HUMBERT Z ROMANS
I JEGO TRAKTAT
O głoszeniu i słuchaniu słowa
Bożego
WSTĘP
W STALLACH GOTYCKIEJ
KATEDRY w angielskim Ripon znajduje się piętnastowieczna
drewniana płaskorzeźba przedstawiająca dominikańskiego
kaznodzieję w trakcie spełniania officium
praedicationis[1]. Dzieło to nie jest laudacją na
cześć Zakonu Kaznodziejów, ale jednoznaczną i raczej agresywną jego
karykaturą. Kaznodzieja został przedstawiony jako lis, który ubrany
w zakonny habit, stoi na ambonie i poucza swoje oryginalne audytorium,
złożone z kur, kaczek i baranów. Oczywiście, zaistnienie tego typu
karykaturalnego wyobrażenia należy interpretować przede wszystkim
w kontekście znanych także w Polsce licznych i głośnych sporów
między dominikanami a klerem diecezjalnym. Krytyka dominikanów
nie pojawiała się jednak wyłącznie poza zakonem. Sami bracia
także dostrzegali i otwarcie piętnowali niechlubne strony swojego
życia i działalności. To właśnie czternastowieczni dominikańscy
przełożeni i reformatorzy - o czym niedawno przypomniał Michael
A. Vargas - przyrównywali swoją pracę i wysiłki do "tresowania
kłębowiska żmij"[2]. Trzeba jednak mocno podkreślić, że krytyczna samoocena
nie była celem samym w sobie, ale pełniła funkcję narzędzia
pozwalającego utrzymać wysokie standardy życia zakonnego. Niewątpliwie
jednym z tych dominikanów, którzy nie tylko dbali, ale wręcz
"walczyli" słowem i piórem o wykształcenie świętych,
dojrzałych i skutecznych kaznodziejów, był piąty generał zakonu
- Humbert z Romans.
HUMBERT Z ROMANS
Humbert urodził się około 1194 roku
w małym francuskim miasteczku Romans (Romans-sur-Is?re), nieopodal
Valence, w diecezji Vienne[3]. Nie posiadamy żadnych dokładnych informacji
na temat jego najbliższej rodziny. Humbert był najmłodszy
z licznego rodzeństwa i - jak podaje Gerard de Fracheto,
autor sławnego dzieła Żywoty braci
(Vitae fratrum) - cieszył się wyjątkową
miłością swego ojca[4]. Rodzice dbali o dobre wykształcenie dzieci i przynajmniej
dwóch ich synów zostało wysłanych na dalsze studia. Starszy,
nieznany z imienia brat Humberta podjął studia prawnicze najpierw
w Bolonii, a później w Paryżu. Po zakończeniu edukacji wstąpił
do zakonu kartuzów, gdzie miał "prowadzić święte życie"
(sanctissime vixit)[5]. Do szkół paryskich został posłany również
sam Humbert. Najpierw zdobył on stopień mistrza sztuk
wyzwolonych, a następnie podjął dalsze studia w zakresie
prawa kanonicznego. W tym samym czasie, w tajemnicy przed swoimi
przyjaciółmi, słuchał także wykładów z teologii. W Paryżu
Humbert zetknął się z braćmi kaznodziejami i ich charyzmatycznym
generałem - mistrzem Jordanem z Saksonii[6]. Po długich rozmyślaniach, 30 listopada
1224 roku Humbert dołączył do dominikanów z konwentu
św. Jakuba. W Żywotach braci odnajdujemy taki
oto poruszający i wiarygodny opis okoliczności wstąpienia Humberta
do zakonu:
Pewnego świątecznego dnia Humbert poszedł do
swojego kościoła parafialnego. Wysłuchał śpiewanych nieszporów
i po ich zakończeniu, gdy z kościoła wyszli już wszyscy studenci,
pozostał jeszcze na nabożeństwie za zmarłych. W czasie czytania
podszedł do niego proboszcz, człowiek prosty, acz bardzo prawy,
i zwrócił się do niego z tymi słowami: "Najdroższy, czy jesteś
moim parafianinem?". Humbert odpowiedział: "Księże, należę do
tego kościoła". Na to kapłan odrzekł: "Dobrze, skoro zatem jesteś
moim parafianinem, chcę ci coś szczerze i otwarcie powiedzieć. Czy
pamiętasz, co obiecałeś Panu w chrzcie świętym?". Humbert
odpowiedział: "Cóż takiego obiecałem?". Proboszcz odparł:
"Obiecałeś, że wyrzekniesz się Szatana i jego nieprawości. Kapłan
bowiem, który cię chrzcił, zapytał: "Czy wyrzekasz się Szatana
i jego nieprawości?", a ten, kto cię przyniósł, odpowiedział za
ciebie: "Wyrzekam się"". Humbert zdziwiony spytał: "Dlaczego
w ogóle o tym mi mówisz?". Na to proboszcz: "Najdroższy,
dlatego, że jest wielu studentów, którzy zadręczają się,
studiując w Paryżu, a jednak ostatecznie nic nie osiągają,
wyłącznie szatańską próżność. Mówią oni bowiem w swym sercu:
"Kiedy będę studiował w Paryżu i zostanę mistrzem takiego
a takiego kierunku, wtedy wrócę w swoje strony, będę sławny,
uważany za wielkiego duchownego, wszyscy będą mnie szanować;
zyskam przywileje, będę zdobywał kolejne szczeble kariery"
i tym podobne rzeczy. Co jest w tych słowach, jeśli nie szatańska
próżność? Najdroższy, uważaj, byś nie studiował z tych właśnie
powodów. Spójrz, jak wielu nauczycieli i duchownych, odkrywszy,
że wszystkie ich dotychczasowe wysiłki zmierzały do diabelskiej
pychy i zdobywania pozycji, nawraca się i zostawia ten świat, by
w końcu wstąpić do braci z konwentu św. Jakuba". Gdy kapłan to
powiedział, zakończyło się właśnie pierwsze czytanie i celebrans
rozpoczął responsorium: Biada mi, Panie, ponieważ wielce
zgrzeszyłem w życiu moim; gdzież ucieknę, jeżeli nie do Ciebie
samego? Z jednej strony niezwykłe słowa proboszcza,
z drugiej śpiew celebransa - jakby dwie trąby dotknęły serce
Humberta i poruszyły go niezwykłym żalem i obfitym płaczem. Po
wyjściu stamtąd, dokądkolwiek szedł i gdziekolwiek był, niósł
te słowa wyryte we wnętrzu, a szczególnie słowa tego responsorium:
Cóż zrobię, nieszczęsny? Dokąd się ucieknę?
Gdy zatem pojawiały się one nieustannie w sercu Humberta, jakiś
tajemniczy głos w jego duszy odpowiadał mu: "Nie ma żadnego
miejsca, gdzie mógłbyś się schronić, tylko klasztor Braci
Kaznodziejów". (...) Po kilku dniach Humbert poszedł do znajomych
braci ze św. Jakuba i umówił się z nimi, że wstąpi do zakonu po
oddaniu długów. (...) Młodzieniec ten wstąpił do zakonu w dzień
Błogosławionego Andrzeja[7].
Bardzo szybko współbracia Humberta
docenili jego przymioty intelektualne. Już w 1226 roku powierzono
mu funkcję lektora konwentualnego w Lyonie, a w 1236 roku tamtejsza
wspólnota wybrała go na urząd przeora. Cztery lata później urząd
prior conventualis zamienił on na prior
provincialis prowincji rzymskiej. W tym czasie jego
wyjątkowe zdolności i osobowość zostały dostrzeżone również
przez najwyższych dostojników kościelnych. Aż dwukrotnie był on
kandydatem na urząd papieża, najpierw po śmierci Grzegorza IX (1241
r.), a później po dwuletniej sediswakancji w roku 1243. W 1246
roku powrócił do Paryża i objął urząd prowincjała Prowincji
Francji jako następca pierwszego dominikańskiego kardynała
i sławnego biblisty Hugona de Santo Caro[8]. W czasie tego drugiego prowincjalatu rozpoczął pracę
nad przygotowaniem lekcjonarza, który miał być używany w całym
zakonie.
Zwieńczeniem jego kariery zakonnej,
a zarazem najlepszym świadectwem szacunku, jakim niewątpliwie
cieszył się wśród braci, było powierzenie mu na kapitule
generalnej w Budzie 31 maja 1254 roku urzędu generała Zakonu
Kaznodziejskiego[9]. Ponadto kapituła postawiła go na czele
komisji odpowiedzialnej za przejrzenie i ponowne opracowanie
zarówno całego oficjum liturgicznego, wraz z wszystkimi
księgami liturgicznymi, jak i dotychczasowej wersji
Księgi Konstytucji (Liber
Constitutionum). W wyniku
prac tej komisji powstała nowa redakcja dominikańskich
tekstów liturgiczno-prawnych, zebranych w tzw. Codex
prototypus[10]. Po potwierdzeniu przez kapitułę
w 1255 roku teksty te zostały uroczyście promulgowane
w roku 1256[11]. Należy zauważyć, że jedną z nowości wprowadzonych
przez Humberta było podzielenie całości Konstytucji na
lectiones, czyli fragmenty tekstu,
które miały być czytane w trakcie różnego typu zajęć
wspólnotowych[12]. W 1256 roku w czasie kapituły generalnej
Humbert zwrócił się z prośbą do wszystkich prowincjałów
o przysyłanie wszelkich informacji na temat wybitnych dominikanów
oraz ich działalności. Konkretnym rezultatem tego apelu było
sporządzenie kilka lat później wspomnianego już zbioru opowieści
zatytułowanego Żywoty braci (Vitae
fratrum)[13]. Cechą charakterystyczną rządów Humberta była
wyjątkowa troska o działalność misyjną zakonu. W tej sprawie
ogłosił on kilka listów okólnych, zachęcających braci do wyjazdu
na misje. W sławnym liście z 1256 roku Humbert trzeźwo zauważył,
że tym, co może powstrzymywać braci przed zgłaszaniem się do
tego dzieła, jest "miłość własnego kraju i nieznajomość
języków obcych". Dodajmy tylko, że ku zaskoczeniu samego Humberta
jego prośba o dominikańskich ochotników spotkała się z tak
entuzjastyczną odpowiedzią, że nie można było przyjąć wszystkich,
którzy się zgłosili[14]. Humbert zajmował się nie tylko sprawami swoich
współbraci, ale również mniszek dominikańskich. W 1259
roku wydał uporządkowane i poprawione Konstytucje
mniszek. Teksty te, uznane za obowiązujące
przez wszystkie klasztory dominikanek, stanowiły
ich prawa aż do 1932 roku[15]. Na koniec wspomnę jeszcze o jednej, oryginalnej
i przełomowej inicjatywie Humberta. Generał, widząc, że liczne
konflikty z duchowieństwem świeckim wyraźnie osłabiają aktywność
zakonu, a nawet zagrażają jego przywilejom, postanowił zawiązać
porozumienie z franciszkanami. W 1255 roku wspólnie z generałem
Braci Mniejszych wystosował on specjalny list do dominikanów
i franciszkanów, w którym sformułowane zostały na przyszłe stulecia
fundamentalne zasady współpracy obu zakonów. Pakt ten - dodajmy -
nigdy nie został odwołany[16].
Po prawie dziesięciu latach pełnienia
oficjum przez Humberta kapituła generalna zakonu w Londynie, biorąc
pod uwagę prośbę samego Humberta, jak i stan jego zdrowia, przyjęła
jego rezygnację. Humbert powrócił do konwentu w Lyonie, w którym
też powstała większość jego pism, w tym również interesujący nas
traktat De eruditione praedicatorum. Na początku
lat 70. XIII wieku Humbert, na osobistą prośbę papieża Grzegorza X,
zaangażował się jeszcze jako ekspert w prace Soboru Lyońskiego
II.
Humbert zmarł 14 lipca
1277 roku w klasztorze w Valence i tam też został
pochowany[17]. Wśród braci cieszył się opinią człowieka
wybitnego i świętobliwego, dlatego też - pomimo braku
oficjalnego zatwierdzenia ze strony Kościoła - przy jego
imieniu często możemy spotkać tytuł błogosławionego
(beatus)[18].
TRAKTAT
O głoszeniu i słuchaniu słowa Bożego
Według katalogu sporządzonego przez Tomasza
Kaeppeliego OP, Humbert z Romans pozostawił po sobie dwadzieścia
cztery dzieła, w tym komentarze i traktaty oraz kilkanaście
kolekcji listów i kazań[19]. Najczęściej kopiowanymi i zapewne czytanymi tekstami
Humberta były trzy jego dzieła: Epistola de tribus
substantialibus religiosorum[20], Tractatus de dono
timoris[21] oraz prezentowany tutaj traktat De eruditione
praedicatorum[22]. Dokładna data powstania
De eruditione praedicatorum nie
jest znana. Najprawdopodobniej jego genezy należy
poszukiwać w latach 1267-1277[23]. Do naszych czasów zachowały się dwadzieścia
trzy kopie rękopiśmienne tego traktatu[24]. Biorąc pod uwagę fakt, że De eruditione
praedicatorum powstało pod koniec życia Humberta,
dzieło to stanowi wyjątkowo dojrzałą syntezę teorii i praktyki
kaznodziejskiej, pogłębionego namysłu nad teologią przepowiadania
i realiów codziennej posługi duszpasterskiej. Powiedzmy już na
wstępie, że dla Humberta - co wyraził wprost w XXI rozdziale swego
dzieła - głoszenie słowa Bożego było najwznioślejszym dziełem
miłosierdzia względem bliźniego oraz najwyższą formą uwielbienia
Boga. To dość oryginalne twierdzenie stanowi klucz interpretacyjny,
pozwalający zrozumieć i właściwie odczytać wszystkie nauki zawarte
w prezentowanym traktacie.
Chociaż De eruditione
zostało napisane przez dominikanina, to jednak w odróżnieniu od innych
dzieł Humberta, nie miało ściśle określonego adresata. Odbiorcą
mógł być każdy duchowny, zarówno dominikanie, jak i inni kaznodzieje
zakonni lub diecezjalni.
Traktat został skonstruowany wokół siedmiu
zagadnień, podzielonych na czterdzieści pięć rozdziałów. Humbert
niewątpliwie poświęcił wiele czasu i wysiłku, by stworzyć
dzieło przejrzyste, użyteczne i łatwe w odbiorze. Niemniej jednak
współczesny czytelnik może napotkać pewne trudności w interpretacji
niektórych fragmentów. Dlatego też, prezentując najważniejsze
tematy poszczególnych części, postaram się dołączyć kilka
komentarzy historyczno-teologicznych, które - mam nadzieję -
uczynią lekturę traktatu Humberta z Romans jeszcze bardziej owocną
i przyjemną.
W pierwszej sekcji traktatu
(I. Natura i przymioty tej posługi) autor
zaprezentował rozbudowaną teologię kaznodziejstwa. Głoszenie
słowa zostało przedstawione jako niezbędne i główne narzędzie
zbawiania świata, ludzi i samego kaznodziei. Humbert jednak
nie zatrzymał się wyłącznie na ukazaniu licznych korzyści
płynących z samego głoszenia. Po teoretycznym wstępie szybko
przeszedł do kwestii praktycznych i z wyrafinowanego teologa
przemienił się w doświadczonego i twardo stąpającego po ziemi
nauczyciela. Dominikanin trzeźwo zauważył, że kaznodziejstwo
jest generalnie trudną sztuką i dobrych kaznodziejów jest bardzo
niewielu. Zdaniem Humberta głosiciel, przygotowujący się do posługi,
powinien skupić się tylko na trzech aktywnościach: studiowaniu,
obserwowaniu innych kaznodziejów i modlitwie. Co się natomiast
stanie, gdy głosiciel zaniedba lub zaniecha tych czynności? Humbert,
odpowiadając, przedstawił kilka negatywnych przykładów,
wśród których znalazły się portrety na przykład kaznodziejów
oderwanych od rzeczywistości i problemów słuchaczy, niewolników
własnych pomysłów, nieprzygotowanych, groteskowych czy po prostu
głupich. Wspomniał choćby o takich "antykaznodziejach", których
głoszenie przypominało pracę kościelnych śpiewaków, odśpiewujących
jakąś przepisaną na dany okres liturgiczny pieśń, niezwracających
przy tym w ogóle uwagi na to, co śpiewają ani komu śpiewają -
słuchacze są dla nich po prostu nieważni. Ta pierwsza sekcja jest
doskonałą próbką oryginalnego stylu Humberta i zapowiedzią tego,
co czeka czytelnika w dalszych partiach jego traktatu-poradnika.
W kolejnej części Humbert skupił
się wprost na osobie kaznodziei (II. Przymioty potrzebne
kaznodziei). Kaznodzieja, oprócz osobistej pobożności, musi
także posiadać odpowiednią wiedzę, na którą składa się znajomość
kolejno: Biblii, stworzenia i świata, historii, prawa kościelnego,
symboliki chrześcijańskiej, psychologii i w końcu samego Ducha
Świętego, którego natchnienie i obecność uzupełnia wszelkie
niedostatki. Dominikanin wymagał od kaznodziejów wiedzy nie tylko
teologicznej, ale również z zakresu nauk przyrodniczych. Potrzebę
takiej erudycji uzasadniał współczesny Humbertowi Henryk
z Gandawy, który pisał, że "argumenty odnoszące się do
poznania prawd wiecznych pochodzą nader często z nauk świeckich,
traktujących o rzeczach stworzonych". Rolą tych argumentów nie
było jednak dowodzenie, jak w naukach przyrodniczych, ale pobożne
budowanie słuchaczy[25]. Humbert zaakcentował również wagę umiejętności
retorycznych w posłudze głoszenia, czemu poświęcił osobny rozdział,
zatytułowany Wymowa kaznodziei.
Na nieco dłuższy komentarz zasługuje
fragment z dwunastego rozdziału, w którym Humbert poruszył
zagadnienia płci, wyglądu, kondycji fizycznej, wieku i pozycji
społecznej kaznodziei. Autor postanowił precyzyjnie odpowiedzieć na
pytanie, dlaczego kobiety nie mogą głosić kazań. Humbert mógłby
się ograniczyć do zacytowania odpowiedniego fragmentu biblijnego:
"Nie pozwalam zaś niewieście nauczać" (1 Tm 2,12), ale postanowił
podać jeszcze cztery pozabiblijne argumenty, uzasadniające wykluczenie
kobiet z posługi kaznodziejskiej. Wiedział bowiem, że poruszona
kwestia wzbudza ciekawość i kontrowersje. Zatrzymajmy się przy dwóch
pierwszych argumentach, które mogą u współczesnego odbiorcy rodzić
największe problemy interpretacyjne. Czytamy w traktacie: "Pierwszym
powodem jest niedostatek trzeźwego osądu (defectus
sensus)[26] u kobiety; przyjmuje się bowiem, że brak ten jest bardziej
właściwy kobiecie niż mężczyźnie. Drugi to podporządkowana pozycja
(conditio subiectionis) właściwa kobiecie,
podczas gdy kaznodzieja zajmuje wyższe miejsce!". Powyższy
fragment bezsprzecznie dowodzi, że Humbert był "dzieckiem swojej
epoki", epoki z pewnością niemizoginicznej, ale niewątpliwie
patriarchalnej, w której mężczyzna zajmował uprzywilejowaną pozycję
i posiadał pełnię praw[27]. Podejście to dobrze i krótko wyraził współczesny
Humbertowi, najwybitniejszy myśliciel XIII wieku św. Tomasz z Akwinu:
"Zarówno w mężczyźnie, jak i w kobiecie widnieje obraz Boga (...)
ze względu na naturę myślącą. (...) Pod jakimś jednak ubocznym
względem w taki sposób obraz Boga znajduje się w mężczyźnie,
w jaki nie znajduje się w kobiecie: bo mianowicie mężczyzna jest
początkiem i celem kobiety, tak jak Bóg jest początkiem i celem
całego stworzenia. Stąd też Apostoł po słowach: "Mężczyzna (...)
jest obrazem i chwałą Boga, a kobieta jest chwałą mężczyzny",
uzasadnia to twierdzenie, dodając: "To nie mężczyzna powstał
z kobiety, lecz kobieta z mężczyzny. Podobnie też mężczyzna
nie został stworzony dla kobiety, ale kobieta dla mężczyzny"
(1 Kor 11,7-9)"[28]. Warto pamiętać, że w czasach Humberta edukacja była
dostępna wyłącznie dla mężczyzn, którzy uczyli się w szkołach
różnego typu, od parafialnych po uniwersytety; w szkołach
kolegiackich i katedralnych poznawali oni podstawy wiedzy w ramach
trivium i quadrivium,
których w pełnym wymiarze nauczano na wydziale sztuk wyzwolonych
na uniwersytetach. Kobiety nie mogły uczęszczać do szkół
powszechnych[29]. W konsekwencji brak odpowiedniego przygotowania
intelektualnego skutecznie uniemożliwiał kobietom podejmowanie
publicznej działalności dydaktycznej. Humbert, wspominając
o "niedostatku trzeźwego osądu" (defectus
sensus) u kobiet, wziął pod uwagę ich obiektywne
nieprzygotowanie merytoryczne. Ponadto w wypowiedzi dominikanina możemy
odnaleźć echo dziś powszechnie zarzuconego poglądu filozoficznego,
według którego - jak czytamy choćby u św. Tomasza z Akwinu
- "kobieta z natury jest podległa mężowi, gdyż z natury
mężczyzna ma większe rozeznanie rozumu (discretio
rationis)"[30]. Zgodnie z klasyczną antropologią, na której też
wychował się w XIII wieku Humbert z Romans, umysł ludzki
posiada dwa wymiary: męski i kobiecy. Umysł męski, określany
terminem ratio, aby zrozumieć, musi niejako
ująć przedmiot i rozważyć go z każdej strony. Umysł kobiecy
natomiast, nazywany intellectus, jest intuicyjny,
nastawiony na bezpośrednie doznania rzeczywistości; kontemplacja
i intuicyjne ujęcie bytu (simplex intuitus) jest
dziełem intellectus. Dzięki temu, co gromadzi
intellectus, możliwa jest dalsza refleksja, ocena
i rozeznanie, które dokonują się w ratio. Ratio
i intellectus zatem nawzajem się potrzebują
i dopełniają. W średniowieczu przyjmowano, że
ratio dominuje u mężczyzn, a intellectus
u kobiet. Ponieważ kaznodziejstwo oraz słuchanie spowiedzi
wymagały nie tyle bezpośredniego poznania intuicyjnego, ile myślenia
dyskursywnego, czyli rozeznawania i rozumowania logicznego, dlatego
też średniowieczni teologowie wykonywanie tych posług religijnych
uznawali za aktywność z natury (naturaliter)
właściwą mężczyznom[31]. Pozostawiając na boku zasadność powyższych
twierdzeń, niewątpliwie argumenty podane przez autora De
eruditione stanowią dla nas interesujący przykład
średniowiecznej mentalności. Na koniec wspomnę jeszcze, że Humbert
nie tylko nie gardził kobietami, ale wielokrotnie stawiał je jako
wzór różnych przymiotów i cnót, które powinni posiadać wszyscy
kaznodzieje. Znamienny jest tutaj jeden fragment z jego traktatu:
"W Żywotach ojców czytamy, że dwie siostry,
żony dwóch braci mieszkających w tym samym domu, obiecały sobie,
że z ust żadnej z nich do samej śmierci nie wyjdzie świeckie
słowo. Jakiż to wstyd! Kobiety, którym nie wolno przepowiadać, tak
bardzo wystrzegają się słów świeckich, a kaznodzieje się w nich
prześcigają!" (rozdz. XXXIX).
Druga część traktatu Humberta kończy
się wyliczeniem i opisem aż dwudziestu sześciu biblijnych symboli
odnoszących się do kaznodziei. Czytelnik znajduje wśród nich nie
tylko sławne psy pańskie (domini canes), ale
również gromy, kruki, woły, kamieniarzy, a nawet koguty.
Trzecia i zarazem jedna z najkrótszych
części traktatu (III. O sposobie otrzymywania tej
posługi) pełni funkcję przysłowiowego "kubła zimnej
wody" na rozpalone głowy przyszłych kaznodziejów. Humbert zachęcał
ich, by przed przyjęciem tej posługi najpierw ostudzili emocje, pozbyli
się poważnych wad i spróbowali odpowiedzieć na jedno fundamentalne
pytanie: po co w ogóle chcę zostać kaznodzieją? Autor mocno
podkreślił, że formacja kaznodziejska wymaga czasu i cierpliwości,
a zbytni pośpiech może doprowadzić do osłabienia kaznodziei,
a nawet kompletnej ruiny.
W czwartej części traktatu
(IV. Pełnienie tej posługi) Humbert zostawił
"rozpalonych" kandydatów na kaznodziejów i zwracał się do
kaznodziejów "wypalonych" i zniechęconych. Humbert dokładnie im
się przyjrzał i sporządził listę czternastu powodów rezygnacji
przez nich z posługi głoszenia. Jest to swego rodzaju "rachunek
sumienia" kaznodziei. Wśród nich czytelnik może znaleźć choćby
takie jak: niewiara we własne możliwości, zniechęcenie, lenistwo, brak
godziwego wynagrodzenia, pogarda dla słuchaczy, a w końcu również
konkurencja wśród kaznodziejów i nieuporządkowane porównywanie
się z nimi. Te wszystkie powody Humbert podsumował jednym słowem
- "błahe" (causae frivolae). Trafnie
jednak zauważył, że zdarzają się konkretne sytuacje, w których
można zrezygnować z głoszenia, a nawet trzeba na pewien czas
zamilknąć. Takim momentem jest - zdaniem Humberta - na przykład
zbyt częste głoszenie, które może prowadzić do "dewaluacji"
kaznodziejstwa. Temu i wielu innym zagadnieniom dominikanin poświęcił
obszerny XVIII rozdział swego dzieła.
[1] Zob. G.L. Remnant, A Catalogue
of Misericords in Great Britain, Oxford 1969, nr 11.
[2] Zob. M.A. Vargas, Taming
a Brood of Vipers. Conflict and Change in Fourteenth Century Dominican
Convents, Leiden-Boston 2011.
[3] Zob. Fratris Gerardi de Fracheto
OP Vitae Fratrum Ordinis Praedicatorum, ed. J.J. Berthier,
Lovanii 1896 ("Monumenta Ordinis Patrum Praedicatorum Historica",
t. 1), s. 336-337. Ważniejsza literatura obcojęzyczna nt. Humberta
z Romans, zob.: M.-D. Vicaire, Humbert de Romans, w:
Dictionnaire de spiritualité, t. 7, Paris 1968,
kol. 1108-1116; E.T. Brett, Humbert of Romans. His Life
and Views of Thirteenth-Century Society, Toronto 1984;
S. Tugwell, Humbert de Romans, w: Courants
dominicains de spiritualité depuis l'époque moderneHumbert de
Romans - S. Vincent Ferrier - Barthélemy des Martyrs - Jean
de la Croix, le dominicain - Alexandre Piny - Julienne Morell
- Marie de la Trinité, Paris 1993, s. 21-32; tenże,
Christ as Model of Sanctity in Humbert of Romans, w:
Christ among the Medieval Dominicans. Representations of
Christ in the Texts and Images of the Order of Preachers,
Notre Dame 1998, s. 92-100; tenże, Introduction,
w: Humberti de Romanis Legendae sancti Dominici,
ed. S. Tugwell, Romae 2008, s. XX, 1-422; zob. też w niniejszym
studium przyp. 26. Polska literatura traktująca szerzej nt. Humberta
z Romans, zob.: Źródła wiedzy teoretyczno-literackiej
w dawnej Polsce. Średniowiecze - Renesans - Barok,
red. M. Cytowska, T. Michałowska, Warszawa 1999, s. 171-173;
J. Wolny, Łaciński zbiór kazań Peregryna z Opola i ich
związek z tzw. "kazaniami gnieźnieńskimi",
w: Średniowiecze. Studia
o kulturze, Warszawa 1963, s. 175; K. Panuś, Zarys
historii kaznodziejstwa w Kościele Katolickim, t. 1:
Kaznodziejstwo w Kościele powszechnym, Kraków 1999,
s. 150; M. Wylęgała, Cechy dominikańskiego kaznodziei na
podstawie "De eruditione praedicatorum" Humberta z Romans,
w: Święty Jacek i dziedzictwo dominikańskie,
red. E. Mateja, A. Pobóg-Lenartowicz, M. Rowińska-Szczepaniak,
Opole 2005, s. 153-162; T. Gałuszka, "Occultae
partes praedicationis". Wizerunek złego kaznodziei w świetle
"De eruditione praedicatorum Humberta z Romans",
w: Kaznodziejstwo średniowieczne. Teksty, atrybucje,
audytorium, red. K. Bracha, Warszawa 2013, s. 223-232;
S. Bąk, "Fratres semper reformandi". Zarys pierwszej
reformy dominikanów Humberta de Romans, w: Ecclesia
semper reformanda?, red. W. Węgrzyniak i in., Kraków 2015,
s. 37-42.
[4] Zob. Fratris Gerardi de Fracheto
OP Vitae Fratrum..., pars IV, cap. 10, n. 2, s. 173.
[6] Zob. P. Krupa,
Wstęp, w: Jordan z Saksonii,
Najdroższej Dianie... Listy do błogosławionej Diany
Andal?. Apoftegmaty, przeł., wstępem i przypisami opatrzył
P. Krupa OP, Poznań 2017, s. 10-14.
[7] Zob. Fratris Gerardi de Fracheto
OP Vitae Fratrum..., pars IV, cap. 10, n. 2, s. 171-173
[tłum. własne autora].
[8] Tamże, s. 337; S. Tugwell,
The Evolution of Dominican Structures
of Government, II: The First Dominican
Provinces, "Archivum Fratrum Praedicatorum" 70 (2000),
s. 37; tenże, The Evolution of Dominican Structures
of Government, IV: Election, Confirmation and
Absolution of Superiors, "Archivum Fratrum Praedicatorum"
72 (2002), s. 112-122. Na temat Hugona de Santo Caro zob. T. Gałuszka,
Badania nad Biblią w XIII wieku. "Super Psalmum
XXIII", Kraków 2005, s. 31-33.
[9] Zob. Fratris Gerardi de Fracheto
OP Vitae Fratrum..., s. 336.
[10] Zob. Aux origines de la
liturgie dominicaine le manuscrit Santa Sabina XIV L 1,
red. L.E. Boyle, P.-M. Gy, Paris-Rome 2004.
[11] Acta capitulorum generalium ordinis
Praedicatorum (1304-1378), t. 1, wyd. B.M. Reichert,
Romae-Stuttgardiae 1898 ("Monumenta Ordinis Fratrum Praedicatorum
Historica", t. 3), s. 36, 78; Liber
constitutionum ordinisfratrum Praedicatorum juxta codicem
prototypum beati Humberti in archivo generali ordinis Romae
asservatum ("Analecta Sacri Ordinis Praedicatorum", t. 3),
Roma 1897-1898, s. 31-60, 98-122, 162-181.
[12] Zob. T. Gałuszka, "Liber
Constitutionum" dominikanów krakowskich z lat 1273-1318,
"Studia Źródłoznawcze", 50 (2012), s. 1-25.
[13] Warto wspomnieć, że w dzieleGerarda
pojawiła się również postać niejakiego Jana Polaka, który podczas
swoich studiów w Bolonii został uzdrowiony z gwałtownej gorączki za
wstawiennictwem św. Piotra z Werony, zob. Fratris Gerardi
de Fracheto OP Vitae Fratrum..., pars V, cap. 1, n. 3,
s. 248. Polscy mediewiści zgodnie wiążą postać tego dominikanina
z osobą Jana Zarycha, lektora (w 1257 r.), przeora krakowskiego
(w latach 1267-1268 i prawdopodobnie w 1286 r.) i bliskiego
współpracownika Leszka Czarnego, zob. T. Gałuszka, Ekonomia
w małej wspólnocie zakonnej. Dominikanie w Opatowcu w latach
1283-1526, w: "Inter oeconomiam celestem
et terrenam". Mendykanci i zagadnienia ekonomiczne,
red. W. Długokęcki i in., Kraków 2011, s. 439.
[14] Zob. Fratris Gerardi de Fracheto
OP Vitae Fratrum..., pars IV, cap. 1, s. 151; W.A. Hinnebusch,
Dominikanie - krótki zarys dziejów, w:
Dominikanie. Szkice z dziejów, red. M.A. Babraj,
Poznań 1986, s. 133.
[15] Zob. S. Tugwell,
Introduction, s. 308-316.
[16] Zob. T. Gałuszka, Nieznany spór
z ok. 1500 roku pomiędzy krakowskimi mendykantami: przyczynek do badań
nad stosunkami międzyzakonnymi w okresie średniowiecza,
w: Mendykanci w średniowiecznym Krakowie,
red. K. Ożóg, T. Gałuszka, A. Zajchowska, Kraków 2008,
s. 478-479.
[17] Acta capitulorum
generalium, s. 20-21.
[18] M.-D. Vicaire,
Humbert de Romans, kol. 1108.
[19] Zob. T. Kaeppeli, Scriptores
Ordinis Praedicatorum Medii Aevi, t. 2, Romae 1975,
s. 283-295; t. 4, Romae 1993, s. 128-129.
[20] Humbert z Romans,
List o trzech ślubach zakonnych i niektórych
cnotach z nimi związanych, przeł. D. Krzanowicz, Kraków
1922.
[21] Humberti de Romanis De dono timoris,
ed. Ch. Boyer, Turnhout 2008 ("Corpus Christianorum
Continuatio Mediaevalis", t. 218).
[22] B. Humberti de RomanisOpera de vita
regulari, ed. J.-J. Bergier, t. 2,
s. 373-484. Obecnie edycję krytyczną tego dzieła przygotowuje
S. Tugwell OP.
[23] Zob. S. Tugwell,
Introduction, s. XX, 325-326.
[24] W wyniku dotychczasowej
kwerendy w polskich zbiorach archiwalno-bibliotecznych udało mi się
odnaleźć tylko jedną, nieodnotowaną w katalogu T. Kaeppeliego,
średniowieczną kopię De eruditione
praedicatorum, zob. Biblioteka Uniwersytecka we Wrocławiu,
I F 292, k. 2ra-109va.
[25] Zob. K. Bracha, Nauczanie
kaznodziejskie w Polsce późnego średniowiecza, Kielce 2007,
s. 96-97.
[26] W literaturze przedmiotu pojawiają się
różne propozycje tłumaczenia Humbertowego sformułowania
defectus sensus, zob. m.in.: "lack
of understanding" (S. Tugwell, Early Dominicans. Selected
Writings, New York-Ramsey-Toronto 1982, s. 223);
"women are lacking in sens" (K. Ludwig Jansen, Maria
Magdalena. "Apostolorum Apostola", w: Women
Preachers and Prophets Through Two Millennia of Christianity,
red. B. Mayne Kienzle, P.J. Walker, London 1998, s. 68); "deficiency
of understanding" (C.M. Waters, Angels and Earthly
Creatures. Preaching, Performance, and Gender in the Later Middle
Ages, Philadelphia 2004, s. 37); "brak wystarczającego
rozeznania" (M. Wylęgała, Cechy dominikańskiego
kaznodziei, s. 160); "the women lacked the intellectual
capacity" (B. Roest, Order and Disorder: The Poor Clares
Between Foundation and Reform, Leiden-Boston 2013,
s. 284).
[27] Zob. A. Radzimiński, Kobieta
w średniowiecznej Europie, Toruń 2012 (tam obszerna
bibliografia polska i zagraniczna).
[28] Tomasz z Akwinu, Suma
teologiczna, pars Ia, q. 93, a. 4, ad 1, przeł. P. Bełch,
t. 7, Londyn 1980.
[29] Wiemy jednak, że w klasztorach żeńskich uczono
podstaw czytania, pisania i śpiewu. Niekiedy w klasztorach wiedzę
szkolną zdobywały również dziewczęta z rodzin możnowładczych,
które nie były przeznaczone do życia zakonnego, zob. A. Radzimiński,
Kobieta..., s. 261-271.
[30] Tomasz z Akwinu, Suma
teologiczna, pars Ia, q. 92, a. 1, ad 2.
[31] Zob. W. Giertych,
Wstęp, w: Katarzyna ze Sieny,
Dialog o Bożej opatrzności, czyli księga boskiej
nauki, Poznań 2001, s. 5-6; zob. także Tomasz
z Akwinu, Kwestie dyskutowane o prawdzie, q. 15,
przeł. A. Anuszkiewicz, L. Kuczyński, J. Ruszczyński, t. 2, Kęty
1998, s. 5-36.