Od redakcji wydania angielskiego
Co by było, gdyby ludzie przestali traktować szczęście jako grę
zero-jedynkową i zaczęli żyć w przekonaniu, że powszechny rozkwit jest
nie tylko prawdopodobny, lecz także możliwy do urzeczywistnienia?
Zadanie takiego pytania niektórym czytelnikom może wydać się zbyt naiwne
lub deprymujące, lecz biorąc pod uwagę wyzwania, przed jakimi staje
obecnie nasz świat, właśnie taką zmianę powinniśmy rozważyć z otwartością i szczerą chęcią do działania. W tej książce Jego
Świątobliwość Karmapa ukazuje, jak bardzo mógłby się zmienić świat,
gdybyśmy zauważali powiązania pomiędzy naszym życiem a innymi i gdybyśmy
nie traktowali siebie jako odrębnych i z gruntu oddzielonych jednostek.
Na kartach tej książki Karmapa zajmuje się omawianiem kwestii wdrożenia
takiego paradygmatu zwłaszcza w kontekście naszych wzajemnych połączeń w różnego rodzaju mediach cyfrowych. Jak argumentuje na początku, techniki
komunikacyjne lepiej uwidoczniają nasze wzajemne powiązania. Uznanie tak
radykalnie odmiennego paradygmatu od pewnego czasu zyskuje popularność w powszechnej opinii, w kręgach aktywistów, jak również w ramach
intelektualnego dyskursu. Porzucając kontekst odizolowanych społeczności
i niezależnych jednostek, wiele osób zaczyna dostrzegać, że jesteśmy
wzajemnie powiązanymi wspólnotami i współzależnymi jednostkami.
Myśliciele i aktywiści z tak odległych od siebie dziedzin, jak ekonomia,
nauki przyrodnicze czy sprawiedliwość społeczna, wspólnie tworzą
multidyscyplinarne ujęcie różnych sposobów współzależnego funkcjonowania
naszego świata. Badania empiryczne dostarczają wystarczających dowodów
na to, że wzajemne powiązania zachodzą w każdym środowisku naturalnym i społecznym. Podczas gdy operowanie paradygmatem współzależności w ramach
dyskusji naukowych, akademickich, aktywistycznych czy innych jest wciąż
relatywnie nowe, koncepcja, że wszystko jest ze sobą powiązane, zawsze
stanowiła podstawę myśli i etyki buddyjskiej.
Celem tej książki jest wzbogacenie współczesnych dyskusji, które
zgłębiają globalne problemy przez pryzmat współzależności, o głos Jego
Świątobliwości Karmapy. Dołącza on do ważnych debat, w których już wzywa
się do większej świadomości tego, jak przebiega i jakie skutki pociaga
za sobą współzależność. Karmapa jest szczególnie zainteresowany tym, aby
nasza pogłębiona świadomość doprowadziła do zmian w indywidualnym i zbiorowym zachowaniu, bo wtedy moglibyśmy zbudować globalne
społeczeństwo, które działa w zgodzie z rzeczywistością współzależności,
a nie wbrew niej. W wieku trzydziestu jeden lat Karmapa jest już
wybitnym myślicielem głęboko zaangażowanym w kwestie sprawiedliwości
środowiskowej i społecznej, a także przywódcą 900-letniej linii buddyzmu
tybetańskiego i jednym z najważniejszych buddyjskich przywódców
duchowych.
Chociaż Karmapa jest przesiąknięty buddyjskimi tradycjami
filozoficznymi, w których współzależność jest zasadą centralną, bardzo
rzadko używa buddyjskiej terminologii do omawiania wzajemnych powiązań i nie rości sobie prawa do posiadania szczególnego autorytetu w zgłębianiu
tych zagadnień. W tej książce nie zajmuje się tylko określeniem
buddyjskiego stanowiska w sprawie współzależności pod adresem tych,
którzy ją badają jako teorię, ale przede wszystkim przygląda się
możliwościom społecznej i etycznej transformacji, jaką otwiera
współzależność. W rezultacie to nie jest książka o buddyzmie ani książka
szczególnie buddyjska. To raczej część otwartego procesu zbiorowego
myślenia o naszej wspólnej kondycji ludzkiej i trosce o świat.
Unikatowym wkładem Karmapy jest rozszerzenie dyskusji o działanie
współzależności wewnątrz nas -?o to, co nazywa "wewnętrzną
współzależnością". Dotąd dyskusja skupiała się głównie na zasadzie
współzależności przejawiającej się w naszych uwarunkowaniach
zewnętrznych -?w świecie przyrody oraz w zjawiskach społecznych i ekonomicznych. Karmapa pokazuje, że nasze wewnętrzne "terytorium" jest
również miejscem, w którym zachodzi współzależność, i przedstawia mocne
argumenty za tym, że analiza warunków, które łączą się, aby kształtować
nasz świat, musi również obejmować nasze warunki wewnętrzne, jeśli ma
prowadzić do zmian społecznych i środowiskowych.
Jak jasno wykazały badania empiryczne, nasza zewnętrzna rzeczywistość
jest kształtowana przez współdziałanie niezliczonych warunków. Wśród
tych warunków niektóre z najbardziej istotnych to ludzkie postawy i działania. Nasze postrzeżenia, idee, interpretacje i emocje oddziałują
na siebie, kształtując sposób, w jaki doświadczamy naszych powiązań, jak
na nie reagujemy i co do nich wnosimy. Nasze wewnętrzne warunki mają
rzeczywisty wpływ na świat zewnętrzny, a zatem badanie dynamiki
współzależności w działaniu w otaczającym nas świecie jest niepełne,
jeśli nie uwzględnia świata wewnątrz nas.
Rola opartej na uczuciach świadomości jest drugim głównym tematem
przewijającym się przez całą książkę. Dla Karmapy emocje są siłą, która
jest niezbędna do przekucia intelektualnego zrozumienia w pozytywne
działanie. Karmapa twierdzi, że nie wystarczy wiedzieć, że jesteśmy
połączeni. Musimy nauczyć się odczuwać połączenie, aby stworzyć podstawę
do działania w sposób odzwierciedlający nasze powiązania. Gromadzenie i analizowanie danych, które pokazują naszą współzależność, to ważny
pierwszy krok. Pogłębianie doświadczenia emocjonalnego i świadomości
współzależności jest kluczowym kolejnym etapem, który może przekształcić
wzorce indywidualnego i zbiorowego działania w taki sposób, by były
spójne ze współzależnością. Empatia została omówiona wcześniej w innych
pracach jako ważna wartość etyczna dla współzależnego świata; tutaj
Karmapa znacznie rozszerza tę kategorię, aby objąć nią takie przymioty
jak: odwaga, zadowolenie, cierpliwość, odpowiedzialność, elastyczność
umysłowa i wyobraźnia.
