Polki w Ameryce. Historie kobiet, które wyruszyły za ocean i podbiły świat - Magdalena Żelazowska

Kup ebooka

55.90 zł
43.04 zł (45,28 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Spis treści

Karta redakcyjna Dedykacja Wstęp Wielkie nadzieje Pisząc o Polkach Skrzynia, kufer, walizka Helena Modrzejewska. Gołąb o orlich skrzydłach Komu wolno wyjechać Pola Negri. Reżyserka marzeń Przekraczanie granic Tamara Łempicka. Kobieta wędrowna Bagaż psychologiczny, czyli czego nie zrobiłaby Amerykanka Ruth Handler. Tradycyjna rewolucjonistka Eldo(la)rado Barbara Piasecka-Johnson. Najbogatsza Polka w historii Okres amerykański Urszula Dudziak. Góralka na Manhattanie Polski dom w Ameryce Ewa Zadrzyńska-Głowacka. Los nosimy w sobie Dzień kobiet Aleksandra Kurzak. Własnym głosem Tkanie sieci Aleksandra Gołota. Siła Polek Lepsze miejsce Sylvia Gorajek. Na kogo czeka Ameryka Kim Polka staje się w Ameryce Bezpowrotnie Aleja sław The End Posłowie Bibliografia i źródła zdjęć Przypisy

Punkty orientacyjne

Spis treści Okładka Strona tytułowa Początek tekstu

Lista stron

4 7 8 9 10 11 12 13 14 15

Polacy emigrują za chlebem, a Polki - z miłości.

Ten prosty wniosek nasunął mi się po latach przyglądania się doświadczeniu emigracji, które interesowało mnie na długo, zanim sama zapragnęłam wyjechać z Polski. Odbyłam z Polkami mieszkającymi poza granicami kraju dziesiątki rozmów, które stały się bohaterkami zarówno wywiadów ukazujących się w popularnych magazynach i portalach, jak i mojej książki Rzuć to i jedź, czyli Polki na krańcach świata, wydanej przez National Geographic. Czytałam biografie emigrantek, tych współczesnych i tych sprzed wieków. Dołączyłam do internetowej społeczności Polki na Obczyźnie, gdzie angażowałam się w emigracyjne projekty i publikacje, a przede wszystkim w wymianę myśli i kontaktów. Podjęłam też próbę zajęcia się sprawą migracji naukowo, zbierając materiały do własnych badań. Wreszcie sama na kilka lat zostałam emigrantką. W 2018 roku przeprowadziłam się do Nowego Jorku, gdzie przez kilka lat kierowałam placówką jednej z polskich organizacji.

W tamtym okresie wiele dowiedziałam się o tym, jak to jest opuścić swoją ojczyznę i rozpocząć życie gdzie indziej. W procesie emigracji równie ciekawe co stawianie pierwszych kroków w nowym kraju, z całym towarzyszącym temu logistycznym, kulturowym i obyczajowym zamieszaniem, wydawały mi się motywacje do wyjazdu. Zdaję sobie sprawę, że moja teza zawarta w pierwszym zdaniu tej książki może wydawać się dużym uproszczeniem - przecież istnieje szeroki wachlarz powodów, dla których ludzie decydują się opuścić ojczyznę. Można wśród nich wymienić lepsze perspektywy w edukacji, rozwój zawodowy, chęć przeżycia przygody, potrzebę zmiany klimatu, ale też osobiste niepowodzenia, próbę ucieczki przed rozmaitymi represjami lub własną przeszłością, poszukiwanie sensu. Czasem wyjazd to wynik przypadku, ciekawości lub braku innych pomysłów na życie. Mimo to trudno nie zauważyć pewnej prawidłowości wśród powodów, dla których na emigrację decydują się mężczyźni i kobiety. Jeśli wybór miejsca do życia porównać z gustem literackim, to panowie chętniej kierują się tym, co praktyczne, techniczne i co może przynieść wymierne korzyści w przyszłości, najlepiej w obszarze kariery i zarobków. Moi znajomi i rozmówcy, którzy zdecydowali się na przeprowadzkę za granicę, zrobili to przede wszystkim ze względu na kontrakty zawodowe, chęć rozwinięcia własnej firmy, szybkiego zarobienia pieniędzy na określony cel bądź podniesienia kompetencji, które mogłyby zaprocentować w przyszłości. Panie zaś w pierwszej kolejności sięgają po romans, poezję, filozofię szczęścia i niezapomniane historie. Gromadzą przeżycia, zmieniają krajobrazy, szukają swojego miejsca i wyjątkowej osoby.

Zacznijmy od miłości. Kobiety chętnie emigrują w poszukiwaniu towarzysza życia lub w ślad za tym, którego już znalazły. Badania potwierdzają, że do spakowania się i wyruszenia za ukochaną osobą kobiety skłonne są bardziej niż mężczyźni. Według raportu InterNations1 z 2015 roku panie stanowią aż 84% traveling spouses, czyli małżonków podążających w ślad za partnerem. Siedem na dziesięć bohaterek mojego zbioru rozmów z emigrantkami wyjechało z Polski, kierując się chęcią lepszego poznania mężczyzny spotkanego w internecie lub w podróży albo zamiarem towarzyszenia stałemu partnerowi. Osiedliły się w jego ojczyźnie lub tam, gdzie dostał on pracę. Wiele podobnych historii pojawiało się w wywiadach prasowych, które przeprowadzałam z Polkami żyjącymi w różnych zakątkach świata. Tłumaczyły, że praca partnera, jako bardziej dochodowa, miała decydujący wpływ na miejsce, w którym się osiedlili (dotyczyło to zarówno stałego zatrudnienia, jak i czasowych kontraktów). Bywało, że w swojej ojczyźnie mężczyźni mieli nieruchomości lub dzieci z poprzednich związków lub po prostu byli z nią zżyci. Niezależnie od kraju pochodzenia przeprowadzka panów z różnych powodów jawiła się jako bardziej skomplikowana pod względem językowym, kulturowym i zarobkowym. Panie wydawały się pod tym względem bardziej elastyczne, łatwiej adaptujące się i gotowe do ponoszenia różnorodnych kosztów. Oczywiście spotkałam także odwrotne sytuacje, ale stanowiły one zdecydowaną mniejszość. Na szczęście dla mnie jako autorki kobiety chętniej niż mężczyźni dzielą się swoimi doświadczeniami.

Ale miłość to nie tylko mężczyzna. W opowieściach Polek o ich emigracji pojawia się także apetyt na życie, fascynacja odmiennymi kulturami, chęć zamknięcia za sobą trudnego rozdziału lub rozpoczęcia nowego, bardziej satysfakcjonującego. Przeprowadzki za granicę zbiegały się z innymi ważnymi decyzjami: o zakończeniu związku, macierzyństwie, zmianie pracy, przejściu na emeryturę. Współcześnie nie spotkałam Polki, która powiedziałaby mi: "wyjechałam, bo nie miałam z czego żyć", "chciałam zarobić na dom, rodzinę", "wyjazd był mi potrzebny do awansu", choć zdaję sobie sprawę, że to wciąż powszechne powody emigracji. Moje rozmówczynie napędzane były zachwytem nad życiem i światem, chęcią przeżycia swoich dni w sposób wartościowy, otwartością na odmienność. Sięgały po wspomnienia, wrażenia, inspiracje i wewnętrzną przemianę.

Postępująca co najmniej od lat 60. XX wieku feminizacja migracji, polegająca nie tylko na wzroście liczby migrujących kobiet, ale także na ich rosnącym znaczeniu w gospodarce światowej, przyczynia się do coraz liczniejszych badań naukowych tej grupy. W artykule Płeć emigracji. Kobiece i męskie wzorce emigrowania2 z 2016 roku Agnieszka Pawlak z Uniwersytetu Medycznego w Łodzi dostrzega, że wzorce migracji kobiet i mężczyzn znacząco się od siebie różnią, zarówno jeśli chodzi o wiek (kobiety statystycznie migrują w młodszym wieku niż mężczyźni), rodzaj podejmowanych prac, integrację ze społecznością przyjmującą, jak i relacje w rodzinie i psychiczne koszty emigrowania. Odmienne są także sposoby decydowania o emigracji. Autorka rozróżnia trzy modele podejmowania decyzji o wyjeździe: celowo-racjonalny - jednostka ma świadomość potencjalnych kosztów i zysków decyzji o wyjeździe, przed nim gromadzi informacje, analizuje wszystkie "za" i "przeciw"; tradycyjny - decyzja o wyjeździe jest oparta na utrwalonych w rodzinie czy społeczności zwyczajach mobilności; oraz bieżąco-hedonistyczny - decyzja jest podejmowana spontanicznie, pod wpływem emocji. Z cytowanych w artykule badań wynika, że kobiety, zwłaszcza te mające rodziny, częściej podejmują decyzje w sposób celowo-racjonalny lub tradycyjny. Mężczyźni również decydują się na wyjazd po przemyśleniu wszystkich kosztów i korzyści, ale częściej niż kobiety wybierają wyjazd spontaniczny, ponieważ nawet jeśli zostawiają w kraju bliskich, to ich opuszczenie nie wiąże się z tak znaczną dezorganizacją życia rodzinnego jak w przypadku emigrujących kobiet. Co nie bez znaczenia, wyjazd mężczyzny jest często decyzją indywidualną, którą ten komunikuje bliskim, wyjazd kobiety zaś zwykle jest wspólnym wyborem pary lub całej rodziny.

Sama przeprowadziłam się do Ameryki, mając już tak zwane ułożone życie. Decydując się na przeprowadzkę za ocean, nie szukałam nowych "zdobyczy", a nawet ryzykowałam utratę dotychczasowych. Kiedy pojawiła się możliwość, bym w celach zawodowych zamieszkała w Nowym Jorku, jednocześnie miałam mnóstwo wątpliwości i nie miałam ich wcale - czułam, że chcę spróbować skorzystać z tej niewątpliwej szansy, choć nie wiedziałam, jak to zrobić.

Ta niewiedza wydaje się wspólnym doświadczeniem kobiet wyjeżdżających do Stanów Zjednoczonych - kulturowo bliskiego, ale geograficznie odległego kraju. Bez względu na epokę była to i jest obarczona ryzykiem daleka wyprawa w nieznane. Analizując własną decyzję o emigracji, szukałam Polek żyjących w Ameryce. Potrzebowałam ich punktu widzenia, porad, wsparcia, utwierdzenia mnie w przeczuciu, że warto to zrobić. Ich historie - często trudne, ale z wynagradzającym finałem - fascynowały mnie i dodawały mi otuchy.

Już na miejscu, po transkontynentalnej przeprowadzce, mierząc się z licznymi wyzwaniami i frustracjami nowej codzienności, wyobrażałam sobie, jak trudno musiało być moim rodaczkom sprzed lat i wieków. Moje kłopoty z wynajmem mieszkania czy rozliczeniem podatkowym wydawały się błahe w porównaniu z trudnościami, przed jakimi stawały starsze koleżanki w latach 80. i 90. XX wieku, podróżujące ze zwitkiem dolarów, nocujące kątem u rodziny i przyjmujące najprostsze prace niezależnie od zdobytego wykształcenia i kompetencji. Albo cóż znaczą moje utyskiwania na brak pralki w mieszkaniu i konieczność korzystania z publicznej pralni wobec zadań stojących przed XIX-wiecznymi chłopkami, które musiały od zera budować i urządzać swoje farmy na głębokiej amerykańskiej prowincji? Tęskniąc za rodziną, będącą daleko, ale w zasięgu darmowej wideorozmowy, myślałam o tych, które wyjeżdżały z biletem w jedną stronę, kupionym za życiowe oszczędności, z policyjnym zakazem powrotu do kraju albo z brakiem szans na odnowienie paszportu, bez pewności, czy kiedykolwiek jeszcze zobaczą bliskich i ojczyznę. Ich losy uznałam za godne podziwu i warte uwiecznienia.

Zastanawiałam się też nad psychologicznym aspektem emigracji Polek do Ameryki. Jakie predyspozycje i potrzeby sprawiają, że jest się gotową zaryzykować wyjazd za ocean? Jakie typowo polskie cechy charakteru pomagają nie tylko przetrwać, ale też wybić się na amerykańskiej ziemi? A może kraj ten oferuje szczególny rodzaj otoczenia, sprzyjający spełnianiu rozmaitych celów i ambicji, w co każą nam wierzyć mity założycielskie Stanów Zjednoczonych? Interesuje mnie też, w jakim czasie i stopniu zmienia nas emigracja do USA. Czy przebywając dostatecznie długo wśród Amerykanów, da się trwale usunąć lub zmodyfikować narodowe naleciałości? Kim Polka staje się w Ameryce?

Na te i inne pytania próbuje odpowiedzieć ta książka. Z milionów Polek żyjących w Stanach lub, jak kto woli, Amerykanek polskiego pochodzenia wybrałam biografie nieliczne, ale niezwykłe. Im dłużej szukałam w tekstach źródłowych, opowieściach i wspomnieniach, tym więcej odkrywałam fascynujących kobiecych historii. Od słowa do słowa, od polecenia do kolejnego, od skojarzenia do sprawdzenia faktów i następnych odkryć. Szybko uświadomiłam sobie, że nieuchronnie skazuję prezentację wyników mojej pracy na selektywność i powierzchowność. Zestawienie ze sobą kilkunastu zwięźle podsumowanych życiorysów stanowi zaledwie wycinek bogatej historii Polek w Ameryce, ukazujący tylko część z ich różnorodności. Postaci godnych zapamiętania i refleksji jest zbyt dużo i są one zbyt pasjonujące, by zmieściły się w jednej książce.

Odsuwając od siebie polski perfekcjonizm (czego nauczyłam się w Stanach), zdecydowałam jednak, że zrobione jest lepsze od doskonałego. Od czegoś trzeba zacząć. Na potrzeby tej publikacji, ze względu na jej bohaterki zasługującej na to, by być pierwszą z serii, wybrałam historie przygodowe, wzruszające, imponujące, pokrzepiające. Pojawiają się tu wielkie marzenia, spektakularne kariery, imponujące przedsięwzięcia, odmieniające życie związki, przykłady błyskotliwego awansu społecznego. Nie brakuje też wybitnych osiągnięć w dziedzinie sztuki, nauki, biznesu, nowych technologii. Układa się z nich opowieść nie tylko o odważnych, niezłomnych i wyjątkowych kobietach, żyjących, pracujących i tworzących w miejscu, które zapewnia tyle samo szans, ile stawia wymagań, ale też o sile marzeń, o podróży, która odmienia życie, o kobiecej przyjaźni i o przekazywanym z pokolenia na pokolenie dziedzictwie sprawczości, samodzielności i solidarności.

Niektóre bohaterki spędziły w Ameryce całe życie, inne tylko jego część. Czasem emigracja podzieliła ich los na to, co przed, oraz na resztę życia w nowej ojczyźnie. Dla pozostałych okres amerykański był tylko krótszą lub dłuższą przygodą - bez wątpienia szczególną i transformującą. Chciałam wszystkie moje bohaterki "uchwycić" w tym wyjątkowym okresie, bez względu na to, jak długo trwał. Jest coś intrygującego w kobiecie, która wyrusza w daleką drogę, wchodzi w nowe otoczenie, znajduje nowy dom, sama też staje się nową wersją siebie. W pewien sposób to zaprzeczenie tego, do czego wciąż się nas wychowuje - do pielęgnowania relacji i tradycji, do urządzania bezpiecznego domu, do współtworzenia lokalnej społeczności. Jak w baśni lub książce przygodowej, opuszczenie tego, co znane, jest początkiem perypetii, które wiodą do czegoś większego, choć przeważnie wcale nie łatwiejszego. To wyjście naprzeciw możliwości, których nie spotkałoby się w domu.

Do wybranych opowieści dodałam własną - z pewnością najmniej widowiskową, ale najbliższą mnie. Śledząc losy bohaterek, przeglądając się w nich i szukając wspólnych doświadczeń, dokonywałam autorefleksji. Na kilka lat stałam się Polką w Ameryce. Czy dzięki temu się zmieniłam? Co zyskałam? Co straciłam?

I najważniejsze pytanie, na które każda emigrantka chciałaby znać odpowiedź jeszcze przed wyruszeniem z kraju: czy było warto?

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki