Akceptacja i wybór celibatu
Akt wyboru jest najszlachetniejszym i najgłębszym ludzkim czynem, prawdziwym określeniem osoby i wyrazem godności ludzkiej. Osoba ludzka nigdy nie jest bardziej sobą niż w aktach wyboru. Wybory stanowią człowieka. Kształtują jego osobowość i decydują o jego życiu. Decyzyjność jest podstawową cechą bycia mężczyzną. On musi wiedzieć, czego chce, aby wziąć sprawy w swoje ręce. Decyzyjność to nie władczość, dominacja i kontrola. Chodzi o to, aby być zdolnym do wyboru tego, co słuszne, a nie tylko zadowalać, spełniając oczekiwania. Posiąść umiejętność korzystania z rad, być otwartym i słuchać pomysłów innych. Czasem mężczyzna musi być elastyczny i gotów do kompromisu, zaś innym razem musi być nieugięty. Mężczyzna rośnie w siłę, gdy bierze pełną odpowiedzialność za podjęte samodzielnie wybory. Ponoszenie odpowiedzialności oznacza również to, że kiedy popełni błąd, nie zrzuca winy na innych. Podejmowanie decyzji czyni mężczyznę prostym, przejrzystym i silnym, zdolnym do mówienia "tak" i "nie" w sposób stanowczy i nieraniący. Mężczyzn odznaczających się decyzyjnością otacza się szacunkiem.
Bóg, udzielając daru powołania kapłańskiego, nie pozbawia mężczyzny przywileju wyboru, ponieważ On sam jest gwarantem ludzkiej wolności. Powołanie w swej istocie ma charakter relacyjny, jest wynikiem spotkania z Bogiem na modlitwie lub w innych sytuacjach życiowych. Bóg jest Tym, który posiada inicjatywę. Nie manipuluje, nie ucieka się do podstępu czy przemocy, gdyż "Bóg jest Miłością" (1 J 4,16) i działa w zgodzie ze sobą samym. Przeżycie bycia powołanym do kapłaństwa rodzi się z rozpoznania Bożego działania w życiu osobistym, któremu towarzyszy duchowy pokój i radość. Doświadczenia duchowe nie są iluzją, która bywa ulotna, ale są rzeczywistością, głębokim przeżyciem, które pozostaje na zawsze. Zostają one również poddane badaniu Kościoła, którego reprezentantem jest kierownik duchowy. Jego zadaniem jest rozeznać, czy duchowe doświadczenie pochodzi od Boga. Jeśli powołanie zostaje potwierdzone, to przychodzi czas na osobistą refleksję, modlitwę i decyzję.
Kapłaństwo w Kościele rzymskokatolickim jest związane z celibatem. A to oznacza, że wybór powołania kapłańskiego musi mieć podwójny charakter: pierwszy jest wyborem kapłaństwa sakramentalnego i służebnego, a drugi dotyczy celibatu, czyli tej specyficznej drogi życia mężczyzny w bezżeństwie. Możliwość wyboru celibatu wymaga od mężczyzny wyrazistej tożsamości i pozytywnego przeżywania własnej seksualności. Na tym ludzkim fundamencie możliwy staje się dar z siebie dla "królestwa niebieskiego" (por. Mt 19,12), wyrażony w języku bezżenności. Perwersją jest wybór bezżenności dla budowania narcystycznego obrazu samego siebie, by wznosić gmach swojej wielkości, doskonałości i doznawać własnej chwały w oczach innych. Słowa dla "królestwa niebieskiego" wskazują na pozytywną motywację wyboru. Jeśli mężczyzna jest gotowy na taki dar z siebie samego, to należy przypuszczać, że odkrył pozytywną wartość "królestwa niebieskiego", więcej - odnalazł ukryty skarb, dla którego chce żyć, oddając siebie bez reszty (por. Mt 13,44). Bezżenność staje się dla niego znakiem całkowitego oddania się sprawie, większej niż on sam, sprawie Ewangelii, która staje się jego osobistą sprawą. Ważne, aby mężczyzna decydujący się na taki dar z siebie podejmował decyzję w zgodzie ze sobą samym, by rozumiał siebie i własny wybór nawet wtedy, gdy inni tego nie rozumieją i nie podzielają słuszności jego wyboru. Projekt życia bezżennego dla "królestwa niebieskiego" zawiera w sobie rezygnację z pięknej rzeczywistości życia małżeńskiego i rodzinnego dla czegoś jeszcze piękniejszego, czyli dla Boga i Jego sprawy. Oznacza to, że mężczyzna decydujący się na kapłaństwo i związany z nim celibat świadomie przeżywa stratę oblubieńczej, seksualnej więzi z kobietą oraz żegna radość ojcostwa. Akceptuje w swoim życiu brak "swojej" kobiety i "swoich" dzieci. Wybór celibatu jest trudną decyzją, także dlatego że prowokuje pytanie o jakość naszego człowieczeństwa, o możliwość spełnienia się na tej drodze. Jak pozostać zdrowym, pełnym energii życiowej mężczyzną i kapłanem? Są to pytania niełatwe, a trzeba na nie znaleźć odpowiedź, by uczynić życie w celibacie udanym i spełnionym. Dlatego w projekt życia bezżennego dla "królestwa niebieskiego" musi zostać wpisany odpowiedni program kultury życia, aby osoba go realizująca mogła zachować równowagę psychiczną i duchową.
Z psychologicznego punktu widzenia należy stwierdzić, że rezygnacja z zaspokajania naturalnej potrzeby seksualnej w imię określonych wartości społecznych czy religijnych nie wywołuje zaburzeń psychicznych, o ile wynika z autentycznych przekonań jednostki i zostaje podjęta dobrowolnie. Tylko dojrzała rezygnacja zapewnia możliwość spełnienia siebie i dostarcza osobistej satysfakcji. Wydaje się, że kluczem do udanego życia na drodze bezżeństwa dla "królestwa niebieskiego" jest akceptacja celibatu i jego dobrowolny wybór. Celibat przeżywany w zgodzie ze sobą samym pozwala na ukształtowanie w sobie postawy powściągliwości wobec fizycznej ekspresji seksualnej. A jeśli celibat jest przeżywany wyłącznie jako prawo narzucone z zewnątrz, staje się ciężarem, rodzi poczucie opresyjności prawa i wywołuje wewnętrzny konflikt. Termin "frustracja" pochodzi od angielskiego słowa to frustrate, co oznacza udaremnić, zniweczyć, przeszkodzić. Frustracją nazywamy więc stan psychiczny wywołany zahamowaniem, udaremnieniem, przeszkodą w realizacji jakiejś silnej potrzeby spowodowaną przez określone przyczyny zewnętrzne lub własną indolencję. W kontekście naszych rozważań mamy na uwadze potrzebę seksualną. Otóż celibat przeżywany jako prawo narzucone z zewnątrz zapewne stanie się źródłem chronicznej frustracji. Spowoduje smutek, cierpienie, obniży ekspansję życiową. Celibatariusz doznający przykrego stanu psychicznego może z tego powodu użalać się nad sobą samym, czuć się ofiarą, kimś pokrzywdzonym i nieszczęśliwym. A ponieważ psychika dąży do równowagi wewnętrznej, uruchomi mechanizm kompensacji. Celibatariusz osamotniony i cierpiący najczęściej poszukuje "niewinnej" więzi uczuciowej z rozumiejącą go kobietą, której on duchowo towarzyszy. Więź ta łatwo przeradza się w uzależnienie. Czasem bywa i tak, że ksiądz nawiązuje relację seksualną z kobietą, aby wreszcie poczuć się wolnym. Wtedy jego dojmującą potrzebą jest potrzeba wolności. W ten sposób nieświadomie wyraża swój sprzeciw, bunt wobec narzuconego - w jego przekonaniu - prawa celibatu. W niektórych przypadkach księża odchodzący z kapłaństwa bardziej pragną zrzucić jarzmo zewnętrznego prawa celibatu, niż są gotowi do podjęcia odpowiedzialnej roli małżonka i ojca.
Świadomy i dobrowolny wybór celibatu nie zwalnia księdza od głębszego poznania świata kobiet. Dla mężczyzn żyjących w celibacie poznanie i zrozumienie płci odmiennej stanowi szczególne wyzwanie, tym bardziej że większy procent penitentów w duszpasterskiej posłudze księży to kobiety. Trzeba się uczyć ich świata, aby mądrze świadczyć im duszpasterską opiekę. Prawdą jest, że mężczyzna dla kobiety i kobieta dla mężczyzny to istoty "niepojęte". Dlatego swojsko i bezpieczniej czujemy się w grupach jednopłciowych. Płeć odmienna stanowi dla każdego wyzwanie. Towarzyszący lęk, zwłaszcza gdy jest rozpoznany, może nas mobilizować do przekroczenia jego natężenia, aż do wyciszenia. Ważne, aby kobiet ani nie idealizować, ani nie degradować. One są takie, jakie są. Zdumiewająca bywa czasem percepcja księży, którzy postrzegają kobiety jako istoty pozbawione seksualnych potrzeb. Niekiedy nie rozpoznają, że relacja duszpasterska nawiązana z konkretną kobietą przestała być jednoznaczna. Nie potrafią bronić swoich psychicznych, a nawet fizycznych granic. Czasem zostają seksualnie wykorzystani i emocjonalnie usidleni przez kobiety, co dowodzi słabości ich męskiego charakteru. Bywają również sytuacje odwrotne, że księża traktują kobiety jak obiekty seksualnego podboju, uprawiają z nimi seks bez emocjonalnego wiązania się i ponoszenia odpowiedzialności. Śmieszna bywa zarozumiałość księży, którzy uważają, że na zakochanie są odporni. A przecież spontaniczne zakochanie się nie jest świadomym i dobrowolnym wyborem, wynikiem poszukiwań czy efektem wysiłku. To silne doznanie uczuciowe, pojawiające się w sposób nieplanowany. Odbieramy je subiektywnie jako uczucie miłości. Zakochanie pojawia się nagle i ma wyraźnie podtekst seksualny, dlatego "popędza" nas do zachowań, które mają na celu stworzenie pary i przekazanie życia. Za własny stan uczuciowy trzeba nade wszystko wziąć odpowiedzialność. A to oznacza rozpoznanie swojego świata uczuciowego, nazwanie go, aby zrozumieć, co się we mnie dzieje.
Konfrontując się z własnym uczuciem zakochania się, należy sobie postawić pytania: czy chcę ten stan uczuciowy rozwijać dalej, czy też pozwolę mu odpłynąć? Kim jestem? Jakie są moje życiowe wybory? Jakie jest moje powołanie? Jaka jest moja życiowa misja? To są pytania, które stawiają sobie dojrzali mężczyźni. Uczciwie wobec samego siebie mogę wyznać: "Kocham tę kobietę i decyduję się nie rozwijać własnych pragnień. Moją miłość oddaję większej miłości". Rola księdza i małżonka są same w sobie sprzeczne w systemie rzymskokatolickim. Jeśli coś jest logicznie nie do pogodzenia, wtedy także empirycznie nie da się pogodzić. Przedłużająca się wyłączna więź księdza z kobietą pozostaje sytuacją konfliktową. Pewna grupa księży jednak trwa w tym konflikcie, prowadząc podwójne życie. Inni podejmują decyzję odejścia z kapłaństwa, ponieważ nie dają rady już dłużej trwać w konflikcie wewnętrznym, który pożera ich energię i uniemożliwia twórcze życie.
Przejawem ludzkiej dojrzałości psychicznej i duchowej jest zdolność do miłości. Dlatego bezżeństwo dla "królestwa niebieskiego" motywowane miłością daje szansę na rozwój miłości pasterskiej, czyli daru z siebie dla innych przez pokorną i bezinteresowną służbę. Na drodze miłości mężczyzna, który wybrał kapłaństwo i celibat, rozwija ojcostwo duchowe. Jego męskość wyraża się poprzez kreatywność duszpasterską. Brak własnego potomstwa nie hamuje płodności duchowej i duszpasterskiej, dlatego życie kapłana, który uczynił dar z siebie dla sprawy Ewangelii i dla innych, może być udane i satysfakcjonujące.