W ujęciu Karmapy empatia staje się wielką wartością, gdy skłania nas do
działania w duchu współczucia, podobnie rzecz ma się z poczuciem
odpowiedzialności, gdy dostrzegamy w nim potencjał. Wewnętrzne zalety
zostają radykalnie przemienione w realne wartości, które pozwalają żyć i działać mądrze we współzależnym świecie.
Tytuł tej książki -?Połączeni. Jak lepiej żyć w społeczeństwie
globalnym - wykorzystuje termin "połączeni" zamiast "współzależni", aby
zwrócić uwagę na ludzki, emocjonalny aspekt naszej współzależności
kontrastujący z zewnętrznymi zjawiskami, wobec których stosujemy termin
"współzależność". Karmapa używa określeń "współzależność" i "połączenie"
zamiennie. Ten tybetański termin (rten cing 'brel bar 'byung ba) jest
wyrazem złożonym zawierającym w sobie zarówno zależność, jak i połączenie.
Książka została podzielona na trzy sekcje korespondujące z trzema
etapami, w ramach których przechodzimy od intelektualnej do emocjonalnej
świadomości, a następnie do działania -?rozumiejąc, że jesteśmy
połączeni, odczuwając to połączenie i działając w zgodzie z nim. Z tych
trzech części książki wyłania się spójna etyka współzależności. Karmapa
najpierw kładzie fundament ontologiczny, czyli opisuje współzależną
naturę tego, kim jesteśmy, oraz świata, w którym żyjemy, następnie
identyfikuje wrodzone cechy emocjonalne i cnoty etyczne, które możemy
rozwijać i które są dostosowane do takiego fundamentu. Niektóre z wewnętrznych właściwości i społecznych wartości omawianych w tej książce
-?takie jak empatia, zadowolenie i wolność -?kształtują sposób, w jaki
doświadczamy naszych powiązań z innymi, podczas gdy inne -
odpowiedzialność, odwaga czy współczucie -?pobudzają w nas etyczne
odruchy z tym związane. W ten sposób wizja Karmapy dotycząca etyki
współzależności wykracza daleko poza ramy czysto teoretyczne, oferując
generatywny model społecznej i etycznej przemiany.
Istnienie związku pomiędzy rozumieniem a zmianami behawioralnymi nie
wymaga specjalnej argumentacji, jednak postępy w naszym intelektualnym
rozpoznaniu wzajemnych powiązań najwyraźniej nie stworzyły wystarczająco
silnych impulsów, by skłonić nas do skutecznych działań, co wynika z rozlicznych przykładów. Dostępność danych szczegółowo opisujących
powiązania między głodem na świecie a zużyciem ogromnych zasobów
środowiskowych na rzecz hodowli bydła nie zmieniła jeszcze naszych
nawyków żywieniowych. Analiza fatalnych warunków pracy w fabrykach w krajach Globalnego Południa wytwarzających towary na luksusowe rynki
Północy nie doprowadziła jak dotąd do powszechnych lub istotnych zmian w konsumpcji czy praktykach korporacyjnych. Zrozumienie intelektualne jest
konieczne, ale niewystarczające do trwałego połączenia świadomości z efektywnym działaniem. W tej książce Karmapa wskazuje na emocjonalne
zaangażowanie jako na element, który musi być pogłębiany, aby zmienić
wzorce indywidualnych i zbiorowych zachowań na zgodne ze
współzależnością.
Przedstawione w tej publikacji rozważania opierają się na pracy
rozpoczętej we wcześniejszej książce autorstwa Karmapy: Szlachetność
serca, czyli jak zmieniać świat, zaczynając od siebie, w której
zbadał on kwestie osobiste, społeczne i środowiskowe mogące przyczynić
się do stworzenia zrównoważonego, współczującego świata. W Połączeni.
Jak lepiej żyć w społeczeństwie globalnym Karmapa proponuje nam
zogniskowane i ciągłe badanie samej współzależności. Celem jego
argumentacji jest naświetlenie jej etycznych i społecznych implikacji
dla społeczeństwa w obecnej epoce globalizacji. Pragmatyczne podejście
Karmapy skupia się na tworzeniu pozytywnych zmian i uwypukla podstawowe
pytania: Jakie warunki są potrzebne do szczęścia? Jak możemy je
stworzyć, indywidualnie i zbiorowo? Jakie warunki prowadzą do
cierpienia? Jak możemy ich uniknąć?
Karmapa jest głośnym krytykiem tych ludzkich zachowań, które szkodzą
ludziom, zwierzętom i środowisku na całym świecie. Jego stała krytyka
globalnej kultury konsumpcyjnej stanowi przestrogę przed podatnością na
manipulację, gdyż naszemu współczesnemu życiu brakuje mądrości. Radzi
również, abyśmy byli bardziej świadomymi użytkownikami techniki,
ponieważ zbyt często nasze interakcje online sprawiają, że czujemy się
bardziej samotni niż kiedykolwiek. Jednak dostrzega on również jej
wielki potencjał jako sposobu komunikowania się z innymi, który sam
często wykorzystuje poprzez transmisje internetowe swoich nauk. Wskazuje
jednak również metody pozwalające uniknąć powielania szkodliwych relacji
w sieci.
W książce Połączeni Karmapa jasno nakreśla różnice pomiędzy modelem
współzależności a dominującym poglądem o oddzielności jednostek,
społeczności i rzeczy. Logiczny wniosek, że jesteśmy ze sobą połączeni,
oznacza, że podział na "ja" i "inni" nie istnieje na poziomie
indywidualnym ani społecznym. Ta fundamentalna świadomość ma
dalekosiężny wpływ na wszystkie nasze relacje -?z innymi istotami,
rzeczami, planetą oraz naszymi własnymi wyobrażeniami i doświadczeniami.
Może głęboko przekształcić emocjonalny i społeczny krajobraz, w którym
żyjemy, i całkowicie zmienić naszą orientację w owym krajobrazie. W tym
procesie stajemy przed wyzwaniem ponownego rozważenia, kim jesteśmy jako
jednostki i w jaki sposób angażujemy się w świat i jesteśmy przez niego
kształtowani. Naszym celem powinno być stworzenie nowych możliwości
współzależnego życia z innymi i na ich rzecz.
To, jak powstała ta książka, jest również żywym przykładem
współzależności. Jej treść pochodzi z serii nauk, które Jego
Świątobliwość przekazał grupie studentów studiów licencjackich z Uniwersytetu Sztuk Wyzwolonych w Redlands, w Kalifornii. Studenci
przybyli do Dharamsali w Indiach z profesor Karen Derris na
trzytygodniowe rozmowy z Karmapą, facylitowane przez Czcigodną Damchö
Dianę Finnegan. Karmapa spotykał się ze studentami w swojej bibliotece,
a sesje rozpoczęły się od przedstawienia ich obaw i pytań, na które Jego
Świątobliwość odpowiedział obszernymi refleksjami. Pod nadzorem Karmapy
Damchö i Karen kolejno zredagowały te nauki, aż stały się one obecną
książką. Karmapa już po raz drugi przyjął w swojej rezydencji studentów
z Uniwersytetu Redlands, a Połączeni to druga książka, którą
zaowocowała ta wymiana.
