Poezja pokolenia wojennego. Esej monograficzny - Maciej Urbanowski

Kup ebooka

50.00 zł
39.99 zł (10,00 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Inter arma silent Musae? - słowem wstępu

1.

Inter arma silent Musae, podczas wojny milczą Muzy, mówi słynne łacińskie powiedzenie. Spopularyzował je w 52 r. przed Chrystusem rzymski filozof Cyceron w Mowie w obronie Milona. Nawiązywał wówczas do słów rzymskiego polityka Mariusza: inter arma silent leges, w czasie wojny milczą prawa, lub bardziej poetycko - wśród szczęku oręża milczą prawa. Mariusz uzasadniał w ten sposób bezprawne nadania obywatelstwa rzymskiego mieszkańcom Kamerynu1. Czas wojny usprawiedliwia zawieszenie prawa, a nawet jego łamanie. Prawo nie działa, bo wojna jest sytuacją szczególną, w której nie obowiązują reguły wypracowane dla czasów pokoju.

Podobnie rozumieć można słowa Inter arma silent Musae. Wytyczają one wyraźną granicę między wojną a sztuką, w tym - interesującą mnie w tej książce najbardziej - poezją. Gdy traktować cycerońską sentencję opisowo, to kryje się za nią przekonanie, iż czas wojny zawiesza sztukę i rządzące nią reguły. Czyni je zbędnymi i niepotrzebnymi. Sztuka milczy w obliczu wojny, gdyż ta ostatnia wydaje się ważniejsza i skuteczniejsza. Sztuka nie jest przecież bronią - nie zastąpi szabli czy karabinu. "W czym tkwił ratunek - w poezji czy w walce? I czy poezja była także formą tej walki? Nas samych zżerało zwątpienie. Granat miał bowiem większą wartość od wierszy, był rzeczywistą siłą", wspominał po latach dylematy pokolenia wojennego Lesław Marian Bartelski2.

Ale w powiedzeniu "podczas wojny milczą Muzy" można usłyszeć i taką tezę, iż to, co dzieje się wśród szczęku oręża, zagłusza głos artysty. Ów głos jest zbyt słaby, ale też nikt nań nie czeka. Poza tym wojna odbiera artyście głos także z racji wyjątkowości tego, co się w jej trakcie dzieje. Sztuka tak naprawdę nigdy nie jest przygotowana na to, aby wojnę opisywać. Stąd typowe zarzuty jak ten z roku 1942: "Ogrom przeżytej klęski, przekraczający wszystko, co można było sobie wyobrazić, szał barbarzyństwa zaskoczył poetów, uczynił ich bezradnymi wobec wypadków"3. Można powiedzieć, iż każda wojna stawia literaturę w swoistym punkcie zerowym, ale też że nie ma jakiegoś jednego "stylu wojennego" w literaturze, bo każda wojna jest inna4.

Wiedza historyczna mówi jednak, iż wojny wyzwalają w wielu ludziach potrzebę pisania, zwłaszcza wierszy. W tym kontekście powiedzenie Cycerona zwracać może uwagę na to, iż taka twórczość powstaje, ale bez inspiracji Muz. Jest w efekcie po prostu artystycznie słaba. Charakterystyczny jest tu przykład poezji polskiej okresu I wojny światowej. Na ówczesny "stek bombastycznych wierszy"5 narzekał Stefan Żeromski, a Ludwik Szczepański dodawał z perspektywy roku 1917:

Wybitni poeci zamilkli lub odzywali się z rzadka. [...] Natomiast dziesiątki wyrobników literatury, dziesiątki grafomanów, mnóstwo czułych duszyczek kobiecych - wszyscy naprzódy silili się na wyrażenie grozy wojny. [...] Fałsz wewnętrzny, bezsilne, w bombaście lubujące się fantazjowanie, niezdolność do zrozumienia i odczucia druzgocącej potęgi wojny - cechowały na ogół tę produkcję literacką wojenną, zalewającą szpalty dzienników, produkcję, która na darmo siliła się sentymentalnie wzruszać lub przerażać i gloryfikować swoich wybrańców.6

Może się więc wydawać, że wojna zaprzecza celom sztuki, a raczej jej istocie, czyli wyrażaniu piękna. W roku 1942 w konspiracyjnym piśmie "Młodzież Imperium" pytano retorycznie, ale i charakterystycznie: "Mordy polityczne, koszary Sparty, podłości i zdrady. Obóz w Helenowie, wysiedlenia, likwidacja Ghetta - to wszystko polityka. Czy tu może być chociaż cień piękna? To jego zaprzeczenie"7.

Niektórzy by pewnie dodali, iż zajmowanie się sztuką w czasie wojny, jej uprawianie, są niemoralne w obliczu cierpień, jakie przynosi to szczególne doświadczenie. Pisanie wierszy zdaje się luksusem w sytuacji, gdy innych zajmuje walka o przeżycie. Publicysta konspiracyjnego "Nurtu" zauważał w roku 1944:

Inter arma tacet [milczą] Musae - powiada znane przysłowie. Ale w Polsce muzy milczą podwójnie czy nawet potrójnie, raz, że jest wojna, drugi, że anarchiczne formy bytu zmuszają ludzi do najbardziej rudymentarnej walki o byt, trzeci, że narzucono nam system wychowawczy, który ma nas zamienić w naród rękodzielników, majstrów, hodowców i rolników oraz, w najlepszym razie, fachowców z średnim, praktycznym wykształceniem.8

Słowa Cycerona traktowano czasem także jako przestrogę kierowaną ku ludziom sztuki. Trawestując je nieco, można by powiedzieć tak: podczas wojny Muzy powinny milczeć. O wojnie należy bowiem pisać, ale dopiero w czasie pokoju, gdy już nie słychać zgrzytu oręża. W innym wypadku głos Muz jest zagłuszany przez szczęk broni - uprawianie sztuki jakby nie ma sensu, bo nie dociera ona do odbiorcy, lub jest on zniekształcony, fałszywy, słaby, tym razem jednak w sensie estetycznym. W czasie wojny sztuka upada, traci autonomię, ginie jej artyzm. Zwłaszcza taka sztuka, która chce na gorąco opisywać wojnę albo wręcz się w nią angażować, jak to czynił niegdyś Tyrteusz.

Ten antyczny poeta grecki swymi pieśniami zagrzewał w czasie wojny meseńskiej Lacedemończyków, wzmacniał ich zapał bojowy i doprowadził do zwycięstwa9. Odtąd twórczość, zwłaszcza poezję, zachęcającą do walki w imię ojczyzny, sławiącą odwagę i męstwo bohaterów, nazywano mianem tyrtejskiej, często jednakże łączono ją z fenomenem sztuki okolicznościowej, propagandowej, a więc ulotnej i zarazem artystycznie gorszej, wtórnej, popularnej, uproszczonej. Tę gorszość łączono nie tylko z samym tematem czy charakterystyczną dla twórczości tyrtejskiej ambicją docierania do jak najszerszego kręgu odbiorców i budzenia w nich przede wszystkim emocji, ale też z powodu braku dystansu wobec wojennego przeżycia. Dystans - mówiono niekiedy - jest konieczny, aby mogły powstawać dzieła (prawdziwej) sztuki na temat wojny. Pierwszą wybitną polską powieść o I wojnie światowej - Sól ziemi Józefa Wittlina - wydano dopiero osiemnaście lat po jej zakończeniu, a więc w 1936 r. Na pierwsze wybitne dzieło literackie o wojnie polsko-bolszewickiej - W polu Stanisława Rembeka - czekano aż do roku 1937, a Miron Białoszewski mógł napisać swój Pamiętnik z powstania warszawskiego w 1970 r., a więc 36 lat po opisywanych w książce wydarzeniach.

Anonimowy autor konspiracyjnego dwutygodnika "Młoda Polska" zauważał więc, iż podejmowanie przez pisarzy tematyki wojennej jest objawem naturalnym i zrozumiałym, a zarazem "nie nazbyt pożądanym"10. Współczesnej wojennej powieści i noweli grozi bowiem niebezpieczeństwo, że staną się - w mniejszym czy większym stopniu - "reportażem ze wstawkami lirycznymi i quasi-filozoficznymi refleksjami", poezję zaś może zalać "potop grafomanii"11.

"Inter arma silent Musae - legenda wstaje dopiero z perspektywy czasu - tu jednak zasady te kruszą się i ustępują miejsca naporowi szorstkiego patosu chwili", pisano w podziemnej "Kulturze Jutra" w 1943 r.12 Rok wcześniej Kazimierz Wyka w niepublikowanym eseju Pieśń i dzieje zauważał: "Od razu na początku doświadczeń wojennych napotykamy tę zasadniczą rozbieżność możliwości zawartych w tym, cośmy przeżyli, a wyrazu, jaki jest im w stanie dać natychmiast piśmiennictwo"13. Przezwyciężenie tej rozbieżności, odnalezienie owego wyrazu dla wojennego doświadczenie będzie zdaniem Wyki możliwe dopiero po upływie pewnego czasu:

[...] pieśń po wszystkie czasy narodu polskiego mieć będzie w tych niewielu tygodniach wrześniowych hojną żyłę tragizmu, wielkości i ofiary. Nie dotarła jeszcze do tej żyły dzisiaj i minie zapewne wiele czasu, zanim jej pełny rozmiar zdoła ogarnąć.

