Rozdział 1
William A. Dembski, Michael Ruse
Wprowadzenie ogólne
Teoria inteligentnego projektu to hipoteza, zgodnie z którą wyjaśnienie życia możliwe jest tylko w przypadku przyjęcia działania inteligencji, która nie powstała wskutek ewolucji. Zgodnie z tym ujęciem nie sposób wyjaśnić istnienia organizmów, zarówno tych żyjących obecnie, jak i dawno wymarłych, za pomocą zwyczajnych przyczyn naturalnych lub materialnych mechanizmów, czy to mających charakter ewolucyjny, czy też tych, które są tworem ewolucji, jak na przykład powstałe w wyniku jej działania inteligentne istoty pozaziemskie[1]. Chociaż większość zwolenników teorii inteligentnego projektu stanowią różnego rodzaju teiści (wśród nich jest wielu chrześcijan), to akceptacja tej koncepcji niekoniecznie prowadzi do wiary w osobowego Boga czy też jakiegokolwiek Boga pojmowanego w sposób akceptowalny dla głównych religii świata. Mamy tu do czynienia z prostym twierdzeniem, zgodnie z którym musi istnieć coś więcej niż zwyczajne przyczyny naturalne lub mechanizmy materialne, a tym czymś musi być jakaś forma inteligencji zdolnej doprowadzić do powstania organizmów.
Teoria inteligentnego projektu nie zajmuje się zagadnieniem tożsamości tego rodzaju inteligentnego projektanta. Niektórzy teoretycy projektu sądzą, że taka inteligencja działa w połączeniu z ograniczoną formą ewolucji - bierze się tu nawet pod uwagę ewolucję darwinowską (na przykład dobór naturalny może oddziaływać na skutki zmian niemających w rzeczywistości charakteru losowego). Inni natomiast twierdzą, że ewolucja nie odegrała żadnej roli z wyjątkiem być może skutecznego działania w ograniczonym zakresie, to jest na niższych poziomach taksonomicznych - za przykład można tu podać powstanie nowych gatunków ptaków na Galapagos. Jednakże te rozbieżności mają niewielkie znaczenie w porównaniu z powszechnie przyjętym przez teoretyków projektu przekonaniem, zgodnie z którym musimy uznać, że idea przyrody działającej za pomocą materialnych mechanizmów i rządzonej niezłomnymi prawami nie wyjaśnia wszystkiego.
Do truizmów należy stwierdzenie, że teoria inteligentnego projektu jest kontrowersyjna. Sprzeciwia jej się, często zaciekle, cały establishment naukowy. W takich wiodących czasopismach naukowych jak "Science" i "Nature" artykuł przedstawiający zastosowania teorii inteligentnego projektu lub po prostu jej przychylny mógłby się ukazać dopiero wtedy, gdyby dopuszczono w nich do druku tekst życzliwy frenologii czy mesmeryzmowi lub - używając analogii wygodnej dla redaktorów tych czasopism - artykuł przychylny twierdzeniom mormonów na temat złotych płyt Josepha Smitha lub wyrażający się z aprobatą na temat poglądu kreacjonistów naukowych o współistnieniu ludzi i dinozaurów. W ostatnim czasie American Association for the Advancement of Science (AAAS, Amerykańskie Stowarzyszenie Popierania Rozwoju Nauki), wydawca czasopisma "Science", opublikowało oficjalne oświadczenie, że w opinii jego członków teoria inteligentnego projektu jest nie tylko przykładem niewłaściwej nauki, lecz w ogóle nie ma nic wspólnego z nauką i dlatego nie doczeka się miejsca w amerykańskich szkołach, w których uczy się nauk przyrodniczych.
Jeżeli jednak zdecydujemy się wyjść poza domenę establishmentu naukowego i spojrzymy na to, co dzieje się w społeczeństwie, okaże się, że stopień zainteresowania i sympatii wobec teorii inteligentnego projektu gwałtownie wzrasta. Wielu ludzi sądzi, że coś w tym jest, i nawet ci, którzy nie są całkowicie przekonani o wartości tego ujęcia, sądzą, że przypuszczalnie (lub prawdopodobnie) mamy do czynienia z koncepcją, która powinna być nauczana w szkołach obok bardziej standardowych, czysto naturalistycznych wyjaśnień pochodzenia. Uczniowie powinni mieć możliwość zapoznania się ze wszystkimi stronami debaty i na tej podstawie dokonać wyboru. W końcu na tym polega amerykański styl życia - na otwartej debacie i samodzielnych decyzjach.
Redaktorzy tego tomu znajdują się po przeciwległych stronach debaty nad teorią inteligentnego projektu. William Dembski, filozof i matematyk, jest jednym z głównych twórców tej koncepcji. Przeprowadził analizy pojęcia projektu i utrzymuje, że żaden niekierowany proces naturalny nie może stanowić wyjaśnienia dla bogatych w informację struktur występujących w przyrodzie ożywionej. Twierdzi ponadto, że te same cechy materii ożywionej, które przekraczają możliwości niekierowanych przyczyn naturalnych, stanowią też wiarygodną oznakę projektu. Michael Ruse, filozof i historyk nauki, od dawna jest zwolennikiem darwinowskiej teorii ewolucji i przez wiele lat walczył z tymi, którzy argumentują na rzecz idei nienaturalnego pochodzenia roślin i zwierząt. Brał udział w rozprawach sądowych w charakterze biegłego świadczącego na korzyść darwinizmu i napisał wiele książek na temat tej koncepcji.
Pomimo różnic w poglądach redaktorów łączy przekonanie, że teoria inteligentnego projektu - chociażby ze względów kulturowych - ma ważny wpływ na współczesny krajobraz idei i nie powinna być ignorowana. Dla zwolenników stanowi ona ważny przełom w naszym rozumieniu świata, natomiast dla krytyków jest przede wszystkim jednym z głównych zagrożeń dla obecnego status quo i ma realne szanse na wprowadzenie do szkolnych programów nauczania. Redaktorzy zgodnie twierdzą również, że w takich dyskusjach obie strony powinny mieć należytą wiedzę na temat twierdzeń, które są przedmiotem ich krytyki. Ignorancja nigdy nie jest dobrym sposobem na zwalczanie błędów.
Oczywiście opublikowano już książki traktujące o teorii inteligentnego projektu i przedstawiające argumenty krytyków. Redaktorzy również mają tam swój wkład. Jednakże przedstawienie jednego tomu zawierającego argumenty obu stron, gdzie każda z nich może wytoczyć swoje największe działa, ma pewną zaletę (we wcześniejszych tomach wyraźnie faworyzowano jedno lub drugie ujęcie). W ten sposób czytelnik może szybko i łatwo zrozumieć podstawowe twierdzenia "za" i "przeciw" omawianych koncepcji. Oczywiście zestawienie wzajemnie sprzecznych poglądów może być postrzegane jako podniesienie statusu i uznanie zasadności twierdzeń strony przeciwnej - taki argument wysuwany jest częściej przez naukowców należących do establishmentu. I prawdopodobnie tkwi w tym ziarno prawdy. Niemniej żyjemy w demokracji i jesteśmy zobowiązani do załatwiania spraw bez uciekania się do przemocy lub podstępnych strategii i dlatego, pomimo obaw, połączyliśmy siły w tym przedsięwzięciu w nadziei, że jego wartość przeważy nad czynnikami negatywnymi. Ci, którzy wiedzą lepiej, i tak będą postępować wedle własnego uznania.
Niniejszy zbiór artykułów został podzielony na cztery główne części, do których dodano krótszą część wprowadzającą, mającą zapewnić czytelnikowi pewien kontekst. Dlatego zawiera ona ogólny tekst historyczny poświęcony argumentom z projektu, zatytułowany Krótka historia argumentu z projektu. Jego autorem jest jeden z redaktorów niniejszego tomu - Michael Ruse. Drugi tekst napisał Angus Menuge. Jego artykuł nosi tytuł Kto obawia się teorii inteligentnego projektu? Historia i perspektywy ruchu inteligentnego projektu i dotyczy szczegółowej historii ruchu inteligentnego projektu. Tak się złożyło, że poglądy pierwszego z autorów na temat teorii inteligentnego projektu są bardzo krytyczne, natomiast opinia drugiego jest równie zdecydowana, ale przemawia na korzyść tej koncepcji. Niemniej część wprowadzająca ma zarysować kontekst bez narzucenia opinii wartościujących. Omawiane teksty zostały celowo napisane w stylu neutralnym, żeby przygotować grunt i ułatwić czytelnikowi ocenę dyskusji zawartych w dalszej części książki.
Michael Ruse prześledził historię argumentów z projektu od czasów starożytnej Grecji, a następnie jej rozwój w biologii aż do XVIII wieku pomimo zmian zachodzących w naukach fizycznych. I chociaż w tamtym czasie David Hume przeprowadził destrukcyjny atak na ten sposób rozumowania, to dopiero Karol Darwin na stronach O powstawaniu gatunków[2] zaproponował naturalistyczne wyjaśnienie organizmów, dzięki któremu wiele osób rzeczywiście odrzuciło argumentację na rzecz projektu. Tekst kończy się omówieniem epoki postdarwinowskiej. Autor pokazuje, że współcześnie wielu religijnych ludzi wybiera "teologię przyrody" kosztem teologii naturalnej. Najważniejsze w omówieniu Ruse'a jest odróżnienie argumentu na rzecz złożoności - pokazującego, że istnieje coś niezwykłego w świecie organicznym - od argumentu na rzecz projektu - zgodnie z którym pełne wyjaśnienie tej złożoności wymaga odniesienia do (świadomego) projektanta. Właśnie takie zagadnienia określają problematykę niniejszej książki.
Następnie Angus Menuge przedstawia krótką historię współczesnego ruchu inteligentnego projektu i zastanawia się nad jego przyszłością. Autor pokazuje, że niektórzy, na przykład Barbara Forrest, nie szczędzą słów krytyki temu przedsięwzięciu, traktując go jako zamaskowaną wersję kreacjonizmu. Menuge dochodzi do wniosku, że takie określenie jest zwodnicze. Twierdzi, że teoria inteligentnego projektu zasadniczo różni się od typowych ujęć kreacjonistycznych pod względem celów, metod i zakresu, a także podkreśla, iż naukowcy zainteresowali się problematyką projektu niezależnie od politycznych i religijnych zapatrywań. Korzeni ruchu inteligentnego projektu dopatruje się więc nie w politycznej i religijnej gorliwości antyewolucjonistów, lecz w zasadnych naukowych krytykach teorii ewolucji i badań pochodzenia życia, które w połowie lat osiemdziesiątych przedstawili tacy naukowcy jak Michael Denton czy Walter Bradley. Ponieważ jednak sama krytyka rzadko zagraża dominującemu paradygmatowi, ruch inteligentnego projektu znajdował się w cieniu aż do czasu opublikowania książek Michaela J. Behego (Czarna skrzynka Darwina)[3] i Williama A. Dembskiego (Wnioskowanie o projekcie)[4]. Autorzy ci przedstawili pozytywny program badawczy teorii inteligentnego projektu na gruncie nauk przyrodniczych. Na zakończenie Menuge zauważa, że bez względu na to, czy teorii inteligentnego projektu uda się uzyskać status nauki głównego nurtu, pomaga ona naukowcom lepiej zrozumieć zależności przyczynowe wyjaśniające powstanie złożoności biologicznej.
Przechodzimy teraz do głównych części książki - na każdą składają się cztery lub pięć tekstów. Zaczniemy od tekstów nastawionych przychylnie wobec teorii ewolucji i krytycznie do teorii inteligentnego projektu, po czym przejdziemy do artykułów przemawiających na rzecz teorii inteligentnego projektu i krytycznych wobec teorii ewolucji, a przynajmniej jej ortodoksyjnej wersji. Pierwsza część, zatytułowana Darwinizm, rozpoczyna się tekstem wiodącego biologa ewolucyjnego Francisca J. Ayali - byłego księdza katolickiego i człowieka o wielkiej wrażliwości i wyrozumiałości dla postaw religijnych. W artykule Projekt bez projektanta. Największe odkrycie Darwina Ayala przedstawia trzy twierdzenia. Po pierwsze, argumentuje, że Darwin skutecznie wprowadził do nauki zagadnienie pochodzenia form organicznych; po drugie, że Darwin podniósł i skutecznie odpowiedział na pytania o złożoność lub adaptację; i po trzecie, że nawet w epoce postdarwinowskiej w ujęciu biologii występuje pewien charakterystyczny element (element teleologiczny). Czytelnik powinien odnieść się do eseju wprowadzającego autorstwa Michaela Ruse'a, aby móc dobrze zrozumieć tezy Ayali na temat odróżnienia argumentu na rzecz złożoności (Ayala twierdzi, że Darwin go rozważył i rozwiązał w sposób naukowy) od argumentu na rzecz projektu (który zdaniem Ayali formalnie znajduje się co prawda poza nauką, ale wciąż stanowi formę argumentacji, która rzutuje na współczesną naukę). Ayala stwierdza na zakończenie, że nauka nie jest jedynym sposobem zdobywania wiedzy.
Kenneth R. Miller, naukowiec i praktykujący wyznawca wiary rzymskokatolickiej, należy do największych krytyków teorii inteligentnego projektu. W tekście zatytułowanym Nieruchoma wić. Upadek koncepcji nieredukowalnej złożoności Miller analizuje jedno z najważniejszych ujęć, za którymi opowiadają się teoretycy projektu - chodzi oczywiście o koncepcję nieredukowalnej złożoności. Została ona wyłożona przez Michaela J. Behego w książce Czarna skrzynka Darwina i wskazuje na pewną cechę organizmów, która przypuszczalnie nie mogła powstać drogą niekierowanych przyczyn naturalnych. Behe ma tutaj na myśli coś tak niezwykle zawiłego i złożonego, że aż niewytłumaczalnego z punktu widzenia naturalnego biegu rzeczy, więc wymagającego wyjaśnienia przez odwołanie do inteligencji. Jako główny przykład podaje przypominający działanie silnika proces biologiczny zachodzący w mikroorganizmach. Miller zamierzał pokazać, że Behe się myli (podobnie jak wspierający go Dembski). Należy zwrócić uwagę, że Miller pisze wprost, że jego naturalistyczny punkt widzenia jest bardziej zadowalający pod względem teologicznym niż podejście jego oponentów.
Tekst znanego filozofa Elliotta Sobera Argument na rzecz projektu ma charakter ogólny. Autor dokonuje teoretycznej analizy argumentów na rzecz projektu, a w szczególności argumentów tego rodzaju, które przedstawił archidiakon William Paley (patrz tekst Ruse'a: Krótka historia argumentu z projektu). Sober podchodzi do tego zagadnienia z punktu widzenia zasady wiarygodności, czyli próbuje określić, która z dwóch hipotez jest bardziej wiarygodna ze względu na określoną obserwację - w podanym przez Paleya przykładzie zegarka pod rozwagę brane są inteligencja lub ślepy przypadek. I chociaż Sober nie chce podążać tą samą drogą, co Paley, czyli aż do wniosku o istnieniu Boga (a już z pewnością nie Boga chrześcijańskiego), w swojej analizie jest bardziej niż większość filozofów krytyczny względem argumentów Hume'a (zwłaszcza gdy mowa o argumentach z analogii) i nie uważa, że wraz z pojawieniem się teorii Darwina można było łatwo odrzucić argumenty na rzecz projektu. Przeprowadzona analiza nie pozostawiła jednak Soberowi wiele miejsca, aby mógł zająć się zagadnieniem teorii inteligentnego projektu. Jego zdaniem teoria ta nie jest autentyczną nauką, ponieważ nie spełnia podstawowych wymogów naukowości, na przykład nie formułuje przewidywań.
Ostatni artykuł w tej części napisał Robert Pennock, znany filozof i krytyk kreacjonizmu (autor książki The Tower of Babel)[5], który argumentuje, że u podłoża ruchu inteligentnego projektu znajdują się kłopotliwe założenia religijne. Na podstawie tekstów Stephena Meyera (jednego ze współautorów niniejszej książki) analizuje on twierdzenie, że idea godności człowieka (i ogólnie moralności) może być uzasadniona tylko przy założeniu, że ludzie zostali stworzeni na podobieństwo Boga. Pennock nie krytykuje wiary w "hipotezę Boga", lecz próbuje ugruntować tę ideę jako naukową alternatywę dla teorii ewolucji. Artykuł Pennocka jest krytyką ukrytych założeń teologicznych, które jego zdaniem leżą u podstaw teorii inteligentnego projektu, a także twierdzenia, że wnioskowanie o projekcie, rozumiane jako przykład naukowego wnioskowania do najlepszego wyjaśnienia, potwierdza nie tylko teizm, lecz w szczególności judeochrześcijańską koncepcję Boga. Autor zwraca również uwagę na problem powtarzających się argumentów, które są używane przez zwolenników teorii inteligentnego projektu, aby przeforsować możliwość nauczania o tej koncepcji w szkołach publicznych.
Druga część, zatytułowana Teoria złożonej samoorganizacji, zawiera teksty autorów przekonanych, że sama przyroda, działająca po prostu zgodnie z prawami fizyki i chemii bez pomocy doboru naturalnego (lub w najlepszym razie przy bardzo niewielkim jego wpływie), może wytworzyć istoty o takim stopniu złożoności, który według darwinistów może powstać tylko przy udziale proponowanego przez nich mechanizmu. Idea "porządku za darmo" (jak określił ją Stuart Kauffman) ma długą historię. Jej najbardziej znanym zwolennikiem był szkocki morfolog z początku XX wieku D'Arcy Wentworth Thompson, który pisał na ten temat w książce On Growth and Form [O wzroście i formie][6].
W pierwszym tekście tej części Stuart Kauffman zastanawia się, co dałoby biologom rozwinięcie dziedziny, którą nazywa "biologią ogólną". Pod tym pojęciem Kauffman rozumie ogólną teorię, która precyzuje, co znaczy być żywym i jak powstało to, co żyje. Autor przyznaje, że w chwili obecnej nie istnieje coś takiego jak biologia ogólna. Twierdzi, że będzie zawierała zasady, które można stosować do wszystkich możliwych form życia, co umożliwi odkrycie ich podstawowej struktury. Zdaniem Kauffmana problem z koncepcją doboru naturalnego nie polega na tym, że jest ona fałszywa, czy nawet na tym, że nie ma uniwersalnego zastosowania. Problem polega natomiast na tym, że teoria doboru naturalnego nie wyjaśnia sukcesu tego mechanizmu (lub - jak bardziej precyzyjnie wyraził się sam autor - nie stanowi wyjaśnienia "gładkich krajobrazów przystosowania", dzięki którym mechanizm ten stanowi "skuteczną strategię poszukiwania"). Kauffman nie próbuje przedstawiać rozwiązań, lecz zadać właściwe pytania. Artykuł zawiera przesłanie, że kluczowe problemy teoretyczne w biologii nadal nie doczekały się rozwiązania. Dlatego też Kauffman różni się od darwinistów, którzy są przekonani, że Darwin jest "Newtonem źdźbła trawy"[7]. Jednocześnie Kauffman twierdzi, że teoria inteligentnego projektu nie dostarcza klucza pozwalającego otworzyć drzwi do biologii ogólnej.