To, że Jego Świątobliwość decyduje się formułować swoje myśli poprzez
wymianę poglądów z innymi osobami o odmiennej kulturze, doświadczeniu
życiowym czy odmiennego wyznania -?zamiast spisywać myśli w prywatności
swego gabinetu, jak robi to wielu autorów książek -?pokazuje jego
głębokie zaangażowanie w procesy, które odzwierciedlają nasze podstawowe
powiązania. Poprzez ten proces Karmapa pokazuje, że jest niezwykle
wrażliwym myślicielem, nawet gdy jego odpowiedzi często zmuszają nas do
przemyślenia samych założeń leżących u podstaw zadawanych pytań.
Odnosząc się do nich, Karmapa sugeruje inny punkt widzenia, tworzy
przestrzeń do refleksji nad wcześniej niezbadanymi założeniami i w ten
sposób przeformułowywuje pytania.
Jako myśliciel Jego Świątobliwość jest zarówno wymagający, jak i dynamiczny, zdolny do utrzymywania wielu perspektyw bez oczekiwania, że
partnerzy w rozmowie podejdą do tematu z jakimkolwiek skrystalizowanym
poglądem. Nawet gdy zachęca nas do spojrzenia na własne życie z nowej
perspektywy, otwierającej się dzięki jego naukom, wykazuje również stałą
chęć rozważenia punktów widzenia innych ludzi. Sposób zaangażowania
Karmapy w nasze sprawy stanowi przykład tego, co opisuje -?pozwala innym
stać się częścią własnego ja, jednocześnie tworząc warunki dla rozwoju
innych.
W 2013 roku, kiedy po raz pierwszy wygłoszono nauki zawarte w tej
książce, Karmapa często rozmyślał nad aktualnymi wydarzeniami -?nad
zawaleniem się fabryki tekstyliów w Bangladeszu i zamachem bombowym
podczas maratonu w Bostonie. Rosnąca liczba ataków terrorystycznych i nieustannie trudna sytuacja uchodźców na całym świecie stanowiły kolejne
świadectwo, że nasza reakcja na wzajemne powiązania może przyczynić się
albo do wielkiego cierpienia, albo do wielkiego rozwoju. Gdy ta książka
znalazła się na ostatnim etapie przygotowania do druku, mieszkańcy wielu
krajów stanęli przed wyborem między współzależnością a zrywaniem mostów
i wycofywaniem się za mury. Kiedy wreszcie trafi do rąk czytelnika, z pewnością pojawi się wiele innych przykładów wskazujących na to, że
żyjemy w takim momencie historii, w którym dokonuje się wyboru między
rozbieżnymi modelami relacji, przy czym niektórzy ludzie czują się
zainspirowani możliwościami, jakie oferuje współzależność, a inni są
obojętni na związane z nią zmiany w zachowaniu i stylu życia.
Jak czytelnik sam się przekona, Karmapa często nie tylko omawia bieżące
wydarzenia, ale także dzieli się własnymi doświadczeniami i wrażeniami.
W istocie czerpie z własnego życia, aby dostarczać empirycznego
materiału do refleksji nad współzależnością jako częścią naszego żywego,
bezpośredniego doświadczenia. W konsekwencji kształtuje sposób, w jaki
czytelnicy mogą zgłębiać idee, które przedstawia, i zachęca do refleksji
nad naszymi własnymi przeżyciami.
Chociaż Karmapa często korzysta z doświadczenia jako źródła wiedzy, nie
poprzestaje jedynie na rozważaniach teoretycznych. Teorie są tutaj
przedstawione i kształtowane jako część dynamicznego procesu za cel
mającego znalezienie takiego sposobu widzenia, który jest najbardziej
owocny w rozwijaniu świadomości emocjonalnej i skutecznego działania.
Gdy Jego Świątobliwość zachęca nas do zmiany optyki, oferuje określony
model do czytania swojej książki. Jesteśmy zachęcani do przyjęcia
różnych perspektyw w badaniu naszych własnych doświadczeń i odnoszenia
się do otaczającego nas świata. Karmapa opisuje i jednocześnie pokazuje
nam, że osobisty rozwój jest procesem, w który angażujemy się,
wypróbowując różne opcje. W rezultacie jego książka podsuwa czytelnikom
możliwość konfrontacji własnych doświadczeń i kontekstów z zarysowaną
przez niego wizją i rozpoczęcia dialogu z prezentowanymi przez niego
refleksjami.
Interakcje ze studentami w Dharmsali w 2013 roku od początku miały
służyć powstaniu książki, dlatego obecność czytelnika była z góry
założona. Rozmowy miały na celu zainicjowanie dłuższego dialogu, w którym czytelnicy tej książki będą aktywnymi uczestnikami poprzez
kwestionowanie założeń, badanie doświadczeń i namysł nad sposobami bycia
i zachowania.
Karmapa jest zainteresowany przede wszystkim wprowadzaniem pozytywnych
zbiorowych zmian na świecie. Zdaje sobie sprawę, że wymaga to wspólnego
działania. Optymistycznie patrzy na podstawową ludzką zdolność do
czynienia dobra i możliwości, które otwierają się, gdy zaczynamy
akceptować nasze wzajemne powiązania. Jednocześnie realistycznie ocenia
niekorzystne warunki, które stanowią przeszkodę do osiągnięcia celu,
oraz ogrom pracy do wykonania, zanim w pełni odpowiemy na potrzeby
świata wołającego o sprawiedliwość społeczną i środowiskową. Biorąc pod
uwagę wyzwania, jakie mamy przed sobą, i ich wagę, istnieje ogromna
potrzeba upubliczniania głosów takich jak opinie Karmapy, które mogą
wspierać nas w rozwijaniu wewnętrznej mocy i odwagi do działania.
Przedstawiając własne refleksje jako potencjalny czynnik takiej
przemiany, Karmapa zachęca nas, abyśmy dołączyli do tego otwartego i wciąż trwającego procesu dokonywania pozytywnych przeobrażeń w obrębie
naszego globalnego społeczeństwa. Ta książka jest niejako otwartym
zaproszeniem do podjęcia takiego kroku.
Rozdział 1
Nasz współzależny świat
Świat w XXI wieku jest mniejszy niż dawniej. Członkowie rozproszonych
społeczności są w bliższym kontakcie ze sobą niż kiedykolwiek wcześniej
i -?co równie ważne -?wszyscy jesteśmy bardziej świadomi tej bliskości.
