Przyjęcie postawy. Wybór wierszy z lat 2003-2019 - Janusz Szuber

Kup ebooka

19.90 zł
15.52 zł (8,90 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać
?

CZĘŚĆ I

.

Jeśli o to chodzi, to jest tu

Moje, na pozór zachłanne lata 60.,

ich schyłek, tuż przed dekadą ponurych tajfunów

(jak o moim tamtym chorowaniu

mawiał jeden z lekarzy),

kiedy dziadek Stefan odwiedził nas na Filtrowej,

a ja od niedawna z patentem dorosłości,

zaprosiłem go do Teatru Żydowskiego, bo gdzieś

kiedyś wspominał, jak od kolegów nauczył się jidysz.

To, że dziadek był bez słuchawek,

i jego ormiański po Zacharjasiewiczach nos, budziło

wyraźną sympatię podczas antraktu i potem w szatni,

kiedy po oddaniu numerka pomagałem

nałożyć obszerną pelisę, którą mu sprawiła

jego siostra Helena z renty wypłacanej jej teoretycznie w dolarach:

płaszcz podbity przytulnym błamem z nutrii,

kołnierz i czapka bobrowe nie dziwiły, wręcz przeciwnie,

podobnie jak to, że to jest tu, jeśli o to chodzi,

bo tamto ani tu, ani tam,

chyba że w jakimś wsobnym nigdzie,

które tak nazwane, powinno przecież także jakoś być.

Wtedy, w 1967, napisałem był wiersz pt. Biberlied,

który z gromadą innych rówieśników

nie dożył mego późnego debiutu.

.

Tu wszystko może być tytułem

Jakby wczesne lata sześćdziesiąte

ubiegłego stulecia i ja, dla niepoznaki

jeszcze niepełnoletni, strofowany przez kobietę

w średnim wieku, w pretensjach, która nagle wydała mi się

stara i nijaka, kiedy, w chybotliwym tu, zajadle

broniła swego miejsca w ogonku do stoiska z czymś

na pierwszy rzut oka bezużytecznym:

z mokrych wyklejanek wylatywały zmarszczone motyle,

a za ladą sklepowe piły kawę,

z warstwą fusów na dnie szklanek, służbowe

fartuchy niedopięte na ich wydatnych brzuchach,

więc po co ten sen, skoro zaraz po tym

jak sięgały do szuflady, żeby wydać resztę,

między kocimi łbami bruku błyszczy

drobna moneta i, po to, by ją podnieść,

trzeba by twardej jawy.

.

Przedwiośnie 1935

Podczas ostatniego widzenia z żoną

oświadczył, powołując się na życzliwego mu lekarza,

że jest systematycznie czymś truty.

Skóra na twarzy i rękach potwierdzała powyższe.

Ciało wuja Bolesława

odesłano z więzienia w Łomży

w zapieczętowanej trumnie.

Władze nabrały wody w usta,

bądź co bądź oficer z odznaczeniami,

koledzy blisko Marszałka,

opozycja przeciwnie, prezes miejscowego sądu

gdzie mógł dolewał oliwy do ognia.

Mecenasa Głuszkiewicza, obrońcę,

ktoś zastrzelił w kancelarii we Lwowie.

Miasto niechętnie patrzyło na skromny kondukt,

wiatr targał welony żałobnic. Złoty sygnet

wuja Bolesława z monogramem BD

dostałem po maturze w 1967 i tylko

przy myciu ściągam z palca.

.

Kutná Hora - Sedlec

A skąd tu ten aniołek,

Putto barokowe, tłuścioszek

Golutki z dołeczkiem w kolanie,

Na piramidzie kunsztownej

Bieluchnych piszczeli,

Które w szczękach bezdziąsłych

Aportują czaszki czyściutkie,

Gładziutkie, bez jednego włoska?

Ach, te leniwe słodkie czeskie morza,

A w nich pobożne ossuarium -

Rafa szalonych mnichów.

Tam nasze spotkanie Mirando, Xenio, Biserko,

Małgorzato, Anno: w nieoswojonym, wspólnym,

Jakimś pozaludzkim "my".

.

Oktostych

Nieśliśmy wieniec na pogrzebie kuzyna,

ktoś nas zagarnął i ustawił za inną parą.

Pierwszy raz tak blisko siebie,

chodziła wyżej, do pierwszej technikum.

Jak na początek lata dzień wyjątkowo zimny,

ubrani lekko i kuso, stąd gęsia skórka u obojga,

wtenczas nie było w czym wybierać, sprawiano nam

tylko rzeczy niezbędne i praktyczne.

.

Rynek 14/1

Pierwsze piętro w domu przy rynku,

jakieś trzydzieści metrów od mego okna,

zajmował do 1916 pradziadek Maurycy,

przez sześć dni w tygodniu

po poobiedniej drzemce schodził na parter,

do gabinetu z osobnym wejściem od frontu,

tam, gdzie teraz jest karczma i automaty do gier,

a wcześniej, przez ponad pół wieku, fotograf,

aby między czwartą a szóstą przyjmować chorych

i ulżyć naturze skażonej przez grzech,

a stangret, który z rana wiózł doktora do szpitala

i wszędzie tam, dokąd zwykł był zaglądać,

przedzierzgał się w kamerdynera,

uciszał harmider w poczekalni,

topił nad świecą lak,

glancował klamki.

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki