Pismo. Magazyn Opinii 11/2020 - Anne Sexton, Antoni Antoszek, Marta Żakowska, Marcin Wicha
Kup ebooka
10.00 zł
8.29 zł
(8,50 zł najniższa cena z 30 dni)
«
»
Rzecz gustu,
CZYLI REDAKCJA "PISMA" poleca w listopadzie
Wystawa kolaży Pawła Althamera i Artura Żmijewskiego Pieśń ostateczna
Od 29 października w Muzeum Sztuki Współczesnej w Krakowie MOCAK można oglądać wystawę Pieśń ostateczna. Na ekspozycję składa się wybór 20 kolaży powstałych w latach 2017-2019 autorstwa Pawła Althamera i Artura Żmijewskiego. Artyści, oddani idei Formy Otwartej Oskara Hansena, łączą w swoich pracach wycięte fragmenty książek i albumów z wielowarstwowym malarstwem o wyraźnej fakturze i barwie. Wystawie towarzyszy publikacja z dokonanym przez artystów wyborem wierszy. Prace można oglądać do 14 marca 2021 roku.
WIĘCEJ: mocak.pl
Wystawa Andrzej Wróblewski. Waiting Room
Od 15 października w Lublanie można oglądać pierwszą zagraniczną wystawę prac Andrzeja Wróblewskiego, która skupia się na ostatnich latach twórczości artysty. Wystawa odbywa się w Moderna galerija, jednym z najbardziej prestiżowych muzeów sztuki nowoczesnej w Europie. Na ekspozycję składa się ponad 120 dzieł i jest to największe przedsięwzięcie w ośmioletniej historii działalności Fundacji Andrzeja Wróblewskiego we współpracy z Instytutem Adama Mickiewicza.
WIĘCEJ: andrzejwroblewski.pl
5 listopada 2020
MFF Nowe Horyzonty + American FF
W związku z pandemią w tym roku organizatorzy postanowili połączyć 20. edycję Międzynarodowego Festiwalu Filmowego Nowe Horyzonty z 11. American Film Festivalem. Między 5 a 15 listopada we Wrocławiu oraz online będzie można zobaczyć najważniejsze filmy ze światowych festiwali: Sundance, Berlinale, Rotterdam czy Wenecja. Do tego liczne retrospektywy, filmowe eksperymenty, odkrycia oraz filmy biorące udział w konkursie głównym.
WIĘCEJ: nowehoryzonty.pl
20 listopada 2020
Międzynarodowy Festiwal Muzyki Europy Środkowo-Wschodniej Eufonie
Tegoroczna edycja festiwalu odbędzie się w warszawskich salach koncertowych oraz online między 20 a 28 listopada. Tematem przewodnim tym razem będzie okres romantyzmu, z jego nowymi gatunkami oraz zainteresowaniem rodzimym folklorem. W programie m.in. grane na żywo kompozycje Jeana Sibeliusa, Edwarda Griega, Antonína Dvořáka i Leoša Janáčka.
WIĘCEJ: nck.pl
25 listopada 2020
Azjatycki Festiwal Filmowy Pięć Smaków
Między 25 listopada a 6 grudnia odbędzie się 14. edycja festiwalu azjatyckiego kina Pięć Smaków. Tym razem przegląd najciekawszych filmowych nowości i najważniejszych retrospektyw oraz filmów archiwalnych z Azji Wschodniej, Południowo-Wschodniej i Południowej będzie można oglądać na specjalnej platformie internetowej. W programie m.in. tropienie kina gatunkowego, azjatycki VR oraz hołd dla historii kina Hongkongu.
WIĘCEJ: piecsmakow.pl
zdjęcia materiały prasowe
TYMCZASEM // FELIETON
Rysunki z natury
Teraz wszyscy są ekoświadomi. Wszyscy są ekokrytyczni. O naturze wypada mówić przyciszonym głosem, tonem pełnym uczucia. (Tak się mówi o ofiarach). A mnie jest głupio.
- Przecież zawsze byłem dobry dla roślin - mamroczę. - Wielu moich najlepszych przyjaciół to nie-ludzie - zapewniam. - Ograniczyłem mięso - dodaję. - Chodziłem na demonstracje w obronie puszczy - przypominam.
Faktycznie, machałem konarami z szarego papieru. Kolega wymalował transparent z dzięciołem trójpalczastym. Marta zrobiła dzioby na gumce. Jeden dziób pożyczyliśmy znajomemu redaktorowi symetryście. Wyglądał wspaniale.
Ale i tak nie lubię wyjeżdżać z Grochowa. Nie przepadam za nie-ludzką naturą. Nie lubię niemiasta. Zamiast wyrastać po cichu i skromnie z jakiejś szczeliny, zamiast ukorzeniać się między płytami chodnika, rozzuchwalona nie-ludzka natura okupuje całą dostępną przestrzeń. Narzuca swoje zasady. Człowiek z trudem toruje sobie przejście. (Za tydzień nasze ścieżki zarosną).
W nie-mieście wszystkiego jest za dużo. Brakuje kątów prostych. Brakuje równych powierzchni i geometrycznych figur.
CZASEM MI SIĘ PRZYPOMINA, że kiedyś umiałem rysować. Przypominają mi się lata, gdy nie rozstawałem się ze szkicownikiem, zeszytem i plikiem kartek A4 przypiętym do metalowej podkładki. Wlokłem ze sobą cieknące kałamarze z tuszem, obsadki, cienkopisy, ołówki. A niekiedy nawet flaszkę z terpentyną, pudełko farb i turystyczną sztalugę.
Podziwiałem profesora S., wykładowcę rysunku na Wydziale Architektury. W dzieciństwie uważałem go za największego artystę świata. I może nadal uważam. Ponieważ - w odróżnieniu od Picassa - widziałem go kiedyś na własne oczy.
Powiedział, że rysownik jest sztukmistrzem. Że sztuka to pokazywanie sztuczek. Rzeczywiście, popisywał się bezwstydnie. Szast-prast. Puszczał w ruch flamaster. Błyskawicznie rozprawiał się z łukami, sklepieniami, attykami. Ujawniał ich konstrukcję, demaskował ukryte kule, walce i prostopadłościany. Na deser pożerał drzewa.
(W architektonicznym rysunku drzewa są pasażerami drugiej klasy. Tłumem statystów, bez twarzy i cech indywidualnych. One jedne nie potrzebują konstrukcji, mogą pozostać kłębkiem linii, ekspresyjną eksplozją listowia).
Z czasem ja też nauczyłem się kilku skromnych sztuczek. Umiałem rozlewać czarne plamy tuszu. Tłuste cienie wdrapywały się na ściany, czepiały gzymsów i nurkowały w oknach. Południowe słońce zawsze mi sprzyjało.
Potrafiłem wyciągać piórkiem jakiś szczegół pierwszego planu, co dawało przyjemny kontrast ze szkicowo potraktowanym tłem.
Nauczyłem się czerpać korzyści z drewnianych stojaków na stogi. Sprytnie dyskontować druty telefoniczne. Wykorzystywać sieci średniego napięcia. (Linie napowietrzne są błogosławieństwem dla pejzażystów. Prowadzą wzrok w stronę horyzontu. Jak po sznurku).
Umiałem rysować liście kasztanowca (wyglądały jak poskładane parasole). Wiedziałem, że zachowują się inaczej niż liście lipy lub grabu. Poznałem ich obyczaje w kwestiach powiewania i falowania na wietrze.
Niezły był ze mnie cwaniak. Tylko nie potrafiłem narysować łąki. Na łące brakowało perspektywy zbieżnej i prostopadłościanów. Próbowałem dopaść każde źdźbło i każdy listek - chociaż wiedziałem, że to niemożliwe. Wierzyłem, że istnieje jakaś droga na skróty, chytry sposób, chwyt. Zaraz rozpoznam powtarzalny deseń, znajdę strukturę, odkryję porządek w zachwaszczonym kosmosie.
Wierzyłem w to - zupełnie jak ludzie, którzy kupują w internecie magiczne gogle, a potem zakładają je na noc, żeby rano mówić w pięciu obcych językach. Nigdy się nie udało. Teraz już chyba za późno.
rysunek ARKADIUSZ HAPKA
MARCIN WICHA (ur. 1972), grafik, projektuje okładki, plakaty, znaki graficzne. Pisarz. Nagrodzony Paszportem "Polityki" 2017 w kategorii literatura. Laureat Nagrody Literackiej Nike 2018 za Rzeczy, których nie wyrzuciłem.