W epoce informacji zarówno eksperci, jak i zwykli obserwatorzy
dostrzegają wiele sytuacji, w których działania podejmowane w jednym
zakątku świata skutkują daleko idącymi konsekwencjami dla całej planety.
Wzrasta świadomość, że żyjemy w świecie, w którym zarówno my wszyscy,
jak i cała otaczająca i utrzymująca nas przy życiu przyroda jesteśmy ze
sobą powiązani w wyjątkowo głęboki i radykalny sposób.
To wzajemne połączenie od dawna określane było w buddyzmie jak
"współzależność". Termin ten obecnie stanowi element dyskusji daleko
wykraczających poza kontekst buddyjski. Specjaliści z różnych dziedzin
coraz częściej uznają współzależność za ważny kontekst, który wyjaśnia
to, co obserwują. Naukowcy zajmujący się środowiskiem naturalnym
dostrzegają jego znaczenie w zrozumieniu ekosystemów, ekonomiści stosują
go w handlu międzynarodowym, a teoretycy społeczni wykorzystują do
zobrazowania systemów, które podtrzymują nierówności rasowe czy płciowe,
aby wymienić tylko niektóre.
Współzależność może być stosowana do wyjaśnienia całej gamy systemów,
zaczynając od relacji pomiędzy zjawiskami naturalnymi, a kończąc na
relacjach pomiędzy grupami ludzi czy narodami -?innymi słowy:
otaczającego nas świata. Ja jednak wierzę, że zrozumienie naszych
głębokich powiązań może przynieść dużo więcej. Współzależność nie jest
tylko jakąś teorią czy interesującą filozofią. Codziennie wywiera wpływ
na nasze życie. Poprzez pogłębienie świadomości wzajemnego połączenia
możemy stworzyć dużo bardziej harmonijne i zdrowe społeczeństwo, a zarazem prowadzić bardziej satysfakcjonujące życie. Aby tak się stało, w naszych analizach nie możemy poprzestać tylko na poziomie
współzależności świata fizycznego. Ludzkie serce i umysł -?to, co
nazywamy światem wewnętrznym -?stanowią integralną część tej sieci
współzależności.
Każdy z nas jest złożoną konstelacją spostrzeżeń, idei, uczuć i intencji, które wzajemnie na siebie wpływają. Nasz wewnętrzny świat
wchodzi w interakcję z warunkami zewnętrznymi, by kształtować świat
zewnętrzny. Reagujemy na zewnętrzne okoliczności, ale także je tworzymy.
Innymi słowy, nasze wewnętrzne światy oraz świat zewnętrzny są ze sobą
blisko powiązane, a to wzajemne powiązanie jest również częścią
współzależności. Dostrzeżenie pełnego zakresu tej współzależności
doprowadzi do fundamentalnego przemyślenia, co oznacza bycie jednostką
ludzką i jaki jest nasz udział w kreowaniu świata.
Świat wewnętrzny zatem odgrywa kluczową rolę w kontekście dokonywania
prawdziwej zmiany w świecie, który jest naszym wspólnym domem. Ani
sprawiedliwość społeczna, ani ta związana ze środowiskiem naturalnym nie
będą możliwe bez wprowadzenia istotnych zmian w naszych postawach i intencjonalnych zachowaniach, które się z nich biorą. Przeobrażenie
naszego społecznego i materialnego świata musi zacząć się od nas samych.
To intelektualne rozeznanie, które zdobywamy na temat współzależności,
jest ważnym pierwszym krokiem. Następny -?kluczowy -?krok to
uświadomienie sobie współzależności na poziomie emocjonalnym. Powinniśmy
czuć głębokie powiązanie, a nie tylko o nim wiedzieć. Mamy w sobie
szereg cech i właściwości, które mogą pomóc nam podtrzymać takie
emocjonalne zaangażowanie. Poszerzając rozumienie współzależności o świat wewnętrzny, będziemy mogli tę zdolność lepiej w sobie rozwinąć.
Kiedy tak się stanie, ta zakorzeniona w emocjach świadomość, którą
zdobyliśmy, głęboko odmieni naszą więź z innymi i bycie w świecie.
Zaczniemy działać w sposób, który autentycznie odzwierciedli naszą
współzależność. Gdy zrozumienie współzależności przeniesie się z głowy
do serca i przejawi w działaniach, nasze życie stanie się w pełni
efektywne i pełne treści.
Dlaczego (i w jaki sposób) współzależność ma znaczenie?
Wzajemne powiązania są istotne we wszystkich relacjach, ale także w każdym aspekcie życia. Współzależność jest określoną siłą w świecie. Ma
dla nas wielkie znaczenie. Dzięki niej możemy reagować na warunki
zewnętrzne i dostosowywać się do nich. Dzięki niej możemy się zmieniać.
Możemy osiągać cele poprzez kształtowanie warunków niezbędnych do ich
osiągnięcia. Gdybyśmy nie byli współzależni, nie bylibyśmy w stanie tego
zrobić. Zrozumienie, jak te fundamentalne zasady rządzą naszym życiem,
pozwala na świadome kierowanie naszym losem i zmienianie otaczającego
nas świata.
Współzależność oznacza głębokie połączenie, ale także wyjaśnia, dlaczego
i w jaki sposób do niego dochodzi. Możemy zacząć od obserwacji, że
wszystko w życiu wydarza się na skutek zbiegu różnych przyczyn i warunków. Współzależność odsłania głębokie implikacje tego prostego
faktu. Pokazuje, że wszystko, co istnieje, ma zdolność wpływania na
pozostałe zjawiska i w rezultacie samo podlega ich wpływom, stanowiąc
część głębokiej i złożonej sieci związków przyczynowo-skutkowych. Jako
element tej sieci my sami jesteśmy tym, co wywiera wpływ na innych.
Oznacza to, że gdy sami się zmieniamy, zmieniają się też inni.
Możemy dostrzec, że nie tylko świat materialny jest głęboko wzajemnie
powiązany, lecz także systemy społeczne są przedmiotem tej
współzależności. Tak samo nasze życie emocjonalne, a także cała reszta
świata materialnego i niematerialnego. Kiedy zaczniemy się temu
przyglądać, znajdziemy współzależność wszędzie, gdzie tylko skierujemy
wzrok: od największych systemów astronomicznych po subtelne zmiany w naszym ciele. Współzależność ma praktyczne konsekwencje dla prawie
każdej sfery życia na tej planecie. Tak naprawdę ma ona środowiskowe,
ekonomiczne, społeczne, psychologiczne i etyczne implikacje, które my -
jako globalne społeczeństwo -?dopiero zaczynamy poznawać.
W szerszym ujęciu dobrostan naszej planety zależy od dostrzeżenia, w jaki sposób współzależność działa w świecie przyrody, a szczególnie jak
działalność człowieka -?wzmocniona wieloma technicznymi osiągnięciami -
wchodzi w interakcję z tymi siłami. Na poziomie jednostki nasza zdolność
do znajdowania trwałego szczęścia także zależy od zrozumienia, jak
działa współzależność w obrębie życia osobistego i relacji z innymi
ludźmi. W skrócie rzecz ujmując, zarówno dobrostan społeczeństwa, jak i nasze własne szczęście zależą od tego, czy nauczymy się żyć w pełnym
dostrojeniu do współzależności.
Aby dostrzec współzależność w naszym wewnętrznym i zewnętrznym świecie,
musimy zadać sobie kilka podstawowych pytań. W jaki sposób zmieniłoby
się nasze podejście do innych, gdybyśmy zaczęli czuć nasze wzajemne
powiązania? Jakie ludzkie wartości wysunęłyby się na pierwszy plan,
gdybyśmy zaakceptowali współzależność zarówno na płaszczyźnie
emocjonalnej, jak i intelektualnej? Jak wyglądałoby globalne
społeczeństwo, gdyby w pełni przyswoiło ideę współzależności? Co my ze
swojej strony możemy zrobić, aby pomóc w stworzeniu takiego
społeczeństwa?
Co jest naprawdę "Twoje"?
W buddyzmie pogląd o współzależności prowadzi do badania natury jaźni, a także podważa sposób, w jaki postrzegamy siebie w relacjach. Taka
analiza zmienia nasze interakcje z innymi, zarówno na poziomie emocji,
jak i działań.
Możemy zacząć od obserwacji własnych doświadczeń. Patrząc z poziomu
współzależności, spróbujmy dostrzec, że nasze relacje z innymi nie mogą
zostać odcięte. Nasze szczęście i cierpienie okazują się tak blisko
powiązane ze szczęściem i cierpieniem innych, że są jakby nierozdzielne.
To oznacza, że żadna jednostka nie jest w pełni niezależna i odizolowana
od innych.
Aby sprawdzić, czy tak jest naprawdę, warto rozważyć, co mamy na myśli,
mówiąc "ja" lub "moje". Prawdopodobnie odkryjemy, że myślimy o sobie
jako o czymś trwałym i oddzielnym, jako o prawdziwie niezależnym bycie.
Ale czy jest coś takiego? Gdybyśmy zostali zapytani, co konkretnie mamy
na myśli, kiedy mówimy "ja", bez wątpienia wskazalibyśmy na swoje ciało.
Bo na cóż mielibyśmy wskazać? Ale to ciało pochodzi od innych. Ciało
powstało z materiału komórkowego pozyskanego od biologicznych rodziców.
To dzięki nim powstało.
Kiedy te komórki zaczęły się dzielić, nasze ciało się uformowało i rosło
za sprawą wszystkich składników odżywczych, które otrzymywaliśmy.
Fizyczna forma, jaką mamy w tym momencie, jest efektem tego, co
otrzymaliśmy w łonie matki, oraz posiłków, które spożywaliśmy przez całe
swoje życie. Te posiłki w większości zostały przygotowane przez innych
na bazie składników, które pochodzą z zewnątrz, takich jak rośliny czy
zwierzęta. Jako że nie istnieje żaden żywy organizm, który mógłby się
rozwijać bez udziału czynników zewnętrznych, ani także żadna ludzka
istota nie powstałaby bez swoich rodziców, Twoje ciało nie jest tak
naprawdę osobnym "Tobą". Pochodzi od innych. Ciało zawdzięcza swoje
istnienie wielu czynnikom, które uważamy za różne od nas samych. Zatem
to nie do końca trafne, gdy nazywamy je "naszym" ciałem. Ale zarazem nie
jest ono własnością nikogo innego.
Mój ojciec nosi imię Karma Dondrup, a matka to Lolaga. Z wyglądu nieco
ich przypominam, gdyż moje ciało pochodzi z połączenia ich DNA. Tak
naprawdę zostałem przez nich stworzony jak wyrób wyprodukowany w fabryce. Można nawet powiedzieć, że noszę ich znak firmowy. W odróżnieniu od produktu firmowego nasi rodzice nie oznaczyli nas żadną
etykietą ani metką, nawet jeśli czasami zachowują się tak, jakby
posiadali wyłączne prawa do nas!
Jeśli nie możemy wskazać na swoje ciało jako na "moje", to co z innymi
rzeczami, o których myślimy jak o "swojej" własności? Na przykład
ubranie, które nosimy. Zostało wykonane przez innych. Zanim było
"nasze", musieliśmy albo je kupić od kogoś, albo ktoś musiał nam je
podarować. Nikt z nas nie urodził się już ubrany. Bawełna jest surowcem
roślinnym, wełna pochodzi od owcy, od której musiała być pozyskana przy
użyciu siły, a syntetyczne tkaniny są produkowane w fabrykach. Wiele
innych istot ludzkich i zwierząt przyczyniło się do powstania ubrań, o których myślimy jak o "swoich". Za każdym razem, kiedy wkładamy ubranie
lub cieszymy się filiżanką herbaty czy talerzem jedzenia, jesteśmy
świadkami tej gry współzależności, ponieważ wszystko zostało
przygotowane i dostarczone nam przez innych, czy to bezpośrednio, czy
pośrednio.
Wszystko to, co uważamy za "ja" lub "moje" -?nasze ciało, ubrania,
jedzenie i wszystkie dobra materialne -?pochodzi od innych. Gdzie zatem
jest to "ja", które jest wyłącznie mną? Wydaje się, że nie mamy nic, co
mogłoby być tylko nasze. Jednak wciąż mówimy "ja", kiedy powinno być
jasne, że 99 procent tego, co nazywamy "mną", w rzeczywistości tym nie
jest. Jest tym, co zwykle nazywamy "innym".
Ten 1 procent, co do którego się spieramy, to nasza świadomość. Trudno
byłoby polemizować z tezą, że nasze myśli są całkowicie niezależne od
innych, chyba że wszystkie byłyby całkowicie oryginalne i myślelibyśmy w języku, który stanowiłby wyłącznie naszą mowę. Nie tylko idee, ale też
spora część naszego życia emocjonalnego i portretu psychologicznego jest
bardzo silnie zdeterminowana przez innych i przez otaczający nas świat.
Nawet gdyby nasza podstawowa świadomość była rzeczywiście wyłącznie
nasza, a pozostałe 99 procent nie, to i tak myśląc o "ja", nie mamy na
myśli tego 1 procenta. Kiedy mówimy "ja", myślimy o całym złożonym
zbiorze ciała i umysłu. Odnosimy się wtedy do całego pakietu, z którego
99 procent jest tym, co normalnie nazywamy "innym" -?pochodzącym od
roślin i zwierząt oraz głęboko powiązanym z innymi ludźmi. Pomyślmy o tym w ten sposób -?z punktu widzenia współzależności -?i spytajmy
siebie, czy jest coś takiego jak całkowicie niezależne "ja".
To, co nazywamy i do czego lgniemy jako do "ja", jest tak naprawdę
wytworem innych: wiele przyczyn i warunków złożyło się na jego
powstanie. Ale samo dostrzeganie tej zależności to za mało. Zrozumienie
współzależności na poziomie intelektualnym nie doprowadzi do przemiany
naszego doświadczenia. Jednak głębokie przemyślenia na ten temat mogą
być punktem wyjścia dla pogłębiania naszego poczucia łączności z innymi.
Chodzi o to, abyśmy naprawdę poczuli, do jakiego stopnia inni ludzie są
ważni i integralnie z nami powiązani, a także rozwinęli emocjonalną
świadomość tego, że w gruncie rzeczy nigdy nie jesteśmy od nich
oddzieleni. Inne istoty są częścią nas, tak samo jak my jesteśmy częścią
nich. Istniejemy w powiązaniu z innymi. Kiedy to zobaczymy, zrozumiemy
także, że nasze szczęście i nieszczęście zależą też od nich. Myślenie
tylko o sobie i własnym szczęściu po prostu nie skutkuje i niczego nam
nie daje. Nie ma szczęścia bez udziału innych.
Kiedy głęboko poczujemy, że "ja" i "inni" to nie są dwie rozdzielne
sfery -?że nie jesteśmy tak naprawdę oddzieleni -?może to przynieść dużą
zmianę. Odkryjemy głęboką więź z innymi, a także -?pełni wdzięczności i dobrej woli -?zobaczymy, jak wiele wnoszą w to, kim jesteśmy. Zobaczymy
i poczujemy, że po prostu musimy brać pod uwagę ich dobro.
Cud oddechu
To poczucie intymnego powiązania możemy rozszerzyć na nasze środowisko
naturalne. Zwróćmy uwagę na najbardziej podstawowy warunek naszego życia
na Ziemi -?powietrze, którym oddychamy. To oczywiste, że nie możemy
zostać oddzieleni od naszego fizycznego środowiska. Nawet jeśli
moglibyśmy przeżyć przez jakiś czas bez jedzenia i ubrania, bez
powietrza nie przetrwamy dłużej niż kilka minut. Istnieje wiele
czynników, które muszą zaistnieć jednocześnie, aby zapewnić ciągłą podaż
tlenu niezbędną dla naszego przeżycia, jednak my sami nie wykonujemy
żadnych świadomych wysiłków, aby ten proces podtrzymać.
Co więcej, sami stanowimy część tego obszernego systemu symbiotycznej
wymiany. Tak jak drzewa i rośliny wchłaniają promienie słoneczne i dwutlenek węgla, aby wyprodukować tlen, którego tak desperacko
potrzebujemy, my sami wytwarzamy dwutlenek węgla, który następnie jest
wykorzystywany przez rośliny do produkcji tlenu. Kiedy bierzemy wdech,
tlen jest niesiony przez krew do komórek całego ciała. Możemy zatem
powiedzieć, że drzewa i rośliny, a także słońce są obecne w każdej
komórce naszego ciała. I podobnie nasz oddech jest obecny w komórce
jakiejś rośliny.
Patrząc w ten sposób na nasze miejsce w świecie, możemy pełniej
zrozumieć, że wszystko, dzięki czemu powstaliśmy, a także wszystko, co
wykorzystujemy do zdefiniowania, kim jesteśmy, oraz wszystko niezbędne
do przeżycia zależy od innych i od czynników, które znajdują się na
zewnątrz nas. Na tej samej zasadzie my sami także jesteśmy zasobami,
których inni potrzebują, aby przetrwać. To -?kim i czym jesteśmy -?jest
nierozerwalnie i wzajemnie powiązane z innymi.
Utrzymywanie tej świadomości może nam pomóc w wykroczeniu poza wyłącznie
intelektualne rozumienie współzależności. Kiedy ten sposób patrzenia na
świat obejmie większą część naszego doświadczenia, świadomość przeniesie
się z głowy do naszego serca i wtedy zaczniemy doświadczać siebie samych
jako współzależnie powiązanych. Nasze obserwacje staną się podstawą
nowego zrozumienia i nowych odczuć. To z kolei może zainicjować
fundamentalną reorientację naszego stosunku do innych oraz naszego
miejsca we współzależnym świecie.
Dbając o świat
Aby opisać relacje pomiędzy nami a innymi istotami i środowiskiem
naturalnym, w buddyjskich tekstach wykorzystuje się pewną analogię.
Pomaga ona dostrzec głębsze następstwa współzależności. Świat przyrody
jest opisywany jako naczynie, a wszystkie istoty jako jego zawartość. Ta
analogia podkreśla nierozłączną więź łączącą ludzi, zwierzęta i środowisko naturalne. Nasza planeta nas podtrzymuje i karmi. Bez niej
dosłownie wszystko by się rozpadło.
Kiedy myślimy o jakimś pojemniku lub naczyniu, często umyka nam fakt, że
jego zawartość w rozmaity sposób może na niego wpłynąć -?np. ogrzewając
go lub chłodząc, plamiąc lub odplamiając, rozciągając czy wzmacniając, a nawet ostatecznie niszcząc. Tybetańskie słowo "zawartość" w tej analogii
dosłownie znaczy "składniki odżywcze", więc to tak, jakbyśmy sami
niejako byli takimi składnikami odżywczymi dla zamieszkiwanego przez nas
świata. I faktycznie, tak jak wspomniałem, dwutlenek węgla, który
wydychamy, odżywia rośliny i drzewa, a nasze ciała po śmierci trafiają
do ziemi i ją użyźniają. Środowisko naturalne, dla odmiany, odżywia nas
i zapewnia nam warunki do życia. Świadczy to o tym, że więzy naszej
współzależności ze światem są głębsze i w większym stopniu oparte na
wzajemności, niż zwykle nam się wydaje.
Dzięki tej analogii niezbity fakt współzależności może stać się dla nas
bardziej żywy -?i pomóc nam przekroczyć wyłącznie koncepcyjne jej
pojmowanie i uczynić z niej coś, co możemy poczuć i czym możemy żyć i oddychać. To ważne, gdyż współzależność nie jest tylko teoretyczną
możliwością -?jest naszą rzeczywistością.
Wszystkie relacje są obustronne
Relacja zależności ludzi od planety nie jest wyłącznie jednostronna,
choć przez wiele stuleci zdawaliśmy się ten fakt przeoczać. Kiedy
myślimy o trzęsieniach ziemi, śnieżycach czy powodziach, łatwo
dostrzegamy, że te naturalne zjawiska wywierają na nas silny wpływ.
Mniej oczywiste jest jednak to, że my także wywieramy wpływ na naszą
planetę i że nasze działania mogą jej albo zaszkodzić, albo przynieść
pożytek.
Nie tylko wpływamy na cały świat, ale też najwyraźniej sprawiamy, że
będzie on niedługo niezdatny do zamieszkania. Być może niektórzy z nas
nie dostrzegają, że możemy dbać o naszą planetę, jednak coraz trudniej
zaprzeczyć, że bardzo jej szkodzimy. Kiedy zawartość pojemnika koroduje,
pojemnik ulega zniszczeniu. Utrzymując w pamięci analogię pojemnika i jego zawartości, być może łatwiej przyznamy, że współzależność zawsze
działa w obie strony. Chociaż wiele osób obecnie zdaje sobie z tego
sprawę, ta refleksja nie doprowadziła nas jeszcze do następnego
zasadniczego kroku -?do takich zmian w naszym zachowaniu, dzięki którym
przestaniemy szkodzić i zaczniemy tworzyć warunki prowadzące do
uzdrawiania Ziemi.
Oczywiście nie jesteśmy tak zupełnie ślepi wobec faktu podstawowego
powiązania z naszą planetą. To bardziej kwestia ograniczonej
perspektywy. Ziemia jest tak ogromna, że trudno nam dostrzec skutki
naszych działań. Ale jednostkowe uczynki nieustannie składają się na
daleko idące procesy przyczynowe. Po prostu powinniśmy rozwijać odmienny
sposób widzenia, pogłębiający świadomość naszej współzależności zarówno
na mniejszą, jak i większą skalę.
Relacja wpływa na wszystkie zaangażowane strony. Samo bycie w związku z kimś lub czymś sprawia, że zaczynamy stanowić część tego czegoś. Ta
prawda dotyczy wszystkich rodzajów współzależności, poczynając od
systemów planetarnych, a kończąc na naszych najbardziej intymnych i osobistych relacjach. Weźmy za przykład relację dzieci i rodziców.
Oczywiście, rodzice przede wszystkim płodzą dzieci, ale to właśnie
posiadanie dzieci czyni ich rodzicami. Możemy nawet stwierdzić, że
stajemy się rodzicami, kiedy na świat przychodzi nasze pierwsze dziecko.
Zanim na świat przyszło ich pierwsze dziecko, kobieta i mężczyzna nie
byli jeszcze matką i ojcem. W tym sensie dzieci sprawiają, że ich
rodzice stają się "rodzicami". Współzależność łączy nas na wielu
poziomach i zawsze działa w obie strony.
Przyroda to nie sceneria
Dostrzeżenie naszej głębokiej zależności od środowiska naturalnego
pozwala uznać jego prawdziwą wartość i je docenić. Mieszkańcy miast
powinni ciągle słyszeć o wadze dbania o planetę między innymi dlatego,
że nie wyrośli w poczuciu bezpośrednich z nią związków. Dla nich
przyroda jest czymś, co podziwiają, idąc do parku lub wyjeżdżając na
wieś. Jeżeli wychowaliśmy się w mieście, nasze poczucie związku ze
środowiskiem naturalnym jest nikłe, ponieważ rzadko doświadczaliśmy
fundamentalnej zależności od niego. Przyroda wydaje się pięknym tłem
naszego życia, czymś co upiększa scenerię, ale w gruncie rzeczy
moglibyśmy się bez niej obejść. Trudno nam zobaczyć, że środowisko
naturalne jest niczym scena, na której rozgrywa się nasze życie. Bez
tego, co oferuje nam nasze zewnętrzne otoczenie, zupełnie nic nie
mogłoby się wydarzyć.
Urodziłem się i spędziłem większą część dzieciństwa w odludnym zakątku
Wyżyny Tybetańskiej. Byliśmy rodziną nomadów i dostosowywaliśmy nasze
życie do rytmu pór roku. Mieszkaliśmy w namiotach w ciągłym kontakcie z ziemią. Kiedy po raz pierwszy opuściłem rodzinne strony, pamiętam, że
przez długi czas doświadczałem fizycznej tęsknoty, aby powrócić i na
nowo nawiązać z nią kontakt, ponownie poczuć ziemię pod stopami i odetchnąć świeżym górskim powietrzem. Co więcej, niebo we wschodnim
Tybecie jest bezkresne, a wszędzie wokół widać przestrzeń. Obecnie,
kiedy przebywam w środowisku miejskim, gdzie ulice przypominają wąskie
kaniony, czuję się odrobinę tak, jakby budynki wokół napierały. Na
dodatek doświadczenie spacerowania po wybrukowanych chodnikach jest
całkowicie inne niż to, kiedy chodzimy po gołej ziemi.
Oczywiście nawet jeśli nie pochodzimy z terenów wiejskich, możemy uczyć
się doceniania świata przyrody. Możemy poszukiwać okazji do wejścia w bezpośredni kontakt z naturą, wąchając ziemię, słuchając szemrzących
strumyków czy dotykając kory drzewa. Wiele można powiedzieć o sensorycznych doświadczeniach jako sposobie bezpośredniego, żywego
doświadczania naszego osobistego powiązania ze wszystkim. Kiedy zmysły
się otwierają, poruszają nasze serce. To bezpośrednie doświadczenie
wywołuje miłość i poczucie bliskości, co w naturalny sposób doprowadza
do chęci troszczenia się o naszą planetę.
Zostałem zainspirowany do podejmowania wysiłków na rzecz środowiska i zdecydowanie przypisuję ten fakt bliskości z przyrodą, jakiej
doświadczałem w dzieciństwie. Moje zaangażowanie w ochronę przyrody
także zmniejsza poczucie oddalenia od naturalnego środowiska, w którym
się wychowałem. To doświadczenie pozwala mi uwierzyć, że oddzielenie od
przyrody można osłabić poprzez odważne wysiłki dbania o środowisko
naturalne jako całość.
Efekt kręgów koncentrycznych
Współzależność obejmuje przyczynowość -?sposób, w jaki coś się wydarza
na skutek zbiegu pewnych przyczyn i warunków. Im głębiej doceniamy
przyczynowość, tym skuteczniej możemy osiągać upragniony rezultat -?czy
będzie nim lepsza kondycja naszej planety, bardziej sprawiedliwe
społeczeństwo, czy szczęśliwsze życie.
Niektóre sytuacje, których doświadczamy w życiu, są bezpośrednim
skutkiem naszych wysiłków, ale mają na nas wpływ także inne czynniki,
które nie wynikają z naszego wyboru. Łatwiej dostrzec swoją rolę w świecie, gdy intencjonalne czyny skutkują natychmiastowymi rezultatami.
Trudniej natomiast to zrobić w przypadku rezultatów niebezpośrednich.
Małżeństwo czy wybór zawodu -?to czynniki, które kształtują nasze życie
i które w sposób świadomy i bezpośredni tworzymy sami. Ale nasze czyny
mają wiele konsekwencji, których nie sposób przewidzieć.
Nasze działania wpływają na innych, pośrednio lub bezpośrednio, ale
także rodzą konsekwencje, których potem nieuchronnie doświadczamy sami,
czy tego chcemy, czy nie. Znalezienie się w sytuacjach, do których nie
dążyliśmy, a które pojawiły się na skutek naszych poprzednich działań,
to po prostu jeszcze jeden aspekt życia w sieci przyczynowości, który
zwykle ignorujemy ze szkodą dla samych siebie.
Żyjąc w tym świecie, inicjujemy długą serię zdarzeń, z których jedno
wywołuje kolejne. Pojedyncze działanie zwykle wywiera szerszy wpływ, niż
jesteśmy tego świadomi. Nasze działania wywołują efekt domina
wykraczający poza bezpośrednie rezultaty, które zwykle odbieramy i rozpoznajemy jako konsekwencje naszych działań. W buddyzmie często
stosujemy określenie "karma", aby opisać relację pomiędzy
intencjonalnymi działaniami a pełnym wachlarzem ich skutków. Nie jest
jednak konieczne stosowanie takich terminów, aby zrozumieć, że z powodu
współzależności wszystko, co robimy, nie tylko wywiera wpływ na nas i nasze bezpośrednie otoczenie, ale też wykracza o wiele dalej.
Poszerzenie naszych zdolności postrzegania jest niezbędne, jeśli chcemy
w pełni zrozumieć i docenić bardziej subtelne przejawy przyczynowości.
Nasza pierwotna optyka może obejmować bezpośrednie otoczenie i sposób, w jaki współzależność osobiście dotyka nas jako jednostkę. Ale żeby w pełni docenić rolę współzależności w kształtowaniu naszego świata i sposobu jego doświadczania, musimy rozwinąć świadomość przyczyn i skutków, akcji i reakcji, w dużo szerszym zakresie.
Szersze widzenie
Poszerzenie horyzontu widzenia jest niezbędne dla naszego przetrwania
zarówno jako społeczeństwa, jak i jednostki. Wiele problemów rodzi się z tego, że ograniczamy nasze spojrzenie do wąskiej perspektywy skupionej
na nas samych. Samolubstwo działa jako rodzaj ciasnej ramy
ograniczającej i wypaczającej obraz rzeczywistości.
Lgnięcie do tego, co jest "mną" i "moim", tworzy bariery, które
powodują, że zawężają się granice naszego świata. Jakbyśmy byli
krótkowidzem patrzącym na świat przez wąskie okno.
Nic dziwnego, że ogarnia nas poczucie wyobcowania i samotności. Otwarcie
się na pogląd współzależności może nam pomóc w przełamaniu barier
wzniesionych przez własny egocentryzm i wyłonieniu się z ciemnej i ciasnej nory, w której sami się zatrzasnęliśmy.
Mądrość, która pojawi się, kiedy w pełni zrozumiemy naszą
współzależność, jest siłą potrafiącą obalić mury odgradzające nas od
innych. Współczucie czy altruistyczne postrzeganie mogą wywoływać ten
sam efekt. Mądrość i współczucie rodzą się ze świadomości, że wszyscy
jesteśmy sobie równi w naszym pragnieniu szczęścia i w potrzebie
uniknięcia bólu i cierpienia. Każda istota, która jest w stanie odczuwać
ból, zasługuje na szacunek i troskę.
Uświadomienie sobie tej wspólnej potrzeby może obudzić w nas troskę o inne istoty. Kiedy zaczniemy to odczuwać w pełni jako część nas samych,
to w naturalny sposób będziemy łagodzić ból innych i przyczyniać się do
ich szczęścia. W takim przypadku jasna świadomość, że wszystkie istoty
są całkowicie równe w pragnieniu szczęścia, może okazać się kluczowa w przeorientowaniu naszego sposobu życia na oparty w większym stopniu na
współzależności.
Zatem najpierw musimy poszerzyć swoją świadomość. Zasadniczym celem tej
książki jest pomoc w obudzeniu jej w sobie i przekształceniu w uczucia,
które doprowadzą do działania. Aby naprawdę odczuwać współzależność,
potrzebujemy autentycznej przemiany serca. Samo zbieranie informacji o naszych osobistych problemach oraz społecznych bolączkach przynosi
jedynie ograniczone korzyści. Tak samo jest w przypadku ostrzeżeń
wydrukowanych na paczkach papierosów. Na pudełku wyraźnie napisano, że
palenie papierosów zabija, jednak ta wiedza nie zniechęciła miliarda
ludzi na świecie do sięgania po tytoń. Tak właśnie się dzieje, kiedy
nasza wiedza sprowadza się wyłącznie do przyswojenia zwykłej informacji,
bez głęboko odczuwanego wglądu czy troski.
Ludzie często argumentują, że palenie to kwestia indywidualnego wyboru,
ponieważ palacze szkodzą tylko samym sobie. Ale kiedy badacze bliżej
przyjrzeli się efektom palenia, odkryli, że palacze szkodzą także
ludziom dookoła, którzy palą w sposób bierny. Ograniczona perspektywa
sprawia, że całkowicie oddzielamy siebie od innych. Spróbujmy ją
poszerzyć. Wtedy zobaczymy, że nasze działania wpływają na innych, a działania innych wpływają na nas.
Pomagać czy szkodzić
Współzależność uczy, że nasze dążenia do realizacji celów mogą albo
pomagać, albo szkodzić innym w sposób pośredni lub bezpośredni. Za
sprawą współzależności wszystkie działania bezsprzecznie wpływają na
innych i mogą przyczynić się do ich pomyślności albo przynieść odwrotny
skutek. W pogoni za własnym szczęściem powinniśmy uwzględniać wpływ
naszych czynów na dobro innych.
Może pamiętacie okropny wypadek, który wydarzył się w Bangladeszu w 2013
roku, kiedy to zawalił się budynek fabryki. Podobne tragedie zdarzają
się na całym świecie, ale ten miał miejsce podczas spotkań, które
doprowadziły do powstania tej książki, służy mi więc jako żywa
ilustracja. Dzień po dniu śledziliśmy, jak liczba ofiar śmiertelnych
rośnie, kiedy ratownicy desperacko przeszukiwali gruzy. W ostatecznym
rozrachunku ponad 1100 osób straciło życie. Ludzie w tym budynku
produkowali ubrania dla dużych firm międzynarodowych. Większość ofiar
stanowiły kobiety, a części z nich podczas pracy towarzyszyły dzieci.
Konstrukcja budynku okazała się przede wszystkim źle zaprojektowana, a ponadto nie była odpowiednio remontowana z uwagi na oszczędności i chęć
zysku.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki