Moje wiejskie podwórko
Moje
wiejskie
podwórko
Przed dwudziestu laty kupiłem z moją Kasią małą, starą chatkę w nadnarwiańskiej wsi. Stała właściwie poza wsią, na skraju sosnowego
lasu. Między jej podwórkiem a zabudowaniami wiejskimi, odległymi o jakieś 300 metrów, rozciągało się pole obsiewane niegdyś żytem.
Kupiliśmy też to pole, bez zamiaru uprawiania tam czegokolwiek. Już
wówczas porośnięte było chwastami, a później pojawiały się na nim
pojedyncze sosenki-samosiejki, które w miarę upływu lat gęstniały i rozrastały się w sosnowy lasek.
Chata była bardzo zniszczona, od kilku lat nikt w niej już nie mieszkał.
Gdy zobaczył ją mój przyjaciel, inżynier budowlany, stwierdził, że nie
da się jej w jakiś sensowny sposób naprawić. Uważał, że trzeba ją
rozebrać i postawić w tym miejscu nowy dom. To samo orzekła mama mojej
żony, również inżynier budowlany. My tymczasem znaleźliśmy w pobliskim
miasteczku stolarza, który po obejrzeniu chałupy powiedział, że ją
wyremontuje tak, iż chętnie w niej zamieszkamy. I rzeczywiście, po kilku
tygodniach nie mogliśmy jej poznać. Oszalowana zewnątrz i wewnątrz, z nową stolarką okienną, z nowym, pokrytym blachą dachem, z dobudowaną
sionką, łazienką i gankiem, z kominkiem i piecem kuchennym, ze strychem
zamienionym na sypialnię, a będącym pierwotnie rupieciarnią, stała się
chatą zupełnie niepodobną do tej, którą kupiliśmy.
Podwórko było duże. Od północy ograniczała go ściana sosnowego lasu; od
wschodu - chata i las mieszany, wyrosły w miejscu istniejącego niegdyś
małego jeziorka, powstałego ze starorzecza Narwi; od południa - ugór w miejscu obsiewanego niegdyś żytem pola; od zachodu - stodoła i rosnący
za nią brzozowy lasek. Jego powierzchnia była pofałdowana, piaszczysta,
porośnięta niską trawą i kępkami wyższych roślin, takich jak mydlnica
lekarska, piołun czy wiesiołek dwuletni. Tu i ówdzie zieleń roślin
musiała ustąpić żółci sypkiego piasku, tworzącego niemałe połacie, na
których nic nie było w stanie wyrosnąć.
Kiedy zaczęliśmy tam pomieszkiwać, zobaczyłem, że na podwórku i wokół
niego kręci się dość dużo ptaków. Najbardziej rzucały się w oczy
sikorki. Widzieliśmy je wszędzie i nie były to tylko najpopularniejsze
bogatki, ale także przedstawicielki wszystkich sześciu gatunków sikor
bytujących w Polsce. W miarę upływu czasu widzieliśmy ich coraz więcej,
i nie tylko sikorek, zwłaszcza gdy urządziliśmy dla nich latem
kąpielisko, a zimą karmniki. Dzięki temu poznawałem coraz to nowe
gatunki, fotografowałem je i zdobywałem wiedzę o ich życiu.
Sikora największa
Sikora
największa
Spośród sikorek kręcących się na naszym podwórku najwięcej jest bogatek.
Ich charakterystyczna barwa upierzenia pozwala rozpoznać je już z daleka. Rzuca się bowiem w oczy ich żółta pierś i żółty brzuch, z czarnym pasem pośrodku oraz czarny kapelusik i białe policzki. Grzbiet
mają oliwkowo-zielonkawy, przy karku bardziej żółtawy; skrzydła i ogon
szaro-niebieskawe, z białymi paskami na zewnętrznych chorągiewkach
skrajnych sterówek i na pokrywach skrzydeł. Można zaobserwować niewielki
dymorfizm między samcem a samicą bogatki. Czarny pas na piersi i brzuchu
samca jest znacznie szerszy i dłuższy niż u samic, u których kończy się
gdzieś w połowie tułowia. Poza tym czarna czapeczka na głowie samicy
jest matowa, u samca zaś błyszcząca. Młode bogatki mają upierzenie
bardziej matowe i mniej kontrastowe oraz nieznacznie żółtawe policzki.
W oczekiwaniu na posiłek
Wiedząc, że bogatki chętnie zakładają gniazda w budkach lęgowych, już w pierwszym roku pomieszkiwania w naszej wiejskiej chacie rozwiesiłem na
drzewach wokół podwórza kilka budek o średnicy otworu wlotowego w granicach 30-32 mm. Wprawdzie bogatki preferują lasy liściaste i tam
wiją gniazda głównie w opuszczonych dziuplach wykutych przez dzięcioły,
ale w dobie znacznej synantropizacji wybierają na wychowanie potomstwa
nieprawdopodobne wręcz miejsca. Mogą to być skrzynki na listy, słupy
latarni ulicznych, metalowe rury ogrodzeniowe, szlabany na przejeździe
kolejowym czy nawet stare czajniki zawieszone na płocie. Gdy na naszym
podwórku wszystkie budki zostały już zajęte, spóźniona para bogatek
uwiła gniazdo między deskami szalującymi chatę, w szczelinie tak
wąskiej, że w kilka dni po wylęgu pisklęta musiały podczas karmienia
przyjmować pozycję stojącą.
Usuwanie nieczystości
W gnieździe zbudowanym z mchu i suchych źdźbeł trawy, a wyścielonym
włosiem i piórkami, samica znosi codziennie po jednym białym jajeczku,
pokrytym luźno rozrzuconymi plamkami czerwono-brązowymi. W pierwszym
lęgu, zaczynającym się zwykle w połowie kwietnia, będzie ich od 6 do 14,
w drugim, mającym miejsce w czerwcu - o połowę mniej. Sama je wysiaduje
przez równe dwa tygodnie, począwszy od przedostatniego zniesienia. Potem
karmi pisklęta wraz z samcem przez 18-21 dni. W okresie lęgowym samica i samiec ciężko pracują, zwłaszcza gdy piskląt jest 12 czy jeszcze więcej.
Wtedy w ciągu 16-godzinnego dnia odbywają około tysiąca lotów,
przynosząc głównie małe owady i ich larwy. Dokarmianie piskląt, które
opuściły już gniazdo i usadowiły się na gałęziach okolicznych drzew,
trwa jeszcze trzy tygodnie. W okresie karmienia rodzice muszą również
się odżywiać i zjadają gąsienice, różne owady i ich jajeczka w liczbie
dochodzącej do 200, a ich masa jest równa wadze zjadającej je bogatki. W ciągu sezonu letniego jedna rodzina bogatek może zjeść około 3 miliony
owadów, których sumaryczna waga wyniesie 75 kg. Stąd wniosek, że ten
mały ptaszek jest wielkim niszczycielem owadów czyniących szkody w rolnictwie, ogrodnictwie i lasach.
Bogatka jest nie tylko największą spośród naszych sikor, ale też i najliczniejszą. Wielkość jej populacji w Polsce nie jest jednak
dokładnie znana, bowiem różni autorzy szacują ją od 2 500 000 do nawet 4
500 000 par lęgowych. Tak duża liczba spowodowana jest zanikiem mroźnych
zim, dwoma lęgami rocznie i dużą liczbą jajeczek znoszonych w pierwszym
lęgu, dochodzącą do 14, oraz niewybrednością w wyszukiwaniu miejsc do
założenia gniazda.
Bogatki są nie tylko najliczniejszymi i największymi sikorami, ale
również najbardziej zuchwałymi, a nawet drapieżnymi. Potrafią nie tylko
wypędzić z budki czy dziupli modraszkę, ale nawet zabić ją uderzeniem
dzioba w głowę, a potem jeszcze zjeść jej móżdżek. Wydawałoby się, że
jest to niemożliwe, obserwując pobieżnie te wyglądające sympatycznie
ptaki. Pisał jednak o tych niecnych poczynaniach wybitny polski
ornitolog, Jan Sokołowski w swoim słynnym dziele Ptaki ziem polskich.
Wraz z ocieplaniem się klimatu bogatki przestały odlatywać zimą na
południe Europy. Zostają w Polsce i odżywiają się jajeczkami owadów,
wyszukiwanymi głównie w korze drzew. Chętnie też zjadają nasiona
oleiste, szczególnie pestki słoneczników. Jeżeli nasypiemy je do
karmnika, a obok powiesimy jeszcze świeży płat niesolonej słoniny lub
kupione w zoologicznym sklepie kule tłuszczowe, będące mieszaniną łoju i różnych nasion, zwabimy bogatki z całej okolicy. Ptaki te wówczas
intensywnie żerują, gdyż muszą w ciągu krótkiego dnia zgromadzić pod
skórą jak najwięcej tłuszczu, który pozwoli im przetrwać mroźną noc.
Sikora czarnogłowa i uboga
Sikora
czarnogłowa i uboga
Równie w dużej liczbie jak bogatki kręcą się po naszym podwórzu sikorki
czarnogłowe. Szczególnie dużo ich zimą przy karmniku, który
systematycznie napełniam wyłuskanymi pestkami słonecznikowymi począwszy
od pierwszych mrozów. Wśród nich pojawiają się również sikorki ubogie,
ale trudno je odróżnić od czarnogłówek ze względu na niemal identyczną
barwę upierzenia.
Czarnogłówka - zgodnie z jej nazwą - ma na głowie czarny kapelusik.
Czarny jest również dziób i czarny śliniaczek, białe są natomiast
policzki oraz pierś i brzuch, ale z szarym odcieniem, a boki z szaro-płowym nalotem. Grzbiet jest brązowo-szary, a na szarych
skrzydłach widoczne są białawe wstawki, utworzone przez jasne krawędzie
zewnętrzne lotek ramiennych.
Sikorka uboga ma też czarny kapelusik, ale jest on wyraźnie błyszczący,
podczas gdy u czarnogłówki matowy i zwężając się, schodzi niżej na kark.
Śliniaczek u czarnogłówki ma rozmyty, trójkątny zarys, jest szerszy niż
u sikory ubogiej, u której przyjmuje kształt klina o wyraźnie
zarysowanych brzegach. Sikora uboga ma lekko przyciemnione policzki, a nie ma białych wstawek na skrzydłach widocznych u czarnogłówki. Różnice
te są trudno dostrzegalne u ruchliwych sikorek, łatwiej je odróżnić od
siebie, słuchając ich śpiewu, który u każdego z tych gatunków jest
zupełnie inny. Śpiew czarnogłówki składa się z fletowych, jakby
wyrażających smutek brzmień, zaś podczas śpiewu sikorki ubogiej dźwięki
złożone z dwusylabowych fraz powtarzane są szybko i rytmicznie, z akcentowaniem na końcu. Zarówno u czarnogłówek, jak i sikorek ubogich
nie występuje dymorfizm płciowy.
Czarnogłówka jest ptakiem leśnym, najchętniej zamieszkuje lasy iglaste,
zwłaszcza suche młodniaki sosnowe, dlatego tak często widzimy je na
naszym podwórzu, otoczonym dookoła młodymi sosnami. Można ją jednak
spotkać też w lasach liściastych lub mieszanych i na terenach
podmokłych, np. w zaroślach wierzbowych nad rzekami, a także w zadrzewieniach śródpolnych i parkach miejskich. Gniazduje w dziuplach
wykutych przez dzięcioły, niekiedy w budkach lęgowych z otworem wlotowym
nieprzekraczającym średnicy 30 mm. Potrafi też wykuć samodzielnie
dziuplę w miękkim, spróchniałym pniu drzewa. Kują razem, samiec i samica, oboje też budują gniado z włókien roślinnych, suchej trawy i mchu, by wysłać je następnie włosiem, piórami i puchem. Samica znosi w nim 7-9 białych jaj, czerwono-brunatno nakrapianych, gęściej na szerszym
biegunie, i sama je wysiaduje. W tym czasie pożywienie dostarcza jej
samiec. Gdy po dwóch tygodniach wylęgną się pisklęta, karmią je oboje
rodzice różnymi owadami, a przede wszystkim ich larwami. Podloty
opuszczają gniazdo po 17-19 dniach i nadal będą jeszcze przez jakiś czas
dokarmiane przez rodziców. Czarnogłówki mają zwykle jeden lęg, wyjątkowo
zdarza się drugi, ale tylko po utracie pierwszego.
W porze letniej dorosłe sikory czarnogłowe odżywiają się owadami, ich
jajami i larwami, pajęczakami oraz innymi bezkręgowcami, na nasiona
roślin przechodzą późną jesienią i zimą. Chętnie korzystają z karmników,
zwłaszcza gdy znajdować w nich będą wyłuskane ziarna słoneczników. Są
wówczas drugimi po bogatkach najczęstszymi gośćmi, ale nie pozostają
długo w karmniku. Chwytają w dziób dwa lub trzy ziarna i odlatują gdzieś
w bok, by siedząc na gałęzi drzewa lub krzewu, spokojnie rozdziobywać
nasiona na drobne fragmenty, nim je połkną. Późną jesienią i zimą
przyjeżdżam systematycznie dwa razy w tygodniu do naszej wiejskiej
chałupy, by wysypać 2-3 kilogramy słonecznikowych ziaren i zawiesić na
gałązkach jabłoni kilka kul z różnymi ziarnami zlepionymi tłuszczem. Gdy
tylko wysiądę z samochodu, słyszę głosy czarnogłówek i bogatek. Wydaje
mi się, że wykrzykują wiadomość: "Żarcie przyjechało!".
Czarnogłówki są w zasadzie sikorami osiadłymi, chociaż podczas
szczególnie mroźnych zim mogą migrować na zachód i południe, nie
opuszczając jednak granic naszego kraju. Na ich miejsce przylatują na
Podlasie, Warmię i Mazury sikory czarnogłowe z krajów bałtyckich.
Sikorek ubogich widzieliśmy na naszym podwórku znacznie mniej niż
czarnogłówek. Wynikało to z tego, iż preferują one lasy wilgotne -
liściaste lub mieszane. Widywaliśmy je rzadko i to głównie zimą przy
karmnikach, z których niekiedy korzystały wspólnie z sikorami innych
gatunków. Nie zdarzyło się natomiast, aby zajęły którąś z kilkunastu
budek lęgowych, zawieszonych na brzozach lub sosnach rosnących wokół
podwórza. W zasadzie korzystają one rzadko z takich budek, chętnie
natomiast zasiedlają naturalne dziuple lub wykonane i pozostawione przez
dzięcioły. Same też potrafią wykuć sobie dziuplę w spróchniałym, a więc
miękkim pniu jakiegoś drzewa. Są one wówczas małe, płytkie, z otworem
wejściowym o średnicy mniejszej niż 3 cm, usytuowanym na niskiej
wysokości. Gniazdo budują z mchu i suchej trawy, a jego wnętrze
wyścielają włosiem, wełną i piórami.
W takim gnieździe samica znosi na przełomie kwietnia i maja od 6 do 10
białawych jaj, czerwono nakrapianych, gęściej na tępym biegunie, i sama
je wysiaduje przez 2 tygodnie. W tym czasie pożywienie dostarcza jej
samiec. Pisklęta przebywają w gnieździe przez 18-19 dni, karmione przez
oboje rodziców i potem są jeszcze przez nich dokarmiane w ciągu
kilkunastu dni. Za pokarm służą im motyle leśne i inne owady oraz ich
larwy. Jesienią i zimą zjadają owoce jarzębiny i bzu czarnego oraz
nasiona drzew iglastych wydziobywane z szyszek. Jeśli nasion jest dość
dużo, potrafią robić zapasy, chowając je w szczelinach kory drzew.
Tworzą pary monogamiczne na całe życie, a żyją chyba najdłużej ze
wszystkich sikorek. Szkoda, że wyprowadzają tylko jeden lęg w roku, a drugi bardzo rzadko - zwykle po utracie pierwszego. Okazało się bowiem,
że w ciągu dwóch ostatnich dekad ich liczba zmniejszyła się w Polsce
niemal o połowę. Szacuje się, że zostało ich około 200 tysięcy par.