Wstęp
1. Obrazy pamięci i wiedzy
Fotografia rozpoczęła się od reprodukcji dzieła. Nie od utrwalenia widoku z okna pracowni w Le Gras, ani z okna innego atelier w Paryżu, lecz od faksymile innego obrazu (il. 1). Reprodukcja w XIX wieku była zarówno źródłem, jak i ważną formą funkcjonowania fotografii, choć usunięta została w historiografii i późniejszych badaniach na margines, w cień gatunków pejzażu czy portretu. Jej wynalezienie dokonało się w szczególnym momencie historycznym. Z jednej strony postęp industrializacji i rozwój techniki zmieniły procesy wytwarzania i transmisji wiedzy i pamięci, z drugiej zaś w nauce, zwłaszcza humanistyce, zaszły przemiany polegające na specjalizacji i wyodrębnieniu się nowych dziedzin, między innymi historii sztuki. W tym czasie miał miejsce także zwrot epistemologiczny, przejście od nowożytnych systemów wiedzy i poznania ku paradygmatowi pozytywistycznemu. Towarzyszyły tym zjawiskom narodziny nowoczesnych instytucji, jak muzeum, a przede wszystkim istotne w kontekście fotografii archiwum.
Te proste spostrzeżenia nie były jednak głównym powodem podjęcia tematu tej książki. Refleksję nad zjawiskiem reprodukcji sprowokowała przede wszystkim dostrzeżona zależność między medium fotografii a historią sztuki innej natury niż czysto funkcjonalna. Chodzi raczej o sposób określania relacji czasowych między przeszłością, teraźniejszością i przeszłością. Wyłoniła się ona z lektury pozornie niezwiązanych tekstów, z których jeden dotyczy fenomenu fotografii, drugi zaś praktyki historii sztuki. Słynną książkę Rolanda Barthes'a oraz mniej znany esej Michael Ann Holly łączy jednak namysł nad możliwością wiedzy i pamięci o przeszłości, a co więcej, w tekstach obydwojga autorów istotną figurą jest melancholia, związana z anachronicznym doświadczeniem historii.
Melancholia pojmowana nie jako temperament, ale jako wyjaśniająca metafora i koncept, towarzyszy stale, zdaniem Michael Ann Holly1, pracy historyka sztuki. Nie chodzi tu o sentyment wywoływany przez świadomość, że obrazy, budowle czy inne artefakty mają najczęściej więcej pamięci przeszłości i więcej przyszłości przed sobą niż kontemplujący je podmiot2. Chodzi raczej o permanentny stan zawieszenia pomiędzy różnymi porządkami czasowymi, albo doświadczania zbiegu różnych temporalności, gdy "świat przeszły staje się metonimicznie obecny w świecie odbiorców za sprawą pewnych przedmiotów"3. Do tego sprowadza się, zdaniem autorki, praktyka historii sztuki, dyscypliny, w której przedmiotem zainteresowania i wszelkich podejmowanych działań są konkretne, materialne, fizycznie obecne obiekty pochodzące z mniej lub bardziej odległej przeszłości. Są tu i teraz, zajmują miejsce we współczesności badacza czy widza, pozostając zarazem fragmentami bezpowrotnie minionej przeszłości, szczątkami tego, co już nie może być w pełni zobaczone i doświadczone.
W tekście Rolanda Barthes'a melancholia towarzyszy natomiast oglądowi fotografii, a stan ten wywoływany jest przez właściwości samego medium. Fotografia w ujęciu francuskiego myśliciela jest bowiem indeksalnym potwierdzeniem obecności, w którym nie ma miejsca na grę reprezentacji, a "fajka jest zawsze fajką, bezdyskusyjnie"4. Istotą fotograficznego przedstawienia jest zatem, w jego przekonaniu, ślad obiektu pozostawiony przez światło. Zarazem jednak w przekonaniu Barthes'a medium jest świadectwem przemijania, a każda fotografia mówi o śmierci5. Przywołując bezpośrednio to, od czego odbiło się kiedyś światło i zarejestrowało obraz, od którego z kolei odbijają się promienie trafiające dziś do nas, przypomina o nieistnieniu. Zaświadczając o niegdysiejszym istnieniu, potwierdza zarazem stratę.
Choć przedmiotem refleksji Holly jest specyfika doświadczenia dzieła przez historyka sztuki, a uwaga Barthes'a koncentruje się na procesie odbioru fotografii, niekoniecznie przez wyszkolone oko badacza, w obydwu tekstach pojawia się ten sam problem doświadczenia przeszłości konstytuowanego przez napięcie między jej obecnością i nieobecnością. Podłożem melancholii, kładącej się cieniem na tekstach obydwu autorów, jest ten sam paradoks, poczucia straty bez straty, przez ślady obecności. To ono, zdaniem Holly, towarzyszy często tekstom historyków sztuki, a nawet jest motywem pisarstwa historycznego. Kryje się także za "pragnieniem fotografii", którego od progu epoki nowoczesnej doświadczali tak jej twórcy, jak i odbiorcy6.
Zarówno więc historyk sztuki z eseju Holly w swym kontakcie z dziełem, jak i Barthesowski spectator doświadczający fotografii, to podmioty, które znalazły się w sytuacji zaburzenia zwykłego porządku czasowego, gdy nakładają się na siebie różne temporalności. Holly pisze, że przeszłość jest obecna przez swoje pozostałości, że jej istnienie dokonuje się w czasie teraźniejszym. Podmiot zawsze doświadcza przeszłości współcześnie, a więc może ona istnieć i objawiać się tylko w teraźniejszości. Podobne są spostrzeżenia Barthes'a, gdy pisze o specyficznej sytuacji czasowej, jaką generuje w jego przekonaniu każda właściwie fotografia, i którą ujmuje w krótkiej frazie: "to będzie i to już było", zawierającej istotę punctum fotografii. Czas zdjęcia jest w jego przekonaniu jak grecki aoryst, przeszły dokonany, choć bywa też aspektem czasu przyszłego.
Barthes zwraca w ten sposób uwagę na funkcję fotografii w obszarze wiedzy i pamięci, które przypisuje dwóm różnym aspektom zdjęcia, studium i punctum. Pierwszy tożsamy jest z momentem mimetycznym fotografii, jej ikonicznym wymiarem, drugiemu odpowiada jej indeksalny, anachroniczny charakter. Pozornie zatem podstawą jego ontologii medium jest ślad obiektu pozostawiony przez światło, eksponowany kosztem relacji podobieństwa i powtórzenia. W rzeczywistości jednak tekst zdradza świadomość autora, że ta struktura jest bardziej złożona, a fotografia ma także niezaprzeczalnie ikoniczny charakter. Co więcej, bywa tak podobna, że skutecznie może blokować pamięć. Zajmując miejsce obrazu, który pozostał w pamięci, staje się w istocie przeciw-pamięcią. Mimezis fotografii może uruchomić co najwyżej studium, a więc obszar wyuczonej wiedzy. Doświadczenie pamięci jest wprawdzie możliwe, ale dokonuje się w przebłyskach, w momentach olśnienia, działania punctum7.
Wbrew powszechnym odczytaniom tego tekstu Barthes nie umieszcza fotografii jednoznacznie w kategorii indeksu, sytuuje ją raczej w przestrzeni wyznaczanej przez bieguny indeksu i ikony, wskazując na paradoksalne podtrzymywanie więzi obrazu fotograficznego z jego desygnatem, przy jednoczesnym jej rozluźnianiu.
2. Reprodukcja, archiwum, narracja
W opisanym wcześniej napięciu między obecnością a nieobecnością, w zawieszeniu między różnymi porządkami czasowymi teraźniejszości, przeszłości i przyszłości, ma swe źródło, o czym nie piszą przywołani autorzy, również idea archiwum, szczególnej przestrzeni dyskursywnej tekstów i obrazów. Archiwum jest ufundowane na lęku przed stratą, jak uważał Jacques Derrida8. Lęk ten wiązany jest najczęściej z dziewiętnastowiecznym historyzmem, a dokładniej z nową koncepcją czasu w tej epoce, który upływa nieodwracalnie, bez możliwości powtórzenia. Zjawiska te wiązane też bywają z procesem gwałtownej industrializacji, jaka dokonała się w XIX stuleciu. Radykalna, nieodwracalna zmiana stała się w tym czasie przedmiotem doświadczeń społeczeństw. Związana z nią możliwość całkowitego zapomnienia o tym, co było, stała się w dobie nowoczesnej największą siłą napędzającą mechanizm archiwum. Ów lęk przed zapomnieniem, uzasadniony czy nie, wywołał potrzebę kumulowania i przechowywania informacji, między innymi w postaci obrazów, zachowywanych dla przyszłej wiedzy i pamięci.
Ujawnia się tu istotna funkcja archiwum, które jest zawsze tworzone z myślą o przyszłości. Odpowiada jej szczególny rodzaj obrazu, ujęty w dyskurs "spontanicznej reprodukcji", towarzyszący procesom wynajdywania fotografii. Fotografia w swych początkach jest reprodukcją pojmowaną nie tylko w dosłowny i potoczny sposób, jako wierne, transparentne odwzorowanie obiektu. Jest przede wszystkim obrazem momentalnym, przez co proces inskrypcji przebiegać może częściowo przynajmniej poza świadomością obserwatora. Jak zauważył w roku ogłoszenia fotografii Jules Janin, francuski pisarz i krytyk, "dagerotyp działa w jednej chwili, tak krótkiej jak myśl, tak szybkiej jak promień słońca"9. Możliwość natychmiastowej inskrypcji uczyniła z fotografii medium wiedzy, od początku niemal funkcjonujące w rzeczywistym i dyskursywnym archiwum.
Fotografia już w początkach swego istnienia stała się narzędziem i zarazem medium kształtujących się wówczas nauk o przeszłości, w tym historii sztuki. Przywołana na początku paralela między doświadczeniem historyka sztuki i podmiotu oglądającego fotografie, dostrzeżona w tekstach Holly i Barthes'a, znajduje zatem swe uzasadnienie w historycznej zbieżności, w niemal synchronicznym zaistnieniu i rozwoju historii sztuki jako akademickiej dyscypliny oraz nowego medium obrazowania. W przywołanych koncepcjach obydwu autorów źródłem doświadczenia i odczucia przeszłości są materialne szczątki przeszłości lub ich obrazy. Nasuwa to skojarzenia z ideą historiografii proponowaną przez Franka Ankersmita10, dla którego emocje w poznaniu historii odgrywają ważniejszą rolę niż czysta wiedza, pojmowana zgodnie z pozytywistycznym paradygmatem, zakładającym dystans między podmiotem i przedmiotem.
Co ciekawe, Ankersmit, podejmując świadomie tradycję romantycznej historiografii, postuluje poszukiwanie takiego "autentycznego" kontaktu z przeszłością nie tylko przez jej pozostałości, charakterystyczne dla archeologii czy historii sztuki, zakładających obcowanie z materialnymi obiektami, ale także przez reprezentacje, wytwarzane w rozmaitych mediach obrazowania. Reprezentacje przeszłości stymulowały zawsze jej pamięć, rozumianą jako jej żywe doświadczenie, ponowne przeżycie. Stawały się zarazem częstym impulsem narracji historycznych, które, zdaniem Ankersmita, zawsze sytuują się bliżej literatury niż nauki. Uchodząca wciąż za kontrowersyjną teza badacza o estetycznym wymiarze narracji historycznej znajduje swe dobitne potwierdzenie w pisarstwie o dziejach sztuki, gdzie obrazy i ich reprodukcje w istotny sposób kształtują pracę, nawet jeśli pozostają ukrytymi punktami odniesienia.
3. Przedmiot i tezy
Przedmiotem książki jest geneza zjawiska fotograficznej reprodukcji dzieł, przede wszystkim we Francji i Anglii, ale także na terenach Prus czy w Holandii. Analizom poddano przykłady pierwszych obrazów, reprezentujących różne przejawy europejskiego dziedzictwa artystycznego i kulturowego, a także kultur pozaeuropejskich, w miejscach kolonizowanych. Ramy chronologiczne obejmują okres od lat 20. XIX wieku do jego połowy, czyli od momentu pierwszych wykonanych przy działaniu światła z użyciem substancji światłoczułych reprodukcji artefaktów do chwili ogłoszenia procesu kolodionu mokrego, czyli pierwszej techniki fotograficznej umożliwiającej teoretycznie nieograniczoną reprodukcję obrazu, a tym samym upowszechnienia i uprzemysłowienia medium.
Fotografia zaczyna się jako reprodukcja, jest to jeden z jej wielu początków, ale jako jedyny chyba nie został dotychczas poddany analizie. Nie jest to fakt zaskakujący, jeśli wziąć pod uwagę, że kwestia reprodukcji generalnie usuwana była na ogół na margines historii fotografii. Celem tej książki nie jest jednak wyłącznie rekonstrukcja dziejów reprodukcji dzieł. Geneza fotografii jako reprodukcji rzuca bowiem nowe światło na początki medium w ogóle, przypisywane mu w chwili wynajdywania funkcje i znaczenia.
Towarzyszący fotografii od początku dyskurs "spontanicznej reprodukcji", współtworzony przez jej wynalazców, dotyczył przede wszystkim kwestii reprezentacji. Fotografia definiowana była jako obraz natury, powstający do pewnego stopnia poza intencją i ingerencją człowieka, pozostający zatem w szczególnym związku ze swym odniesieniem. Oferowała zarazem inny wgląd w zjawiska, niż aparat wzroku człowieka. Dyskurs ten, tworzony wbrew wysiłkowi, jaki wynalazcy wkładali w doskonalenie kolejnych technik fotograficznych, co szczegółowo opisane zostało w części drugiej książki, znalazł swe przedłużenie w dwudziestowiecznej teorii fotografii. W licznych tekstach od lat 60. umieszczano ją w kategorii indeksu, powtarzając, jak zostanie wskazane, topos acheiropoietos obecny w dziewiętnastowiecznych teoriach medium. W rzeczywistości dyskurs "spontanicznej reprodukcji" ufundowany został na licznych aporiach, nierozwiązywalnych dylematach jej twórców i pierwszych użytkowników. Wskazują one jednak na istotny kontekst wynalezienia fotografii, jakim była zmiana porządków epistemologicznych u progu epoki nowoczesnej.
Została ona scharakteryzowana przez przywołanie koncepcji Lorraine Daston i Petera Galisona, o przejściu od porządku "prawdy natury" do reżimu "obiektywności". Badacze zwracają szczególną uwagę na "epistemologie oka", ich teoria pozwala zatem połączyć kwestię teorii poznania z zagadnieniem ilustracji naukowej. Przez jej pryzmat łatwiej też można dostrzec związek między tą fundamentalną zmianą w systemie wiedzy a zmianami instytucjonalnymi w dziewiętnastowiecznej nauce, wśród których najważniejsze były autonomizacja i profesjonalizacja dyscyplin w ramach humanistyki, wyrażająca się w przejściu od starożytnictwa do historii sztuki i archeologii. Towarzyszyło temu powoływanie nowych instytucji wiedzy i pamięci, gdy dawne modele kunstkamery i antykwarstwa zastąpione zostały nowoczesnymi modelami muzeum i archiwum.
Archiwum będzie poddawane tu analizom na konkretnych przykładach, prywatnych i instytucjonalnych zbiorów fotografii, ale także jako model teoretyczny. Postawiona została teza o szczególnej adekwatności fotografii jako medium obrazów anachronicznych, których potencjał aktywowany może być w przyszłości, oraz archiwum jako instytucji, w której kumulowane i przechowywane są informacje dla wiedzy i pamięci przyszłych pokoleń. Tak rozumiana reprodukcja fotograficzna, osadzona w ramach instytucji archiwum, ale zarazem kształtująca archiwa mentalne, wirtualne repozytoria obrazów, odegrała znaczącą rolę w kształtowaniu narracji o przeszłości i jej reliktach. W początkach fotografii jej oddziaływanie jest szczególnie widoczne, współistnieje ona bowiem z innymi mediami reprezentacji. Spojrzenie na wczesne fotografie z perspektywy zagadnienia reprodukcji pokazuje, że wbrew powszechnym przekonaniom początki medium nie wiążą się z jego spektakularnym sukcesem i natychmiastowym upowszechnieniem. Funkcjonuje ono jako jeden z możliwych sposobów wizualizacji wiedzy, obok rysunku i technik graficznych. Nowe medium zmienia dawniejsze i ulega ich oddziaływaniom, ale przede wszystkim uczestniczy w kształtowaniu nowego typu narracji o sztuce.
1 Michael Ann Holly, Melancholy Art, "Art Bulletin" 2007, t. LXXXIX, nr 1, s. 7-17. Autorka, cytuje obszernie myśl Freuda, dystansując się czasem do jego teorii, gdy zauważa na przykład, że trudno wyznaczyć granicę między melancholią i żałobą. Próbuje przenieść schemat psychoanalizy na obszar pamięci zbiorowej, przywołując myśl Friedricha Nietzschego i Aloisa Riega, wiążących koncept melancholii z doświadczaniem historii.
2 Holly cytuje tu Georges'a Didi-Hubermana, Before the Image, Before Time: The Sovereignty of Anachronism, tłum. Peter Mason, w: Compelling Visuality: The Work of Art in and out of History, Minneapolis 2003, s. 33.
3 Autorka przywołuje tu myśl Hansa Ulricha Gumbrechta, Making Sense in Life and Literature, tłum. Glen Burns, Minneapolis 1992, s. 60. Dla autora takim przedmiotem aktualizującym przeszłość w teraźniejszości stał się klucz do Bastylii, przechowywany w archiwach francuskiego Zgromadzenia Narodowego.
4 Roland Barthes, Światło obrazu. Uwagi o fotografii, tłum. Jacek Trznadel, Warszawa 2008, s. 15.
6 Barthes swą książkę napisał z perspektywy spectatora, jak sam pisze, nie zajmuje go rola twórcy, a w niewielkim tylko stopniu modela.
7 Koncepcja punctum nasuwa skojarzenia z teorią obrazu dialektycznego Waltera Benjamina, która będzie analizowana w jednym z rozdziałów książki.
8 Jacques Derrida, Archive Fever: A Freudian Impression, tłum. Eric Prenowitz, "Diacritics" 1995, t. 25, nr 2, s. 9-63.
9 Jules Janin, Le daguerotype, cyt. za: André Rouillé, Fotografia między dokumentem a sztuką współczesną, Kraków 2005, s. 98.
10 Frank Ankersmit, Reprezentacja historyczna, tłum. Marek Piotrowski, w: idem, Narracja, reprezentacja, doświadczenie, red. Ewa Domańska, Kraków 2004, s. 131-170.