Pisane do szuflady - Anna Sedziak

Kup ebooka

30.29 zł
25.14 zł (30,29 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Tato

Słyszałam Twoje kroki -

wcześnie rano, gdy dom jeszcze spał,

i późno w nocy, gdy cisza ścieliła się po kątach.

Twoje dłonie spracowane

pachniały żywicą i zmęczeniem, którego nikt nie widział.

Ty mówiłeś zawsze, że jest dobrze

nawet wtedy gdy było bardzo źle.

W twoim sercu zawsze

był kawałek lasu -

szyszka, liść, zapach mchu.

Było miejsce na cały świat,

i na mnie,

małą, kruchą, chorą,

tą której los postawił wybierać

choć jeszcze nawet nie umiałam mówić.

Ale Ty mówiłeś za mnie

i w milczeniu znosiłeś więcej,

niż trzeba.

Pracowałeś dniami bez końca,

żeby walczyć nie z losem,

lecz dla mnie -

bym mogła żyć

tak spokojnie, jak teraz żyję.

Ja pamiętam wszystko.

Nie słowa, ale gesty i Twoją obecność.

Pamiętam ciepło, które nie gasło,

nawet wtedy gdy nie było światła.

Ty jesteś dla mnie siłą.

Potęgą, która mnie trzyma

gdy wichry nie mają litości.

Dziękuję Ci, że jestem.

Dziękuję Ci, że byłeś, jesteś i będziesz... Tato

Modlitwa do Ciebie, Mamo

Tam na wzgórzu Twojego Tyńca, gdzie rzeka Ślęza w dolinie rzuca swój cień,

Twoje miejsce, Mamo - z widokiem na bezkres złocistych pól,

na których słychać wciąż nuty Twojego głosu, za którym tęsknię w każdej chwili.

Tu stoję teraz jak żebrak

obdarta z chwil, których nie było.

Nie tych utraconych, ale tych... których zawsze od Ciebie był brak.

Choć byłaś blisko mnie, Mamo,

nie słyszałaś mojego głosu...

Dlaczego?

A dziś, patrząc w przeszłość,

wiem jedno -

mogłabym Ci dać

bezkres miłości i

morze mojego świata,

gdybyś tylko chciała mnie przygarnąć.

Gdybyś tylko chciała

swe serce uchylić.

Tęsknię za Tobą, Mamo,

za Tobą prawdziwą i naprawdę moją.

Za słowem ciepłym, miękkim,

którego nie wypowiedziałaś.

Za naszym światem, który by powstał z prostych gestów,

z obecności.

W moim sercu jest ogród

naszych chwil,

które nie zakwitły,

bo zabrakło światła szczerego uśmiechu.

Tam gdzieś po kątach leżą niewypowiedziane słowa i gesty,

które stały się modlitwą.

Więc modlę się dziś

do Ciebie, Mamo.

Nie tej, którą pamiętam,

ale tej, którą mogłabyś być.

Czy patrzysz na mnie stamtąd,

z tynieckiego wzgórza,

i widzisz swą córkę,

która tak bardzo chciała być kochana?

Między filiżankami

Minął rok.

Wchodzę.

Światło nie zapalone.

Zimny piec.

Tylko one -

obrazy.

Jej obrazy na ścianach.

Wiejskie chaty ze strzechami,

malowane z miłością

do prostych rzeczy -

do dymu z komina,

do słomy,

do wiejskiego spokoju.

Umiała to zobaczyć.

Umiała to zatrzymać.

I te filiżanki -

dziesiątki filiżanek,

dzbaneczki, talerzyki,

starocie z targów -

każda inna,

każda znaleziona

i otulona zachwytem.

Chodzę między tym wszystkim

cicho,

jak gość,

który nie chce nic przestawić.

Dotykam brzegu filiżanki.

Patrzę na strzechę

na obrazie.

I coś we mnie

jest po prostu

smutne i czułe

naraz...

A w moim domu

dwie malutkie filiżaneczki

z białej porcelany

czekają na wnusie -

na kakao,

na ciepło.

Może tak się dziedziczy

miłość do małych rzeczy.

Nawet jeśli

droga była

kręta.

Gwar, który ucichł

Milczący bluszcz oplątał

taras leśniczówki,

skrywając wejście do skarbu

starych wspomnień

Wokół kwiaty zmęczone chylą się nad ziemią. Może po kimś płaczą?

Dom oddycha nadal, ale już ciszą -

nie tą spokojną - lecz tą, co dudni w pustych pokojach

echem dawnych głosów.

Słychać śmiechy dzieci i biegi,

jak kolorowych koralików garść rozsypanych na schodach.

Słychać krzyk: "Już wracam!"

z ogrodu,

i jakieś rozmowy w jadalni,

porcelany szyk, śmiech przy zupie,

i ruch firanki w białym oknie

w upalny, lipcowy dzień.

To wszystko działo się...

czy dawno?

Czy może wczoraj?

A mury tego domu tęsknią

za świeżymi serwetami,

za pachnącą herbatą

w bajkowych czarach,

za głosem gospodarzy

witających swych przyjaciół,

za radosnym psem i leniwym kotem.

Czas nie stoi.

Czas ucieka -

ściskając za gardło wodospadem łez tęsknoty i każe biec przed siebie.

A leśniczówka śni

o gwarze, który zamilkł,

o życiu, które tętniło

i już nie wróci tak samo.

Lecz może...

kiedy przymknę oczy

i zatrzymam oddech -

usłyszę znowu.

Tam, gdzie las szepcze na wietrze,

a każdy kamień pamięta ślady dawnych kroków.

Leśniczówka, mój dom rodzinny, w swe progi dawne mnie zaprosi.