Pokazucha, wyd.2 - Stasia Budzisz

Kup ebooka

42.90 zł
34.32 zł (30,90 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Salome nie wygląda na dziewczynę z dobrego domu. Tak stwierdziły policjantki, kiedy zjawiła się pobita na posterunku. Przyszła w porwanej sukience i bez rajstop. Był luty, więc ten fakt od razu postawił ją w złym świetle. Na pytanie o ich brak musiała odpowiadać jeszcze kilka razy.

Zgłosiła gwałt i kradzież: telefonu, kart kredytowych, pieniędzy. Usłyszała, że ma dopiero 20 lat i właśnie marnuje sobie życie.

Gdyby Salome miała rodzinę, to pewnie zmuszono by ją do milczenia. Przyniosłaby wstyd ojcu, bratu, wujkowi. Ale miała tylko chorą matkę i nic do stracenia.

 

Sąd

Musiała wszystko jeszcze raz opowiedzieć. Przed obcymi ludźmi, precyzyjnie, z dokładnością prawie co do centymetra. Nie informowano jej o terminach wszystkich rozpraw.

A o procesie 15-latka w ogóle nie została powiadomiona. Był żebrakiem, nie znał swojej daty urodzenia, a jako podpis zostawił odcisk palca. Dostał 6 lat.

Dziesięciolatka nie zatrzymali. Kazali przeprosić. "Oj, przepraszam" - powiedział.

Dwudziestopięciolatek na procesie śmiał się jej w twarz. Jego adwokatka nie zostawiła na niej suchej nitki. Sugerowała winę Salome. Jego brat patrzył z pogardą. Za to jego konkubina złożyła Salome propozycję, że w zamian za odwołanie zeznań będzie mogła go poślubić. Nie chciała, żeby trafił za kratki. W domu czekała trójka dzieci.

Po miesiącu okazało się, że Salome jest w ciąży. Sto pięćdziesiąt lari (około 210 złotych) na aborcję dała jej chrzestna. W domu nie było ani na jedzenie, ani na prąd. Pieniądze, które miała na koncie, zniknęły. Dwudziestopięciolatek zdążył je wydać jeszcze przed aresztowaniem.

Jej chłopak powiedział, że gdyby był na jej miejscu, popełniłby samobójstwo. Obwinił ją, że nie miała ze sobą nic do samoobrony. I odszedł. Od tej pory Salome była już tylko z matką i jej alzheimerem. Ojciec nie żył od 19 lat.

Gwałciciel w sądzie przyznał się tylko do kradzieży. Ale sędzia była kobietą i dostał 13 lat.

Jego rodzina zapowiedziała, że uda się do Strasburga po sprawiedliwość. Konkubina na sądowym korytarzu wyzywała Salome od dziwek, szarpała ją za włosy i biła.

Gwałciciel nazywa się Wasilij Szitakaszwili.

 

Wolała, jak bili

Pierwszy zaczepił ją ten starszy. Szedł za nią od stacji metra. Pytał o imię i czy ma ochotę bliżej go poznać. Nie zareagowała. Potem zaczął ją obrażać. Odpowiedziała w podobnym tonie i przyspieszyła kroku. Była już blisko domu i posterunku policji.

Potem dołączyło do niego dwóch chłopaków i dogonili ją. Zaciągnęli za biurowiec. Była północ. Nikt nie słyszał.

Pamięta każdą sekundę tej godziny. Pamięta, że bili i dusili. Wolała, jak bili. Na początku się broniła, ale szybko zdała sobie sprawę, że nie ma żadnych szans. Czuła, że się dusi. Mówi, że czekała tylko na to, aż skończą.

Najpierw gwałcił ten starszy.

Potem nastolatek.

Dzieciak stał i patrzył.

Nie znali się wcześniej. Byli trzeźwi.

 

Trzynaście gwałtów rocznie

W Gruzji przez 12 lat - od 2001 roku do końca 2012 - za gwałt (artykuł 137 Kodeksu karnego) skazano łącznie 506 osób[1]. Daje to średnio 42 gwałty rocznie w społeczeństwie, które liczy niecałe 4 miliony obywateli[2]. Liczba skazań z roku na rok maleje. W ciągu następnych 5 lat (2013-2017)[3] średnia wynosiła 13 wyroków za gwałt rocznie, dokładnie tyle samo ile w 2016, czyli w roku, w którym zgwałcono Salome.

Gwałt nie jest zaliczany w Gruzji do najpoważniejszych zbrodni. Zmuszenie do odbycia stosunku płciowego podlega karze od 6 do 8 lat pozbawienia wolności. Kiedy nadużycie wynika z zależności służbowej, spowodowało poważne uszkodzenie ciała lub inne konsekwencje - od 8 do 10 lat. Recydywa, gwałt wielokrotny lub zbiorowy, świadomy akt wobec kobiety w ciąży lub osoby nieletniej to wyrok od 10 do 13 lat. W przypadku gwałtu z wysokim stopniem okrucieństwa lub takim, który doprowadził do śmierci ofiary - od 15 do 20 lat[4].

