Rok uciekiniera 365. Marzec - Gabrielle Lord

Kup ebooka

11.95 zł
9.92 zł (10,16 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

3 marca

Pozostało 304 dni...

16:39

Cały dzień spędziłem, przekopując się przez kolekcję. Pieniec zgromadził tu niesamowite ilości różnych rzeczy. Znalazłem kije golfowe, słoiki z monetami, guzikami, koralikami i przypinkami, tony książek i gazet - lokalnych i zagranicznych - skrupulatnie poukładane według daty i miejsca. Znalazłem jakąś klasyczną literaturę i trochę poczytałem. Normalnie rzuciłbym się na thrillery, ale taki rodzaj literatury nie wydawał się już interesujący dla kogoś z życiem takim jak moje.

Na kilka godzin pochłonęła mnie jakaś książka, ale wciąż wzrokiem wracałem do wiszącego na ścianie obrazu z pejzażem starego portu. Wydawał mi się znajomy - pewnie był reprintem jakiegoś znanego dzieła, które widziałem w szkole. Szkoła... Odległe wspomnienie.

Leniwie spojrzałem na Pieńca, który nucił coś pod nosem, bawiąc się przy stole jakimś malutkim silniczkiem. Wyglądało na to, że cieszy go moje towarzystwo, chociaż wciąż był nerwowy. Moja obecność musiała to potęgować, ale byłem prawie pewien, że taki już po prostu był.

Przekopywałem się przez kolejne książki na jednej z półek biblioteki Pieńca, gdy zauważyłem starą, poplamioną, czarno-białą fotografię, opartą o białą świeczkę na srebrnej podstawce. Podniosłem ją i zauważyłem malutką przypinkę w postaci złotego aniołka, która leżała przy zdjęciu.

- Kto to? - zawołałem do Pieńca. Podniósł wzrok i zmrużył oczy, przyglądając się zdjęciu, na którym uśmiechająca się kobieta o długich lokach opierała się o staromodny samochód.

Uśmiech zamarł mu na twarzy.

- Nikt. Odłóż to - warknął.

- Przepraszam - odparłem, odkładając fotografię na zdaje się uświęcone miejsce przy świeczce i przypince. - Po prostu byłem ciekaw.

- Nie - powiedział po chwili - to ja przepraszam. Nie chciałem na ciebie fuknąć... Po prostu nie przywykłem do towarzystwa i przeglądania moich rzeczy. Wiesz, to zdjęcie mojej mamy. Od bardzo dawna z nią nie rozmawiałem.

- Dlaczego?

- Och... Nie podobał się jej kierunek, w którym zmierzało moje życie. To było dawno. Nie podobali się jej ludzie, z którym się zadawałem... Chciała mnie zmienić, ale się opierałem. A potem przestała do mnie pisać... Odwróciła się ode mnie, gdy trafiłem do pudła za włam. - Pieniec podszedł do mnie i podniósł zdjęcie. - Nie mam jej tego za złe. Ale nigdy potem już jej nie zobaczyłem - powiedział, przyglądając się fotografii ze smutkiem.

- Próbowałeś się z nią skontaktować?

- Nie. Nie chciałem jej już robić kłopotu. I tak najadła się przeze mnie wystarczająco wstydu.

- A ta przypinka? - zapytałem, zmieniając trudny temat. - Znalazłeś ją?

- Ach - powiedział, podnosząc aniołka do światła. - Mama dała mi ją lata temu. To anioł stróż.

Powoli odłożył go na miejsce obok zdjęcia.

- Nie wiem, czy przed czymś mnie ustrzegł, ale hej, wciąż tu jestem, nie? - Wyszczerzył zęby w uśmiechu. - Tak czy siak, tylko to mi po niej pozostało.

Pieniec westchnął i wrócił do grzebania w silniczku, pozostawiając mnie z moimi myślami. Czy skończę jak on? Samotny... Z dala od rodziny i mamy?

23:52

Nim się zorientowałem, zrobiło się późno i Pieniec chrapał cicho na swoim małym, zapadniętym łóżeczku. Do późna graliśmy w pokera po tym, jak wygrzebałem talię kart spomiędzy jego różnych skarbów. Miał nawet maszynkę do tasowania i prawie kompletny zestaw fluorescencyjnych sztonów.

To już ostatnia noc, powiedziałem sobie. Nie mogłem go już dłużej narażać. Musiałem iść dalej i dokądś się przenieść.