Peaceful Parent, Happy Kids. Pokojowy rodzic, szczęśliwe dzieci. Jak przestać krzyczeć i zacząć wzmacniać bliską relację z dzieckiem - Laura Markham

Kup ebooka

39.90 zł

-
Proszę czekać

PRZEDMOWA

Pewnego ranka moi najbliżsi sąsiedzi udzielili mi wspaniałej lekcji. Przyglądałem się, jak David uczy swojego siedmioletniego syna, Kelly'ego, prowadzić po ogrodzie kosiarkę spalinową. Kiedy pokazywał mu, jak zawrócić na końcu trawnika, jego żona, Jan, zawołała go, by go o coś zapytać. Kiedy David odwrócił się, by odpowiedzieć, Kelly przejechał kosiarką przez sam środek rabatki z kwiatami na skraju trawnika - zostawiając za sobą zrównaną z ziemią ścieżkę szerokości 60 cm!

Kiedy David zobaczył, co się stało, zaczął tracić panowanie nad sobą. Włożył mnóstwo czasu i wysiłku, by te rabatki stały się powodem do zazdrości całej okolicy. W chwili, gdy jego głos wzniósł się na wyżyny wściekłości na biednego Kelly'ego, Jan szybko podbiegła do męża, położyła mu dłoń na ramieniu i rzekła: "David, pamiętaj, proszę, że my tu wychowujemy dzieci, a nie kwiaty!".

Ponad czterdzieści lat poświęciłem zapewnianiu inspiracji i umiejętności setkom tysięcy osób, które chcą osiągać swoje cele zawodowe i osobiste. Dla większości z nich jednym z najtrudniejszych przedsięwzięć jest wychowanie rozważnych, produktywnych i empatycznych dzieci - oraz czerpanie radości z autentycznej, bliskiej, radosnej relacji z nimi również w okresie ich dojrzewania i wczesnej dorosłości. A jak na pewno wiesz, nie jest to łatwe zadanie.

Każdego dnia na moich warsztatach widuję dorosłych, którzy starają się uzdrowić swoje dziecięce rany i przezwyciężyć wywoływane przez nie ograniczenia. Czy mieli złych rodziców? Nie. Jak w przypadku większości z nas, ich rodzice byli dobrymi ludźmi, których ograniczało ich własne wychowanie, i którzy często zapominali, że wychowują dzieci, a nie kwiaty - lub po prostu nigdy nie nauczyli się, jak być dobrymi rodzicami.

Rodzice, których uczę i szkolę, często z wysiłkiem starają się przerwać ten cykl, zacząć ze swoimi dziećmi od nowa, ale nawet najlepsze intencje nie zawsze wystarczą, by uzdrowić dawne blizny. Chcemy być zaangażowanymi, pełnymi wewnętrznego spokoju rodzicami, ale frenetyczna kultura i stresujące czasy sprawiają, że jest to po prostu trudne. Czasem jesteśmy tak przytłoczeni własnymi emocjami i napięciami, że najdrobniejsza wpadka któregoś z naszych dzieci doprowadza nas do wybuchu. A już po wybuchu potrafimy wyrecytować całą litanię tego, co powinniśmy byli zrobić, aby być lepszymi rodzicami: więcej cierpliwości, mniej stresu, przestać krzyczeć, więcej zachęcać i wspierać. Tymczasem dla większości z nas osiągnięcie tych celów okazuje się o wiele trudniejsze, niż się na pierwszy rzut oka wydaje.

Rodzice, którzy dają sobie z tym radę, ukrywają chyba jakiś sekret. Mają w sobie więcej spokoju i łagodności, ale też bliższą więź nie tylko ze swoimi dziećmi, lecz i z własną wewnętrzną mądrością. Nie są po prostu bardziej cierpliwi - wydają się bardziej obecni i radośni w relacjach ze swoimi dziećmi. Sprawia to oczywiście, że dzieci się lepiej zachowują - a więc mniej trzeba pracować nad zachowaniem cierpliwości przez zaciśnięte zęby. Kiedy dziecko niechcący skosi kwiatki, oni pamiętają, że najważniejsze jest to, jak je wychowują, a nie jaki piękny czy imponujący jest ich kwietny ogród.

Pokojowy rodzic, szczęśliwe dzieci to książka, która uchyla rąbka tajemnicy skutecznego rodzicielstwa. Wystarczy zajrzeć do któregokolwiek z wyczerpujących, praktycznych, pełnych inspiracji rozdziałów, a dr Laura Markham pokaże nam, jak odzyskać siły, byśmy mogli dać swoim dzieciom to, co w nas najlepsze, a nie to, co z nas zostało. Takie rozdziały jak "Pokojowi rodzice wychowują szczęśliwe dzieci" przypominają nam tę głęboką, choć często zaniedbaną prawdę.

Rodzice, których znam, nie mają dużo czasu na czytanie. Piękno tej książki polega na tym, że dr Laura zamieściła w niej instrukcje postępowania. Każdy z tych okruchów mądrości jest wystarczająco krótki, by przeczytać go za jednym razem, czy to przed snem, czekając w samochodzie, czy kiedy próbujesz odzyskać spokój, zanim wrócisz do rozmowy z dzieckiem. Rozpisane krok po kroku strategie, takie jak "Kiedy twoje dziecko wybucha silnymi emocjami: jak zachować spokój" i "Korzystaj z bliskiej więzi, by ułatwić sobie usypianie", są na tyle proste, że można je przyswoić i wdrożyć w ferworze walki.

A walka ta oczywiście nigdy tak naprawdę nie toczy się między rodzicem a dzieckiem. To po prostu odzwierciedlenie zmagań toczących się we wnętrzu rodzica. Dawanie dzieciom tego, co w nas najlepsze, wymaga wykonania pewnej pracy wewnętrznej w zakresie rozwiązywania tych konfliktów, co nigdy nie jest łatwym wyzwaniem. Ale jaka motywacja byłaby lepsza, by podjąć się tego zadania, niż nasza miłość do dzieci? Dr Laura daje nam, rodzicom, wachlarz strategii pozwalających uleczyć własne rany i pogłębić wewnętrzną więź z naszym prawdziwym ja, a tym samym ułatwiających zbudowanie z dziećmi głębszej więzi, za którą tęsknimy. To rzeczywiście prawda - jak nam przypomina - że nigdy nie jest za późno, by mieć szczęśliwe dzieciństwo.

Mieć książkę dr Laury Markham na szafce nocnej to jak mieć na ramieniu anioła stróża, szepczącego ci do ucha przydatne tajemnice. Są to tajemnice, które każda matka i każdy ojciec muszą znać, by stać się spokojniejszym i skuteczniejszym rodzicem - a w związku z tym również szczęśliwszym człowiekiem.

Jack Canfield

Współautor Balsamu dla duszy rodziców oraz Balsamu dla duszy matki

WSTĘP

SEKRETY POKOJOWYCH RODZICÓW

Rodzicielstwo to jedno z naszych najtrudniejszych zadań. Napięcia codziennego życia sprawiają, że wielu rodziców ma poczucie winy i nęka ich przeświadczenie, że mogliby dawać sobie radę lepiej, gdyby tylko mieli trochę więcej czasu, byli trochę mniej zmęczeni albo gdyby chociaż wiedzieli, od czego zacząć. Istoty ludzkie nie zostały zaprojektowane do tego, by radzić sobie z taką ilością stresu, jaką obarcza nas współczesne życie, przez co trudniej nam słuchać naturalnego instynktu rodzicielskiego. Prawie jakbyśmy byli zmuszeni być rodzicami dopiero w wolnym czasie, po spełnieniu wymagań w pracy, po dojazdach i obowiązkach domowych. Co gorsza, kultura podkopuje naszą relację z dziećmi i zachęca je, by się od nas w zbyt młodym wieku oddalały.

Są jednak rodzice, którzy bez wielkich dramatów wychowują wspaniałe dzieci. Wydają się żyć w zgodzie ze sobą. Ich dzieci najwyraźniej rozkwitają. Na czym polega ich tajemnica? Co właściwie sprawia, że ich dzieci wyrastają na wspaniałe nastolatki i dorosłych? A gdyby tak można się dowiedzieć, co takiego robią, i wcielić to w życie z własnymi dziećmi?

Można. Ci rodzice mają pewien sekret. Tak naprawdę to mają w swojej głowie całe tajemne życie. Inaczej rozmawiają ze swoimi dziećmi. Inaczej rozmawiają sami ze sobą. Podchodzą do całego doświadczenia rodzicielstwa z nowego punktu widzenia. Można by powiedzieć, że przeżyli chwile olśnienia, które zmieniły sposób, w jaki wychowują swoje dzieci. Zmiany te pod każdym względem wpływają na sposób, w jaki postrzegamy nasze dzieci i na nie reagujemy, ale można sprowadzić je do Trzech Wielkich Idei. Wielkich, ale prostych i możliwych do powtórzenia - przez każdego rodzica.

Trzy Wielkie Idee

1. Regulowanie siebie

Większość rodziców uważa, że gdyby tylko nasze dziecko zachowywało się "jak należy", to potrafilibyśmy jako rodzice zachować spokój. Prawda jest taka, że dopiero radzenie sobie z naszymi własnymi emocjami i zachowaniami pozwala nam się czuć rodzicami pełnymi spokoju. Ostatecznie nie jesteśmy w stanie kontrolować swoich dzieci ani tego, co je w życiu spotka - ale zawsze możemy kontrolować swoje własne postępowanie. W rodzicielstwie nie chodzi o to, co robi nasze dziecko, ale o to, jak my na to reagujemy. Tak naprawdę większość tego, co nazywamy rodzicielstwem, nie rozgrywa się w relacji rodzica i dziecka, ale we wnętrzu samego rodzica. Kiedy zanosi się na burzę, postępowanie rodzica albo ją uspokoi, albo wywoła pełnowymiarowe tsunami. Zachowanie wystarczającego spokoju, by reagować konstruktywnie na wszystkie dziecięce zachowania - i burzliwe emocje, które za nimi stoją - wymaga dorastania również od nas. Jeśli będziemy potrafili wykorzystać te chwile, które trafiają w nasz czuły punkt, by dokonać refleksji, a nie tylko działać, będziemy mogli dostrzec, kiedy tracimy równowagę, i zawrócić sami siebie na właściwe tory. Ten wewnętrzny rozwój to najtrudniejsza praca na świecie, ale to on właśnie pozwoli ci stawać się dzień po dniu coraz spokojniejszym rodzicem.

Olśnienie, o którym mowa, to fakt, że spokojna obecność dorosłego ma o wiele potężniejszy wpływ na dziecko niż jakiekolwiek krzyki. Twoja własna regulacja emocjonalna - jak się ładnie określa umiejętność zachowania spokoju - pozwala ci traktować ludzi obecnych w twoim życiu, również tych najmniejszych, ze spokojem, szacunkiem i odpowiedzialnością. Tak właśnie wychowuje się dzieci emocjonalnie wyregulowane, pełne szacunku i odpowiedzialne. W pierwszej części tej książki znajdziesz narzędzia do radzenia sobie z własnymi emocjami, nawet w te dni, kiedy twoje dziecko doprowadza cię na skraj wytrzymałości.

2. Pielęgnowanie bliskiej więzi

Dzieci rozkwitają, kiedy czują, że mają z kimś bliską więź i są rozumiane. Skuteczne rodzicielstwo zależy przede wszystkim od twojej więzi z dzieckiem. Kropka. W przeciwnym wypadku nasz wpływ jest niewielki ("Moje dziecko mnie nie słucha!"), a rodzicielstwo staje się wyczerpującym, niewdzięcznym zadaniem. Dzieci muszą czuć głęboką więź z rodzicami, bo inaczej nie czują się w pełni bezpieczne, a ich mózgi nie działają jak należy, kiedy chodzi o regulację emocji i postępowanie zgodne z rodzicielskimi wytycznymi. Skupienie się przede wszystkim na więzi sprawia więc, że dzieci stają się nie tylko szczęśliwsze, ale też łatwiejsze. Gotów(-owa) na "Moment AHA!", chwilę olśnienia? To właśnie ta czuła więź, dzięki której serce mięknie, przywraca nam radość z wychowania dzieci. W drugiej części książki zobaczysz, jak wzmocnić i osłodzić twoją więź z dzieckiem.

3. Coaching zamiast kontroli

Mali ludzie buntują się przeciwko przymusowi i kontroli, tak samo jak duzi. Na szczęście zawsze są otwarci na nasz wpływ, jeśli tylko nas szanują i czują z nami bliskość. Wspaniałe dzieci wychowujemy, stosując coaching - ucząc radzenia sobie z emocjami, regulowania zachowania i osiągania mistrzostwa, zamiast kontrolować dzieci, by uzyskać natychmiastowe posłuszeństwo. Roztropni rodzice wiedzą, że ich dzisiejsze postępowanie może pomóc albo zaszkodzić osobie, którą staje się ich dziecko. Stosują "coaching emocji", żeby maluch wykształcił inteligencję emocjonalną niezbędną do radzenia sobie z uczuciami i podejmowania mądrych decyzji. Stosują empatyczne granice zamiast kar - nawet metody czasowego odosobnienia (tzw. time out) i konsekwencji, by wspierać u dziecka rozwój samodyscypliny, zamiast po prostu zmuszać je do posłuszeństwa. Kierują nimi pewne kluczowe wartości, dzięki czemu nie idą na kompromis w sprawie relacji opartych na szacunku czy czasu dla rodziny, ale też nie przejmują się błahostkami. Dzięki temu oni sami są spokojniejsi, a dzieci szczęśliwsze. "Moment AHA!" polega na tym, że podejście coachingowe, które najlepiej sprawdza się na dłuższą metę w wychowaniu szczęśliwych, odpowiedzialnych dorosłych, jest tak naprawdę bardziej niż tradycyjne rodzicielstwo skuteczne pod względem wykształcenia samodyscypliny i gotowości do współpracy również w kategoriach średnioterminowych. Trzecia część książki pokaże ci, dlaczego tak jest - i jak możesz wychować takie dziecko.

Co wyróżnia tę książkę

Większość poradników dla rodziców skupia się na zmianie zachowania dziecka. I owszem, ta książka pomoże ci wspierać dziecko tak, by stało się najlepszą wersją siebie, ale podejdziemy do tego z punktu widzenia Trzech Wielkich Idei - regulowania siebie, pielęgnowania bliskiej więzi oraz coachingu zamiast kontroli. Zobaczysz, że każda z tych trzech koncepcji to stały wątek przewijający się przez całą książkę, a także temat - kolejno - pierwszej, drugiej i trzeciej części. Ponieważ żeby skutecznie wychowywać dziecko i budować z nim więź, musisz radzić sobie ze swoimi własnymi wyzwalaczami i emocjami, będę ci stale przypominać, jak regulować siebie, żeby móc wrócić do stanu równowagi, zanim zaczniesz działać w sprawie dziecka. w samym sercu pokojowego rodzicielstwa znajduje się więź, w całej książce podkreślam konieczność podtrzymywania silnej relacji z dzieckiem, niezależnie od tego, czy próbujesz je rano wyciągnąć z łóżka, czy powstrzymać przed biciem brata.

Trzecia i najdłuższa część tej książki - coaching zamiast kontroli - rzeczywiście skupia się na twoim dziecku. Jednak zamiast wskazówek, jak kontrolować jego zachowanie lub manipulować nim za pomocą kar i przekupstwa, znajdziesz tam instrukcje krok po kroku, jak je ukierunkowywać, wspierając jego krótko i długoterminowy rozwój na drodze do stania się bardziej pewnym siebie, odpornym człowiekiem, wyposażonym w samodyscyplinę i inteligencję emocjonalną. Skupimy się na twoich codziennych interakcjach z dzieckiem, należących do trzech podstawowych kategorii, z których każda zostanie opisana we własnym rozdziale. Oto podgląd:

- Coaching emocji. Mózg małych dzieci wciąż rośnie, tak jak ich ciało, dlatego racjonalne ośrodki mózgowe jeszcze nie nauczyły się łagodzić silnych uczuć. Niezależnie od tego, czy mamy taką świadomość, czy też nie, nieustannie wysyłamy dziecku komunikaty dotyczące uczuć - sugerując, że są niebezpieczne lub że są po prostu częścią człowieczeństwa. Dam ci praktyczne narzędzia, które pozwolą ci potrenować z dzieckiem lepsze radzenie sobie z własnymi emocjami, a tym samym również z zachowaniem.

- Prowadzenie z miłością. Dzieci polegają na nas jako przewodnikach po tym wielkim, zagmatwanym świecie. Niestety, nasze własne doświadczenia z dzieciństwa oraz przekazy kulturowe każą rodzicom prowadzić dziecko za pomocą kar, siły i kontroli. Zamiast straszyć ("Raz, dwa, trzy...") czy manipulować, dotrzemy do źródeł zachowania twojego dziecka - uczuć, które za nim stoją. Pomogę ci zająć się tymi uczuciami i zatroszczyć o inteligencję emocjonalną dziecka, żeby mogło nauczyć się radzić sobie z własnymi emocjami, a tym samym również zachowaniem, co buduje samodyscyplinę. Jeśli szukasz bardziej pozytywnego podejścia do dyscypliny - które pomaga dzieciom chcieć zachowywać się dobrze - to ten rozdział jest dla ciebie.