Pracownicy organizacji pozarządowych, które zajmują się prawami kobiet, twierdzą, że jest to jedno z najbardziej zaniżonych statystycznie przestępstw w Gruzji. Bezkarność przestępców usankcjonowana jest tradycją, a kobiety stają się łatwym łupem, bo istnieje niewielkie prawdopodobieństwo, że kogokolwiek o gwałcie poinformują. Gwałcone częściej wybierają milczenie niż sprawiedliwość.

Elza Pankratowa, psycholożka z Państwowego Centrum Kryzysowego oraz Schroniska dla Ofiar Przemocy w Rodzinie w Gori, twierdzi wprost, że zarówno panny mieszkające z rodzicami, jak i kobiety zamężne nie zgłaszają gwałtów.

- To problem mentalny. Kiedy nad kimś nie wisi miecz w postaci rodziny, lżej zacząć o tym mówić. Co nie znaczy, że łatwo, bo wszyscy żyjemy w społeczeństwie, które uformowane jest na stereotypach. To, że Salome Zandukeli zaczęła wypowiadać się publicznie o gwałcie, do tego gwałcie zbiorowym, to wielki sukces. Można powiedzieć, że dla całej Gruzji. Dobrze, że znalazła w sobie tyle siły i odwagi. W patriarchalnym społeczeństwie to nie jest proste. To, że nie ma silnej rodziny, dało jej wolność, bo nikogo nie obarczała swoim upokorzeniem.

 

Hańba

Jeszcze wtedy kiedy ją gwałcili, wiedziała, że jeśli przeżyje, to będzie o tym mówić. Gdy odeszli, wstała i poszła na posterunek policji. Był tuż obok.

Salome Zandukeli: - Na policji było strasznie. Były dwie szeregowe policjantki i detektyw. Byli opryskliwi. Dopiero kiedy zaczęłam krzyczeć, stali się dla mnie trochę milsi. Ale najgorsze było to, że nikt mi nie wierzył. Jeszcze te rajstopy... W Tbilisi pod koniec lutego nie jest tak zimno, żeby koniecznie je nosić, ale to był argument, który działał na moją niekorzyść. W sądzie też nie było przyjemnie, zwłaszcza kiedy musiałam ze szczegółami opowiadać o tym, który i kiedy penetrował moją pochwę. Tym bardziej że tam byli członkowie jego rodziny. Patrzyli na mnie z taką pogardą. W domu opowiedziałam o wszystkim mamie, przytuliła mnie i powiedziała, że będzie dobrze. A za godzinę zapytała, czy upadłam. Gdybym miała rodzinę, bliskich krewnych, to moja historia na pewno potoczyłaby się inaczej. Raczej poszłabym do domu, a nie na policję. Raczej rodzina zdecydowałaby, co dalej. Raczej zamiotłaby to pod dywan. Bo to jest okrycie całego rodu wstydem. Wstydem gwałtu. I wszyscy przez ciebie cierpią. Po gruzińsku jest nawet takie słowo, które to oddaje: ???? ???????????, unda grcchwenodes, w dosłownym tłumaczeniu "jesteś we wstydzie". Jak masz tradycyjną rodzinę, to zadajesz sobie pytanie: w jakiej sytuacji ich postawię? Bo od dziecka wmawia się dziewczynom, że jak coś nam się stanie, będzie to nasza wina. I myślałabym głównie o mężczyznach z mojej rodziny. O tym, że to oni w oczach społeczeństwa będą zhańbieni, bo nie zapewnili mi ochrony. Że ich także osądzi społeczność. Poza tym gdybym miała rodzinę, w końcu bym uwierzyła, że nie jestem czysta i muszę czuć wstyd. Zgwałcone kobiety w Gruzji uważają, że gwałt to koniec ich całego życia, więc tym bardziej milczą i trwają w strachu, że prawda wyjdzie na jaw. A wtedy nikt nie będzie ich chciał. Tutaj zgwałcona kobieta ma dwa wyjścia: milczenie albo samobójstwo.

Manana Gociridze, psycholożka z Fundacji Suchumi w Kutaisi i lekarz pediatra, twierdzi, że w Gruzji wstydem jest poddanie się terapii psychologicznej, o wizycie u psychiatry nie wspominając.

- Jestem przekonana, że część samobójstw kobiet wynika z przemocy seksualnej, z którą nie mogą sobie poradzić. Jaki jest procent zgwałconych samobójczyń, nie wiadomo, bo nie ma tego typu badań i nie będzie, dopóki Gruzini nie zmienią podejścia do psychologii i psychiatrii. Nas nikt nas nie nauczył mówić o swoich uczuciach. To kojarzone jest ze wstydem i słabością, zwłaszcza kiedy o uczuciach mówi mężczyzna. Gdybyśmy byli otwartym narodem, drzwi do mojego gabinetu by się nie zamykały, a w instytucie psychologii nie hulałby wiatr. Niektórzy twierdzą, że swoje problemy załatwiają w rodzinie, na domowej werandzie, na której zawsze spotyka się pełno ludzi. Ale to nieprawda. Gruzińskie społeczeństwo jest bardzo zamknięte, a nasze życie to ciągłe udawanie.

 

Pewna historia

Manana Gociridze w swojej praktyce zajmowała się przypadkiem gwałtu na 18-letniej dziewczynie z zachodniej części Gruzji, Megrelii.

Było tak:

Syn pewnych zamożnych ludzi z Zugdidi wyszedł z więzienia i rodzina postanowiła znaleźć mu żonę. Skończył 33 lata. Spodobała im się młoda dziewczyna. Dobrze jest wziąć pod swój dach nieopierzoną panienkę. Można ją uformować tak, jak się chce. A służba przyda się każdemu. Zaczęły się więc podchody. Siostra kandydata na męża zaczęła się z 18-latką zaprzyjaźniać: kupowała prezenty, zapraszała do restauracji. Dziewczyna na początku nie domyślała się, jaki jest wobec niej plan.

Były walentynki. Siostra zaprosiła ją do restauracji i uprzedziła, że będzie jej brat. Po kolacji zaproponowała podwózkę do domu. Po drodze zapytała, czy dziewczynie spodobał się brat. Dziewczyna powiedziała, że fizycznie może być, ale nic poza tym. Siostra na to, że brat chciałby, żeby dziewczyna została jego żoną.

Dziewczyna nie powiedziała "nie". Siostra zawiozła ją więc do swojego rodzinnego domu. Dziewczyna zobaczyła bogaty dom i została.

Na noc mężczyzna zaprosił ją do swojej sypialni. Poszła.

Na prowincji spędzenie nocy razem, zwłaszcza w domu mężczyzny, jest uważane za jednoznaczne z poślubieniem go. Nie jest też społecznie napiętnowane.

Dziewczyna była dziewicą. Mężczyzna domagał się seksu analnego. Nie chciała się zgodzić. Krzyczała, ale mimo to ją zgwałcił. Po wszystkim uciekła.

Jej rodzina zaczęła walczyć. Zgłosiła sprawę na policję i zwróciła się o pomoc do organizacji pozarządowych. Organizacje działające na rzecz praw kobiet zrobiły szum na cały kraj. Obdukcja udowodniła gwałt. Dostał 9 lat.

A ona?

Przez rok nie wychodziła z domu. Ze wstydu. Kiedy pierwszy raz do niej przyjechali: psycholog, prawnik i pracownik socjalny, potrzebowała 40 minut na zejście. Matka nie umiała sobie poradzić z opinią społeczną i napiętnowaniem, wstydziła się wychodzić do ludzi. Ojciec wziął wszystko na siebie: bronił córki, nie pozwalał nikomu mówić o niej źle.

Manana Gociridze: - A jakie mogło być alternatywne zakończenie tej historii? Wysoce prawdopodobne było, że rodzice wyrzucą ją z domu, a wtedy ona musiałaby zostać ze swoim oprawcą. I musiałaby milczeć. Do końca życia. Że została na noc w tym domu? To jest kwestia wzorców i wychowania. Na prowincji tego typu zachowania nadal nie należą do rzadkości. Jeszcze zdarza się, że celem życiowym dziewczyn jest wyjście za mąż, a to jest jeden ze sposobów. Ta dziewczyna była młoda, najpewniej nie do końca zdawała sobie sprawę z konsekwencji.

 

Hejt

Gdy okazało się, że w wyniku gwałtu zaszła w ciążę, Salome Zandukeli ani przez chwilę nie zastanawiała się, czy ma urodzić dziecko.

- Mieć dziecko bez męża to stygmat. Samotna matka to wstyd porównywalny do zgwałconej. Taka sama hańba. Bo dotyczy mojego ciała, mojej kobiecej intymności.

Badanie opinii społecznej z 2017 roku pokazuje, że zdaniem 56 procent społeczeństwa niezamężna kobieta nie powinna mieć dzieci[5].

A psycholożka Manana Gociridze potwierdza, że w gruzińskiej kulturze wszystko to, co związane jest z kobiecą seksualnością, wiąże się ze wstydem i winą.

- Dziewczynkom mówi się: fuj, zakryj! schowaj! nie pokazuj! Ale penis traktowany jest jak paszport, jak coś, do czego podchodzi się z szacunkiem. My, gruzińskie kobiety, mamy wstyd we krwi. Wyssałyśmy go z mlekiem matki. Jest dwudziesty pierwszy wiek, a nasze kobiety wstydzą się chodzić do ginekologa, wstydzą się kupić podpaski, o tamponach nawet nie wspomnę. Ale widzę szansę w młodym pokoleniu, bo jest bardziej otwarte na świat i nie zamyka się w tej skorupie.

Salome większą pomoc otrzymała od gruzińskich organizacji pozarządowych niż od państwa. Women's Initiciatives Supporting Group (WISG) otoczyła ją opieką prawną, psychologiczną i medyczną.

Salome Zandukeli: - Okazało się, że w moim kraju na policję nie zawsze można liczyć. Dla nich to była zwykła sprawa, taka do zamknięcia w dwa tygodnie, a WISG zajął się mną bardzo profesjonalnie i bezpłatnie. Ale wiele zgwałconych dziewczyn jest pozostawionych samym sobie. To przerażające.

Dwa lata po wydarzeniu historia Salome została opublikowana na facebookowym profilu największej kampanii informacyjnej na temat nierówności płci, jaką przeprowadzono w tym kraju - Kobiety Gruzji. Salome wystąpiła też w programie telewizyjnym.

- Nie zamierzam czuć się winna dlatego, że ktoś mnie zgwałcił. Ludzie ode mnie oczekiwali, że będę udręczoną cierpiętnicą. Że teraz, jak już o tym wszystkim powiedziałam, moje życie jest w gruzach, nie mam prawa ani do miłości, ani nawet do uśmiechu. Oni sobie zaplanowali, że ja mam płakać. I dlatego reagowali agresją. Ale agresja to nie jest mój problem, ja nie chcę, by to był mój problem. To problem tego społeczeństwa. Komentowano nawet to, że dwa tygodnie po śmierci matki założyłam białą bluzkę. A najgorsze jest to, że najbardziej potępiały mnie właśnie kobiety.

Ktoś zapytał, dlaczego nie poszła do banku i nie zablokowała konta. Jakaś kobieta napisała, że sama jest sobie winna. Większość twierdziła, że dla własnego dobra nie powinna ujawniać tej historii. Odezwały się też ofiary gwałtu - popierały i kibicowały jej w walce. Z reguły te, które milczą. I mężczyźni, którzy w większości gratulowali jej odwagi.

Manana Gociridze: - To wszystko wynika z naszej kultury, z zamknięcia naszych rodzin i domów. Tu panuje kultura płotów. Chowamy się przed oczami innych ludzi. Wstyd też musi być zakryty, schowany za fasadą. To jest bardzo gruzińskie.

W marcu 2018 roku po 2 miesiącach w śpiączce umarła mama Salome. Ona zaś planuje wrócić na studia, które musiała przerwać ze względu na chorobę matki. Utrzymuje się sama, pracuje w agencji marketingowej i daje korepetycje z angielskiego. Ma chłopaka, Gruzina, i nie zamierza przed nikim ukrywać swojej historii.

Salome Zandukeli: - Jesteśmy zamkniętym społeczeństwem, ale to nie wynika tylko z geografii czy religii. Winne jest nasze poczucie wyższości nad innymi. To dlatego z trudnością dopuszczamy cokolwiek z zewnątrz. Jesteśmy przekonani, że Gruzini to najlepszy naród na świecie i nasze tradycje nas w tym utwierdzają. Kiedy poluzujemy te tłamszące rodzinne związki, Gruzja będzie miała szansę na normalność.

 

 

 

 

 

 

[1] Wszystkie dane statystyczne, jeśli nie podano inaczej, pochodzą ze strony internetowej Gruzińskiego Urzędu Statystycznego: http://geostat.ge. W maju 2019 roku GUS zmienił stronę i nie udostępnia już wszystkich danych, z których korzystałam podczas pisania tej książki. Większość z nich zarchiwizowałam w postaci plików PDF.

[2] Według Gruzińskiego Urzędu Statystycznego populacja Gruzji na początku roku 2018 wynosiła 3,73 mln osób.

[3] Dostępna statystyka zbrodni podlegających pod Kodeks karny prowadzona jest od 2001 roku i zamyka się na 2017 roku.

[4] Kodeks karny Gruzji: https://matsne.gov.ge/en/document/download/16426/164/en/pdf, art. 137 [dostęp: 15.01.2019].

[5] Badanie Knowledge of and attitudes toward the EU in Georgia, 2017, przeprowadzone przez Caucasus Research Resource Centers (CRRC) na ogólnokrajowej próbie 2258 osób: https://caucasusbarometer.org/en/eu2017ge/JUSTWOMCH/ [dostęp: 12.01.2019].