Płomienie winy: część 1 (#1) - Inger Gammelgaard Madsen

Kup ebooka

9.99 zł
7.99 zł (7,79 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Płomienie winy

Część 1

Wyłączył silnik i w garażu zaległa cisza. Dało się słyszeć jedynie nienaturalnie przyspieszony oddech kierowcy.

Gdy wjechał, reflektory oświetliły biurko. Najwyraźniej Lukas znowu pracował nad klatką dla ptaków i nie posprzątał po sobie. Wszędzie leżały trociny, a piła nie została odwieszona na swoje miejsce na ścianie, gdzie znajdowały się inne narzędzia. Wyglądało na to, że syn po raz kolejny porzucił projekt, nie ukończywszy go. Mimo wszystko ucieszyło go, że postanowił spróbować, zamiast się poddać i spędzić czas przed telewizorem lub komputerem. Dziewięcioletni chłopcy powinni mieć dużo ruchu, ale syn nie palił się do sportu, w odróżnieniu od Mii, która dwa razy w tygodniu uczęszczała na trening piłki ręcznej. Była oczywiście parę lat starsza, więc może miało to jeszcze przyjść z czasem. Irytował go jednak fakt, że syn nigdy go nie słuchał i nie odziedziczył ani zdolności manualnych ojca, ani jego zamiłowania do porządku. Razem narysowali przecież zarys każdego z narzędzi na ścianie, więc odnalezienie miejsca, w którym wisiała piła, nie powinno było sprawić mu trudności. Czuł palący kwas żołądkowy w przełyku, a serce biło mu jak oszalałe.

Odchylił się na oparcie fotela z dłońmi wspartymi o kierownicę, jakby wciąż jechał, zamknął oczy i próbował opanować irytację i gniew. Problemem nie była piła. Ani bałagan pozostawiony przez Lukasa. Problemem był on sam. Jego frustracja i błędne decyzje. Być może nic by się nie wydarzyło, gdyby zebrał się na odwagę i powiedział prawdę Alice. Miał wrażenie, że cały czas coś podejrzewała. Widział to po wyrazie jej twarzy za każdym razem, gdy mówił jej, że musi zostać dłużej w pracy lub że wybiera się na konferencję za granicę. Wiedziała o wszystkim, ale nic nie powiedziała. Czy naprawdę aż tak go kochała? Czy nie sądziła, że mogłaby znaleźć sobie kogoś lepszego niż on? Była piękną kobietą i mogła mieć, kogo tylko chciała. Otworzył oczy i wpatrywał się w ciemność. Na myśl o Alice z innym mężczyzną poczuł straszliwą zazdrość. Już samo to świadczyło o jego podłości. Nie miał prawa tak się czuć. Nie miał też prawa poczuć ogarniającej go ulgi, gdy przejeżdżając obok domu, zobaczył, że nie pali się żadne światło, co oznaczało, że zarówno Alice, jak i dzieci poszły już spać. Nic dziwnego, że cała trójka już spała. Dzieci wstawały wcześnie do szkoły, a Alice miała poranny dyżur w szpitalu. A może położyła się już, żeby dać mu coś do zrozumienia.

To niestety koniec bezpłatnego fragmentu. Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki.