Wiara w ruchu
"Mamy puste ręce i puste sieci, całą noc pracowaliśmy i nic nie złowiliśmy" - powiedzieli zmęczeni i sfrustrowani galilejscy rybacy do wędrownego kaznodziei, którego spotkali tego ranka na brzegu.
Podobnie czują się dziś liczni chrześcijanie w znacznej części naszego zachodniego świata. Świątynie, klasztory i seminaria pustoszeją, dziesiątki tysięcy ludzi występują z Kościoła. Przez cienie nieodległej przeszłości Kościół traci wiarygodność. Chrześcijanie są podzieleni, i najczęściej nie są to podziały między wspólnotami, ale wewnątrz nich. Wiara chrześcijańska nie natrafia już na wojowniczy ateizm ani na brutalne prześladowania, które potrafiły wierzących przebudzić i zmobilizować, pojawiło się jednak znacznie większe niebezpieczeństwo - obojętność.
Prorok z Nazaretu wybrał moment, kiedy Jego przyszli uczniowie są zmęczeni i sfrustrowani. Mający za sobą nieprzespaną noc rybacy nie byli usposobieni do słuchania kazań o zbliżającym się Królestwie. A jednak wykazali się tym, co jest przedsionkiem i bramą wejściową wiary: mieli odwagę zaufać. "Spróbujcie jeszcze raz" - brzmi Jego pierwsze kazanie. "Wypłyńcie na głębię i zarzućcie sieci!"1.
Nawet w chwili zmęczenia i frustracji trzeba spróbować ponownie. Spróbować jeszcze raz nie znaczy: robić wciąż to samo i powtarzać stare błędy. To tyle co wypłynąć na głębię i uważnie czekać, być przygotowanym do działania.
***
Jest to książka o przemianach wiary w życiu ludzi i w historii. Pytam w niej, do jakich przemian dochodzi dzisiaj i jakie formy chrześcijaństwa wyłaniają się z kolejnych kryzysów. Również teraz, jak w czasie wszystkich procesów o historycznym znaczeniu, zmienia się pozycja i rola wiary w społeczeństwie oraz formy, w jakich przejawia się w kulturze. W obliczu wielkich zmian trzeba zawsze na nowo pytać o tożsamość naszej wiary. Na czym polega i w czym się przejawia jej chrześcijański charakter?
To książka o wierze jako drodze poszukiwania Boga w zmieniającym się świecie, o wierze przeżywanej, o akcie wiary; raczej o tym, jak wierzymy (fides qua), niż o tym, w co wierzymy (fides quae). O "przedmiocie" wiary. Przez wiarę rozumiem postawę życiową, orientację, sposób, w jaki istniejemy w tym świecie, jak go rozumiemy, a nie po prostu przekonania religijne i poglądy; bardziej interesuje mnie faith niż beliefs.
Z pojęciem wiary (w hebrajskim to czasownik heemin - wierzyć) spotykamy się u żydowskich proroków w epoce osiowej (około V stulecia przed Chrystusem)2, sam fenomen jest jednak starszy. Pozostawiam na boku polemiki na temat tego, czy wiara jako akt osobistego zaufania i relacja z transcendentnym jest całkowicie oryginalnym wkładem Biblii w duchowe dzieje ludzkości, czy też i ona, i jej podobne zjawiska są już częścią przedbiblijnych religii i formuł duchowości, a także czy można ją uważać za antropologiczny constans, część składową człowieka jako istoty. Zajmuję się tą linią historii wiary, która ma korzenie żydowskie i znajduje kontynuację w chrześcijaństwie, jednocześnie jednak chrześcijaństwo w jego tradycyjnej kościelnej postaci przekraczając3.
Biblia hebrajska zostawiła w zmieniającej się w ciągu stuleci wierze dwa istotne ślady: doświadczenie wyjścia, drogi z niewoli ku wolności (wiara ma charakter pielgrzymi) i wcielenie wiary do praktyki sprawiedliwości i solidarności; przejawem prawdziwej wiary jest - według proroków - "dbanie o sieroty, bronienie wdów"4. Archetypem człowieka wierzącego, "ojcem wierzących", jest Abraham, o którym napisano, że wyruszył w drogę, choć nie wiedział, dokąd ma pójść5. Wiara, a szczególnie wiara proroków, pozostaje w napięciu nie tylko z magią, ale także ze świątynną religią kapłanów i rytuałów ofiarnych. Do tej prorockiej linii nawiązuje Jezus - istotą jego kazań jest wezwanie to przemiany, nawrócenia (metanoia).
***
Martin Buber rozróżniał dwa rodzaje wiary: wiarę określaną hebrajskim słowem emuna (rozumianą jako zaufanie) i wiarę wyrażaną greckim słowem pistis ("wiarę w"). Pierwszą formułę łączył z judaizmem, drugą - z chrześcijaństwem, szczególnie z wiarą w Chrystusa przedstawioną przez apostoła Pawła6. To rozróżnienie stanowi swego rodzaju analogię wspomnianego już łacińskiego podziału na fides qua i fides quae.
W przeciwieństwie do Bubera jestem przekonany, że w chrześcijaństwie wiara nie traci charakteru emuna; wiara w Chrystusa nie musi się wiązać z uprzedmiotowieniem. Wiara chrześcijańska nie jest przede wszystkim kultycznym czczeniem osoby Jezusa, ale naśladowaniem Chrystusa. To z kolei nie oznacza pójścia w ślady Jezusa z Nazaretu, postaci historycznej (jak można rozumieć oryginalny łaciński tytuł znanego poradnika dla ascetów Tomasza a Kempis De imitatione Christi), ale podążanie za Jezusem i z Jezusem, z Tym, który sam o sobie powiedział: "jestem drogą", a swoim uczniom obiecał, że będą dokonywać jeszcze większych czynów niż On. Wiara w Chrystusa jest drogą zaufania i odwagi, miłości i wierności; to droga ku przyszłości, którą Chrystus otworzył i do której zaprasza.
Takie dynamiczne rozumienie chrześcijaństwa zakłada określony typ chrystologii, czyli pojmowania Chrystusa, który jest alfą i omegą rozwoju całego stworzenia7.
Paweł przeprowadził pierwszą radykalną reformę wczesnego chrześcijaństwa: wyprowadził je z postaci jednej z żydowskich sekt w przestrzeń antycznej oikúmené. W tym właśnie, w położeniu akcentu na uniwersalne przesłanie, widzę istotny wkład chrześcijaństwa w historię wiary. Chrześcijaństwo w ujęciu Pawła pokonuje nieprzekraczalne do tamtego czasu granice między religiami i kulturami (wszystko jedno, czy chodzi o Żyda, Greka czy poganina), granice społecznego rozwarstwienia (nie ma znaczenia, czy jest się człowiekiem wolnym, czy niewolnikiem, który w rzymskim świecie był pozbawioną praw "mówiącą rzeczą") i granice jasno zdefiniowanych ról genderowych (jest tak dla mężczyzn, jak i dla kobiet)8.
Ten Pawłowy uniwersalizm rozumiem jako stałe zadanie dla działającego w kolejnych wiekach Kościoła. Dzisiejszą jego postacią jest ekumenizm, przeciwieństwo aroganckiego, ideologicznego imperializmu. Jeśli chrześcijaństwo ma przełamać kryzys, który dotknął wielu jego form, i stać się inspirującą odpowiedzią na wyzwania czasu wielkich przemian cywilizacyjnych, musi odważnie przekroczyć dotychczasowe mentalne i instytucjonalne granice. Nastał czas samoprzekroczenia chrześcijaństwa. Do tej myśli będziemy tu ciągle wracać.
2 Pojęcie "epoka osiowa" zaproponował Karl Jaspers; miał na myśli okres między VIII a III stuleciem przed naszą erą, kiedy niezależnie od siebie powstało wiele religii, które przetrwały do dziś, a te starsze uległy przemianom, kładąc większy nacisk na transcendencję i kwestie etyczne. Por. K. Jaspers, Vom Ursprung und Ziel der Geschichte, München 1949.
3 Na pewno obejmuje także świecki humanizm, to nieślubne dziecko tradycyjnego chrześcijaństwa, a zapewne także różne postaci współczesnej nietradycyjnej duchowości; tu jednak wiara często miesza się z gnozą - orientacją duchową, która przez stulecia była jej konkurencją.
4 Por. Iz 1,17, Ps 82,3, Jk 1,27.
6 M. Buber, Dwa typy wiary, przeł. J. Zychowicz, Kraków 1995, s. 94n.
7 To rozumienie Chrystusa wywodzi się z Apokalipsy św. Jana, z teologii ojców Kościoła, z duchowości chrześcijańskiego Wschodu oraz ze średniowiecznej tradycji franciszkańskiej i pojawia się na nowo u Teilharda de Chardin, dla którego Chrystus jest punktem omega historii kosmosu, oraz w duchowości powiązanej z obrazem Chrystusa kosmicznego, którą dziś rozwija zwłaszcza amerykański franciszkanin Richard Rohr. Por. P. Teilhard de Chardin, Środowisko Boże, przeł. W. Sukiennicka, Warszawa 1964, szczególnie s. 263-268; R. Rohr, Univerzální Kristus, Praha 2019.