Nie inaczej chyba myślała poetka lewicowego pisma konspiracyjnego "Lewą Marsz", która rok później napisała wiersz pod manifestacyjnym tytułem: Inter arma non silent Musae14. Zaczynała go taka oto strofa:

To nieprawda, że "inter arma"

Twój się śpiewny zatraca głos!

Niby posiew złotego ziarna

Czekasz chwili, by wydać głos.15

Podobne było stanowisko Czesława Miłosza. W czasie okupacji niemieckiej zwracał on uwagę na brak wiedzy o tym, jak ludzie przeżywają toczącą się właśnie wojnę, w czym przeszkadza brak "nowych" prądów myślowych:

Jedynym niemal źródłem jest zastanawianie się nad własnymi przeżyciami - ale i tutaj niełatwo zdać sobie sprawę, na przeszkodzie stoi brak dostosowanego do nowych doznań języka - a wiemy, jak konwencje przekształcają najszczersze nawet odczuwanie. Przykładem liczne próby ujęcia "na gorąco" doznań wojennych w formę literacką - próby najczęściej nieudane. O przeżyciach wojennych Europy będzie wiadomo dopiero wtedy, gdy staną się faktem społecznym, tzn. wyładują się w nowych prądach filozoficznych i artystycznych, gdy utrwalą się w walce z materiałem twórczym - w słowie, w bryle, w barwie, w dźwięku.16

Nie inna była opinia Marii Dąbrowskiej, starszej od Miłosza i Wyki o dwa pokolenia. W 1942 r. tłumaczyła ona słuchaczom podziemnego Państwowego Instytutu Sztuki Teatralnej w Warszawie:

[...] gdy trwa nieustannie inter arma, w którym, jak wiadomo "muzy milczą", literatura piękna staje się samorzutnie, bez żadnego nakazu państwowego, "zamówieniem społecznym", służącym dosłownie i wyłącznie ogólnej mobilizacji sił scalających i naprawiających wciąż napastowane lub niszczone podstawowe składniki narodowego bytu. Wprzęga ją się do tych celów, zapominając o jej autonomicznych prawach, na mocy których oddziaływa ona pozytywnie w swoisty sposób, różny od bezpośredniego moralizowania i nauczania.17

Dlatego wybitny krytyk literacki Karol Irzykowski radził młodym pisarzom warszawskim: "Piszcie o kwiatach, po wojnie będziecie pisać o armatach dużo lepiej"18.

2.

W latach 1939-1945 pojawiały się oczywiście stanowiska inne, które domagały się od literatury, aby nie tylko zabierała głos wśród szczęku oręża, lecz by sama stała się bronią. Jan Bielatowicz - wówczas żołnierz Armii Polskiej na Wschodzie, ale też krytyk i redaktor prasy literackiej - stwierdzał na przykład, że "wojna jest królestwem poezji", zaś "literatura, a w szczególności poezja, jest [...] schronem broniącej się ludzkości"19.

W okupowanej Polsce podobnie sądził Jan Dobraczyński. We wstępie do drugiego wydania konspiracyjnej antologii Słowo prawdziwe napisał:

[...] nawet w wierze codziennych niebezpieczeństw powstać może i powstaje grom poezji. Poezja jest bowiem sztuką żołnierza. Gdzieś na polu walki, gdzieś na przyfrontowej kwaterze - w chwili odpoczynku między jednym a drugim szturmem - rodzą się wiersze, lub niemniej przynależna do poezji piosenka wojenna. Mars jest blisko spokrewniony z muzą poezji. Może nawet tak blisko, że prawdziwa poezja nie powstanie na innej niwie, jak na niwie walki o lepszą rzeczywistość.20

W konspiracyjnym piśmie "Naród i Kultura" zauważano z kolei:

W czasie pokoju, w akademickich dyskusjach, można by mieć takie czy inne poglądy - dziś rozstrzygnęło życie. Toczymy walkę. Już nie o takie czy inne formy politycznej struktury, nie o gospodarczą czy kulturalną ekspansję - toczymy najcięższą w dziejach narodu walkę o prawo do życia. W walce tej literatura, znów rezygnując z wielu ambicji "estetycznych", musi stać się jednym z wielu czynników dających zwycięstwo. [...] Dziś - chcemy literatury walczącej - dostosowanej do warunków pracy podziemnej.21

Miłosz - trochę w sprzeczności z cytowaną wcześniej opinią - we wstępie do przygotowanej przez siebie antologii Pieśń niepodległa stwierdzał w kwietniu 1942 r.: "gdy padają państwa i wali się w gruz niejedna milionowa potęga, warownią prawdziwej wolności pozostaje niepodległe serce i pieśń niepodległa"22.

Metafory warowni czy - jak u Bielatowicza - schronu, albo gromu, nie zawierały wszystkich zadań, jakimi uzasadniano tezę, iż poezja winna zabierać głos w czasie wojny. Ważna okazywała się też perspektywa przyszłości, która kazała już myśleć o literaturze powojennej. Wojna z takiej perspektywy była swoistym laboratorium nadchodzącej liryki. Stąd i takie głosy:

Czasy wojenne - jak pamiętamy z lat 1914-1918 - twórczości nie sprzyjają. Inter arma... Jednak w powojenne, nowe życie wkroczyć powinna już koniecznie nasza literatura z rozmachem i szerokimi horyzontami.23

3.

Słowa Cycerona i związane z nimi dylematy wracają oczywiście w czasie każdej z wojen. Nie inaczej jest tu i teraz, w trakcie toczącej się za naszą wschodnią granicą od 24 lutego 2022 r. wojny Rosji z Ukrainą. "Po wybuchu wojny literatura musiała zejść na drugi plan" - stwierdził wybitny pisarz ukraiński Serhij Żadan24. W czasie spotkania z krakowskimi czytelnikami dodał: "W tej chwili literatura jest mniej ważna od rzeczywistości. Nie ma w języku słów, którymi można uczciwie opowiedzieć o tym, co się dzieje. Co nie znaczy, że nie należy ich szukać"25. Żadan wyznał również, że w jego przekonaniu "robienie z wojny literatury jest nieuczciwe i nieetyczne", bo "o wojnie należy mówić tak, by to nie autor był najważniejszy, a bohaterowie i to, co chcesz napisać"26. Dodał też: "Być może pisarze powinni teraz pisać książki, ja nie jestem gotowy. Teraz pomagam ukraińskiej armii"27. Tak oto pisarz milknie, rodzi się zaś żołnierz.

Wspominam o tym, by podkreślić aktualność problematyki, o jakiej opowiadać będzie moja książka. Poezja pokolenia wojennego wyrastała bowiem z dylematów, przed jakimi stawali i wciąż stają artyści w obliczu konfliktów zbrojnych. Inna była oczywiście tamta wojna, inne też wówczas padały odpowiedzi, co już samo w sobie jest ciekawe.

Przykładem innej i subtelniejszej odpowiedzi jest Pochwała milczącej muzy Wacława Bojarskiego, opublikowana w 1943 r. na łamach konspiracyjnego pisma literackiego "Sztuka i Naród". To zapis rozmowy, jaka toczy się między Pawłem i Piotrem na temat relacji między wojną i literaturą. Dialog ma wymiar praktyczny, ponieważ obaj dyskutanci są poetami, choć - jak stwierdza Paweł - obaj piszą nie tylko mało, ale i źle, bo "[...] teraz właśnie bardziej ostro niż kiedykolwiek czujemy przepaść między naszym słowem a naszym czynem"28. Czynem, ponieważ obaj są też żołnierzami.

Paweł widzi w tym problem szerszy i typowy zarazem: "wojna zabija nie tylko twórców, ale [i] twórczość samą"29, "wszystko, co dziś powstaje, jest słabe"30, w impasie twórczym znaleźli się po wybuchu wojny nawet "ludzie dużej klasy poetyckiej"31.

Piotr nie widzi w tej sytuacji nic niezwykłego. Jak tłumaczy:

Przeżycia, które by mogły inspirować ich twórczość, są zbyt nagłe i zbyt natarczywe. Nie można jeszcze zająć wobec nich jakiegoś stanowiska, nie można ich osądzać. A na to, żeby móc je przetworzyć w dziele, trzeba uzyskać wobec nich dystans, przyjrzeć się im z pewnej perspektywy.32

Piotr daje też przykłady wspomnianych powieści Wittlina i Rembeka oraz "słabiutkiej" poezji legionowej z lat 1914-1918. Jest więc dumny z tego, że jego liryki są "pozawojenne". Widzi w takim dystansie "wzniosły akt panowania nad przemijającymi wypadkami"33, analogiczny do postawy żołnierza, który w czasie wojny domowej w Hiszpanii tłumaczył podobno w okopach Homera.

Dla Pawła jednak zasadniczy problem tkwi we wspomnianej przepaści słowa i czynu, a konkretnie postaw zdystansowanego wobec rzeczywistości poety i zaangażowanego w walkę żołnierza, a tym samym braku "jednego stylu wewnętrznego mojej twórczości i mojej walki"34.

Piotr wątpi w taką jedność, gdyż "są czyny, które urastają do rangi poezji - i poezja sama staje się już niepotrzebna"35. Jak się domyślamy - taki charakter ma czyn żołnierski w czasie wojennym - jest on jakby poezją w innym stanie skupienia. Paweł nie neguje tych słów, ale dorzuca do nich dwa spostrzeżenia. Po pierwsze, polscy romantycy nie brali udziału w powstaniach, a stworzyli wielkie pieśni o czynie36. Stąd hipoteza, że "od organizowania wspomnień o czynie - piękniejsza bywała zazwyczaj wizja czynu"37. Po drugie, "czasy dzisiejsze obce są wczorajszej postawie", a więc przepaść między poetą a żołnierzem wynika też z gwałtownego zerwania między przeszłością i współczesnością. Wojna unieważniła poetyckie wczoraj i domaga się od twórców artystycznej rewolucji, w tym tworzenia "sobą całym"38. "Jeśli się tej całości uzyskać nie może - konkluduje Paweł - trzeba mieć odwagę niepisania w ogóle"39. Pisarz milknie, gdy nie potrafi zespolić postaw żołnierza i artysty.

Poeci pokolenia wojennego dążyli do takiego zespolenia i do tworzenia całym sobą. Mieli odwagę pisania. Płacili za to bardzo wysoką cenę. Pokolenie wojenne pozostawiło jednak dzięki tej odwadze niezwykle bogaty i ciekawy dorobek liryczny. Powstawał on wśród szczęku oręża, w czasie największej i najbardziej chyba okrutnej wojny w dziejach. Dorobek - także poetycki - tego pokolenia wykroczył poza swój wojenny czas. Ma siłę nie tylko dokumentu - do dzisiaj cieszy się przecież zainteresowaniem czytelników. Dorobek ten dowodzi więc, iż Muzy w czasie wojny nie muszą milczeć, poeta niekoniecznie winien ustąpić żołnierzowi, a jego głos ma siłę wykraczającą poza okoliczności historyczne.

O tym opowiem w niniejszej książce.

Przypisy

Inter arma silent Musae? - słowem wstępu

1 Zob. H. Markiewicz, A. Romanowski, Skrzydlate słowa. Wielki słownik cyta­tów polskich i obcych, Kraków 2007, s. 266.

2 L.M. Bartelski, Genealogia ocalonych. Szkice o latach 1939-1944, wyd. 4, Kraków 1985, s. 111. O problematyce kłopotów z "wysłowieniem wojny", jej "niewyrażalnością" w kontekście lat 1939-1945 i pokolenia wojennego zob. J. Święch, Wojna a "projekt nowoczesności" [w:] idem, Nowoczesność. Szkice o literaturze polskiej XX wieku, Warszawa 2006, s. 192-211; Z. Mitzner, Język okupowany (1939-1944) [w:] idem, Biedny język. Szkice o kryzysie słowa i literaturze wojennej, Warszawa 2011, s. 36-108; J. Szczęsna, Poetyckie światy wojny. Studia o poezji polskiej po roku 1939, Poznań 2015.

3 [Anonim], "Pieśń niepodległa", "Przełom" 1942, nr 1, [cyt. za:] Nowy styl, nowe pióra. Antologia krytyki i eseistyki 1939-1945, oprac. J. Święch, A. Wójtowicz, Lublin 2015, s. 108.

4 Zob. M. Wyka, Literatura w punktach zerowych [w:] Dwudziestowieczność, red. M. Dąbrowski, T. Wójcik, Warszawa 2004, s. 69-81.

5 S. Żeromski, Sen o szpadzie i sen o chlebie. Literatura a życie polskie, Zakopane 1916, s. 67.

6 J. Zabiełło [L. Szczepański], Nowy romantyzm w poezyi polskiej czasu wielkiej wojny, Kraków 1917, s. 3-4.

7 Gniewomir z Kamieńca, Piękno i polityka, "Młodzież Imperium" 1942, nr 6, s. 8 [pisownia oryginalna - M.U.].

8 W. Horzyca [?], Kultura polska w czasie wojny, "Nurt" 1944, nr 1, [cyt. za:] Konspiracyjna publicystyka literacka 1940-1944. Antologia, oprac. i wstęp Z. Jastrzębski, Kraków 1973, s. 149.

9 Zob. B. Urbankowski, Romantyzm polski, Kraków 2022, s. 8-32.

10 Literatura przyszłości, "Młoda Polska" 1943, nr 4, [cyt. za:] Konspiracyjna publicystyka literacka 1940-1944..., s. 76

11 Ibidem, s. 77.

12 [Redakcja "Kultury Jutra"], Rozstrzygnięcie konkursu na utwór o Warszawie, "Kultura Jutra" 1943, nr 6-7, s. 22.

13 K. Wyka, Pieśń i dzieje, "Teksty" 1976, nr 6, s. 146; esej datowany 26-27 VIII 1942 r.

14 Podkr. - M.U.

15 K. Winnicka, "Inter arma non silent Musae", "Lewą Marsz" 1943, nr 4, s. 7 [podkr. - M.U.].

16 C. Miłosz, Przeżycie wojenne [w:] idem, Legendy nowoczesności. Eseje okupacyjne. Listy-eseje Jerzego Andrzejewskiego i Czesława Miłosza, wstęp J. Błoński, Kraków 1996, s. 81.

17 [Cyt. za:] L.M. Bartelski, Genealogia ocalonych..., s. 79.

18 [Cyt. za:] ibidem¸ s. 195.

19 J. Bielatowicz, Poezja i wojna [w:] Poezja Karpacka. Zbiór wierszy, Jerozolima 1944, s. 5.

20 J. Dobraczyński, Przedmowa do drugiego wydania [w:] Słowo prawdziwe, wyd. 2, oprac. J. Bajkowski, J. Dobraczyński, W. Trościanko, Warszawa 1943, s. 4. Niekiedy wśród autorów tej antologii podaje się też Jerzego Zagórskiego.

21 [Anonim], Słowo walczące, "Naród i Kultura. Miesięcznik kulturalny Polski Podziemnej" 1941, z. 1, [cyt. za:] Konspiracyjna publicystyka literacka 1940-1944..., s. 41-42.

22 Ks. J. Robak [Czesław Miłosz], Pieśń niepodległa. Poezja polska czasu wojny, Warszawa 1942, [cyt. za:] Nowy styl, nowe pióra..., s. 99.

23 Literatura przyszłości..., s. 78.

24 S. Żadan, Serhij Żadan w Krakowie: Po wybuchu wojny literatura musiała zejść na drugi plan, "Gazeta Krakowska", 18 VIII 2022 r., https://krakow.wyborcza.pl/krakow/7,44425,28806235,serhij-zadan-w-krakowie-po-wybuchu-wojny-literatura-musiala.html, dostęp 7 VIII 2023 r.

25 A. Piątkowska, Serhij Żadan w Krakowie: Literatura jest mniej ważna od rzeczywistości, "Gazeta Krakowska", 19 VIII 2022 r., https://gazetakrakowska.pl/serhij-zadan-w-krakowie-literatura-jest-mniej-wazna-od-rzeczywistosci/ar/c13-16702311, dostęp 7 VIII 2023 r.

26 Ibidem.

27 Ibidem.

28 W. Bojarski, Pochwała milczącej muzy, "Sztuka i Naród" 1943, nr 8, [cyt. za:] idem, Pożegnanie z mistrzem, zebrał i oprac. J. Tomaszkiewicz, Warszawa 1983, s. 164.

29 Ibidem, s. 163.

30 Ibidem.

31 Ibidem.

32 Ibidem.

33 Ibidem, s. 164.

34 Ibidem, s. 165.

35 Ibidem.

36 Ibidem.

37 Ibidem.

38 Ibidem, s. 166.

39 Ibidem.

I. Pokolenie wojenne

Co to jest pokolenie?

"Pojawienie się w warunkach okupacji, w konspiracyjnym życiu literackim, pokolenia młodych twórców to jedno z najbardziej zdumiewających świadectw ciągłości literatury polskiej wbrew okolicznościom historycznym", stwierdziła Anna Nasiłowska1.

Co to było za pokolenie?

Zacznę od przypomnienia, że wedle słownikowej definicji pokolenie to "grupa ludzi (także zwierząt lub roślin) będących mniej więcej w tym samym wieku" albo "ogół ludzi ukształtowanych przez podobne lub te same przeżycia, doświadczenia itp.", lub wreszcie "okres równy długości życia ludzi urodzonych w podobnym czasie"2.

Rok przed wybuchem II wojny światowej obszerniej wyjaśniał to krytyk literacki Ludwik Fryde:

Pokolenie jest to, mówiąc najprościej, grupa rówieśników. Ludzie urodzeni w jednym czasie, wzrośli w tym samym kręgu społeczno-kulturalnym, wychowani na podobnych wzorach i książkach muszą wykazywać liczne cechy wspólne i ta wspólność może być cennym wskaźnikiem dla orientacji w życiu literackim.3

Lapidarniej i trochę inaczej rzecz ujmował niemiecki filozof i historyk Wilhelm Dilthey: "Ci, co w latach młodzieńczych tych samych doznali wpływów kierowniczych, składają się razem na pokolenie"4.

W humanistyce kategoria "pokolenia" zaczęła szczególną rolę odgrywać w romantyzmie lub - jak chcą współcześni badacze - w nowoczesności5. Wraz z przekształceniami społeczeństw, ale też życia kulturalnego, a zwłaszcza osłabieniem tradycji, zanikiem dawnych form mecenatu, wzrastającą rolą kategorii "oryginalności", "nowości" i "młodości", pojawieniem się doświadczenia czasu jako szeregu zerwań i zmian, do kategorii "pokolenia" chętnie odwoływali się artyści, zwłaszcza pisarze, a za nimi krytycy i historycy. Ci ostatni zaczęli opisywać kulturę, w tym literaturę, z perspektywy występujących w niej generacji, skupiając się przy tym szczególnie na występujących między nimi różnicach, a nawet konfliktach. Kazimierz Wyka widział więc w pokoleniu "[...] środowisko duchowe i ideowe oparte na podobieństwie wieku, urzeczywistniające podobny kierunek zastanych idei artystycznych i duchowych, kierunek szczególnie wyraźny, gdy go skontrastować z fazami graniczącymi z daną generacją"6.

Szczególnie istotny dla owego kontrastowania okazywał się spór między pokoleniem starym i zastępującym je pokoleniem młodym. To ostatnie - w myśl progresywnego rozumienia czasu - reprezentowało zwykle to, co nowe, oryginalne, wychylone ku przyszłości, a więc poniekąd lepsze, a przynajmniej niosące obietnicę odnowy. W przypadku narracji pokoleniowej częsta okazywała się również perspektywa apokaliptyczna, zakładająca "spojrzenie niejako z zewnątrz i z końca czasów", absolutyzująca "doświadczenie własnego momentu historycznego jako wydarzenia stanowiącego erupcję historii i dającego "przedsmak końca świata", "momentu dziejowego" w łonie mniemanej całości"7.

Takie ujęcie problemu nie miało już nic wspólnego z jego przednowoczesnym rozumieniem, w którym podkreślano łączność między kolejnymi generacjami, a także prymat doświadczenia generacji starych nad młodszymi. Od romantyzmu począwszy, istotniejsze bowiem było uzasadnianie za pomocą pokolenia potrzeby dokonania w kulturze przełomu, czy nawet rewolucji, a więc gwałtownego zerwania z dotychczasowym porządkiem estetycznymi oraz ideowym. Nic więc dziwnego, iż dyskurs pokoleniowy pojawiał się w chwilach rozmaitych rewolucji albo - patrząc z innej perspektywy - kryzysów w kulturze nowoczesnej. Widział to Karol Lipiński, młody publicysta konspiracyjnego pisma "Płomienie", który zauważał w roku 1944, że w normalnej sytuacji historycznej nie ma mowy o walce pokoleń: "Istnieje raczej regularne następstwo"8. Natomiast w sytuacjach wielkich przełomów "[...] związki pokoleniowe są bardziej wyraziste, bo uformowane pod wpływem silniejszych wpływów i wstrząsów duchowych, które przypadając na lata młodości, a więc najwyższej wrażliwości i chłonności, stają się momentem wyróżniającym tych, którzy te wstrząsy przeżyli, od tych, którzy w nich udziału nie brali lub nie zareagowali na nie dość silnie"9.

W nowym - nowoczesnym i zarazem humanistycznym - rozumieniu pokolenie było wspólnotą nieformalną, ale też taką, którą łączyło coś więcej niż więzi wyłącznie biologiczne, a więc podobna data narodzin. Równie istotna okazywała się świadomość przynależności do tego samego pokolenia, poczucie wspólnoty ideowej, zwłaszcza podobieństwa ideałów artystycznych, a także wspólny i zwykle radykalny sprzeciw wobec generacji bezpośrednio poprzedzającej dane pokolenie. Kluczowe dla formowania się poczucia generacyjnej wspólnoty miało być z kolei przeżycie pokoleniowe, a więc jakieś wielkie wydarzenie o charakterze historycznym, ale mógł to być też pewien wspólny zasób lektur czy związek z określoną tradycją. Przeżycie to kształtować się miało w młodości, czyli między 16 a 25 rokiem życia, a w przypadku artystów - w latach poprzedzających ich debiut. Ono decydowało o wspólnej świadomości pokoleniowej. Związana z nią jedność młodych zwykle łączyła się z poczuciem ich odrębności, a nawet samotności wobec innych generacji, co miało też decydować o szczególnych predyspozycjach generacji, w tym o jej szczególnej misji w kulturze, sztuce czy literaturze10. Pokolenie na zewnątrz prezentowało się jako monolit i tak bywało postrzegane. Badacze jednak ostrzegali, iż "[...] wspólnota pokoleniowa bynajmniej nie zamazuje podziałów wewnętrznych. Przedziały te czasem są nawet istotniejsze niż przedziały między pokoleniami"11.

Kazimierz Wyka w klasycznej monografii Pokolenia literackie zauważał, iż w przypadku kultury nie każda generacja jest świadoma swej odrębności. Owszem, od czasów wspomnianego romantyzmu często mamy do czynienia z pokoleniami świadomymi swej odrębności, przekonującymi innych (i samych siebie!) o niej za pomocą manifestów, programów i dzieł sztuki. Ową odrębność pokoleniową bowiem tyleż się wyraża, co stwarza. Dyskursem pokoleniowym uzasadniać można ważność generacji, może ona być narzędziem zdobywania dominującej, a nawet hegemonicznej, pozycji w polu literackim. Współcześni, w tym krytycy, a po latach historycy, akceptują lub negują istnienie takiego fenomenu. W tym ostatnim wypadku - podważania istnienia już nawet nie pokolenia konkretnego, co używania tej kategorii do opisu literatury - mówić się będzie o pokoleniu jako konstrukcji intelektualnej, "wspólnocie wyobrażonej"12, posługującej się pewnym zastanym "[...] wspólnym słownikiem i regułami wytwarzania świata"13. Cytowany już Wohl zauważał: "pokolenia [...] są narzędziem, za pomocą którego ludzkość konceptualizuje społeczeństwo i stara się je zmieniać"14. Podobnie twierdził Wyka: "[...] wystąpienie pod postacią pokolenia może być zużytkowane jako podpora konieczności przemiany, którą się pragnie narzucić"15. W tym też sensie pokolenie to pewien mit albo projekt kulturowy.

Tym niemniej wyróżnia się pokolenia rzeczywiste i hipotetyczne16. Te ostatnie w momencie swej aktywności nie posiłkują się dyskursem generacyjnym, jego reprezentanci nie mają poczucia wspólnoty, którą po latach odkrywają, rekonstruują i opisują historycy. Jak to lapidarnie ujął Paweł Rodak: "[...] są pokolenia, które same się stwarzają i pokolenia stwarzane przez badaczy"17.

Nie każde też pokolenie biologiczne ma znaczenie kulturowe, w tym literackie. Wedle Wyki "[...] tylko wybranym rocznikom sytuacja ideowa epoki podsuwa materiał przemian" i "tylko wybrane roczniki trafiają na moment wyczerpywania się, osłabnięcia sytuacji, wzrostu tęsknot za nowością"18.

Wyka wyodrębniał również rozmaite formy czy też cząstki składowe19 pokoleń literackich. Elementarną jednostką pokoleniową byłoby koło rówieśników, połączone zwykle przyjaźnią, szczególnie silną w okresie młodzieńczym. Takimi - większymi już - cząstkami składowymi pokolenia byłyby konkretna grupa programowa (której ośrodkiem zwykle bywa pismo), a dalej odmiana wewnątrz pokolenia, które razem wzięte składałyby się na pokolenie pełne20. Janusz Maciejewski wskazywał także na istnienie w każdej generacji grup mających kluczowe znaczenia dla formowania się świadomości pokoleniowej: są to jednostki dominujące i/bo formułujące w imieniu pokolenia jego ideologię oraz mające decydujące znaczenie pokoleniotwórcze21:

Nie ma generacji rzeczywistej ani jednostki pokoleniowej bez istnienia w niej konkretnych grup - choć te ostatnie nie muszą obejmować wszystkich przynależnych do danej jednostki osobników. Muszą jednak istnieć, aby nadawać im ton, aby stać się wyrazicielem świadomości pokoleniowej [...].22

Jak wspominałem, kategoria pokolenia w opisywanym wyżej znaczeniu zyskała popularność wraz z pojawieniem się w kulturze europejskiej romantyzmu. Dotyczy to także kultury polskiej, zwłaszcza naszej literatury. Odtąd także u nas kolejnym przesileniom literackim będą towarzyszyły deklaracje o pojawieniu się nowej generacji. Przypomnę chociażby Romantyczność (1822) i O krytykach i recenzentach warszawskich (1828) Adama Mickiewicza, manifest My i wy (1871) Aleksandra Świętochowskiego czy programową Młodą Polskę (1898) Artura Górskiego albo deklarację My młodzi (1903) Stanisława Brzozowskiego.

Pierwszym historykiem, który opisywał i porządkował literaturę za pomocą kategorii pokolenia, był Antoni Potocki. Jego Polska literatura współczesna 1860-1910 została wydana w 1912 r. Prawdziwą jednak karierę kategoria ta miała zrobić po roku 1918, kiedy wraz z zakończeniem I wojny światowej powszechna uwaga skupiła się na tak zwanym straconym pokoleniu, o którym jeszcze będzie mowa. W literaturze polskiej szczególnie chętnie o pokoleniach mówić zaczęto w początku lat trzydziestych. Debiutowali wówczas twórcy urodzeni w okolicach roku 1910, przekonując, iż reprezentują szczególne pokolenie: "przeklęte", "tragiczne", "samotne"23. Upewniała ich w tym krytyka towarzysząca tej generacji. Szereg tekstów anonsujących pojawienie się nowego pokolenia publikowali zwłaszcza Kazimierz Wyka i Ludwik Fryde. Ten pierwszy napisał też obszerną rozprawę teoretyczną na temat pokolenia, która ukazała się jednak w całości dopiero w 1977 r. Fryde zaś wyodrębniał wśród twórców współczesnej mu literatury dwa, a nawet trzy pokolenia24. Niektórzy wypatrywali już nadejścia pokolenia nowego, czwartego. "Wchodzi już w życie nowe pokolenie, całkowicie wychowane w niepodległym państwie", sygnalizował na przykład już w 1936 r. Stanisław Piasecki25.

Pojawi się ono rzeczywiście kilka lat później i stanie się jednym z najważniejszych generacji w polskiej kulturze. Mowa o interesującym mnie pokoleniu wojennym.

Pokolenie wojenne, Kolumbowie, roczniki 20., romantycy czasu wojny...

Mówiąc o pokoleniu wojennym, mamy na myśli pokolenie II wojny światowej. Dodajemy też od razu, iż chodzi o pokolenie twórców polskich, bo pojęcie to w rozwijanym niżej sensie nie funkcjonuje w odniesieniu do innych literatur narodowych lat 1939-1945.

W przypadku literatur europejskich znacznie ważniejsza w kontekście ujęć generacyjnych była, jak wspominałem, I wojna światowa i jej wpływ na twórców, którzy brali w niej mniej lub bardziej czynny udział jako ludzie młodzi lub bardzo młodzi, a więc urodzeni głównie w latach dziewięćdziesiątych XIX w. Wojna 1914-1918 była więc "transnarodowym przeżyciem pokoleniowym"26, a w jej opisach chętnie odwoływano się do popularnych już przed jej wybuchem, zwłaszcza we Francji, idei pokolenia. Pierwsza wojna spopularyzowała jednak ową ideę, za jej też pomocą opisywano doświadczenia milionów młodych Europejczyków27. Nazywano ich często straconym pokoleniem (lost generation)28. W przypadku literatury obejmowano tym mianem przede wszystkim twórców amerykańskich, a czasem także pisarzy niemieckich, brytyjskich, włoskich czy hiszpańskich. Tak czynił Wohl, używający wymiennie pojęcia "pokolenie 1914". Rok 1914, a więc moment wybuchu I wojny światowej, wyznaczał tu moment narodzin generacji, a ściślej: wspólnego dla niej i konstytuującego jej świadomość przeżycia pokoleniowego. Bruno Cabanes określał z kolei tę generację mianem pokolenia ognia (génération de feu), kanadyjski badacz Modris Eksteins wymiennie sięgał do włoskiego terminu generazione bruciata - wypalone pokolenie29. Ogień był metaforą wojny, ale też nawiązywał do sławnej powieści Henri Barbusse'a Ogień (1916). Wypalenie było zaś metaforą ofiar, jakie poniosła ta generacja na frontach I wojny, ale też skutków duchowych, jakie miało dla niej tamto doświadczenie.

Cabanes, Wohl, Eksteins nie mówią o pokoleniu wojennym. Być może dlatego, iż - inaczej niż to było w przypadku interesującej mnie generacji - najważniejsze dokonania twórcze lost generation powstawały już po zakończeniu wojny, a więc w okresie pokoju. Nie przyjęły się propozycje Ernsta Gründela, który w 1933 r. wyróżniał we współczesnym mu społeczeństwie niemieckim między innymi pokolenie młodzieży frontowej oraz pokolenie młodzieży wojennej, inne od pokolenia powojennego30.

Wspomnianych badaczy straconego pokolenia nie interesowali też twórcy polscy. Słusznie, gdyż I wojna nie wywarła tak silnego wpływu na literaturę polską, a już zwłaszcza trudno mówić o tym, aby rok 1914 był pokoleniowym wstrząsem dla polskich rówieśników Ericha Marii Remarque'a, Ernesta Hemingwaya czy Ernsta Jüngera, a więc - przykładowo - Kazimierza Wierzyńskiego, Tadeusza Peipera albo Juliana Tuwima. Wymienionych polskich poetów wspomniany Fryde nie bez powodu zaliczył do pokolenia mieszczańskich zdobywców, a nie do straconego lub wojennego. Wielka Wojna zupełnie inaczej była przeżywana przez polskich artystów i miała ostatecznie dla młodej (w roku 1914) generacji efekty pozytywne31. Najważniejszym z nich było oczywiście odzyskanie (zdobycie) suwerennego państwa.

Większy wpływ - jak się wydaje - miała wojna polsko-bolszewicka, ale na pisarzy urodzonych w okolicach roku 1900. Wspólnota tego przeżycia pokoleniowego nie była jednak przez nich uświadamiana i wyrażana, nie została też zrekonstruowana przez historyków32.

Inaczej było w przypadku pokolenia wojennego, które - podkreślę to raz jeszcze - nie miało swego odpowiednika w innych literaturach33. Była to generacja, która piórami swoich reprezentantów bardzo szybko i niezwykle sugestywnie zamanifestowała swoje istnienie i swą odrębność.

Jako pierwszy użył w odniesieniu do swych rówieśników określenia pokolenie wojenne Andrzej Trzebiński w artykule opublikowanym na łamach konspiracyjnych "Spraw Narodu" w roku 1943. Młody krytyk używał zresztą tego określenia zamiennie z kategorią "nowego pokolenia kulturalnego" oraz "młodego pokolenia", ale cały tekst zatytułował właśnie tak: Pokolenie wojenne34.

Określenie to przyjęli i spopularyzowali historycy literatury. Zdzisław Jastrzębski w 1969 r. opublikował pierwszą monografię poświęconą tej generacji pod tytułem Literatura pokolenia wojennego wobec dwudziestolecia35. "Za pokolenie to - wyjaśniał autor - uważa się młodzież z okolic rocznika 1920. U tych roczników nastąpiła idealna niemal zbieżność przełomu życiowego (uzyskanie matury) z ostrym zwrotem w historii (wybuch wojny), i to w terminie odpowiadającym rytmowi szkolnemu (1 IX)"36. Podobnego określenia użył później Paweł Rodak w tytule książki Wizje kultury pokolenia wojennego.

Trzebiński w 1943 r. proponował jeszcze inny termin: pokolenie dramatyczne, nazywając generację starszą "pokoleniem lirycznym". Epitet "dramatyczne" określał postawę, jaką miała się wyróżniać generacja nadchodząca po pokoleniu lirycznym:

Pokolenie liryczne musi ustąpić w cień. Ustąpić przed pokoleniem dramatycznym, które ma obowiązek stworzenia nowej epoki w sztuce polskiej. Dwa pokolenia. Nie: starzy - i młodzi. Nie: klasycy - romantycy. Nie: skamander - awangarda. Nie!...

Oto: - pokolenie liryczne - dramatyczne.37

Znacznie większą popularność zdobyły jednak określenia zapożyczone z tytułu popularnej powieści Romana Bratnego Kolumbowie. Rocznik 20, wydanej po raz pierwszy w 1957 r. ­Autor - opierając się na własnych doświadczeniach z okresu okupacji niemieckiej - opowiedział w niej o losach młodych warszawskich inteligentów, a zarazem konspiratorów wchodzących w dorosłość w okresie II wojny, walczących z Niemcami w ruchu oporu i w powstaniu warszawskim, a po 1945 r. zajmujących zróżnicowane stanowiska wobec budowanej wówczas Polski komunistycznej. "Kolumb" to pseudonim jednego z głównych bohaterów książki, Stanisława Skiernika, Polaka o żydowskich korzeniach, który w chwili wybuchu wojny ma szesnaście lat. Potem zostanie kolejno: żołnierzem Szarych Szeregów, dowódcą drużyny w czasie powstania warszawskiego, niemieckim jeńcem, wreszcie emigrantem, który w zakończeniu powieści zaczyna się skłaniać do powrotu do kraju. W książce Bratnego sportretowano też środowiska młodoliterackie ówczesnej stolicy: "Sztuki i Narodu" (w powieści reprezentuje je "oeneryzująca"38 "Prawda i Naród") oraz "Drogi" ("czerwieniejącej"39, jest ona fikcyjnym odpowiednikiem okupacyjnego pisma pod takim samym tytułem i "Dźwigarów", z którymi związany był autor). Środowiska te w Kolumbach..., mimo dzielących ich różnic politycznych, zbliżają się do siebie, a nawet zaprzyjaźniają.

Choć powieść Bratnego wpisywała się - za cenę wielu przemilczeń i deformacji - w peerelowską wizję dziejów najnowszych, to zarazem była pierwszą w krajowej literaturze, która portretowała młodą konspirację warszawską niezwiązaną z komunistami40. Stąd niezwykła kariera tego dzieła, która sprawiła, iż wobec pokolenia reprezentowanego przez jej bohaterów zaczęto używać nazw: pokolenie Kolumbów i/lub roczniki 20. Pierwsze określenie odsyłało do bohaterów powieści i ich symbolicznych, a zarazem reprezentatywnych biografii. Drugi termin wskazywał oczywiście na datę urodzenia przedstawicieli tej generacji - na wzór pokolenia 1910.

Pseudonim Skiernika wziął Bratny od jednego z dwu pierwowzorów tej postaci, Krzysztofa Sobieszczańskiego (1916-1950), który jeszcze przed wybuchem II wojny był zapalonym żeglarzem i marynarzem41. Aluzja do Krzysztofa Kolumba - rozciągnięta już na całe pokolenie - miała w wypadku powieści Bratnego także charakter uwznioślający. Kazała snuć analogie między losami wielkiego włoskiego podróżnika, który poszukując drogi do Indii, odkrył Amerykę, a losami generacji, którą odwaga i ogromne poświęcenie doprowadziły do świata, jakiego w swych planach nie zakładali. Być może w tym kontekście istotne było też na przykład przekonanie powieściowego Kolumba, iż niebezpieczeństwa są "solą życia"42? Sam Bratny po latach nazywał Kolumbów pokoleniem odkrywców. W roku 1970 wyjaśniał Jerzemu Pytlakowskiemu:

Tej generacji świat odkrył całe swoje okrucieństwo, bezmiar grozy, którą niosła ze sobą ostatnia wojna. [...] Z drugiej strony ta generacja została skonfrontowana nagle z nowym światem pojęć, idei i wartości, które dotarły do nas wraz z socjalizmem. To podwójne odkrycie, podwójne zaskoczenie, podwójna konieczność wchodzenia w świat pełen tajemnic, niedoświadczony przez poprzednie generacje.43

Autorka monografii poświęconej Bratnemu wyjaśniała jednak, iż "nazwa "Kolumbowie" oddaje atmosferę mozolnej wędrówki do czegoś upragnionego, choć nieznanego, zawiera obraz mozolnej drogi do niewiadomego celu w życiu". Miał się w niej też mieścić "[...] ładunek ciekawości i odwagi, brawury i cierpliwości, w końcu zaś pełnego poświęcenia sprawie"44. Nazwa Kolumbowie nie była jednak wolna od skojarzeń politycznych. Jak bowiem stwierdzała Macużanka, "[...] do innej ojczyzny zmierzyli Kolumbowie i w innej się znaleźli"45.

Wedle innej badaczki Bratny w swej powieści stawiał tezę, iż "[...] każdy z tego pokolenia, samotnie jak Kolumb, musiał wyruszyć na spotkanie nieznanego lądu"46. Choć Anna Nasiłowska konstatowała wyczerpanie się tej metafory w odniesieniu do roczników 20., to wciąż pojawia się ona w rozmaitych opracowaniach. Dowodem chociażby tom zbiorowy Stulecie pokolenia Kolumbów z 2022 r. Inna rzecz, że formuła ta spotykała się z niechęcią. Na przykład według Tadeusza Różewicza - wraz z określeniem "porażeni śmiercią" - trącić miała nihilizmem, podczas gdy "[...] jego pokolenie było zarażone życiem [...], bo poszło do walki o życie"47.

W tym kontekście interesujące mogą być jednak aluzje do sławnego Włocha, jakie pojawiają się w tekstach przedstawicieli pokolenia wojennego. Na przykład Andrzej Trzebiński zarzucał kulturze polskiej brak siły "[...] na jej kolumbiańskie odkrywanie, rozszerzanie, duchowy podbój"48. Twierdził też, że "Sztuka jest ciągłym odkrywaniem teraźniejszości, columbiadą piękna"49. Do Kolumba nawiązywał też prawdopodobnie publicysta "Myśli Socjalistycznej", gdy stwierdzał: "Młodzież chce ponosić odpowiedzialność za to, co się dzieje - oto cała tajemnica tego entuzjastycznego, conquistadorskiego rzucania się na wiedzę o współczesności"50. Podobna metafora zjawia się w liście Baczyńskiego do ukochanej: "Jam konkwistador wyliczający ostatnie kroki, aby przed śmiercią zdążyć do Ciebie"51. Dodać tu można wyznanie Wojciecha Mencla z prozy poetyckiej *** [Wyznaczył mnie Bóg...]: "[...] byłaś i musisz być nie tylko kolumbiadą moich snów"52. Omawiając ważny w poezji Baczyńskiego "motyw przepływania wielkich", Jerzy Kwiatkowski wskazywał na "[...] wywodzące się z dzieciństwa marzenia o podróży, mit Argonautów"53. Niedaleko jesteśmy tu chyba od mitu Kolumba oraz Josepha Conrada - ważnego patrona pokolenia akowskiego. Jan Józef Szczepański po latach przekonywał, że autor Lorda Jima wpłynął w znacznym stopniu na świadomość całej generacji. Conrad kształtować miał nie tylko etykę pokolenia z wpisanym w nią imperatywem wierności prawom świata, którego "dziedzictwo uznajemy z dumą za własne", ale też jego metafizykę z jej "świadomością nieodgadnionego sensu naszego istnienia i determinacją stworzenia sobie owego sensu własnymi siłami - na własną odpowiedzialność"54.

Dzisiaj często używa się zamiennie obu nazw: Kolumbowie i pokolenie wojenne, choć zdarzają się takie stanowiska, które uznają to pierwsze określenie za kategorię węższą albo podrzędną wobec drugiej lub... odwrotnie! I tak Sławomir Buryła Kolumbami nazywał warszawskie pokolenie wojenne związane z AK. Poezja Kolumbów zatem nie byłaby tożsama z obszerniejszą poezją pokolenia wojennego55. Inne stanowisko prezentował Stanisław Stabro:

Pojęciem podrzędnym wobec szerszego zakresu znaczeniowego pokolenia "Kolumbów", obejmującego swoim zasięgiem różne jedności, związki pokoleniowe i odmiany, byłoby "pokolenie wojenne", oznaczające w pierwszym rzędzie tych pisarzy, którzy istotę generacyjnego wstrząsu dzielili na zasadzie identyczności z całym pokoleniem "Kolumbów", ale wojny nie przeżyli [...].56

Pamiętajmy też, że poezja pokolenia wojennego nie jest tożsama z poezją wojenną, zwykle utożsamianą z liryką powstałą w latach 1939-1944!

Warto jeszcze wspomnieć o innych określeniach interesującej mnie generacji, gdyż sygnalizują one istotne jej aspekty. Ciekawe są zwłaszcza propozycje reprezentantów pokolenia wojennego.

Lesław Bartelski na przykład nazywał swych rówieśników pokoleniem spalonych57, podkreślając ich tragiczny los. Być może w ten sposób nawiązywał do doświadczeń generacji I wojny. Jan Strzelecki w eseju Próby świadectwa pisał o młodym pokoleniu ruchu oporu58, akcentując nie tylko wiek, ale też konspiracyjne zaangażowanie generacji. Tadeusz Sołtan w Motywach i fascynacjach mówił o pokoleniu niezmarnowanym, przeciwstawiając je w ten sposób rzekomo "zmarnowanej generacji" po I wojnie światowej59. Ten sam Sołtan zwracał jednak uwagę na istnienie w poezji niektórych pisarzy pokolenia niezmarnowanego elementów mitologii "straconego pokolenia"60. Jest w tym sporo racji, ale - dodam od razu - z perspektywy wojennej rzadko snuto paralele z lost generation i raczej nikt nie próbował w ten sposób określać ówczesnej młodzieży. Może dlatego, iż krytycznie oceniano lost generation? Anonimowy autor "Płomieni" pisał przecież o "pokoleniu [I] wojny światowej", że "odwykło od wolności"61 i oskarżał je o dopuszczenie do kolejnej wojny. Karol Lipiński zaś w 1942 r. tak charakteryzował swoich rówieśników:

Ze zdeterminowanego wspólnym czasem urodzenia i położenia pokoleniowego, przez swój świadomy udział w coraz stających się zagadnieniach, tworzyła [młodzież] bardziej niż kiedykolwiek wyrazisty związek pokoleniowy. Pod tym względem generacja nasza podchwyciła tradycję poprzedniej wojennej, która pierwsze swe przeżycia, wstrząsy i decyzje obchodziła na froncie, tam wyrabiała swój światopogląd i z nim później wróciła do kształtowania losów powojennego świata.62

Ale w tych samych "Płomieniach" w 1944 r. pisano już w duchu przestrogi o niemieckim "remarque'owskim pokoleniu", które "[...] z wojny wyniosło "utratę woli ugruntowania lepszej przyszłości"" i utraciwszy wiarę we wszystkie wartości, wsparło Hitlera63. "Grozi nam sytuacja - pisał Lipiński - że z chwilą zakończenia wojny nowe remarque'owskie pokolenie nie znajdzie dla siebie miejsca - lub okaże się do niego psychicznie nieprzygotowane"64. W poezji roczników 20. fraza o "straconym pokoleniu" pojawiła się w Epitalamium Tadeusza Borowskiego:

Bo ludzki los: iść w nurt. I w walce

mijać straconym pokoleniem,

i w takim ujęciu zdawała się ów fenomen wpisywać w uniwersalne prawa rządzące historią. Każde pokolenie jest stracone, taka jest bowiem kolej losu.

Po latach Kolumbów nazywano pokoleniem zrodzonym z pożogi65. Wojnę postrzegano więc nie tylko jako moment symbolicznych narodzin generacji, ale też porównywano do niszczącego żywiołu. To również aluzja do tytułu wydanego w 1947 r. zbioru wierszy Krzysztofa Kamila Baczyńskiego Śpiew z pożogi, a może także do sławnej Pożogi Zofii Kossak-Szczuckiej z 1922 r., opowiadającej o zagładzie Polaków na Wołyniu w czasie rewolucji bolszewickiej.

Pozostali badacze proponowali jeszcze inne określenia pokolenia wojennego. Zenon Ożóg pisał na przykład o romantykach czasu wojny66, akcentując związek tej generacji z pokoleniem romantycznym. Nie inaczej myślał Trzebiński, który w Pamiętniku zestawiał swoich rówieśników z pokoleniem romantycznym (i francuskimi poetami przeklętymi). Chodziło mu jednak w owym porównaniu tyleż o wskazanie potencjalnych dróg rozwoju pokolenia wojennego, co jego inności, będącej wynikiem świadomej decyzji:

Pochłonie nas historia. Młodych, dwudziestoletnich chłopców. Nie będziemy Mochnackimi, Mickiewiczami, Norwidami swojej epoki. Mogliśmy być Rimbaudami. Ale odrzuciliśmy to, bo szliśmy gdzie indziej.67

Wobec pokolenia wojennego używano także określeń w rodzaju: "generacja porażonych", "generacja meteorów", "zmasakrowana generacja" albo "generacja akowska"68. W nazwach tych wskazywano więc na skutki, jakie wojna wywarła na to pokolenie, na ogromne ofiary, jakie ponosiła, a wreszcie na jej związki z największą wówczas armią konspiracyjną w Europie. Nie wszyscy oczywiście reprezentanci tego pokolenia byli członkami AK (nie byli nimi np. Trzebiński czy Bojarski), ale większość była aktywna w podziemiu zbrojnym, wszyscy zaś działali w podziemiu kulturalnym.

Dodajmy dla porządku jeszcze określenie formacja 192069, wprowadzające inną, szerszą kategorię, akcentującą raczej intelektualne niż literackie więzi łączące ludzi urodzonych w okolicy tego samego roku.

Wspomniane różnice określeń pokolenia sygnalizują z pewnością wahania badaczy, co jest zasadniczą dominantą, decydującą o generacyjnej jedności: wspólna data urodzenia, młodość przypadająca na okres wojny, szczególny, bo tragiczny los, jakiego doświadczyło to pokolenie, czy tradycja, do której nawiązywali jego przedstawiciele.

Ja wybieram - jako zasadnicze i nadrzędne - określenie pokolenie wojenne. Epitet "wojenne" uściśla, iż mowa o generacji, dla której II wojna była kluczowym przeżyciem pokoleniowym. Wojna to także zasadniczy problem intelektualny i egzystencjalny tej generacji, główny temat jej twórczości, ale to również czas, w którym powstają jej najważniejsze lub pierwsze dzieła.

Nie znaczy to jednak, iż pomijam jako zbędne czy nieprawidłowe inne określenia tej generacji. Każde z nich wskazuje przecież na jej istotną cechę, a wszystkie razem dowodzą, jak zróżnicowany i niełatwy do jednoznacznego określenia był to fenomen. Tłumaczą również ciekawość, jaką to pokolenie budziło i wciąż budzi.

Dalsza część w wersji pełnej

I. Pokolenie wojenne

1 A. Nasiłowska, Trzydziestolecie 1914-1944, Warszawa 1995, s. 190.

2 Zob. https://sjp.pwn.pl/szukaj/pokolenie.html, dostęp 9 VIII 2023 r.

3 L. Fryde, Trzy pokolenia literackie [w:] idem, Wybór pism krytycznych, oprac. A. Biernacki, Warszawa 1966, s. 214; pierwodruk: "Pion" 1938, nr 45, s. 3-4.

4 W. Dilthey, Gesammelte Schriften, t. 5, Leipzig 1924, s. 36, [cyt. za:] K. Wyka, Pokolenia literackie, Kraków 1989, s. 25.

5 R. Wohl, The generation of 1914, Cambridge 1979, s. 204. Mówiąc o pokoleniu, odwołuję się dalej do następujących pozycji: mg [M. Głowiński], Pokolenie literackie [w:] M. Głowiński et al., Słownik terminów literackich, red. J. Sławiński, Wrocław-Warszawa-Kraków 1988, s. 374; Z. Jarosiński, Pokolenia literackie [w:] Słownik literatury polskiej XX wieku, red. A. Brodzka et al., Wrocław-Warszawa-Kraków 1992, s. 825-833; S. Stabro, W kręgu pokolenia [w:] idem, Poezja i historia. Od Żagarów do Nowej Fali, Kraków 2001; T. Walas, Czy istniało pokolenie 1910? [w:] Formacja 1910. Świadkowie nowoczesności, oprac. D. Kozicka, T. Cieślak-Sokołowski, Kraków 2011; L. Burska, "Pokolenie" - co to jest i jak używać? [w:] eadem, Cytaty z życia i literatury, oprac. M. Zaleski, Kraków 2012; "Teksty Drugie" 2016, nr 1: Powrót pokolenia?

6 K. Wyka, Pokolenia literackie..., s. 73-74.

7 M. Zaleski, Pokolenie 1910 jako mroczny przedmiot pożądania historyka literatury [w:] Formacja 1910..., s. 52.

8 [K. Lipiński], Problem nowego pokolenia, "Płomienie" 1942, nr 4, s. 3.

9 Ibidem, s. 4.

10 Wohl zauważa, iż wszyscy generacjonaliści (generationalist) przejawiają tendencję, by "ukazywać ich generację jako wyjątkową, poświęconą i straconą" (R. Wohl, The generation of 1914..., s. 202 [tłum. M.U.]).

11 J. Maciejewski, Kategoria pokolenia w badaniach literackich [w:] idem, Obszary i konteksty literatury, Warszawa 1998, s. 18.

12 T. Kunz, Pokolenie jako kategoria nowoczesna (o pragmatyce narracji pokoleniowej) [w:] Formacja 1910..., s. 16.

13 L. Burska, "Pokolenie" - co to jest..., s. 353.

14 R. Wohl, The generation of 1914..., s. 5 [tłum. M.U.].

15 K. Wyka, Pokolenia literackie..., s. 13.

16 Tak to określał J. Maciejewski (zob. idem, Kategoria pokolenia..., s. 14).

17 P. Rodak, Wizje kultury pokolenia wojennego, Warszawa 2000, s. 10-11.

18 Ibidem, s. 74.

19 Wyrażenie Z. Jastrzębskiego (zob. idem, Literatura pokolenia wojennego wobec dwudziestolecia, Warszawa 1969, s. 57).

20 Ibidem, s. 65-69.

21 J. Maciejewski, Kategoria pokolenia..., s. 11, 18.

22 Ibidem, s. 15.

23 Zob. C. Miłosz, Wam, "Żagary" 1931, nr 2 [w:] idem, Wiersze, t. 1, Kraków 2001, s. 37; M. Buczkowski-Ruth, Tragiczne pokolenie. Powieść, Warszawa 1936; J. Andrzejewski, Samotne pokolenie [w:] idem, Samotne pokolenie. Szkice i recenzje krytyczne z lat 1927-1939, wybór, oprac. i wstęp M. Urbanowski, Kraków 2014, s. 71-76; pierwodruk: "Prosto z Mostu" 1935, nr 7, s. 2.

24 K. Wyka, Pokolenia literackie, Kraków 1977; L. Fryde, Trzy pokolenia literackie, "Pion" 1938, nr 45; idem, Dwa pokolenia, "Pióro" 1938, nr 1.

25 S. Piasecki, Cenzus wieku [w:] idem, Prawo do twórczości, Warszawa 1936, s. 72.

26 Zob. W. Szymański, Zagubiona stracona generacja. Sztuka polska wobec Wielkiej Wojny jako przeżycia pokoleniowego [w:] Wielka Wojna, koncepcja i red. P. Kurc-Maj, P. Polit, A. Saciuk-Gąsowska, Łódź 2018, s. 119.

27 Zob. R. Wohl, The generation of 1914..., s. 222.

28 R. Pound, The lost generation, London 1964. Zob. także Poetry of the First World War, red. D. Hibberd, Houndmills 1981.

29 B. Cabanes, "Génération de feu": aux origines d'une notion, "Revue Historique" 2007, nr 1; M. Eksteins, Święto wiosny. Wielka wojna i narodziny nowego wieku, tłum. K. Rabińska, Warszawa 1996, s. 318.

30 Zob. K. Wyka, Pokolenia literackie..., s. 46.

31 L. Fryde, Dwa pokolenia..., s. 203. O nieprzystawalności kategorii lost generation do polskiej sztuki zob. W. Szymański, Zagubiona stracona generacja..., s. 116-126.

32 Pisałem o tym w książce Rok 1920 w literaturze polskiej. Zarys monograficzny, Warszawa 2020.

33 Zob. Inter arma non silent Musae. Wojna i kultura 1939-1945, red. C. Madajczyk, Warszawa 1982.

34 [A. Trzebiński], Pokolenie wojenne, "Sprawy Narodu" 1943, nr 5-6, s. 14.

35 Jeden z rozdziałów tej monografii nosi wszakże tytuł: Literackie pokolenie czasu wojny (zob. Z. Jastrzębski, Literatura pokolenia wojennego..., s. 44).

36 Z. Jastrzębski, Literatura pokolenia wojennego..., s. 58.

37 S. Łomień [A. Trzebiński], Pokolenie liryczne i dramatyczne, "Sztuka i Naród" 1942, nr 5, s. 8-13. Określenia tego użył np. Stanisław Ziembicki (zob. idem, Pokolenie dramatyczne, "Dziś i Jutro" 1946, nr 5, s. 4).

38 R. Bratny, Kolumbowie. Rocznik 20, Warszawa 2018, s. 142.

39 Ibidem.

40 Przyczyniły się do tego także inscenizacja teatralna oraz serial telewizyjny, szerzej na ten temat zob. Stulecie pokolenia Kolumbów, red. B. Giza, Warszawa 2022.

41 Drugim modelem powieściowego Kolumba był Stanisław Likiernik (1923-2018), zob. E. Marat, Sen Kolumba, Warszawa 2018

42 R. Bratny, Kolumbowie..., s. 471.

43 Sukces i klątwa. Roman Bratny w cieniu "Kolumbów", https://www.polskieradio.pl/39/156/artykul/2559358,sukces-i-klatwa-roman-bratny-w-cieniu-kolumbow, dostęp 19 VIII 2023 r.

44 Z. Macużanka, Roman Bratny, Warszawa 1982, s. 66 [cyt. za:] B. Giza, Od redaktorki [w:] Stulecie pokolenia Kolumbów, red. B. Giza, Warszawa 2022, s. 8.

45 Ibidem, s. 66.

46 A. Nasiłowska, Historia literatury polskiej, Warszawa 2019, s. 474.

47 M. Grochowska, Różewicz. Rekonstrukcja, t. 1, Warszawa 2021, s. 106. O dystansie żołnierzy AK wobec określenia "Kolumbowie" zob. J. Eisler, Historyczne refleksje wokół książki "Kolumbowie. Rocznik 20" Romana Bratnego [w:] Stulecie pokolenia Kolumbów, s. 20.

48 S. Łomień, Polska fantastyczna, "Sztuka i Naród" 1943, nr 11/12 [podkr. - M.U.].

49 S. Łomień, Snopek życia i ostu. Z cyklu "Z walk o współczesną lirykę", "Sztuka i Naród" 1942, nr 3-4.

50 [Anonim], Podziemna oświata i samokształcenie młodzieży socjalistycznej [w:] Z. Jastrzębski, Literatura pokolenia wojennego..., s. 69; pierwodruk: "Młodzież Socjalistyczna" 1944, nr 1, s. 3-5.

51 K.K. Baczyński, List 3 [w:] idem, Wybór poezji, oprac. J. Święch, wyd. 3 przejrz., Wrocław-Warszawa-Kraków 2007, s. 235 [podkr. - M.U.].

52 Zob. Aneks, s. 460.

53 J. Kwiatkowski, Potop i posąg [w:] idem, Klucze do wyobraźni. Szkice o poetach współczesnych, Warszawa 1964, s. 20-21.

54 Zob. J.J. Szczepański, W służbie Wielkiego Armatora [w:] idem, Przed nieznanym trybunałem, przedmowa K. Zanussi, Kraków 1997, s. 23, 21. Zob. także P. Rodak, Pokolenie 1910, pokolenie wojenne i spór o Conrada [w:] Formacja 1910..., s. 135-151.

55 S. Buryła, Pokolenie Kolumbów - na obrzeżach mitu [w:] Pokolenie 1920. Szkice do portretu zbiorowego, red. M. Bolińska, J. Detka, M. Wójcik, Kielce 2012, s. 9; S. Buryła, Żydowscy Kolumbowie [w:] idem, Tematy (nie)opisane, Kraków 2013, s. 16-17.

56 S. Stabro, Wokół problemu "pokolenia wojennego" [w:] idem, Poezja i historia..., s. 163-164.

57 L.M. Bartelski, Genealogia ocalonych. Szkice o latach 1939-1944, Kraków 1985, s. 34, 165. Używał tego określenia także np. Jan Marx, zob. J. Marx, Znieważanie pamięci poległych [w:] idem, Dwudziestoletni poeci Warszawy, Warszawa 1994, s. 12.

58 J. Strzelecki, Próby świadectwa, Warszawa 1971, s. 7.

59 T. Sołtan, Motywy i fascynacje, Warszawa 1978, s. 5, 162.

60 Ibidem, s. 156. Ostatnio określenia tego w odniesieniu do pokolenia użył Marcin Zaremba w artykule Kolumbowie. Czas pamięci [w:] Stulecie pokolenia Kolumbów, s. 25.

61 [Anonim], Czas naszej młodości, "Płomienie" 1942, nr 1, s. 3.

62 [K. Lipiński], Problem nowego pokolenia..., s. 5.

63 [K. Lipiński], Problem młodzieży współczesnej [w:] Konspiracyjna publicystyka literacka 1940-1944. Antologia, oprac. i wstęp Z. Jastrzębski, Kraków 1973, s. 184; pierwodruk: "Płomienie" 1944, nr 7, s. 8-12.

64 Ibidem, s. 191.

65 T. Sołtan, Motywy i fascynacje..., s. 117.

66 Z. Ożóg, Romantycy czasu wojny. Liryka Krzysztofa Kamila Baczyńskiego oraz poetów "Sztuki i Narodu" wobec tradycji romantycznej, Rzeszów 2022.

67 A. Trzebiński, Pamiętnik, oprac., wstęp i przypisy P. Rodak, Warszawa 2011, s. 163.

68 Zob. S. Stabro, Przedmowa [w:] Z rodu Anhellich. Liryka pokolenia wojennego, wybór, oprac., przedmowa i noty biograficzne S. Stabro, Wrocław 1991, s. 6; T. Burek, Z Konradów w Hioby, "Współczesność" 1964, nr 16-17, s. 7; S. Buryła, Wojna i okolice, Warszawa 2018, s. 17.

69 M. Antoniuk, Dwa pokolenia, dwie piosenki o końcu świata. "Formacja 1910" versus "Formacja 1920" [w:] Formacja 1910. Świadkowie nowoczesności, s. 150-168. Pierwszy o rocznikach 20. jako formacji intelektualnej pisał Stanisław Burkot (zob. idem, O pojęciu pokolenia raz jeszcze, "Miesięcznik Literacki" 1976, nr 7).