Złamane serce. Zjawisko powszechne jak złamany paznokieć, a jednak szokuje za każdym razem, pozostawiając ból i smutek. Niektórzy tak cenią sobie miłość, że są gotowi dla niej umrzeć. Ja postanowiłam umrzeć z jej braku. Nie widziałam innego wyjścia, bo może i byłam żywa, ale już od dawna czułam, że w środku gniję. Nie szukałam żadnego wyrafinowanego sposobu. Po prostu stanęłam na ażurowym moście i spojrzałam w wodną otchłań pod sobą. Byłam tak zrezygnowana, że puściłam się konstrukcji i bez najmniejszego wahania zrobiłam krok przed siebie, ale nie dane mi było zginąć tego ranka. Zawisłam w powietrzu, kiedy coś mocno chwyciło mnie za ramię, i zaskoczona uniosłam głowę. Nade mną górował sam książę, ale zupełnie nie jak z bajki.
Dantalion nie był przystojny wedle ludzkiego postrzegania, nie miał też rumaka i nie chciał obdarować mnie drogocennymi klejnotami. Jego czerwone ślepia, wąskie usta i pokiereszowana twarz budziły strach, ale tylko do momentu, w którym przemówił spokojnym, kojącym dla ucha głosem, w którym dało się wyczuć prawdziwą troskę. Książę piekła złożył mi ofertę, która powstrzymała moją śmierć. Dantalion obiecał mi nowe miejsce w świecie, gdzie miałam odnaleźć szczęście. I tak też się stało. W piekle otrzymałam nowe imię, nowe możliwości i świeży umysł.
Nieprawdą jest to, co mówi się o nas w świecie ludzi, z góry oceniających demoniczne istoty mojego pokroju. Zła sława, brutalność i okrucieństwo, które są nam przypisywane, to efekt fałszywych informacji, przed którymi nie mamy jak się bronić. Wstępując do królestwa ciemności, przekształciłam się w Piekielną Diablicę, poprzysięgając służyć swojemu królowi Lucyferowi, oczywiście nie bezinteresownie. Poza nowym przydomkiem otrzymałam również unikalną moc, która umożliwia mi uciszanie snów innych istot, ponieważ w piekle również sypiamy, a ponadto, tak jak ludzie, mamy koszmary, najczęściej związane z poprzednim życiem na ziemi. Czarty z całego podziemia przybywają z najdalszych zakątków do Szkarłatu – miasta, w którym obecnie mieszkam i które znajduje się pod moim dowodzeniem wraz z przyległymi do niego terenami, m.in. Karmazynowymi Wzgórzami i Rzeką Ognia. Przybywają, aby zaznać spokojnego snu, który mogę dać im dzięki swojemu darowi. Dzięki pomaganiu innym, byciu diabelską kapłanką i opiekunką Szkarłatu rzeczywiście odnalazłam szczęście, którego wcześniej mi brakowało. Codzienność w piekle była nieco monotonna, ale dawała harmonijne poczucie spokoju i bezpieczeństwa.
Ostatnio jednak dochodziło do dziwnego zjawiska i coraz więcej istot poddanych leczeniu stwierdzało, że moja moc nie tylko gasi ich złe obrazy, lecz także tworzy nowe, miłe sny. Każdy z leczonych opowiadał inną historię, ale w każdym przyjemnym marzeniu sennym pojawiała się postać urzekającego mężczyzny o brunatnozielonych oczach. Wówczas nie sądziłam jednak, że ma to jakieś większe znaczenie.