Prawdziwe gangi Birminghamu od pokoleń rządziły życiem mieszkających w zaułkach tego miasta Brummies i chciałbym zadedykować moją książkę tej
pracowitej, praworządnej i przyzwoitej większości klasy robotniczej
Birminghamu. Chociaż ich życie było mało efektowne, zasłużyli na nasz szacunek.
Podziękowania
Podziękowania
Urodziłem się w 1956 roku i podobnie jak inni Brummies1 z mojego pokolenia i starsi ode mnie, słyszałem w dzieciństwie o peaky
blinders, ale po raz pierwszy napisałem o nich dopiero w 1986 roku w pracy doktorskiej poświęconej okolicom Ladypool Road, w dzielnicy
Sparkbrook. Omówiłem tam rolę Charlesa Haughtona Raftera, komendanta
policji w Birminghamie, któremu przypisano rozbicie gangu Peaky
Blinders. Mogłem to zrobić dzięki wspomnieniom moich stryjecznych
dziadków, Billa Chinna i Wala Chinna, którzy urodzili się odpowiednio w 1892 i 1897 roku i należeli do pierwszych osób, z którymi rozmawiałem
jako młody historyk.
Rok później rozpocząłem badania do mojej drugiej książki, historii
społecznej nielegalnego bukmacherstwa - tematu związanego z moim
pochodzeniem. Mój dziadek Richard Chinn zaczął działać jako nielegalny
bukmacher w 1922 roku, a mój tata, Alfred "Buck" Chinn, wychowywał się w tym środowisku i w 1961 roku nadzorował legalizację interesu. Ja sam od
trzynastego roku życia dorywczo w nim pracowałem, a w latach 1978-1984
prowadziłem rodzinne zakłady w Sparkbrook, później sprzedane. Tata nadal
jednak zajmował się bukmacherką i został prezesem Stowarzyszenia Ochrony
Bukmacherów w Birminghamie. Dzięki jego kontaktom miałem możliwość
przeprowadzić rozmowy z szeregiem podeszłych wiekiem bukmacherów z torów
wyścigowych w Londynie. Należał do nich Simeon Solomon, który w działalności zawodowej posługiwał się nazwiskiem Sydney Lewis i był
młodszym bratem Alfiego Solomona, na którego życiu oparta jest, nosząca
to samo nazwisko, postać z serialu Peaky Blinders. Simeon Solomon i inne osoby, z którymi rozmawiałem, jako pierwsze poinformowały mnie o wojnie na torach wyścigowych, którą w 1921 roku toczyły ze sobą gang z Birminghamu i gang Sabiniego.
Jestem głęboko wdzięczny wszystkim ludziom, którzy podzielili się ze mną
swoimi historiami, ponieważ ich wspomnienia wzbogaciły tę książkę.
Dziękuję również tym, którzy udostępnili mi fotografie ze swoich
prywatnych zbiorów. Są to: Brian McDonald, który nie szczędził mi swojej
niezrównanej wiedzy o londyńskich gangach; Juliet Banyard i jej brat
Justin Jones, prawnuki prawdziwego Billy'ego Kimbera z jego pierwszego
małżeństwa; Lesley i Robert Staightowie, prawnuki członka Birmingham
Gang Edwarda Tuckeya; Tommy Garnham, którego ojciec prowadził dla
Billy'ego Kimbera mały gang z Islington; oraz Mark Hanson, prabratanek
działaczki związkowej Jessi Eden.
Za możliwość umieszczenia w książce fotografii z ich zbiorów dziękuję
Bibliotece Birminghamskiej, Centrum Historii Lokalnej w Islington oraz
Muzeum Policji West Midlands, którego współpracownicy z posterunku
policji Sparkhill również przegrzebali dla mnie swoje archiwa. Muzeum to
w dużym stopniu istnieje dzięki niestrudzonym wysiłkom nieżyjącego już
Dave'a Crossa, który przedstawił mi swoją bezcenną kolekcję fotografii
więźniów. Inne zdjęcia pochodzą z Birmingham Lives Archive w Bibliotece
Birminghamskiej, które powstało na bazie moich osobistych zbiorów.
Książka tego typu i o takich rozmiarach nie mogłaby zostać wydana bez
wsparcia i wiedzy niezwykle utalentowanego zespołu - a ściślej dwóch
zespołów. Spośród pracowników wydawnictwa History West Midlands dziękuję
następującym osobom: dr Jenni Butterworth za staranną redakcję; Johnowi
i Averil Maskewom za retusz zdjęć; Peterowi Bounousowi za uzyskanie zgód
na publikację różnych fotografii. Pragnę złożyć szczególny hołd Mike'owi
Gibbsowi, dyrektorowi wydawniczemu w History West Midlands, za jego
entuzjazm i zaangażowanie w historię Birminghamu i Black Country oraz za
jego wiarę w moją pracę. Drugim zespołem, któremu chcę podziękować, jest
ekipa z Bonnier Books UK, w szczególności za ich wkład, entuzjazm i wsparcie: Kelly Ellis, dyrektor wydawniczy działu literatury faktu dla
dorosłych w Bonnier Books UK; Ellie Carr, asystent redaktora naczelnego
Bonnier Books UK, oraz Liz Marvin, adiustatorka.
Dziękuję pracownikom innych działów Bonnier Books UK, którzy przyczynili
się do powstania tej książki.
Wreszcie dziękuję mojej rodzinie ze Sparkbrook, Aston i Highgate za
wszystkie historie, które mi opowiedzieli i z których inspiracji
zostałem historykiem społecznym, oraz mojej pochodzącej z Dublina żonie
Kay za zrozumienie kultywowanej przeze mnie pasji do historii
Birminghamu i miejskiej klasy robotniczej, za przemyślenia na temat
dorastania w Finglas West i za niezachwiane wsparcie.
Wprowadzenie
Wprowadzenie
W 2013 roku serial BBC Peaky Blinders przykuł widownię do ekranów
telewizorów od pierwszej sceny, w której Tommy Shelby wjeżdża do miasta
jak groźny rewolwerowiec z Dzikiego Zachodu. Wystraszone kobiety
pierzchają mu z drogi, dzieci zerkają na niego ukradkowo ze swoich
kryjówek i słychać tylko stukot kopyt rasowego konia. Kiedy nie ma już
wokół niego nikogo, jeździec się zatrzymuje. Nie przyjechał jednak z pustkowia Dzikiego Zachodu i nie jest rewolwerowcem, tylko człowiekiem
trzymającym władzę pośród zaułków przemysłowego Birminghamu w 1919 roku.
Charakterystycznie i elegancko ubrany w trzyczęściowy garnitur i koszulę
z wykrochmalonym kołnierzykiem, lecz bez krawata, jawi się jako postać
władcza, ale tajemnicza - wrażenie to podsyca czapka z daszkiem w stylu
tych, w których chodzili roznosiciele gazet.
