznej.

Robinia akacjowa osiąga około 25 metrów wysokości. Kwitnie w maju i czerwcu. Jej kwiaty są białe, zebrane w zwisające grona, intensywnie pachnące i jadalne. Owoce to czerwonobrązowe strąki, które długo utrzymują się na drzewie, często aż do wiosny. Jest rośliną miododajną.

Drewno robinii akacjowej jest twarde i odporne na działanie wilgoci, dlatego ceni się je jako materiał budulcowy, nadaje się również na opał.

Drzewo to często błędnie nazywane jest akacją, podczas gdy akacje występują w strefie tropikalnej oraz subtropikalnej i zupełnie nie przypominają robinii.

W ROLACH GŁÓWNYCH WYSTĘPUJĄ:

Berenika Szprot - odważna i rezolutna dziewczynka z burzą kasztanowych loków na głowie, miłośniczka zagadek przyrodniczych i szybowców. Piegi na nosie, brązowe oczy i aparat fotograficzny w dłoni to jej znaki rozpoznawcze. Każdego dnia spotyka ją coś niezwykłego, często dostrzega to, czego inni nie widzą, przez co przyciąga kłopoty jak magnes. Ciekawa świata i niezwykle empatyczna. Czasem mówi sama do siebie, ale przyjaciele nie zwracają na to uwagi. Lubi się śmiać i stara się nie tracić dobrego humoru.

Pewnego dnia dostaje zaproszenie Podniebnych Podróżników i wyrusza w podróż, która całkowicie zmieni jej życie. Swoje przygody opisuje w notatniku, do którego możecie zajrzeć.

Amelia Zefir - dowodzi Eskadrą Podniebnych Podróżników. Nieco szorstka, ale nigdy nie zostawia swoich kurierów w potrzebie. Niestraszna jej żadna ryzykowna misja. Każda, nawet najbardziej niezwykła przesyłka trafia dzięki niej do swojego właściciela.

Ben - jego domem jest prastara puszcza na Wyspach Szmaragdowych. Przyjaciel Bereniki. Jest świetnym tropicielem i zawsze można na niego liczyć. Potrafi pocieszyć i rozbawić, znajdzie wyjście z każdej niebezpiecznej sytuacji. Trochę nieśmiały, ale niezwykle dzielny, zaradny i odważny. Boi się latać, ale marzy, by dołączyć do Eskadry.

Sara - tajemnicza osóbka o przenikliwych czarnych oczach, którą Ben i Berenika spotykają na moczarach. Para się różnymi zajęciami, zna magiczne sztuczki, ale nie lubi się przyjaźnić (przynajmniej na razie). Sprytna i energiczna, nieco buntownicza, lubi stawiać na swoim i miewa odlotowe pomysły.

Flora - czuła i opiekuńcza strażniczka leśnego azylu dla magicznych stworzeń na Wyspach Szmaragdowych. Kobieta o wielkim sercu i ujmującym uśmiechu. Piecze pyszne bułeczki i jest to jej patent na poprawę humoru.