Jedno z wielu Moich miejsc
Żyją wśród pól i tysięcy kwiatów
Wspomnienia
Nigdzie indziej nie ma ich tyle
Ile na Mazurach
W Moich Skrzypkach
Jednym z wielu moich miejsc
Miejscu szczególnym
Setki wspomnień, wyciszenie
Pierwsze chwile natchnienia
Pierwsze chwile bycia sobą
To tu czułem w powietrzu
cel mojego życia
Setki przebytych kilometrów
Przejażdżki
Miliony minut
delektowania się ciszą.
Wieczorne spacery
Podróże łodzią
Wszystko to Skrzypki
Nie ma drogi,
która do nich nie prowadzi
Zawsze trafię tu z powrotem
Choć nie raz - chciałem nigdy nie wracać
Sceny przeszłości
odbijają się w jeziorze
Ilekroć tu jestem
Widzę całą przeszłość,
jak w zwierciadle
Droga do starej szkoły
Do Lisewa, gdzie wiatr gwiżdże
przez dziury zniszczonych czasem domostw
Wracam w te strony wciąż
Jak dobry bumerang wraca do ręki
Sława na wieki
Prawdziwe życie nie dało mu spełnienia.
Spotykały go zawody, wszyscy go wyśmiewali
Jego marzenia były dla innych błotem
Skapywały do niego, a potem wysychały
Z iloma z nas zrobiono to samo?
Los drwił sobie z niego i lekceważył
Niczym myszoskoczek biegając wesoło
w kołowrotku przemijającej młodości...
W końcu nie wytrzymał...
Wiedział że nie znajdzie spełnienia w tym życiu
Wiedział, że zawiedli go wszyscy poza nim samym
Uderzyło go, że sercem i uczciwością nie zdobędzie sławy
Za którą podążał w wiecznym wyścigu...
Wybrał wszakże inną drogę, inne życie.
Drogę przerażenia, śmierci i ognia
Drogę siły, która zmiata słabych tego świata
Która jeszcze raz pokazała, że koszmar nie wybiera
Rzadko spotyka tych,
którzy na niego naprawdę zasługują
On złamał się i postanowił osiągnąć
różnie pojętą doskonałość na zawołanie
Dwadzieścia sztuk wspaniałych karabinów
Kilkadziesiąt razy więcej sztuk amunicji
Pistolety, granaty, bomby, wybuchy...
Furia i ślepa nienawiść...
Kierowana chęcią zemsty na niewdzięcznym świecie
Kule ścinają przypadkowe ofiary
Krew zbryzguje podłogi i ściany,
Będące na co dzień zwierciadłami radości i dorastania
Przecież dzieci, młodzież, nauczyciele -
nie są winni słabości tego świata.
Gdyby otrzymał niezbędną pomoc,
żyliby i cieszyli się tym życiem nadal.
Ale świat pełen jest słabych,
którzy go niszczą i takie tragedie sprowadzają...
Depcząc nasze marzenia...
Nie pozwól sobie na to,
Ty lub Ta,
która będziesz to kiedyś czytać.