Po krótkim spotkaniu z płaszczącym się przed nim Chińczykiem i kobietą w tradycyjnej sukience, Shelby powoli odjeżdża, a w tle słychać główny
motyw muzyczny, czyli "Red Right Hand" Nicka Cave'a i Bad Seeds.
Złowieszczy tekst tej piosenki, z jego dudniącym brzmieniem,
przejmującym, groźnym klimatem i hipnotycznym bluesowym rytmem, sprawia
wrażenie napisanego specjalnie dla Tommy'ego Shelby'ego: "Jest
człowiekiem, jest duchem, jest Bogiem, jest guru"2. Kiedy Shelby
przemierza ponury miejski krajobraz, kłębi się wokół niego para, z kominów fabrycznych bucha dym, a mroczną atmosferę przebijają gejzery
płomieni z okolicznych odlewni. Kalecy, weterani Wielkiej Wojny, żebrzą,
inni mężczyźni piją i zakładają się o wynik rzutu monetą, a dwaj
policjanci w mundurach z szacunkiem dotykają swoich hełmów na widok
"pana Shelby'ego", który jedzie wąwozem ulicy między posępnymi budynkami
fabryk3.
Ta hipnotyczna scena wyznacza klimat gangsterskiej epopei, pięknie
nakręconej z operatorskim wyczuciem, olśniewającą scenografią, sprawną
reżyserią, doskonałą produkcją, walkami w zwolnionym tempie i wybitnymi
kreacjami znanych aktorów. Przede wszystkim zaś scenariusz Stevena
Knighta, który sam pochodzi z Birminghamu, jest wciągającą opowieścią o budzącym strach niebezpiecznym gangu Peaky Blinders, który rządzi
dzielnicą Small Heath w okresie tuż po pierwszej wojnie światowej.
Owiana złą sławą nazwa gangu pochodzi od nożyków do golenia, wszytych w daszki ich czapek. Podczas bójki członkowie gangu ściągają czapki i rozkrwawiają wrogom czoła, oślepiając ich na moment. Działając ze swojej
bazy w pubie Garrison, Peaky Blinders czerpią znaczną część dochodów z nielegalnej bukmacherki. Gromadzą się wokół groźnej rodziny Shelbych, na
której czele stoi najstarszy brat Tommy. Brutalnego i groźnego Tommy'ego
prześladują traumatyczne doświadczenia pierwszej wojny światowej, a ponieważ nie boi się śmierci, jest jeszcze bardziej niebezpieczny.
Shelby nie ma jednak nic wspólnego z tępym osiłkiem. Jest sprytny i przedsiębiorczy, a kieruje nim nie tylko chęć wzbogacenia się, ale
również głęboka lojalność wobec rodziny i pragnienie wyprowadzenia jej z brudnych zaułków i zalegalizowania interesu. Prowadzi do tego kręta
droga. Rozłożona na kilka sezonów wartka fabuła pokazuje, jak Peaky
Blinders walczą z innymi gangsterami, takimi jak: londyńczycy Billy
Kimber, Darby Sabini i Alfie Solomon. Wdają się w konflikty z IRA i rosyjskimi arystokratami, stawiają czoło komendantowi policji
Campbellowi, sprowadzonemu z Irlandii Północnej w celu ich
spacyfikowania, stają się właścicielami fabryki, w związku z czym rzuca
im wyzwanie bardzo inteligentna przywódczyni związkowa, Jessie Eden, i wreszcie przeżywają wendetę zorganizowaną przez nowojorskiego mafiosa
Lucę Changrettę.
Serial Peaky Blinders od początku zyskał sobie w Wielkiej Brytanii
zagorzałych fanów. W ciągu następnych trzech sezonów nastała moda na
wszystko, co wiąże się z gangiem, od koszulek przez drinki i bary, aż po
wycieczki z przewodnikiem. Serial zdobył międzynarodowe uznanie i popularność, ma wielu fanów wśród celebrytów i otrzymał liczne nagrody,
m.in. BAFTA za najlepszy serial dramatyczny 2015 i 2018 roku.
Wyróżnieniom towarzyszą nieszczędzące pochwał głosy krytyków. Pojawiła
się również teza, że Peaky Blinders to "birminghamski Boardwalk",
ponieważ podobnie jak powszechnie chwalony amerykański serial Boardwalk
Empire4, niezwykle plastycznie przedstawia losy postaci
historycznych z lat dwudziestych5.
Sukces Peaky Blinders przełożył się na wielkie zainteresowanie
autentycznymi ludźmi, wydarzeniami i miejscami wydobytymi dzięki
serialowi z historycznego zapomnienia. Billy Kimber, Darby Sabini i Alfie Solomon istnieli bowiem naprawdę i w 1921 roku toczyli między sobą
prawdziwą wojnę gangów. W przeszłości zapisała się także włoska rodzina
Changretta z Birminghamu oraz działaczka związkowa Jessie Eden. W biedniejszych dzielnicach Birminghamu istnieli w latach dwudziestych
nielegalni bukmacherzy. Autentyczny był również komendant policji, który
naprawdę pochodził z Irlandii Północnej. Działali wreszcie w Birminghamie peaky blinders. Okres ich największego rozkwitu przypadał
na lata przed pierwszą wojną światową, a nie po niej, kiedy to
funkcjonowało wiele innych gangów. Co więcej, prawdziwi peaky blinders
nie byli znanymi ani potężnymi gangsterami, lecz opryszkami z zapyziałych zaułków. Chociaż zdarzali się między nimi drobni przestępcy,
większość miała pracę i żaden nie należał do gangu po to, aby zarabiać
na życie, biorąc udział w poważnych operacjach gangsterskich.
W epoce, w której Birmingham okrzyknięto "najlepiej rządzonym miastem
świata", co ogłosił w 1890 roku amerykański dziennikarz Julian Ralph,
miasto było również dobrze znane ze swoich gangów ulicznych i uważano je
za jedno z najdotkliwiej nękanych przemocą ośrodków miejskich w Wielkiej
Brytanii6. Za fasadą działań rady miejskiej, którą chwalono za
socjalistyczną filozofię rządzenia i aktywizm, życie dziesiątków tysięcy
pracowitych i porządnych mieszkańców biedniejszych dzielnic było
nieustannie narażane na brutalne ataki gangów ulicznych.
Gangi te nie wyrosły nagle spod ziemi. Pojawiły się pod koniec lat
pięćdziesiątych XIX wieku, kiedy niedawno powołana policja w Birminghamie, pod presją klasy średniej, przystąpiła do pacyfikacji
brutalnych sportów i hazardu jawnie uprawianego przez młodzież w biedniejszych dzielnicach miasta. Tej akcji policyjnej stawili opór
miejscowi chuligani, którzy połączyli się w "slogging gangs" (patrz
dalej), jak ich nazwano w 1872 roku. Chuligani nie tylko atakowali
policję, lecz walczyli też między sobą, a także poniewierali każdego,
kto wszedł im w drogę - mężczyznę czy kobietę, starego czy młodego.
Podobne gangi powstały z Manchesterze, Salford, Liverpoolu i Londynie, i chociaż gwałtownych mężczyzn nie brakowało też gdzie indziej, to tylko w tych miastach i w Birminghamie uliczne gangi siały wielki postrach.
Od 1890 roku chuliganów z Birminghamu nazywano również peaky blinders, a z czasem zaczęto tak określać wszystkich brutalnych opryszków, nawet
tych nienależących do gangu. Jak wspomniałem, nazwę tę zaczerpnięto z opowieści wywodzącej się z miejscowego folkloru: rzezimieszki wszywały w daszki czapek nożyki do golenia i podczas bójki rozcinały przeciwnikowi
daszkiem czoło, przez co krew zalewała mu oczy, na jakiś czas go
oślepiając. Ze swoją budzącą grozę nazwą, peaky blinders szybko okryli
się niesławą w całej Wielkiej Brytanii, a nie tylko w Birminghamie,
gdzie niektóre rodziny do dzisiaj potrafią wskazać przodka z grona peaky
blinders. Należy do nich moja rodzina, ponieważ mój pradziadek Edward
Derrick był peaky blinderem i przestępcą w trzecim pokoleniu. Jego
dziadek od strony ojca zapisał się jako wielokrotny przestępca, skazany
na ciężkie roboty za kradzież, a jego babcia również miała na koncie
wyrok za złodziejstwo7. Ojciec Derricka dostał grzywnę za
napaść na policjanta wezwanego do domu, po tym jak podczas kłótni z żoną
gospodarz z całej siły huknął pogrzebaczem w ścianę8.
Najstarszy brat Derricka, John, również był gwałtownym człowiekiem i szefem gangu chuliganów. W lutym 1891 roku dwudziestoletniego Johna
Derricka oskarżono o napaść na posterunkowego, który trzymał go w areszcie przy Thomas Street (później Highgate Road) w Sparkbrook. W sądzie padło stwierdzenie, że Derrick brał udział w prawie każdej
burdzie, do której doszło na terenie dzielnicy. Skazano go na sześć
tygodni ciężkich robót9.
Mój pradziadek Edward Derrick miał wtedy jedenaście lat i chodził do
Szkoły Przemysłowej przy Penn Street. Umieszczano tam chłopców poniżej
czternastego roku życia, którzy dopuścili się przestępstwa, na przykład
żebractwa, lub jeśli ich rodzice nie mieli nad nimi kontroli. Idea była
taka, żeby wychowujące się w kryminogennym środowisku dzieci jak
najszybciej zostały odizolowane od jego wpływów10. W przypadku
mojego pradziadka nie przyniosło to efektów. Chociaż nie istnieją dowody
na to, aby podobnie jak jego starszy brat należał do gangu opryszków,
tak jak inni peaky blinders był brutalnym drobnym złodziejaszkiem.
W 1893 roku skazano go za włóczęgostwo, a w październiku 1894 roku
odsiedział siedem dni w więzieniu za kradzież pięciu bochenków chleba.
Po upływie zaledwie kilku tygodni szesnastoletniego już teraz Derricka
skazano na cztery miesiące ciężkich robót za włamanie. Z kolei w 1897
roku do wyroku pięciu miesięcy ciężkich robót dołożono dwa lata nadzoru
policyjnego za kradzież roweru. Niedługo po wyjściu z więzienia skazano
go za używanie wulgarnego języka, a niewiele później, w październiku
1898 roku, trafił na rok do więzienia za włamanie do domu na wsi. W aktach pojawia się informacja, że miał 5 stóp 3,5 cala wzrostu, sine
znamię na jednym przedramieniu i nadgarstku oraz wytatuowaną syrenkę na
drugim przedramieniu.
W 1899 roku recydywista Derrick napadł na policjanta, co należało do
ulubionych zajęć peaky blinders. Rok później aresztowano go za
pijaństwo, a w październiku 1901 roku, pod pseudonimem Fredrick Pitt,
otrzymał wyrok trzech lat ciężkich robót za spowodowanie obrażeń
cielesnych. Wreszcie w październiku 1906 roku odpracował dwa miesiące za
kradzież trzykołowego wózka, używanego przez drobnych handlarzy i innych
ludzi do przewożenia towarów11. Mój stryjeczny dziadek Billy
Chinn, który miał wtedy czternaście lat, wspomniał, że widział, jak
Derrick i jego brat Fred używając tego wózka, "kradną połeć bekonu ze
sklepu Payne'a na rogu Ladypool Road i Colville Road. [...] Roznosiłem
tam "Birmingham Mail". Zobaczyłem Freda Derricka, jak bierze długi drąg,
którego używali do wywieszania bekonu na zewnątrz. Zdjął jeden kawałek,
wrzucili go do wózka i odjechali Colville Road"12. Derrick sprzedał
potem wózek za osiem szylingów (40 pensów), wyjaśniając, że potrzebuje
tej sumy, ponieważ ma na karku komornika. Nie wykorzystał jednak tych
pieniędzy do spłacenia długu, przyznał bowiem w sądzie, że "rozpuścił je
na piwo"13.
Rok później Derrick wziął ślub w Christ Church w Sparkbrook z moją
prababcią, Adą Weldon. Podał się za murarza, chociaż wcześniej mówił, że
jest krawcem, a później nazywał siebie handlarzem złomem i szmaciarzem.
Małżeństwo nie zmieniło go na lepsze. Kiedy na początku lat
osiemdziesiątych prowadziłem badania do mojej pracy doktorskiej,
rozmawiałem z Lil Nead, de domo Preston, której rodzina mieszkała przy
tym samym podwórku, w domu na Studley Street w Sparkbrook, co
Derrickowie i ich córka Maisy, moja babcia. Lil wspominała, że Derrick
był porywczym brutalem, który często demolował po pijanemu dom, a jego
żona i córka od czasu do czasu musiały uciekać przed jego pijackimi
napadami wściekłości do miejskiej pralni lub do domu babci Lil, pani
Carey. Staruszka, którą nazywano Old Mother Carey, była kochana przez
wszystkich mieszkańców Studley Street i miała kilku silnych synów, toteż
Derrick nie odważyłby się wejść za swoją maltretowaną żoną do tego
domu14.
W rodzinie krążyła też historia, że moja prababcia się z nim rozwiodła,
kiedy ją porzucił. Zawsze w to wątpiłem, ponieważ rozwód był zbyt
kosztowny jak na kieszeń osoby z robotniczej rodziny. Myliłem się. W 1922 roku, po wielu latach znoszenia okrucieństwa męża, rozwiodła się z nim jako "osoba uboga", zgodnie z orzeczeniem Sądu Najwyższego. Akta
rozwodowe potwierdzają, że od lata 1913 roku Derrick nie zapewniał żonie
i dziecku pożywienia ani odzienia. Kobieta obsługiwała prasę w fabryce
wyrobów mosiężnych i z tego utrzymywała siebie i córkę. W kwietniu 1915
roku Derrick brutalnie zaatakował żonę w jej domu przy Studley Street 25
i zagroził, że ją zamorduje.
Rok później Derrick uderzył ją pięścią i doznała obrażeń cielesnych. W aktach sądowych podkreślono, że "często oddawał się pijaństwu i używał
wobec żony wulgarnego i obelżywego języka" oraz że często niszczył meble
oraz inne przedmioty wyposażenia domu, i że zdemolował dwa domy. Na
szczęście w styczniu 1916 roku porzucił żonę i córkę i przeprowadził się
do Coventry15.
Derrick zmarł w 1964 roku w Nuneaton, przeżywszy osiemdziesiąt pięć lat.
Jego żona Ada miała później powiedzieć, że odeszła od Derricka dla
lepszego mężczyzny16. Niestety w 1925 roku zmarła na raka
żołądka, w wieku trzydziestu dziewięciu lat.
Znałem Derricków w dzieciństwie, lecz niewiele o nich wiedziałem, zanim
osiągnąłem dorosłość. Mieli jednak wpływ na moje życie. Mój dziadek od
strony ojca, Richard Chinn, był wysoki, miał jasną cerę i niebieskie
oczy. Ja jestem niski, mam ciemne włosy, brązowe oczy i ziemistą cerę,
podobnie jak mój pradziadek od strony matki, Edward Derrick - mój
należący do peaky blinders przodek i człowiek, do którego żywię
wyłącznie pogardę. Jako kat swojej żony, złodziej, utracjusz i brutalny
opryszek, był typowym przedstawicielem peaky blinders. W odróżnieniu od
filmowego wizerunku, nie ubierali się oni modnie, nie mieli w sobie
cienia uroku, nie znali pojęcia honoru i nie cieszyli się szacunkiem
klasy robotniczej z Birminghamu, która kres ich panowania powitała z ogromną ulgą.
Peaky blinders zniknęli z miejskiego pejzażu około 1914 roku, co w znacznym stopniu zawdzięczano stanowczym działaniom, podjętym przez
komendanta miejscowej policji, Charlesa Houghtona Raftera, człowieka,
któremu przypisywano oczyszczenie miasta z ognisk
przestępczości17. I chociaż większość peaky blinders
spacyfikowano, część z nich utworzyła potężny i brutalny Birmingham
Gang, pod kierunkiem Billy'ego Kimbera. W 1921 roku stoczyli oni krwawą
wojnę z sojuszem londyńskich gangów pod wodzą Darby'ego Sabiniego, z udziałem Alfiego Solamona, o kontrolę nad procederem wymuszania haraczy
i kradzieży kieszonkowych na torach wyścigowych południowej Anglii.
Żadne "bitwy" tej wojny nie odbyły się jednak w Midlands ani w Birminghamie, które na tym etapie nie kojarzyło się już powszechnie z przemocą.
Jeśli chodzi o pozostałych członków peaky blinders, to część z nich
walczyła za ojczyznę w pierwszej wojnie światowej, by potem wrócić do
kraju jako odmienieni, bardziej praworządni obywatele. Po śmierci
ostatniego z nich stali się miejscową legendą. Niektórzy starsi ludzie
straszyli nimi dzieci, a inni opowiadali o budzących grozę peaky
blinders, z wszytymi w czapki nożykami do golenia.
Z czasem nawet ta opowieść zaczęła się zacierać, w miarę jak dzieci i wnuki tych, którzy znali peaky blinders, wymierali - do momentu, kiedy
wskrzeszono ich historię na potrzeby serialu Peaky Blinders. Rzesze
odbiorców zafascynowały bowiem ich dramatyczne dzieje. Prawdziwa
historia członków gangu różni się od tej wyświetlanej na ekranach
naszych telewizorów, ponieważ peaky blinders byli w rzeczywistości
odrażający, paskudni i niegodni szacunku. Z drugiej strony, odgrywali
istotną rolę w życiu późnowiktoriańskiego i edwardiańskiego Birminghamu.
Chociaż badacze historii miasta ich dzieje przemilczają lub wspominają o nich tylko na marginesie, przez ponad pokolenie peaky blinders i sloggers zatruwali życie wielu mieszkańców i niszczyli reputację
Birminghamu. Ich działania są równie mocno związane z tym miastem i jego
historią, jak dokonania jego najwybitniejszych polityków i wielkich
przedsiębiorców. Przedstawiamy zatem prawdziwą historię peaky blinders.
Rozdział pierwszy. Przed peaky blinders: gangi sloggers
Rozdział pierwszy
Przed peaky blinders: gangi sloggers
Kiedy na stronie internetowej BBC News zareklamowano 12 września 2013
roku pierwszy odcinek Peaky Blinders, oczom widzów ukazał się ponury i przerażający obraz Birminghamu z 1919 roku. Pod nagłówkiem "Prawdziwi
peaky blinders z Birminghamu" przedstawiono "zatęchłe ulice slumsów",
rządzone przez gangi uzbrojonych w noże, brzytwy i młotki wyrostków.
Trup ścielił się gęsto, a "rabunki, kradzieże i zamieszki były na
porządku dziennym za sprawą młodych członków gangu, którzy trzymali całe
miasto w przerażającym krwawym uścisku". Policja ze wszystkich sił
starała się opanować ten codzienny koszmar, ale gangi miały ogromną
przewagę liczebną. Jak wyjaśniono w artykule, przemoc ze strony gangów
wybuchła w latach siedemdziesiątych XIX wieku, kiedy to setki wyrostków
wszczynały bójki, "czasem na śmierć i życie w masowych burdach, które
trwały godzinami", a ich przedmiotem była "własność" takich dzielnic,
jak Small Heath i Cheapside. Najbardziej znanymi i bezwzględnymi pośród
tych wczesnych gangów byli sloggers bądź Cheapside Slogging Gang, który
przez 30 lat rządził miastem metodą przemocy i wymuszania haraczy.
Powstało wiele konkurencyjnych gangów, lecz jak napisano w artykule,
największą zgrozę na ulicach miasta, stulecie temu, budzili peaky
blinders. Brutalności członków tego gangu dorównywała ich elegancja, a mrożący krew w żyłach przydomek "wziął się od nożyków do golenia
starannie wszywanych w daszki czapek i wykorzystywanych do oślepienia
ofiar"18.
Rzeczywistość przedstawiała się jednak zupełnie inaczej. W 1919 roku
wojny gangów nie terroryzowały Birminghamu. Trup nie ścielił się gęsto.
Nie było też gangu Peaky Blinders. Ówcześni mieszkańcy miasta za
wymierny wskaźnik przemocy uznawali liczbę napaści na policjantów. W 1919 roku skazano za ten czyn 134 osoby, przy czym miejska policja
liczyła 1341 funkcjonariuszy, a liczba ludności miasta wynosiła około
900 000. Tymczasem w 1899 roku wyroków skazujących było 557,
funkcjonariuszy 685, a mieszkańców nieco powyżej 500 00019.
Nastąpiła zatem po pierwszej wojnie znacząca poprawa. Liczba przestępstw
z użyciem przemocy zmniejszyła się tak bardzo, że w raporcie miejskiego
komendanta policji za 1919 rok w ogóle nie uwzględniono tej kwestii.
Komendant zwrócił natomiast uwagę na wzrost liczby przypadków
przyjmowania nielegalnych zakładów, samobójstw i wypadków drogowych, a także znaczący spadek przestępczości wśród młodocianych, zwłaszcza w kategorii poważniejszych przestępstw20.
Chociaż w raporcie o tym nie wspomniano, w okresie 1918-1920 zanotowano
18 przypadków morderstw lub pozbawienia życia. I chociaż w 1919 roku w Glasgow i Birkenhead wprowadzono restrykcyjne przepisy "Ustawy o zamieszkach", do których dochodziło również w Midlands, Coventry,
Bilston i Wolverhampton, to w Birminghamie żadnych podobnych rozruchów
nie zanotowano21. A przecież powojenną Wielką Brytanię
trawiły niepokoje związane z frustracją żołnierzy, licznymi strajkami,
walkami w Irlandii Północnej oraz rasistowskimi napaściami w Cardiff,
Hull i innych portach22.
Owszem, w Birminghamie miały miejsce liczne walki gangów, zamieszki i morderstwa, lecz przed pierwszą wojną światową, a nie po jej
zakończeniu. To wówczas Birmingham zyskało złą sławę i to do tego
stopnia, że w 1901 roku "Birmingham Mail" opublikował artykuł
zatytułowany Odrodzenie chuligaństwa, gdzie narzekano, że miasto:
...w szybkim tempie zarabia na tytuł jednego z najbardziej chuligańskich
miast Królestwa! Trzeba przyznać, że mieliśmy kiedyś z tym problem, lecz
od czasu, kiedy pewien przychylny nam autor przyznał Birmingham tytuł
najlepiej zarządzanego miasta świata, albo sytuacja się poprawiła, albo
przestaliśmy dostrzegać nasze błędy. Jedno jest pewne: awanturnictwo ma
dzisiaj w Birminghamie charakter nie chroniczny, lecz endemiczny. Pleni
się dzisiaj w konkretnych dzielnicach, tak samo jak ospa czy
szkarlatyna23.
Gangi sloggers
Zła sława Birminghamu jako miasta przemocy wiąże się z działaniami
slogging gangs. Nazwa pochodzi od słowa "slogger" - oznaczającego kogoś,
kto zadaje silne ciosy. Ten wymyślony w latach dwudziestych XIX wieku
termin bokserski szybko się upowszechnił poza ringiem24. W ciągu
jednego pokolenia słowo to przywodziło na myśl budzące grozę obrazy
opryszków z zaułków Birminghamu, którzy po raz pierwszy zwrócili na
siebie uwagę w kwietniu 1872 roku.
Jak donosiła prasa, w niedzielę 7 kwietnia duża grupa opryszków, ku
wielkiej konsternacji mieszkańców, zebrała się w dzielnicy Cheapside.
Było ich 400 i przybrali nazwę "Slogging Gang". Poawanturowali się i rozbili wiele okien, po czym przeszli w okolicę Hill Street, gdzie
"rzucali pokruszonymi cegłami i kamieniami w okna tych sklepów
przemysłowo-spożywczych i cukierni, które były otwarte". Sklepikarze
musieli opuścić okiennice, aby chronić swoje lokale, a jeden z nich
został uderzony cegłą i zabrano go do szpitala. Zadymiarze terroryzowali
przechodniów, zatrzymując ich i obrzucając wyzwiskami. Kiedy zbliżył się
do nich niewielki oddział policji, wzięli nogi za pas. Podczas ucieczki
w stronę Cheapside rozproszyła ich inna jednostka policji25.
Opisany wybuch przemocy był kulminacją wielu tygodni niepokojów, podczas
których policja otrzymywała "liczne skargi" na temat dużej liczby
chłopców gromadzących się, a następnie rozbijających okna w Cheapside i okolicy, a także na Barford Street blisko Bull Ring26. Niepokoje
trwały także po wspomnianej akcji pierwszego slogging gang. Trzy dni
później, w środę 10 kwietnia, 70 do 80 wyrostków zebrało się po drugiej
stronie miasta na Northwood Street i Constitution Hill. Uzbrojeni w kije
i spory zapas dużych kamieni, obrzucili kamieniami policjanta, a potem
wbiegli w Cox Street. Dwóch z nich aresztowano. John Gibbon był
trzynastoletnim maszynistą, który mieszkał przy pobliskiej Water Street.
Michael Lowry, czternastoletni szlifierz, również mieszkał niedaleko,
przy Hospital Street. Obu skazano na 14 dni więzienia. W podobnym wieku
byli zatrzymani podczas obu niedzielnych zamieszek.
Jednym z sędziów grodzkich, przed którymi stanęli, był Alderman Melson.
Osobiście ucierpiał w niedzielę, kiedy część sloggers spotkała się pod
jego domem. Melson wyszedł na zewnątrz i spuścił łomot jednemu z nich
jesionowym kijem. Syn sędziego ruszył w pogoń za gangiem i zdołał
schwytać jego przywódcę, lecz został brutalnie zaatakowany i wrócił do
domu zalany krwią, z rozciętą wargą oraz poranionymi uszami. Melson
stwierdził później, iż "ta plaga rzucania kamieniami stawała się
zupełnie nie do zniesienia, a stan zagrożenia na ulicach miasta szybko
nabierał złowrogiego charakteru". Sędzia przyjął zasadę, że kiedy
przyprowadzano przed jego oblicze któregoś z tych chłopców, to
niezależnie od tego, czy go widziano, jak rzucał kamieniami, on "surowo
się z nim rozprawiał"27.
Mimo tych przestróg rzucanie kamieniami nie ustało. W piątkowy wieczór w czerwcu 1872 roku na rogu Great Barr Street i Watery Lane w Bordesley
około dwudziestu wyrostków obrzuciło przechodniów kamieniami, krzycząc:
"jesteśmy slogging band"28. Kamieni do rzucania było w mieście pod
dostatkiem. Ścieżki przy wielu bocznych ulicach wybrukowano
"skamieniałymi nerkami" - kamieniami wielkości mniej więcej sporego
ziemniaka. Były bardzo trwałe, ale niewygodnie się po nich chodziło, a ponieważ się obluzowywały, można je było łatwo podnieść.