- Wspieranie dążenia do mistrzostwa. Dzieci są z natury ciekawe świata, ale zbyt często podkopujemy ich chęć do nauki. fundamentach więzi, coachingu emocji i prowadzenia z miłości, które zapewnię ci w tej książce, ostatni rozdział da ci narzędzia do ochrony naturalnej ciekawości twojego dziecka i wspierania jego rodzących się pasji, jednocześnie zachęcając do kształcenia pewności siebie i odporności, których potrzebuje, by odnieść w życiu sukces.

Omawiając każdy z tych tematów, wykorzystamy nasze Trzy Wielkie Idee, by odmienić każdą twoją interakcję z dzieckiem. W poszczególnych rozdziałach będę proponować konkretne, praktyczne sposoby zastosowania tych koncepcji w prawdziwym życiu, na kolejnych etapach rozwojowych twojego dziecka. Kiedy poczytasz o tych etapach, stanie się dla ciebie jasne, dlaczego sposób, w jaki uspokajasz niemowlę i radzisz sobie z wybuchami silnych emocji u dwulatka, pomaga wykształcić umiejętność znoszenia frustracji u czterolatki, dogadywania się z rodzeństwem u sześciolatka lub przeciwstawiania się podłym koleżankom u ośmiolatki. I chociaż książka ta kończy się na dzieciach dziewięcioletnich, zrozumiesz, jak uniknąć wychowania dziecka, które jako dwunastolatek wybiega z domu, trzaskając drzwiami, a w wieku lat piętnastu eksperymentuje z narkotykami. Na końcu każdego rozdziału znajdziesz instrukcje postępowania krok po kroku - konkretne strategie, które pomogą ci rozwiązać codzienne wyzwania związane z wychowaniem dzieci. Mam nadzieję, że będziesz eksperymentować, bawić się i dostosowywać je do swojej rodziny.

W każdym rozdziale zobaczysz też, jak za pomocą tych samych Trzech Wielkich Idei odnaleźć większy spokój, pewność siebie i radość rodzicielstwa. To ciężka praca. Zostanie jednak nagrodzona. Kiedy zaczniesz mniej krzyczeć, a bardziej dbać o więź, twoje dziecko stanie się bardziej skłonne do współpracy na co dzień. Co jednak jeszcze ważniejsze, zobaczysz, jak rozkwita i wyrasta na szczęśliwą, pewną siebie osobę o silnej samokontroli. Dobra wiadomość jest taka, że to prostsza wersja rodzicielstwa. Krzyki, groźby i kary potrafią zrujnować dzień każdemu. Pokojowym rodzicom jest o wiele łatwiej zachować równowagę i cierpliwość. Dlaczego? Ponieważ rodzicielstwo tego typu tworzy lepszą relację między rodzicami i dziećmi, która przekłada się na lepsze zachowanie dzieci - i rodzice bardziej się nimi cieszą. Pokojowi rodzice naprawdę znaleźli sposób, by przywrócić rodzicielstwu radość.

Możesz być bardziej pokojowym rodzicem

Zapewnienie pełnego miłości i empatii, pozbawionego krzyków i osądów domu to nie tylko dar dla moich dzieci, ale też dar, który ofiarowałam sama sobie. Zrobiłam ogromne postępy nie tylko jako rodzic, ale też jako osoba. Jestem niezwykle wdzięczna dr Laurze Markham, która stała się wielką inspiracją w moim życiu.

Jennifer, matka czwórki dzieci w wieku piętnastu, dwunastu, dziewięciu i sześciu lat

Książka ta wyrosła z mojej współpracy z tysiącami rodziców za pośrednictwem strony internetowej Aha! Parenting oraz w ramach prywatnego coachingu. Jestem z wykształcenia psycholożką kliniczną, specjalizuję się w rozwoju dziecka i rodzicielstwie. Całymi dniami zastanawiam się nad tym, co pomaga dzieciom rozkwitać, i współpracuję z rodzicami, by pomóc im wychowywać szczęśliwe, zdrowe emocjonalnie i pełne samodyscypliny dzieci.

Im więcej rodziców spotykam, tym bardziej jestem przekonana, że wszyscy robią dla swoich dzieci, co tylko mogą. Jednak większość rodziców nie otrzymała informacji, których potrzebują, by pomóc dziecku wyrosnąć na wspaniałą ludzką istotę. W rzeczywistości słyszą wiele kontrproduktywnych, a wręcz destrukcyjnych rad, przez które rodzicielstwo zamienia się w nieustanną walkę:

"Jak ma się nauczyć samodzielnie uspokajać, jeśli nie pozwalasz jej płakać?"

"Chwal go i mów mu, jakim jest grzecznym chłopcem, najczęściej jak się da!"

"Ojej, zasmuciła się... szybko, zajmij ją czymś innym!"

"Najlepszy sposób, żeby powstrzymać wybuch złości w supermarkecie? Powiedz mu, że idziesz do domu, i po prostu odejdź. Uwierz mi, pójdzie za tobą!"

"Ona po prostu tobą manipuluje."

Jak wyjaśnię, wiele powszechnych obecnie praktyk wychowawczych wywołuje niepotrzebną walkę i napięcie między rodzicami a dziećmi. Mówi się nam, żebyśmy kontrolowali zachowanie naszego dziecka, ale jak? Siła działa, tylko dopóki dzieci są małe, a jeśli nie reagujemy na potrzeby i emocje wywołujące dane zachowanie, problemy narastają. Tymczasem nieświadomie sabotujemy zdrowy rozwój emocjonalny, którego wszyscy chcemy dla naszych dzieci. Co gorsze, może to podkopywać naszą empatię dla dziecka, ponieważ zamiast kierować się swoim instynktem - który oczywiście każe nam reagować na potrzeby naszych maluchów - znieczulamy swoje serce. Wciąż na nowo słyszę opowieści rodziców żałujących, że nie rozumieli koncepcji zawartych w tej książce, kiedy urodziło się ich dziecko. Książka Pokojowy rodzic, szczęśliwe dzieci ma ci pomóc stworzyć wyjątkową relację z dzieckiem - a równolegle wychować szczęśliwą, zdolną do samodyscypliny, zdrową emocjonalnie istotę ludzką.

Uścisk wielkiej miłości

Niezależnie od tego, czy szukasz badań naukowych, które pokierują cię w decyzjach rodzicielskich, zastanawiasz się, jak poradzić sobie z konkretnym wyzwaniem, czy prawie rwiesz już włosy z głowy, jesteś we właściwym miejscu. Nikt nie jest całkowicie spokojny przez cały czas - w przeciwnym razie wszyscy bylibyśmy chyba świętymi. Za każdym razem, kiedy zdecydujesz się potraktować siebie i dziecko z większym współczuciem, robisz krok w kierunku wewnętrznego spokoju i większego szczęścia.

Czytając tę książkę, pamiętaj, proszę, by dostrzegać u siebie każdy krok we właściwym kierunku. Każda zmiana zachodzi stopniowo. Życie to po prostu powolna kumulacja chwil, a każda chwila daje nam nową okazję, by zmienić kierunek. Nawet jeśli zmienimy swoją reakcję na zaledwie kilka rzeczy, które wydarzą się dzisiaj, okaże się, że idziemy w inną stronę. Zanim się zorientujemy, będziemy już w zupełnie innym miejscu.

Wszyscy chcemy wychować dzieci, z którymi nadal będziemy blisko, które będą nas uwielbiać, które poniosą dalej nasze dziedzictwo miłości, kiedy nas już nie będzie. Wszyscy chcemy, by nasze dorosłe dzieci rozkwitły, wyposażone w korzenie i skrzydła, które im daliśmy, by spoglądały wstecz na dzieciństwo przepełnione miłością i śmiechem rodziców, dzięki którym czuły się ze sobą tak dobrze, że wszystko wydawało się możliwe. Każdego dnia dzieciństwa twoich dzieci budujesz właśnie tę przyszłość.

Nie ma idealnych rodziców ani idealnych dzieci. Jest jednak wiele rodzin, które żyją w uścisku wielkiej miłości. Celem tej książki jest pomóc ci stworzyć jedną z nich.

1POKOJOWI RODZICE WYCHOWUJĄ SZCZĘŚLIWE DZIECI

Jest takie stare powiedzenie: wychowanie dzieci to najtrudniejsza praca na świecie. Ale czemu jest taka trudna? Kiedy zadaję to pytanie publiczności, rodzice zwykle podają dwa powody. Po pierwsze, ponieważ stawka jest tak wysoka. A po drugie, ponieważ nie ma jasnych odpowiedzi, jak to robić dobrze.

Jedna z tych odpowiedzi jest słuszna, druga niezupełnie. Stawka na pewno jest wysoka. Ale w rzeczywistości całkiem sporo wiemy o tym, jak wychować szczęśliwe, odpowiedzialne, liczące się z innymi, zdrowe emocjonalnie i zdolne do samodyscypliny dziecko. Jest wiele cennych badań na ten niezwykle ważny temat, a rodzice będą przeszczęśliwi, kiedy się dowiedzą, jakie są sensowne. Badania wciąż na nowo wykazują, że rodzice, którzy reagują na indywidualne potrzeby swojego konkretnego dziecka z ciepłą, pełną szacunku wrażliwością, stawiając granice we wspierający sposób i konstruktywnie ucząc dzieci radzenia sobie z emocjami, wychowują wspaniałe potomstwo. To rozsądne, ale trudne. Jak wie każdy rodzic, najtrudniej jest poradzić sobie z bodźcami wyzwalającymi nasze własne emocje, byśmy mogli wprowadzać to podejście w życie chociażby częściowo.

Niezależnie od indywidualnych trudności twojego dziecka, jeśli chcesz być dobrym rodzicem, musisz też pracować nad sobą. Dziecko nie wywołuje złości ani lęku, które łapią nas w szpony walki o władzę; uczucia te biorą się z naszych własnych lęków i wątpliwości. Nasze własne przeżycia z dzieciństwa, nasze własne wczesne traumy - większe i mniejsze - to część naszej tożsamości. Co więcej, to ta część nas, która przejmuje kontrolę, kiedy tylko się zdenerwujemy; dlatego kiedy się złościsz lub boisz, to wiesz, że niemal zawsze twoje reakcje wywołuje jakieś wczesne złe doświadczenie. Dzieci potrafią przywoływać takie trudne uczucia z naszego własnego dzieciństwa, więc jedynym sposobem na to, by być pokojowym rodzicem, jest świadomie nie pozwalać starym uczuciom prowokować nowych problemów.

Tak naprawdę rzeczy, których najbardziej pragniemy dla naszych dzieci, są zależne od naszej własnej pracy wewnętrznej. Wszyscy chcemy wychować dzieci na ludzi szczęśliwych, kochanych przez innych i mających szczęście w miłości. Jeśli potrafimy przemyśleć nasze własne relacje z wczesnego dzieciństwa i nauczyć się troszczyć o siebie samych, będziemy mogli zaoferować naszym dzieciom - ty możesz zaoferować swojemu dziecku - bezpieczną więź, która położy podwaliny pod pełne miłości relacje na resztę życia. Nie mamy kontroli nad tym, co spotka nasze dziecko, ale możemy zwiększyć prawdopodobieństwo tego, że będzie otaczać się ludźmi, którzy będą traktować je dobrze i pomogą mu odnaleźć głęboki sens życia.

Chcemy też wychowywać dzieci, które potrafią kierować swoim zachowaniem, zarówno dlatego, że wtedy łatwiej się z nimi żyje, jak i dlatego, że to nasze zadanie jako rodziców. I wiemy też, jak takie dzieci wychowywać. Kiedy my regulujemy nasze własne emocje, nasze dzieci uczą się regulować swoje. Pozwala im to regulować również zachowanie, zakładając, że mają z nami na tyle bliską relację, że będą tego chciały.

I wreszcie chcemy, żeby nasze dzieci odniosły sukces. Niekoniecznie w sensie zdobywania nagród oferowanych w naszym społeczeństwie za różne osiągnięcia, ale w znaczeniu odkrywania i pielęgnowania swoich wyjątkowych darów oraz dzielenia się nimi w życiu. I wiemy, jak pomóc dzieciom to robić. W dużej mierze wiąże się to z radzeniem sobie z naszymi własnymi lękami, co daje dziecku swobodę samodzielnego odkrywania oraz budowania pewności siebie i rezyliencji.

Niektóre dzieci rodzą się z trudniejszym temperamentem i w ich przypadku nasza wewnętrzna praca rodzicielska jest jeszcze ważniejsza. Jednak niezależnie od tego, co twoje dziecko przyniesie na świat, twój sposób reagowania na nie będzie kształtować jego zdolność jak najlepszego korzystania z życia. Dziecko będzie cię zachwycać i wkurzać, wzruszać i irytować, a przy okazji tak naprawdę również od ciebie wymagać dorastania. Jeśli potrafisz zauważyć, kiedy jakiś bodziec jest dla ciebie wyzwalaczem, i odzyskać równowagę, zanim podejmiesz jakieś działania, jeśli potrafisz uspokoić własny lęk, zastanowić się nad własnym doświadczeniem i się z nim pogodzić, to potrafisz wychować szczęśliwe, zdrowe emocjonalnie dzieci, które odniosą sukces pod każdym względem. Możesz stać się pokojowym rodzicem, wychowującym szczęśliwe dzieci.

Twój obowiązek rodzicielski numer jeden

Uważność - pozwolić emocji ogarnąć cię i odpłynąć, nie przystępując do działania pod jej wpływem.

Benedict Carey1

Uważność - nie dać komuś w dziób.

Jedenastolatek, cytat za Sharon Salzberg2

Jest niemal pewne, że twoje dziecko będzie się zachowywać jak dziecko, czyli ktoś, kto wciąż się uczy, ma inne priorytety niż ty i nie zawsze potrafi poradzić sobie ze swoimi emocjami czy postępowaniem. Gwarantowane, że jego dziecinne zachowanie nieraz doprowadzi cię do szału. Problem pojawia się, kiedy my też zaczynamy zachowywać się jak dziecko. Ktoś musi postępować jak dorosły, jeśli chcemy, żeby nasze dziecko nauczyło się, jak to robić! Jeżeli my potrafimy zachować uważność - czyli dostrzec nasze emocje i pozwolić im odpłynąć, nie działając pod ich wpływem - dajemy przykład regulacji emocjonalnej, a dzieci uczą się przez obserwację.

Nie bez powodu linie lotnicze każą zakładać maski tlenowe najpierw sobie. Dzieci nie potrafią ich dosięgnąć i nie można liczyć na to, że odpowiednio ich użyją. Jeśli my przestaniemy funkcjonować, nasze dzieci nie będą potrafiły uratować ani nas, ani siebie. Więc nawet gdybyśmy chcieli poświęcić siebie, by je ratować, naszym obowiązkiem jest założyć najpierw własną maskę.

Dzieci nie potrafią też samodzielnie poradzić sobie ze swoją wściekłością. Nie potrafią odnaleźć drogi w gąszczu zazdrości, która każe im przyłożyć młodszej siostrze. Potrzebują naszej pomocy, by dać sobie radę z lękiem, że ich nie kochamy, bo po prostu nie są wystarczająco grzeczne. Wiedzą, że gdyby takie były, nie miałyby ochoty walnąć siostry, podkraść cukierka ani rzucić się na ziemię z krzykiem. Ale nie potrafią się powstrzymać, jakkolwiek by się nie starały. (Tak jak my, kiedy zjadamy ten dodatkowy kawałek ciasta).

A więc tak jak i w przypadku masek tlenowych, naszym zadaniem jest pomóc dziecku radzić sobie z emocjami, co pozwoli mu poradzić sobie z zachowaniem. Niestety kiedy jesteśmy zestresowani, wykończeni i jedziemy na oparach, nie potrafimy konstruktywnie towarzyszyć dziecku, tak samo jak wtedy, kiedy stracimy przytomność w samolocie.

Dlatego właśnie pierwszym obowiązkiem rodzica jest być uważnym wobec własnego stanu ducha. Uważność to przeciwieństwo utraty panowania nad sobą. Nie zrozum mnie źle - uważność nie oznacza, że nie odczuwasz gniewu. Uważność oznacza, że zwracasz uwagę na to, co czujesz, ale nie kierujesz się tym w zachowaniu. Złość to część wszystkich relacji. Dopiero bezmyślne kierowanie się nią w słowach lub czynach jest szkodliwe dla naszego rodzicielstwa.

Emocje są pożyteczne, tak jak kontrolki na desce rozdzielczej. Widząc w samochodzie mrugające, czerwone światełko, nie zasłonisz go ani nie urwiesz kabelka, dzięki któremu się zapaliło, prawda? Posłuchasz otrzymanej informacji i zachowasz się odpowiednio, na przykład zabierając samochód na wymianę oleju. W przypadku ludzkich emocji trudność polega na tym, że często nie wiemy, co zrobić, kiedy je odczuwamy. Jesteśmy zaprogramowani tak, by reagować na wszystkie "negatywne" emocje (te mrugające, czerwone światełka w twojej psychice, które zapalają się w ciągu całego dnia) na jeden z trzech sposobów: walką, ucieczką lub zamrożeniem.

Strategie te dobrze się sprawdzają w przypadku większości sytuacji awaryjnych. Jednak rodzicielstwo - mimo naszych obaw - zwykle taką sytuacją nie jest. W rodzicielstwie i w życiu zwykle najlepszą reakcją na przykre emocje jest chwila zastanowienia, a nie od razu reakcja. Innymi słowy, nie podejmuj żadnych działań, dopóki czujesz wzburzenie.

Możesz mieć pewność, że od czasu do czasu będziesz stawać się zakładnikiem hormonów wymuszających reakcję walki lub ucieczki, ale jeśli potrafisz nauczyć się dostrzegać chwile, gdy zaczynasz tracić kontrolę, możesz zdecydować się wrócić do stanu równowagi. To pełne pokoju miejsce w naszym wnętrzu zagwarantuje, że nasze działania będą mądre i przesycone miłością.

Co się jednak dzieje, kiedy po prostu nie potrafimy tam dotrzeć? Kiedy coś, co robi nasze dziecko, doprowadza nas do szału, a wszystkie nasze wysiłki, by się uspokoić, nic nie dają?

Jak przerwać zaklęty krąg - leczenie własnych zranień

Historia lubi zataczać koło: gdy brakuje autorefleksji... Wyniki badań pokazują, że nasze doświadczenia z dzieciństwa oddziałują na naszą więź z dzieckiem, jeśli nie zajmiemy się nimi i ich nie zrozumiemy.

Dan Siegel3

Słynny psycholog D.W. Winnicott poczynił wiele mądrych spostrzeżeń na temat rodziców i dzieci. Moje ulubione mówi o tym, że dzieci nie potrzebują od rodziców perfekcji. Musimy tylko starać się ich nie krzywdzić i zapewnić im "zwykłe oddanie", którego od zawsze wymaga się od rodziców.

Niestety nie jest to tak proste, jak się wydaje. Po pierwsze, w oddaniu nie ma nic zwyczajnego. Oddanie, jak doskonale wiedzą rodzice, to chodzenie po pokoju o drugiej w nocy, nosząc płaczące niemowlę z zapaleniem ucha. Oddanie to zmuszenie się do wejścia do kuchni, by przygotować dziecku kolację, kiedy po długim dniu marzysz tylko o tym, by zwinąć się w kulkę na kanapie i się wyłączyć. Oddanie to zdjęcie kurtki w zimny wieczór, by otulić nią dziecko śpiące na tylnym siedzeniu samochodu. Zwykłe oddanie to ta sama ogromna miłość, która w ciągu całej historii ludzkości kazała rodzicom rzucać się między dziecko a niebezpieczeństwo, od rozbitego szkła po żołnierzy wroga.

Jednak nawet jeśli wyrażamy swoje oddanie, stawiając dzieci na pierwszym miejscu, wciąż nie jest łatwo być "wystarczająco dobrym" rodzicem. Nawet oddana matka czy ojciec często niechcący rani dziecko lub zostawia mu blizny. Łącznie z tymi rodzicami, którzy swoje dzieci uwielbiają, którzy byliby absolutnymi bohaterami i poświęcili siebie, gdyby sytuacja tego wymagała. Skąd ta luka między naszymi intencjami a postępowaniem? Przyczyną jest fakt, że chociaż nigdy byśmy naszego dziecka świadomie nie skrzywdzili, to duża część rodzicielstwa, jak i każdej relacji, rozgrywa się poza naszą świadomością.

Prawda jest taka, że niemal wszyscy zostaliśmy jako dzieci zranieni i jeśli nie uleczymy tych ran, przeszkadzają nam one wychowywać dziecko tak, jak naprawdę chcemy. Jeśli jest jakiś obszar, w którym masz blizny z dzieciństwa, to na pewno będzie przyczyniał ci zmartwień w rodzicielstwie - i ranił z kolei twoje dziecko.

Wszyscy potrafimy przywołać przykłady: ojciec, który bezwiednie powtarza krytyczne podejście własnego ojca w stosunku do swojego syna. Matka, która nie potrafi stawiać granic zachowaniu maluchów, ponieważ nie może znieść ich złości, i ostatecznie wychowuje egoistyczne, lękowe dzieci. Rodzice, którzy spędzają w pracy zbyt wiele godzin, ponieważ wątpią we własną zdolność do zainteresowania się swoimi niemowlętami (czytaj: kochania ich). Zadaniem nas wszystkich jest świadomie przeanalizować nasze własne blizny - czasem niewielkie, czasem bardziej bolesne - żebyśmy nie zostawiali naszym dzieciom nowych.

Dobra wiadomość jest taka, że bycie rodzicem daje nam mapę położenia tych blizn i szansę, by dokopać się do nich i je uleczyć. Dzieci mają niesamowitą zdolność pokazywania nam naszych własnych zranień, wyciągania na wierzch obaw i urazów. Lepiej niż najlepszy mistrz zen czy terapeuta dają nam idealną okazję do rozwoju i uzdrowienia. Większość rodziców mawia, że miłość do dzieci ich odmieniła - dała więcej cierpliwości, współczucia, bezinteresowności. Zawsze będziemy bardziej wrażliwi na kwestie, które kształtowały naszą psychikę na wczesnym etapie, ale lecząc własne przewlekłe rany, sprawimy, że nasze zachowanie nie będzie już pozostawać pod ich wpływem, i zorientujemy się, że dają nam one wiedzę, motywują i czynią lepszymi rodzicami.

Jak więc możesz uleczyć własne problemy z dzieciństwa i stać się rodzicem, jakiego pragniesz dla swoich dzieci?

- Wychowuj świadomie. Jeśli poświęcimy temu uwagę, zauważymy, kiedy nasze dziecko gra nam na nerwach. Nie chodzi o to, że dzieci nie zachowują się jak dzieci - zawsze to robią. To stosowne do wieku. Jednak coś, co niektórym rodzicom przeszkadza, inni przyjmą ze spokojem, ciepłem i wesołością, które pomogą dzieciom chcieć zachowywać się jak należy. Za każdym razem, kiedy coś wywołuje nasze wzburzenie, natrafiamy na coś, co wymaga uleczenia. Poważnie. Za każdym razem, kiedy twoje dziecko gra ci na nerwach, pokazuje ci jakiś nierozwiązany problem z twojego własnego dzieciństwa.

- Przerwij błędne koło. Użyj wewnętrznego przycisku pauzy. Nie musisz odtwarzać historii ze swoimi dziećmi. Nawet jeśli jesteś już daleko na niewłaściwej drodze, zatrzymaj się. Weź głęboki oddech i wciśnij przycisk pauzy. Przypomnij sobie, co się stanie, jeśli nie wybierzesz innej drogi. Zamknij usta, nawet w pół zdania. Nie wstydź się; dajesz przykład właściwego radzenia sobie ze złością. Zachowaj wstyd na tę okazję, kiedy wpadniesz w furię.

- Zrozum, jak działają emocje. Złość to komunikat, że coś w naszym życiu nie działa jak należy. Problem w tym, że jest to również stan biologiczny, który nie pomaga nam znaleźć najlepszych rozwiązań. Kiedy jesteśmy w kleszczach reakcji chemicznych sprawiających, że jesteśmy "źli", robimy i mówimy rzeczy, których w innym wypadku nigdy byśmy nie zdecydowali się zrobić. Kiedy twoje ciało i emocje są w trybie walki lub ucieczki, dziecko zawsze wydaje się wrogiem. Weź głęboki oddech i poczekaj, aż się uspokoisz, zanim podejmiesz jakiekolwiek decyzje lub działania.

- Wciśnij przycisk "reset" w stosunku do własnej historii. Jeśli masz za sobą bolesne dzieciństwo, nie możesz tego zmienić. Jedyne, co możesz zmienić, to swoją historię, którą z tego dzieciństwa zabierasz. Robisz to, kiedy się nad nim zastanawiasz, odczuwasz bolesne emocje, ale też bierzesz pod uwagę nowe punkty widzenia. Jeśli twój ojciec porzucił rodzinę, a ty wywnioskowałaś(-eś), że nie byłaś(-eś) wystarczająco dobra(-y), pora naprostować sytuację i zrozumieć - z twojego dorosłego punktu widzenia - że na pewno byłaś(-eś) wystarczająco dobra(-y), a jego odejście nie miało z tobą nic wspólnego. Jeśli twoja matka cię biła i doszłaś(-edłeś) do wniosku, że byłaś(-eś) niegrzecznym dzieckiem, bardziej precyzyjną interpretacją byłoby, że twoja matka się bała i biłaby nawet najbardziej anielskie dziecko na świecie. Byłaś(-eś) taka(-i) sama(sam), jak każde inne dziecko: szukałaś(-eś) miłości i uwagi w jedyny znany ci sposób. Pogodzenie się ze swoją historią i napisanie jej na nowo może być bolesnym procesem, ale daje wolność. Jest to też jedyna droga do bycia rodzicem pełnym pokoju, jakim chcesz być dla swojego dziecka.

- Odstresuj się. Wszystkim nam trudniej jest być rodzicem, jakim chcemy być, kiedy jesteśmy zestresowani. Wypracuj sobie szereg nawyków, które pomogą ci się odstresować: regularne ćwiczenia, joga, gorąca kąpiel, medytacja. Nie masz czasu? Zaangażuj całą rodzinę. Włącz muzykę i potańczcie razem, idźcie na spacer, w piątek połóż wszystkich wcześniej do łóżek z książką, by spędzić cichy, odprężający wieczór i trochę odespać. Niech zwolnienie tempa będzie twoim priorytetem, a znajdziesz sposób, by to zrobić.

- Poszukaj wsparcia w przepracowaniu starych problemów. Każdy rodzic potrzebuje wsparcia i szansy, by porozmawiać o ciężkiej pracy, którą wykonuje. Czasem możemy robić to nieformalnie z przyjaciółmi lub krewnymi, a czasem życie może uratować ci bardziej formalne "partnerstwo w słuchaniu" z innym rodzicem, które promuje Patty Wipfler z Hand in Hand Parenting. Może zechcesz zapisać się do rodzicielskiej grupy wsparcia lub społeczności. Jeśli czujesz, że tkwisz w miejscu, znajdź terapeutę, który pomoże ci z większą radością ruszyć naprzód ze swoim życiem. Proszenia o pomoc nie trzeba się wstydzić; wstyd byłoby uchylać się od swojej odpowiedzialności rodzicielskiej, szkodząc dziecku fizycznie lub psychicznie. Jeśli myślisz, że potrzebujesz pomocy, nie czekaj, proszę. Poszukaj jej od razu.

Żaden rodzic nie jest idealny, ponieważ ludzie z definicji są niedoskonali. Nieważne, ile będziemy nad sobą pracować, nie zawsze nasz wpływ na dzieci będzie pozytywny. Ale za każdym razem, kiedy zachowasz się uważnie, wciśniesz wewnętrzny przycisk pauzy i poradzisz sobie ze swoim stresem, zyskasz większy spokój wewnętrzny. A to daje twojemu dziecku większą szansę na szczęście.

Winnicott miał rację. Nasze dzieci nie potrzebują od nas perfekcji. Potrzebują natomiast rodzica, który chętnie się rozwija, naprawia wyrządzone szkody i otwiera swoje serce, kiedy ma ono ochotę stwardnieć.