Wprowadzenie
Założyciele i prawodawcy państw winni zawsze zakładać z góry, że wszyscy ludzie są źli i że niechybnie takimi się okażą, ilekroć będą mieli po temu sposobność.
Niccol? Machiavelli, Rozważania nad pierwszym dziesięcioksięgiem historii Rzymu Liwiusza[1]
Wystarczy, by dobrzy ludzie nic nie robili, a zło zatriumfuje.
słowa przypisywane Edmundowi Burke'owi
Skąd się bierze zło?
Po zakończeniu drugiej wojny światowej alianci mieli wiele motywów, które dyktowały ich działania wobec pojmanych liderów nazistowskich. Ich ukaranie stanowiło istotny element procesu denazyfikacji Niemiec. Kryła się za tym także nadzieja, że publiczne procesy mogą odwieść przyszłych liderów od popełniania podobnych zbrodni wojennych i ludobójstwa.
Oprócz tych dwóch głównych celów w działaniach aliantów widać było również pragnienie zrozumienia ludzi, którzy pokierowali całym krajem w tak nieszczęsnym kierunku. Wielu nazistowskich przywódców było ludźmi wykształconymi i wychowanymi w zachodniej tradycji intelektualnej. Jak więc mogli dopuścić się takich zbrodni? Ta potrzeba "zrozumienia" liderów nie była wyrażona wprost podczas procesów norymberskich, ale stanowiła jedną z jego podstaw. Zasadnicze pytanie nie brzmiało więc: "Kto to zrobił?", lecz "Dlaczego oni to zrobili?" i "Jak mogli się tego dopuścić?". Ogólne założenie było oczywiste: oskarżeni naziści byli bestiami, potworami i całkowitymi "odmieńcami". Wierzono, że uda się to ujawnić i potwierdzić poprzez starannie przeprowadzone śledztwo. W prasie roiło się od przeróżnych teorii, a historycy i przedstawiciele nauk społecznych pośpieszyli ze swoimi wyjaśnieniami. Jednak były także i inne, słabiej słyszalne głosy, które przypominały, że zło jest częścią natury każdego człowieka. Psychiatrzy, neurolodzy i psycholodzy analizowali zachowanie nazistów z jeszcze innej perspektywy i próbowali pozyskać dane, które pozwoliłyby im sprawdzić wysuwane hipotezy. "To było spowodowane uszkodzeniami mózgu" - twierdzili przedstawiciele jednej ze szkół myślenia. "Powodem były poważne zaburzenia psychiatryczne" - upierali się inni. A trzecia szkoła mówiła: "To byli normalni ludzie, którzy po prostu dokonywali złych wyborów".
Jak zbrodniarze wojenni w ogóle mogli dopuszczać się takich czynów? Czy naprawdę byli psychicznie chorzy? Byli psychopatami i sadystami? Niezliczeni naukowcy formułowali opinie na temat zachowań nazistów, opierając się przy tym na własnych poglądach na temat natury całego społeczeństwa oraz zachowań jednostki. Wielu wniosło cenny wkład w rozwój nauki, analizując bogate materiały archiwalne. O wiele mniejsze grono naukowców miało możliwość przeprowadzenia bezpośrednich wywiadów ze sprawcami, ale nawet oni badali raczej szeregowych członków zbrodniczej machiny, a nie głównych przywódców Trzeciej Rzeszy[2].
Próbując zrozumieć zachowanie nazistów, stajemy w obliczu wielkiej niewiadomej, jaką są liderzy ruchu nazistowskiego. Mamy dostęp do wywiadów przeprowadzonych z ich podwładnymi, którzy jednak sami twierdzili, że byli tylko nieznaczącymi trybikami całej machiny narodowej[3]. Oczywiście, każdy człowiek jest na swój sposób trybikiem kształtowanym przez wiele sił, ale niektórzy z nas obracają większymi kołami. Jeśli występuje więc "pośrednictwo" (tj. odpowiedzialność), to musimy przyjrzeć się wyższym szczeblom rządowym, a więc dokładnie tym ludziom, którzy byli sądzeni w Norymberdze.
Jako psychiatra mam umiejętność słuchania, diagnozowania i leczenia ludzi z zaburzeniami psychicznymi. Dysponuję rozległym doświadczeniem, praktykowałem bowiem w bardzo różnych miejscach - od oddziałów intensywnej terapii, poprzez więzienia, które wyglądały tak, jakby projektował je sam Franz Kafka, aż po luksusowe szpitale psychiatryczne, po ogrodach których spacerowały pawie. Pracowałem w szpitalach państwowych, które tylko cudem unikały katastrofy budowlanej i rozpadu, przeprowadzałem wywiady z pacjentami oddziałów ratunkowych wśród krzyków i dźwięków syren tak głośnych, że ledwo słyszałem odpowiedzi. Jednak wszędzie, gdzie pracowałem, miałem do dyspozycji karty pacjentów. Lekarze są niczym historycy - zostawiamy po sobie notatki, nie tylko ze względu na zawodną pamięć, ale także dla innych, by pokierować przyszłymi etapami opieki nad pacjentami. Pisanie i odczytywanie tych notatek samo w sobie jest sztuką, ponieważ zawsze napisane są w telegraficznym skrócie, wedle własnej gramatyki i logiki. Dlatego właśnie czytając raporty medyczne i psychiatryczne z procesów norymberskich, mogę spojrzeć na nie przez pryzmat własnego doświadczenia klinicznego i traktować je jako formę rozmowy z moimi kolegami z przeszłości. Co próbują powiedzieć mi o swoich pacjentach? Co pozostaje niedopowiedziane?
Lekarze z Norymbergi pozostawili po sobie enigmatyczne, czasem sprzeczne, notatki z obserwacji przywódców nazistowskich. Moim zadaniem było rozszyfrowanie ich i spojrzenie na nie na nowo - z punktu widzenia wiedzy i pojmowania świata XXI wieku.
Dostęp do notatek psychiatrycznych dotyczących członków rządu jest czymś niezwykle rzadkim. Mamy więc do czynienia z sytuacją wyjątkową, przez to tym bardziej dziwi, że stojący za tym badacze zostali niemal zapomniani. Psychiatra Douglas Kelley i psycholog Gustave Gilbert zostali skierowani do więzienia w Norymberdze, by ocenić, czy oskarżeni mogą stanąć przed sądem, oraz by dodać im otuchy. Jednocześnie wykonywali także inne zadanie: potajemnie doradzali strażnikom więziennym i oskarżycielom. Obaj kierowali się także osobistymi celami: mieli zuchwały plan wykorzystania testu plam atramentowych Rorschacha do zbadania natury zła uosabianego przez liderów ruchu nazistowskiego. Przez wiele godzin (Douglas Kelley pisał, że było to 80 godzin poświęconych każdemu osadzonemu) w ciasnych celach więziennych przeprowadzali wywiady i testy psychologiczne oraz obserwowali zachowanie oskarżonych podczas samego procesu. Wszystko to oznacza, że obserwacje przywódców nazistowskich Niemiec były wyjątkowo rozległe i wyczerpujące. Niniejsza książka stanowi podsumowanie ich odkryć i wniosków dotyczących czterech oskarżonych w procesach norymberskich - ludzi, których zło miało różne źródła i podstawy: Roberta Leya, Hermanna Göringa, Juliusa Streichera i Rudolfa Hessa.
Badania nie były łatwe dla obu przeprowadzających je osób. Zarówno Kelley, jak i Gilbert zostali mocno naznaczeni tym doświadczeniem. Czym innym jest analizowanie zła z dystansu, a czym innym siedzenie dzień po dniu w celach na wąskich więziennych pryczach, twarzą w twarz ze zbrodniarzami - przyglądanie się im, słuchanie ich, odczuwanie ich zapachu. Stres wpłynął na obu, utrudniał ich współpracę, wyeksponował różnice osobowościowe i poczucie zazdrości, doprowadzając w końcu do intryg, spraw sądowych oraz wzajemnych oskarżeń. Mimo wszystko to właśnie ich odkrycia i dysputy ukształtowały to, co rozumiemy dziś przez pojęcie psychologii zła. Współcześni naukowcy, nękani duchami Norymbergi, przeprowadzili już wiele ważnych badań tego niewygodnego tematu.
Gdy pisałem tę książkę, opierałem się na wielu rodzajach informacji. Jest oczywiście sporo cennych opracowań książkowych, ale nie ograniczałem się do nich i sięgałem także po inne źródła[4]. Obszerne relacje prasowe z tamtych czasów wskazują, w jaki sposób kultura masowa postrzegała zbrodniarzy wojennych sądzonych w Norymberdze. Oprócz tego właściwie każdy uczestnik procesów pisał wspomnienia i pamiętniki. To źródła niezwykle bogate w szczegóły. Niektóre ukazały się drukiem, ale inne przytaczane są jedynie we fragmentach lub zostały ujęte w specjalnych zbiorach. To właśnie informacje zaczerpnięte z tych różnych źródeł tworzą sedno tej książki[5]. Od procesów minęło już 70 lat, a jednak cień Norymbergi wciąż jest wyraźny i zapewnia odpowiedni kontekst do analizowania licznych przypadków zła, jakich dostarcza nam współczesność.
Niezgodne poglądy
Byłem naprawdę zaskoczony liczbą i zakresem rozbieżności między poszczególnymi źródłami. To dowód mojej naiwności. Uczestniczyłem w spotkaniach na temat Holokaustu, które potrafiły przekształcić się w burzliwe dyskusje i obrzucanie się oskarżeniami - niemal wszystko oprócz rzucania krzesłami. Rozbieżności są regułą, a nie wyjątkiem, w każdych badaniach historycznych, jednak gdy mowa o przypadkach masowych morderstw, skłonność do niezgody i kłótliwości rośnie wykładniczo[6].
Pamięć, nawet w najbardziej sprzyjających okolicznościach, jest zawodna, podatna na kłamstwa i deformację. Ludzie wybielają się i dokonują racjonalizacji własnych czynów, czasem świadomie, a czasem nie. Tego typu zjawiska są szczególnie istotne przy próbie zrozumienia pamiętników i autobiografii nazistów[7]. Pisarka Rose Macaulay celnie opisuje ten problem: "Musimy znaleźć naszą drogę przez mgłę [...] i nigdy nie możemy usiąść i powiedzieć, że dotarliśmy do Prawdy [...], gdyż odkrycie prawdy [...] oznacza długą podróż przez trudną do przebycia dżunglę"[8].
Ten fragment historii jest gęstwiną, skomplikowaną dodatkowo przez konieczność interpretacji języka, który także się zmienił. Gdy czytamy zapiski szpitalne lub ocenę stanu psychicznego pacjenta sprzed 70 lat, musimy pamiętać, że słowa mają inne konotacje. Jak zwracam uwagę w rozdziale 2, nie jesteśmy dziś nawet pewni tego, na czym konkretnie polegały problemy z sercem Göringa, gdyż termin "atak serca" był wówczas bardziej ogólnym pojęciem. Tego typu problemy ze zrozumieniem opisów medycznych są jeszcze bardziej dotkliwe w psychiatrii. W tej dziedzinie nauki wysiłki na rzecz usystematyzowania nomenklatury diagnostycznej mają stosunkowo krótką historię; pierwsze wydanie kryteriów diagnostycznych Diagnostic and Statistical Manual (DSM) ukazało się w 1952 roku. W 1945 roku nie było więc żadnych spójnych wytycznych ani żadnego powszechnie uzgodnionego i przestrzeganego sposobu przedstawiania, rozumienia, opisywania i leczenia problemów natury psychiatrycznej. W rezultacie odczytywanie notatek psychiatrów z tamtych czasów jest zadaniem nad wyraz trudnym; analogicznych problemów nastręczają wyniki badań za pomocą testu Rorschacha, gdyż nie było wówczas spójnego sposobu stosowania tego testu i zapisywania jego wyników[9]. Z tych właśnie powodów wielu trudności nastręcza zrozumienie terminologii i wniosków wyciągniętych tak dawno temu. Słowa używane wtedy nie zawsze oznaczają to samo dziś.
Układ książki
Gdy miałem dziewięć lat, dostałem od ojca pierwszy mikroskop. Dowiedziałem się wówczas, że najlepszym sposobem oglądania próbki jest kilkukrotne jej badanie raz w mniejszym, raz w większym powiększeniu. Po wielu latach dostałem mikroskop stereoskopowy, który pozwalał oglądać ten sam obiekt z nieco różnych punktów widzenia. Teraz mogłem dostrzec głębię i perspektywę.
Wiele lat poświęciłem na analizowanie psychiki zbrodniarzy wojennych z wielu różnych perspektyw - zarówno w "małym powiększeniu" (czytając ich publiczne wystąpienia), jak w "dużym powiększeniu" (przeglądając wywiady psychiatryczne). Możemy zobaczyć ich zarówno w celach, jak i na sali sądowej. Ale mamy do dyspozycji także szczegółowe opisy ich sylwetek - notatki psychiatrów i psychologów pracujących w Norymberdze oraz przeprowadzone przez nich testy psychologiczne.
Książka jest podzielona na cztery części, które raz odwołują się do przeszłości, to znów wybiegają w przyszłość. Część I zapewnia kontekst historyczny - opisuje wydarzenia, które doprowadziły do procesów norymberskich, oraz wyjaśnia, w jaki sposób ludobójstwo popełnione przez nazistów wpływa na nasze poglądy na temat natury zła. W części II przedstawiam szczegóły procesów norymberskich w odbiorze opinii publicznej. Znajdują się tu zarówno opisy wydarzeń z sal sądowych, jak i informacje z życia więźniów w celach. Część III koncentruje się na sylwetkach czterech zbrodniarzy wojennych, którzy stanowią przykład zasadniczo różnych źródeł zła. Podczas pierwszego procesu norymberskiego sądzono 22 osoby. Spośród nich wybrałem czterech zbrodniarzy, których chciałem poddać dokładniejszej analizie ze względu na to, że stanowili zasadniczo różne wyzwania diagnostyczne. Aby zrozumieć różne oblicza zła przywódców Trzeciej Rzeszy, wybrałem ludzi o różnym zakresie odpowiedzialności za zbrodnie i zachowujących się odmiennie w trakcie procesów. Część IV to powrót do zasadniczego pytania tej książki: jak rozumiemy zło? Czy zło jest w każdym z nas, czy też niektórzy ludzie są na nie szczególnie podatni?
Testy psychologiczne zbrodniarzy wojennych pozostawały w ukryciu, niepublikowane przez wiele lat, uwikłane w toksyczną mieszaninę ambicji, zdrad i różnic o podłożu ideologicznym. Te zapomniane dokumenty pozwalają nam zbadać, w jaki sposób zło rozumieją współczesna psychiatria i psychologia - jej społeczne, psychologiczne, psychopatologiczne i neurobehawioralne korzenie - oraz zastanowić się nad tym, w jaki sposób ta styczność z nim wpływa na nasze pojmowanie człowieczeństwa.
Próba zrozumienia zjawiska nie jest tożsama z jego akceptacją lub potępieniem. Czytelnicy, którzy uważają, że przywódcy Trzeciej Rzeszy stanowili jednorodną grupę wynaturzonych potworów, mogą odłożyć tę książkę już teraz, gdyż - jak jednoznacznie tego dowodzę - ludzie ci z całą pewnością nie byli homogeniczni. Byli nikczemni i pyszni, ale znacznie się od siebie różnili. W pracy tej przybliżam naturę (choć właściwiej byłoby powiedzieć: natury) ich zła, śledzę toksyczny wpływ rozpraw na samych śledczych i analizuję, w jaki sposób ta historia ukształtowała współczesne badania naukowe.
To bardzo szerokie i kontrowersyjne pole badawcze, pełne zarówno ostrożnych i starannych ocen, jak i insynuacji oraz zajadłości. Mam nadzieję, że ta książka będzie dla Czytelnika rodzajem przewodnika po "najbliższej okolicy prawdy historycznej"[10].
Przypisy
[1] Niccol? Machiavelli, Rozważania nad pierwszym dziesięcioksięgiem historii Rzymu Liwiusza, przeł. Krzysztof Żaboklicki, Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego, Warszawa 2009.
[2] Na przykład John Steiner, którego dogłębna praca poświęcona szeregowym członkom SS jest oparta na bezpośredniej obserwacji osobistej oraz kwestionariuszach.
[3] Co ciekawe, nawet sam Rudolf Höss, komendant obozu Auschwitz, sięgnął po ten argument w liście do żony napisanym na krótko przed egzekucją. "[Byłem] trybikiem w potwornej niemieckiej machinie zniszczenia, robotem, który ślepo wykonywał każdy rozkaz" (Thomas Harding, Hanns and Rudolf: The True Story of the German Jew Who Tracked Down and Caught the Kommandant of Auschwitz, Simon and Schuster, New York 2013, s. 271).
[4] Najważniejsze to oczywiście: Douglas Kelley, 22 Cells in Nuremberg (Greenberg, Nowy Jork 1947 r.; reprint: MacFadden, Nowy Jork 1961) oraz Gustave Mark Gilbert, Nuremberg Diary, Farrar, Straus and Giroux, New York 1947; reprint: Da Capo Press, New York 1995, s. 201 (Dziennik norymberski, przeł. Tomasz Łuczak, Świat Książki, Warszawa 2012). Na temat badań z wykorzystaniem testu Rorschacha: Eric A. Zillmer, Molly Harrower, Barry A. Ritzler i Robert P. Archer, The Quest for the Nazi Personality: A Psychological Investigation of Nazi War Criminals (Lawrence Erlbaum, Hillsdale, NJ, 1995) oraz Florence R. Miale, Michael Selzer, The Nuremberg Mind: The Psychology of the Nazi Leaders (Quadrangle, New York 1995). Godna polecenia jest także książka: Jack El-Hai, Göring i psychiatra. Tragiczny pojedynek umysłów (przeł. Jarosław Skowroński, Prószyński i S-ka, Warszawa 2015), która daje istotny wgląd w życie samego Kelleya.
[5] Szczególne podziękowania dla: University of California, San Diego; University of California, Santa Cruz; National Museum of Health and Medicine; US Army Military History Institute; US Air Force Academy; McDermott Library; University of Akron Center for the History of Psychology; archiwa Columbia University; University of California, Berkeley; archiwa Yale University; archiwa Cornell University; Graduate Center of CUNY; New York University; University of Florida; Biblioteka Kongresu; Archiwa Narodowe; oraz United States Holocaust Memorial Museum.
[6] Edward H. Carr, Historia. Czym jest, przeł. Piotr Kuś, Zysk i S-ka, Poznań 1999.
[7] Joel E. Dimsdale (red.), Survivors, Victims, and Perpetrators: Essays on the Nazi Holocaust (Hemisphere, Waszyngton 1980), s. 284-287.
[8] Rose Macaulay, The Towers of Trebizond, Farrar, Straus and Giroux, New York 1956, s. 226.
[9] John E. Exner, The Rorschach Systems, Grune and Stratton, New York 1969.
[10] Valerie Hartouni, Visualizing Atrocity: Arendt, Evil, and the Optics of Thoughtlessness, New York University Press, New York 2012, s. 66.