Rzucanie kamieniami przez gangi nie ograniczało się do Birminghamu,
ponieważ kamienie stanowiły łatwo dostępną broń. Jednak w drugiej
połowie lat sześćdziesiątych XIX wieku proceder ten przekształcił się w zjawisko szczególnie rozpowszechnione właśnie w Birminghamie, gdzie
rozwydrzone tłumy wyrostków atakowały za pomocą kamieni mienie, członków
innych gangów, przypadkowych przechodniów i policję29. W maju
1871 roku na zebraniu Komisji Nadzoru, czyli radnych mających pod swoją
pieczą policję, przedstawiono możliwe wyjaśnienie tej eskalacji. W każdy
poniedziałek przed obliczem sędziów grodzkich stawała duża liczba
chłopców, którzy w niedzielę rzucali kamieniami i uprawiali hazard.
Radny Lewis uważał, że ze zjawiskiem tym łączy się brak odpowiednich
terenów rekreacyjnych. Z mocy "Ustawy fabrycznej" "chłopaki nie mogli
pracować po szóstej, a ponieważ nie było miejsca na rekreację,
wychodzili na ulicę i zaczynali rzucać kamieniami albo grać w bandy30"31.
Wiele za tym z pewnością przemawiało. W Birminghamie rzeczywiście nie
było żadnych terenów rekreacyjnych. Jedyną ogólnodostępną przestrzeń
publiczną stanowił wtedy Calthorpe Park w dzielnicy klasy średniej
Edgbaston, na południowo-zachodnich obrzeżach miasta, daleko od gęsto
zaludnionego centrum, podobnie jak Adderley Park w Saltley na wschodzie,
które w tamtych czasach było osobną miejscowością.
Uliczna lojalność
Jednak gangi uliczne Birminghamu nie pojawiły się na początku lat
siedemdziesiątych znikąd, a ponadto istniały inne przyczyny eskalacji
przemocy, nie tylko brak terenów rekreacyjnych. Sięgały one lat
czterdziestych i obejmowały wrogość robotniczej młodzieży do nowo
sformowanej policji i podejmowanej przez nią kontroli zachowań
publicznych. W biedniejszych dzielnicach dochodziła do tego lojalność
wobec własnej ulicy. Ulica była salonem i placem zabaw ludzi ubogich,
których łączyły ze sobą więzi pokrewieństwa, wspólnotowe życie i podobne
doświadczenia. W kraju, w którym ludziom biednym tak wiele odmawiano,
ulica należała do nich.
Napisane przez Jerry'ego White'a studium Campbell Bunk,
najbrutalniejszej ulicy północnego Londynu, dotyczy wprawdzie lat
międzywojennych, lecz daje pewien pogląd na mechanizmy funkcjonowania
emocjonalnej "przynależności do ulicznej wspólnoty", która była typowa
również dla poprzedniego stulecia. Autor zauważył, że w "The Bunk"
najważniejsze zbiorowe doświadczenie koncentrowało się na samej ulicy, a realizowało poprzez "jej kulturę popularną, relacje z sąsiadami, jej
autowizerunek wobec mniej lub bardziej wrogiego świata". To wspólne
doświadczenie znajdowało swój wyraz w mentalności, wyznawanych
wartościach, światopoglądach i działaniach32.
Biedne rodziny były głęboko wrośnięte w swoją ulicę: pochodziły z niej,
a ona do nich należała i vice versa. W ubogich dzielnicach miasta
ulice zyskiwały osobowość, niejako ucieleśniając cechy charakteru
cenione przez ludzi biednych, takie jak twardość i bojowość, a przede
wszystkim bezpretensjonalność i swojskość. O mieszkańcach konkretnej
ulicy osoby spoza tego obszaru mówiły wyłącznie jako o jednej
wspólnocie, niepodzielnej i budzącej strach w tych, którzy do niej nie
należeli. Innymi słowy, twardymi nie byli poszczególni ludzie z Garrison
Lane, lecz cała Garrison Lane. Poczucie lojalności wobec własnej ulicy
podsycała endogamia i matrylokalność. Innymi słowy, ludzie ubodzy
częściej poślubiali kogoś z tej samej lub pobliskiej ulicy, a żona z reguły wolała mieszkać blisko matki. Zjawiska te cementowały więzi
rodzinne do tego stopnia, że w dzielnicy Bordesley funkcjonowało
następujące powiedzenie: na St Andrew's Road "kopniesz jednego, a wszyscy zaczną kuleć".
W wielu młodych ludziach poczucie przynależności do własnej ulicy
podsycało dumę z ich sprawności fizycznej i męskości, a pośrednio
twardości swojej ulicy. Mogło to prowadzić i prowadziło do walk z mieszkańcami innych "twardych" ulic, czego dowody znajdziemy w intrygujących wspomnieniach Dyke'a Wilkinsona z lat czterdziestych XIX
wieku. Wilkinson urodził się w 1835 roku i od dziewiątego roku życia
mieszkał w prowadzonej przez ojca karczmie Dog and Partridge. W 1912
roku wspominał:
Moim jedynym placem zabaw była wspólna ulica. Setki razy ja i banda
chłopaków bawiliśmy się w pitch back (wersja palanta), fox and dowdy
(wersja berka), bear and tender33 i inne zabawy na środku
skrzyżowania Constitution Hill i Livery Street - w miejscu dzisiaj
tłocznym od elektrycznych tramwajów, dorożek i przeróżnych pojazdów - na
oczach dziesiątków ludzi, w tym policjanta. Stosunkowo niewinne zabawy
urozmaicaliśmy ulicznymi bójkami, a mianowicie jedna grupa chłopców
napadała na drugą, z innej okolicy, co często miało całkiem poważne
następstwa. Myślę, że nigdy nie było takich nieprzejednanych wojowników,
jak chłopaki z Birminghamu w tamtych czasach34.
Lojalność uliczna nastoletnich chłopców jeszcze przez dekady XX wieku w istotny sposób wpływała na życie uboższej klasy robotniczej. Donald
Phillips do ósmego roku życia żył na ulicy w Bull Ring, dzielnicy
związanej z gangami ulicznymi z połowy XIX wieku.
Wszystkie dzieci od mniej więcej szóstego roku życia do dorosłości
(która w latach dwudziestych oznaczała z grubsza czternaście lat)
musiały należeć do gangu ulicznego. Wojny między rywalizującymi ze sobą
ulicami trzeba było doświadczyć, aby w nią uwierzyć. Co jakiś czas jedna
ulica zmawiała się i robiła wypad na terytorium wroga, uzbrojona w kije,
kamienie, butelki i inne poręczne przedmioty. Ogłaszano alarm i każdy
małolat z zaatakowanej ulicy wybiegał z domu, desperacko chwytając za
wszelkie możliwe środki odwetowe. Broń stanowiły: sznur do wieszania
prania, odpady budowlane, bruk - prawie wszystko mogło posłużyć jako
sprzęt bojowy. Regularne bitwy, które wybuchały w takich sytuacjach, z pewnością budziły przerażenie wielu dorosłych i rodziców. Nieodmiennie
kończyły się znaczącymi uszkodzeniami mienia i ciała. Nadal mam po
tamtych czasach liczne blizny, między innymi tę po rozcięciu brwi
kawałkiem szkła. Guz na czole po rzuconym z niewielkiej odległości
kamieniu zniknął - niewykluczone jednak, że skutki pozostały! Potyczki z reguły kończyły się przybyciem na miejsce zdarzenia policji. Po fakcie
małolaty dostawały oczywiście w skórę od rodziców, aczkolwiek burdy
często prowadziły również do walk między dorosłymi, jeśli jakiś
nieszczęśnik mocno ucierpiał i jego rodzice, zarówno ojcowie, jak i matki, szukali odwetu35.
Mój stryjeczny dziadek George Wood był twardym człowiekiem, który
podczas drugiej wojny światowej walczył jako sierżant w drugim
batalionie SAS. Urodził się w 1915 roku i dorastał przy Whitehouse
Street w Aston - w okolicy, w której w latach osiemdziesiątych XIX wieku
funkcjonował znany slogging gang. Usłyszałem od niego:
Walczyliśmy w dzieciństwie z innymi ulicami: Avenue Road, Chester
Street, Holland Road, Rocky Lane. Byliśmy największymi kogutami
pierdolonej północy, Whitehouse Street. Oprócz mnie był Dougie Ayres,
Jackie Hunt, Herbert Mortiboy, Bobby Steel i wielu innych. Ludzie
patrzyli, jak walczymy na pięści. Wiedzieli, że nie robimy sobie
krzywdy. Jak ktoś zaliczył glebę, to odpadał. Nigdy nie widziałem
żadnego kopania. Kiedy ktoś się bił, miał wokół siebie wianuszek ludzi,
gliniarze mieszali się do tego tylko wtedy, kiedy komuś stała się
krzywda36.
Po drugiej stronie miasta, w Sparkbrook, podobne wspomnienia miał Fredy
Franklin: "Małolaty walczyły ze sobą kijami, sztachetami i czym tam
jeszcze. Jedna ulica przeciwko drugiej. Urządzaliśmy bitwy". Pochodził z Chesterton Road, ale "The Studs, chłopaki ze Studley Street,
przychodzili uzbrojeni w tyki czy widły ogrodowe. I się naparzali. Studs
na pewno w tym brylowali"37. Mój ojciec, Alfred "Buck" Chinn,
dorastał w latach trzydziestych przy Studley Street i podkreślał, że
było "bardzo, bardzo ciężko, i człowiek musiał się ciągle sprawdzać".
Tata wspominał sytuację tuż sprzed drugiej wojny światowej, kiedy miał
siedem albo osiem lat:
Doszło do dużej bitwy - przynajmniej mnie jako dziecku wydawała się
bardzo duża - między Studley Street i Queen Street. Nigdy nie zapomnę
gościa z Queen Street, który przy mnie wyglądał jak olbrzym, bo byłem
jeszcze małym dzieckiem. Mieli sztachety i miotły, zaczęła się bitwa i w ruch poszły też pokrywy od kubłów na śmieci. Od jednej, małej iskry
wybuchła wielka bitwa38.
Była to jedyna taka bitwa zapamiętana przez mojego tatę, ale kiedy
trochę podrósł, uczestniczył w bójkach jeden na jeden z innymi
wyrostkami: "Biliśmy się na poważnie, zawsze walczyliśmy na pięści".
Uczciwa walka na pięści, która w latach międzywojennych uchodziła za
normę, dalece odbiegała od walk z użyciem broni toczonych przez sloggers
i peaky blinders. Przyjęty był też mniej agresywny stosunek nastolatków
z klasy robotniczej wobec policji. Objawiał się znaczącym spadkiem
liczby napaści na funkcjonariuszy w okresie 1915-1930, co
odzwierciedlało "istotny regres chuligaństwa". Liczba wyroków za ten
czyn zmniejszyła się z 240 na milion mieszkańców w 1920 roku do 96 w 1934 roku39.
Mniej wojowniczą postawę młodzieży z klasy robotniczej wobec policji
zilustrował też Syd Hetherington, który urodził się w 1919 roku i wychowywał na osiedlu domków szeregowych Holborn Hill w dzielnicy
Nechells.
W społecznościach bardzo biednych ludzi obowiązywała osobliwa moralność.
Oszukiwanie władzy, reprezentowanej przez rząd czy dużą firmę, było w pewnych granicach dopuszczalne, surowo piętnowano natomiast okradanie
lub dręczenie osób z tej samej grupy społecznej. Wśród bawiących się ze
sobą dzieci istniało zatem niepisane prawo, że uszkodzenie mienia
sąsiada trzeba wynagrodzić. Wybite podczas zabawy okno natychmiast
wstawiano za pieniądze zebrane pośród jej uczestników, natomiast kiedy
doszło do rozbicia latarni ulicznej, na chwilę przerywano tylko grę,
żeby sprawdzić, czy nikt - zwłaszcza posterunkowi - tego nie zauważył. Z policją generalnie łączyły nas stosunki przyjaznych antagonistów, to
znaczy jej zadaniem było powstrzymywanie nas od rozgrywek w krykieta i piłkę nożną na ulicach, a naszym zadaniem było nie dać się złapać.
Toczyliśmy z nimi swoistą grę, a sprawiedliwość wymierzano na miejscu za
pomocą mocnego szarpnięcia za ucho. Gorzej było w sytuacjach, kiedy
posterunkowy postanowił odprowadzić delikwenta do domu, bo chociaż
rodzic z reguły sztorcował policjantów za zawracanie głowy takimi
błahymi wykroczeniami, to natychmiast po wyjściu funkcjonariusza dziecko
dostawało w skórę za sprowadzenie do domu policji40.
Uprzykrzone pitch-and-toss
Sytuacja wyglądała zupełnie inaczej w drugiej połowie XIX wieku, kiedy
robotnicza młodzież z reguły uważała policjantów za wrogów, ponieważ
egzekwowali oni przepisy wymierzone w robotnicze obyczaje, a uchwalone w interesie klasy średniej. Coraz bardziej przeludnione ośrodki
przemysłowe Wielkiej Brytanii, takie jak Birmingham, często postrzegano
jako miejsca nienadające się do życia dla średnich warstw społecznych.
Liczba ludności Birminghamu wzrosła z niecałych 178 000 w 1841 roku do
ponad 400 000 w 1881, przy czym około 35% populacji stanowili w tym
czasie młodociani, poniżej piętnastu lat, a zdecydowaną większość -
ludzie przed trzydziestką. Znaczna część ludności tłoczyła się w otaczających centrum miasta biedniejszych dzielnicach robotniczych, z których klasa średnia coraz liczniej uciekała na przedmieścia typu
Edgbaston. Młodzież nieskrępowana regułami i zasadami porządku starego
społeczeństwa paternalistycznego, które ustąpiły pod naporem fali
uprzemysłowienia, urbanizacji i wzrostu świadomości klasowej, w zdecydowanej większości stała się zuchwała, hałaśliwa i niepokorna, oraz
uprawiała brutalne sporty i zażywała zakazanych rozrywek.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki
Brummies to mieszkańcy Birminghamu, posługujący się lokalnym dialektem
(przypisy u dołu stron pochodzą od tłumacza). [wróć]
Nick Cave & the Bad Seeds, zob. tekst: Mick Harvey, Nick Cave i Thomas Wydler, z płyty Let Love In, producent Tony Cohen (Mute
Records, 1994). [wróć]
Peaky Blinders, sezon 1, odc. 1 (BBC2, 2013). [wróć]
Zakazane imperium - tytuł polski. [wróć]
Lanre Bakare i Gwilym Mumford, Peaky Blinders: Brummie Boardwalk or
shopsoiled Sopranos?, "Guardian" (29 września 2014),
https://www.theguardian.com/tv-andradio/2014/sep/29/peaky-blinderscillian-murphy;
Alex Fletcher, Peaky Blinders review: Did the British "Boardwalk
Empire" cut it?, "Digital Spy" (12 września 2013),
http://www.digitalspy.com/tv/news/a514949/peaky-blinders-review-did-thebritish-boardwalk-empire-cut-it/. [wróć]
Julian Ralph, The best-governed city in the world, "Harper's
Magazine" (czerwiec 1890); zob. też np. Street Ruffianism in
Birmingham, "Portsmouth Evening News" (21 września 1883). [wróć]
Black Country Memories: Black Country Irish, "Express and Star" (14,
21 i 28 maja 2009). [wróć]
The Perils of the Police, "Birmingham Mail" [dalej "BM"] (12
czerwca 1871). [wróć]
Balsall Heath Police Court, "BM" (13 lutego 1891). [wróć]
Penn Street Industrial School, Birmingham, Warwickshire,
http://www.childrenshomes.org.uk/BirminghamPennStreetIS/. [wróć]
Edward Derrick, Calendar of Prisoners, General Quarter Sessions of
the Peace, QS/B/20/65 (29 października 1906). [wróć]
William Chinn, wywiad, Birmingham Lives Archive [dalej BLA] (1979). [wróć]
For the Sake of Beer, "BM" (30 lipca 1906). [wróć]
Carl Chinn, The Real Peaky Blinders (Studley 2015), s. 16. [wróć]
TNA, Akta rozwodowe: 4333. Powódka: Ada Derrick. Pozwany: Edward
Derrick. Typ: pozew rozwodowy żony [wd], J 77/1744/4333 (1921). [wróć]
Woman's Divorce, "Birmingham Daily Gazette" [dalej "BDG"] (25
kwietnia 1923). [wróć]
Cleaned Up Black Spots, "BDG" (24 sierpnia 1935). [wróć]
Michael Bradley, Birmingham's real Peaky Blinders, BBC News, West
Midlands (12 września 2013),
http://www.bbc.co.uk/news/uk-englandbirmingham-24047750. [wróć]
Charles Anthony Vince, History of the Corporation of Birmingham, t.
III (Birmingham 1903), s. 226, 228-229; Joseph Trevor Jones, History of
the Corporation of Birmingham, t. V (1915-1935), część II (Birmingham
1940), s. 354 i 373. Zauważalny skok liczby ludności tłumaczy się
administracyjnym włączeniem do Birminghamu (1911) miejscowości Aston,
Erdington, Handsworth, Kings Norton i Yardley. [wróć]
Year's Crime in Birmingham, "BDG" (1 września 1920). [wróć]
Jones, History of the Corporation of Birmingham, t. V, część II, s.
371; Glasgow Disorder, "The Scotsman" (1 lutego 1919); Riot Act read
in Birkenhead, "Aberdeen Press and Journal" (4 sierpnia 1919); Mob
Law, "Leicester Daily Post" (23 lipca 1919); Serious Riots, "Leeds
Mercury" (2 czerwca 1919), s. 9. [wróć]
Mons Man Killed in Cardiff Riots, "Globe" (13 czerwca 1919); The
Racial Riots, "Hartlepool Northern Daily Mail" (12 czerwca 1919). [wróć]
Hooliganism Redivivus, "BM" (5 listopada 1901). [wróć]
Sparring, "Morning Advertiser" (23 lipca 1824). [wróć]
Riot in Birmingham by the Slogging Gang, "Birmingham Daily Post"
[dalej "BDP"] (8 kwietnia 1872). [wróć]
The Slogging Gang, "BDP" (10 kwietnia 1872). [wróć]
The Slogging Gang, "BDP" (11 kwietnia 1872). [wróć]
A Caution to Juvenile Stone Throwers, "BDP" (3 czerwca 1872). [wróć]
Zob. np. Burslem Stone Throwing Battle, "BDG" (27 kwietnia 1870). [wróć]
Podobna do hokeja gra z użyciem małej piłki i - w przypadku wyrostków z klasy robotniczej - kijów. [wróć]
Infringement of the Bye-Laws, "BDG" (10 maja 1872). [wróć]
Jerry White, The Worst Street in North London. Campbell Bunk,
Islington, Between the Wars (London 1986), s. 69. [wróć]
Zabawa polegająca na przebieganiu pod nogami innych uczestników, którzy
biją delikwenta czapkami i zawiązanymi w supeł chusteczkami. [wróć]
Dyke Wilkinson, Rough Roads. Reminiscences of a Wasted Life (London
1912), s. 12. [wróć]
Donald Philips, From Biggles to Biggles: A Birmingham Childhood
(nieopublikowany maszynopis, brak daty; dziękuję Davidowi Phillipsowi),
s. 2. [wróć]
George Wood, wywiad, BLA (1985). [wróć]
Fred Franklin, wywiad, BLA (1982). [wróć]
Buck Chinn, wywiad, BLA (1989). [wróć]
Jones, History of the Corporation of Birmingham, t. V, część 2, s.
373. [wróć]
Sydney Hetherington, From the Slums to Eastbourne's Belgravia
(nieopublikowany maszynopis 1998), s. 16-17. [wróć]