Rozdział pierwszy
Kiedy Indu weszła do kuchni na śniadanie, jej mama była już ubrana w niebieski strój pielęgniarski. Wokół niej piętrzyły się stosy książek, pudełek po butach i torby z ubraniami.
- Co się dzieje, mamo? - zapytała zaskoczona tym widokiem. - Przeprowadzamy się?
- Nie - odparła mama. - Po prostu robię porządki. Chcę sprzedać rzeczy, których już nie potrzebuję.
- Nie sprzedawaj niczego mojego - powiedziała z naciskiem Indu, myśląc o wszystkich swoich ukochanych książkach.
- Uwielbiasz chomikować, co? - Mama się zaśmiała. - Zupełnie jak twój dziadek.
Zanim Indu zdążyła odpowiedzieć, ktoś zadzwonił do drzwi.
- O, to pewnie Klara! - zawołała, pędząc, by otworzyć.
Klara była jedną z najlepszych przyjaciółek Indu. Ich mamy na zmianę odwoziły dziewczynki do szkoły, choć częściej robiła to pani Madani, czyli mama Klary. Zdarzało się bowiem, że mama Indu brała w szpitalu dwie zmiany z rzędu.
Indu otworzyła drzwi i uśmiechnęła się do przyjaciółki i jej mamy.
- Cześć, Indu - przywitała się pani Madani. - Gotowa do wyjścia?
- Tak! Pa, mamo - rzuciła dziewczyna w stronę kuchni i zgarnęła torbę do szkoły. - Nie oddawaj moich rzeczy i nie zapomnij, że dziś są nasze pierwsze zajęcia w Błysku i Blasku. Zaczynamy nowy semestr, pamiętaj!
- Pamiętam - zapewniła ją mama. - Miłego dnia!
Dla Indu Błysk i Blask to nie było jedynie studio, do którego przychodziła na zajęcia pozalekcyjne. Kiedyś już uczyła się tańca, choć zupełnie innego: tradycyjnego tańca indyjskiego zwanego bharatanatjam. Ostatecznie zrezygnowała z lekcji, nerwy związane z występami przed publicznością ją przerosły. Przez jakiś czas w ogóle nie tańczyła, aż kilka miesięcy temu zapisała się do pobliskiego studia baletowego. Zrobiła to, bo chciała w końcu pokonać swój opór przed występami na scenie. Tak się złożyło, że właśnie w Błysku i Blasku poznała Klarę, Momokę, Dantego i Charliego, którzy stali się jej najlepszymi przyjaciółmi. I chociaż nie pozbyła się tremy, to taniec znów zaczął sprawiać jej radość.
W drodze do szkoły Indu i Klara szły przed panią Madani.
- Też jesteś podekscytowana powrotem do Błysku i Blasku? - zapytała Indu.
- Totalnie - odpowiedziała Klara. - I mam nowe body! I jeszcze spódniczkę. Chyba sporo urosłam w te wakacje. Rzeczy z zeszłego semestru są już za małe.
Indu zaczęła się zastanawiać, czy jej komplet też przypadkiem nie jest za mały. Może nikt nie zauważy, pomyślała. Wiedziała, że nie powinna prosić mamy o nowy strój - nie miały pieniędzy na takie dodatkowe wydatki. Body, rajstopy baletowe i szyfonowa spódniczka na każdy semestr byłyby właśnie tym: dodatkowym wydatkiem. Gdyby jednak Indu bardzo tych rzeczy potrzebowała, mama na pewno spróbowałaby jej znaleźć coś używanego. "To dobre dla planety - powiedziałaby - i dla portfela".
- Zobacz! - Klara przerwała rozmyślania Indu, pokazując jej zdjęcie nowego zestawu baletowego na ekranie telefonu.
Indu się uśmiechnęła.
- Ten oliwkowozielony kolor jest świetny!
- Dzięki! - Klara się rozpromieniła. - Hej, a ćwiczyłaś podczas wakacji? Ja nie odpuściłam ani jednego dnia!
Jeśli sprawa dotyczyła baletu, entuzjazm Klary nie miał granic. To była właśnie cała Klara, i również tę pasję Indu w niej uwielbiała.
- Jasne, że tak. Ale pewnie nie tak dużo jak ty - odparła Indu. - Sporo za to czytałam. Wiedziałaś, że ludzie świecą w ciemności jak świetliki?! Można to zobaczyć za pomocą specjalnych kamer.
Indu kochała naukę! Chyba kochała naukę bardziej niż taniec. Nawet na pewno, w końcu jej największym marzeniem było zostanie neurochirurżką.
- Super! - zawołała Klara. - Ciekawe, jakich nowych kroków się dziś nauczymy.
- Już nie mogę się doczekać, kiedy nasza paczka znów będzie w komplecie - przyznała Indu. W wakacje, jak to w wakacje, wszyscy byli w rozjazdach i choć mieli ze sobą kontakt, bo pisywali do siebie na czacie grupowym, to okazji, by się zobaczyć na żywo, nie było zbyt wiele. Raz czy dwa spotkali się w cukierni pani Madani, Cza-czarlotce, i to wszystko. - Zatęskniłam za wspólnym tańcem - dodała.
- Ja też - przyznała Klara i obie skręciły za szkolną bramę.