Rocznik Polskiej Polityki Zagranicznej 2019 - Jakub Pieńkowski, Jolanta Szymańska, Łukasz Ogrodnik, Marcin Terlikowski, Anna Maria Dyner, Damian Wnukowski, Wojciech Lorenz, Kinga Dudzińska, Lidia Gibadło, Justyna Szczudlik, Patryk Kugiel, Szymon Zaręba, Artur Kacprzyk, Maria Piechowska, Łukasz Maślanka, Veronika Jóźwiak, Melchior Szczepanik, Mateusz Piotrowski, Przemysław Biskup

Kup ebooka

20.00 zł
15.99 zł (14,90 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Od re­dak­tora

Od­da­jemy w ręce czy­tel­ni­ków ko­lejny tom "Rocz­nika Pol­skiej Po­li­tyki Za­gra­nicz­nej" - wy­jąt­ko­wej pu­bli­ka­cji na pol­skim rynku wy­daw­ni­czym, w ra­mach któ­rej ana­li­tycy Pol­skiego In­sty­tutu Spraw Mię­dzy­na­ro­do­wych, spe­cja­li­zu­jący się w po­dej­mo­wa­nej pro­ble­ma­tyce i na bie­żąco śle­dzący kształ­to­wa­nie ak­tyw­no­ści po­li­tycz­nej Pol­ski w śro­do­wi­sku mię­dzy­na­ro­do­wym, opi­sują pro­ces re­ali­za­cji pol­skiej po­li­tyki za­gra­nicz­nej. Czy­nią to w opar­ciu o jed­na­kową i po­wta­rzaną każ­dego roku me­todę, co uła­twia sys­te­ma­ty­za­cję opisu pol­skiej po­li­tyki za­gra­nicz­nej i za­pew­nia jego obiek­ty­wi­za­cję.

Każdy roz­dział roz­po­czyna się od ana­lizy ce­lów po­li­tyki wy­zna­czo­nych przez rząd. Na­stęp­nie au­to­rzy opi­sują środki, które miały słu­żyć ich osią­gnię­ciu, a osta­tecz­nie zdo­by­wają się na ocenę sku­tecz­no­ści re­ali­za­cji tych za­mie­rzeń, uwzględ­nia­jąc przy tym uwa­run­ko­wa­nia, w ja­kich de­cy­denci mu­sieli funk­cjo­no­wać. Po­dej­ście, w ra­mach któ­rego ana­li­tycy PISM rok­rocz­nie udzie­lają od­po­wie­dzi na te same py­ta­nia ba­daw­cze, ma dwa pod­sta­wowe atuty. Po­zwala za­ob­ser­wo­wać zmiany w po­li­tyce za­gra­nicz­nej i po­rów­ny­wać po­szcze­gólne okresy jej funk­cjo­no­wa­nia, a także - co jesz­cze waż­niej­sze - po­maga w pod­kre­śla­niu ele­men­tów, które są w pol­skiej po­li­tyce za­gra­nicz­nej stałe, po­nie­waż są głę­boko za­ko­rze­nione w ra­cji stanu. Uwa­żam tę war­tość za szcze­gól­nie godną pod­kre­śle­nia wła­śnie w obec­nych cza­sach, gdy w de­ba­cie pu­blicz­nej na te­mat pol­skiej po­li­tyki za­gra­nicz­nej co­raz czę­ściej po­ja­wiają się głosy po­gar­dliwe nie tylko wo­bec wie­dzy eks­perc­kiej, lecz także wo­bec ta­kich fun­da­men­tów dzia­łal­no­ści ze­wnętrz­nej Pol­ski jak przy­wią­za­nie do po­rządku mię­dzy­na­ro­do­wego opar­tego na pra­wie czy przy­na­leż­ność do za­chod­nich struk­tur in­te­gra­cyj­nych i so­ju­szy.

W 2019 r. miały miej­sce dwa wy­da­rze­nia, które mo­gły istot­nie wpły­nąć na pro­ces kształ­to­wa­nia i re­ali­za­cji pol­skiej po­li­tyki za­gra­nicz­nej przez zmianę jej uwa­run­ko­wań we­wnętrz­nych. Pierw­szym były wy­bory do Par­la­mentu Eu­ro­pej­skiego, które od­były się 26 maja. Wy­grał je Ko­mi­tet Wy­bor­czy Prawo i Spra­wie­dli­wość, zdo­by­wa­jąc 45% gło­sów i nieco po­nad 50% przy­na­leż­nych Pol­sce man­da­tów. Ozna­czało to umoc­nie­nie ugru­po­wa­nia rzą­dzą­cego w Par­la­men­cie Eu­ro­pej­skim - zdo­było ono 8 man­da­tów wię­cej niż w 2014 r. - i stwa­rza mu szansę na sku­tecz­niej­szą re­ali­za­cję wła­snych po­stu­la­tów na tym fo­rum. Było to istotne także w świe­tle no­wego cy­klu in­sty­tu­cjo­nal­nego w UE - wy­boru no­wych przed­sta­wi­cieli na naj­waż­niej­sze sta­no­wi­ska eu­ro­pej­skie. Dru­gim wy­da­rze­niem były wy­bory par­la­men­tarne, które od­były się 13 paź­dzier­nika. Te do Sejmu wy­grał Ko­mi­tet Wy­bor­czy Prawo i Spra­wie­dli­wość, który zdo­był 44% gło­sów, co prze­ło­żyło się na 51% man­da­tów. Z ko­lei w Se­na­cie więk­szość zdo­była opo­zy­cja. Ozna­czało to kon­ty­nu­ację rządu pre­miera Ma­te­usza Mo­ra­wiec­kiego i mi­sji Jacka Cza­pu­to­wi­cza jako mi­ni­stra spraw za­gra­nicz­nych, lecz da­wało opo­zy­cji więk­sze moż­li­wo­ści wpły­wa­nia na pro­ces pro­wa­dze­nia po­li­tyki za­gra­nicz­nej i jego kon­troli, choćby dzięki uzy­ska­niu więk­szo­ści w se­nac­kiej Ko­mi­sji Spraw Za­gra­nicz­nych i Unii Eu­ro­pej­skiej, któ­rej prze­wod­ni­czą­cym zo­stał se­na­tor Ko­ali­cji Oby­wa­tel­skiej Bog­dan Klich. Z wy­bo­rami po­śred­nio zwią­zana była re­or­ga­ni­za­cja ad­mi­ni­stra­cji pań­stwo­wej. Dla po­li­tyki za­gra­nicz­nej naj­istot­niej­sze było wy­od­ręb­nie­nie z Mi­ni­ster­stwa Spraw Za­gra­nicz­nych "pionu eu­ro­pej­skiego" i prze­nie­sie­nie go do Kan­ce­la­rii Pre­zesa Rady Mi­ni­strów. Mi­ni­strem ds. Unii Eu­ro­pej­skiej po­zo­stał Kon­rad Szy­mań­ski, który zaj­mo­wał się tym ob­sza­rem rów­nież w MSZ. Po­nie­waż ta zmiana do­ko­nała się pod ko­niec roku, jej efekty miały być wi­doczne do­piero w roku na­stęp­nym.

W 2019 r. szcze­gólny wy­miar miała także In­for­ma­cja rządu o po­li­tyce za­gra­nicz­nej RP, pre­zen­to­wana w Sej­mie przez mi­ni­stra spraw za­gra­nicz­nych, każ­do­ra­zowo sta­no­wiąca punkt wyj­ścia do roz­wa­żań au­to­rów "Rocz­nika". Prze­mó­wie­nie, wy­gło­szone 14 marca przez mi­ni­stra Jacka Cza­pu­to­wi­cza, było trzy­dzie­stym tego typu wy­stą­pie­niem po prze­ło­mie, jaki do­ko­nał się w Pol­sce w 1989 r. Mi­ni­ster zwró­cił uwagę na ten fakt w swoim wy­stą­pie­niu, po­wo­łu­jąc się na du­cha "So­li­dar­no­ści" i przy­po­mi­na­jąc o "oby­wa­tel­skim" wy­mia­rze po­li­tyki za­gra­nicz­nej, re­ali­zu­ją­cym się przez wy­bór przez spo­łe­czeń­stwo przed­sta­wi­cieli, któ­rzy w imie­niu su­we­rena ją pro­wa­dzą. Mi­ni­ster przy­po­mniał także o dwóch in­nych waż­nych dla pol­skiej po­li­tyki za­gra­nicz­nej rocz­ni­cach, które miały miej­sce w 2019 r. - cho­dzi o pięt­na­sto­le­cie wstą­pie­nia Pol­ski do Unii Eu­ro­pej­skiej i dwu­dzie­sto­le­cie człon­ko­stwa w So­ju­szu Pół­noc­no­atlan­tyc­kim - i to im po­świę­cił znaczną część swo­jego wy­stą­pie­nia.

Je­śli cho­dzi o Unię Eu­ro­pej­ską, Cza­pu­to­wicz przy­po­mniał o po­stę­pie spo­łeczno-go­spo­dar­czym, jaki do­ko­nał się w Pol­sce dzięki udzia­łowi w tym pro­jek­cie in­te­gra­cyj­nym, i za­de­kla­ro­wał chęć człon­ko­stwa pań­stwa w dys­ku­sjach na te­mat jej przy­szło­ści. W tym kon­tek­ście mó­wił o po­par­ciu Pol­ski dla Unii cie­szą­cej się le­gi­ty­ma­cją eu­ro­pej­skich spo­łe­czeństw, opar­tej na czte­rech swo­bo­dach (prze­pływu to­wa­rów, ka­pi­tału, osób, usług), szu­ka­ją­cej po­ro­zu­mie­nia na dro­dze kon­sen­susu, a nie gło­so­wa­nia więk­szo­ścio­wego, i dzia­ła­ją­cej w ra­mach wy­zna­czo­nych przez trak­taty. Je­śli zaś cho­dzi o NATO, mi­ni­ster spraw za­gra­nicz­nych mó­wił o prio­ry­te­cie umoc­nie­nia woj­sko­wej obec­no­ści So­ju­szu na jego wschod­niej flance, zgła­sza­jąc am­bi­cje do tego, by stać się wręcz "rdze­niem obec­no­ści woj­sko­wej NATO i USA w na­szym re­gio­nie". Opo­wie­dział się także za utrzy­ma­niem przez NATO po­li­tyki "otwar­tych drzwi" i współ­pracą z pań­stwami part­ner­skimi oraz przy­po­mniał o pol­skim za­an­ga­żo­wa­niu na rzecz obrony so­jusz­ni­ków. Sy­gnał, jaki pły­nął z czę­ści prze­mó­wie­nia po­świę­co­nej obu tym or­ga­ni­za­cjom, był ja­sny: na­dal miały one sta­no­wić fi­lary pol­skiej po­li­tyki za­gra­nicz­nej - nie wy­łącz­nie dla­tego, że człon­ko­stwo w nich było speł­nie­niem aspi­ra­cji spo­łe­czeń­stwa i po­li­ty­ków po 1989 r., a więc ze wzglę­dów głów­nie sen­ty­men­tal­nych, lecz także dla­tego, że wciąż były one klu­czowe dla re­ali­za­cji ży­wot­nych in­te­re­sów pań­stwa. Jed­no­cze­śnie z wy­stą­pie­nia mi­ni­stra pły­nął inny ja­sny prze­kaz - Pol­ska czuła się peł­no­praw­nym człon­kiem obu or­ga­ni­za­cji i była go­towa do tego, aby przy­jąć na swe barki cię­żar współ­od­po­wie­dzial­no­ści za ich przy­szłość.

Bez wąt­pie­nia te aspi­ra­cje wy­ni­kały także z nie­ko­rzyst­nych dla Pol­ski prze­mian w sto­sun­kach mię­dzy­na­ro­do­wych. Do wy­zwań, na które mi­ni­stro­wie spraw za­gra­nicz­nych zwra­cali uwagę kon­se­kwent­nie w ostat­nich la­tach - przede wszyst­kim były to prze­obra­że­nia po­rządku mię­dzy­na­ro­do­wego, który znaj­do­wał się pod pre­sją mo­carstw ta­kich jak Ro­sja, pod­wa­ża­ją­cych pod­sta­wowe jego za­sady, np. zna­cze­nie prawa mię­dzy­na­ro­do­wego dla re­gu­la­cji sto­sun­ków mię­dzy pań­stwami czy po­wstrzy­my­wa­nia się od groźby uży­cia siły lub jej uży­cia w spo­sób nie­uzgod­niony z ce­lami Or­ga­ni­za­cji Na­ro­dów Zjed­no­czo­nych - do­łą­czyły nowe. Naj­bar­dziej nie­bez­piecz­nym z punktu wi­dze­nia fun­da­men­tów pol­skiej po­li­tyki za­gra­nicz­nej były co­raz wy­raź­niej­sze na­pię­cia trans­atlan­tyc­kie, spo­wo­do­wane bez­kom­pro­mi­so­wo­ścią w re­ali­za­cji przez pre­zy­denta Sta­nów Zjed­no­czo­nych Do­nalda Trumpa po­li­tyki "Ame­rica First" i od­bio­rem tych dzia­łań przez so­jusz­ni­ków z Eu­ropy Za­chod­niej. Choć nie­które po­czy­na­nia ad­mi­ni­stra­cji USA były dla Pol­ski bar­dzo ko­rzystne - jak np. pre­sja na Niemcy, aby za­nie­chały bu­dowy ga­zo­ciągu Nord Stream 2, czy na­cisk na so­jusz­ni­ków z NATO na zwięk­sze­nie wy­dat­ków na obronę - inne, zwłasz­cza te zwią­zane z roz­dź­wię­kiem mię­dzy so­jusz­ni­kami w po­dej­ściu do Iranu, ro­dziły po­ważne pro­blemy.

W 2019 r. pol­ska po­li­tyka za­gra­niczna pró­bo­wała prze­ciw­dzia­łać tym nie­sprzy­ja­ją­cym tren­dom na róż­nych po­zio­mach. Je­śli cho­dzi o ONZ, prio­ry­te­towe było utrzy­ma­nie za­an­ga­żo­wa­nia na jej fo­rum po tym, gdy z koń­cem roku miało do­biec końca spra­wo­wa­nie przez Pol­skę funk­cji wy­bie­ral­nego członka Rady Bez­pie­czeń­stwa. Dla­tego też pol­ska dy­plo­ma­cja nie­mal przez cały rok czy­niła za­biegi - za­koń­czone suk­ce­sem w paź­dzier­niku - na rzecz po­zy­ska­nia dla pań­stwa miej­sca w Ra­dzie Praw Czło­wieka na lata 2020-2022. In­nym in­stru­men­tem pol­skiej po­li­tyki za­gra­nicz­nej miało stać się współ­or­ga­ni­zo­wane ze Sta­nami Zjed­no­czo­nymi w lu­tym w War­sza­wie spo­tka­nie mi­ni­ste­rialne po­świę­cone bu­do­wa­niu po­koju i bez­pie­czeń­stwa na Bli­skim Wscho­dzie (tzw. kon­fe­ren­cja war­szaw­ska). To na­rzę­dzie miało re­ali­zo­wać się na kilku płasz­czy­znach: a) w sto­sunku do Sta­nów Zjed­no­czo­nych miało po­ka­zać, że Pol­ska jest so­jusz­ni­kiem wia­ry­god­nym i go­to­wym do zwięk­sze­nia za­an­ga­żo­wa­nia w sprawy mię­dzy­na­ro­do­wego po­koju i bez­pie­czeń­stwa; b) w od­nie­sie­niu do na­pięć trans­atlan­tyc­kich miało po­móc w wy­pra­co­wa­niu kom­pro­misu mię­dzy Sta­nami Zjed­no­czo­nymi a pań­stwami za­chod­nio­eu­ro­pej­skimi w kwe­stii irań­skiej; c) w sto­sunku do państw bli­skow­schod­nich miało po­ka­zać, że Pol­ska jest go­towa do zwięk­sze­nia swego za­an­ga­żo­wa­nia po­li­tycz­nego w re­gio­nie, co miało sprzy­jać po­sze­rze­niu moż­li­wo­ści od­dzia­ły­wa­nia dy­plo­ma­tycz­nego - a w przy­szło­ści także go­spo­dar­czego - na Bli­skim Wscho­dzie. Tak am­bitny ze­staw ce­lów po­wo­do­wał, że już na sa­mym po­czątku or­ga­ni­za­cji ini­cja­tywy z du­żym stop­niem praw­do­po­do­bień­stwa można było stwier­dzić, że nie wszyst­kie z nich uda się osią­gnąć. Jed­nak ist­niała duża szansa na to, że kon­fe­ren­cja war­szaw­ska przej­dzie do hi­sto­rii jako wy­da­rze­nie, pod­czas któ­rego mię­dzy­na­ro­do­wej opi­nii pu­blicz­nej zo­sta­nie ujaw­niony pro­ces nor­ma­li­za­cji sto­sun­ków Izra­ela z naj­waż­niej­szymi pań­stwami arab­skimi, do­tych­czas skrzęt­nie utrzy­my­wany przez po­li­ty­ków w cie­niu, co spra­wiało, że mo­gła się ona przy­czy­nić do wzmoc­nie­nia po­zy­cji Pol­ski przy­naj­mniej w sto­sun­kach z USA i pań­stwami arab­skimi.

W 2019 r. pol­ska dy­plo­ma­cja mu­siała też pod­jąć sze­reg dzia­łań może nie tak spek­ta­ku­lar­nych, ale z pew­no­ścią rów­nie waż­nych dla in­te­re­sów pań­stwa. Rzecz ja­sna, klu­czową kwe­stią były za­biegi o to, aby pol­skie in­te­resy zo­stały uwzględ­nione pod­czas dzie­le­nia sta­no­wisk w in­sty­tu­cjach eu­ro­pej­skich. Nie mniej ważne były sta­ra­nia o co­raz sil­niej­sze zwią­za­nie in­te­re­sami naj­waż­niej­szego so­jusz­nika, ja­kim po­zo­stają Stany Zjed­no­czone (temu miały słu­żyć m.in. próby roz­sze­rze­nia sto­sun­ków na pola współ­pracy ener­ge­tycz­nej i go­spo­dar­czej), czy za­biegi o to, aby eu­ro­pej­skie pro­jekty in­te­gra­cyjne w wy­mia­rze obron­nym od­po­wia­dały pol­skiej wi­zji re­la­cji mię­dzy UE a NATO w tej new­ral­gicz­nej sfe­rze. Istotne było rów­nież pod­trzy­my­wa­nie de­kla­ra­cji so­jusz­ni­ków o po­trze­bie obrony państw tzw. wschod­niej flanki przed co­raz bar­dziej agre­sywną Ro­sją, czemu miała słu­żyć m.in. ak­tu­ali­za­cja pla­nów obron­nych, która miała do­ko­nać się pod­czas gru­dnio­wego szczytu w Lon­dy­nie. Skala wszyst­kich wy­zwań, spraw, w które Pol­ska mu­siała się an­ga­żo­wać, i in­te­re­sów, które miała re­ali­zo­wać dzięki dy­plo­ma­cji, po­wo­do­wała, że wni­kliwy ob­ser­wa­tor pol­skiej po­li­tyki za­gra­nicz­nej mógłby od­nieść wra­że­nie, że czas jakby przy­spie­szył. W tych trud­nych uwa­run­ko­wa­niach pu­bli­ka­cje ta­kie jak "Rocz­nik" zy­skują do­dat­kowe zna­cze­nie. Po­zwa­lają bo­wiem nie tylko do­ku­men­to­wać dzia­ła­nia po­dej­mo­wane w ra­mach pol­skiej po­li­tyki za­gra­nicz­nej, lecz także przed­sta­wiać je w ich rze­czy­wi­stym kon­tek­ście, który za chwilę - czy to wsku­tek na­tu­ral­nych ogra­ni­czeń po­znaw­czych ludz­kiego umy­słu, nie­zdol­nego do za­pa­mię­ty­wa­nia zbyt wielu wy­da­rzeń to­czą­cych się w ogrom­nym tem­pie, czy to wsku­tek dez­in­for­ma­cji, sto­so­wa­nej co­raz czę­ściej zwłasz­cza przez mo­car­stwa au­to­ry­tarne - może zo­stać za­po­mniany.

Sła­wo­mir Dęb­ski

Za­pra­szamy do za­kupu peł­nej wer­sji