Polin. 1000 lat historii Żydów Polskich - Barbara Kirshenblatt-Gimblett, Antony Polonsky

Kup ebooka

80.00 zł
56.58 zł (56,44 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Umarłych wieczność dotąd trwa, dokąd pamięcią się im płaci (Wisława Szymborska)

Dla kilkunastu milionów żyjących obecnie Żydów Polska jest miejscem szczególnym. Większość z nich stąd właśnie wywodzi swoje korzenie. W przedwojennej Warszawie mieszkało ich blisko 400 tysięcy. Po-lin, hebrajska nazwa Polski, znaczy dosłownie: tutaj odpoczniesz. Dla strudzonego, często ciężko doświadczonego przez los wędrowca, wartość to przeogromna. Muzeum Historii Żydów Polskich jest szczególnym pomnikiem tysiąca lat wspólnej historii na gościnnej ziemi, życzliwie witającej przybyszów niechcianych gdzie indziej. To właśnie w Polsce rodziła się i bujnie rozkwitała żydowska kultura, utrwalały się obyczaje i tradycja, powstawały ważne dla judaizmu ruchy religijne i społeczne.

Dzieje naszych narodów splotły się przez minione stulecia w jednorodną fabułę. Znajdujemy w niej wątki dramatyczne, historie sporów i konfliktów, ale także - i tych jest niemało - świadectwa pogodnej koegzystencji i współpracy owocującej bogactwem dokonań w sferach tak ważnych jak nauka, kultura, przedsiębiorczość. Niezwykle interesująca, pouczająca, a zarazem skłaniająca do refleksji interaktywna wystawa, opowiada tę wspólną historię, pokazuje wkład społeczności żydowskiej w kształtowanie najróżniejszych dziedzin życia naszych przodków. Uświadamia, jak trudno oddzielić od siebie żywioły obu kultur; to, co polskie, od tego, co żydowskie i odwrotnie - tak bardzo zrosły się nasze losy.

Druga wojna światowa i późniejsze wydarzenia w sposób okrutny przerwały nasze wspólne dzieje. Jak pisał Antoni Słonimski: "Nie ma już tych miasteczek, gdzie biblijne pieśni/ Wiatr łączył z polską piosnką i słowiańskim żalem". Ale nie wolno wymazać z pamięci tamtych, minionych bezpowrotnie, lepszych i gorszych lat. Gdyby nie one bylibyśmy dziś znacznie ubożsi, tak duchem, jak i ciałem. Wystawa uzmysławia to wyraziście i przestrzega, jakby za Santayaną, że "ci, którzy nie pamiętają przeszłości, skazani są na jej powtarzanie..." A tego przecież nie chcemy. Dlatego warto ją odwiedzić!

Hanna Gronkiewicz-WaltzPrezydent Miasta Stołecznego Warszawy

Upamiętniać tych, którzy zginęli, pamiętając o tym, jak żyli

Za każdym razem powtarzamy, że Muzeum Historii Żydów Polskich to muzeum życia, nie śmierci. Większość Żydów zamordowano, ale nasza historia została i wciąż się toczy. Po wojnie próbowano tę historię wymazać. Celem Muzeum jest opowiedzenie jej od nowa, wypełnienie pustki. Wszyscy tego potrzebujemy, ponieważ nie ma historii Żydów bez historii Polski i historii Polski bez Żydów.

Mamy świadomość, że nie da się odbudować tego, co było przed wojną. Możemy jednak pamiętać o bogactwie tamtego życia i o tych, którzy to bogactwo tworzyli. Muzeum jest ich pomnikiem. Pokazuje rozkwit tysiącletniej kultury na przestrzeni wieków - oszałamiającą swoją różnorodnością cywilizację polskich Żydów, która wywarła wpływ nie tylko na nasz kraj i Europę, ale na cały świat.

Pomysł muzeum powstał na początku lat dziewięćdziesiątych w środowisku Stowarzyszenia Żydowski Instytut Historyczny w Polsce. W 2005 roku zostało podpisane porozumienie publiczno-prywatne między Stowarzyszeniem, Ministrem Kultury i Miastem Stołecznym Warszawa. Powołano wtedy instytucję kultury Muzeum Historii Żydów Polskich. Trzech partnerów podzieliło się rolami. Ministerstwo i Miasto wybudowały gmach muzeum, a Stowarzyszenie zgromadziło od darczyńców z całego świata pieniądze na stworzenie wystawy stałej, ponad 145 milionów złotych, dodatkowo wspierając przez lata działalność programową muzeum kwotą prawie 20 milionów złotych.

Pragniemy w tym miejscu, w imieniu Zarządu Stowarzyszenia Żydowski Instytut Historyczny w Polsce, podziękować wszystkim, którzy uczestniczyli w tworzeniu Muzeum Historii Żydów Polskich, partnerom publicznym - Ministerstwu Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Miastu Stołecznemu Warszawa, darczyńcom, twórcom wystawy, wieloletnim współpracownikom. Dzięki Wam możemy wspólnie świętować otwarcie wystawy i sukces muzeum.

Marian Turski

Przewodniczący Rady

Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN

Wiceprzewodniczący Zarządu

Stowarzyszenia Żydowski Instytut Historyczny w Polsce

Piotr Wiślicki

Przewodniczący Zarządu

Stowarzyszenia Żydowski Instytut Historyczny w Polsce

Jak powstawała wystawa

Barbara Kirshenblatt-Gimblett

Model galeriiNa żydowskiej ulicy, przygotowany przez Arnauda Dechelle'a, Event Communications, 2010

Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN było tworzone "od wewnątrz". Zanim powstało - zanim stanął budynek i zanim zgromadzono zbiory - istniał pomysł wystawy. Pierwsza była opowieść o tysiącu lat historii polskich Żydów - wszystko inne wynikło z niej. Muzeum oraz opowieść, którą przedstawia wystawa stała, będą czynnikami przemiany. Polacy spotkają się tu z historią Polski, która nie jest - jak zauważył Dariusz Stola, dyrektor muzeum w latach 2014-2019 - historią tylko ich narodu. Żydzi natomiast odkryją historię największej niegdyś społeczności żydowskiej, centrum żydowskiego świata (szacuje się, że 70 procent żyjących obecnie Żydów, czyli ponad dziesięć milionów ludzi, ma przodków wywodzących się z Polski). Wszyscy zetkną się z polską historią, która jest stosunkowo mało znana i w dużej mierze pozostaje niezrozumiana; poznają kraj, należący niegdyś do najbardziej zróżnicowanych pod względem etnicznym i religijnym, a zarazem najbardziej tolerancyjnych w Europie, w którym mniejszość żydowska mogła stworzyć swoją kulturę, pozostając jednocześnie integralną częścią społeczeństwa.

W wyniku Zagłady 90 procent przedwojennej ludności żydowskiej Polski, liczącej trzy miliony trzysta tysięcy ludzi, straciło życie. Wraz z nimi zginął świat, który tu stworzyli. Ci, którzy ocaleli - w ukryciu, w obozach lub na terenie Związku Radzieckiego - powrócili do kraju zrujnowanego. Największa społeczność żydowska na świecie stała się jedną z najmniejszych, a kraj, który był wcześniej jednym z najbardziej różnorodnych, stał się jednym z najbardziej homogenicznych. Setki tysięcy nagrobków na ponad tysiącu żydowskich cmentarzy, liczne opustoszałe synagogi i inne budynki gminne świadczyły nie tylko o tym, że Żydów już nie ma, ale także o tym, że niegdyś tu byli, a ich obecność wyraźnie zaznaczała się w polskim pejzażu. Jednak owe tysiąc lat nieprzerwanej obecności Żydów w tej części świata zeszły na dalszy plan, a pamięć o nich przesłoniła - co zrozumiałe - Zagłada.

Tym ważniejsze stało się przywrócenie pamięci o tysiącletniej historii Żydów polskich w miejscu, w którym się działa. W 1994 roku Miasto Stołeczne Warszawa wyznaczyło działkę pod budowę przyszłego muzeum. Miało ono stanąć na terenie przedwojennej dzielnicy żydowskiej, w sercu dawnego getta, naprzeciwko pomnika Bohaterów Getta na Muranowie. Zanim w 2013 roku Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN powitało w swoich progach pierwszych gości, jedynym sposobem uczczenia pamięci pomordowanych było wspominanie tego, jak ginęli - pod pomnikiem. Dziś możemy uhonorować ich pamięć, wspominając w muzeum to, jak żyli.

Pustki, jaką pozostawiła Zagłada, nie da się wypełnić, jednak wystawa i zainspirowane nią programy mogą zbudować most, który połączy Żydów mieszkających poza Polską z ich własną historią. Może on też pomóc Polakom nawiązać kontakt z żydowską przeszłością rodzimych miast i miasteczek - a także z tymi, którzy są potomkami mieszkających tam kiedyś Żydów.

Początki

W 1993 roku Grażyna Pawlak, wówczas dyrektor wykonawcza Stowarzyszenia Żydowski Instytut Historyczny w Polsce, odwiedziła nowo otwarte Muzeum Holokaustu w Waszyngtonie. Pod wpływem Yeshayahu Weinberga, dyrektora muzeum odpowiedzialnego za jego ekspozycję stałą, stworzyła wizję wystawy, a następnie mającego ją pomieścić "muzeum życia", prezentującego tysiącletnie dzieje polskich Żydów. Jeśli w Waszyngtonie może istnieć Muzeum Holokaustu, to w Warszawie powinno istnieć Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN. Ostatnią rzeczą, jakiej potrzebuje Polska, jest muzeum Zagłady - cały kraj już nim jest. Pejzaż Polski, która była epicentrum ludobójstwa, został nieodwracalnie okaleczony przez machinę śmierci, przede wszystkim przez obozy zagłady, które wybudowali tu Niemcy.

Stowarzyszenie Żydowski Instytut Historyczny w Polsce zainaugurowało projekt muzeum w 1994 roku. Dopiero w 2005 roku podpisano porozumienie, na mocy którego założyciele - Stowarzyszenie ŻIH, Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Miasto Stołeczne Warszawa - utworzyli jednostkę muzeum. Było to bezprecedensowe w Polsce partnerstwo publiczno-prywatne w sektorze kultury. Zgodnie z umową partnerzy publiczni mieli sfinansować budowę siedziby, podczas gdy partner prywatny - Stowarzyszenie ŻIH - zobowiązał się do zebrania funduszy na stworzenie wystawy oraz do jej realizacji. To także nie miało w Polsce precedensu.

W kolejnych latach pod kierunkiem Jerzego Halbersztadta, nadzorującego tworzenie projektu od 1996 roku, a w latach 2005-2011 dyrektora muzeum, plany wystawy nabierały coraz bardziej konkretnego kształtu. W latach 2000-2004 Event Communications, londyńska firma projektowa specjalizująca się w multimedialnych wystawach narracyjnych, współpracowała z zespołem historyków w Polsce, tworząc generalną koncepcję wystawy. Projekt ten powstał na podstawie "Szkicu programu historycznego" oraz obszernej bazy obiektów, obrazów i dokumentów, stworzonej specjalnie na potrzeby tej ekspozycji. Głównymi projektantami ze strony Event Communications byli Steve Simons i Steve Lumby, do których dołączył później Arnaud Dechelle. Szefową interpretacji była Kathy Jones. Ogólna koncepcja wystawy została następnie przekazana architektom, biorącym udział w konkursie na projekt budynku.

Konkurs architektoniczny na projekt siedziby muzeum, który odbył się w 2005 roku, był pierwszym międzynarodowym konkursem na budynek publiczny w Polsce zakończonym realizacją zwycięskiego projektu. Zwycięzca konkursu, fiński architekt Rainer Mahlamäki, stworzył gmach, który doskonale pomieścił przestrzeń wystawy stałej i jasno komunikuje misję muzeum. Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN jest jednym z największych w Europie muzeów poświęconych dziejom Żydów - ma powierzchnię 16 tysięcy mkw, w tym około 12 tysięcy mkw powierzchni użytkowej, z których ponad jedna trzecia stanowi przestrzeń wystawy stałej.

Minimalistyczna fasada i geometryczna bryła obłożona szklanymi panelami, na których alfabetem hebrajskim i łacińskim zapisane zostało słowo "Polin", doskonale koresponduje z formą pomnika Bohaterów Getta i wchodzi z nim w pełną szacunku relację. Pełen napięcia dynamizm tej architektury objawia się dopiero wewnątrz. Na całej wysokości holu głównego, przecinającego wnętrze muzeum, pną się ku górze niespokojne, falujące formy. Przez ogromne okna wpada światło. W efekcie przestronne, jasne wnętrze o ścianach w ciepłej, piaskowej barwie, otwarte z jednej strony na pomnik, z drugiej na park pamięci, jest pełne refleksów, gry świateł i cieni. Jednak ta zalana światłem, "uciekająca w górę" przestrzeń jest pęknięciem - to przepaść, nad którą przerzucony został most. To odpowiednia metafora dla historii polskich Żydów, których dzieje przerwała Zagłada, a także dla muzeum, którego misją jest budowanie mostów między ludźmi i kontynentami. Postawienie budynku ze szkła na miejscu ludobójstwa jest wyraźnym komunikatem, wyrazem nadziei wobec ogromu tragedii.

Po powołaniu do życia muzeum i wyborze architekta można było przejść do kolejnego etapu. Jerzy Halbersztadt już na wstępie założył, że zespół opracowujący treść wystawy ma być międzynarodowy i interdyscyplinarny. W 2006 roku zaprosił mnie do pokierowania rozwojem wystawy stałej. Wspólnie powołaliśmy gremium, składające się z naukowców z Polski, Izraela i ze Stanów Zjednoczonych, specjalistów z takich dziedzin, jak: historia, socjologia, psychologia społeczna, literatura i antropologia kultury. Wspierał ich zespół kuratorów, w którego skład weszli między innymi historycy sztuki. Zespół ten pracował nad wystawą od początku do końca. To, że przekaz jest spójny intelektualnie, jest ich zasługą. W 2011 roku, gdy nadszedł moment produkcji wystawy, Event Communications przekazało pałeczkę Nizio Design International, firmie prowadzonej przez Mirosława Nizia. Na czele zespołu stanął dyrektor artystyczny projektu Piotr Antonów.

Schemat ogólny wystawy, 2012

1. Las

2. Pierwsze Spotkania, 960-1500

3. Paradisus Iudaeorum, 1569-1648

4. Miasteczko, 1648-1772

5. Wyzwania nowoczesności, 1772-1914

6. Na żydowskiej ulicy, 1918-1939

7. Zagłada, 1939-1945

8. Powojnie, od 1944 do dziś

Tysiącletnia podróż

Wystawa stała Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN została podzielona na siedem części, odpowiadających kolejnym okresom w historii Polski. Opowiadana tu historia polskich Żydów rozpoczyna się w X wieku, a kończy na dniu dzisiejszym, otwierając się również ku przyszłości. Tak jak planowano od początku, wystawę otwiera nastrojowy las. Odwiedzający schodzą po szerokich schodach i wkraczają do przestrzeni wyobraźni historycznej, czasu przed czasem, przestrzeni inspirującej się opowiadanymi przez Żydów legendami o tym, dlaczego przybyli do Polski i dlaczego tutaj pozostali. Jak głosi legenda, Żydzi udali się na wschód, ponieważ uciekali z ziem niemieckich przed prześladowaniami. Wedle jednej z wersji znaleźli karteczkę, na której napisane było słowo "Polanija". To jedna z hebrajskich nazw Polski, którą zinterpretowali jako "tu mieszka Pan". W innej wersji przybyli do lasu, w którym usłyszeli słowo "Polin". To kolejna hebrajska nazwa dla ziem polskich, która tym razem została przez nich zinterpretowana jako "Po-lin" - "tu odpocznijcie". W innych wersjach legendy rozstąpiły się chmury, a dłoń anioła wskazała drogę, mówiąc "Po-lin". W wersji opowiedzianej przez laureata Nagrody Nobla, pisarza Szmuela Josefa z Agnona, Żydzi wchodzący do lasu odkryli traktaty Talmudu wyryte na drzewach; w jeszcze innych wersjach spłynęły na nich karty świętych pism. Wedle tych opowieści wolą boską było, aby Żydzi przybyli do Polski i pozostali tam aż do nadejścia Mesjasza.

Przekraczając próg galerii średniowiecznej - Pierwsze spotkania - zwiedzający przekraczają zarazem granicę między legendą a historią. Pierwsza wzmianka o Polsce pojawia się w opisie podróży Ibrahima ibn Jakuba, Żyda z Kordoby, który wziął udział w poselstwie wysłanym przez kalifa do cesarza Ottona I Wielkiego w X wieku. Trasa jego podróży wiodła przez całą Europę. Potem kupcy żydowscy coraz liczniej wędrowali szlakami przecinającymi terytorium Polski, a władcy polscy, widząc w tym korzyści gospodarcze, zachęcali Żydów, by osiedlali się na podległych im terenach.

Przywilej nadany przez Bolesława Pobożnego w 1264 roku, znany jako Statut kaliski, określał podstawowe warunki osiedlania się żydowskich przybyszów - dawał im wolność religijną, autonomię gminną, ochronę przed prześladowaniami oraz prawo wykonywania określonych zawodów, a niektórym nawet prawo do wybijania monet. Wiele miast lokowanych w Polsce na prawie niemieckim, wzorowanym na prawie miasta Magdeburga, uwzględniało miejsce dla żydowskich mieszkańców - żydowską ulicę oraz ziemię pod synagogę i cmentarz. Właśnie w tym okresie ukształtował się wzór, według którego życie żydowskie w Rzeczypospolitej miało funkcjonować aż do rozbiorów pod koniec XVIII wieku.

Około roku 1500 Żydzi zamieszkiwali już w ponad 100 miastach, a w połowie z nich istniały zorganizowane żydowskie społeczności. Szacunki dotyczące liczebności Żydów na ziemiach polskich w tym okresie wahają się od pięciu do trzydziestu tysięcy. Żydzi przynieśli z sobą kulturę aszkenazyjską, której ośrodkiem była Nadrenia. Do końca średniowiecza centrum świata aszkenazyjskiego przesunęło się z obszarów niemieckojęzycznych do Polski. W jaki sposób do tego doszło? O tym właśnie opowiada galeria średniowieczna, która obejmuje pierwsze sześć wieków naszej podróży w czasie, nieco ponad połowę tysiącletniej historii polskich Żydów.

Kolejną galerią jest Paradisus Iudaeorum - narracja wkracza w epokę Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Zawarta w 1569 roku unia realna między Królestwem Polskim i Wielkim Księstwem Litewskim sprawiła, że Rzeczpospolita stała się największym i najbardziej zróżnicowanym pod względem ludnościowym krajem w Europie. Jej terytorium obejmowało nie tylko część dzisiejszej Polski i Litwę, lecz także Ukrainę, Białoruś, Łotwę, Estonię, Słowację, Mołdawię i części Rosji. Epoka ta była "złotym wiekiem" dla Żydów, prężnie rozwijała się wówczas nauka, podpierana coraz silniejszym autorytetem rabinicznym, a Żydzi cieszyli się dużą autonomią. Odgrywali również kluczową rolę w gospodarce agrarnej Rzeczypospolitej, zatrudniani w charakterze zarządców majątków szlacheckich i możnowładczych.

Rzeczpospolita Obojga Narodów stała się domem dla największej społeczności żydowskiej na świecie. Do roku 1765, według przeprowadzonego wówczas spisu podatkowego i innych źródeł, Żydzi zamieszkiwali w ponad 1100 miastach i miasteczkach, a ich liczba wzrosła do 750 tysięcy, co stanowiło połowę całej żydowskiej populacji na świecie. Ale czy ówczesna Rzeczpospolita była faktycznie "rajem dla Żydów" - Paradisus Iudaeorum - jak twierdzili jej krytycy? Czy Żydzi naprawdę mieli "za dobrze", co było tylko jednym z zarzutów dotyczących porządku społecznego? "Ściana słów" przedstawia debaty toczące się na ten temat. Dzięki cytatom - przytoczonym w oryginale oraz w tłumaczeniu na polski i angielski - zwiedzający mogą się bezpośrednio zapoznać z wielością opinii, które istniały wówczas na ten temat.

Model galerii Powojnie, przygotowany przez Arnauda Dechelle'a, Event Communications, 2009

Dalej przechodzimy przez "Korytarz ognia", prezentujący czasy powstania Chmielnickiego w latach 1648-1649, podczas którego Kozacy dokonali rzezi szlachty polskiej i Żydów, obarczając ich odpowiedzialnością za niedolę chłopów. Po okresie wojen przyszedł czas odbudowy. Zwiedzający wchodzą do kolejnej galerii, której scenografia była inspirowana wyglądem małych prywatnych miast szlacheckich. W XVII i XVIII wieku Żydzi stanowili w nich duży odsetek ludności i stworzyli tam swój własny, charakterystyczny model życia. Punktami centralnymi galerii są rynek, ukazany na tle wielkoformatowych projekcji krajobrazu wiejskiego, i synagoga.

Unikatowym elementem tej galerii, a właściwie całej wystawy, jest pomniejszona o 15 procent rekonstrukcja pięknego polichromowanego sklepienia i drewnianego dachu synagogi, znajdującej się niegdyś w Gwoźdźcu niedaleko Kołomyi. Rekonstrukcja została wykonana specjalnie na potrzeby wystawy za pomocą tradycyjnych narzędzi, materiałów i technik, podobnie jak bima - pulpit, przy którym jest czytana Tora. Goście galerii mogą też poznać przywódców duchowych tego okresu i nowe tendencje, pojawiające się w owym czasie w odpowiedzi na kryzys przywództwa religijnego i gminnego. Są to: Baal Szem Tow i chasydyzm, Gaon z Wilna i nowoczesne studiowanie Tory, Mendel Lefin i oświecenie żydowskie.

Rozbiory Rzeczypospolitej przez trzy mocarstwa: Prusy, Austrię i Rosję, w latach 1772-1795 postawiły Żydów w obliczu nowych wyzwań. Odpowiedzią na nie były: haskala (żydowskie oświecenie), reforma szkolnictwa i chasydyzm - ruch religijny, zyskujący w owym czasie coraz więcej zwolenników dzięki charyzmie swoich przywódców.

W przestrzeni multimedialnego dworca kolejowego zostały zaprezentowane początki gwałtownej industrializacji, urbanizacji i migracji. Ukazano też, jaką rolę w tych procesach odegrali "magnaci tekstylni", jak na przykład Izrael Poznański, którego błyskawiczna kariera kontrastuje jaskrawo z nędzą żydowskich robotników w podłódzkich Bałutach. Prezentacja niewielkiej, ale istotnej grupy Żydów określających się jako "Polacy wyznania mojżeszowego" pozwala widzowi poznać tych, którzy uwierzyli w ideę integracji. Pogromy w latach 80. XIX wieku i pojawienie się nowoczesnych form antysemityzmu były szokiem dla Żydów. Wielu z nich emigrowało, choć głównie z powodów ekonomicznych. Inni angażowali się w nowe ruchy, między innymi syjonizm i żydowski ruch robotniczy, reprezentowany przez Bund. Nowoczesna kultura tworzona w językach jidysz i hebrajskim docierała do coraz szerszych kręgów odbiorców dzięki ogólnodostępnej prasie.

Wraz z upadkiem mocarstw zaborczych w wyniku I wojny światowej i rewolucji bolszewickiej w Rosji oraz powstaniem niepodległej II Rzeczypospolitej dla Żydów polskich rozpoczął się okres przez niektórych historyków nazywany drugim "złotym wiekiem", i to mimo trudności ekonomicznych i rosnącego antysemityzmu. Zwiedzający wchodzą na multimedialną międzywojenną ulicę. Za fasadami domów, na dolnym poziomie, mogą zapoznać się z ówczesnym bujnym i zróżnicowanym życiem politycznym i kulturalnym. Na górnym poziomie galerii mogą wyruszyć w podróż dookoła Polski, od Gdyni do Drohobycza - mogą tu poznać życie codzienne 13 miejscowości, dużych i małych, tak jakby podróżowali z mapą i przewodnikiem w dłoni. Dowiadują się też, czym dla młodych Żydów było dorastanie w II Rzeczypospolitej, "spotykając" przedstawicieli nowego, wyjątkowego pod wieloma względami pokolenia. Kontekstem dla tych prezentacji są informacje o tym, co działo się w końcu lat trzydziestych poza Polską oraz o narastającym antysemityzmie w jej granicach, zwłaszcza po śmierci Józefa Piłsudskiego w 1935 roku.

Kolejna galeria została poświęcona czasom II wojny światowej i Zagładzie. Zwiedzający dowiedzą się, w jaki sposób ludność cywilna doświadczała niemieckiej inwazji na Polskę 1 września 1939 roku i inwazji sowieckiej 17 dni później. Historia Zagłady rozgrywa się w granicach okupowanej Polski i jest ukazana z perspektywy jej mieszkańców. Pamiętniki i dokumenty, które przetrwały w podziemnym archiwum tworzonym przez Emanuela Ringelbluma i jego zespół, pozwalają spojrzeć na getto warszawskie niejako od wewnątrz, są historią opowiedzianą głosami tych, którzy na bieżąco zapisywali swoje doświadczenia. Wychodząc poza obręb getta, na tak zwaną ulicę aryjską, zwiedzający odkrywają brutalną rzeczywistość niemieckiego terroru wobec Polaków, polskie podziemie, stawiające opór okupantowi, a także całe spektrum reakcji zwykłych ludzi na los Żydów, od pomocy po obojętność, a nawet zdradę.

Niemiecka inwazja na ziemie polskie znajdujące się pod okupacją sowiecką to początek masowych mordów dokonywanych przez niemieckie oddziały specjalne - Einsatzgruppen - i w obozach śmierci, które Niemcy wybudowali na terytorium Polski.

Podczas II wojny światowej zginęła większość polskich Żydów, mimo to jej koniec nie jest końcem opowieści. Ci, którzy przeżyli i znaleźli się w granicach nowej Polski, musieli odpowiedzieć sobie na pytanie: zostać czy wyjechać? Te dwie możliwości zostały skonfrontowane z sobą na przeciwległych ścianach galerii Powojnie.

Większość ocalałych Żydów prędzej czy później opuściła Polskę. Zwiedzający śledzą kolejne fale emigracji, legalnej i nielegalnej, niemniej tolerowanej, od samego początku okresu powojennego. Jednak największą niespodzianką może okazać się opowieść tych, którzy pozostali - zarówno tych, którzy utożsamiali się z żydowskością, jak i tych, którzy nie uważali się za Żydów - na przestrzeni 70 lat burzliwej powojennej historii Polski.

Przechodząc do ostatniego momentu narracji, na którym jednak opowieść się nie kończy, zwiedzający ponownie znajdą się w oszałamiającej przestrzeni samego budynku muzeum, zalanej naturalnym światłem, wypełniającym ją od podłogi galerii aż po sklepienie. Usłyszą tam odpowiedzi, jakich Żydzi mieszkający dziś w Polsce udzielają na kluczowe pytania: "Czy zawsze wiedziałeś, że jesteś Żydem?", "Czy można być Żydem w osamotnieniu?", "Czy w Polsce jest przyszłość dla Żydów?", "Kto może tworzyć kulturę żydowską?". Opowieść nie dobiegła jeszcze końca ani w Polsce, ani w żadnym z miejsc na świecie, gdzie dziś mieszkają polscy Żydzi. Następuje - choć na małą skalę - odrodzenie życia żydowskiego w Polsce, obecność Żydów powraca też do polskiej świadomości, czego dowodem są festiwale kultury żydowskiej, dialog żydowsko-chrześcijański, filmy i książki dotyczące tematyki żydowskiej, studia judaistyczne i projekty artystyczne - również samo Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN, które jest częścią opowieści po 1989 roku.

Miliony Żydów na całym świecie są spokrewnione z tymi, którzy żyli kiedyś na historycznym terytorium Polski. Gdzie się udali i co z sobą zabrali? Historia Żydów polskich łączy tych, którzy wyjechali, z tymi, którzy do dziś mieszkają w Polsce. Choć to już koniec wystawy, opowieść trwa - oto przesłanie, które wyniosą z muzeum wszyscy zwiedzający.

Opowiadanie historii

Jak ewoluowała wystawa od pierwotnej koncepcji do obecnego kształtu? Od początku była pomyślana jako multimedialna wystawa narracyjna, wychodząca od opowieści, nie od zbioru obiektów. Mimo że obiekty odgrywają na niej ważną rolę, wystawa nie miała w zamyśle jej twórców ograniczać się do tego, co można przekazać za pomocą samych przedmiotów. Miała być widowiskiem historycznym, umożliwiać zwiedzającym wejście w świat polskich Żydów. Firma Event Communications stworzyła projekt, który okazał się zarówno praktyczny, jak i inspirujący. Ponadto zespół naukowy wprowadził do pierwotnego planu zmiany, wynikające z założeń definiujących narrację historyczną oraz sposób opowiadania historii.

Pierwotna koncepcja oparta była na czterech założeniach. Po pierwsze, przez całą ekspozycję miały przebiegać dwie linie chronologiczne - polska i europejska - sytuujące prezentowane wydarzenia w szerszym kontekście. Po drugie, linearnie rozwijającą się historię na poszczególne okresy i poświęcone im galerie miały dzielić "punkty zwrotne". Po trzecie, wybrane aspekty historii Żydów polskich w kolejnych okresach byłyby omawiane w ramach prezentacji chronologiczno-tematycznych. Po czwarte, tematy takie jak antysemityzm, judaizm, żydowski cykl życia, święta religijne, chasydyzm oraz język i kultura jidysz, miały być prezentowane przekrojowo w "galeriach kultury żydowskiej". Rozpoczynając prace w kwietniu 2006 roku, zespół naukowy skrupulatnie przeanalizował ową koncepcję, modyfikując ją według "zasad metahistorycznych" - używając terminu Moshe Rosmana - to znaczy pojęć, na których narracja miała się wspierać i które miały wpływać na sposób opowiadania historii.

Schemat ogólny wystawy narysowany przez Stevena Lumby'ego, Event Communications około 2003

Pierwszą zasadą było to, że najważniejszym faktem w historii Żydów polskich jest całe tysiąclecie ich nieprzerwanej obecności na ziemiach polskich. Zaakcentowanie tego faktu jest szczególnie ważne nie tylko dlatego, że ta długa historia została niemal całkowicie przesłonięta cieniem Zagłady, lecz także ze względu na miejsce, jakie zajmuje Zagłada w narracji historycznej wystawy. Opowieść nie zaczyna się ani nie kończy na Zagładzie. Nie zmierza również w jej kierunku niczym ku swojej nieuchronnej kulminacji. Często zadawane pytanie, który z okresów w historii Żydów polskich jest najważniejszy, jest retoryczne, ponieważ pytający zazwyczaj sam zna odpowiedź. Dla niektórych jest to Zagłada. Dla innych okres powojenny - okres najświeższej pamięci, który sami przeżyli - albo dwudziestolecie międzywojenne. Niektórzy domagają się, aby wystawa - w całości lub w znacznej części - skupiała się na okresie nowoczesnym. Nikt nie wspomina o niemal 600 latach średniowiecza, które z pewnością zaskoczą i zaintrygują zwiedzających. Nasza odpowiedź brzmi zawsze tak samo: najważniejsze jest całe tysiąclecie.

W trakcie prac nad wystawą główną pierwotna koncepcja ulegała zmianom pod wieloma względami. Podział na okresy i galerie różni się od zaproponowanego na początku. Zredukowaliśmy liczbę galerii z dziewięciu do ośmiu, traktując długi wiek XIX - od 1772 roku do wybuchu I wojny światowej - całościowo. Odrzuciliśmy również koncepcję "punktów zwrotnych" jako elementów porządkujących. Choć umożliwiają one stawianie jednoznacznych cezur czasowych, są jednak sztuczne, gdy w grę wchodzą procesy historyczne rozciągnięte w czasie, i schematyczne, gdy stosujemy je do całości tysiącletniej historii Żydów polskich. Postanowiliśmy również przenieść opowieść o diasporze Żydów polskich z galerii powojennej do niezależnej przestrzeni przechodniej.

Druga zasada wynika z przekonania, że historia Żydów polskich jest integralną częścią historii Polski, a historia Polski nie jest kompletna bez historii Żydów polskich. Zrezygnowaliśmy więc z polsko-europejskiej linii czasu, mającej podawać kontekst dla odrębnej historii żydowskiej, i postanowiliśmy opracować integralną, nie kontekstualną historię Żydów polskich. Żydzi nie są wszak przypisem do historii Polski.

Trzecia zasada to potraktowanie historii Żydów polskich relacyjnie. To nie to samo co historia relacji polsko-żydowskich, która jest sprowadzana najczęściej do historii antysemityzmu. Historia relacyjna opiera się na innym założeniu - na tym mianowicie, że Żydzi polscy nie byli jedynie Żydami w Polsce, ale Żydami Polski. Stanowili podmioty historyczne o mocy sprawczej, nie byli jedynie przedmiotami, na które inni projektowali swoje fantazje czy lęki. Efektem jest historia "współdzielona", historia współistnienia, rywalizacji, konfliktów i współpracy. Nie jest ona tym samym co "wspólna" historia. W gruncie rzeczy sama wielość perspektyw w spojrzeniu na dane wydarzenie (czy wobec tak ogromnych różnic w doświadczaniu danej sytuacji można nadal mówić o tym samym wydarzeniu?) znajduje się częstokroć w samym centrum naszej narracji historycznej. Wystawa prezentuje całe spektrum wzajemnych stosunków, od najlepszych po najgorsze.

Czwarta zasada wynika z konfrontacji między separacją a integracją, która przyczyniła się do wyłonienia kultury "zdecydowanie żydowskiej, wyraziście polskiej", by ująć to słowami Moshe Rosmana. To właśnie tutaj w XVI wieku rabin Mojżesz Isserles, znany jako Remu, napisał komentarz do Szulchan aruch, kompilacji żydowskich praw autorstwa Josefa Karo, opartej na tradycji sefardyjskiej. Odpowiedzi Remu odzwierciedlały zwyczaje Żydów aszkenazyjskich i praktykę polskich Żydów. Dzieło to, z komentarzem Remu, jest do dziś wyznacznikiem życia religijnego niemal wszystkich Żydów, nie tylko Aszkenazyjczyków. Przepiękna drewniana synagoga, stojąca niegdyś w Gwoźdźcu (obecnie Ukraina), której zrekonstruowany drewniany dach i malowane sklepienie możemy podziwiać na wystawie, jest wyrazem symbiozy lokalnych form i technik ciesielskich oraz specyficznie żydowskiej ikonografii.

Piątą zasadą jest opowiadanie historii z perspektywy tych, których opowieść prezentujemy, w historycznym czasie teraźniejszym, bez zapowiadania przyszłości. Chcemy, aby zwiedzający odłożyli na chwilę na bok wiedzę o późniejszych wydarzeniach. Ich horyzont czasowy powinien być krótki, tak jak ludzi żyjących w danej epoce, podczas gdy przeszłość stopniowo się wydłuża. Zasadę tę zastosowaliśmy na całej wystawie, niemniej przestrzeganie jej jest szczególnie ważne w przypadku Zagłady i jej miejsca w tysiącletniej historii Żydów polskich. Narracja większości, jeśli nie wszystkich muzeów Holokaustu rozpoczyna się od nienawiści, której logiczną konsekwencją, niejako telosem, jest ludobójstwo. Punktem wyjścia historii Żydów polskich nie jest nienawiść, a jej punktem końcowym nie jest ludobójstwo. Opowieść zaprezentowana na wystawie nie dąży ku Zagładzie jako nieuchronnemu zakończeniu tej tysiącletniej historii. Z tej perspektywy Żydzi w II Rzeczypospolitej nie stali "na krawędzi unicestwienia". Bez względu na to, jakie "lekcje" wyciągniemy z Holokaustu, tysiącletnia historia Żydów polskich jest czymś więcej niż studium przypadku (nie)tolerancji. Sprowadzenie życia przeszłych pokoleń do prefiguracji Zagłady byłoby dla nich co najmniej krzywdzące.

Dołożyliśmy wszelkich starań, aby zachować precyzję historyczną w opisywaniu konfliktów, łącznie z terminami, których używamy, a nawet sposobem ich zapisu. W okresie średniowiecznym i nowożytnym mówimy o przemocy antyżydowskiej, atakach, tumultach lub rzeziach, ale nie o antysemityzmie czy pogromach. Słowa "antyżydowski", "antyjudaizm" i "antysemicki" nie oznaczają tego samego. Określenie "antysemityzm", ukute przez niemieckiego publicystę Wilhelma Marra w latach 70. XIX wieku, aby odróżnić umotywowane rasowo, nowoczesne wrogie nastawienie do Żydów od tradycyjnej nienawiści wobec nich o podłożu religijnym i ksenofobicznym, rezerwujemy dla epoki nowoczesnej i nowoczesnych form ksenofobii, w szczególności nienawiści rasowej. Tak samo określenie "pogrom" pojawia się w powiązaniu z przemocą antysemicką w 2. połowie XIX wieku, i to właśnie w ekspozycji poświęconej temu okresowi zwiedzający napotkają je po raz pierwszy. Z równą ostrożnością podchodzimy do terminów takich jak "żydokomuna" czy "judeobolszewizm", które są niefortunnym skrótem myślowym dla złożonego zjawiska historycznego związków Żydów z komunizmem. Terminy te rezerwujemy dla stereotypowego poglądu, według którego komunizm był zjawiskiem żydowskim i któremu można by poświęcić osobne studium. Stereotyp ten odróżniamy jasno od szerszego tematu - powodów, dla których komunizm przyciągał niektórych Żydów, a wielu innych nie przyciągał, a także dla opisu życia żydowskiego w okresie władzy komunistycznej.

Szósta zasada to niewychodzenie od błędnych wyobrażeń - stereotypów antysemickich lub filosemickich czy też stereotypu "polskiego antysemityzmu" - i wobec tego nietworzenie narracji broniącej historii Polski i polskich Żydów przed tego rodzaju założeniami. Prawidłowy przekaz historyczny powinien korygować błędy, jednak nie w sposób defensywny - innymi słowy, narracji historycznej nie powinno się budować w defensywie wobec błędnych przekonań. Przeciwnie, nasze podejście można określić mianem konstruktywnego zaangażowania, którego intencją jest wytworzenie przestrzeni zaufania, bezpiecznej strefy, sprzyjającej podejmowaniu trudnych tematów. Celem wystawy nie jest uzyskanie konsensusu, który tak czy inaczej nie jest możliwy. Naszym nadrzędnym celem było raczej stworzenie wystawy, prowokującej wartościowe dyskusje.

Siódmą zasadą jest potraktowanie historii Żydów polskich jako historii wszystkich polskich Żydów, nie tylko bohaterów i elit. Punktem wyjścia czy ideą przewodnią wystawy nie jest udowadnianie wartości Żydów, czy to w kategoriach kolektywnych, czy indywidualnych. Tego rodzaju apologetyka historyczna wymagałaby skoncentrowania się na ważnych osobistościach i prezentacji ich osiągnięć: wkładu w politykę, rozmaite dziedziny nauki i sztuki, jako wartości samej w sobie. Oczywiście rola kluczowych postaci ma swoje miejsce w narracji historycznej wystawy, niemniej historia Żydów polskich nie powinna być sprowadzana do biografii wielkich ludzi i ich wkładu w rozwój cywilizacji. Korzenie historii apologetycznych, popularnych w XIX wieku, sięgają XVII-wiecznych debat dotyczących perspektywy integracji i emancypacji Żydów oraz walki z antysemityzmem.

Ósmą zasadą jest pozostawienie otwartych pytań - pytań, które jednocześnie domagają się odpowiedzi. Niektórzy naukowcy proponowali umieszczenie na początku wystawy - jeszcze zanim zwiedzający zagłębią się w las, skąd będzie wiodła droga ich podróży - dwóch paneli odpowiadających na pytania: "Kim są Żydzi?", "Czym jest judaizm?", "Kto jest polskim Żydem?". Jest wiele sposobów bycia Żydem, a polscy Żydzi cały czas próbują się samookreślić. Odpowiedzi - w najlepszym wypadku tymczasowe - można odnaleźć w specyficznych dla danego momentu historycznego realnych sytuacjach. Nie znajdziemy na wystawie normatywnej prezentacji Żydów czy judaizmu, żydowskiego cyklu życia, kalendarza żydowskiego. Nie ma tam tematycznych galerii przekrojowych, jak proponowano na etapie tworzenia pierwotnej koncepcji.

Zwiedzającym będą przekazywane raczej niezbędne informacje, a ich wiedza będzie rosła z każdą kolejną galerią. Blisko początku galerii średniowiecznej spotkają się z zakazem pracy w szabat, przedstawionym za pomocą opowieści o podróżujących żydowskich kupcach, którym tuż przed zachodem słońca w piątek zepsuło się koło. Dylemat: naprawić koło i jechać dalej, łamiąc zakaz podróżowania w szabat, czy zaczekać na drodze do sobotniego zmierzchu, narażając się na ryzyko napaści, był jednym z tych, z jakimi żydowscy kupcy zwracali się o rozstrzygnięcie do rabinów. Również w galerii średniowiecznej zwiedzający po raz pierwszy spotkają się z alfabetem hebrajskim, poznają brakteaty z hebrajskimi napisami, które bili żydowscy mincerze. O czystości rytualnej dowiedzą się z prezentacji Szaarej dura, podręcznika opisującego zasady kaszrutu (koszerności), wydrukowanego w Krakowie w roku 1534 i będącego pierwszą książką hebrajskojęzyczną wydaną dla Żydów Rzeczypospolitej.

Istnieje również oczekiwanie, że wystawa dostarczy odpowiedzi na pytanie dlaczego. Nasze podejście polegało jednak bardziej na szukaniu wyjaśnień poprzez pytanie jak. Zachęcamy zwiedzających do poznawania źródeł: dokumentów, artefaktów, nagrań, filmów, zdjęć i do samodzielnego połączenia treści w historię, z pewną pomocą ze strony kuratorów. Nie ma czegoś takiego jak proste odpowiedzi, ale istnieje materiał historyczny - czasem skąpy, czasem bogaty - za pomocą którego możemy pokazać w jaki sposób coś się wydarzyło. Jeśli udaje nam się pokazać jak, to wówczas często pojawiają się możliwe odpowiedzi dlaczego. Wystawy dają wyjątkową możliwość budowania narracji historycznej opartej na materiale źródłowym. Efektem jest coś, co można porównać do filmu dokumentalnego bez komentarza lektora.

Dziewiąta zasada to pars pro toto - zamiast syntetyzowania materiału, konstruowanie ogólniejszej opowieści za pomocą sumy jednostkowych historii, rozgrywających się w konkretnych miejscach i momentach, na przykład w Poznaniu, Łodzi, Wilnie, Płocku, Warszawie, Zamościu, Gwoźdźcu i wielu innych. Narracja ta - tam gdzie tylko było to możliwe - jest prowadzona w pierwszej osobie, swoje historie opowiadają ludzie żyjący w danym miejscu i czasie. Nośnikiem owej narracji są cytaty z oryginalnych źródeł. Prezentujemy wypowiedzi osób takich jak Jan Zamoyski, który w 1595 roku zawarł umowę z arendarzem Jakubem Nossałowiczem, Natan Hanower, kronikarz rzezi dokonanych podczas powstania Chmielnickiego w latach 1648-1649, Paulina Wengeroff, wspominająca transformację żydowskiego życia w XIX wieku, młodzi Żydzi nadsyłający swoje autobiografie na konkursy JIWO w latach 30. XX wieku i Irena Nowakowska, która ankietowała Żydów tuż po wojnie. Zwiedzający mogą w ten sposób wejść w relację z głosami z przeszłości, nie z jednym głosem - głosem historyka - lecz z chórem, w którym panuje czasem harmonia, czasem dysonans. Cytaty zostały zaprezentowane w językach oryginału - arabskim, hebrajskim, łacinie, czeskim, polskim, a w późniejszych epokach również w jidysz, niemieckim, francuskim, rosyjskim i innych. W każdej galerii dla liter alfabetu łacińskiego i hebrajskiego zastosowano czcionki właściwe dla danej epoki.

Podejście to przyniosło wyjątkowo mocny efekt w galerii Zagłada, której narracja wykorzystuje bogactwo dokumentów osobistych, zachowanych w podziemnym archiwum Oneg Szabat, tworzonym w warszawskim getcie przez Emanuela Ringelbluma. Dzięki wielu rodzajom dokumentów powstałych w samym sercu wydarzeń zwiedzający mogą się zbliżyć - na tyle, na ile jest to możliwe - do tych, którzy tam byli. W zasadzie cała wystawa jest narracją w historycznym czasie teraźniejszym. Wymaga od widza aktywnego podejścia, polegającego na wzięciu w nawias posiadanej wiedzy i wejściu w sam strumień wydarzeń. Historia rozwija się krok po kroku, bez zapowiadania przyszłości. "Zasłona" unosi się stopniowo aż do momentu, gdy u kresu drogi ujawnia się w pełni białe światło ludobójstwa - pionierskie podejście, którego autorami byli w galerii Zagłada Barbara Engelking i Jacek Leociak.

Dziesiątą zasadą jest "materializowanie" historii w sytuacji braku oryginalnych obiektów. Gdyby były one dostępne, z pewnością byśmy je wykorzystali, jednak na przykład dla okresu średniowiecznego możemy wskazać jedynie dwa typy zachowanych obiektów wytwarzanych przez Żydów w Polsce: są to nagrobki i monety. Dysponujemy natomiast tekstami, z których najważniejsze pochodzą od rabinów z Nadrenii i mają formę odpowiedzi na pytania stawiane im przez Żydów mieszkających w Polsce lub podróżujących po niej. Pytania te często mają formę opowieści opisującej dany problem. Potrzeba jest matką wynalazku: galeria średniowieczna stała się trójwymiarowym iluminowanym rękopisem, jej ściany są pokryte wykonanymi ręcznie malowidłami i złoceniami.

Podobnie jest w przypadku nowoczesnej jesziwy w XIX wieku. Nie zachował się prawie żaden materiał wizualny, jednak są dostępne wspomnienia i autobiografie. Na podstawie tych tekstów stworzyliśmy malowaną animację - jeden dzień, od świtu do zmierzchu, z życia wielkiej jesziwy w Wołożynie. Ważne są również arcydzieła architektury, drewniane synagogi pochodzące z XVII i XVIII wieku, z których żadna nie przetrwała do dziś. Nie możemy odtworzyć ich substancji zabytkowej, możemy za to zrobić coś innego - odzyskać wiedzę na temat ich konstrukcji i zbudować je od nowa i to właśnie zrobiliśmy we współpracy z Handshouse Studio, edukacyjną organizacją pozarządową ze Stanów Zjednoczonych.

Ostatnią, choć nie mniej ważną od pozostałych zasadą jest zasada przestrzeni narracyjnej. Chociaż Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN ma własne zbiory, które stale wzbogaca, instytucję tę definiuje przede wszystkim opowieść. Opowiadanie za pomocą narracyjnej ekspozycji multimedialnej, w mniejszym stopniu za pomocą obiektów muzealnych, nie umniejsza jego charakteru jako muzeum. Źródeł multimedialnego muzeum narracyjnego należy upatrywać w wystawach światowych - od momentu swoich narodzin w połowie XIX wieku służyły one nie tylko prezentacji nowatorskich idei i osiągnięć, lecz także eksperymentowały z techniką wystawienniczą. To samo czyni wystawa znajdująca się w Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN.

Efektem jest widowisko historyczne, opowieść rozgrywająca się w czasie i przestrzeni. Poruszając się po wystawie, otwieramy kolejne rozdziały opowieści. Być może najbardziej wyrazistym przykładem zilustrowanej architektonicznie przestrzeni narracyjnej jest fragment poświęcony warszawskiemu gettu w galerii Zagłada. "Życie w cieniu śmierci" zostało ukazane w przestrzeni klaustrofobicznej, o krzywych ścianach i dezorientującej, opresyjnej atmosferze. Zwiedzający wchodzą po schodach, by stanąć na kładce, podobnej do tej, która łączyła obie części warszawskiego getta. Tak jak mieszkańcy getta spoglądają na ulicę aryjską, na której toczy się pozornie normalne życie. Doświadczą tej rzeczywistości - świata okupowanej Polski, w której rządzi niemiecki terror - dopiero opuszczając drugą część ekspozycji poświęconej gettu, "Życie twarzą w twarz ze śmiercią", i wychodząc na ulicę aryjską. Widzą wtedy to, co oglądali z kładki, jednak z zupełnie innej perspektywy. To, co z daleka przypominało normalność, okazuje się z bliska czymś przerażającym.

Zwiedzający powinni przede wszystkim doświadczać opowieści bardziej przez eksplorację aniżeli prowadzenie, przez uczenie się aniżeli nauczanie, przez miękkie opanowanie materiału (metodą prób i błędów) aniżeli twarde (podawanie informacji i instruktaż). Zetkną się z otwartą narracją, wypływającą ze swoistego wielogłosu. Komentarz naukowy, wyróżniający się własną czcionką i formą panelu, został ograniczony do niezbędnego minimum. Są to tylko niektóre ze sposobów przekazania pałeczki zwiedzającemu i zachęcenia go do dodania swojego głosu do chóru tych, które rozbrzmiewają na wystawie. Odwiedzanie muzeów i wystaw jest z natury rzeczy doświadczeniem społecznym. Rozmowy, które będą owocem pobytu na wystawie - między odwiedzającymi ją czy też z pracownikami muzeum, których rolą jest angażowanie zwiedzających - są niezwykle istotną częścią tego doświadczenia. Młodsi goście, których naturalną skłonnością jest nauka metodą prób i błędów, intuicyjnie zorientują się w przestrzeni opowieści. Doświadczeni bywalcy muzeów mogą oczekiwać bardziej jednoznacznych wskazówek, śledząc narrację podzieloną jak spektakl teatralny, na akty i sceny. Jest to jednak spektakl, w którym widz sam znajduje się na scenie i w przestrzeni scenografii, a nie po drugiej stronie proscenium.

Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN jest częścią historii, którą opowiada. Jest jednym z czynników sprawczych owej historii, a nie jedynie jej lustrzanym odbiciem. Naszym celem było stworzenie wystawy zapadającej w pamięć. By zapadać w pamięć, musi ona jednak pobudzać do myślenia. Dyskusjom, jakie wywołuje historia Żydów polskich, nie ma końca. Wyzwaniem było dla nas stworzenie wystawy godnej wartościowych debat, w tym również tych, które bez wątpienia sama zainicjuje.

Postscriptum

W 2024 roku Muzeum POLIN obchodzi swoje dziesiąte urodziny. Niedługo po uroczystym otwarciu 28 października 2014 roku uhonorowano je dwiema prestiżowymi nagrodami europejskimi - nagrodą EMYA (European Museum of the Year Award) dla muzeum roku 2016 i nagrodą EMA (European Museum Academy Award) przyznaną przez Europejską Akademię Muzealną. W 2017 roku instytucja odebrała nagrodę Europa Nostra w kategorii "Ochrona dziedzictwa kulturowego". To tylko kilka z ponad sześćdziesięciu przyznanych wyróżnień, zarówno w kraju, jak i za granicą. Muzeum POLIN pozostaje w ścisłej czołówce atrakcji turystycznych Warszawy. Od momentu otwarcia w 2014 roku odwiedziło je ponad 4 miliony osób, w tym niemało gości z zagranicy. Jak reagowali na wystawę stałą na przestrzeni ostatnich dziesięciu lat?

Wiele nauczyliśmy się od naszych zwiedzających i wprowadziliśmy liczne zmiany mające na celu poprawę odbioru ekspozycji - pomagając zarówno zaplanować czas zwiedzania, jak i sprawnie poruszać się po przestrzeni wystawy, przebudowując całe jej fragmenty czy ulepszając technologię. Przesłanie nowej galerii Post '89 nie zmieniło się - "skromna liczba, silna obecność" - zmianie uległo natomiast podejście. Zestawiamy głosy Żydów mieszkających dziś w Polsce, pięknie uwiecznione przez Mikołaja Grynberga, z wielkoformatowym obrazem Wilhelma Sasnala. Artysta bada żydowską obecność - pozornie niewidoczną dla oka - w polskim krajobrazie. My w 2025 roku będziemy badać historię polskich Żydów poza granicami Polski, w wielu miejscach na świecie, w których się osiedlali.

Zgodnie z naszymi oczekiwaniami koledzy, krytycy i goście zgłosili swoje uwagi dotyczące wybranych aspektów wystawy stałej.

Artefakty

Zwiedzający mieli nadzieję zobaczyć więcej artefaktów z epoki, a krytycy zastanawiali się, czy multimedialną wystawę narracyjną z niewielką liczbą oryginalnych obiektów można w ogóle uznać za ekspozycję muzealną. Kiedy powstawała wystawa stała, Muzeum POLIN dopiero zaczynało budować swoją kolekcję. Od tamtego czasu priorytetem stało się zastąpienie wypożyczeń i kopii na wystawie autentycznymi pamiątkami z naszych zbiorów oraz uzupełnienie nimi narracji historycznej. Dziś goście ujrzą nie tylko oryginalny obraz Wilhelma Sasnala, ale także niezwykły autoportret pędzla Maurycego Gottlieba w galerii poświęconej XIX wiekowi. Powstałe w 1874 roku dzieło przedstawia artystę jako polskiego szlachcica. W świętej arce pod malowanym stropem drewnianej synagogi z Gwoźdźca - centralnego elementu wystawy stałej, znajduje się wspaniała XVIII-wieczna korona i tarcza Tory. Oryginalny obraz Jonasza Sterna umieszczono w przestrzeni dotyczącej okresu po Marcu '68, kiedy miała miejsce ostatnia masowa emigracja Żydów z Polski. W chwili pisania tego tekstu Panna młoda, wielkich rozmiarów dzieło Maurycego Minkowskiego z około 1912 roku, jest w drodze do Muzeum i będzie główną atrakcją ekspozycji poświęconej żydowskiemu weselu, prezentowanej w galerii Wyzwania nowoczesności (1772-1914).

Głosy

Niektórzy zarzucają twórcom wystawy, że opowiada ona historię głosami epoki, a nie głosem historyka. Decyzja o prowadzeniu narracji przez starannie wyselekcjonowane cytaty ze źródeł - można by rzec: scenariusz sztuki w naszym teatrze historii - jest strategiczna. Badacze odpowiedzialni za poszczególne galerie wybrali, ułożyli w sekwencje i zestawili ze sobą cytaty powiązane z innymi elementami ekspozycji, tworząc tym samym narracyjną całość. Co więcej, głosy z epoki przemawiają do odbiorców w sposób, w jaki my - pracownicy naukowi i kuratorzy - nigdy nie bylibyśmy zdolni przemówić. Ich styl, ton, wrażliwość i emocje są nie tylko dalece osobiste, ale także wierne czasom, z jakich pochodzą. W efekcie wytwarza się większe poczucie bliskości - zwiedzający wchodzą niejako w bezpośredni kontakt z tymi, których historię opowiadamy. To nasz sposób na stworzenie otwartej i wielogłosowej narracji. Następnie, zgodnie z żydowską tradycją tekstu i następującego po nim komentarza, dołączamy do rozmowy, ale nasze głosy pozostają na drugim planie. Jak wspomniałam wyżej, taka metoda nie tylko przenosi gości do historycznego "tu i teraz" prowadzonej przez nas opowieści, ale także pozwala uniknąć narracji, w której widmo Zagłady nieuchronnie jawiłoby się jako zapowiedź końca tysiącletniej historii polskich Żydów.

Nie takiej strategii oczekiwało wielu odwiedzających (i krytyków). Liczyli na coś dokładnie odwrotnego, a mianowicie na poprowadzenie narracji historycznej za pomocą tekstów napisanych przez badaczy. Co więcej, krytycy zarzucali nam, że "chowamy się za cytatami", zamiast "zająć stanowisko" i jasno przedstawić gościom nasz punkt widzenia. Dokładniej mówiąc, chcieli, abyśmy poświęcili znacznie więcej uwagi antysemityzmowi, wplątując zwiedzających - zwłaszcza Polaków - w opowieść tak, aby nie opuszczali wystawy z komfortowym poczuciem, że wszystko w tej skomplikowanej przeszłości zostało już rozstrzygnięte. Tymczasem naszym celem było zaangażowanie odwiedzających, a nie ich krytykowanie oraz przedstawienie narracji historycznej, która jest autorytatywna, ale nie autorytarna. Jak stwierdził Elie Wiesel w statucie założycielskim Muzeum Holokaustu w Waszyngtonie: "Muzeum jest pytaniem, nie jest odpowiedzią". Mamy nadzieję, że nasi goście opuszczą nasze progi zaciekawieni, otwarci i lepiej przygotowani do udziału w bazującej na faktach debacie na trudne tematy. Z tych i innych wspomnianych wyżej powodów nadal wierzymy, że otwarta narracja prowadzona wieloma głosami - w tym głosami zwiedzających i naszymi własnymi - jest właściwym rozwiązaniem.

Judaizm

W tak głęboko katolickim kraju jak Polska zwiedzający są szczególnie zainteresowani judaizmem, a wielu naszych krytyków i polskich kolegów uważa, że Muzeum ma obowiązek wyjaśnić polskim odwiedzającym, czym ów judaizm jest. Twierdzą, że brakuje go na wystawie lub nie został wystarczająco dokładnie przedstawiony. Poglądu tego na ogół nie podzielają nasi żydowscy goście z zagranicy. Po obejrzeniu wystawy stałej dyrektorzy Muzeum Żydowskiego i Centrum Tolerancji w Moskwie - rabin Alexander Moiseevich Boroda, przewodniczący Federacji Gmin Żydowskich w Rosji, oraz rabin Boruch Gorin - uznali, że Muzeum POLIN jest "bardziej żydowskie" niż ich placówka. Było to dla mnie całkowitym zaskoczeniem, ponieważ muzeum, którym zarządzają, a które odwiedzałam wielokrotnie jest projektem grupy Chabad Lubawicz i poświęca wiele uwagi żydowskim praktykom religijnym zarówno dawnym, jak obecnym.

Zważywszy na to, jak szeroko potraktowano na wystawie stałej temat żydowskiego życia religijnego - którego nie należy mylić z judaizmem - dlaczego krytycy wciąż uważają, że ekspozycja go nie ukazuje? Po pierwsze dlatego, że nie widzą różnicy między "judaizmem" a "żydowskim życiem religijnym", a po drugie, ponieważ oczekują oddzielnej sekcji poświęconej judaizmowi w ich własnym rozumieniu. Jeden ze znanych krytyków zaproponował, aby zastąpić doświadczenie wejścia na wystawę, mianowicie galerię Las, "judaizmem w dziesięć minut". Ta "pigułka", jak sam ją nazwał, nie przedstawiałaby obiektów rytualnych (kubków kiduszowych, pojemników na przyprawy i talerzy sederowych) prezentowanych w niemal każdym muzeum żydowskim, ale wyjaśniałaby podstawowe zasady żydowskiego życia, które on i inni utożsamiają z judaizmem.

Jest wiele powodów, dla których odrzuciliśmy tę koncepcję. W 2006 roku, kiedy rozpoczęły się prace nad wystawą stałą na podstawie planu ogólnego, niektórzy koledzy byli zdania, że ekspozycja powinna odpowiadać na dwa pytania jeszcze zanim goście rozpoczną zwiedzanie, nawet przed poetycką galerią Las, z której ruszamy w tysiącletnią podróż: Kim są Żydzi? Czym jest judaizm? To rzeczywiście powszechna praktyka w innych muzeach żydowskich. Wielokrotnie odwiedzając Muzeum Żydowskie w Londynie zawsze czytałam te dwa panele przed wejściem do galerii poświęconej żydowskiemu kalendarzowi i cyklowi życia - skarbca wyjątkowych obiektów rytualnych. Do dziś nie potrafię przypomnieć sobie treści owych tekstów wprowadzających. Dlatego też zamiast raczyć naszych gości definicjami Żydów i judaizmu, zachęcamy ich do poszukania odpowiedzi na wspomniane dwa pytania w dziejach polskich Żydów.

Oto dlaczego nie ma tu normatywnej prezentacji judaizmu, nie ma "pigułki" ani transhistorycznych przekazów związanych z żydowskim cyklem życia i kalendarzem. Zamiast tego traktujemy życie i myśl religijną jako wszechobecną i integralną część żydowskiego jestestwa oraz zapraszamy zwiedzających do odkrywania ich przeobrażeń i bogactwa na przestrzeni tysiąclecia. Jeśli zaś chodzi o dostarczanie podstawowej wiedzy o judaizmie, nasi goście kierują się potrzebą wiedzy, zdobywają informacje o żydowskim życiu religijnym w konkretnym czasie i miejscu na podstawie źródeł z danego okresu na sposoby, które są zaskakujące i zapadają w pamięć - znacznie bardziej niż "pigułka" judaizmu, którą należy połknąć przed wyruszeniem w trwającą tysiąc lat podróż po historii polskich Żydów.

Dziedzictwo

Galeria Dziedzictwo, epilog wystawy stałej, została otwarta w styczniu 2021 roku. Jest wynikiem wieloletniego orędownictwa i oporu - orędownictwa na rzecz wysławiania żydowskich osiągnięć i oporu przed robieniem tego w ramach wystawy stałej Muzeum POLIN. W zamian wystawa stała miałaby przedstawiać społeczną i kulturową historię polskich Żydów, w której wszyscy oni - nie tylko ci najbardziej znani - są agentami historii. Bohaterowie też oczywiście są obecni, ale nie z powodu swoich dokonań. Pojawiają się raczej tam, gdzie odgrywają rolę w narracji historycznej. Takie ujęcie nie spodobało się tym, którzy oczekiwali większego akcentu na luminarzy historii polskich Żydów i ich wkład w polską i światową cywilizację. Wielu chciało również dobitniejszego ukazania zasymilowanych polskich Żydów, zwłaszcza tych, których żydowskie pochodzenie nie jest powszechnie znane i byłoby największym zaskoczeniem.

Po tym, jak udało nam się obronić historyczną narrację wystawy stałej przed wspomnianymi żądaniami stanęliśmy w obliczu wzmożonej presji na stworzenie "galerii sław" i musieliśmy znaleźć sposób na zaspokojenie tego szczerego, głęboko odczuwanego i pełnego dobrych intencji pragnienia. Długo zastanawialiśmy się, co zrobić - gdzie umieścić galerię sław, jak stworzyć ją w intelektualnie odpowiedzialny sposób i uniknąć defensywnych wysiłków udowadniania żydowskiej wartości, wreszcie jak walczyć z antysemityzmem. Starania te nie powstrzymają antysemitów, którzy nadal będą widzieć w osiągnięciach Żydów wygodne "dowody" na rzekomą żydowską dominację nad światem.

Wybraliśmy piękne miejsce na parterze Muzeum POLIN, z widokiem na pomnik Bohaterów Getta. Miejsce uroczyste, niezupełnie galeria w tradycyjnym znaczeniu tego słowa - nie jest to ani biały sześcian, ani czarne pudełko. To przestrzeń architektoniczna, której unikalny charakter należało uszanować. Ci, którzy najmocniej zabiegali o "galerię sław" byli najbardziej zainteresowani listą - kto miałby się na niej znaleźć, ile osób i według jakich kryteriów dobieranych? Razem z Tamarą Sztymą, kuratorką galerii Dziedzictwo, stopniowo ograniczyłyśmy listę do dwudziestu sześciu nazwisk. Nasze obawy budziło nie to, kto się na niej znajdzie, ale raczej to, w jaki sposób życie i losy wybranych przez nas osób mogą zobrazować historię polskich Żydów i w jakim świetle historia ta ukaże ich samych. O wyborze myślałyśmy bardziej jak o portrecie grupowym niż o liście. Naszym celem było zainteresowanie zwiedzających szeroko pojętą historią polskich Żydów za pomocą osób, które wyłoniłyśmy jako inspirujące punkty wyjścia.

*

Zwiedzający przychodzą do Muzeum POLIN nie tylko po to, aby obejrzeć wystawę stałą, ale również na wystawy czasowe, które pozwalają dokładniej zgłębić wybrane zagadnienia z różnych perspektyw, przychodzą także z wielu innych powodów. W przeciwieństwie do wystawy stałej, gdzie goście przenoszą się w czasy, w których rozgrywa się opowiadana historia bez wybiegania w przyszłość, przeszłość ukazana na naszych wystawach czasowych bardzo wyraźnie odnosi się do teraźniejszości. Malowany sufit i drewniana konstrukcja synagogi z Gwoźdźca wraz z oryginalną dokumentacją polskich drewnianych synagog były inspiracją dla wystawy Frank Stella i synagogi dawnej Polski. Ekspozycja Obcy w domu. Wokół Marca '68 kończyła się przykładami ukazującymi, że nienawistny język kampanii antysemickiej z 1968 roku przetrwał do dziś. Wystawa (po)Żydowskie. Sztetl Opatów oczami Majera Kirszenblata prezentowana w roku naszego dziesięciolecia, to dialog między sztetlem - a konkretnie rodzinnym miastem artysty, przedstawionym na siedemdziesięciu namalowanych przez niego obrazach - a dzisiejszym Opatowem jako miastem "pożydowskim"; dialog bazujący na dokumentach, mapach, fotografiach, najnowszych znaleziskach archeologicznych i wywiadach.

W ciągu ostatnich dziesięciu lat od otwarcia w 2014 roku wiele się wydarzyło - zaszły zmiany w polskim rządzie, miała miejsce pandemia Covid-19, rosyjska inwazja na Ukrainę i wojna Izraela z Hamasem. Na całym świecie obserwuje się wyraźny wzrost postaw antysemickich. Muzeum POLIN nadal podejmuje wyzwania naszych czasów, oferując ukraińskim uchodźcom wydarzenia w ich języku, walcząc z antysemityzmem, tworząc bezpieczną przestrzeń do podejmowania trudnych dyskusji i wzmacniając odporność społeczeństwa obywatelskiego.

Gdzie będziemy za dziesięć lat? Muzea będą się zmieniać, podobnie jak oczekiwania zwiedzających. Nowe badania rzucą wyzwania i wzbogacą nasze rozumienie historii polskich Żydów. Ta historia się nie kończy. To także opowieść o Tobie, Twoich przodkach, Twoich sąsiadach i świecie, w którym żyjemy.

Las

Nie wiedzieliśmy, lecz ojcowie nasi nam opowiedzieli, jak rozproszony Izrael przybył do polskiej ziemi.

Ujrzał Izrael, że na nowo cierpi, że trwają prześladowania, ciemięstwa się mnożą, a złe władze ogłaszają dekret za dekretem i wygnanie za wygnaniem, aż nie było wytchnienia dla Izraela od jego nieprzyjaciół. Wyszli wówczas na drogi, patrzyli i pytali na wszystkie strony świata, dokąd pójść, aby odnaleźć spokój.

Z nieba spadła kartka:"Idźcie do Polski!"

I poszli do Polski, i dali królowi górę złota, a król przyjął ich z honorami. I Pan ulitował się nad nimi, tak że znaleźli łaskę w oczach króla i możnych. I król pozwolił im mieszkać we wszystkich włościach swego królestwa, a także uprawiać handel w całych jego granicach i wielbić Pana według praw ich wiary. A król ochraniał ich przed wrogami i nieprzyjaciółmi.

I mieszkał Izrael w spokoju w Polsce długi czas. I zajęli się handlem i wszelkim rzemiosłem. A Pan zesłał im błogosławieństwo, że byli błogosławieni w tym kraju, tak że byli szanowani przez narody. I uprawiali handel z sąsiadującymi krajami, a także wybijali własne monety ze świętym pismem, ale w języku miejscowego ludu. Oto są te monety, na których widać lwa wyskakującego z prawej strony, zwróconego w stronę lewą, i z wyrytym napisem "Meszka melech Polski" (hebr. Mieszko król Polski), lub też "Meszke krol polski". Bowiem Polacy mówią na króla "krol".

A stało się podczas ich podróży z kraju Franków, że weszli do lasu, a na każdym drzewie wyryty był jeden traktat Talmudu. Był to las Kawczyń niedaleko Lublina. I każdy mówił swojemu towarzyszowi: "Oto przybyliśmy do kraju, w którym nasi ojcowie od dawien dawna mieszkali i zajmowali się Torą i nauką".

A ci, którzy szukają świadectwa mówili: "A dlatego Polska nazywa się Polin, bo tak rzekł Izrael, gdy ujrzał tę ziemię: po-lin!" To znaczy, że tu spoczniemy, dopóki nie wejdziemy do Ziemi Izraela.

Jeśli taka jest tradycja - przyjmujemy ją.

Sz. J. Agnon, 1919

Widok na ekspozycję "Żydzi w miastach" oraz "Żydzi i królowie"

Widok na ekspozycję "Żydowscy wędrowcy"

Redakcja Tamara ŁozińskaRobert Gucman (Antony Polonsky, Wyzwania nowoczesności)

Redaktorka prowadzącaMagdalena ProkopowiczMarta Markowska (drugie wydanie)

Korekta Dominik Wódz

TłumaczeniaDominika Gajewska: Barbara Kirshenblatt-Gimblett, Jak powstawała wystawaMaciej Gugała: Adam Teller, Igor Kąkolewski, Paradisus IudaeorumMarcin Stopa: Adam Teller, Miasteczko, Samuel D. Kassow, Ojf der jidiszer gas | Na żydowskiej ulicyAnna Kijak: Antony Polonsky, Wyzwania nowoczesnościKarolina Szymaniak: Dos szterntichel, fragmentMagdalena Wójcik: Sz. J. Agnon, PolinDominika Gajewska i Dorota Nowak - komentarze kuratorskie do ilustracji Konsultacja hebrajskojęzyczna: Witold Wrzosiński

Ilustracje Zdjęcia wystawy stałej: Magdalena Starowieyska, Darek GolikKonsultacja fotograficzna: Rafał GruntPozostałe zdjęcia: Anna Beata Bohdziewicz, s. 387, Rick Brown, Chris Dwyer (Handhouse Studio), s. 166-167, Clos Brothers S.A., s. 200-201, Marcin Czechowicz, s. 112, 113, Andrzej Daniluk, s. 103, 140-141, Bronisław Eidler, s. 360, Fortuna Books, Christchurch, Nowa Zelandia, s. 347, Honorata Kawecka, s. 63, 108, 304, Barbara Kirshenblatt-Gimblett, s. 18, 28, 42-43, 145, 394-395, Piotr Jamski, s. 232, 322, 324-235, 330, 331, 367, Monika Krajewska, s. 384-385, G. Kadish, s. 359, Wojciech Kryński, s. 20-21, 23, 24-25, Grzegorz Mart i Dawid Ścigalski, s. 396, 397, César Delgado Martin (Monument Service), s. 131, 247, Danuta Matloch, s. 400, Paweł Mazur, s. 390-391, Nizio Design International, s. 65, Andrzej Nowakowski, s. 54, Magdalena Starowieyska, s. 291, Tomasz Tomaszewski, s. 382, 383.W publikacji wykorzystano: okładkę książki Hanny Krall, Zdążyć przed Panem Bogiem, projekt okładki Bronisław Kurdziel, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1977 oraz zdjęcia pochodzące z książek: Eriki Lehrer, Na szczęście to Żyd. Polskie figurki Żydów. Lucky Jews. Poland's Jewish figurines, Kraków 2014, Małgorzaty Niezabitowskiej, Ostatni. Współcześni Żydzi polscy, Warszawa 1993 i Moniki Krajewskiej, Czas kamieni, Warszawa 1982

Mapy, schematyNizio Design International, s. 26, 78, 78, 86-87Event Communications, s. 31Mariusz Olczyk, s. 337

Konsultacja merytorycznaPrzemysław Zarubin

WspółpracaŁukasz Adamski, Joanna Fikus, Maciej Gugała, Michał Martosz, Aleksandra Mazurkiewicz-Kopyść, Wojciech Pazik, Marta Wróbel, Beata WyderkaSpecjalne podziękowania dla Katarzyny Nowakowskiej-Sito, Zastępcy Dyrektora Muzeum Historii Żydów PolskichWydawca dołożył wszelkich starań celem ustalenia autorstwa i stanu prawnego materiałów zamieszczonych w tej książce. Ewentualni właściciele praw autorskich, do których mimo wysiłków nie udało się dotrzeć, proszeni są o kontakt.

Projekt graficzny kataloguKatarzyna Dobiecka i Grzegorz Łotysz Studio Lisboa, Wrocław

Wydanie drugie? Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN, Warszawa 2024 ISBN: 978-83-971753-5-8