Wstęp do polskiego wydania
Gian Franco Svidercoschi to dziennikarz i pisarz, znany także polskim czytelnikom z książek omawiających życie Kościoła od Soboru Watykańskiego II przez kolejne pontyfikaty aż do papieża Franciszka. Jan Paweł II w uznaniu dla jego zasług mianował go zastępcą naczelnego redaktora "L'Osservatore Romano" i zaprosił do współpracy nad książką Dar i tajemnica (Wydawnictwo WAM). Jest autorem około dwudziestu książek, z których ostatnia, o papieżu Franciszku, ukazała się także w Polsce (Papież, który zapalił świat, ZNAK).
Autor książki, którą trzymacie Państwo w rękach, całe życie służył Kościołowi. Jako jeden z nielicznych w pierwszych latach pontyfikatu Jana Pawła II tłumaczył czytelnikom dziennika "Il Tempo", kim jest ten nietypowy papież "z dalekiego kraju". Przybliżał im też Sobór Watykański II i pomagał zrozumieć wspólnotę kościelną w burzliwym okresie posoborowym. Svidercoschi zna i rozumie Kościół jak mało kto. Jest on jego życiową pasją - i to nie ten oglądany z zewnątrz, chłodnym okiem dziennikarza-obserwatora, lecz widziany oczami wierzącego katolika.
Sprawę pedofilii w Kościele potraktował z właściwą sobie pasją. W swojej książce skupił się na słowach, które Benedykt XVI pozostawił jako swój testament: "Powinniśmy zapytać się, jaki błąd popełniliśmy w naszym przepowiadaniu, w całym naszym sposobie kształtowania życia chrześcijańskiego, że tego rodzaju rzecz mogła się zdarzyć"1. "[P]ytanie, które brzmi niezmiernie realistycznie, a zarazem proroczo" - napisał Gian Franco Svidercoschi i zaczął szukać odpowiedzi.
Sięgnął do historii Kościoła, by odkryć ze zdumieniem, że przez stulecia aż do obecnych czasów żaden papież nie podjął wprost tematu pedofilii w kościelnych strukturach. Czy najwyżsi hierarchowie nie zdawali sobie z niej sprawy - pyta autor, lub, co gorsza, minimalizowali problem aż do papieży naszych dni, którzy z coraz większą surowością ogłaszają zasadę "zero tolerancji"? Może Ojcowie Święci byli niedoinformowani...? Nawet Jan Paweł II zbyt późno zareagował na kryzys związany z pedofilią księży, który wybuchł w Stanach Zjednoczonych w latach osiemdziesiątych XX wieku. Władza Benedykta XVI okazała się nie dość silna, by wymóc na lokalnych episkopatach stosowanie ważnych przepisów w tej materii. A papież Franciszek z uporem bronił chilijskiego biskupa Juana Barrosa, którego uważał za człowieka godnego zaufania, nie mogąc uwierzyć w stawiane mu zarzuty.
Pedofilia istniała od zawsze. A Kościół milczał. Autor przypomina, co o pedofilii - jeszcze tak nie nazwanej - napisał św. Piotr Damiani w dziele Liber Gomorrhianus (1051). Potępił on w nim najsurowiej jak potrafił księży, którzy molestują dzieci, opisał też straszliwe konsekwencje psychiczno-moralne, jakie ponoszą ofiary. Problem istniał więc już od dawna. Dalej Svidercoschi przytacza - niedawno odkrytą - historię założyciela pijarów, żyjącego na przełomie XVI i XVII wieku św. Józefa Kalasancjusza. Otóż jako przełożony wspólnoty dowiedział się on, że jeden z jej członków, ks. Stefano Cherubini, dopuścił się gwałtu na kilku wychowankach szkoły. Święty rozpoczął (w ramach wspólnoty, nie publiczny) proces, tymczasem brat przestępcy, ważna persona w Kurii Rzymskiej, zagroził mu, że jeśli jego krewny zostanie ukarany, to on zniszczy zakon. Święty nie chciał ryzykować i odesłał pedofila do innego miejsca i do innej pracy, bez kontaktu z dziećmi. Kilka lat późnej, gdy postanowiono powołać następcę założyciela (św. Józef Kalasancjusz jeszcze wtedy żył), wizytator papieski, jezuita Silvestro Pietrasanta, wyznaczył właśnie Stefana Cherubiniego na przełożonego, nie bacząc na ciążące na zakonniku oskarżenia.
Książka ta, choć wiele w niej reminiscencji historycznych, nie jest historią pedofilii w Kościele. Już raczej historią świadomości ludzi Kościoła, zresztą nie tylko. Pedofilia, zwłaszcza w rodzinach, istniała od zawsze i pozostawała jakby "ukryta w trzewiach ludzkości". Może dlatego, pisze Svidercoschi, że jej okropieństwo zawsze budziło poczucie winy. Długo nie miała nawet własnej nazwy. Kościół jednak nie zrobił nic od czasu, kiedy po raz pierwszy owa zgnilizna wyszła na jaw za sprawą Piotra Damianiego i jego dzieła. Może dlatego, że był wówczas zajęty sprawami poszerzania (doczesnego) stanu posiadania sposobami właściwymi dla innych państw. "Bóg tego chce" - krzyczał papież Urban II w listopadzie 1095 roku do ogromnego tłumu duchownych, rycerzy oraz mieszczan zgromadzonych na równinie za murami Clermont w Owerni. Tak wyglądał uroczysty początek wyprawy krzyżowych.
Zgłębiając przyczyny zdumiewającego milczenia Kościoła, nasz autor odrzuca zbyt łatwe odwoływanie się do "mentalności tamtych czasów", a nawet ma do papieża Franciszka żal, że wypowiadając się w sprawie odkrycia skandalicznych zachowań duchownych w Pensylwanii, sięgał po zwodniczy termin "hermeneutyka epoki". Brzmi to - napisał Svidercoschi - jak usprawiedliwienie księży pedofilów.
Autor szkicuje równocześnie obraz tworzenia się "piramidalnej" struktury władzy w Kościele. Kiedy zbliża się do czasów współczesnych, do głosu dochodzi jego talent reportera. W takim stylu pisze o nieudanych zabiegach Jana XXIII, by wznowić zapomniany dokument Świętego Oficjum z roku 1922 Crimen sollicitationis, w którym wreszcie mowa o zbrodni wobec nieletnich. Najpierw uznano (kto uznał? - pyta Svidercoschi), że należy z tym poczekać do Soboru, potem, że do reformy Kodeksu Prawa Kanonicznego. W przypadkach pedofilii - po staremu - albo nie robiono nic, albo kierowano winnego księdza na terapię, albo przenoszono go do innej parafii. "W ten sposób utrwalała się mentalność kasty - pisze Svidercoschi. - Unikano skandali, które splamiłyby instytucję Kościoła".
Dalej następuje relacja o tym, co miało miejsce we wczesnych latach osiemdziesiątych ubiegłego stulecia: "ruszyła gigantyczna machina prawdy". Jak stwierdza autor, jakkolwiek do tego doszło, "była to niewątpliwie ręka Opatrzności, nawet jeśli ludzkie "narzędzia" nie zawsze były najdoskonalsze". Najpierw bardzo powoli, jako niepowiązane ze sobą wiadomości, pojawiły się informacje o pojedynczych skandalach w różnych miejscach na świecie. Ale "lawina już ruszyła. (...) W ten sposób w murze milczenia powstawał coraz szerszy wyłom: na powierzchnię zaczął wypływać strumień zgnilizny, który zdawał się nie mieć końca".
Dalsze rozdziały książki to kronika bliższych naszym czasom wydarzeń. Niemal reporterskie relacje o zmaganiach kolejnych papieży, od Jana Pawła II do papieża Franciszka, z wyniszczającą Kościół gangreną, o oporze niektórych kurialistów i części episkopatów, o papieskich rozczarowaniach, kiedy zawodzili ludzie (w tym kardynałowie), którym - jak się wydawało - można było ufać, oraz o eksplozjach kolejnych przerażających informacji na temat tego, co dzieje się w różnych lokalnych wspólnotach. Wydarzenia związane z pedofilią autor umieszcza na tle wydarzeń, które - choć ukazane tylko w zarysie - odcisnęły wyraziste piętno na Kościele i świecie. Wydarzenia te - w znacznej części znane z lektury codziennej prasy na przestrzeni kilku lat - zebrane razem, uświadamiają nieporównywalny z niczym w historii kryzys Kościoła. Pod znakiem zapytania stawiają jego wiarygodność i, co gorsza, ukazują straszną chorobę wyniszczającą instytucję, od której oczekiwano uzdrowienia świata.
Książka jednak na tym się nie kończy. Na szczęście. Dla czytelnika, który utożsamia się z "Kościołem grzesznych ludzi", będącym mimo wszystko zawsze "Kościołem świętym", ta eksplozja brudu ukrytego dotąd pod warstwą milczenia byłaby nie do zniesienia. Svidercoschi docenia fakt, że wśród wszystkich struktur dotkniętych plagą pedofilii tylko Kościół podjął wyzwanie i stanął do walki. Docenia, że uwaga skupiona przez stulecia na ochronie wizerunku instytucji nareszcie ustąpiła miejsca trosce o los ofiar. Że na nowo usłyszano słowa Jezusa: "kto by się stał powodem grzechu dla jednego z tych małych, którzy wierzą we Mnie, temu lepiej by było kamień młyński zawiesić u szyi i utopić go w głębi morza" (Mt 18,6)2.
Gian Franco Svidercoschi zawsze umiał dostrzec w Kościele to, co mądre i piękne. I tym razem ostatnie w książce rozdziały, te z nutą nadziei, rozpoczyna od wypowiedzi Blaase'a Cupricha, mianowanego przez papieża Franciszka arcybiskupem Chicago, a do niedawna biskupa diecezji Spokane. Czytamy: "kilka lat temu, jako biskup Spokane, pozwolił sobie na bardzo odważną wypowiedź, mówiąc, że należy przypuścić frontalny atak na plagę pedofilii, którą uznał nie tylko za tragedię w wymiarze moralnym, lecz także za sygnał alarmowy na poziomie eklezjologicznym, dla całego Kościoła. Według Cupricha każda próba odnowy wspólnoty katolickiej pozostanie daremna, absolutnie daremna, jeśli najpierw nie zmieni się (jak to określił) "wypaczonego rozumienia", które od wieków zniekształca samą naturę kapłaństwa, będącego żywotnym centrum Kościoła. Mówiąc konkretniej, stwierdził, że wobec licznych problemów, z którymi boryka się formacja przyszłych kapłanów, należy tę formację przemyśleć, uwzględniając przy tym przede wszystkim uwarunkowania modelu kapłaństwa pozostającego pod negatywnym wpływem klerykalizmu". Dalej nasz autor sugeruje efekt tych przemyśleń. Jego zdaniem muszą one prowadzić do zmiany struktury i sposobu funkcjonowania seminariów tak, by nie "produkowały" ludzi emocjonalnie i seksualnie niedojrzałych.
I sprawa kluczowa: "Nie sposób rozpocząć żadnej, choćby nawet najdoskonalszej reformy, jeśli najpierw nie usuniemy nowotworu, który od wieków toczy ciało Kościoła; inaczej zablokuje on i zatruje wszystko, wyjaławiając nie tylko życie wspólnot chrześcijańskich, lecz także samą wiarę. Tym odwiecznym złem jest klerykalizm".
Tu nasz autor spotyka się z papieżem Franciszkiem, który w Liście do Ludu Bożego wskazał właśnie klerykalizm jako praźródło także nadużyć pedofilskich. Svidercoschi rozwija ten wątek. Zarezerwowanie w kościelnej wspólnocie wszelkiej władzy, od proboszczowskiej po papieską, dla osób należących do kleru stało się źródłem wszystkich nadużyć i dewiacji "klasy" klerykalnej. Należy więc usunąć fałszywie usakralizowany obraz księdza i wrócić do ideału opisanego w Liście do Hebrajczyków (7,26) kapłana "świętego, niewinnego, nieskalanego", uwalniając Kościół od starodawnej wady, której na imię "nieustanna potrzeba władzy" i powracając do postulowanego przez Sobór Watykański II Kościoła bardziej ewangelicznego, bardziej charyzmatycznego, bardziej ludu Bożego, Kościoła-komunii.
Ogromna większość ludu Bożego, to jest świeccy, zawsze pozostaje w drugim rzędzie, szczególnie kobiety. Czyli Kościół bez ludu, jak mówił Jan Paweł II, to "błąd antyewangeliczny i antyteologiczny"3. Owa antysymetria stwarza podatny grunt dla wszelkich nadużyć władzy, co może się objawiać także w dziedzinie zachowań seksualnych. Księża, którzy się czują wszechmocni, biskupi zachowujący się jak szefowie firm, świeccy na pozycjach rezerwowych kleryków, konsultowani z okazji synodów, a nawet mający swą małą reprezentację na zgromadzeniach synodalnych, kompletnie natomiast pomijani w momencie podejmowania decyzji w swoich diecezjach, choć mogliby mieć udział choćby w wyborze nowego biskupa czy w sprawach gospodarczych.
Trzeba zejść głębiej, bo do wykorzenienia zła nie wystarczą żadne nowe sankcje wobec przestępców ani żadne - nawet skądinąd pożyteczne - inicjatywy. Po tak wielkim upokorzeniu "klasa klerykalna" nie może już dłużej traktować spraw kościelnych jako dotyczących tylko jej. Przeżywane dziś przez Kościół straszliwe doświadczenie może stać się czasem nadziei. "Kościół, wreszcie oczyszczony, przywdziewając na nowo szatę ewangeliczną, [może] pociągnąć za sobą społeczność ludzką i pomóc jej uwolnić się od tej strasznej plagi, czającej się w jej najmroczniejszych zakamarkach. (...) Kościół rzymski nie może nie odpowiedzieć na te wyzwania" - kończy swoją książkę Gian Franco Svidercoschi.
Ukazuje się ona w momencie, w którym w Polsce, podobnie jak w innych krajach - u nas za sprawą filmu braci Sekielskich4 - sprawa księży pedofilów dotarła do świadomości najszerszej opinii publicznej. Z pewnością ta spokojna, a jednocześnie pełna pasji publikacja jest nam dziś bardzo potrzebna.
Ks. Adam Boniecki MIC
1 Benedykt XVI, Przemówienie do kardynałów, arcybiskupów i biskupów Kurii Rzymskiej, 20 grudnia 2010 roku, https://opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/benedykt_xvi/przemowienia/kuriarzym_20122010.html (dostęp: 11.06.2019).
2 Cytaty biblijne za: Biblia Tysiąclecia. Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu, wyd. 5, Poznań 2003.
3 Katechezy Ojca Świętego Jana Pawła II, Kościół, Kraków-Ząbki 1999, s. 305.
4 Tylko nie mów nikomu, reż. T. Sekielski, Sekielski Brothers 2019.