Obce ciało. Wiersze z lat 1989-2019 - Krzysztof Koehler

Kup ebooka

34.00 zł
28.22 zł (28,90 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać
?

Z TOMU WIERSZE, 1989-1990

Kindze

.

JESIEŃ

M.B.

Pora wymarszu armii. Słońce

Łaskawie chyli się nad horyzontem.

Nim krzepkie powietrze

Wejdzie w fazę znaczeń -

Równiny, lasy, twierdze i

Mordercze marsze.

Płonąca czerwień drzew, jak

Nastroszone stosy świętych Inkwizycji.

Smutno w zamglony cel

Sumują się dni; trzepotem

Otwierają niebo ptaki.

Zwycięską pieśń rozwieje wiatr.

Nastanie blada cisza śmierci.

Gorzkim owocem wypełnia się czas:

Ślepe dotknięcia losu

Wśród krzyków i werbli.

.

ZE ŚW. AUGUSTYNA

Człowiek osiąga pełnię harmonii wtedy,

kiedy nad wszelkimi innymi elementami jego natury panuje

i przewodzi ten pierwiastek, który wynosi go ponad zwierzęta.

św. Augustyn, "O wolnej woli"

Drzewa. Blady cień słońca śród gałęzi.

Podcięte dachem dwie wieże kościoła,

Z ulicy łoskot, czarne bryły wron, gruchanie gołębi.

Brudna pora. Roku. Śnieg czernieje,

Gałęzie groźnie przyszpilone

Do sinego nieba. Spokój wieży, wirujące skrzydła ptaków.

Zmienność i trwanie. Siedzę naprzeciwko okna,

Czekam na zieleń, czytam Augustyna.

Delikatnie prószy śnieg. Otwierają mrok

Łuki romańskich okien.

Nic się nie zmieni. Przemija chwila,

Świat za oknem jaki jest taki będzie,

Brudna pora roku przeze mnie przejdzie.

Słońce krzyczące przez korony drzew i

Martwe chmury. Wieża podcięta dachem

Niezachwianie stoi. I drzewa.

Tak niepojęty i obecny świat.

Gość zaproszony do przedsionka domu

Wyrwę się kiedyś przymykając drzwi.

.

***

profesorowi T.U.

Nic nie uchroni przed niebytem;

Ni książek poszarzałych zgrzebne płótno,

Ni płyt nagrobnych marmur potrzaskany.

I pamięć zgaśnie jak świeca zdmuchnięta

Powiewem wiatru, który w ciepłe oko

Pokoju wpadłszy, jak jazda tatarska

Smaga powietrze.

Słucham co usta twoje cicho powtarzają,

Co gardła, co goryczą kawy przepłukana jama

Śpiewa i nie potrafię, mój mistrzu starawy,

Powstrzymać gniewu.

Lecz nie ocalę. W ślad stopy twej greckiej

Żałosne wkładam, wątłe swoje nogi,

Tak jakbym stawał na odciskach wiecznych

Zbiegłemu bogu.

Przepaść nas dzieli. Mój język kaprawy

Dawno nie słyszał mowy Cycerona,

Pozwól więc tylko, bym cieszyć się mógł -

Nim pamięć skona.

.

***

I.Cz.

Późno dostałem od Ciebie

Wieść z krain, skąd się nie powraca.

Wybacz, że przedtem o tym nie wiedziałem,

Gorzka odpłata.

Zgrzeszyłem wielce, grzech jak światło niosłem,

Grzeszyłem kładąc się spać, rano wstając,

Grzeszyłem chodząc, modląc się, czytając -

Nie karz mnie za to.

I będzie wina moja coraz większa rosła,

Z każdym oddechem, minutą, radością,

Hades bez miejsca bowiem zamieszkałem

Z wielką miłością.

Przestaną Twoje znaki tu docierać.

Ten jest ostatni. Więcej nic nie powiesz.

A ja zapomnę. Ale zmartwychwstaniesz

Śmiertelny Boże.

.

IMPERATYW

Kazimierzowi Cz.

Wszelkie świadectwa odwagi

Ślepej i niemej, jak drzewa w pożodze;

Wierności ślady, jak skrzydła ważki

Odciśnięte w wodzie.

Tropy przez gąszcz, zwierząt ścieżki,

Trawa złamana w popłochu ucieczki.

U wodopoju słońce na wodę rozlewa

Cienie żyjące - falujące drzewa.

Wielogłosowy chór nadejścia nocy;

Wilgotne chrapy, poduszki łap nieme,

Smukłe sylwetki, zbite mięśni kłęby,

Drżąca energia i spokój niepewny.

Łabędzie naszej woli z pełną gracją

Wciągają w nozdrza smak uczynków wzniosły,

Jak pszczoły, nektar z dna Nicości piją,

Aż topór raz rozdzieli głowę z wiotką szyją.

.

POCHWAŁA SCHOLASTYKI

Pomiędzy pierwszym i ostatnim

Wersem, w drodze myśli od

Trawy do Króla stworzenia,

Pomiędzy pręty przed-ustawnej

Klatki wbudować trwogę,

Radość, moc istnienia.

Wydobyć ton. Jak

Flet, Boży ład

Jest martwy,

Gdy grajek

Przestaje go grać.

.

SONET DLA KINGI

Noc. To już koniec. Karta już zamknięta.

Uczniowie wyruszają do Emaus w drogę.

Już wszystko było, kurtyna zsunięta

I w twarzach wszystkich przyszłość rzeźbi trwogę.

Gra się skończyła. Dwunastu w popłochu

Odwraca głowy grzejąc się przy ogniu,

Nocą okryci, wiarę im po trochu

Wykrada płomień, beznadziejność losu.

Nim w Awinionie, opętany Laury

Oczami, poeta w nieśmiertelność wkroczy,

A z ramion krzyża opadną kotary,

Nim chłonne usta otworzą się, Panie

I śpiew żałobny stulecia zabroczy,

Zabrzmi triumfalnie Twoje Zmartwychwstanie.

Wielki Piątek 1986

.

ŚWIADOMOŚĆ

Przestaliśmy rozmawiać. Wyjrzałem przez okno.

Nagły przeciąg uderzył od drzwi;

Dołem kolorami krzyczące

Grupki dziewcząt wychadzały sny.

My wiedzieliśmy więcej od tego co się stanie.

Każdej z nich nasz palec

Na zakurzonej szybie kreślił pokręcony los;

Widzieliśmy ich dwoje, potem troje,

Lecz dalej nigdy nie sięgał nasz wzrok.

Nie była mądrość gorzka ta, ani nad miarę,

Raczej jak mylący w tańcu się, gubiący krok.

Powtarzać mogliśmy figury już poznane

I ufać, że tańczymy wbrew rozpaczy, sami,

I, że z nas wiedzących, nie żartuje los.

.

DANTE I POECI

Pięciu ich było, a wędrowiec szósty.

O czym mówili powiedzieć nie raczył

W obliczu drogi, która w usta kładła

Pieczęć nieodgadnionej, lecz trwożnej przyszłości.

W przeczuciu spraw, o których mówić przyjdzie

Poezji sprawy tak niewiele znaczą, że

Wolno rzucić je na pastwę czasom.

To co przemilczane dziś przeszywa krzykiem

I głodne oko spraw co nastąpiły roi,

Po tym jak książka upadła na ziemię,

Gdy z słów romansu los pieczęć wykroił.

.

WIERSZ DLA OSIPA MANDELSZTAMA

Dlaczego wbiłaś sobie do głowy,

że musisz być szczęśliwa?

Nadieżda Mandelsztam, "Nadzieja w beznadziejności"

Zostaw szczęście tamtym

którzy nie łakną

którzy w spokoju nocy

wiodą prym

zdradliwym pomocnikom

milczącym Judaszom

Zostaw szczęście przegranym

dla nich skończyła się walka

Niech sycą się w ciszy

jadem klęski

Niech szczęśliwym

piękne łąki się ścielą

Miasta świetliste

niech im miłe będą

Dla nas jeszcze

nie zaczęła się nuda

Rozkwita wiśnia

Skowycze krzyk

.

JOHANN SEBASTIAN BACH. PASJA

I jeszcze teraz milczy pieśń. Powolnym

Echom, gdy w katedrze trwa

Zatrzymany krok, wpatrzony

W nieskończoną tajemnicę ognia

Krzepnie gest.

Jeszcze nie staje się. Ten śpiew.

Pochód cieni. I gregoriański chorał,

Kiedy w palcach przesuwał,

Jak paciorki różańca, to

Liści szept i moje po latach milczenie

Mój śmiech.

Kiedy w powolnym ogniu

Jasne staje, jak w godzinie

Śmierci

Wielkie życie.

.

OWIDIUSZ. OSTATNIE LATA

O wysoki brzeg czarne fale biją,

Nad Tomi coraz więcej chmur,

Już wkrótce burza zejdzie z sinych gór

I kształty w mroku nocnym się rozmyją.

Jednak ciągle myśl toczy falujące słowa

I palce szybko wybijają frazy rytm.

By nie obrazić bogów ni Augusta uszu zbyt

Nachalną prośbą. Uważać by odmowa

Nie zostawiła na zawsze tu. Na końcu

Świata. W grymas smutku układa się morze.

Chropawe dźwięki barbarzyńskiej mowy.

Beznadziejnie puste dni i noce wygnania.

Szyk elegancki rozbija się w skowyt.

Coraz trudniej troszczyć się o wygląd ciała.

Brud i zapomnienie rzeźbią obce krajobrazy -

Przepaść wstrętu bez słonecznej miary.

.

ROZMOWY Z DANTEM

I

W ustach ostatnie jeszcze imię żyje

Mieszkańca kraju, w którym słońce

Obce, a przeszłość już układa się w

Formułę. Nabrzmiewa deszczem

Niebo pełne zdarzeń.

I nowe rzesze zstąpią tam

A nie imiona. Wojskowy krzyk,

Ten będzie je gromadził

Tabory ciężkozbrojne Jana Husa z Pragi

I pusta z Wittembergi twarz odziana w habit.

Z nowej kabały magia liczb się

Zrodzi i pomnożone bez kresu

Ilości wdeptywać będą w ziemię

Bez litości ponure tłumy. Diabeł

W dziejach gości

II

O Bogu rzeczowników wolno płynie mowa,

Który w blasku rządzących pełnią powszechników

Na tronie zasiada, mocarny Jehowa

Wiedzą opasły jak księga omszała

Sylogizmami spiętych heksametrów,

Gdzie Eucharystia już się dokonała.

Stoi. Nie wraca. Nie rusza z kopyta,

Jak Słońca stała nad Ziemią orbita.

Bóg Abrahama, Adsenta, Donattiego Guida.

III

Cienie rzucamy. Odbicie w ciemnej wodzie stawu

Łudzi. Jesteśmy pasterzem trzód, ojcem co

Piłką bawi pamięć śmierci syna, sługą w

Pustym zamku rycerza spod Troi.

I co się stanie, jest jak zapowiedź wieczoru,

Kiedy kształty tężeją, by zatrzeć się w mroku,

Krótka muzyka pocałunków, cisza, szybkie kroki.

Wróżby pięknego losu, wojny, głody, zarazy,

Chaos pragnień, ten zawsze bardziej rzeczywisty świat,

Zapowiedź bez spełnienia. Zdyszany strzelisty akt.

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki