Wstęp
Samotność i starość to takie dwie przyjaciółki, one nawet dość dobrze radzą sobie będąc razem. Mogą jednak doskonale funkcjonować niezależnie od siebie, czyli w pojedynkę. Bywają, bowiem ludzie starzy, ale cały czas w otoczeniu przyjaźnie nastawionej do nich rodziny. Bywają samotni, ale zupełnie młodzi, ci sobie niekiedy radzą doskonale w pojedynkę. Bywają wreszcie starzy i samotni, bez bliskich, a nawet bez sąsiadów. W tym ostatnim wypadku jest bardzo źle, tak źle, że niektórzy z nich nawet modlą się o rychłą śmierć. Idźmy jeszcze dalej. Bywają też zarówno starzy jak i młodzi będący samotnymi wśród tłumów, głównie są to ciągle idący pod prąd, niegodzący się ze źle pojętą równością. Oni idą pod prąd, bo - jak powiedział pewien poeta - z prądem płyną tylko śmieci, taką filozofię życia przyjęli. Za takie podejście do życia, niekiedy drogą płacą, w tym właśnie tą samotnością. No i tacy, których tłum otacza, ale z dystansem, z tym dystansem fizycznym i psychicznym, być może tłum ich wyrzucił ze swojej grupy i oni tego tłumu nie znoszą. Tych kombinacji jest wiele i można ich wymieniać długo, lub jakbyśmy powiedzieli, samotność niejedno ma imię.
O starości powiadamiają, że to jesień życia - niech tak będzie, ale pamiętać należy, że jesień też ma różne odcienie, znany jest, bowiem zwrot - ponura jesień, złota jesień... Posłuchajmy jeszcze filozofów, bo oni znowu twierdzą, że tylko człowiek samotny staje się wolny. Tu też bywają różne i ciekawe przypadki i to dotyczące całych narodów. Znamy przypadek Żydów, którzy uciekli z niewoli, jednak podczas ucieczki, co chwilę chcieli zawracać z powrotem - do niewoli, bo tam dawano im jeść, chociaż pracować musieli ciężko, ale nie musieli się zastanawiać nad swoją przyszłością - taka cena. Ileż to kłopotów miał z nimi Mojżesz, prawda? Oni ukochali niewolę, bo była dla nich bardziej znośna niż wolność, bo wolność wymaga inicjatywy, zabiegów o jej zachowanie i przede wszystkim brania odpowiedzialności za swoje życie.
Zamiarem autora było pokazanie w niniejszej książce problemów związanych z samotnością, a dokładnie problemów związanych z próbą bezbolesnego zaakceptowania samotności, co sygnalizuje tytuł nazywając ten proces oswajaniem. Była próba przypomnienia, że zjawisko samotności jednak występuje, a kto tego nie doświadczył jest szczęśliwcem. Nasz bohater w momencie stania się samotnym jest już człowiekiem dojrzałym, chociaż niekoniecznie człowiekiem starym, co w podeszłym wieku. Zatem, przy stałym poziomie samotności, pojawiła się jeszcze starość - wierna przyjaciółka samotności na pewnym etapie życia.
Natomiast zamiarem autora nie było ani trochę pokazywanie jakichkolwiek recept na samotność, na jej pokonanie czy oswajanie.