Rok po końcu świata - Redakcja: Sławomir Spasiewicz

Kup ebooka

36.00 zł
30.60 zł (29,32 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Mi­chał Cet­na­row­ski

 ( ? b 3 r p ? n |{ !

"Po­zy­cja spo­łecz­na mi­ni­stra czy dy­rek­to­ra ban­ku wy­da­je mu się czymś po­waż­nym i god­nym za­zdro­ści, a po­sia­da­nie znacz­nej ilo­ści pie­nię­dzy gwa­ran­cją spo­ko­ju i bez­pie­czeń­stwa. Nie wie­rzy, że na do­brze mu zna­nej uli­cy, na któ­rej śpią ko­ty i ba­wią się dzie­ci, mo­że po­ja­wić się jeź­dziec z las­sem, któ­ry bę­dzie ła­pał prze­chod­niów i wlókł ich do rzeź­ni".
Cze­sław Mi­łosz, Znie­wo­lo­ny umysł
 "Ale, obacz, jak ty mógł­być wy­kfa­li­czyć je­go zde­frau­do­wa­ne na­dzie­nie i za­to­pić ząb po­przez ten py­to o cie­le­bia­łej mą­ki przy­trzy­maw­szy go jak be­he­motć­mę ja­ko że on jest no­eco­moe. Fi­ni­sche!".
Ja­mes Joy­ce, Fin­ne­gans Wa­ke

Bu­dzi ją Snaj­per?, 13 mi­nut przed cza­sem.

Kom­bajn na je­go po­le­ce­nie za­czy­na pom­po­wać w krew za­pro­gra­mo­wa­ne daw­ki neu­tra­li­za­to­rów me­la­to­ni­ny i kok­tajl izo­to­nicz­ny na ba­zie glu­ko­zy oraz do­pusz­czo­nych do ob­ro­tu nie­uza­leż­nia­ją­cych syn­te­ty­ków ko­fe­iny. Jo­wi­ta ła­god­nie od­zy­sku­je przy­tom­ność, od ra­zu trzeź­wa i skon­cen­tro­wa­na, wy­cie­ra z ką­ci­ków oczu po­zo­sta­ło­ści snu i nie ogni­sku­jąc wzro­ku po otwar­ciu po­wiek, za­kła­da go­gle. So­czew­ki de­li­kat­nie przy­le­ga­ją do błysz­czą­cej po­wierzch­ni gał­ki ocznej, po­ran­ne na­wil­ża­nie jest usta­wio­ne w me­na­dże­rze kom­baj­nu ja­ko ope­ra­cja au­to­no­micz­na. Pod po­wie­ka­mi wy­świe­tla­ją się pół­prze­zro­czy­ste da­ne z pro­ce­so­ra za­im­plan­to­wa­ne­go w wy­drą­żo­ną kość jarz­mo­wą. Ktoś ma­nu­al­nie prze­bił jej ofer­tę po­nad usta­wie­nia pro­gra­mu.

Spraw­dza, kto to, cze­mu nie sko­rzy­stał ze Snaj­pe­ra? i czy wy­gra­na z nim mo­że jej za­szko­dzić w jej gru­pie ro­dzin­nej. Ga­eta­no Bon­si­gno­re li­cy­tu­je w tej au­kcji ja­ko bot Ma?io­la­89?, na­ło­żo­ny na je­go e-bay­owe kon­to przez Ke­osMa­ke­ra?. Jest wdow­cem z dwój­ką do­ro­słych sy­nów, był urzęd­ni­kiem, te­raz jest na utrzy­ma­niu dzie­ci w pro­gra­mie unij­nym "Au­tumn of Li­fe", ma 79 lat, być mo­że dla­te­go opła­ca naj­tań­szą wer­sję szy­fra­to­ra i dla­te­go ze­bra­nie pod­sta­wo­wych da­nych zaj­mu­je Jo­wi­cie tak ma­ło cza­su.

Przy­wo­ła­ny mi­kro­ru­cha­mi ga­łek ocznych ze­gar po­ka­zu­je 6 mi­nut i 37 se­kund do za­koń­cze­nia li­cy­ta­cji. Jo­wi­ta za­pusz­cza szpe­ru­sy na prze­szu­ki­wa­nie baz spo­łecz­no­ścio­wych swo­ich zna­jo­mych, udo­stęp­nio­nych pod pro­fil jej kon­ta, i znaj­du­je re­kor­dy męż­czy­zny do­pie­ro w 24% wę­złach trze­cie­go i 46% wę­złach czwar­te­go stop­nia. Dla świę­te­go spo­ko­ju spraw­dza jesz­cze sy­nów, ale ża­den z nich nie po­ja­wia się tam tak­że z du­żo więk­szą czę­sto­tli­wo­ścią ani nie jest SB-kiem czy na­wet di­ving dump­ste­rem, co mo­gło­by być groź­ne.

Kal­ku­lu­je, ile mo­że wy­dać, za­nim prze­le­ją jej ho­no­ra­ria za ko­men­to­wa­nie su­shi-ra­ju.com? i pro­fi­ne­to­we­go Gold­Mi­ne­ra?, i pod­no­si do­pusz­czal­ny li­mit na ocze­ku­ją­cym na jej de­cy­zję Snaj­pe­rze?. Za nie­ca­łe trzy mi­nu­ty do­wie się, czy ko­muś z lep­szym oby­ciem w i-ne­cie też po­do­ba się ten ne­fry­to­wy kie­lich na mo­sięż­nym trój­no­gu, cien­ki, sza­fi­ro­wo­zie­lo­ny, z wy­tło­czo­ny­mi po­sta­cia­mi żół­wi i smo­ków, za­pro­jek­to­wa­ny w pra­cow­ni mi­strzy­ni Ra­chel Lee?.

Wsta­je, b-to­othem włą­cza czaj­nik i usta­wia tem­pe­ra­tu­rę wo­dy pod prysz­ni­cem, o czte­ry stop­nie niż­szą niż za­zwy­czaj. Kie­dy chłod­ne stru­mie­nie spły­wa­ją po jej pięć­dzie­się­cio­dwu­let­nim cie­le, twa­rzy i po czar­nych, krót­ko ścię­tych wło­sach, spłu­ku­je my­dli­ny spo­mię­dzy drob­nych pier­si i prze­glą­da naj­śwież­sze no­to­wa­nia giełd w Pe­ki­nie, To­kio, Mo­skwie, No­wym Jor­ku i, dla przy­zwo­ito­ści, w War­sza­wie. Spraw­dza RSS-y i new­slet­te­ry, od­zna­cza na póź­niej ar­ty­kuł z "Glo­bal Ti­me­sa", w któ­rym z per­spek­ty­wy Pe­ki­nu ko­men­to­wa­ny jest trze­ci kry­zys ga­bi­ne­to­wy w Bruk­se­li, spór praw­ny wo­kół Dru­gie­go Ga­zo­cią­gu Pół­noc­ne­go i pro­ble­my z po­wstrzy­ma­niem ofen­sy­wy pi­ra­tów na wo­dach je­meń­skiej So­ko­try, w któ­rej znów pro­po­nu­je się NA­TO chiń­sko-in­dyj­ską me­dia­cję w roz­mo­wach z przy­wód­ca­mi Od­ro­dze­nia Afry­ki?.

Za­krę­ca wo­dę, owi­ja się gru­bym, mięk­kim ręcz­ni­kiem i wcho­dzi do use­ne­tu. Do­sta­je po­twier­dze­nie od Snaj­pe­ra?, ku­pi­ła. I-men przy­po­mi­na jej o zbli­ża­ją­cej się opła­cie za ad­blo­ke­ra, po­twier­dza ze­zwo­le­nie na do­ko­na­nie prze­le­wu. Me­na­dżer py­ta, czy za­in­sta­lo­wać naj­now­szą wer­sję pro­gra­mu. Jo­wi­ta po­twier­dza, choć jest za­do­wo­lo­na z te­go, jak obec­na wer­sja blo­ku­je na­wet naja­gre­syw­niej spro­fi­lo­wa­ne re­kla­my, zwłasz­cza te za­chę­ca­ją­ce do wy­ku­pie­nia abo­na­men­tów w pro­fi­ne­cie. Ale naj­le­piej być ze wszyst­kim na bie­żą­co, już się te­go na­uczy­ła. Do pro­fi­ne­tu zresz­tą nie trze­ba jej prze­ko­ny­wać.

Pierw­szą in­for­ma­cją wy­róż­nio­ną na ogól­no­do­stęp­nych ser­wi­sach jest ar­ty­kuł o koń­cu świa­ta. Uśmie­cha się i przez b-to­otha kom­po­nu­je w blen­de­rze skład­ni­ki na śnia­da­nie.

Jo­wi­ta ma dziś ocho­tę na rze­żu­chę, kieł­ki so­jo­we, 150 gra­mów sło­necz­ni­ka, szpi­nak, dwie łyż­ki mio­du (stan­dar­do­we, 14 gra­mów) i pra­żo­ną psze­ni­cę. Cze­ka, aż urzą­dze­nie zmik­su­je skład­ni­ki, za­le­wa prze­stu­dzo­ną au­to­ma­tycz­nie wo­dą zwi­nię­te list­ki her­ba­ty na dnie ka­mion­ko­wej czar­ki w sty­lu mi­noy­aki i sia­da przy ku­chen­nym bla­cie. Spraw­dza na do­mo­wym me­na­dże­rze, czy mąż jest w do­mu i czy cór­ka wy­szła już do szko­ły. Ja­rek jesz­cze pra­cu­je, pew­nie bę­dzie się kładł do­pie­ro za go­dzi­nę lub dwie, w Bris­ba­ne jest do­pie­ro 17:00, a je­go gru­pa cza­so­wa ni­g­dy nie koń­czy o tej po­rze. Chip Clau­dii zo­stał wy­lo­go­wa­ny o 7:17. Jo­wi­ta jest za­do­wo­lo­na.

Prze­bie­ga wzro­kiem na­głów­ki use­ne­to­we i du­że, krzy­kli­we ani­ma­cje, i wresz­cie pod wy­bol­do­wa­nym "A czy Ty zdą­żysz zo­ba­czyć 10 naj­go­ręt­szych scen z Mir­ja­ną Jo­ko­vić, za­nim po­chło­nie nas za­gła­da??!" od­naj­du­je prze­kie­ro­wa­nie do te­go sa­me­go tek­stu o ar­ma­ged­do­nie, tyl­ko w wer­sji dla pro­fi­ne­tu.

Prze­cho­dzi pod wska­za­ny ad­res, spro­fi­lo­wa­ne przez jej i-me­na pat­che płyn­nie śle­dzą zmia­ny pro­to­ko­łu. U do­łu po­ja­wia się zna­czek ak­tu­al­ne­go abo­na­men­tu i po­ka­zu­je, za ile dni trze­ba bę­dzie od­no­wić płat­no­ści. Nie­po­trzeb­nie, Jo­wi­ta już daw­no usta­wi­ła od­po­wied­nie prze­le­wy sta­łe na jed­nym z kont. Oglą­da jesz­cze trzy prze­pi­so­we re­kla­my: ubez­pie­czeń me­dycz­nych, no­we­go fil­mu z Mir­ja­ną Jo­ko­vić i pry­wat­nej fir­my po­li­cyj­nej, pro­gram do sczy­ty­wa­nia mi­kro­ru­chów ga­łek ocznych uważ­nie śle­dzi, czy ogni­sku­je wzrok tam, gdzie na­le­ży, i już jest w środ­ku. Czy­ta.

... naj­bar­dziej in­te­re­su­ją­ce są te ko­me­ty i pla­ne­to­idy, któ­re po­ru­sza­ją się po tra­jek­to­riach umoż­li­wia­ją­cych im zbli­że­nie się do Zie­mi (NEO - Ne­ar-Earth Ob­jects). Z wy­kry­tych 6200, oko­ło 900 ma śred­ni­cę prze­kra­cza­ją­cą 1 km. Naj­nie­bez­piecz­niej­sze z nich są PHAs - Po­ten­tial­ly Ha­zar­do­us Aste­ro­ids - któ­re za­gra­ża­ją bez­po­śred­nio pla­ne­cie. Kwa­li­fi­ku­je się do nich cia­ła prze­kra­cza­ją­ce 150 m śred­ni­cy, któ­re zbli­ża­ją się do or­bi­ty Zie­mi na od­le­głość 0,05 j.a., czy­li 7,5 mln ki­lo­me­trów. Obec­nie zna­my już po­nad 1200 PHAs.

Jo­wi­ta omi­ja prze­kie­ro­wa­nie do li­sty aste­ro­idów i ani­ma­cji z ich praw­do­po­dob­ny­mi tra­jek­to­ria­mi.

... Apo­phis, pla­ne­to­ida od­kry­ta w 2004 ro­ku, jest jed­ną z nich.

Prze­ska­ku­je na pod­świe­tlo­ny ad­res Apo­phi­sa. Czy­ta.

... Apo­phis w mi­to­lo­gii sta­ro­żyt­ne­go Egip­tu był de­mo­nem ciem­no­ści i cha­osu, prze­ci­wień­stwem bo­ga słoń­ca Ra. Przed­sta­wia­ny w po­sta­ci ol­brzy­mie­go wę­ża lub kro­ko­dy­la no­sił imię ozna­cza­ją­ce "Te­go, któ­ry zo­stał wy­plu­ty". Je­go prze­zna­cze­niem jest zga­sić Słoń­ce.

Wra­ca pod wcze­śniej­szy ad­res.

... ta ma­ją­ca 273 m śred­ni­cy w naj­szer­szym miej­scu aste­ro­ida zbli­ży się dziś do Zie­mi. Czy 13 kwiet­nia bie­żą­ce­go ro­ku bę­dzie ostat­nim dniem na­szej cy­wi­li­za­cji?

Jo­wi­ta oglą­da zdję­cia de­mo­na ciem­no­ści i po­pi­ja wy­so­ko­wi­ta­mi­ni­zo­wa­ny kok­tajl z wą­skiej szklan­ki z gru­be­go szkła, rżnię­tej w li­ście lo­to­su. Prze­ciw­u­tle­nia­cze ze zmo­dy­fi­ko­wa­ne­go ge­ne­tycz­nie szpi­na­ku za­czy­na­ją wy­szu­ki­wać i li­kwi­do­wać wol­ne rod­ni­ki w jej cie­le.

... pla­ne­to­ida, je­śli nie ude­rzy, prze­le­ci nad po­wierzch­nią pla­ne­ty bli­żej, niż znaj­du­ją się geo­sta­cjo­nar­ne sa­te­li­ty te­le­wi­zyj­ne i na­wi­ga­cyj­ne, za­bu­rza­jąc ich tra­jek­to­rie i pra­cę. Wy­li­cze­nia na­ukow­ców uspo­ka­ja­ją, ale... Je­śli nie­bo nie spad­nie nam na gło­wy, w naj­bliż­szych dniach za­le­ca się nie za­wie­rzać pry­wat­nym GPS-om. Obiekt bę­dzie moż­na ob­ser­wo­wać go­łym okiem, tak­że w War­sza­wie, ja­ko punkt o ja­sno­ści po­rów­ny­wal­nej do obiek­tów o trze­ciej ja­sno­ści gwiaz­do­wej.

... zde­rze­nie z ta­kim obiek­tem co­raz czę­ściej bie­rze się pod uwa­gę pod­czas pro­jek­to­wa­nia przy­szłych lo­sów ludz­ko­ści. Do naj­więk­szej ko­li­zji na­szej pla­ne­ty do­szło ok. 4 mld lat te­mu. Wte­dy to więk­sza niż obec­nie Zie­mia zde­rzy­ła się z cia­łem o wy­mia­rach Mar­sa, a z jej zdar­tej po­wierzch­ni ufor­mo­wał się Księ­życ. Czy wte­dy po­wsta­ło ży­cie? Przez ostat­nie 600 mln lat do zde­rzeń o mniej­szej ska­li, z obiek­ta­mi o śred­ni­cy po­wy­żej 5 km, z któ­rych naj­mniej­szy utwo­rzył kra­ter o śred­ni­cy 95 km, do­cho­dzi­ło ok. 60 ra­zy. Zde­rze­nia z pla­ne­to­ida­mi o ki­lo­me­tro­wej śred­ni­cy zda­rza­ją się raz na 1 mln lat. Cia­ła 50-me­tro­we ko­li­du­ją z Zie­mią raz na kil­ka ty­się­cy lat.

... upa­dek Apo­phi­sa wy­zwo­li ener­gię rów­ną 510 Mt tro­ty­lu - nad Hi­ro­szi­mą wy­bu­chła bom­ba o wiel­ko­ści 15 Kt - czy­li kil­ka­dzie­siąt ra­zy więk­szą niż ta, któ­ra zo­sta­ła wy­zwo­lo­na w cza­sie ka­ta­stro­fy tun­gu­skiej.

Jo­wi­ta omi­ja prze­kie­ro­wa­nie na stro­nę ka­ta­stro­fy i po­le­ca i-me­no­wi, że­by przy­po­mniał jej póź­niej link do in­for­ma­cji o grup­ce za­pa­leń­ców, któ­rzy od kil­ku ty­go­dni za­ko­pu­ją ser­we­ry w be­to­no­wych schro­nach w Kar­ko­no­szach, że­by ludz­kość mo­gła prze­trwać choć w sie­ci. Jest za­do­wo­lo­na. Wkła­da brud­ną szklan­kę do zmy­war­ki, ro­bi kil­ka asan roz­luź­nia­ją­cych, włą­cza mu­zy­kę re­lak­sa­cyj­ną, wczo­raj by­ła to ścież­ka Wio­sna w gó­rach?, więc dziś dla od­mia­ny da­je Bu­dzą­cy się las?, i kie­dy drga­nia ko­ści jarz­mo­wej za­czy­na­ją prze­ka­zy­wać dźwię­ki bez­po­śred­nio do ośrod­ków słu­chu, za­bie­ra się do pra­cy.

Sia­da na że­lo­wym fo­te­lu, ukła­da się w nim wy­god­nie, wy­cią­ga old­sku­lo­wą, zmi­nia­tu­ry­zo­wa­ną kla­wia­tu­rę, do któ­rej zdą­ży­ła się już przy­zwy­cza­ić, i lo­gu­je się na swo­ją stro­nę.

In­ne­go nie bę­dzie? wi­ta ją ani­ma­cją wi­śnio­wej la­wy, wy­le­wa­ją­cej się z tła i fos­fo­ry­zu­ją­cej na tekst. Dziś już nie ro­bi się ta­kich stron. Na­zwa jest oczy­wi­ście wzię­ta z gry.

Jo­wi­ta czy­ta kom­cie pod wpi­sem o az­tec­kich wi­zjach koń­ca świa­ta i ich związ­ku z teo­rią mno­go­ści Bo­ur­ba­kie­go, wy­wie­dzio­ną od dia­gra­mów Vien­ne'a, któ­ry w ra­mach open­so­ur­ce'owe­go Po­ly­ma­tha dla zgry­wy prze­ana­li­zo­wa­li ostat­nio ma­te­ma­ty­cy ze span­giel­skiej gru­py Los Ma­te­máti­cos de la Mu­er­te, dzia­ła­ją­cej na ser­we­rach z Ti­ju­any. Od­po­wia­da i pi­sze no­wą not­kę - o koń­cach świa­ta, któ­re ich nie za­bi­ły od po­cząt­ku ro­ku: bu­dzą­cym się od kil­ku mie­się­cy me­ga­wul­ka­nie pod Yel­low­sto­ne, ewa­ku­acji tam­tej­szej lud­no­ści z He­le­na Ci­ty, Chey­en­ne i Bo­ise, tsu­na­mi w Ka­li­for­nii, trze­cim roz­ru­chu elek­trow­ni ato­mo­wej pod Żar­now­cem, śnię­tych żół­wiach na Golf­sztro­mie, ba­ta­lii są­do­wej w Stras­bur­gu mię­dzy pół­noc­no­eu­ro­pej­ską fi­lią Mi­cro­so­ftu a dziew­czy­na­mi z open­so­ur­ce'owe­go D?l­Jo­oge?, ko­lej­nych po­ża­rach w Bra­zy­lii, chrze­ści­jań­skich fun­da­men­ta­li­stach, któ­rzy od­pa­li­li Ni­xo­na? na ser­we­rach ISRO, dzię­ki cze­mu wy­do­by­wa­nie He­lu-3 w in­dyj­skiej sta­cji przez kil­ka dłu­gich dni sta­ło pod zna­kiem za­py­ta­nia, a Hin­du­si sza­le­li i co chwi­lę zmie­nia­li ce­le swo­ich ra­kiet, ale żad­ne z po­łu­dnio­wo­ame­ry­kań­skich państw roz­trop­nie nie przy­zna­ło się do po­wią­zań z za­ma­chow­ca­mi, o se­rii la­win błot­nych w pro­win­cji Gan­su, w któ­rych zgi­nę­ło pra­wie 2400 osób - i wsta­wia ani­ma­cję Wiel­kie­go Gru­be­go Ko­smicz­ne­go Skur­wy­sy­na, któ­ry ma po­zba­wić ich wszyst­kich ży­cia.

Ca­łość pod­su­mo­wu­je mi­ni­ma­li­stycz­ną pik­to­gra­ficz­ną emot­ką z se­rii ka­oani za­pro­jek­to­wa­nych spe­cjal­nie dla niej przez ma­ją­cą pra­cow­nię w Am­ster­da­mie Wong Siu Fung, za któ­re mu­sia­ła za­pła­cić wie­lo­krot­ność trzech mie­sięcz­nych za­rob­ków, ale do dziś jest z nich za­do­wo­lo­na. Dzię­ki in­fo-mar­ke­rom wbu­do­wa­nym w ich kod od­szu­ka­ła je już na kil­ku­dzie­się­ciu use­ne­to­wych fo­rach, a dzię­ki te­mu cu­dze szpe­ru­sy z pro­fi­ne­tu mu­szą po­zy­cjo­no­wać jej blo­ga wy­żej w pry­wat­nych re­kor­dach. Ani­ma­cja po­ka­zu­je, co bę­dzie się dzia­ło w po­szcze­gól­nych czę­ściach glo­bu, je­śli pla­ne­to­ida ude­rzy w okre­ślo­ną lo­ka­li­za­cję. Je­śli Apo­phis zstą­pił­by za­tem do oce­anu, 2280 ki­lo­me­trów od na­brze­ża Bo­sto­nu, w któ­rym miesz­ka Her­mio­na Ka­sper­chek z web-law.com, ge­ne­ru­ją­ca 16% ko­men­ta­rzy na stro­nie Jo­wi­ty, je­śli pla­ne­to­ida ude­rzy­ła­by w oce­an w od­le­gło­ści, któ­ra w li­nii pro­stej dzie­li War­sza­wę od Ma­dry­tu, po 17 go­dzi­nach Bo­ston za­la­ła­by ścia­na wo­dy roz­pę­dzo­na do 120 ki­lo­me­trów na go­dzi­nę i osią­ga­ją­ca 60 me­trów wy­so­ko­ści w chwi­li do­tar­cia do do­ków.

... btw, a jak wy spę­dzi­cie ostat­ni dzień swo­je­go ży­cia?

... prze­czy­ta­my się ju­tro?

Jo­wi­ta bli­pu­je zdję­cie Apo­phi­sa na nor­dik­ku, skon­wer­to­wa­ną wer­sję wpi­su prze­pusz­czo­ną przez pod­sta­wo­we­go le­et-spe­ake­ra i z do­da­ną więk­szą licz­bą in­te­rak­tyw­nych ilu­stra­cji, mir­ro­ru­je na use­ne­cie i za­czy­na sys­te­ma­tycz­ne prze­glą­da­nie blo­gów ze swo­jej gru­py ro­dzin­nej.

Roz­pa­la trzy (je­den za mie­sięcz­ny abo­na­ment) i ga­si dwa flej­my (za sła­wę). Je­den z ga­szo­nych roz­wi­ja się pod dys­ku­sją o spa­ce­adver­ti­sin­gu i ga­zo­wym bil­bo­ar­dzie Piz­zy Hut? wy­nie­sio­nym na 140-ki­lo­me­tro­wą or­bi­tę przez Ro­syj­ską Agen­cję Ko­smicz­ną. Kom­cie o naj­now­szych pró­bach rzu­to­wa­nia ho­lo­gra­ficz­ne­go na syn­te­tycz­ne, bio­de­gra­do­wal­ne krysz­ta­ły roz­py­la­ne w stra­tos­fe­rze by­ły jesz­cze igno­ro­wa­ne przez jej gru­pę ro­dzin­ną, ale link po­de­sła­ny przez ro­ze lu­xem­bo­org? o spo­cie re­kla­mu­ją­cym Zie­mię ko­smi­tom, któ­ry wy­sła­no w kie­run­ku ukła­du sło­necz­ne­go 47 UMa, le­żą­ce­go 42 la­ta świetl­ne od Słoń­ca w gwiaz­do­zbio­rze Wiel­kiej Niedź­wie­dzi­cy, wy­wo­łu­je ofen­sy­wę.

ro­za­_lu­xem­bo­org? pod oso­bo­wo­ścią Ara­bel­li? na­le­ża­ła kie­dyś do wro­gie­go alian­su w Apo­ka­lip­ti­ce?, jesz­cze w cza­sach Wo'co­ol­skie­go?, ale w tym nie by­ło­by nic dziw­ne­go. Alian­se po­wsta­ją i roz­pa­da­ją się, wro­go­ści i przy­jaź­nie na pri­vach two­rzą i roz­pa­da­ją się, nie jest to nic, cze­go praw­do­po­do­bień­stwa nie moż­na ob­li­czyć w sy­mu­la­cjach na po­pu­lar­nych azja­tyc­kich pat­chach do gry, dzia­ła­ją­cych w opar­ciu o eks­tra­po­la­cję praw eko­no­mii, teo­rię gier i miod­ność roz­gryw­ki. Naj­bar­dziej zna­ni play­erzy po­tra­fi­li zresz­tą za­ma­sko­wać swo­je oso­bo­wo­ści tak, że­by ven­det­ta w Re­al­Li­fie nie szła przez pro­to­ko­ły pro­fi­ne­tu. Ale kie­dy ro­za­_lu­xem­bo­org? zdra­dzi­ła na­wet swo­ich i za­czę­ła nin­ja lo­oto­wać wszyst­kich bez wy­jąt­ku, za du­ka­ty i pre­stiż, Wol­na Gru­pa Mag­da­len­ka mu­sia­ła za­cho­wać się zgod­nie z za­sa­da­mi i za­re­ago­wać. Prze­cież to gra.

Jo­wi­ta ją ro­zu­mie: tak też zdo­by­wa się po­pu­lar­ność i szpry­cu­je szpe­ru­sy re­kor­da­mi. Na ra­zie jed­nak jej i-men w sy­mu­la­cjach od­ra­dza ta­ką stra­te­gię za­cho­wa­nia. Słu­cha go. Jo­wi­ta po­dzi­wia ro­ze­_lu­xem­bo­org? i za­ra­zem jej nie­na­wi­dzi, zgod­nie z po­li­ty­ką gru­py ro­dzin­nej. Jest za­do­wo­lo­na. Cze­ka na ko­men­ta­rze pod jej wpi­sem o Mło­dej Pra­wi­cy na cza­tli­ście otwie­ra­nej au­to­ma­tycz­nie z wy­śmie­wa­ne­go use­ne­to­we­go wo­lo­dy­jow­ski.pl, do któ­re­go prze­kie­ro­wa­ło ją z wpi­su M4n?r3?4?.

Fu­tu­ro­lo­gicz­ne mam­bo dżam­bo Fried­ma­na przy­po­mniał so­bie nie­daw­no use­net, po tym, jak PKB w Tur­cji wy­prze­dził znów o kil­ka punk­tów wska­za­nia z Bra­zy­lii i Fran­cji. Kom­cie pod tym tru­pem są pas­se, ale Jo­wi­ta jest lo­jal­na wo­bec swo­jej gru­py, a na hej­te­rze­niu oszo­ło­mów z MP za­wsze moż­na za­ro­bić kil­ka wpi­sów. Zwłasz­cza kie­dy po raz ko­lej­ny od­grze­wa­ją sta­re prze­po­wied­nie i znów gło­szą Świt No­wej Pol­ski?.

Bli­pu­je na nor­dik­ku lin­ki. Zbli­ża się czas, kie­dy bę­dzie mu­sia­ła ogląd­nąć ko­lej­ne trzy prze­pi­so­we re­kla­my. Roz­ma­so­wu­je po­wie­ki, skła­da kla­wia­tu­rę, po­sta­na­wia od­po­cząć. Oglą­da re­kla­my. War­szaw­ska Szko­ła Pie­lę­gnia­rek Trans­kul­tu­ro­wych ogła­sza na­bór na ko­lej­ny kurs. Agen­cja au­to­cra­ftin­gu Ta­bu­la Ra­sa? prze­ko­nu­je, że­by nie zwle­kać i pod­dać ich tre­nin­go­wi już przed­szko­la­ki, za­nim na do­bre nie za­nu­rzą się w sie­ci; ma­ją­cy naj­lep­sze cer­ty­fi­ka­ty co­acho­wie na­uczą je, jak od naj­młod­szych lat kre­ować use­ne­to­wą praw­dę i kłam­stwo o so­bie, co udo­stęp­niać ofi­cjal­nie, gdzie kształ­to­wać świa­do­me prze­cie­ki, cze­go uni­kać, pod ja­ki­mi ad­re­sa­mi by­wać i gdzie bez­względ­nie się nie za­pusz­czać, je­śli nie chce się w przy­szło­ści paść ofia­rą Po­ła­wia­czy Śmie­ci. Hi­per­tek­sto­wy e-bo­ok Eve­li­ny Wło­dar­czyk o spły­wach sie­cio­wych, za­pro­jek­to­wa­ny na pod­sta­wie jej pra­cy dok­tor­skiej, in­te­re­su­je ją na ty­le, że­by zło­żyć za­mó­wie­nie na Ba­bel?. Pa­kiet da­nych ła­du­je się od ra­zu do do­mo­wej bi­blio­tecz­ki. Wy­da­je po­le­ce­nie i-me­no­wi, że­by przy­po­mniał jej o tym wie­czo­rem. In­ter­fejs miał już wy­star­cza­ją­co du­żo cza­su, że­by po ze­sta­wie­niu ze­ga­ra z mar­ke­ra­mi me­la­to­ni­ny w jej krwi i spad­kiem ak­tyw­no­ści fal mó­zgo­wych zdą­żył zde­fi­nio­wać "wie­czór".

Ro­bi so­bie wol­ne. Kom­bajn ser­wu­je en­dor­fi­ny. Jo­wi­ta zmie­nia play­li­stę (te­raz gu­zheng i prze­ste­ro­wa­ne elek­tro­nicz­nie smy­ki), prze­cią­ga się jak kot­ka, ni­czym re­wol­we­ro­wiec wy­sy­ła b-to­othem do czaj­ni­ka po­le­ce­nie za­go­to­wa­nia wo­dy i z che­micz­nym uśmie­chem dmu­cha na koń­ców­kę zło­żo­nych jak do strza­łu pal­ców. Zmie­nia okno, ale nie wy­cho­dzi z pro­fi­ne­tu, i z przy­zwy­cza­je­nia prze­glą­da use­ne­to­we fo­ra.

Dwa są o chiń­skich an­ty­kach, je­den o współ­cze­snym azja­tyc­kim pop-art-de­co, oczy­wi­ście za­ha­cza o Apo­ka­lip­ti­ka.com, tro­chę uważ­niej śle­dzi nie­do­czy­ta­ne wąt­ki na Le­gi­sla­to­rze?, zwłasz­cza wpi­sy o ob­ostrze­niach praw­nych spawn cam­pin­gu w MMORPG-ach na ser­we­rach umiesz­czo­nych w Eu­ro­pej­skiej Stre­fie Bot-Ne­to­wej i o zna­nych przy­pad­kach kra­dzie­ży Oso­bo­wo­ści Sie­cio­wej. Jo­wi­ta ma nie­wie­le ro­man­sów w Re­al­Li­fie, te z Apo­ka­lip­ti­ki? są i tak ogól­no­do­stęp­ne dla wszyst­kich za­lo­go­wa­nych, fre­ewa­re ścią­ga je­dy­nie z pew­nych źró­deł, w któ­rych to na pew­no fre­ewa­re, pil­nu­je się, że­by nie mieć wię­cej niż trzech spraw o se­ar­ching na gra­ni­cy pra­wa w jed­nym cza­sie i nie urzą­dza or­gii z gru­pi­sa­mi, na­wet w ekra­no­wa­nych po­miesz­cze­niach, bo za­wsze znaj­dzie się spo­sób, że­by zro­bić z te­go na­gra­nie, ale i tak ubez­pie­czy­ła swo­ją Jo­wi­tę? za­raz po tym, jak w use­ne­cie wy­pły­nę­ły fik­cyj­ne dzien­ni­ki Jay­de­na S., skom­pi­lo­wa­ne z ob­ser­wa­cji je­go ru­chu sie­cio­we­go przez al­bań­skich ha­ke­rów, a sam J.S. przez trzy ty­go­dnie dzia­łał ja­ko bot, dys­po­nu­jąc ha­sła­mi, kon­ta­mi i oso­bo­wo­ścią za­pro­jek­to­wa­ną na pod­sta­wie ma­pin­gu sie­cio­wych przy­zwy­cza­jeń ofia­ry. Nikt w je­go gru­pie ro­dzin­nej nie chciał po­tem do­cho­dzić, czy ich ko­dy do­stę­pu sprze­da­wał on, czy zbo­to­wa­ny ava­tar. Ta­kie­go koń­ca świa­ta Jo­wi­ta boi się naj­bar­dziej.

Znaj­du­je ją use­ne­to­wy news o bru­tal­nych za­bój­stwach w War­sza­wie. Krew w ani­ma­cji spły­wa frak­ta­lem pik­se­li. Ke­osMa­ker? mo­de­lu­je jej w cza­sie rze­czy­wi­stym no­we oso­bo­wo­ści, do któ­rych z sza­blo­nów two­rzy fik­cyj­ne ad­re­sy i blo­gi, przy­po­rząd­ko­wu­je im gru­py sie­cio­we i naj­czę­ściej od­wie­dza­ne miej­sca. To nie­zbyt wy­ra­fi­no­wa­ny ka­mu­flaż, ale na use­net naj­czę­ściej wy­star­czy, po­za tym dziew­czy­ny z Ke­osMa­ke­ra? ma­ją bar­dzo do­bre staw­ki abo­na­men­to­we i ro­bią nie­złe apli­ka­cje do pat­chów na szpe­ru­sy, kie­dy sa­me­mu po­trze­bu­jesz prze­ła­mać za­bez­pie­cze­nia Fog­Mi­sta?, Ca­mo­ufla­ge'a? czy Pop-Mi­xa?, kreu­ją­ce­go na­kład­ki oso­bo­wo­ści na zna­nych ce­le­bry­tów pro­fi­ne­tu, czy in­ne­go pro­gra­mu do ge­ne­ro­wa­nia sie­cio­we­go dru­go­ży­cia. Czy­ta.

... ofia­ry, Jo­lan­ta i Alo­sza K., Jo­wi­ta wcho­dzi na prze­kie­ro­wu­ją­ce do ne­kro­lo­gów ad­re­sy, spraw­dza ich ze­sta­wy nic­ków, po­wią­za­nia ro­dzin­ne i to, jak bli­skich ma­ją wspól­nych zna­jo­mych, zo­sta­ły zna­le­zio­ne w swo­im apar­ta­men­cie w pod­war­szaw­skim Gre­en­Par­ku. Oglą­da zdję­cia z eg­ze­ku­cji, śla­dy kul na se­le­dy­no­wej ścia­nie i mo­no­chro­ma­tycz­ną ani­ma­cję z wi­zji lo­kal­nej, sto­no­wa­ną i nie­re­ali­stycz­ną, że­by wy­grać ewen­tu­al­ne pro­ce­sy wy­to­czo­ne przez krew­nych. Alo­sza K. był sza­no­wa­nym w swo­jej gru­pie kon­su­menc­kiej Bit­Su­pe­rvi­so­rem, po­pu­lar­nym SB-kiem, od­po­wie­dzial­nym w pół­noc­no­afry­kań­skiej fi­lii Chi­na Exim Ban­ku? za wdra­ża­nie no­wych za­bez­pie­czeń apli­ka­cji płat­ni­czych. Cia­ła sy­na za­mor­do­wa­nych, czter­na­sto­let­nie­go Mar­cu­sa K., do tej po­ry nie od­na­le­zio­no.

Jo­wi­ta pi­sze pri­va do mę­ża, któ­ry znał Alo­szę K. w pierw­szym węź­le.

(2?74?3ś  70  j?ż  m0ż3?

I pod­sy­ła prze­kie­ro­wa­nie pod ad­res z ma­te­ria­łem. Nie wy­łą­cza hard­ko­ro­we­go le­et-spe­eke­ra, przez któ­ry ko­mu­ni­ku­ją się od ich pierw­szej wspól­nej gru­py dys­ku­syj­nej wo­kół szwaj­car­skie­go Le Lo­isirs Trust?, któ­ry ja­ko pierw­szy za­czął eu­ro­pej­ską kam­pa­nię na rzecz fre­ewa­re'u i roz­po­wszech­nie­nia New Ne­twork Eco­no­my w opar­ciu o abo­na­men­to­wa­ne cre­ati­ve com­mons 2.0. Jo­wi­ta świet­nie pa­mię­ta, jak Ja­rek wte­dy te­go nie lu­bił. Pod­czas ich pierw­szej wspól­nej ko­la­cji, w Re­al­Li­fie, jesz­cze nie w re­alu, na­pi­sał na swo­je­go i-me­na pro­ste­go pat­cha de­szy­fru­ją­ce­go, któ­re­go nie sfor­ma­to­wał do dzi­siaj, choć nie mu­siał już go od­pa­lać.

pr2?|{r0  m1,  J4r3|{.  ?4|{|{,  ?0|{ą?  73n  św147  2m13r24,  $|{0r0  n4w37  w  h3r­m37?(2n?m  9r33n­P4r|{?  ?0(h0?21  ?0  74|{1390  $???????  |{00rv4  m(.  pr2?|{r0  m1,  |{0(h4n13

Do­pie­ro po chwi­li Jo­wi­ta spraw­dza go­dzi­nę. Ja­rek już pew­nie śpi. Wy­sy­ła mu pri­vem swo­je na­gie zdję­cie i ży­czy do­brych snów.

?0br?(h  $nów,  |{0w­b0j?

Za­go­to­wu­je jesz­cze raz wo­dę w czaj­ni­ku i tym ra­zem wsta­je, że­by za­pa­rzyć so­bie her­ba­tę. Kom­bajn w tle ser­wu­je syn­te­ty­ki ko­fe­iny. Na­le­wa­jąc wo­dę do czar­ki, Jo­wi­ta spraw­dza jesz­cze dłu­gość abo­na­men­tu w Spar­tak­ku­sie?, pry­wat­nej fir­mie po­li­cyj­nej od dwóch se­zo­nów naj­po­pu­lar­niej­szej w le­wo­brzeż­nej War­sza­wie.

Wy­sy­ła pri­va do Clau­dii Jak w szko­le? EMML i na szkol­nym kon­cie ro­dzi­ca spraw­dza, o któ­rej cór­ka za­lo­go­wa­ła się w bu­dyn­ku. We­dle wska­zań po­win­na mieć te­raz pol­ski. Jo­wi­ta pi­je go­rą­cy na­par o słom­ko­wej bar­wie, prze­kie­ro­wu­je się i dzię­ki klu­czo­wi zha­ko­wa­ne­mu przez M@riol­kę?, zna­jo­mą z gru­py ro­dzin­nej, któ­ra na­pi­sa­ła spe­cjal­ny al­go­rytm pod­pi­na­ją­cy ją pod cu­dze kon­to, wcho­dzi na za­mknię­te pro­fi­ne­to­we fo­rum Blu­dLu­stu?.

Clau­dia po­stu­je tam i tyl­ko tam pod nic­kiem Ro­qu­elau­re, a Jo­wi­ta ja­ko mat­ka za­mie­rza po­znać ją dzię­ki te­mu bli­żej, tak jak nie moż­na ni­ko­go prze­nik­nąć tyl­ko dzię­ki szyb­kim kom­ciom na use­ne­cie i prze­my­śla­nym wpi­som w pro­fis­fe­rze. Mar­twi się o cór­kę, przy naj­bliż­szej oka­zji mu­si z nią de­li­kat­nie po­roz­ma­wiać, że­by za­wsze, na­wet na szy­fro­wa­nym fo­rum, ubez­pie­cza­ła nic­ka. Patch M@riol­ki? ma­sku­je ją ja­ko bo­ta jed­ne­go z le­gal­nych człon­ków gru­py ro­dzin­nej użyt­kow­ni­ków fo­rum. Jo­wi­ta ko­cha swo­je dziec­ko i jest do­brą mat­ką.

Prze­glą­da no­we po­sty, wra­ca do sta­rych wąt­ków. Sta­ra się zro­zu­mieć. Prze­wi­ja od­po­wie­dzi, prze­ska­ku­je wpi­sy, śle­dzi drzew­ka ko­men­ta­rzy. Czy­ta.

... der­wi­sze mu­zuł­mań­scy, na­zy­wa­ni "za­bój­ca­mi wam­pi­rów", po­sia­da­li moc za­bi­ja­nia wam­pi­rów mniej­szych. No­si­li me­ta­lo­wy pręt za­koń­czo­ny ostrym kol­cem (shish). Jak wie­rzą mu­sli­my, oso­ba uro­dzo­na w so­bo­tę po­sia­da dar wi­dze­nia du­chów, zjaw i roz­po­zna­wa­nia wam­pi­rów.

... Ger­ma­nie ob­sy­py­wa­li gro­by ma­kiem, Szko­ci za­bi­ja­li wam­pi­ry su­ro­wym że­la­zem, jesz­cze nie prze­to­pio­nym, al­bo, ko­orva, wkła­da­li mię­dzy zę­by tru­pa... cy­try­nę.

... chiń­ska od­mia­na wam­pi­rów to Jiang Shi (w pi­ny­inie "ji­?ng­sh?"). Od wam­pi­rów eu­ro­pej­skich róż­nią się wy­glą­dem, ale nie upodo­ba­nia­mi: do prze­ży­cia i uzy­ska­nia nie­śmier­tel­no­ści też po­trze­bu­ją esen­cji znaj­du­ją­cej się w ludz­kiej krwi.

... tho­snek ru­les! :[

... Top Ten Vam­pi­re Mo­vies.

... wi­dzie­li­ście Mr Vam­pi­re 2?? Ching-Ying Lam ja­ko ka­płan upier­da­la do­op­sko! :[[[[ Be­ka, ko­orva, i strah, ale prze­cież dla san­ga to nor­ma, don't you?

... hip­ster bul­l­shit!

... fak­king qu­si­ba

... well

... naj­lep­szy jest "Mar­tin", od te­go się za­czę­ło. Za­pra­szam do mnie, mam to wszyst­ko zar­chi­wi­zo­wa­ne pod Scho­olU­se­rem, moż­na oglą­dać do wo­li.

Jo­wi­ta nie prze­kie­ro­wu­je ad­re­su. Czy­ta da­lej.

... tyl­ko w ce­lach edo­oka­cyj­nych, ko­orva, sie wie ;[

... Ro­me­ro, ko­orva, kick ass!

... pier­do­lish jak wą­sa­ty wam­pir :{[.

Ale nikt nie da­je się zła­pać na fla­me rol­le­ra rzu­ca­ne­go z au­to­ma­tu przez za­błą­ka­ne­go co­nver­sa­to­ra. Jo­wi­ta zmie­nia wą­tek. Her­me­tycz­ne fo­rum po­win­no mieć jed­nak lep­sze wal­le na ta­kie pro­ste spe­ak-bo­ty.

... Dra­gon­fly? we Wro­cła­wiu, jes, jes, jes! Daw­no u nas nie gra­li!

   

Jo­wi­ta omi­ja ani­ma­cję i za­wę­ża nie­prze­czy­ta­ne tyl­ko do te­ma­tów, któ­re naj­czę­ściej śle­dzi Ro­qu­elau­re.

... Związ­ki.

... czy prze­zna­cze­niem san­ga jest sa­mot­ność? Czy ma­cie part­ner­ki / part­ne­rów tej sa­mej ran­gi / ra­sy? Czy wam­pir mo­że też zwią­zać się ze zwy­kłym śmier­tel­ni­kiem? Ja­kie są wa­sze do­świad­cze­nia?

... jak się wy­rze­ka mi­ło­ści, to się ni­cze­go nie ża­łu­je i nic ci po­tem nie bra­ku­je. To za­bo­bo­ny i prze­są­dy zwie­rząt. Przy chrzcie umie­ra daw­ne ty, któ­re pra­gnie bli­sko­ści dru­giej oso­by i mi­ło­ści, a ro­dzi się sang. Wy­zwól swo­ją nie­na­wiść.

... mo­im zda­niem wszyst­ko za­le­ży od przy­szłe­go part­ne­ra. Mu­sisz po pro­stu zna­leźć te­go ko­goś. Jak sa­ma wiesz, bez pro­ble­mów uwie­dziesz tę oso­bę.

... wam­pir po­gar­dza ludź­mi, któ­rzy go ota­cza­ją. Spo­łe­czeń­stwo i je­go za­sa­dy są mu ob­ce.

... pier­do­lish :[ a świe­żyn­ki rh byś nie po­chłep­tał?

... sty­li­za­cja na alie­na­cję jest chuj-pas­se. To prze­sta­rza­ła baj­ka z go­tik ani­me.

... a nie wiem, nie wiem, szcze­rze mó­wiąc... Jak jest z emo­cja­mi wam­pi­ra? Na­stę­pu­je wzmoc­nie­nie czy osła­bie­nie uczuć?

... uczu­cia, ko­orva, są do­pie­ro chuj-pas­se :[[[[[[[[

... wam­pir mo­że być z kim­kol­wiek, je­śli ten ktoś za­ak­cep­tu­je go ta­kim, ja­ki jest. Bez tej wie­dzy o so­bie związ­ki szyb­ko się koń­czą. Chy­ba się nie wsty­dzisz te­go, kim je­steś?? Po­zdra­wiam.

... fakk, ale szit. Po­słu­chaj­cie sie­bie. Chcesz brać, bierz. Chcesz da­wać, da­waj. Ale ko­mu? Zwie­rzę­tom, ro­ba­kom, lu­dziom? Pan nie mo­że jeść mię­sa z dło­ni chło­pa, pies nie do­stą­pi za­szczy­tu wy­słu­cha­nia grze­chów pa­na. To, ko­orva, ko­niec świa­ta. Sang to zwień­cze­nie ewo­lu­cji, no­wy ga­tu­nek czło­wie­ka - nie ava­ta­ry, nie spe­ak-bo­ty, nie krysz­ta­ło­we bra­in­sy­my ma­ją­ce prze­ko­pio­wać czło­wie­ka w Re­al­Li­fe, na wiecz­ne wsie­ciow­stą­pie­nie, na­wet nie człon­ko­wie two­jej web fa­mi­ly. Ty sam je­steś swo­ją gru­pą ro­dzin­ną. Ty, ty, ty. JA. Ko­orva. Resz­ta to kurz na wie­trze i krwa­wy ochłap do za­ba­wy. Że­byś mógł ich oma­mić. Że­byś mógł ich opę­tać. Że­byś się mógł na­pić.

... Blo­ooood!!!!!!!!!

Nie prze­ry­wa­jąc czy­ta­nia, Jo­wi­ta wsta­je i z szaf­ki nad nie­uży­wa­ną na­no­dru­kar­ką pro­stych po­traw w kuch­ni, hi­cie jed­ne­go se­zo­nu, wy­cią­ga her­me­tycz­nie za­pa­ko­wa­ną pacz­kę z su­szo­ny­mi so­lo­ny­mi śliw­ka­mi. Roz­ry­wa opa­ko­wa­nie i wcią­ga przy­jem­ny, moc­ny za­pach. Je, czy­ta. Pat­che ko­rek­tor­skie wy­ła­pu­ją naj­więk­sze błę­dy w po­stach i po­pra­wia­ją je w cza­sie rze­czy­wi­stym, tak że­by w ogó­le to zro­zu­mia­ła.

... Daw­ca.

... any­one, mło­dzi? Ktoś chce po­czuć w so­bie praw­dzi­wą py­tę?

... fakk, ko­orva, man. Spier­da­laj.

... szu­kasz mię­sa, wyjdź do klu­bu, na uli­cę, zba­je­ruj ja­kieś w Re­al­Li­fie. To ty ni­mi rzą­dzisz, więc ja­ki pro­blem?

... qu­si­ba. FY­ATHY­RIO

... a ja z chę­cią po­dzie­lę się swo­ją krwią :[[ Ale oczy­wi­ście z wza­jem­no­ścią. Jak sang do san­ga.

... priv?

... ko­orva, ba :[

... przy­po­mi­nam, je­śli ktoś chce do nas do­łą­czyć, kon­tak­tu­je się WY­ŁĄCZ­NIE NA PRI­VA.

... pi­li­ście kie­dyś żół­te­go?

... ja pi­łam. Żół­tą. Do­bry staf.

... po­twier­dzam, do­bry :[ Nie to co afro, ule­głe ba­ra­ny. Bo żół­ci to no­wa ra­sa pa­nów. To stam­tąd po­cho­dzą naj­więk­si z nas. Bez kom­pro­mi­su, bez li­to­ści, liż du­pę al­bo pysk pod mur i ku­la w cza­chę. Jak po ata­ku ra­dy­ka­łów z Fa­lun Gong? na Jing Gu­ang Cen­ter?. Więc jak je­steś mło­dym san­giem, nie ry­zy­kuj z mię­sem od nich. Je­śli jesz­cze nie na­uczy­łaś się roz­po­zna­wać jan­gi­sów. Bo mo­że za­bo­leć.

... pil­ne!!! Szu­kam mię­sa z oko­lic War­sza­wy!!! :[[[[[[[[[[[[

Jo­wi­ta do­sta­je pri­va od cór­ki. BBL, ma. Wi­docz­nie już skoń­czy­ła lek­cję i na czas prze­rwy od­blo­ko­wa­no pu­blicz­ne łą­cza.

Clau­dia koń­czy 30-mi­nu­to­wą lek­cję pol­skie­go, ra­zem z dzwon­kiem, pi­ka­ją­cym elek­tro­nicz­nie ja­ko tło do iko­ny po­ja­wia­ją­cej się na go­glach, wy­łą­cza się sie­cio­wy blac­ko­ut, więc mo­że od­po­wie­dzieć mat­ce i spraw­dzić RSS-y. Ma 14 lat. Chcia­ła­by się za­lo­go­wać na fo­rum Klu­bu, ale pod szkol­nym pro­to­ko­łem to mo­gło­by być nie­moż­li­we, a na pew­no nie­bez­piecz­ne. Wie o tym i ba­wi się my­ślą, co by by­ło, gdy­by to jed­nak zro­bi­ła. Ob­li­zu­je war­gi.

Dziś na za­ję­ciach prze­ra­bia­li, jak wy­sy­łać CV do pra­cy. Clau­dia ar­chi­wi­zu­je zgra­ne na za­ję­ciach pli­ki.

... Opis sta­no­wi­ska: Mię­dzy­na­ro­do­wa fir­ma kon­sul­tin­go­wa z bran­ży IT. Miej­sce pra­cy: Ka­to­wi­ce. Wy­ma­ga­nia:

- bar­dzo do­bra zna­jo­mość ję­zy­ka an­giel­skie­go, ro­syj­skie­go, hisz­pań­skie­go i kan­toń­skie­go

- wy­kształ­ce­nie wyż­sze (in­for­ma­ty­ka, te­le­ko­mu­ni­ka­cja)

- prak­tycz­na zna­jo­mość elek­tro­ni­ki (za­gad­nie­nia wi­re­less, mi­cro­wa­ves, ra­dio­com­mu­ni­ca­tion)

- zna­jo­mość Lo­tus Do­mi­no R10/1/6

- do­świad­cze­nie in­ży­nier­skie w za­kre­sie Ra­dio Fre­qu­en­cy

- wie­dza z za­kre­su tech­no­lo­gii sie­ci mo­bil­nych, ze szcze­gól­nym uwzględ­nie­niem in­ter­fej­su ra­dio­we­go, ar­chi­tek­tu­ry i pro­to­ko­łów sys­te­mów sie­ci mo­bil­nych

- umie­jęt­no­ści przy­go­to­wa­nia i pro­wa­dze­nia pre­zen­ta­cji

- wie­dza na te­mat prze­twa­rza­nia sy­gna­łów cy­fro­wych

- zna­jo­mość pa­kie­tu Ma­tLab?

- zna­jo­mość opro­gra­mo­wa­nia i tech­ni­ki mo­de­lo­wa­nia sys­te­mów (UML, MSC)

- mi­ni­mum trzy­let­nie do­świad­cze­nie na po­dob­nym sta­no­wi­sku

- do­świad­cze­nie w pra­cy z API, pro­to­ko­łem SO­AP oraz ję­zy­kiem WSDL

- kil­ku­let­nie do­świad­cze­nie we wdra­ża­niu sys­te­mu SAP w ob­sza­rze SD i / lub utrzy­my­wa­niu oraz roz­wi­ja­niu sys­te­mów SAP

- do­sko­na­ła zna­jo­mość pro­ce­sów biz­ne­so­wych w ob­sza­rze SD

- umie­jęt­ność ana­li­zo­wa­nia do­ku­men­tów tech­nicz­nych

- prak­tycz­na wie­dza z za­kre­su kryp­to­gra­fii

- do­świad­cze­nie w pra­cy z Orac­le? v16

- do­świad­cze­nie w in­sta­la­cji HACMP i pro­duk­tów Ti­vo­li? ( Fra­me­work?, Ne­tview?, Omni­bus?, ITM?)

- szcze­gó­ło­wa zna­jo­mość za­gad­nień z za­kre­su ry­zy­ka ryn­ko­we­go, kre­dy­to­we­go i ope­ra­cyj­ne­go

- po­twier­dzo­ny ba­da­nia­mi w au­to­ry­zo­wa­nym ośrod­ku stan zdro­wia

- pra­wo jaz­dy kat. B

Clau­dia spraw­dza, ja­kie ma­ją dziś jesz­cze lek­cje: bez­pie­czeń­stwo sie­cio­we, WOS po­łą­czo­ny z e-pra­wem, ma­te­ma­ty­ka, bio­lo­gia z za­po­wie­dzia­nym te­stem z bio­ety­ki i re­se­ar­ching za­so­bów ar­chi­wal­nych. Od­rzu­ca trzy za­pro­sze­nia do Re­al­Li­fe'u od dwóch dziew­czyn i chłop­ca z kla­sy wy­żej, jed­no przyj­mu­je i pod­pi­na pod ka­len­darz na przy­szły ty­dzień. Czy­ta new­sa o dzi­siej­szym koń­cu świa­ta, oglą­da mix tu­bek z week­en­do­wych im­prez jej gru­py ro­dzin­nej, ze­sta­wio­ny przez i-me­na na pod­sta­wie te­go, co na ta­kich fil­mi­kach lu­bi­ła oglą­dać wcze­śniej, gga­da na ten te­mat chwi­lę w re­al­ti­mie, prze­la­tu­je wzro­kiem po in­for­ma­cji o mor­der­stwie w naj­droż­szym Gre­en­Par­ku w War­sza­wie, strze­pu­je dłoń­mi dla usu­nię­cia z or­ga­ni­zmu ne­ga­tyw­nej ener­gii i wy­lo­go­wu­je się ra­zem ze elek­tro­nicz­nym świer­go­tem dzwon­ka, emot­ką bel­fra na siat­ków­ce i au­to­ma­tycz­nie za­pa­da­ją­cym blac­ko­utem na sie­ci ze­wnętrz­ne.

Wcho­dzi do kla­sy, zie­wa, sia­da na pa­ra­pe­cie i wpa­tru­je się nie­wi­dzą­cym wzro­kiem w wi­dok za oknem, w wy­so­kie siat­ki ogro­dze­nia i wy­ga­szo­ne te­raz, moc­ne ha­lo­ge­no­we lam­py nad bo­iskiem. Ma­gi­ster Lwi­tu Moyo Mu­as­so wi­ta się ze wszyst­ki­mi, nie zwra­ca uwa­gi na od­po­wie­dzi uczniów, ce­lo­wo na­śla­du­ją­cych je­go ak­cent, pa­trzy tyl­ko bez­na­mięt­nie w kąt sa­li, gdzie mi­ga śle­pa dio­da na­gry­wa­ją­cej lek­cję ka­me­ry, i zgod­nie ze wska­za­nia­mi obec­no­ści chi­pów roz­sy­ła im na szkol­ne­go pri­va dzi­siej­sze za­da­nia. Clau­dia dla wy­go­dy wy­świe­tla so­bie kla­wia­tu­rę, gdy­by chcia­ła coś prze­ko­pio­wać do ka­ta­lo­gu pod­ręcz­ne­go al­bo od­zna­czyć ko­men­ta­rzem, za­pusz­cza zha­ko­wa­ne­go so­und­play­era, dzia­ła­ją­ce­go pod pro­to­ko­łem szko­ły ja­ko zwy­czaj­ny e-słow­nik, słu­cha w tle na­uczy­cie­la i za­czy­na czy­tać na­de­sła­ne ma­te­ria­ły.

... sieć IP jest re­la­tyw­nie pro­sta, ale do­da­nie no­wej funk­cjo­nal­no­ści czy­ni ją bar­dzo zło­żo­ną. Wy­ma­ga to tak­że wpro­wa­dze­nia no­wych ar­chi­tek­tur, ta­kich jak Dif­fServ (Dif­fe­ren­tia­ted Se­rvi­ces) oraz NGN (Next Ge­ne­ra­tion Ne­twork). Po­nad­to po­wszech­nie sto­so­wa­na wer­sja pro­to­ko­łu IP mu­si być w nie­da­le­kiej przy­szło­ści za­stą­pio­na no­wą, co z ko­lei wy­ni­ka głów­nie z ko­niecz­no­ści zwięk­sze­nia pu­li ad­re­so­wej.

... urzą­dze­nie RM ma in­for­ma­cję o do­me­nie - jej to­po­lo­gii, ru­tin­gu, do­stęp­nych za­so­bach. In­for­ma­cje te zbie­ra­ne są w ba­zie da­nych. Do re­ali­za­cji war­stwy niż­szej wpro­wa­dzo­no urzą­dze­nie RA (Re­so­ur­ce Al­lo­ca­tor), któ­re­go za­da­niem jest spraw­dze­nie do­stęp­no­ści za­so­bów na po­szcze­gól­nych łą­czach w do­me­nie i na łą­czach mię­dzy­do­me­no­wych. W za­leż­no­ści od uży­tej tech­ni­ki sie­cio­wej, np. Wi­Fi czy też UMTS, roz­wią­za­nia RA są róż­ne. Aby zre­ali­zo­wać sys­tem Eu­QoS, ko­niecz­ne by­ło wy­spe­cy­fi­ko­wa­nie i za­im­ple­men­to­wa­nie roz­sze­rzo­nych wer­sji ta­kich pro­to­ko­łów jak: EQ-SIP, EQ-BGP (En­han­ced Bor­der Ga­te­way Pro­to­col), EQ-NSIS (En­han­ced Next Steps in Si­gna­ling) i COPS (Com­mon Open Po­li­cy Se­rvi­ce Pro­to­col). Pro­to­kół EQ-SIP jest prze­zna­czo­ny do sy­gna­li­za­cji użyt­kow­nik - sieć.

... sys­tem Eu­QoS jest dziś już nie­co prze­sta­rza­łą, ale spraw­dzo­ną im­ple­men­ta­cją ar­chi­tek­tu­ry NGN. Za­pro­po­no­wa­no też róż­ne in­ne ar­chi­tek­tu­ry: bi­blio­te­ki sie­cio­we świa­do­me prze­sy­ła­nej tre­ści (Con­tent Awa­re Ne­tworks), in­ter­fej­sy API (Ap­pli­ca­tion Pro­gram­ming In­ter­fa­ce) czy sie­ci wir­tu­al­ne VN.

To wszyst­ko są in­for­ma­cje ogól­nie do­stęp­ne w do­me­nie pu­blicz­nej, ale Clau­dia i tak ro­bi za­kład­ki. Kie­dyś ary­sto­kra­ci dzie­dzi­czy­li po krwi, dziś zdo­by­wa­ją po­zy­cję po krwi i me­mach. Clau­dia lu­bi wie­dzieć i mieć wię­cej niż in­ni. Lu­bi być lep­sza. Jest lep­sza. Mu­as­so wy­sy­ła im ko­lej­ne pli­ki i pro­si, że­by je ska­ta­lo­go­wa­li, przy­da­dzą się na ko­lej­ne lek­cje. Clau­dia spraw­dza, ile cza­su zo­sta­ło im do koń­ca. Na­uczy­ciel roz­sy­ła pri­va z przy­kła­do­wy­mi pat­cha­mi na do­pa­so­wa­nie bo­tów do róż­nych pro­to­ko­łów. Te­raz bę­dzie o za­gro­że­niach. Clau­dia ko­piu­je da­ne do no­te­bo­oka i wcho­dzi do szkol­nej sie­ci pod wska­za­ny przez pro­wa­dzą­ce­go ad­res. Za oknem zry­wa się gwał­tow­ny deszcz i po kil­ku mi­nu­tach ga­śnie. Zza mgli­stych chmur wy­cho­dzi pa­lą­ce słoń­ce, Clau­dia czy­ta.

... ma­ło kto do­pusz­czał re­al­ną moż­li­wość ist­nie­nia wi­ru­sów kom­pu­te­ro­wych, nad któ­rą spe­ku­lo­wa­no w cza­so­pi­smach na­uko­wych w 1984 ro­ku. Sy­tu­ację zmie­ni­ła pierw­sza in­fek­cja wi­ru­so­wa na wiel­ką ska­lę, któ­ra prze­szła przez Sta­ny Zjed­no­czo­ne dwa la­ta póź­niej. In­fek­cja, spo­wo­do­wa­na przez wi­ru­sa Bra­in, wy­wo­ła­ła sen­sa­cję w środ­kach ma­so­we­go prze­ka­zu, ale nie zo­sta­ła po­trak­to­wa­na ja­ko po­gwał­ce­nie pra­wa. By­ło to jesz­cze na dłu­go przed usta­le­nia­mi II Kon­wen­cji z Oslo.

... jed­nym z pierw­szych sze­ro­ko po­zna­nych ro­ba­ków był Chri­st­mas Tree Worm, któ­ry roz­po­wszech­nił się w na kom­pu­te­rach EARN (Eu­ro­pe­an Aca­de­mic Re­se­arch Ne­twork) i we­wnętrz­nej sie­ci IBM. Zo­stał on wy­pusz­czo­ny 9 grud­nia 1987 ro­ku i za­ata­ko­wał w na­stęp­nych dniach. Chri­st­mas Tree zo­stał na­pi­sa­ny w REXX-ie i mógł roz­prze­strze­niać się na in­sta­la­cjach VM / CMS. Wy­ry­so­wy­wał na ekra­nie cho­in­kę bo­żo­na­ro­dze­nio­wą, roz­sy­łał się do wszyst­kich ko­re­spon­den­tów użyt­kow­ni­ka wy­mie­nio­nych w je­go pli­kach NA­MES i NE­TLOG, a na­stęp­nie ka­so­wał.

Clau­dia prze­cho­dzi pod wska­za­ny ad­res z pro­ściut­ki­mi ko­da­mi Bra­ina i ro­ba­ka świą­tecz­ne­go. Lu­bi hi­sto­rię. Wra­ca i spraw­dza da­lej. Czy­ta wszyst­ko.

... jed­na z moż­li­wo­ści ata­ku bom­bą lo­gicz­ną: je­steś pro­gra­mi­stą ob­słu­gu­ją­cym li­stę płac. Aby za­gwa­ran­to­wać so­bie cią­głość za­trud­nie­nia, w ar­chi­tek­tu­rze sie­ci biu­ro­wej fir­my umiesz­czasz pry­mi­tyw­ne­go se­arch-bo­ta, ma­sku­ją­ce­go się przed fir­mo­wy­mi fi­re­wal­la­mi i spraw­dza­ją­ce­go co mie­siąc, czy two­je na­zwi­sko wy­stę­pu­je w pli­ku li­sty płac. Je­że­li wy­stę­pu­je, nie dzie­je się nic. Jed­nak gdy pro­gram nie od­naj­du­je na­zwi­ska, in­ter­pre­tu­je to ja­ko sku­tek zwol­nie­nia z pra­cy i uru­cha­mia swój kod. Pli­ki na dys­kach twar­dych fir­my ule­ga­ją znisz­cze­niu, a uru­cho­mio­ny wi­rus zo­sta­je ro­ze­sła­ny na pri­va do wszyst­kich człon­ków za­rzą­du fir­my, fi­gu­ru­ją­cych w ba­zach ad­re­so­wych zna­le­zio­nych na ser­we­rach. Za­da­nie: przed­staw spo­so­by prze­ciw­dzia­ła­nia po­dob­ne­mu ata­ko­wi, na­stęp­nie wy­mień sank­cje praw­ne gro­żą­ce po­dob­ne­mu dzia­ła­niu w Pół­noc­nej Stre­fie Eu­ro­pej­skiej w świe­tle usta­leń II Kon­wen­cji z Oslo.

... Ta­be­la 1. Da­ty uak­tyw­nie­nia nie­któ­rych hi­sto­rycz­nych wi­ru­sów

Na­zwa wi­ru­sa Da­ta uak­tyw­nie­nia Efekt ubocz­ny

5120 po 1 czerw­ca 1992 Ob­ci­na za­in­fe­ko­wa­ne pro­gra­my

Ca­si­no 15 stycz­nia, kwiet­nia, sierp­nia Nisz­czy pli­ki FAT

Chri­st­mas Tree 19 grud­nia Wy­świe­tla ko­mu­ni­kat

Da­ta­cri­me 13 paź­dzier­ni­ka For­ma­tu­je dysk

Dur­ban so­bo­ta, 14 Za­pi­su­je ka­su­ją­co pierw­sze 100 sek­to­rów

Faust 13 dzień mie­sią­ca Wy­świe­tla ko­mu­ni­kat, za­wie­sza kom­pu­ter

Je­ru­sa­lem pią­tek, 13 Usu­wa pro­gra­my, gdy są uru­cha­mia­ne

Mal­te­se Amo­eba 1 isto­pa­da, 15 mar­ca Za­pi­su­je ka­su­ją­co 120 sek­to­rów

Ma­trix 31 mar­ca Wy­świe­tla opa­da­ją­ce li­te­ry

... Con­fic­ker, zna­ny tak­że ja­ko Do­wnup lub Ki­do, to je­den z groź­niej­szych wcze­snych ro­ba­ków kom­pu­te­ro­wych. Za­ata­ko­wał w paź­dzier­ni­ku 2008 ro­ku. Wy­ko­rzy­sty­wał zna­ne lu­ki w za­bez­pie­cze­niach plat­for­my sys­te­mo­wej Win­dows Se­rver oraz róż­ne usłu­gi skła­do­we, uży­wa­ne w sys­te­mach Win­dows 2000, Win­dows XP, Win­dows Vi­sta, Win­dows Se­rver 2003 i Win­dows Se­rver 2008. Ro­bak wy­ko­rzy­sty­wał spe­cjal­nie spre­pa­ro­wa­ne żą­da­nia RPC wy­ko­na­nia ko­du na kom­pu­te­rze do­ce­lo­wym. Do cza­su wy­pusz­cze­nia sku­tecz­nych pat­chów za­in­fe­ko­wał ok. 17 mln użyt­kow­ni­ków na ca­łym świe­cie.

... SQL Slam­mer to ro­bak, któ­ry 25 stycz­nia 2003 ro­ku za­in­fe­ko­wał ser­we­ry Mi­cro­soft SQL. Je­go ce­chą szcze­gól­ną by­ła nie­spo­ty­ka­na szyb­kość roz­prze­strze­nia­nia się. Tem­po po­dwa­ja­nia licz­by za­in­fe­ko­wa­nych kom­pu­te­rów wy­no­si­ło ok. 8 i pół se­kun­dy, w po­rów­na­niu z 37 mi­nu­ta­mi w przy­pad­ku Co­de Re­da. Clau­dia nie spraw­dza po­da­ne­go ad­re­su i czy­ta da­lej. Po­nie­waż dziu­ra wy­ko­rzy­sty­wa­ła pa­kie­ty UDP za­miast bar­dziej tra­dy­cyj­nych TCP, po­je­dyn­czy pa­kiet mógł prze­jąć po­dat­ny kom­pu­ter, a po­nad­to ro­bak nie mu­siał śle­dzić lo­su wy­sła­nych pa­kie­tów. Clau­dia spraw­dza szcze­gó­ły. Ten spo­sób dzia­ła­nia umoż­li­wił ro­ba­ko­wi ge­ne­ro­wa­nie gi­gan­tycz­ne­go ru­chu w sie­ci, rzę­du wie­lu gi­ga­baj­tów na se­kun­dę.

... Mon­te­zu­ma's Re­ven­ge po raz pierw­szy ude­rzył 21 grud­nia 2012 ro­ku, że­by po­tem uak­tyw­niać się w każ­dą okrą­głą rocz­ni­cę. Ostat­ni atak zo­stał zmo­dy­fi­ko­wa­ny do ko­dów per­so­nal­nych in­for­ma­tion-me­na­ge­rów. Po za­in­fe­ko­wa­niu sys­te­mu Mon­te­zu­ma wy­łą­cza sze­reg usług sys­te­mo­wych, a póź­niej łą­czy się z ser­we­rem, skąd po­bie­ra da­ne oso­bo­we, na­kła­da re­kla­mo­we pat­che i in­sta­lu­je zło­śli­we opro­gra­mo­wa­nie. Ro­bak ma moż­li­wość pod­cze­pia­nia się pod nie­któ­re pro­ce­sy sys­te­mo­we, ta­kie jak: svchost.exe, explo­rer.exe i se­rvi­ces.exe. Wi­rus ko­rzy­sta z róż­nych ad­re­sów IP, co unie­moż­li­wia je­go za­blo­ko­wa­nie.

... do naj­częst­szych ata­ków sie­cio­wych na­le­żą ata­ki ty­pu Flo­od - jest to wie­lo­krot­ne wy­sła­nie tej sa­mej wia­do­mo­ści lub wie­lu róż­nych wia­do­mo­ści w bar­dzo krót­kich od­stę­pach cza­su. Flo­oding mo­że wy­stę­po­wać w pro­gra­mach ko­mu­ni­ka­cyj­nych uży­wa­nych przez lu­dzi, se­arch-bo­ty, jak i na po­zio­mie pro­to­ko­łów sie­cio­wych.

... ma­so­we wy­sy­ła­nie okre­ślo­nych pa­kie­tów mo­że słu­żyć w pro­to­ko­łach ko­mu­ni­ka­cyj­nych do ata­ków ty­pu DDoS (Di­stri­bu­ted De­nial of Se­rvi­ce). Przy­kła­do­wy­mi ata­ka­mi te­go ty­pu są ping flo­ody oraz SYN flo­ody. Wią­że się to z two­rze­niem spa­mer­skich sie­ci zom­bie, wy­ko­nu­ją­cych za­pro­gra­mo­wa­ne od­gór­nie po­le­ce­nia. Ta­ki wła­śnie atak z sie­ci zom­bie, utwo­rzo­nej z kom­pu­te­rów użyt­kow­ni­ków dzia­ła­ją­cych głów­nie na da­le­ko­wschod­nich ser­we­rach z Me­da­nu i Ma­ni­li, był w ostat­nich trzech la­tach przy­czy­ną li­kwi­da­cji baz Osi­ru­so­ftu?, De­link?, Mon­keys? i Com­pu.net? oraz kło­po­tów SORBS, OpenRBL i Spam­Hau­sa?. Po­dob­ne ata­ki zmu­si­ły tak­że Mi­cro­soft? do roz­pro­sze­nia ru­chu jed­nej z wi­tryn fir­my za po­mo­cą sys­te­mu ofe­ro­wa­ne­go przez Aka­mai?, co spo­wo­do­wa­ło plot­ki, ja­ko­by MS uży­wał sys­te­mu Li­nux? na swo­ich ser­we­rach. Do dziś to­czą się w tej spra­wie czte­ry nie­za­leż­ne po­stę­po­wa­nia są­do­we przed try­bu­na­ła­mi Los An­ge­les, Pe­ki­nu, Syd­ney i New Del­hi. Po­dob­ny zom­bie-atak był praw­do­po­dob­nie tak­że przy­czy­ną gi­gan­tycz­nej awa­rii na Ta­mie Trzech Prze­ło­mów i w elek­trow­niach na za­chod­nim wy­brze­żu USA. Dzia­ła­nie to fi­gu­ru­je w opra­co­wa­niach przed­mio­tu pod zwy­cza­jo­wą na­zwą En­dO­fThe­World.

... dziś naj­groź­niej­sze są wi­ru­sy ata­ku­ją­ce gri­dy sie­cio­we (Open Grid Se­rvi­ces Ar­chi­tec­tu­re, Open Grid Sys­tem In­fra­struc­tu­re oraz Web Se­rvi­ces Re­so­ur­ce Fra­me­work) - pod­pię­te pod pry­wat­ne­go i-me­na sys­te­my Me­na­dże­rów Do­mo­wych, lo­dów­ki, pral­ki, prysz­ni­ce, ku­chen­ne uten­sy­lia, sys­te­my ste­ro­wa­nia sa­mo­cho­dów, wresz­cie, naj­groź­niej­sze, pry­wat­ne Me­di­cal Com­bi­nes. Spraw­cą wła­śnie ta­kie­go ata­ku był 28day­sa­fter, któ­ry roz­re­gu­lo­wy­wał za­in­fe­ko­wa­ne "kom­baj­ny", w wy­ni­ku cze­go ich użyt­kow­ni­cy zmie­nia­li się w osob­ni­ki apa­tycz­ne lub nie­na­tu­ral­nie po­bu­dzo­ne, emo­cjo­nal­nie roz­chwia­ne (od skraj­nej ra­do­ści do cięż­kich przy­pad­ków sa­mo­bójstw z po­wo­du de­pre­sji), w naj­tra­gicz­niej­szych przy­pad­kach za­mie­nia­jąc się w agre­syw­ne, nie­czu­łe na ból "zom­bie". Naj­groź­niej­szych trze­ba by­ło usy­piać i w naj­dra­stycz­niej­szych przy­pad­kach chi­rur­gicz­nie usu­wać za­in­fe­ko­wa­ne sty­mu­la­to­ry. Zmar­ło wte­dy ok. 6 tys. osób na ca­łym świe­cie - za­rów­no sa­mych za­ra­żo­nych, jak i ich ofiar - a oso­by od­po­wie­dzial­ne za wy­pusz­cze­nie ro­ba­ka do use­ne­tu, mi­mo mło­de­go wie­ku, po dwóch mie­sią­cach pro­ce­su zo­sta­ły w Pe­ki­nie pu­blicz­nie roz­strze­la­ne.

Clau­dia oglą­da zdję­cia z eg­ze­ku­cji. Pan Mu­as­so roz­sy­ła im jesz­cze ad­re­sy z use­ne­tu do prze­gląd­nię­cia w do­mu, że­by wstęp­nie za­zna­jo­mić się na na­stęp­ną lek­cję z te­ma­tem wo­jen in­for­ma­tycz­nych, od ro­syj­sko-es­toń­skiej i ro­syj­sko-gru­ziń­skiej, przez pi­ra­tes gu­eril­lę pro­wa­dzo­ną przez Le Lo­isirs Trust prze­ciw­ko Bruk­se­li, kie­dy bro­nio­no CC i swo­bo­dy po­ru­sza­nia się po sie­ci, i po któ­rej po­czy­nio­no pierw­sze ofi­cjal­ne kro­ki do uru­cho­mie­nia pro­fi­ne­tu, po ter­ro­ry­stycz­ne ata­ki na Izra­el i Du­baj, dwie woj­ny ty­be­tań­skie, trwa­ją­cy gho­stwar ame­ry­kań­sko-chiń­ski i chiń­sko-in­dyj­ski i ich kon­se­kwen­cje praw­ne, zwłasz­cza ostat­nich starć wro­gich zom­bie-ne­tów.

Ga­si kla­wia­tu­rę i ra­zem z sy­gna­łem koń­ca lek­cji wy­cho­dzi z kla­sy, że­by w spo­ko­ju prze­gląd­nąć no­we kom­cie pod do­stęp­ny­mi w szko­le ad­re­sa­mi use­ne­tu. Nikt nie na­pi­sał nic cie­ka­we­go, sia­da za­tem w ką­cie, wy­świe­tla przed ocza­mi kla­wia­tu­rę i za­czy­na pal­ca­mi tań­czyć w po­wie­trzu. Jesz­cze nie wie, czy po­ka­że ko­muś te­go we­bmu­ra­la.

... 

         

Jo­wi­ta koń­czy me­dy­ta­cję, otwie­ra oczy i prze­sta­je wy­ry­so­wy­wać z pa­mię­ci naj­prost­sze sie­cio­we mu­ra­le. To do­bre ćwi­cze­nie i jest od­prę­żo­na. Wsta­je, wy­łą­cza b-to­othem Og?od­ni­ka i sa­ma pod­le­wa dłu­gie rzę­dy zie­le­nie­ją­cych się bam­bu­sów, sto­ją­ce w ga­bi­ne­cie, sa­lo­nie, kuch­ni i ja­dal­ni. Spraw­dza, któ­ra go­dzi­na jest w Nu­ku'alo­fie i wy­sy­ła pri­va do Hi­ne­ti­ta­my?. Gra­ją­ca tym ra­zem pod tą OS Emi­ly Mu­ta­la­la Ma­hu'in­ga już cze­ka. Czas po­pra­co­wać.

Jo­wi­ta ścią­ga go­gle i uru­cha­mia kap­su­łę, bia­ła po­wierzch­nia owal­ne­go ga­me­ro­omu błysz­czy an­ty­sep­tycz­nie i pa­su­je wy­stro­jem do wnę­trza ga­bi­ne­tu. Jo­wi­ta sia­da wy­god­nie, trzy ekra­ny przed nią roz­ja­rza­ją się lo­go Apo­ka­lip­ti­ki?, bez­sze­lest­nie spusz­cza unie­sio­ne drzwi, jak skrzy­dło pta­ka, i wy­łą­cza świa­tło. Że­lo­wy fo­tel do­pa­so­wu­je się do kształ­tów jej cia­ła, dy­sze w ro­gach za­czy­na­ją pom­po­wać de­li­kat­ną mgieł­kę za­pa­chu. Choć to już ty­le lat, da­lej czu­je dreszcz, kie­dy do­cie­ra do niej eg­zo­tycz­ny za­pach ob­ce­go świa­ta, me­ta­licz­ny po­smak sma­ru mie­sza się z draż­nią­cą noz­drza wo­nią przy­praw.

Koniec fragmentu