W następnym w kolejności tekście zatytułowanym Darwinizm, projekt i dynamika układów złożonych biolog Bruce H. Weber i filozof David J. Depew argumentują, że zarówno zdeklarowani darwiniści, jak i teoretycy projektu zbyt mocno skupiają się na przywodzącej na myśl projekt naturze świata organicznego (chodzi o wspomniany wcześniej argument na rzecz złożoności). Podkreślają, że mogą istnieć funkcjonalne układy składające się z wielu elementów, którym daleko jest do perfekcji. Przyroda nie dąży do ideału, lecz do utworzenia struktur, które są w jakimkolwiek stopniu funkcjonalne. W świetle tego poglądu autorzy utrzymują, że naturalne procesy fizyczne i chemiczne mogą prowadzić do donioślejszych rezultatów, niż sobie uświadamiamy. Weber i Depew odnoszą swoją argumentację do problemu pochodzenia życia - często bagatelizowanego w dyskusjach naukowych (szczególnie przez darwinistów). Autorzy są praktykującymi chrześcijanami, a więc ich zainteresowanie debatą wokół teorii inteligentnego projektu nie jest przypadkowe, zaś na zakończenie artykułu wskazują, że nie istnieje spójna tradycja chrześcijańska jednoznacznie wspierająca teologię naturalną - tę część teologii, która przedkłada rozum ponad wiarę i której przedmiotem zainteresowania są argumenty za istnieniem Boga, jak na przykład argument na rzecz projektu (czyli druga część przedstawionego tu odróżnienia).
Paul Davies należy do najbardziej znanych autorów zajmujących się zagadnieniem relacji między nauką a religią. Jego książkę Bóg i nowa fizyka słusznie uważa się za pozycję klasyczną[8]. Chociaż Davies wielokrotnie podkreślał, że świat podlega prawom przyrody, to od jakiegoś czasu krytykuje ortodoksyjny darwinizm. Jest przekonany, że wyjaśnienie życia i jego złożoności wymaga czegoś więcej niż może zapewnić koncepcja doboru naturalnego. (W odróżnieniu od Webera i Depew, Davies nie ma problemu z argumentem na rzecz złożoności). W tekście Emergentna złożoność, teleologia i strzałka czasu Davies zastanawia się, czy istnieje pewien rodzaj kosmicznego prawa wzrostu złożoności, które równoważy negatywne, destrukcyjne skutki drugiej zasady termodynamiki. Tym sposobem podnosi kontrowersyjne pytanie o istnienie postępu, czyli zagadnienie, nad którym często debatują ewolucjoniści. I chociaż nie wiąże się ono bezpośrednio z pytaniem o możliwość istnienia projektu we Wszechświecie (arcyateista Richard Dawkins argumentuje w książce Ślepy zegarmistrz na rzecz istnienia postępu biologicznego), to dla wielu myślicieli (na co wskazuje Ruse w tekście wprowadzającym) idea postępu prowadzi do nowego argumentu za istnieniem Boga, który zastępuje argument unicestwiony (według nich) przez Darwina.
Ostatnim tekstem w tej części jest artykuł Jamesa Barhama na temat emergencji wartości biologicznej. Autor krytykuje to, co nazywa mechanistycznym konsensusem we współczesnej myśli naukowej i filozoficznej. Zgodnie z tym ujęciem teoria doboru naturalnego wraz z biologią molekularną wystarczają do wyjaśnienia wrażenia projektu w przyrodzie ożywionej. Barham twierdzi, że jest to pogląd błędny, ponieważ używa się tutaj prymitywnych koncepcji, które same w sobie mają charakter normatywny i teleologiczny. Zwraca również uwagę, że powszechne przekonanie, iż teleologiczny język biologii stosuje się wyłącznie dla "wygody" i może zostać "wymieniony" za sprawą redukcji do teorii fizycznych niższego rzędu, jest błędem powstałym na podstawie przestarzałej koncepcji fizyki. Barham argumentuje, że najlepszym sposobem uchwycenia naukowego sensu projektu w biologii nie są odwołania do koncepcji doboru naturalnego lub poszukiwania inteligentnego projektanta, lecz skupienie się na emergentnej i celowej dynamice materii ożywionej, która pozwala organizmom na globalną koordynację ich sposobu życia, dzięki czemu mogą funkcjonować jako zorganizowane całości. W związku z tym można uznać, że ożywiony stan materii ma wewnętrzną wartość. Autor tekstu zwrócił również uwagę na najnowsze ustalenia w zakresie dynamiki nieliniowej i fizyki materii skondensowanej, które przemawiają na rzecz tego poglądu.
Następnie przechodzimy do części zatytułowanej Teistyczny ewolucjonizm. Znajdują się tutaj teksty zdeklarowanych chrześcijan, którzy mimo wszystko chcą znaleźć miejsce dla ewolucji, choć być może stymulowanej przez pewien rodzaj Boskiej przezorności lub ciągłą troskę Boga. John F. Haught to znany katolicki pisarz zajmujący się relacją nauka-religia. Jego sposób myślenia jest nacechowany (chociaż on sam użyłby określenia "natchniony") wrażliwością na nieustannie trwającą i rozwijającą się naturę świata - czyli na coś, co uznał za możliwe do wytłumaczenia nie tylko dzięki teologii chrześcijańskiej, lecz także dzięki filozoficznym poglądom Alfreda Northa Whiteheada. Whitehead pisał, że stwarzanie nie jest wydarzeniem jednostkowym, lecz raczej czymś, co trwa nieustannie, a Bóg może co prawda próbować ukierunkowywać zdarzenia i wpływać na nie, ale nie może narzucać swojej woli. Haught w artykule Ewolucja, projekt i Opatrzność Boża argumentuje, że zarówno darwiniści, jak i teoretycy projektu są w błędzie, ponieważ jedni i drudzy kładą zbyt duży nacisk na znaczenie projektu dla zrozumienia chrześcijańskiego Boga (czyli kładzie się za duży nacisk na argument na rzecz projektu, a więc na drugą część opisanej tu dwuetapowej argumentacji). Haught twierdzi, że koncepcja Boga, który nieustannie bierze udział w procesie stwarzania, lepiej odpowiada chrześcijańskiemu przesłaniu niż idea, zgodnie z którą Bóg jest rozumiany głównie w kategoriach tradycyjnej teologii naturalnej.
Zainteresowania Johna Polkinghorne'a, znanego fizyka i duchownego anglikańskiego, sprawiły, że w ostatnich latach stał się jednym z najpłodniejszych autorów zajmujących się relacją nauka-religia. Przez długi czas był zwolennikiem zasady antropicznej, która zakłada, że stałe Wszechświata pasujące do siebie w tak niezwykły sposób, by umożliwiać powstanie inteligentnego życia, stanowią prawdziwe świadectwo projektu. W tekście zatytułowanym Wbudowana potencjalność stworzenia Polkinghorne przedstawia swoje poglądy w tej sprawie. Jego argumentacja jest raczej pozytywna niż negatywna, niemniej jego podejście może sugerować, że ani darwiniści, ani teoretycy projektu nie skupiają się na najważniejszych kwestiach pozwalających zrozumieć Stwórcę. Biorąc pod uwagę podział argumentacji dotyczącej projektu na argument na rzecz złożoności i argument na rzecz projektu, Polkinghorne zdaje się przyjmować drugie ujęcie, niemniej uważa, że głównym problemem w przypadku złożoności nie jest biologiczna adaptacja, lecz konkretne zjawiska fizyczne, które w ogóle umożliwiają istnienie życia, a zwłaszcza inteligentnych jego form.
Keith Ward, profesor teologii (Regius Professor) na Uniwersytecie Oksfordzkim, dużo pisał na temat zagadnień teologicznych z punktu widzenia współczesnej nauki. W tekście Teistyczny ewolucjonizm analizuje pogląd, że świat - świat przyrody ożywionej rozwijającej się zgodnie z teorią ewolucji - nie może być czymś, co po prostu powstało przez przypadek, a przynajmniej tak twierdzą chrześcijanie. W ten czy inny sposób musimy znaleźć miejsce dla celowości i Boskich zamiarów. Ward analizuje rozmaite sposoby, jak można tego dokonać. Siłą rzeczy (jak można się domyślić) nie jest on zwolennikiem teorii inteligentnego projektu, ponieważ zgodnie z tym ujęciem Bóg ma zbyt bezpośredni udział w procesie stwarzania. Zdaniem autora Bóg stwarza za pośrednictwem praw przyrody. Dlatego Ward zaprasza nas, abyśmy przychylnym okiem spojrzeli na progresywistyczną myśl francuskiego jezuity i paleontologa Pierre'a Teilharda de Chardina. Ward nie skłania się jednak ku witalistycznym poglądom de Chardina, lecz w stronę idei, że pod pewnymi względami Bóg wpływa na przyrodę w taki sam sposób, w jaki umysł wpływa na ciało. Bóg i przyroda są bytami splecionymi ze sobą, ale w jakimś sensie pozostają od siebie odrębne.
Michael Roberts, duchowny anglikański i geolog, interesuje się zagadnieniami historycznymi. Chociaż zaprzecza, że jest zwolennikiem jakiegokolwiek rodzaju teistycznego ewolucjonizmu, to nie odnosi się przychylnie ani do ortodoksyjnych darwinowskich materialistów, ani do teoretyków projektu. Na podstawie analizy poglądów dawniejszych uczonych, szczególnie tych zainteresowanych geologią, Roberts dochodzi do wniosku, że żadne z tych stanowisk nie przedstawia prawdziwego obrazu przyrody, a ich zwolennicy ulegli własnej retoryce i sposobowi myślenia. W pewnym sensie proponuje on odejście od podziału na zjawiska podlegające ślepym prawom przyrody (zgodnie z poglądem wielu darwinistów) i zjawiska powstające wskutek cudownych interwencji (w świetle poglądu, który przypisuje zwolennikom teorii inteligentnego projektu). Bóg działa nieustannie za pośrednictwem Swoich praw. Oznacza to, że jest On stale obecny w świecie. Tę ideę darwiniści mogą z powodzeniem uznać za zawsze prawdziwą, a teoretycy projektu przyjmują - domyślnie - jako pogląd na ogół prawdziwy.
Trzecią część zamyka artykuł Richarda Swinburne'a z Uniwersytetu Oksfordzkiego. Podobnie jak Polkinghorne, opowiada się on za pewną odmianą zasady antropicznej, aczkolwiek podchodzi do tego zagadnienia bardziej od strony filozoficznej, niż czyni to fizyk Polkinghorne. Zdaniem Swinburne'a wszystko skupia się tutaj na kwestii prawdopodobieństw. Co jest bardziej prawdopodobne? Czy to, że świat wokół nas jest efektem projektu, czy może to, że wszystko powstało przypadkowo? Swinburne nie ma wątpliwości, że kryterium prostoty wskazuje na wyższość wyjaśnienia celowościowego. Innymi słowy, uczony twierdzi, podobnie jak Polkinghorne, że debata tocząca się między darwinizmem a teorią inteligentnego projektu ma drugorzędne znaczenie wobec argumentu z projektu, którego punktem wyjścia jest pozabiologiczny argument na rzecz złożoności.
Ostatnia część zawiera teksty zwolenników teorii inteligentnego projektu. Pierwszy z nich, autorstwa Williama A. Dembskiego, został poświęcony jego metodzie wykrywania projektu. Jeżeli teoria inteligentnego projektu ma wejść do nauki głównego nurtu, to musi zapewnić naukowcom rygorystyczną metodę identyfikacji skutków działania inteligentnej przyczynowości i odróżnienia ich od skutków pozostawianych przez niekierowane przyczyny naturalne. Dembski twierdzi, że dostarczył teoretykom projektu taką metodę, która opiera się na kryterium wyspecyfikowanej złożoności. Najbardziej powszechnym sposobem krytyki tego kryterium jako narzędzia wykrywania projektu jest przekonanie, że to forma argumentu z niewiedzy. Dembski odpowiada na zarzuty swoich adwersarzy i analizuje logikę wykrywania projektu za pomocą wyspecyfikowanej złożoności. Następnie idzie dalej i argumentuje, że odrzucenie wyspecyfikowanej złożoności jako wiarygodnej empirycznej oznaki projektu sprawia, że naturalistyczne teorie pochodzenia i rozwoju życia są już nawet w zasadzie nieobalalne. Dlatego też Dembski nawołuje do wyrównania szans na polu gry, na którym ścierają się teorie pochodzenia organizmów żywych.
Walter L. Bradley jest inżynierem specjalizującym się w badaniach polimerów. W połowie lat osiemdziesiątych XX wieku był jednym z współautorów książki The Mystery of Life's Origin [Tajemnica pochodzenia życia], która przez zwolenników została uznana za doniosłą krytykę badań pochodzenia życia. Na stronach tej książki wskazał różnicę między entropią cieplną a konfiguracyjną. Ta różnica okazała się kluczowa dla powiązania ze sobą drugiej zasady termodynamiki i zagadnienia pochodzenia życia. Druga zasada termodynamiki jest często nadużywana. Niektórzy kreacjoniści używają jej w celu jednostronnego obalenia jakiejkolwiek naturalistycznej próby wyjaśnienia pochodzenia życia. Z drugiej strony niektórzy ewolucjoniści traktują drugą zasadę termodynamiki jako czynnik twórczy, który zapewnia jednostronne rozwiązanie problemu pochodzenia życia. Bradley jest ostrożniejszy i pokazuje, jak dokładnie druga zasada termodynamiki stosuje się do tego zagadnienia. W szczególności uaktualnia on swoje ustalenia na temat entropii konfiguracyjnej i objaśnia, dlaczego kluczowym rodzajem entropii, który musiało przezwyciężyć życie, jest entropia konfiguracyjna, a nie cieplna.
Biochemik Michael J. Behe, najbardziej znany naukowiec popierający teorię inteligentnego projektu, zawdzięcza sławę powszechnie znanej książce, która została opublikowana w 1996 roku pod tytułem Czarna skrzynka Darwina. Biochemiczne wyzwanie dla ewolucjonizmu. Argumentuje tam, że nieredukowalna złożoność pewnych układów biochemicznych jasno wskazuje na ich rzeczywiste zaprojektowanie. W tekście opublikowanym w tym tomie Behe pokrótce wyjaśnia koncepcję nieredukowalnej złożoności i pokazuje, dlaczego jest ona tak poważnym wyzwaniem dla darwinowskiego gradualizmu. Dodatkowo tłumaczy różne nieporozumienia na temat zastosowania teorii inteligentnego projektu do biochemii. W szczególności analizuje kilka rzekomych kontrprzykładów przedstawionych przez niektórych naukowców, którzy zaprzeczają, że nieredukowalna złożoność układów biochemicznych wskazuje na projekt. Behe wychodzi z tej sytuacji obronną ręką, pokazując, że te kontrprzykłady w gruncie rzeczy uwypuklają tylko trudności, jakie nieredukowalna złożoność stawia przed wyjaśnieniami darwinowskimi. Jeżeli te kontrprzykłady cokolwiek pokazują, to jedynie potrzebę odwołania do teorii inteligentnego projektu.
W ostatnim tekście filozof biologii Stephen C. Meyer argumentuje na rzecz projektu na podstawie eksplozji kambryjskiej - geologicznie nagłego pojawienia się nowych planów budowy ciał zwierząt w kambrze. Meyer podkreśla, że ten epizod w historii życia ukazuje radykalny i nieciągły wzrost złożonej wyspecyfikowanej informacji (lub wyspecyfikowanej złożoności) w świecie przyrody ożywionej. Argumentuje dalej, że ani neodarwinowski mechanizm doboru naturalnego oddziałującego na rezultaty losowych mutacji, ani też alternatywne mechanizmy samoorganizacji nie stanowią wyjaśnienia takiego wzrostu informacji w czasie określonym przez zapis kopalny. Meyer twierdzi, że tego typu nieciągły wzrost złożonej wyspecyfikowanej informacji jest nieodłącznie związany ze świadomością i rozumnymi działaniami - czyli z projektem. Argumentuje więc, że teoria inteligentnego projektu może być uważana za najlepsze, najbardziej przyczynowo adekwatne wyjaśnienie tego, co nazywa kambryjską eksplozją informacji.
Redaktorom pozostaje tylko złożenie podziękowań na ręce tych osób, które umożliwiły powstanie i publikację tego tomu. Przede wszystkim jesteśmy wdzięczni Angusowi Menuge'owi, organizatorowi konferencji, w czasie której przedstawiono różne punkty widzenia wyrażane w debacie nad teorią inteligentnego projektu. Konferencja Design and Its Critics [Teoria projektu i jej krytycy] odbyła się w dniach 22-24 czerwca 2000 roku na Uniwersytecie Concordia w Mequon w stanie Wisconsin, a jej sponsorami byli Cranach Institute, czasopismo "Touchstone" i Fundacja Johna Templetona. Podczas konferencji przedstawiono naukową debatę nad zaletami teorii inteligentnego projektu, a głos zabrało wielu najważniejszych zwolenników i krytyków tego ujęcia. Wiele sesji miało format debaty, a w konferencji wzięło udział łącznie 26 prelegentów pochodzących z różnych stron świata: Larry Arnhart, Michael Behe, Robin Collins, Ted Davis, William Dembski, David DeWolf, Brian Josephson, John Leslie, Stephen Meyer, Kenneth Miller, Scott Minnich, Lenny Moss, Paul Nelson, Warren Nord, Ronald Numbers, Robert O' Connor, Del Ratzsch, Patrick Henry Reardon, Michael Roberts, Michael Ruse, Michael Shermer, Kelly Smith, Walter i Lawrence Starkey, Jean Staune oraz Mike Thrush. Dodatkowo wygłoszono 35 referatów w czasie trwania równoległych sesji.
To właśnie Angus Menuge zasugerował redaktorom, że może warto wydać niniejszy tom. Został naszym asystentem i organizatorem, którego działania daleko wykraczały poza zwykłe poczucie obowiązku. Dziękujemy także Terence'owi Moore'owi i Stephanie Achard z Cambridge University Press, którzy kierowali całym procesem wydawniczym (jesteśmy także wdzięczni ośmiu anonimowym recenzentom, którzy udzielili nam wielu dobrych rad, a także dali siedem i pół pozytywnych rekomendacji). Przede wszystkim jesteśmy niezmiernie wdzięczni autorom tekstów zawartych w tym tomie, którzy często pomimo poważnych wątpliwości ulegli naszym prośbom i zdecydowali się wziąć udział w niniejszym przedsięwzięciu, przyznając nam rację, że najlepszym sposobem rozwiązywania kontrowersyjnych zagadnień jest otwarta i szczera dyskusja między osobami reprezentującymi przeciwne stanowiska.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki