Niewinna - Whitney G.
25.90 zł
20.72 zł
(9,90 zł najniższa cena z 30 dni)

Reflow text when sidebars are open.
Dowód wskazujący na to, że oskarżony nie popełnił zarzucanego mu czynu.
Obecnie
Andrew
Gorąca kawa, która właśnie przesączała się przez moje spodnie i parzyła mi skórę, była dokładnie tym powodem, dla którego nigdy nie pieprzyłem się dwa razy z tą samą kobietą.
Wzdrygnąłem się i głęboko wciągnąłem powietrze.
- Aubrey...
- Jesteś żonaty, do cholery.
Zignorowałem te słowa i odchyliłem się na krześle.
- W interesie twojej przyszłej, krótkotrwałej i miernej kariery prawniczej wyświadczę ci dwie olbrzymie przysługi: po pierwsze przeproszę cię za ponowne pieprzenie się z tobą i zapewnię, że nie powtórzy się to nigdy więcej. Po drugie udam, że nie zaatakowałaś mnie przed chwilą tą pieprzoną kawą.
- Daruj sobie. - Rzuciła mój kubek na podłogę, rozbijając go na drobne kawałki. - Właśnie, że to zrobiłam. I kusi mnie, aby to powtórzyć.
- Pani Everhart...
- Pierdol się - rzuciła, mrużąc oczy, po czym wypadła z gabinetu, dodając: - Mam nadzieję, że fiut ci odpadnie.
- Jessico! - Wstałem, aby sięgnąć po rolkę papierowych ręczników. - Jessico?
Żadnej odpowiedzi.
Podniosłem słuchawkę telefonu, aby do niej zadzwonić, kiedy nagle wkroczyła do gabinetu.
- Tak, panie Hamilton?
- Zadzwoń do Luksusowej Pralni Chemicznej i każ im przywieźć do kancelarii jeden z moich garniturów. A potem przynieś mi nowy kubek kawy i akta pani Everhart z kadr. I powiedz panu Bachowi, że się spóźnię na to spotkanie o szesnastej.
Czekałem na jej zwykłe: "Natychmiast, proszę pana" albo: "Już się tym zajmuję, panie Hamilton", ale nic takiego nie powiedziała. Milczała, rumieniąc się i wlepiając wzrok w moje krocze.
- Może pomogę panu to wyczyścić? - Jej usta wygięły się w uśmiechu. - Mam bardzo gruby ręcznik w szufladzie biurka. Jest bardzo miękki... i delikatny.
- Jessico...
- Jest ogromny, prawda? - W końcu spojrzała mi w oczy. - Naprawdę nikomu nie pisnęłabym ani słowa. To byłby nasz mały sekret.
- Pieprzona pralnia chemiczna, nowy kubek kawy, akta pani Everhart i wiadomość dla pana Bacha, że się spóźnię. Natychmiast.
- Ten opór mnie podnieca... - Wyszła, rzuciwszy ostatnie spojrzenie na moje spodnie.
Westchnąłem i zacząłem wycierać plamę. Już od chwili, w której dowiedziałem się, że sfałszowała swoją tożsamość na LawyerChat, powinienem był wiedzieć, że Aubrey jest impulsywna, niestabilna i niezdolna do normalnego zachowania. Nie powinienem był jej mówić, że pragnę jej cipki i przeklinałem się za to, że wczoraj pojechałem do jej mieszkania.
Nigdy więcej...
Właśnie odrywałem kawałek papierowego ręcznika, gdy w gabinecie rozległ się znajomy głos.
- Dzień dobry... Miło cię znów zobaczyć - usłyszałem.
Uniosłem głowę z nadzieją, że to jakaś halucynacja - że tak naprawdę w drzwiach nie stoi ta kobieta z uśmiechem na ustach. Że nie wkracza do mojego gabinetu z wyciągniętą ręką, jakby to nie z jej powodu moje życie wywróciło się do góry nogami sześć lat temu.
- Uściśnie pan moją dłoń, panie Hamilton? - Uniosła brwi. - Chyba takim nazwiskiem się teraz posługujesz, prawda?
Wbiłem w nią długie, intensywne spojrzenie. Jej włosy, kiedyś jedwabiste i czarne, teraz były obcięte krótko, na bob, a jasnozielone oczy, choć równie łagodne i kuszące jak kiedyś, nie robiły już na mnie wrażenia.
Wszystkie wspomnienia, które próbowałem stłumić, nagle stanęły mi przed oczami, a krew w żyłach aż zawrzała.
- Panie Hamilton? - powtórzyła.
Sięgnąłem po telefon.
- Ochrona?
- Żarty sobie, kurwa, stroisz? - Wyrwała mi słuchawkę i odłożyła ją z trzaskiem. - Nawet nie zapytasz, po co przyszłam?
- Nie, bo to by znaczyło, że mnie to obchodzi.
- Wiedziałeś, że większość skazańców w pierwszym dniu odsiadki dostaje paczki lub przekazy pieniężne, a przynajmniej ktoś do nich dzwoni? - Zacisnęła szczękę. - Ja dostałam pozew o rozwód.
- Mówiłem, że do ciebie napiszę.
- Mówiłeś, że nie odejdziesz. Że mi wybaczasz, że będziesz na mnie czekał i że zaczniemy od nowa, gdy tylko wyjdę...
- Zniszczyłaś mnie, Avo. - Rzuciłem jej gniewne spojrzenie. - Zniszczyłaś mnie, a te wszystkie pieprzone brednie powiedziałem ci tylko dlatego, że tak mi kazał mój prawnik.
- Więc już mnie nie kochasz?
- Nie odpowiadam na pytania retoryczne - odparłem. - I nie trzeba być geografem, by wiedzieć, że Karolina Północna leży poza granicami Nowego Jorku, więc łamiesz warunki zwolnienia warunkowego. Jak myślisz, co się stanie, kiedy dowiedzą się, że tu jesteś? Może każą ci odsiedzieć wyrok, na który tak cholernie zasługujesz?
- Podkablowałbyś mnie? - wykrztusiła.
- Rozjechałbym cię własnym samochodem.
Otworzyła usta, by coś powiedzieć, ale otworzyły się drzwi i weszli strażnicy.
- Proszę pani? - Szef ochrony, Paul, odchrząknął wymownie. - Muszę panią prosić o opuszczenie terenu biura.
Ava spojrzała na mnie gniewnie.
- Serio? Naprawdę pozwolisz im mnie stąd wywlec, jakbym była jakąś bestią?
- To kolejne pytanie retoryczne. - Usiadłem w fotelu, dając Paulowi znak, by ją wyprowadził.
Mówiła coś jeszcze, ale ja już nie słuchałem. Była dla mnie nikim i chciałem jak najszybciej wymazać z pamięci jej twarz, więc musiałem znaleźć sobie w sieci jakąś chętną na wieczorne bzykanie.