...statek obraca się spokojnie wokół własnej osi jak w filmie science fiction. Grawitacja jest wszędzie taka sama, a dni i noce następują naprzemiennie w rytm światła i ciemności. W niektórych sektorach na zmianę występują zimne i ciepłe fazy klimatyczne, które z pewną nostalgią nazywamy "porami roku". Rozmaite współdziałające ze sobą systemy czuwają nad zapewnieniem odpowiednich warunków do życia ludziom i innym gatunkom, które również są z nami na pokładzie i towarzyszą nam w tej przygodzie. Mamy ochronę przed promieniowaniem, skład atmosfery jest korzystny, a ciśnienie ustabilizowało się na poziomie, na którym woda zachowuje ciekły stan skupienia. W niektórych z naszych dużych zbiorników wodnych występują pływy, wywoływane przez satelitę o precyzyjnie ustalonej orbicie.
Wszyscy bierzemy udział w eksperymencie, a naszym zadaniem jest samowystarczalne przetrwanie w przestrzeni kosmicznej. Nikt nie wie, kiedy ani gdzie zakończy się nasza podróż. Nie chodzi o to, by dotrzeć do celu (orbita naszego statku ma kształt okręgu), lecz o to, by obserwować, a niekiedy także poprawiać warunki, które zapewniają nie tylko działanie wszystkich urządzeń, ale również ich trwałość, a nawet dalszy rozwój.
Choć nasz statek sprawia wrażenie niesamowicie solidnego i - z perspektywy pokładu - wydaje się ogromny, tak naprawdę jest malutki i kruchy pośród nieskończoności, chłodu, samotności i niebezpieczeństw kosmosu. Jego systemy są tak pomysłowe i niezawodne, że ludziom, którzy się nimi interesują, z wrażenia odbiera mowę. A jeśli prawdą jest, że początkowo nic nie pozostawiono przypadkowi, wygląda na to, że ten eksperyment jest ukierunkowany w dużej mierze na naszą wolną wolę. Na przykład niektóre zasoby są skończone, inne natomiast bazują na procesach, które przebiegają bez problemu, dopóki są pozostawione same sobie, ale ulegają zakłóceniu, gdy tylko za mocno w nie ingerujemy.
Tak idealny obiekt jest źródłem - jak zawsze, gdy stykają się ze sobą tak różne społeczności - rozmaitych legend i przekonań na temat celu podróży, a także tego, co było na początku. Wygląda na to, że również to jest częścią tego doświadczenia, tak samo jak brak potwierdzonych informacji w tej kwestii. Niektórzy wierzą w Stwórcę, z kolei inni dyskutują o kształcie naszego statku. Ponieważ nikt nie widział go z zewnątrz, krążą wśród nas przeróżne teorie.
Chcę opowiedzieć o naszych społecznościach i głównych nurtach światopoglądowych, które je wyróżniają. Najpierw jednak muszę Cię przedstawić. Jesteś dziewczynką z jednego z ubogich sektorów i nazywasz się Confidentia - choć przy narodzinach nadano Ci inne imię. Z powodu pewnej historii, której jeszcze nie przeczytałaś, w swojej dzielnicy bywasz określana mianem "Dziecięcej Cesarzowej", bo kochasz wszystkie istoty żywe, które spotykasz na swojej drodze, niezależnie od tego, kim są i który obóz reprezentują. Według przepowiedni pewnego dnia zostaniesz prezydentką republiki "albo kimś w tym stylu", ale nie masz na to najmniejszej ochoty, a poza tym i tak nie urodziłaś się we właściwym miejscu. Przede wszystkim jednak wielu ludzi jest przekonanych, że nie masz biologicznego ojca, lecz spłodził Cię bezpośrednio "Stwórca". W przeciwieństwie do swojej mamy ani trochę w to nie wierzysz, ale muszę przyznać, że to przekonanie, bez względu na to, skąd się wzięło, umożliwiło Ci dorastanie w zupełnie wyjątkowych okolicznościach. Otaczający Cię ludzie troszczą się o Ciebie, a z szacunku wobec zamiarów Stwórcy, którego uważają za Twojego ojca, nigdy nie odważyli się wywierać na Ciebie wpływu ani próbować Cię zmienić.
To nieco niepokojące, że najnaturalniejsze doświadczenie, które powinno być udziałem każdego dziecka - prawdziwe zaufanie i brak prób zmiany jego natury - w naszej ogromnej kolonii stało się wyjątkiem. Jak to możliwe, że ci, którzy się Tobą interesują, zawsze opisują Cię jako kogoś szczególnego, choć jesteś tylko zwyczajnym dzieckiem? Przyszłaś na świat z takimi samymi predyspozycjami jak inne dzieci. Niczym się od nich nie różnisz. Różnica miała źródło na zewnątrz, nie pochodziła od Ciebie. Polega ona na szacunku, którym obdarzyło Cię otoczenie, a także na zaufaniu tych ludzi i ich wierze w to, że Twój niezakłócony rozwój jest ważny i ma głęboki sens. I choć szacunek ten wynika z nieporozumienia, dzięki niemu możesz się rozwijać w wyjątkowych warunkach, w których otoczenie powstrzymuje się od wpływania na Twoje zdolności poprzez oczekiwania czy też warunkowanie.
Ponieważ na naszym statku nikt nie wie, jakie znaczenie ma dzieciństwo, jesteś traktowana jak wyjątek. Najwyraźniej nikt nie zdaje sobie sprawy z tego, że sposób, w jaki od samego początku traktuje się tutaj dzieci, oznacza koniec tego, czym mogłoby być dzieciństwo. Od pierwszych chwil życia każde dziecko zauważa, że wszyscy woleliby, aby wyrzekło się swojej natury i zaczęło stosować się do tego, jak starsi wyobrażają sobie dzieciństwo. Wszystkie dzieci tracą dzieciństwo jak nieużywane pióra, które zostają zdeptane i obrócone w pył podczas wychowawczych wędrówek całego społeczeństwa, działającego z przyzwyczajenia i niewiedzy, bez złych zamiarów.
Na naszym statku znajdują się liczne getta. Według tych, którzy nie wiedzą o Twoim szczególnym statusie, ewidentnie należysz do jednego z nich, i to najpowszechniejszego, które znajduje się w obrębie innych gett. Wciąż będziemy to obserwować, gdy będziemy Ci towarzyszyć.
Getta powstają samodzielnie i same się utrzymują. To całkiem proste, naturalne, nieuniknione. Gdy ktoś w biednej dzielnicy nosi ubrania dla bogatych, od razu czuje się zagrożony. I odwrotnie - gdy ktoś pojawia się w bogatej dzielnicy w łachmanach, odczuwa, że popełnił czyn karalny. By przeżyć jako osoba bogata, człowiek musi nosić ubrania dla bogatych i nie ma innego wyboru, jak mieszkać w bogatej dzielnicy.
Ty oczywiście kochasz wszystkich tak samo i nie wierzysz w żadne getta. Czujesz się chroniona przed oceną, porównaniami, rywalizacją i dyskryminacją. Nie uważasz się ani za gorszą, ani za lepszą od innych. Masz poczucie, że jesteś właściwą osobą we właściwym miejscu we właściwym czasie, jakie normalnie miałoby każde dziecko. Wyruszasz w wielki świat, z ciekawością badasz nasz statek. Masz w swoim wnętrzu swój port macierzysty: zaufanie, którym Cię obdarzono, i uczucie, że jesteś kochana taka, jaka jesteś. Dlatego nigdzie nie odczuwasz lęku.
Zaufanie jest jednym z najbardziej deficytowych zasobów na naszym statku. Jego ograniczenie musi być częścią eksperymentu. To nierówna walka. Jak łachmaniarka przemierzasz nasz statek w poszukiwaniu skrawków zaufania. Jesteś jego strażniczką i obrończynią.
Zbierasz nie tylko zaufanie, lecz również historie opowiadające o jego przeciwieństwie, ponieważ dzięki nim jeszcze mocniej utwierdzasz się w swoim przekonaniu. Chcę umieścić Twoją kolekcję na kartach tej książki i powierzyć ją czytelnikom i czytelniczkom, aby przetrwała, nawet jeśli my zginiemy.