O pochodzeniu. Ujęcie naukowe - Pod redakcją Grzegorza Malca

Kup ebooka

47.90 zł
28.74 zł (37,36 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Sta­ni­sław Kar­piń­ski

Wstęp

Zbiór ar­ty­ku­łów przed­sta­wio­nych w ko­lej­nym to­mie O po­cho­dze­niu. Uję­cie na­ukowe zo­stał po­świę­cony na­uko­wym za­gad­nie­niom zwią­za­nym z pro­ble­ma­tyką po­cho­dze­nia i roz­woju ży­cia (oczy­wi­ście, z ra­cji po­dej­mo­wa­nego te­matu, czy­tel­nik znaj­dzie tu też pewne tre­ści fi­lo­zo­ficzne, które są nie­odzowne dla teo­rii po­dej­mu­ją­cych za­gad­nie­nia gra­niczne). W ni­niej­szym to­mie zo­stały za­pre­zen­to­wane nowe i już wcze­śniej po­znane teo­rie na­ukowe tego pod­sta­wo­wego za­gad­nie­nia: jak po­wstało i jak roz­wi­jało się ży­cie na Ziemi. Szcze­gól­nie te py­ta­nia od­no­szą się do ży­cia ae­ro­bo­wego.

Zna­cze­nie słowa "ewo­lu­cja" - jest "śli­skie", nie­ści­słe, jest to tak na­prawdę po­ję­cie wie­lo­zna­cze­niowe, może mie­ścić w so­bie przy­naj­mniej sie­dem pod­sta­wo­wych zna­czeń, które są ze sobą po­wią­zane: ewo­lu­cja ko­smiczna od Wiel­kiego Wy­bu­chu do po­wsta­nia cza­so­prze­strzeni, ma­te­rii wi­dzial­nej i nie­wi­dzial­nej (ciem­nej ma­te­rii i ciem­nej ener­gii); ewo­lu­cja ma­te­rii wi­dzial­nej, jak po­wsta­nie gwiazd, czar­nych dziur, po­wsta­nie ga­lak­tyk, grup i su­per­sku­pisk ga­lak­tyk; ewo­lu­cja che­miczna, eks­plo­zje su­per­no­wych, zde­rze­nia gwiazd neu­tro­no­wych, po­wsta­nie 92 pod­sta­wo­wych pier­wiast­ków che­micz­nych, po­wsta­nie gwiazd typu Słońce i ukła­dów pla­ne­tar­nych; ewo­lu­cja or­ga­niczna, czyli jak po­wstają or­ga­niczne związki che­miczne w ko­smo­sie i na Ziemi, ta­kie jak: ami­no­kwasy, nu­kle­otydy, nu­kle­ozydy, wę­glo­wo­dory, cu­kry, li­pidy, al­ko­hole, fe­nole i inne, jak po­wstały woda, tlen i azot; ewo­lu­cja ży­cia, czyli, w jaki spo­sób związki or­ga­niczne i nie­orga­niczne ufor­mo­wały pierw­sze żywe ko­mórki i dla­czego ży­cie ae­ro­bowe stało się do­mi­nu­jące na Ziemi; ma­kro­ewo­lu­cja, która pró­buje wy­ja­śnić, jak pro­ste formy ży­cia prze­kształ­cały się w bar­dziej skom­pli­ko­wane i zróż­ni­co­wane; mi­kro­ewo­lu­cja, która od­nosi się do zmien­no­ści we­wnątrz­ga­tun­ko­wej (dar­wi­now­ska teo­ria do­boru na­tu­ral­nego na­wią­zuje do dwóch ostat­nich).

Współ­cze­śni neo­dar­wi­ni­ści czę­sto od­wo­łu­jący się do bio­lo­gii mo­le­ku­lar­nej mają na ogół mgli­ste po­ję­cie o pro­ce­sach fi­zycz­nych i che­micz­nych pro­wa­dzą­cych do po­wsta­nia gwiazd i 92 pod­sta­wo­wych pier­wiast­ków che­micz­nych za­war­tych w ukła­dzie okre­so­wym - tak zwa­nej ta­blicy Men­de­le­jewa - czyli pod­sta­wo­wych ce­gie­łek bu­du­ją­cych ma­te­rię wi­dzialną we Wszech­świe­cie. Pier­wiastki te, nie­za­leż­nie czy bu­dują wi­dzialną ma­te­rię oży­wioną, czy nie­oży­wioną, mają te same fi­zyko-che­miczne wła­ści­wo­ści. Pier­wiastki che­miczne - jak wo­dór, hel czy lit - po­wstały za­raz po Wiel­kim Wy­bu­chu, kiedy nowo po­wstały Wszech­świat schło­dził się do tem­pe­ra­tury po­ni­żej 3000 stopni K. Ko­lejne pier­wiastki po­wstały w pro­ce­sach fu­zji ją­dro­wej nowo po­wsta­łych gwiazd, które eks­plo­do­wały jako su­per­nowe. Pier­wiastki, ta­kie jak złoto, pla­tyna czy iryd, po­wstają w zde­rze­niach i eks­plo­zjach gwiazd neu­tro­no­wych, wtór­nych pro­duk­tów po eks­plo­zjach su­per­no­wych.

Brak ho­li­stycz­nego spoj­rze­nia na­ukow­ców na ewo­lu­cję ko­smiczną, ewo­lu­cję che­miczną i ewo­lu­cję bio­lo­giczną pro­wa­dzi współ­cze­snych neo­dar­wi­ni­stów na "zie­mię nie­znaną", na "wy­spy nie­wie­dzy i fan­ta­sma­go­rii na­uko­wych". Nie jest po­wszech­nie znany fakt, że bez ciem­nej ma­te­rii znana ar­chi­tek­tura Wszech­świata wi­dzial­nego nie za­ist­nia­łaby, a w związku z tym nie za­ist­niałby nasz Układ Sło­neczny i nie za­szłaby ewo­lu­cja bio­lo­giczna. Ostat­nie od­kry­cia - ta­kie jak ma­le­jąca en­tro­pia in­for­ma­cyjna w pro­ce­sie ewo­lu­cji ge­nów, ukie­run­ko­wa­nie mu­ta­cji i moż­li­wość ich wcze­śniej­szej pre­dyk­cji (al­go­rytmy mu­ta­cji), różna pręd­kość ewo­lu­cji pro­mo­to­rów i ich ge­nów, różna pręd­kość ewo­lu­cji ge­nów w ob­rę­bie jed­nego ge­nomu czy ob­li­czany na 8 mi­liar­dów lat czas du­pli­ka­cji białka D1, pod­sta­wo­wego białka rdze­nia fo­to­sys­temu II (na­ukowe ar­te­fakty su­ge­ru­jące po­wsta­nie fo­to­syn­tezy da­to­wane są na 3,7 mld lat) - po­ka­zują, że teo­ria Dar­wina jest frag­men­ta­ryczna, nie­spójna i wy­maga re­wi­zji. Teo­ria ta ma się tak do współ­cze­snej wie­dzy w na­ukach o ży­ciu jak teo­ria New­tona do ogól­nej i szcze­gól­nej teo­rii względ­no­ści Ein­ste­ina. W teo­rii New­tona gra­wi­ta­cja jest de­fi­nio­wana jako wza­jemne od­dzia­ły­wa­nie ciał ob­da­rzo­nych masą, a w teo­rii względ­no­ści gra­wi­ta­cja de­fi­nio­wana jest jako funk­cja za­krzy­wie­nia cza­so­prze­strzeni. Fun­da­ment dar­wi­ni­zmu sta­nowi lo­so­wość i brak ce­lo­wo­ści w pro­ce­sie, tym­cza­sem ostat­nie ba­da­nia pod­wa­żają te fun­da­menty, wska­zu­jąc na al­go­ryt­mowy wzór mu­ta­cji (ich pre­dyk­cję), a w związku z tym i na cel, a to wy­maga głęb­szego za­sta­no­wie­nia się i re­wi­zji do­gma­tów neo­dar­wi­now­skich.

Taką zgodną z po­dej­ściem ho­li­stycz­nym al­ter­na­tywną dla dar­wi­ni­zmu teo­rią jest teo­ria in­te­li­gent­nego pro­jektu. Kon­cep­cja ta wska­zuje na cel i pre­cy­zyjne do­stro­je­nie praw fi­zyki, che­mii i bio­lo­gii. W tym to­mie znaj­dziemy za­równo ar­ty­kuły zwo­len­ni­ków teo­rii in­te­li­gent­nego pro­jektu, jak i kry­ty­ków tego uję­cia.

Si­mon Con­way Mor­ris w ar­ty­kule Ewo­lu­cjo­nizm, po­dob­nie jak każda inna teo­ria na­ukowa, for­mu­łuje prze­wi­dy­wa­nia stwier­dza, że zaj­mu­jący się szcze­gó­ło­wymi kwe­stiami - na przy­kład okrzem­kami czy ssa­kami - dar­wi­now­scy ewo­lu­cjo­ni­ści nie mają so­bie na­wza­jem zbyt wiele do po­wie­dze­nia. Au­tor opo­wiada się na rzecz in­nego po­dej­ścia, zgod­nie z któ­rym teo­rię ewo­lu­cji można trak­to­wać jako ogólną teo­rię ma­jącą do za­ofe­ro­wa­nia coś wię­cej niż tylko tau­to­lo­gię (ewo­lu­cja wy­ja­śniana przez ewo­lu­cję). Twier­dzi, że ewo­lu­cja jest za­dzi­wia­jąco prze­wi­dy­walna, a jej nie­zli­czone pro­dukty nie sta­no­wią ani przy­padku, ani szczę­śli­wego zbiegu oko­licz­no­ści. Za­chęca do odej­ścia od nie­koń­czą­cej się ob­se­sji na punk­cie me­cha­ni­zmów dar­wi­now­skich, które są zu­peł­nie bez­sporne, na rzecz po­szu­ki­wa­nia wy­ja­śnień dla wszech­obec­nej ewo­lu­cyj­nej kon­wer­gen­cji, a także emer­gen­cji zin­te­gro­wa­nych sys­te­mów zło­żo­nych. Kon­sta­tuje, że teo­ria ewo­lu­cji Dar­wina zdaje się być po­dobna do dzie­więt­na­sto­wiecz­nej fi­zyki, błogo nie­świa­do­mej ry­chłego na­dej­ścia me­cha­niki kwan­to­wej i ogól­nej teo­rii względ­no­ści. Fi­zyka miała swo­jego New­tona, a bio­lo­gia swo­jego Dar­wina. Bio­lo­gia ewo­lu­cyjna czeka te­raz na swo­jego Ein­ste­ina.

Lind­say R. Craig w ar­ty­kule Neo­dar­wi­nizm i evo-devo. Ar­gu­ment na rzecz plu­ra­li­zmu teo­re­tycz­nego w bio­lo­gii ewo­lu­cyj­nej ana­li­zuje związki mię­dzy neo­dar­wi­ni­zmem a ewo­lu­cyjną bio­lo­gią roz­woju (evo-devo). Na pod­sta­wie ana­lizy ter­mi­no­lo­gii i ar­gu­men­tów sto­so­wa­nych w tej de­ba­cie prze­ko­nuje, że prze­oczono al­ter­na­tywną li­nię ar­gu­men­ta­cji. Stwier­dza, że de­bata nad moż­li­wo­ścią opra­co­wa­nia syn­tezy wiele by zy­skała, gdyby za­miast syn­tezy po­waż­nie wzięto pod uwagę plu­ra­lizm teo­re­tyczny. Kon­klu­duje, że tro­chę wie­dzy przy­bliża czło­wieka do dar­wi­ni­zmu, ale wraz z jej wzro­stem dar­wi­nizm staje się co­raz mniej wia­ry­godny.

W ar­ty­kule Bio­lo­gia ewo­lu­cyjna dzi­siaj - we­zwa­nie do roz­sze­rzo­nej syn­tezy Do­uglas J. Fu­tuyma pod­kre­śla, że teo­rię ewo­lu­cji od czasu sfor­mu­ło­wa­nia syn­tezy ewo­lu­cyj­nej roz­sze­rzano nie­mal nie­ustan­nie. Uczony uważa, że ad­ap­ta­cje po­wstają dzięki temu, że do­bór na­tu­ralny - je­dyny znany nam czyn­nik zwięk­sza­jący do­sto­so­wa­nie or­ga­ni­zmów - se­lek­cjo­nuje zmien­no­ści ge­ne­tyczne. Cho­ciaż mu­ta­cje same w so­bie nie są ukie­run­ko­wane ad­ap­ta­cyj­nie, to główni au­to­rzy syn­tezy ewo­lu­cyj­nej pod­kre­ślają, że bio­che­mia i roz­wój, sta­no­wiące ma­te­rialne (struk­tu­ralne) pod­stawy ewo­lu­cji, wpły­wają na zmien­ność wa­rian­tów fe­no­ty­po­wych, które po­wstają drogą mu­ta­cji i re­kom­bi­na­cji. W tym kon­tek­ście au­tor ana­li­zuje główne tezy ru­chu po­stu­lu­ją­cego "roz­sze­rze­nie syn­tezy ewo­lu­cyj­nej". "Two­rze­nie nisz" to nowe okre­śle­nie sze­ro­kiego wa­chla­rza po­wszech­nie zna­nych zja­wisk z za­kresu bio­lo­gii ewo­lu­cyj­nej. Fu­tuyma kon­klu­duje, że teo­ria ewo­lu­cji bę­dzie pod­le­gała dal­szemu roz­sze­rza­niu, ale nic nie wska­zuje na to, że ko­nieczne bę­dzie jej od­rzu­ce­nie.

Jed­nak Fu­tuyma, pi­sząc ten ar­ty­kuł, nie miał wie­dzy, która zo­stała od­kryta po 2017 roku, a w związku z tym jego stwier­dze­nie, "że nic nie wska­zuje na to, że ko­nieczne bę­dzie od­rzu­ce­nie teo­rii Dar­wina", jest już tro­chę nie­ak­tu­alne.

Au­to­rem ko­lej­nego tek­stu - Po­wsta­wa­nie in­for­ma­cji bio­lo­gicz­nej a wyż­sze ka­te­go­rie tak­so­no­miczne - jest Ste­phen C. Meyer. Zwraca on uwagę na tom opu­bli­ko­wany w se­rii "Vienna Se­ries in The­ore­ti­cal Bio­logy", gdzie Gerd B. Mül­ler i Stu­art New­man ar­gu­men­tują, że to, co okre­ślają mia­nem "po­wsta­wa­nia form or­ga­ni­zmal­nych", po­zo­staje pro­ble­mem nie­roz­wią­za­nym. Wy­su­wa­jąc to twier­dze­nie, Mül­ler i New­man od­róż­niają dwa od­rębne za­gad­nie­nia: (1) przy­czyny two­rze­nia formy w przy­padku in­dy­wi­du­al­nego or­ga­ni­zmu w trak­cie roz­woju za­rod­ko­wego oraz (2) przy­czyny od­po­wia­da­jące za uprzed­nie po­wsta­nie no­wych form or­ga­ni­zmal­nych w trak­cie hi­sto­rii ży­cia na Ziemi. W celu od­róż­nie­nia tego dru­giego przy­padku (fi­lo­ge­nezy) od pierw­szego (on­to­ge­nezy) Mül­ler i New­man uży­wają ter­minu "po­wsta­wa­nie" (ori­gi­na­tion) na ozna­cze­nie pro­ce­sów przy­czy­no­wych, dzięki któ­rym formy bio­lo­giczne po­wstały po raz pierw­szy w toku ewo­lu­cji ży­cia. Pod­kre­ślają oni, że "me­cha­ni­zmów mo­le­ku­lar­nych two­rzą­cych formy bio­lo­giczne współ­cze­śnie ist­nie­ją­cych za­rod­ków nie na­leży my­lić" z przy­czy­nami od­po­wia­da­ją­cymi za "po­wsta­wa­nie" no­wych form bio­lo­gicz­nych w trak­cie hi­sto­rii ży­cia, które to nie są zi­den­ty­fi­ko­wane. Wzo­ru­jąc się na Dar­wi­nie, za­uwa­żają oni, że źró­dła no­wych form i struk­tur mu­szą po­prze­dzać dzia­ła­nie do­boru na­tu­ral­nego, czyli że do­bór musi od­dzia­ły­wać na to, co już ist­nieje. Jed­no­cze­śnie pod­kre­ślają, że neo­dar­wi­nizm nie dys­po­nuje żadną "teo­rią two­rze­nia".

De­nis No­ble w ar­ty­kule Ilu­zja no­wo­cze­snej syn­tezy ana­li­zuje ję­zyk i de­fi­ni­cje uży­wane przez na­ukow­ców w ra­mach no­wo­cze­snej syn­tezy. No­wo­cze­sna syn­teza od po­nad osiem­dzie­się­ciu lat do­mi­nuje w bio­lo­gii. Zo­stała za­pro­po­no­wana w 1942 roku. W tym cza­sie Bar­bara McC­lin­tock opi­sała od­kry­cie trans­po­zo­nów w zja­wi­sku trans­po­zy­cji ge­nów w ge­no­mie ku­ku­ry­dzy, zja­wi­sko re­kom­bi­na­cji ge­ne­tycz­nej, wy­ja­śniła funk­cję i rolę cen­tro­me­rów oraz te­lo­me­rów. Uczy­niła to na wiele lat przed naj­waż­niej­szymi od­kry­ciami bio­lo­gii mo­le­ku­lar­nej, ta­kimi jak po­dwójna he­lisa DNA czy cen­tralny do­gmat. Po­cząt­kowo uwa­żano, że geny są nie­po­dzielne i mają stałe miej­sca w ge­no­mach (na chro­mo­so­mach). Dla­tego za­pro­po­no­wane przez Bar­barę McC­lin­tock wy­ja­śnie­nie na­wią­zu­jące do ru­cho­mych ele­men­tów DNA, które prze­ry­wały gen, było długo przed­mio­tem nie­do­wie­rzań i drwin ko­le­gów, któ­rzy two­rzyli no­wo­cze­sną syn­tezę i jej po­ję­cia. Do­piero w la­tach sześć­dzie­sią­tych i sie­dem­dzie­sią­tych ubie­głego wieku, kiedy wy­ka­zano em­pi­rycz­nie, że trans­po­zony ist­nieją i rze­czy­wi­ście prze­miesz­czają się w ge­no­mie, Bar­bara McC­lin­tock otrzy­mała w 1983 roku Na­grodę No­bla za od­kry­cie trans­po­zy­cji ge­nów. Ar­ty­kuł No­ble'a zwiera ana­lizę ję­zyka uży­wa­nego w ra­mach no­wo­cze­snej syn­tezy i po­ka­zuje, że ję­zyk ten opiera się na czte­rech błęd­nych in­ter­pre­ta­cjach twier­dzeń bio­lo­gii mo­le­ku­lar­nej, two­rząc tym sa­mym pod­stawę dla czte­rech ilu­zji: 1. do­boru na­tu­ral­nego; 2. ba­riery We­ismanna; 3. od­rzu­ce­nia dar­wi­now­skiej kon­cep­cji gem­muli; 4. cen­tral­nego do­gmatu. We­dług No­ble'a współ­cze­sna bio­lo­gia mo­le­ku­larna nie po­twier­dza za­ło­żeń, które le­gły u pod­staw no­wo­cze­snej syn­tezy.

Oma­wiana przez Ste­inara Tho­rvald­sena i Olę Hös­sjera teo­ria pre­cy­zyj­nego do­stro­je­nia po­wstała na sku­tek no­wej in­ter­pre­ta­cji pro­ce­sów fi­zycz­nych i che­micz­nych wzglę­dem sta­łych fi­zycz­nych, które to pro­cesy umoż­li­wiają po­wsta­nie przy­rody oży­wio­nej z nie­oży­wio­nej, czyli w kon­se­kwen­cji pro­wa­dzą do po­wsta­nia bio­lo­gii. Na przy­kład stała struk­tury sub­tel­nej alfa to kom­bi­na­cja trzech fun­da­men­tal­nych sta­łych przy­rody: sta­łej Plancka (h), pręd­ko­ści świa­tła (c) i ła­dunku elek­tronu (e). Stała okre­śla re­la­ty­wi­styczne (c) i kwan­towe (h) wła­sno­ści od­dzia­ły­wań czą­stek na­ła­do­wa­nych elek­trycz­nie (e) w próżni. Gdyby ta stała miała war­tość 0,0072973525687, a nie 0,0072973525686, to ży­cie oparte na wę­glu, tle­nie, azo­cie, fos­fo­rze i wo­do­rze praw­do­po­dob­nie nie mo­głoby po­wstać. Pro­blem ten nie jest po­ru­szany przez neo­dar­wi­now­skich ewo­lu­cjo­ni­stów bądź jest dla nich nie­znany. Praca Tho­rvald­sena i Hös­sjera wska­zuje, że za­sto­so­wa­nie me­tod sta­ty­stycz­nych do two­rze­nia mo­deli ukła­dów mo­le­ku­lar­nych ma­szyn ko­mór­ko­wych ujaw­nia pre­cy­zyjne do­stro­je­nie na róż­nych po­zio­mach or­ga­ni­za­cji - na przy­kład na po­zio­mie funk­cjo­nal­nych bia­łek czy zło­żo­nych ko­mór­ko­wych pro­ce­sów bio­che­micz­nych bądź do­stro­je­niu tych pro­ce­sów w sie­ciach ko­mór­ko­wych or­ga­nów i na­rzą­dów. W ar­ty­kule roz­pa­truje się kwe­stię pre­cy­zyj­nego do­stro­je­nia na po­zio­mie mo­le­ku­lar­nym, moż­li­wego spo­sobu za­sto­so­wa­nia idei pre­cy­zyj­nego do­stro­je­nia w bio­lo­gii, a także trud­no­ści, ja­kie ta idea nie­sie dla neo­dar­wi­ni­zmu. Neo­dar­wi­ni­ści nie biorą pod uwagę faktu, że nie ma ta­kiego po­ję­cia jak ge­nom re­fe­ren­cyjny dla da­nego ga­tunku, bo ge­nomy są pla­styczne i pre­cy­zyjne do­stro­je­nie epi­ge­ne­tyczne, przez aran­ża­cje chro­mo­so­malne i róż­ni­cowe pro­ce­so­wa­nie eks­pre­sji tego sa­mego genu w róż­nych ko­mór­kach, umoż­li­wia po­wsta­nie róż­nią­cych się, lecz pre­cy­zyj­nie do­stro­jo­nych bia­łek z jed­nego i tego sa­mego genu.

Prawa, stałe fi­zyczne i wa­runki po­cząt­kowe Wszech­świata okre­ślają bieg przy­rody. Ostat­nimi laty od­kryto, że te białka two­rzące ko­mór­kowe ma­szyny (układy) mo­le­ku­larne tak funk­cjo­nują, jakby zo­stały pre­cy­zyj­nie do­stro­jone. Funk­cjo­nalne białka, ma­szyny mo­le­ku­larne i sieci ko­mór­kowe są za­równo mało praw­do­po­dobne, jako wy­niki mo­deli sto­cha­stycz­nych przy od­po­wied­nim dla nich roz­kła­dzie pro­ba­bi­li­stycz­nym (mają małą po­wszech­ność P(A)), jak i są zgodne z nie­za­leż­nymi wzor­cami spe­cy­fi­ka­cji (zbioru A zde­fi­nio­wa­nego w ka­te­go­riach spe­cy­ficz­no­ści). Te wnio­ski są istotne i zo­stały wy­pro­wa­dzone na pod­sta­wie klu­czo­wych zja­wisk ba­da­nych w ra­mach pod­sta­wo­wych dzie­dzin na­uki. W fi­zyce i bio­lo­gii mo­le­ku­lar­nej pre­cy­zyjne do­stro­je­nie ujaw­nia się jako jed­no­cząca za­sada i syn­teza - co już samo w so­bie sta­nowi in­te­re­su­jącą ob­ser­wa­cję.

Au­to­rzy wy­ka­zują, że sta­ty­styczna ana­liza pre­cy­zyj­nego do­stro­je­nia jest uży­tecz­nym i spój­nym na­rzę­dziem do two­rze­nia mo­deli dla nie­któ­rych ka­te­go­rii sto­so­wa­nych w ra­mach teo­rii in­te­li­gent­nego pro­jektu: "nie­re­du­ko­walna zło­żo­ność" (Mi­chael Behe) i "wy­spe­cy­fi­ko­wana zło­żo­ność" (Wil­liam Demb­ski). Jed­nak ma­te­ma­tyczne wła­ści­wo­ści ta­kiego mo­delu za­leżą od ana­li­zo­wa­nego zbioru da­nych. Główny wnio­sek pły­nący z ich pracy do­ty­czy tego, że pre­cy­zyjne do­stro­je­nie nie wy­stę­puje tylko w fi­zyce czy che­mii, lecz także w bio­lo­gii. Au­to­rzy kon­klu­dują, że bio­lo­go­wie po­trze­bują no­wych i bo­gat­szych za­so­bów po­ję­cio­wych niż te, które były do tej pory nie­zbędne w na­ukach o ży­ciu, po­nie­waż zaj­mują się zło­żo­nymi struk­tu­rami, u pod­staw któ­rych leży in­for­ma­cja nie­po­wstała na sku­tek me­cha­ni­zmów przy­rod­ni­czych (in­te­li­gentny pro­jekt). Fi­lo­zo­fo­wie i na­ukowcy mają jesz­cze ogrom pracy przed sobą, za­nim uda im się uczy­nić z ro­bo­czej hi­po­tezy pre­cy­zyj­nego do­stro­je­nia trwałą i w pełni te­sto­walną kon­cep­cję na­ukową, któ­rej po­twier­dze­nie bę­dzie prze­ma­wiało na rzecz teo­rii in­te­li­gent­nego pro­jektu.

Ar­ty­kuły przed­sta­wione w tym to­mie do­ty­czą sze­roko poj­mo­wa­nego ewo­lu­cjo­ni­zmu. W po­tocz­nym ro­zu­mie­niu ewo­lu­cjo­nizm spro­wa­dza się do tego, co mó­wili Ka­rol Dar­win i jego na­stępcy, któ­rych dzi­siaj okre­śla się mia­nem neo­dar­wi­ni­stów. Jed­nakże współ­cze­śni uczeni do­brze zdają so­bie sprawę, że ewo­lu­cjo­nizm to sze­roki zbiór po­glą­dów, twier­dzeń i mniej lub bar­dziej szcze­gó­ło­wych teo­rii. Uczeni co­raz czę­ściej zwra­cają uwagę, że neo­dar­wi­nizm nie znaj­duje już opar­cia w do­stęp­nych da­nych em­pi­rycz­nych, dla­tego wska­zuje się na wy­ja­śnie­nia pro­po­no­wane mię­dzy in­nymi w ra­mach ewo­lu­cyj­nej bio­lo­gii roz­woju, roz­sze­rzo­nej syn­tezy ewo­lu­cyj­nej czy teo­rii in­te­li­gent­nego pro­jektu za­sto­so­wa­nej do struk­tur bio­lo­gicz­nych.

Czy­tel­nik tomu O po­cho­dze­niu. Uję­cie na­ukowe bę­dzie miał praw­dziwą ucztę in­te­lek­tu­alną, a ho­ry­zonty jego wie­dzy o po­cho­dze­niu ży­cia na Ziemi na pewno się po­sze­rzą. Ży­czę pa­sjo­nu­ją­cej lek­tury.

Za­pra­szamy do za­kupu peł­nej wer­sji książki