Polski zaklęty świat - Artur Oppman

Kup ebooka

4.50 zł
3.87 zł (4,50 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

BAŚŃ O PANU TWARDOWSKIM

 

JAK PAN CZEŚNIK TWARDOWSKI DJABŁU SYNKA ZAPRZEDAŁ.

 

Jechał szlachcic z kiermasza

I wołał: "Dobra nasza!"

Wypił sobie na zdrowie:

Zaszmerało mu w głowie.

 

Mierzynek pod nim siwy,

Ognisty, długogrzywy,

To kłusa, to truchcika

Niesie pana cześnika.

 

Bo trzeba mieć wiadomość: cześnikiem był jegomość, a zwał się pan Twardowski, posesjonat z cnej wioski: z Twardowa z pod Krakowa, gdzie substancja gotowa: ryby, grzyby, pszenica: istny raj dla szlachcica. Jedzie pan cześnik lasem i podśpiewuje czasem. Na duszy mu wesoło, choć głucha noc wokoło. Puszcza w strasznej omroczy, jak mówią: wykol oczy; nic nie słychać, nie widać - i niema się co wstydać! - każdyby stchórzył w drodze w boru tak ciemnym srodze, lecz cześnik, wojak stary, choć w kiesie ma talary, nie lęka się nikogo, śmiało kłusuje drogą. Nagle: wrzask, błysk wystrzału z tęgiego samopału! uderzenie maczugi - i cześnik legł, jak długi! Na łeb zleciał z mierzyna, - aż tu mu trzos odpina zbój srogi, Madej niczem, z okudlonem obliczem; a drugi, ani pyta, kord i konia mu chwyta, a trzeci kontusz zdziera i sam się weń ubiera. W opresji tak straszliwej struchlał cześnik poczciwy: Za szablę! - Niema szabli! - "Ratujcież, choćby diabli!"

 

Ledwo pomyślał, - ażci,

Cóż z tej całej napaści?

Zbóje znikli, jak cienie.

Obok jego odzienie.

Koń łbem go trąca w ucho.

A trzos - znów za pazuchą!

 

Zdumiał szlachcic niemało: co się takiego stało? A wtem ktoś basem rzeknie: "Kłaniam się waści pięknie!" Szurgnie nogą z szelestem: "Wzywałeś mnie, więc jestem!" Spojrzy cześnik na stronę: jakieś monstrum skurczone; księżyc z chmur się wykradnie, więc je widzi dokładnie: fraczek kusy, opięty, ogonek bije w pięty, a z pod kapelusika róg się chyłkiem wymyka.

Drgął cześnik pod tym głosem i zwąchał pismo nosem: bies we własnej osobie! Tom piwa zwarzył sobie! Co tu robić w tej biedzie? Nic nie odrzec? Nie idzie! Niegrzeczność licha warta!

Więc tak powie do czarta: za pomoc składam dzięki, żeś mnie z zbójów paszczęki wydobył, ale przecie nic darmo na tym świecie! więc proszę uniżenie: pogadajmy o cenie za czarcie wspomożenie.

 

Djabeł podwinął chwosta

I rąbnie prosto z mosta:

 

"Dasz mi, czego nie miałeś,

Ani się spodziewałeś,

O czemś nie mówił komu

I nie zostawił w domu..."

 

Twardowski duma krzynę, aż puknął w łepetynę: Coś o czem nie wiem wcale? Niech bierze! doskonale! Znam swoje interesa; okpimy pana biesa! z niewiadki mała szkoda!

Walnął go w łapę: zgoda!

 

Cyrograf podpisali,

Twardowski jedzie dalej,

A tam z pod boru brzega

Śmiech czarta się rozlega.

 

Poranek złotem świta, Twardowski rżnie z kopyta, już mierzyn rży przy dworze... Wtem - co to? Wielki Boże! Przed dworem, pod ganeczkiem, piastunka z dzieciąteczkiem!

 

Izba naścież otwarta,

Kołyska się kolebie:

Cześniku! nic ty czarta,

Lecz czart oszukał ciebie!

 

O dziecku nie wiedziałeś!

Synaczka zaprzedałeś!

 

 

JAK MAŁY TWARDOWSKI DO PIEKŁA PO CYROGRAF WĘDROWAŁ.

 

Mały Twardowski rośnie,

Już jest w dwunastej wiośnie,

Dobre i mądre chłopię,

Wiecznie się w księgach kopie.

 

W foliały włazi z głową,

A drukowane słowo

Milsze mu stokroć więcej

Od cukrów i tłuczeńcy.

 

Lecz stary pan Twardowski, choć suty profit z wioski, choć proboszcz chwali syna, coś skiepściał starowina. Trapi się w tajemnicy, ponurość ma w źrenicy, w żałobnej chadza szacie i płacze w swej komnacie.

Więc raz pacholę powie: "Co, tato, masz na głowie? Zaufaj mej odwadze, a może co poradzę! Przykro mi patrzeć na to, jak się zamartwiasz, tato; otwarcie przemów do mnie!"

Poczciwie rzekł i skromnie. Cześnik na takie słowo rozpocznie rzecz ab ovo: ze łzami rozpowrada, jak zbójca go napada; jak - chwilo nieszczęśliwa! - na odsiecz djabła wzywa i jak - bez świadomości....................

Projekt okładki: Juliusz Susak

 

Na okładce: Autor nieznany, Leśna królewna (1929), licencja public domain,

źródło: https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Artur_Oppman_-_Leśna_królewna_page37.jpg

 

Tekst wg edycji:

Artur Oppman

Polski zaklęty świat

Księgarnia św. Wojciecha

Poznań 1926

Zachowano oryginalną pisownię.

 

? Wydawnictwo Armoryka

 

Wydawnictwo Armoryka

ul. Krucza 16

27-600 Sandomierz

http://www.armoryka.pl/

 

ISBN 978-83-7950-961-4