Ciemna strona jasnego chleba
Dla Europejczyków, chlebem powszednim, potrawą tyleż podstawową co symboliczną, jest chleb wypieczony z żytniej lub pszennej mąki. Rola chleba w naszej kulturze i całej historii rozwoju cywilizacji zrazu śródziemnomorskiej, a później europejskiej i światowej, była ogromna. Prośba o jego codzienną porcję włączona została do tekstu modlitwy, trafił on do przysłów i porzekadeł w wielu krajach, także w Polsce: "Głodnemu chleb na myśli", "Mieć spokojny kawałek chleba", "U wdowy chleb gotowy"
.
W oliwnym Ogrójcu modlił się Chrystus przed Męką. Betlejem, w którym przyszedł na świat, nazywano "domem chleba". Chleb i wino stały się symbolem zmartwychwstania i odkupienia grzechów. Lekkomyślność od zarania dziejów była ich przyczyną. To ona popchnęła Korę, córkę greckiej bogini Demeter, opiekunki zbóż, by zerwała piękny i niebezpieczny kwiat narcyza. Otworzyła tym samym bramy piekieł. Została porwana przez Hadesa. Zrozpaczonej matce udało się wynegocjować jej uwolnienie tylko na kilka miesięcy w ciągu każdego roku. Kiedy były razem, ku słońcu pięły się zielone pędy, dojrzewały pszenica, jęczmień, żyto. Gdy wracała do krainy śmierci, zamierało życie, nadchodziła zima.
Można pokusić się wręcz o stwierdzenie, że dzisiaj chleb określa kraj jak kolory flagi narodowej. Jeśli więc spłaszczona chapati lub prawie przezroczyste puri - to Indie, jeśli zaś chleb z owsa - to Szkocja. W Anglii największym powodzeniem cieszy się chleb z żyta, w Irlandii - chleb z sodą. Fintschgerl (bułeczki z kminkiem) albo popularne kajzerki - to Austria, suchy, cieniutki placek - to Szwecja. Chleb na drożdżach, wypiekany z grubo mielonej mąki żytniej w formie dużych bochnów, sołdatskij, był kiedyś przysmakiem w Związku Radzieckim
.
Właśnie na podstawie różnorodności pieczywa można docenić chociażby kulinarny kunszt mieszkańców tunezyjskiego Kairuanu. Na zainteresowanie zasługują: sinijja (pieczony w metalowych formach), szaouaja (pulchny, najczęściej spotykany), mażama (wypiekany w olbrzymich bochenkach przypominających kształtem okrągłą chałkę), bzezel (podawany na ważnych uroczystościach, uformowany z małych kuleczek), kamh czy boszmat (chrupiący i podłużny)
.
Poszczególne gatunki chleba różnią się od siebie tak jak kraje, skąd dane formy pochodzą. Nieodłącznym składnikiem meksykańskich posiłków jest na przykład tortilla - cienki, średniej wielkości placek z mąki kukurydzianej lub pszennej, pieczony na gorącej blasze. Służy do zawijania, chwytania lub zgarniania różnych potraw, często więc spełnia funkcję łyżki czy widelca. Tortille podaje się gorące w specjalnym izolowanym pojemniku, owinięte w czystą serwetkę. W połączeniu z różnymi składnikami stanowią osobne dania, by wymienić choćby: chilaquiles, tacos, quesadillas, totopos, sopes, enchiladas, tostadas, flautas i gorditas.
We Francji chleb towarzyszy każdemu posiłkowi, a rozmaitość gatunków pieczywa, wzbogacona o regionalne specjały przygotowywane z poszanowaniem tradycji, budzi zachwyt turystów. Swego czasu rodzaj "żywego muzeum" stworzył paryski piekarz, Marcel Sarrau, a równocześnie wybitny znawca historii chleba i przepisów na różne jego formy. Dzięki wielu wysiłkom udało mu się wygrzebać w archiwach stare receptury, toteż w jego piekarni można było kupić na przykład chleb faraonów, bułeczki jadane niegdyś przez Marię Teresę, chleb średniowiecznych żebraków, bułkę papieską i inne tego typu specjały. Sarrau utrzymywał, że pod względem smaku, zapachu czy konsystencji niczym nie różniły się od swych pierwowzorów sprzed wieków
.
Nawet przeciętna francuska boulangerie (piekarnia) nęci smakowitym zapachem ułożonych w piramidy mącznych specjałów. Należą do nich między innymi bâtarde (tradycyjny biały chleb), boule (chleb okrągły), couronne (chleb w kształcie korony), fougasses nadziewane oliwkami, kawałkami mięsa, serami, natte (chleb w kształcie warkocza), pain au levain (ceniony chleb na naturalnym zakwasie).
Można tak wymieniać na dalsze pół strony, ale grzechem byłoby nie wspomnieć o NIEJ - królowej francuskiego pieczywa, czyli bagietce. Długa, cienka bułka o długości 70-80 cm i masie 400 g, która obecnie uchodzi za symbol Paryża, przywędrowała do Francji z... Wiednia, podobnie zresztą jak croissant (rogalik). Oba wypieki pojawiły się na francuskich stołach dzięki austriackim piekarzom, którzy emigrując nad Sekwanę, przywieźli ze sobą ich recepturę
.
Włosi z kolei tak umiejętnie splatają wałki ciasta, że żadna odkrojona zeń kromka nie jest podobna do następnej. Chleb o grubej skórce posypują zwykle ziarnkami anyżu lub sezamu, a do środka formowanego bochenka często wkładają kawałeczki szynki, salami lub sera ricotta i wszystko razem zapiekają. Innym przysmakiem, który pojawia się w renomowanych restauracjach w wielu krajach, są grissini - cienkie, kruche, długie pręciki z ciasta
.
To właśnie we Włoszech wypieka się panettone - babkę drożdżową z rodzynkami, uznawany za przysmak narodowy. Swoje pochodzenie zawdzięcza historii miłosnej. Mediolański sokolnik szlachetnego pochodzenia, Ughetto Atellani, chcąc przełamać opór ojca-piekarza swej wybranej imieniem Adalgisa, postanowił dać mu dowód swych umiejętności. Sporządził więc specjalnie dla niego okrągłe ciasto z masłem, rodzynkami i orzeszkami cedrowymi. Ciasto udało się znakomicie. Ojciec wybranej, Toni, zachwycony efektem, zgodził się na zawarcie małżeństwa. Książę Mediolanu Ludovico il Moro Sforza nie tylko zaakceptował związek (podobno ślub odbył się w obecności Leonarda da Vinci), lecz także lansował nowy chleb-ciasto: Pan de Toni, czyli "ciasto Toniego". Jednak analiza lingwistyczna pozwala raczej stwierdzić, że to nadinterpretacja nazwy tego ciasta. Samo słowo panettone pochodzi od włoskiego panetto, oznaczającego mały bochenek. Włoski przyrostek -one zmienia znaczenie na "duży chleb". Od XVIII wieku ciasto zaczęło być kojarzone z okresem Bożego Narodzenia.
Najpowszechniejsze pożywienie człowieka na wszystkich kontynentach stanowi chleb w jakiejś formie - z żyta, pszenicy, fasoli, ziemniaków, trawy, kory, ryżu lub grochu, a na niektórych terenach Dalekiego Wschodu (i południa Europy) - także z kasztanów i bukwi (owoców buka). Bardzo wcześnie ludzie odkryli wartość odżywczą ziarna zbożowego, które początkowo po prostu rozgryzano w ustach i łykano, później rozgniatano między kamieniami na mąkę, a następnie, dodawszy wodę, wyrabiano ciasto
.
Już w grobowcach faraonów wśród ofiar znajdujemy zarówno ziarno, jak i upieczone chleby. Niektóre zachowały się tak dobrze, że pozwalają dokładnie rozpoznać nawet gatunek zboża, z którego zostały upieczone. Analogicznie ustalono gatunki zboża na podstawie kawałków pociętej słomy, znajdowanych w niewypalonych cegłach z mułu nilowego. Co najmniej tak samo stare jest rolnictwo we wschodniej Azji. Właśnie niedawno minęło pięć tysięcy lat, od kiedy władca Chin, cesarz Szen-Nung, zwany ojcem rolnictwa, w czasie dorocznych ceremonii wiosennych własnoręcznie wysiewał pięć gatunków zbóż
.
W Azji Środkowej i Azji Mniejszej, w północno-wschodniej Afryce i na terenie Chin rośliny zbożowe uprawiano już prawdopodobnie na 10 tysięcy lat p.n.e., kiedy u nas panowało jeszcze ostatnie zlodowace nie
. Historia uprawy zbóż sięga bowiem niemal w głęboką prehistorię i jest daleko starsza od znanych nam pisanych świadectw historycznych, choć trudno powiedzieć, kiedy ręka człowieka rzuciła pierwsze ziarno w ziemię dla świadomego otrzymania plonu.
Gdy przeskoczyliśmy z fazy łowiectwa (wskutek ochłodzenia klimatu wielkie zwierzęta wyginęły) w system rolniczy, zgromadzone zapasy stały się symbolem potęgi i władzy. Zapasy, to znaczy głównie zboże. Człowiek i zboże zawsze żyli razem. Z człowiekiem żyły też zwierzęta, które udomowił. Zresztą, sam również został "udomowiony", bo osiedlił się, zakorzenił. Człowiek-oracz: nastawiony na współpracę, a nie dominację; wytrzymały, ale nie zwierzęco silny; umiejący oczekiwać długofalowego efektu swych działań; rozumiejący koncepcję cykliczności i kultu płodności; tworzący hierarchię społeczną; w końcu: posiadający dom. Z rodziną, piecem chlebowym i stołem
.
"Jeśli lecąc nad Abu Dhabi albo nad Bahrainem - zauważa Felipe Fernández-Armesto - zobaczycie trawniki, pracowicie pielęgnowane w morzu piasków, albo zachwycicie się widokiem z lotu ptaka prywatnego pola golfowego japońskiego milionera - wygląda to tak, jakby jakiś kosmiczny jubiler wstawił ogromny klejnot w nagą skałę - pomyślicie być może, że wyzwaniem wobec natury może być także sianie niejadalnych traw"
.
Gdzie, kto i kiedy zwrócił uwagę na niepozorne ziarna traw jako składnik pożywienia zbieraczy, nikt oczywiście nie wie. Zapewne nastąpiło to na terenach stepowych, gdzie brakowało owoców, a i zwierzyny nie było za wiele. Ziarna te - o gorzkawym smaku - nie były zbyt smacznym pożywieniem, ale miały wielką zaletę: można je było przechować na okres zimy. To zapewne zadecydowało o tym, że zwrócono na nie baczniejszą uwagę
.
Mimo olbrzymiego i nadal rosnącego znaczenia kilku gatunków większość odmian, z którymi współżyliśmy przez większą część historii, była bezużyteczna dla uprawy - z wyjątkiem roślin ozdobnych. Dlatego pojawienie się zbóż jest jednym z najbardziej efektownych osiągnięć ludzkości: przeobrażone zostały trawy - które przyroda, jak się wydaje, zaprojektowała jako pokarm innych, lepiej wyposażonych gatunków - w podstawowe źródło wyżywienia istot nieprzeżuwających, takich jak my
.
Jednym z takich zbóż stało się żyto, które z Bliskiego Wschodu dotarło do Europy w epoce neolitu, prawdopodobnie jako chwast w zasiewach pszenicy i jęczmienia. Żyto rośnie jako chwast na polach obsianych pszenicą i kiełkuje, gdy słoty niszczą pszenicę. Chłopi z Anatolii nazywają je "pszenicą Allaha" - błogosławieństwem, które kompensuje im utratę głównych zbiorów. Musiało też wydać się darem niebios przyszłym rolnikom gospodarującym na ubogich glebach i w chłodnym klimacie, gdzie uprawa pszenicy była niepewna albo zupełnie niemożliwa. W takich środowiskach, zwłaszcza wzdłuż chłodnych, północnych i wschodnich granic imperium rzymskiego, zjawiło się jako chwast i stało się głównym zbożem
.
"Dzikie żyto rośnie wciąż w długim pasie Bliskiego Wschodu, wokół Kaukazu - przyznaje Felipe Fernández-Armesto - ale jeśli narodziło się właśnie tam, musiało odbyć długą drogę, zanim znalazło się "na swoim" jako podstawowy artykuł żywiący cywilizację. Wydaje się, że uprawiane dziś odmiany powstały z innych, już nieistniejących, nadal jednak łatwo jest wyróżnić w zachowanych odmianach cechy, które zwróciły uwagę pierwszych rolników i dzięki którym żyto nadawało się do uprawy w cięższych warunkach klimatycznych - wytrzymałość, odporność na różne wysokości, przystosowywanie się do chłodów"
.
Najwcześniejsze, nieliczne jeszcze ślady samodzielnej uprawy żyta w Europie można wiązać z okresem halsztackim i lateńskim (koniec II tysiąclecia i I tysiąclecie p.n.e.), natomiast rozprzestrzenienie się upraw datuje się od okresu rzymskiego, a wyraźny wzrost gospodarczego znaczenia tego zboża nastąpił we wczesnym średniowieczu
. Ponieważ żyto często występuje jako chwast na polach pszenicznych, nie ma wątpliwości, że jakiś inteligentny rolnik wpadł na pomysł spróbowania jego uprawy. Musiało się to zdarzyć niezbyt dawno, żyto bowiem nie ma nazwy ani w języku hebrajskim, ani w sanskrycie i nigdy nie znaleziono go w starożytnych wykopaliskach. Nie istnieją również żadne dowody na starożytną uprawę tego zboża w Chinach i Japonii ani nawet w starożytnej Grecji. Encyklopedysta Pliniusz Starszy pisze, że żyto uprawiano na północ od Alp, a mistrz sztuki lekarskiej Galen twierdzi, że występowało jako roślina zbożowa w Tracji i Macedonii
.
Od I tysiąclecia przed Chrystusem aż do czasów nowożytnych, gdy zaczęły z nim konkurować (a nawet je wypierać) ziemniaki, żyto wyróżniało się jako źródło pokarmu na terenach równiny północnoeuropejskiej - wilgotnych, chłodnych ziemiach oczyszczonych z polodowcowych lasów, w strefach, w których trawy były rzadko rozsiane, drobne i nie można było przystosować ich na użytek ludzi. Główną jego wadą jest szczególna podatność na grzybową chorobę zwaną sporyszem
.
Według wielu badaczy w dawnych czasach znano i jadano o wiele więcej nasion traw i innych roślin niż obecnie. Pierwszym "chlebem" naszych praojców były... polewki, czyli bryje składające się w 80-90% z wody zmieszanej i ugotowanej z tłuczonym ziarnem (pszenicy, jęczmienia, żyta), a także z kaszami, o których już dziś nikt nie pamięta, na przykład z manną zbieraną z rośliny wodnej o łacińskiej nazwie Glyceria fluitans.
Chyba najstarszym sposobem przygotowania potraw ze zbóż z wykorzystaniem ognia jest prażenie. Proces ten niszczył twardą niestrawną plewę wokół ziarna, dzięki czemu nabierało ono słodkawego smaku (przy prażeniu krochmal, główny składnik ziarna, przemienia się na glukozę i dekstrynę). Wśród Słowian opalane ziarno znane było jako prażmo. Uprażone ziarno łatwo było rozetrzeć. Rozgniecione czy rozkruszone było już grubą mąką (śrutą), z której sporządzano różne bryje zbożowe, a także wypiekano placki
.
Placki, które pojawiają się w młodszej epoce kamienia, czyli około 12 tysięcy lat temu, można uznać za pierwsze zbożowe pieczywo. Placki z prosa i pszenne czapati kształtu naleśnika, pieczone na blasze lub na ruszcie, są popularnym pożywieniem w Indiach. Archaiczne placki wypiekano w popiele z grubej, zawierającej dużo zanieczyszczeń śruty zarabianej wodą. Spożywano je na gorąco - ostudzone szybko twardniały i wysychały, stąd zapewne ich nazwy przyjęte w językach słowiańskich: "osuch", "posuch". Można je było przechowywać dłużej niż zboże oraz łatwiej przewozić, zatem niejednokrotnie funkcjonowały jako suchary.
W Polsce jeszcze na przełomie XIX i XX wieku etnografowie odnotowywali: "[Wieśniacy krakowscy] w ogóle w lecie nie gotują często żadnego śniadania, tylko zagniatają placki żytnie bez drożdży i posoliwszy, pieką w popiele, idący do żniwa biorą placki ze sobą i w polu one jedzą, popijając maślanką"
. Czerstwe placki można było rozkruszyć i rozgotować w wodzie, przygotowując bryję. Ba, nazwa słynnej hiszpańskiej zupy gazpacho, która pochodzi z czasów, gdy Półwysep Iberyjski podbity był przez muzułmanów, po arabsku znaczy: "zmoczony chleb".
Początkowo gazpacho było zupą wędrujących przez upalną Andaluzję biedaków, którzy mieli zwykle przy sobie gliniane naczynie, czosnek, oliwę, pomidory, ogórki oraz chleb. Na postoju rozcierali czosnek na kamieniu, wrzucali go do miski, dodawali oliwę, ucierali, a na to układali warstwami pokrojone pomidory, ogórki i pokruszony chleb, zalewali wszystko oliwą, a na koniec przykrywali naczynie mokrą ścierką i wystawiali na słońce; gdy tkanina wyschła, potrawa była gotowa
.
Podstawowym pożywieniem Arabów w północnej Afryce jest chleb płaski, niedostatecznie wyrośnięty, zwany habz, wypiekany w ogromnych bochnach, później krajany na cienkie plastry, przypominający w smaku raczej placki czy podpłomyki. W krajach Bliskiego Wschodu chleb, podobny do wielkich naleśników, niewiele się różni od chleba spożywanego w starożytności. Piecze się go albo przylepiając cienką warstwę ciasta do ścian rozgrzanego pieca, albo w metalowej półkuli, umieszczonej ukośnie do ognia, wypukłą stroną w górę, na którą rozkłada się cienką warstwę ciasta
.
Jak się zdaje, Egipcjanie pierwsi dokonali, około roku 2600 p.n.e., wiekopomnego odkrycia - zaczęli rozpulchniać placki przez pozostawienie je samorzutnej fermentacji, nadającej im strukturę gąbczastą, zachowaną w konsystencji wypieczonego placka-chleba, który stawał się strawniejszy i smaczniejszy od przaśnego placka-podpłomyka. Do wywołania fermentacji używali zakwasu (kawałka ciasta z poprzedniego zaczynu) albo drożdży z osadów winiarskich, a więc piekli chleb metodami w zasadzie podobnymi do dzisiejszych
.
To również starożytni Egipcjanie wynaleźli piec chlebowy, a z wyrobu chleba uczynili sztukę: wypiekali ponad 50 rodzajów pieczywa - placki okrągłe, kwadratowe, "plecionki", chlebki w formie ludzkich figur... W jednym z grobów egipskich faraonów, pochodzącym sprzed 1400 roku p.n.e., natrafiono na kolisty, płaski bochen chleba. Jeszcze starszym okazem jest płaski placek pochodzący z wykopalisk w Mezopotamii
.
Akadowie (ludność semicka południowej Mezopotamii, zamieszkująca ją od III tysiąclecia p.n.e.) uważali spożywanie chleba za dowód kultury. W Poemacie o Gilgameszu, epopei starobabilońskiej z około roku 2000 p.n.e., Enkidu, dziki stwór ulepiony z gliny, żyjący w towarzystwie zwierząt, staje się człowiekiem (a później bohaterem i przyjacielem Gilgamesza, króla sumeryjskiego miasta Druk) między innymi dlatego, że nauczył się jeść chleb
.
Historycy uważają, że drożdże zostały odkryte około siedmiu tysięcy lat temu. Prawdopodobnie jednokomórkowy grzybek Saccharomyces przypadkowo dostał się na przygotowane do pieczenia ciasto u pewnego piekarza znad Nilu i tak powstał pierwszy chleb na drożdżach
. Ale drożdże nie były jedynym środkiem spulchniającym ciasto. Dużo popularniejszy - przynajmniej na ziemiach słowiańskich - był zakwas.
Naturalna fermentacja spreparowanych ziaren mogła zachodzić zawsze, gdy zostały one namoczone i pozostawione na dłużej niż na jeden dzień lub gdy przyrządzano ziarno kilkakrotnie w tym samym naczyniu, nie myjąc go dokładnie przed kolejnym użyciem. Najprostszy sposób przygotowania zakwasu jest następujący: niewielką ilość razowej mąki należy zalać ciepłą wodą i odstawić w ciepłe miejsce (o temperaturze około 30?C) na 36 godzin; w tym czasie wystąpi zjawisko fermentacji mlekowej. Tak przygotowany zakwas może już służyć do wyrobienia ciasta chlebowego.
Najczęściej do zakwaszania kolejnego wypieku wykorzystywano resztki ciasta z poprzedniego. Niekiedy jednak stosowano bardzo skomplikowane sposoby. Do zagotowanej wody wrzucano chmiel, liść bobkowy oraz inne zioła i dalej podgrzewano, nie dopuszczając do wrzenia. Po odcedzeniu do wywaru dodawano stary zakwas i otręby, po czym dokładnie mieszano. Ze skwaszonego "ciasta" formowano kulki i suszono przez tydzień na słońcu. Następnie kruszono je i dalej suszono. W pełni przesuszony zakwas przesypywano do woreczków i przechowywano w suchym miejscu. Jednorazowo wyrabiano kilkanaście kilogramów zakwasu, który miał starczyć na cały rok
.
Dla naszej tradycji najważniejsze są informacje o dwóch typach chleba różniących się sposobem przygotowywania ciasta i wypieku: chlebie kwaszonym i niekwaszonym. Chleby pokładne, jakie Żydzi składali w ofierze w świątyni, nie mogły być kwaszone, ponieważ proces fermentacji, któremu zawdzięczamy spulchnienie ciasta, z punktu widzenia komunikacji z Bogiem był czymś głęboko niestosownym i nieczystym. Jego istotą jest przecież "gnicie", proces wiążący się z biologiczną naturą życia
.
Grecy, którzy sztuki pieczenia chleba nauczyli się od Egipcjan, zdobyli sobie w starożytności reputację znakomitych piekarzy. Jednak wbrew pozorom w Grecji chleb długo nie zaliczał się do najpowszechniejszych artykułów żywnościowych. Oczywiście są o nim wzmianki już u Homera, ale prawdopodobnie chodzi tam raczej o placki jęczmienne, jak przedstawia znana scena z Iliady na malowidle wazowym, na którym przed łożem Achillesa widnieje stolik na trzech nogach, z niego zwisają rozłożone placki
.
Górzyste położenie Grecji nie sprzyjało uprawie zboża, stąd jeszcze w czasach Solona uważano w Atenach chleb za pożywienie luksusowe. Zawodowi piekarze pojawili się w Atenach dopiero w wieku V p.n.e. - zachowane źródła nie potwierdzają istnienia tego zawodu wcześniej. Chleb wypiekano z mąki jęczmiennej, pszennej, z prosa i orkiszu. Gatunek, wartość i smak pieczywa zależał od gatunku mąki, jaką otrzymywano z przemiału zboża. Znano chleb biały, luksusowy i ciemny, razowy
.
To greccy piekarze rozpowszechnili w świecie śródziemnomorskim stosowanie pieców do wypieku chleba i potrafili przyrządzić aż 72 gatunki pieczywa w 48 różnych kształtach. Piekarzami w Grecji byli prawie wyłącznie niewolnicy. Ich cena była bardzo wysoka: od 17 tysięcy dinarów za robotnika piekarskiego do 30 tysięcy za piekarza-mistrza. Rzymianie podbili Grecję, lecz greccy piekarze podbili Rzym
. Jeśli już zaś o Rzymie mowa, warto wspomnieć, że za panowania cesarza Augusta działało w nim ponad pół tysiąca piekarni.
O tym, jak wyglądały rzymskie piekarnie, wiemy choćby dzięki wykopaliskom w Pompejach. Przy jednej ścianie stał piec kopulasty lub podłużny o półokrągłym sklepieniu, przy drugiej dzieże do wyrabiania ciasta, pośrodku - sporej wielkości stół do formowania bochenków. Przy piekarni działał zwykle sklep piekarski. Starorzymscy piekarze dzielili się na związki według gatunku pieczywa, jakie wyrabiali, na przykład sigillarii wypiekali wyroby luksusowe.
Wygląd piekarni rzymskich nie różniłby się więc wiele od piekarni znanych nam z wielu małych miasteczek, gdyby nie ich załoga. Zatrudniano w nich bowiem zwykle niewolników, którym - by nie mogli nawet skubnąć ciasta i by nie spływał na nie pot z ich ciał - zakładano na twarze kagańce
. Podobnie jak w Grecji wypiekano różne gatunki chleba, dowożono też wypieki z wysp, przykładem rozpowszechnione ciastka z Rodos, które jednak z powodu długo trwającego transportu nie zawsze nadawały się do spożycia, jeżeli wierzyć Marcjalisowi, łacińskiemu poecie z I wieku n.e.:
Na niewolnika nie podnoś ręki - taka moja rada:
Daj mu ciastka rodyjskie - też zęby postrada
.
Co ciekawe, ciasto chlebowe znalazło w starożytnym Rzymie jeszcze jedno zastosowanie. Otóż zarówno mężczyźni, jak i kobiety spędzający pierwsze godziny dnia w łożach w lekko perfumowanej pościeli chętnie nakładali na twarze maski z takiego ciasta, by odmłodzić i uelastycznić skórę. Oczywiście powinno się to robić zawsze w ukryciu, jak młodym rzymskim damom zalecał - i to z naciskiem - "nauczyciel miłości" Owidiusz zgodnie ze swoją zasadą, że wiele brzydkich spraw przynosi piękne skutki: "Któż bowiem nie poczuje się urażony, gdy całą twarz obklejają drożdże, skapując na pierś..."
.
Legiony wysłane na podbój Europy Zachodniej zniewolonym narodom wraz z pax Romana przynosiły panis - chleb. Jakież było ich zdumienie, gdy stwierdzili, że plemiona celtyckie, zamieszkujące na północ od Alp, uprawiały jakieś "nieznane zboże", z którego mąki wypiekały "chleb barbarzyńców". Nieznane zboże to żyto. Chleb z niego upieczony nie odpowiadał wyrafinowanemu smakowi patrycjuszy rzymskich
. Miał okrągły kształt wywodzący się od placków, od których różnił się tylko grubością. Bochenki takie widoczne są na płytach nagrobnych i pomnikach Celtów czy Normanów.
Także nasze bułki i rogale mają korzenie w antyku. Dzisiaj ich kształt nie zwraca naszej uwagi, ale wtedy miał znaczenie szczególne, magiczne, odwracające urok. Wypiekano je w kształcie symboli męskości i kobiecości
. Znany był również chleb psi - ze starożytnego Egiptu, zabierany na polowania, na powierzchni miał wygniatane postacie tych zwierząt. Podłużna forma chleba znana jest w Europie dopiero od XII wieku.
Średniowiecze wniosło niewiele nowego do techniki wypieku chleba. Pojawiają się jednak nowe formy pieczywa, na przykład chlebekguziczek z XI wieku; chleb cierniowy - wypiekany w 1099 roku podczas świąt obrzędowych w Jerozolimie; chleb czerwony - sporządzany w XII-wiecznej Szwecji z mąki i krwi renów podczas okresów głodu. Dziura w środku chleba służyła do zawieszania go u pułapu. W XII wieku pojawił się również chleb-naszyjnik - we Francji, w okolicy Dordogne, do dziś jeszcze można napotkać podobne formy
.
Największe zasługi dla dalszego rozwoju sztuki wypieku chleba mieli niewątpliwie piekarze francuscy. Średniowieczna Francja słynęła z chleba zwanego stolnicą. Wypiekano go w dużych, kilkukilogramowych, płaskich bochnach i podczas wystawnych uczt podawano zamiast talerzy. Ta oryginalna zastawa służyła do serwowania lekkich potraw i zjadana była razem z nimi jako... deser. Z okazji wielkich uroczystości dworskich po uczcie stolnice rozdawano ubogim. Podczas koronacji Ludwika XII podzielono wśród biednych 1294 tuziny owych "deserowych talerzy". Zwyczaj ten utrzymał się do XVII stulecia. Do największych bochnów należały jednak pieczone w dawnej Rosji tak zwane korowaje carskie - do ich podniesienia trzeba było aż czterech silnych chłopów
.
W związku z tym, że nie wzbogacano ciasta dużą ilością jajek, a do rozpulchniania używano jedynie naturalnego zakwasu, można podejrzewać, że powstały w ten sposób chleb był dosyć twardy (świadczą o tym zresztą zapisane w literaturze informacje, że rozmaczano go albo robiono z niego zupy). Ten ogólnodostępny chleb ze względu na jego ciemną barwę zwano niger.
Średniowieczny chleb był podobno smaczny. Niemalże wszędzie piekarze wypiekali kilka rodzajów chleba, różniących się typem mąki i sposobem przesiewania. Biedak spożywał chleb czarny z otrębami; bogacz - chleb z czystej pszenicy lub delikatnej mąki, lecz poczynając od około 1400 roku biały chleb zaczął być dostępny nawet dla ubogich robotników, a czarny dawało się bydłu i zwierzętom na zakończenie posiłku
.
Przypatrując się posiłkowi wieśniaka w 1787 roku niedaleko Hasparren, angielski agronom Arthur Young napisał o "górze krojonego chleba". Chłopski chleb był najczęściej czerstwy - lepiej się przechowywał, nie wymagał częstego opiekania (raz na tydzień) i lepiej zaspokajał głód, zwłaszcza maczany w zupie. W górach Delfinatu chleb miał postać dużych okrągłych bochnów wypiekanych dwa razy do roku, które stawały się tak czerstwe, że przed umoczeniem w zupie trzeba je było... rąbać siekierą
.
Od średniowiecza pieczywo w mieście stało się łatwo dostępne, sprzedawane w piekarniach albo na rynku. Jednak ciasta stanowiły produkt luksusowy. Liczył się - tak zawsze było i tak zawsze będzie - chleb. Pouczające, że słowo "lord" pochodzi od staroangielskiego hlaford, oznaczającego "strażnik chleba" (czyli pan domu) lub bochenek. "Lady" pochodzi od hlaefdigge - oznaczającego "zagniatająca ciasto" - odpowiednik "osoby drugiej co do ważności"
.
Bardziej wykwintny chleb biały, albus, wymagał drobniej zmielonej i kosztowniejszej mąki pszennej. W stałej ofercie piekarniczej były również suchary zwane binavice albo biscoctum. Trudno powiedzieć coś więcej na ich temat poza tym, że musiały być bardzo twarde i zupełnie pozbawione wilgoci, co zapobiegało pleśnieniu. Był to tradycyjny składnik menu żołnierzy i podróżnych, którzy często zabierali ze sobą zapas pieczywa na wiele tygodni
.
To niestety koniec bezpłatnego fragmentu. Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki.