Niezłomne serca Korespondencja między dwiema studentkami z Gazy i z Izraela - Tala Albanna, Miechelle Amzalak

Kup ebooka

33.50 zł
26.80 zł (26,40 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Nos c?urs invincibles

Correspondance entre une étudiante a Gaza et une étudiante en Israël

? Editions Flammarion, Paris, 2025

Copyright ? 2026 for the Polish edition by Wydawnictwo Sonia Draga

Copyright ? 2026 for the Polish translation by Marta Turnau

(under exclusive license to Wydawnictwo Sonia Draga)

Listy Tali i Michelle zostały przełożone z języka angielskiego przez Dimitriego Kriera.

Projekt graficzny okładki: Kinga KosmalskaZdjęcia autorek na okładce: ? Private collections

Wydawnictwo Flammarion i "Le Nouvel Obs" składają podziękowania Mehdiemu Benyezzarowi i Xavierowi Lucasowi za przygotowanie mapy wnoszącej do książki cenne uzupełnienie i wyjaśnienie.

Redakcja: Jolanta Olejniczak-Kulan

Korekta: Edyta Malinowska-Klimiuk, Izabela Sieranc, Joanna Rodkiewicz

Konsultacja arabistyczna: prof. Marek M. Dziekan

Cet ouvrage a bénéficié du soutien du Programme d'aide a la publication Boy-Żeleński de l'Institut français.

Książkę wydano dzięki dofinansowaniu Instytutu Francuskiego w ramach Programu Wsparcia Wydawniczego Boy-Żeleński.

ISBN: 978-83-68543-23-0

Wszelkie prawa zastrzeżone. Nieautoryzowane rozpowszechnianie całości lub fragmentu niniejszej publikacji w jakiejkolwiek postaci jest zabronione i wiąże się z sankcjami karnymi.

Książka, którą nabyłeś, jest dziełem twórców i wydawcy. Prosimy, abyś przestrzegał praw, jakie im przysługują. Jej zawartość możesz udostępnić nieodpłatnie osobom bliskim lub osobiście znanym. Ale nie publikuj jej w internecie. Jeśli cytujesz jej fragmenty, nie zmieniaj ich treści i koniecznie zaznacz, czyje to dzieło. A kopiując ją, rób to jedynie na użytek osobisty.

Szanujmy cudzą własność i prawo!

Polska Izba Książki

Więcej o prawie autorskim na www.legalnakultura.pl

WYDAWNICTWO SONIA DRAGA Sp. z o.o.

ul. Fitelberga 1, 40-588 Katowice

tel. 32 782 64 77, e-mail: [email protected]

www.soniadraga.pl

www.postfactum.com.pl

www.facebook.com/PostFactumSoniaDraga

www.facebook.com/WydawnictwoSoniaDraga

E - wydanie 2026

Przedmowa

Sobota 7 października 2023 roku spadła na wszystkich jak grom z jasnego nieba. Rozpocząłem właśnie pracę w dziale zagranicznym "Le Nouvel Obs". Wcześniej spędziłem wiele miesięcy w Bejrucie, w redakcji "Orient-Le Jour", na mojej pierwszej posadzie w charakterze dziennikarza w samym sercu Bliskiego Wschodu - regionu, który od dawna mnie fascynuje. Miałem już na koncie pierwsze artykuły o Izraelu: na temat powiększających się rozłamów w obrębie społeczeństwa spolaryzowanego najsilniej od czasu objęcia władzy przez najbardziej prawicowy rząd w historii tego kraju, na temat jego przywódcy, Binjamina Netanjahu - równie potępianego, co wielbionego. Swego czasu byłem też w Jerozolimie, zwiedziłem Meczet Al-Aksa, włóczyłem się po plażach i po barach Tel Awiwu. Odkryłem kraj, w którym na sygnał alarmu przeciwlotniczego niektórzy nadal tańczyli w barach, a inni pospiesznie chronili się w piwnicach, z dziećmi w ramionach. Kraj, w którym można usłyszeć głuchy huk przechwytywanego w powietrzu pocisku, pijąc kawę na balkonie. Kraj, gdzie spotyka się buntowniczą młodzież przypominającą cyganerię, palącą jointy o zachodzie słońca na jałowych wyżynach wokół Morza Martwego, umundurowanych żołnierzy patrolujących ulice z przewieszonymi przez ramię karabinami M16, rodziny wiernych przyklejone czołami do Ściany Płaczu. Znałem reportaże na temat Gazy - terytorium odciętego od 2007 roku i przejętego przez Hamas - opisujące więzienie pod gołym niebem o powierzchni 360 kilometrów kwadratowych, obszar bez okna na świat, bez lotniska, z linią graniczną lądową i morską ściśle kontrolowaną przez Izrael. Ale była to także enklawa, w której uniwersytety i biblioteki pękały w szwach, a wskaźnik alfabetyzacji należał do najwyższych w świecie arabskim. Poeci, pisarze, muzycy, dziennikarze i sportowcy opowiadali historię swojego ludu, swojej ziemi. A także historię całego pokolenia ukształtowanego przez traumy i kolejne wojny z Izraelem, zahartowanego w obliczu niedostatku, trudności ekonomicznych, aresztowań i egzekucji dokonywanych przez autorytarny reżim Hamasu.

Od razu zrozumieliśmy, że 7 października nie był tylko kolejnym incydentem w konflikcie izraelsko-palestyńskim, lecz historycznym wydarzeniem. Był to pierwszy od czasu powstania Izraela w 1948 roku masowy atak bojowników palestyńskich na to państwo. Zamaskowani mężczyźni przedostali się na południowe tereny Izraela na zmotoryzowanych paralotniach lub pieszo, by zabić i porwać jak najwięcej cywilów. Podczas gdy wystrzeliwane ze Strefy Gazy w stronę państwa żydowskiego tysiące pocisków przecinały niebo, bojownicy rozproszyli się po drogach otaczających enklawę i wyłonili w kilkunastu miejscach. W kibucach i miastach położonych na południu kraju islamscy terroryści Hamasu polowali na Izraelczyków zgromadzonych podczas rodzinnych obchodów trwającego tydzień religijnego święta. Na rave party w ramach festiwalu Nova1, gdzie nad ranem tysiące młodych ludzi wciąż tańczyły w rytm muzyki techno na terenach położonych kilka kilometrów od Gazy, napastnicy wylądowali, by siać terror i rozpętać piekło. Przez wiele godzin tysiące Izraelczyków, zgromadzonych tłumnie w schronach przeciwlotniczych, ukrytych pod stosami ciał lub w zaroślach, obserwowały, jak barbarzyńcy mordują ich bliskich. Niektórzy zostali zabici, zgwałceni, rozczłonkowani, zwęgleni... Potworny dzień. Akt eksterminacji. Największa masakra Izraelczyków w historii państwa żydowskiego.

W ciągu ostatnich miesięcy byli oficerowie, zaniepokojeni widokiem słabnącej siły militarnej Izraela za czasu rządu składającego się z supremacjonistów i ultranacjonalistów o fanatycznych, niepohamowanych ambicjach, ostrzegali premiera Binjamina Netanjahu przed możliwym atakiem Hamasu - który gromadził zapasy amunicji i przygotowywał siły szturmowe - lecz wszystko to na nic się zdało. Mur o długości 60 kilometrów oddzielający Izrael od Strefy Gazy - naszpikowany setkami radarów, czujników i kamer - nie wytrzymał. Runął mit o niezdobytej izraelskiej twierdzy: 1195 - w tym 815 cywilów z 7 października - oraz 251 jeńców uprowadzonych przez Hamas: mężczyzn, kobiet, dzieci, zwykłych ludzi i żołnierzy, ponownie rozpaliło niemal odwieczny konflikt, którego korzenie sięgają ponad sto lat wstecz, dręczący tę ziemię dwukrotnie "obiecaną".

Odpowiedź armii izraelskiej wymierzona w Gazę nadeszła natychmiast, bezlitosna i niszczycielska. Już 8 października rozpoczęto bombardowanie terytorium palestyńskiego. Blisko dwa miliony mieszkańców zostały zmuszone do opuszczenia swoich domostw i do ucieczki na południe enklawy. Izrael opanował Strefę Gazy i rozpoczął oblężenie. Przerwano dostawy wody pitnej, pożywienia i prądu. Dwadzieścia jeden miesięcy później Gaza jest już jedynie skrawkiem ziemi wymazanym z map, unicestwionym, zdziesiątkowanym, poprzecinanym nowymi korytarzami kontrolowanymi przez Siły Obronne Izraela, w którym zniszczono ponad dziewięćdziesiąt procent szpitali, szkół, budynków religijnych i mieszkalnych... Palestyńczycy ze Strefy Gazy doświadczają skrajnego niedostatku, braku bezpieczeństwa żywnościowego prowadzącego do głodu - jak alarmują dziesiątki organizacji pozarządowych - oraz skazani są na nieustanne przymusowe przesiedlenia. Według raportu Ministerstwa Zdrowia Hamasu, uznawanego za wiarygodny przez Narody Zjednoczone, do dzisiaj zginęło blisko 60 000 mieszkańców Gazy, w tym 19 000 dzieci, a ponad 140 000 zostało rannych. Sześćdziesiąt procent ofiar to kobiety i dzieci2. Więzienie zmieniło się w cmentarz pod gołym niebem. Drzewa genealogiczne zostały rozczłonkowane, zniknęły całe gałęzie rodzinne. Studenci, fotografowie, niemowlęta, chirurdzy, ratownicy medyczni, profesorowie, strażacy, kierowcy, poeci, pisarze... Od początku wojny w Gazie życie straciło 1400 osób wykonujących zawody medyczne3 oraz 200 dziennikarzy4, mimo że nie brali oni udziału w walkach. Katastrofa humanitarna.

Nikt nie jest w stanie wyrwać się z piekielnego wiru, w jakim 7 października pogrążył się Bliski Wschód. Następuje spirala przemocy, zemsty i pychy, w dużej mierze podsycana przez Netanjahu - nie do ruszenia ze swojego stanowiska, obecnie objętego nakazem aresztowania wydanym przez Międzynarodowy Trybunał Karny w Hadze za zbrodnie wojenne i zbrodnie przeciwko ludzkości. Od tamtej pory Izrael liczy swoje ofiary. Pięćdziesięciu obywateli - w tym 27 uznanych za zmarłych5, zabitych przez strażników więziennych lub w atakach bombowych - pozostaje w niewoli w Strefie Gazy, w potwornych warunkach, blisko 2 lata od porwania. Istna tortura dla rodzin. Niewyrażalne cierpienie dla narodu, który nadal usiłuje uleczyć rany, jakie mu zadano 7 października, gdy cały lud został pozbawiony prawa do wspólnego istnienia. Dzień ten wstrząsnął światem, ujawniając odrodzenie się antysemityzmu i polityczne nadużycia wszelkiego rodzaju. Tymczasem część świata oskarża Izrael o ludobójstwo przeciwko ludności palestyńskiej.

Jak opowiedzieć tę wojnę? My, dziennikarze, bardzo szybko zderzyliśmy się z faktem, że Izrael uniemożliwił mediom wstęp do Strefy Gazy. To ogromne utrudnienie dla prasy. Aby opisać rzeczywistość, by zdać relację, potrzebujemy twarzy, zasłyszanych słów, uchwyconych chwil, wywiadów, świadectw, czynów. Musieliśmy ograniczyć się do kontaktów z Palestyńczykami z Gazy we wczesnych godzinach porannych lub późnym wieczorem, kiedy na ich telefonach pojawiało się kilka kresek zasięgu. Podczas gdy Gaza pogrążała się w wojnie toczonej za zamkniętymi drzwiami, musieliśmy podwoić wysiłki, by przekazać naszym czytelnikom informacje o dramacie rozgrywającym się w tej enklawie.

Być może dlatego, że sam mam 26 lat, bardzo szybko podjąłem próbę oddania głosu młodym wciągniętym w tę tragedię i przytłoczonym łoskotem broni. Pięćdziesiąt procent Izraelczyków i siedemdziesiąt procent mieszkańców Strefy Gazy ma poniżej trzydziestu lat. Ruszyłem na poszukiwania na platformach społecznościowych, w internecie, a także za pośrednictwem osobistych kontaktów, świadectw tych ludzi uwikłanych w wojnę - więźniów nierozwiązywalnego konfliktu. W grudniu 2023 roku oddałem więc pióro czterem młodym kobietom - dwóm Izraelkom i dwóm Palestynkom - z których każda zgodziła się napisać po tekście do naszego dziennika.

Nawar Dijab, studentka Uniwersytetu Al-Azhar, uciekła z Gazy z bagażem składającym się ze spodni, bluzki i paczki makaronu, ponieważ sądziła, że wyjeżdża na krótko. Dwa miesiące później znajdowała się na samym południu Strefy Gazy, w pobliżu granicy z Egiptem, w namiocie, daleko od swojego mieszkania, w którym jej długa balowa suknia z cekinami czekała na uroczystość wręczenia dyplomów. Rebecca A., młoda izraelska programistka z Jerozolimy, zwierzyła się, że prześladują ją oczy Kfira Bibasa, dziesięciomiesięcznego niemowlaka wziętego 7 października do niewoli przez Hamas. Tala Al-Banna, młoda Palestynka, pisała o swojej tęsknocie za deszczowymi dniami, za zapachem ziemi, asfaltu i mokrych drzew, za odgłosem kropel uderzających o szyby... O emocjach zagłuszonych przez bombardowania, syreny i krzyki, tłumionych zapachem krwi, prochu i stęchlizny. Wreszcie Maya, izraelska studentka mieszkająca w Wielkiej Brytanii, opowiadała o powrocie do swojego odmienionego kraju: sparaliżowanego, pełnego żołnierzy z karabinami, wstrząśniętego i wciąż przerażonego atakiem Hamasu.

Świadectwa te były niezwykle mocne i wzruszające. Czułem dumę, widząc, że ukazują się na stronie "Le Nouvel Obs", że daję głos tym czterem młodym kobietom. Zauważyłem jednak, że żadna z nich nie wspomina o innych. O sąsiadach, z którymi przecież dzieli ten świat. Wydawało się, że żadna nie widzi - a jeszcze mniej rozumie - co się dzieje po drugiej stronie granicy. Dwie strony dotkliwie zranione, karmione pragnieniem odwetu i zemsty. Dwa obozy liczące swoich zmarłych.

Tak właśnie wpadłem na pomysł: a gdyby one pisały do siebie? Gdyby każda czytała słowa drugiej i na nie odpowiadała? Sytuacja wydawała się bardziej napięta niż kiedykolwiek, ale miałem wrażenie, że podobne wymiany już kiedyś się zdarzyły. Zacząłem przeszukiwać historię pod kątem korespondencji między Izraelkami i Palestynkami. Wiele z nich - realnych, literackich lub fikcyjnych - ujrzało już światło dzienne. Trafiłem na Listy do mojego palestyńskiego sąsiada6, serię tekstów napisanych przez Yossiego Kleina Haleviego, izraelskiego pisarza i dziennikarza, adresowanych do wymyślonego palestyńskiego sąsiada mieszkającego po drugiej stronie wzgórza we Wschodniej Jerozolimie. Początek jego listu mną wstrząsnął:

Nazywam Pana "sąsiadem", ponieważ ani nie znam Pana nazwiska, ani nie wiem niczego osobistego na Pana temat. W okolicznościach, w jakich się znaleźliśmy, słowo "sąsiad" jest być może zbyt poufałe, by określić naszą relację. Jesteśmy intruzami w naszych snach, profanujemy sobie nawzajem uczucie "bycia u siebie". Jesteśmy żywymi wcieleniami naszych najgorszych historycznych koszmarów. Czy aby sąsiadami? Ale nie wiem, jak inaczej Pana nazwać.

Kiedyś myślałem, że w końcu naprawdę się spotkamy, i piszę do Pana z nadzieją, że wciąż jest to możliwe. Wyobrażam sobie Pana w domu, gdzieś na wzgórzu naprzeciwko, tuż za moim tarasem. Nie znamy się, a jednak nasze egzystencje są powiązane. Wpadliśmy w pułapkę - Pan i ja - w cyklu pozornie bez wyjścia [...].

Czy pozostał nam inny wybór, jak tylko dzielić tę ziemię? A przez to rozumiem: dzielić ją faktycznie i w myśli. Musimy nauczyć się przyjmować opowieści tego drugiego. Dlatego uporczywie do Pana piszę, dlatego staram się wyciągnąć rękę na tę niewielką odległość - a zarazem przez ogromną przepaść - która dzieli Pana wzgórze od mojego7.

Następnie odkryłem historię Danieli Norris, byłej doradczyni w Stałej Misji Izraela, oraz Shireen Anabtawi, członkini delegacji palestyńskiej przy ONZ. Po spotkaniu w Genewie każda z kobiet wróciła do siebie - jedna do Tel Awiwu, druga do Ram Allahu - po czym rozpoczęły trwającą osiemnaście miesięcy korespondencję (od 2008 do 2009 roku).

Była też powieść Une bouteille dans la mer de Gaza (Butelka w wodach Gazy) autorstwa Valérie Zenatti z 2005 roku. Ta fikcyjna opowieść przedstawia korespondencję mailową między Tal, izraelską nastolatką zbuntowaną przeciwko przemocy i konfliktowi izraelsko-palestyńskiemu, a Na'imem, młodym Palestyńczykiem z Gazy. Wymiana ta zaczyna się od listu umieszczonego w butelce i wrzuconego do morza.

Dwadzieścia lat później tekst ten, mimo iż fikcyjny, pozostaje nadal głęboko aktualny. W jaki sposób po 7 października mogłaby się nawiązać rozmowa między Izraelką a mieszkanką Gazy? Twarzą w twarz byłoby to niemożliwe. Za pośrednictwem mediów społecznościowych czy telefonu - zbyt niebezpieczne, bo linie są ściśle nadzorowane. W epoce smartfonów i technologicznych nowinek to właśnie forma listu wydawała się najskuteczniejsza. Wybrałem więc tę powolną metodę, idącą pod prąd medialnej natychmiastowości - wiedzieliśmy już, że ta wojna może potrwać - która dawała obu bohaterkom czas na rozważania i analizę, przelanie na papier najbardziej intymnych myśli oraz - być może - lepsze zrozumienie drugiej strony. Projekt epistolarny miał również na celu stworzenie pomostu między narodami rozdzielonymi przez mur. Wiedziałem, że wpisuje się on w historię "Le Nouvel Obs", dziennika, który od zawsze pragnął udzielać głosu przeciwstawnym obozom i wspierać język pokoju.

Trzeba było jeszcze znaleźć bohaterki. Od zawsze zależało mi na wsłuchaniu się w głos młodego pokolenia, które nigdy nie zaznało innej władzy w swoim kraju niż tej sprawowanej przez podżegaczy wojennych. Postanowiłem więc porozmawiać z Talą Albanną - dwudziestoletnią Palestynką z Gazy, z którą utrzymywałem już kontakt i która niegdyś pisała dla "Le Nouvel Obs". Przeczytałem wiele z jej tekstów opublikowanych na anglojęzycznej stronie We are not Numbers, utworzonej w 2014 roku przez pewnego amerykańskiego dziennikarza i poetę Refaata Alareera - zamordowanego przez siły izraelskie w 2023 roku - we współpracy ze stowarzyszeniem Euro-Mediterranean Human Rights Monitor. Kolektyw ten kształci w pisaniu wielu młodych Palestyńczyków z Gazy.

Tala jest młodą, utalentowaną kobietą, studentką prawa na Uniwersytecie Al-Azhar, pisarką walczącą o prawa człowieka. Wywodzi się z rodziny należącej do klasy średniej, jest najstarszą z sześciorga rodzeństwa, wnuczką Ahmada, ważnej osobistości Autonomii Palestyńskiej, która przyczyniała się do ustanowienia jej siedziby w Gazie i na Zachodnim Brzegu po porozumieniach z Oslo z 1993 roku, oraz córką Imada, urzędnika w Gazie, zawieszonego w obowiązkach po przejęciu władzy przez Hamas. Jej rodzina jest zaangażowana w walkę o ojczyznę i pokój. Po 7 października, aby uciec przed bombardowaniami i inwazją lądową armii izraelskiej, musiała opuścić swoją dzielnicę w Gazie, na północy enklawy, zostawiając za sobą dom oraz ulubioną kawiarnię, Baba Roti, w której uczyła się na zajęcia z prawa i czytała powieść o miłości, Poranki w Dżeninie8, autorstwa Susan Abulhawy, pisarki o palestyńsko-amerykańskich korzeniach. To właśnie jej - młodej kobiecie, która nazywa się molem książkowym, bo pożera wszystkie lektury, jakie wpadną jej w ręce, zapalonej miłośniczce palestyńskiego haftu i zielonej herbaty, kokietce uwielbiającej malować paznokcie i pielęgnować twarz, ambitnej studentce, która marzy o studiach w brytyjskim Oksfordzie - zaproponowałem ten projekt i sam również wrzuciłem butelkę do morza.

3 marca 2024, godzina 11.00

Cześć, Talo. Mam nadzieję, że jesteś bezpieczna. Mam dla Ciebie propozycję. Nie wiem, czy ją przyjmiesz, ale zaryzykuję. Chciałbym doprowadzić do rozmowy między Tobą a Izraelką w Twoim wieku, żebyście mogły nawzajem opowiedzieć sobie o swoich doświadczeniach. Nie będziesz z nią rozmawiać twarzą w twarz, będziecie się komunikować wiadomościami przesyłanymi przez WhatsAppa za moim pośrednictwem. Rozmowy będą publikowane na stronie naszego dziennika. Będziesz mogła opowiedzieć historię swojego narodu, napisać o tym, co Cię złości, co przeraża, co w tej wojnie rozumiesz, a czego nie. Będziesz mogła jej zadawać pytania, wyrażać swoje obawy. Jedyną zasadą tej konwersacji będzie szacunek do drugiej strony. Co o tym sądzisz?