Ninja Księżniczki. Różowa masakra - Agata Komosa-Styczeń

Kup ebooka

27.99 zł
23.23 zł (20,99 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Jestem Lotka

Mieliście kiedyś osiem lat? No to pewnie wiecie, że nie jest fajnie! Ja mam właśnie tyle i osobiście uważam, że to najgorszy wiek. Nie jestem już jakąś tam słodką przedszkolaczką. Taką mogącą robić wokół siebie bałagan, bo ciągle jest mała. I daleko mi jeszcze do nastolatki, która ma własny telefon i pomalowane paznokcie. Innymi słowy, nic mi nie wolno! Masakra! A akurat robienie bałaganu to jedna z moich największych supermocy. Chociaż istnieje jeszcze coś. Ja i moje dwie koleżanki, Ela i Zuza, jesteśmy superksiężniczkami ninja! Tajniackimi księżniczkami! Wiemy o wszystkim, co się dzieje w szkole. Potrafimy śledzić niczym najzwinniejsze śledzie. Rozwiązujemy każdą zagadkę. Ja wolałabym być wojowniczką ninja, ale Ela kocha księżniczki i księżniczkowanie. Dlatego uznałyśmy, że księżniczki ninja też będą okej. Bo niby kto nam zabroni?

Zastanawiacie się może, po co takie umiejętności ośmiolatkom? To chyba nigdy nie byliście w naszej szkole, w której co rusz wybuchają jakieś afery. I gdyby nie nasza trójka, to pewnie kamień na kamieniu tam by nie pozostał.

Nazywam się Lotka. Tak naprawdę to Leokadia, ale kto by się męczył i cały czas wymawiał takie długie imię.

Pewnie chcielibyście się o mnie dowiedzieć czegoś więcej. No dobrze, chociaż księżniczka ninja powinna być trochę bardziej tajemnicza. Ale umówmy się, że wszystko zostanie między nami, okej? Mieszkam z mamą, starszym bratem i najgorszym jamnikiem na świecie - Adelą. Mama zajmuje się cyferkami i nieustannie coś liczy. Mój brat Alek mówi, że ona jest księgową - ale jak dla mnie to zupełnie nie ma sensu. Bo jak sama nazwa wskazuje, księgowa powinna zajmować się księgami. A moja mama przesiaduje głównie przed komputerem. I co chwilę wzdycha i łapie się za głowę. Ten gest to najpewniej jej znak szczególny, bo to samo robi, gdy wchodzi do mojego pokoju. Albo kiedy patrzy na kolejne spodnie, które przetarłam na kolanach. Mama czasem mówi, że mózg jej eksploduje od tych liczb. Ale ja na szczęście nie widzę, żeby jej łepetyna jakość szczególnie puchła i miała wybuchać. Więc chyba mnie trochę oszukuje.

Alek jest ekstra i co ważniejsze - ma już naście lat. Jest wysoki i chudy jak szczypiorek i pewnie właśnie dlatego gra w szczypiorniaka, czyli w piłkę ręczną. Uwielbiam chodzić na jego mecze, bo można tam skakać i krzyczeć, czego normalnie nie wolno mi robić. A ja to uwielbiam. Prawie tak bardzo jak Adela, nasza jamniczka. No, ona może nie krzyczy, tylko szczeka, ale za to bardzo głośno. Adela jest zarazem najgorsza i najlepsza. Najgorsza, bo warczy na wszystkich, którzy nie są mną, i wtedy tak zabawnie marszczy nos. Trzeba z nią uważać na spacerach, bo nienawidzi rowerzystów, małych dzieci, rolkarzy, spódnic, luźnych spodni i białych adidasów. Prawda jest taka, że Adela w ogóle mało rzeczy lubi. Ale najistotniejsze jest to, że uwielbia mnie. I właśnie dlatego jest najlepsza. Tylko ja mogę ją głaskać po brzuszku, uszku, a nawet bawić się tymi słodkimi miękkimi poduszkami na jej łapkach.