Od autorki
Był dyskretny, powściągliwy, nieskory do osobistych wynurzeń. Nie publikował dzienników ułatwiających tropy do własnego wnętrza, zamiast tego zasłaniał się płaszczem ironii, zbroją heroizmu, postacią Pana Cogito. W nielicznych wywiadach odbijał pytania, uciekał. Spraw osobistych: Lwowa, cierpienia, śmierci dotknął dopiero w swoim ostatnim tomiku.
Większość tego, co dotychczas o nim napisano, było oficjalne i "zewnętrzne". Pozostawał tajemnicą, zagadką, a tym samym wyzwaniem. Jego biografia - wciąż wieloma znakami zapytania. Zwłaszcza wczesna, najmniej znana, zawsze najbardziej decydująca - tam jest na ogół zaczyn, klucz. Na niej więc głównie się skoncentrowałam, próbując znaleźć odpowiedź na pytania: co go uformowało? jakie były głębokie źródła i korzenie jego postawy oraz twórczości? ran, które całe życie w sobie nosił?
Szukałam ich przede wszystkim we Lwowie, tym bardziej że nie lubił o nim mówić - znak, że to właśnie było dla niego najważniejsze. Wyeksponowałam młodość Herberta - traumatyczne lata okupacji sowieckiej i niemieckiej (był prawie z rocznika Baczyńskiego), a także powojenne (Kraków, Gdańsk, Toruń) oraz stalinowskie.
Dalej już bardziej pobieżnie - głównie to, co mniej znane, bo większość tego, co o nim dotychczas napisano, dotyczyła lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych. Poza tym coś takiego jak wyczerpująca biografia oceanu o nazwie Zbigniew Herbert po prostu nie istnieje.
W klasycznym znaczeniu tego słowa nie jest nią też Pan od poezji - to raczej reporterski, autorski patchwork, złożony ze wspomnień bliskich oraz z nieznanych dotychczas dokumentów, unikatowych zdjęć ze zbiorów prywatnych. Próbujący pokazać Poetę nie tylko od strony obywatelsko-politycznej, ale przede wszystkim osobistej i prywatnej, przykrywanej coraz grubszą warstwą werniksu, mitów, ciężarem patrona szkół, patetycznych Herbertiad.
Wystarczy - w książkach nie znosił wstępów i często je wyrywał. Chciałam po prostu dowiedzieć się o nim czegoś więcej.
? ? ?
Do drugiego wydania Pana od poezji dodałam sześć nowych rozdziałów:
- Czarne Słońce i Przepraszam za męża - o Katarzynie Herbertowej w roli żony i wdowy; choć bowiem odmówiła mi rozmowy, książka o Herbercie nie może się bez niej obejść;
- Sopot, prezydenta Bieruta 8 - o wielkim wsparciu i pomocy udzielanej mu nie tylko przez kochającą go kobietę, ale też przez jego rodziców, o czym milczał, kreując swój mit samotnie zmagającego się z potworem komunizmu, choć bowiem życiorys miał wyjątkowo przyzwoity, lubił go jeszcze trochę "podkręcić";
- Odwoływać nie będziemy - relację profesora Jacka Trznadla o skutkach Hańby domowej, głośnego wywiadu z Herbertem o udziale polskich pisarzy w komunizmie, który zapoczątkował ostracyzm środowiska wobec Poety;
- Dosięgnie mnie ręka tych panów - o Zbigniewie Herbercie w trybach bezpieki;
- Przystań - portret wymarzonego domu Poety, który okazał się nafaszerowaną podsłuchami pułapką, z sąsiadem tajnym współ-pracownikiem.
Oprócz tego wiele nowych, niepublikowanych wcześniej świadectw, dokumentów, zdjęć, np. Bożeny Grucówny, jego pierwszej, lwowskiej jeszcze sympatii, czy też dedykacji Herberta dla czytelnika-żołnierza AK, w której przyznał, że "on sam niczego w czasie okupacji nie dokonał", i wiele innych poruszających, biograficznych detali. Dopełniających portret człowieka ("tylko krew, kość i mięso"), a nie kamiennego posągu oraz pełną zarówno wzlotów, jak też upadków drogę Artysty, który mimo wszystko próbował "żyć wyprostowany" w dramatycznych czasach barbarzyństwa upaństwowionego i nie zacierał prawdy o komunizmie.